Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Nietypowego odkrycia dokonali lekarze z Uniwersytetu Kalifornijskiego podczas próby rozprawienia się z nawracającymi infekcjami u jednej ze swoich pacjentek. Oprócz ustalenia przyczyny, dla której organizm kobiety nie radził sobie z zakażeniami, udało im się zaobserwować zjawisko, które może pomóc leczyć choroby autoimmunizacyjne, takie jak np. reumatoidalne zapalenie stawów.

Po kilku latach nieudanego leczenia i wielu wykonanych testach, badacze z Kalifornii postanowili sprawdzić, jakie rodzaje przeciwciał są wytwarzane przez komórki odpornościowe ich pacjentki. Wiedząc, że każde z nich wiąże się wybiórczo tylko z określonymi czasteczkami i wpływa na ich funkcjonowanie, byli przekonani, że pomoże to w zrozumieniu istoty tajemniczej choroby.

Szczegółowe analizy wykazały, że krew kobiety zawiera przeciwciała skierowane przeciwko 1-fosforanowi sfingozyny (ang. sphingosine 1-phosphate - S1P). Cząsteczka ta, zlokalizowana m.in. na kluczowych dla odporności limfocytach T, odgrywa istotną rolę w "organizowaniu" ich migracji. Zablokowanie funkcji S1P przez przeciwciała sprawiało, że limfocyty T nie były w stanie pełnić prawidłowo swojej roli. Efektem były właśnie uporczywe zakażenia.

W prawidłowo funkcjonującym organizmie ogromna część komórek układu odpornościowego spędza większość swojego życia w węzłach chłonnych - "gniazdach", w których przesiadują, czekając na płynące z organizmu sygnały o zagrożeniu. Gdy tak się stanie, opuszczają węzeł i docierają wraz z krwią do miejsca, w którym potrzebna jest ich aktywność. Jedną z cząsteczek istotnych dla uruchomienia tego procesu jest właśnie S1P.

Sytuacja ta, choć jest zwykle korzystna dla organizmu, w pewnych okolicznościach może być niepożądana. Dzieje się tak np. podczas rozwoju tzw. chorób autoimmunizacyjnych, w przebiegu których układ odpornościowy atakuje własne, zdrowe tkanki, oraz po przeszczepach, gdy organizm odrzuca organ pochodzący od innego człowieka.

Lekarze z Uniwersytetu Kalifornijskiego wierzą, że odkrycie niezwykłych molekuł otwiera drogę ku nowej generacji leków, których zadaniem będzie blokowanie funkcji S1P. Swoje przypuszczenia potwierdzili wstępnie w doświadczeniu na myszach. Zwierzęta te cierpiały wrzodziejące zapalenie jelita grubego - jedną z chorób autoimmunizacyjnych najczęściej spotykanych u ludzi. Okazało się, że przeciwciała wiążące S1P istotnie zmniejszały intensywność objawów schorzenia, poprawiając stan zdrowia zwierzęcia. 

Niestety, autorzy odkrycia nie wspomnieli w swojej publikacji o tym, czy chorej kobiecie udało się pomóc z jej własnym schorzeniem... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

no tak tylko że wtedy uzyskają efekt upośledzenia odporności swoistej=nabytej czyli to z czym walczyli u tej pacjentki, chociaż hmmm może dało by się wykombinować coś żeby wyłączać tylko komórki autoreaktywne trzeba pomyśleć

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oto, czego się dowiedziałem będąc na 2-tygodniowym szkoleniu/wczasach zdrowotnych:

 

* Nadwrażliwość na niektóre pokarmy powoduje zwiększoną ilość przeciwciał klasy IgG we krwi przeciw pokarmom alergizującym

* U około 45% populacji występują nietolerancje pokarmowe. Jest to łagodna forma alergii pokarmowej.

* Pierwsze objawy nietolerancji występują dość późno (od kilku godzin do 3 dni), dlatego nie są kojarzone z jedzonym pokarmem

* Długotrwałe spożywanie produktów, na które jest się uczulonym prowadzi do przewlekłych chorób – jest to związane z miejscem odkładania się tzw. „kompleksów immunologicznych”.

 

* Mechanizm:

- W zdrowym organizmie strawiony pokarm przedostaje się z jelita do krwi (żyła wrotna) i rozprzestrzenia się po całym układzie

- Wadliwe żywienie, przyjmowanie leków, stres prowadzą do niedoboru enzymów trawiennych i w rezultacie do „zespołu przeciekających jelit”

- Nie strawione cząstki pokarmu (np. białka) przenikają do krwi, gdzie rozpoznawane są jako ciało obce

- Układ immunologiczny zaczyna się przed nimi bronić wytwarzając przeciwciała typu IgG przeciw pokarmom, których organizm nie toleruje

- Przeciwciała łączą się z tymi resztkami tworząc w ten sposób „kompleksy immunologiczne” (alergen+przeciwciało IgG) odkładają się one głównie w stawach, ale również w innych narządach (np. zatokach)

- Odkładanie się kompleksów immunologicznych w narządach przez wiele lat powoduje uaktywnianie się leukocytów próbujących zwalczyć nagromadzone depozyty, co prowadzi do przewlekłych chorób autoimmunologicznych.

 

Lekarstwem na to jest kilkutygodniowa dieta ważywno-owocowa (bezglutenowa). Badania dowodzą, że dieta ta przywraca poprawne działanie układu immunologicznego nawet na poziomie genetycznym (błędnie działające geny wracają do swojej pierwotnej funkcji).

Moja żona doświadczyła tego na własnej skórze. Wiele lat leczenia zatok przeróżnymi antybiotykami nic nie pomogło, a nawet pogorszyło jej stan. Po wczasach na długo zapomniała, że w ogóle ma zatoki.

 

Dla mnie antybiotyk to ostateczność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć, kappa

 

Wszystko, co napisałeś/aś jest prawdą, ale tylko przy jednym założeniu: alergenem jest gluten. Jeżeli źródłem nadwrażliwości jest inny składnik, dieta bezglutenowa nic Tobie nie da. I wtedy zaczynają się problemy, bo jak sam zauważyłeś/aś, skojarzenie choroby z czynnikiem wywołującym ją jest bardzo ciężkie.

 

A na zatoki bardzo dobrze pomagają kropelki ze sterydami - warto zapytać o nie lekarza, bo u większości chorych bardzo dobrze opanowują objawy w przypadku ich zaostrzenia.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odradzam sterydy będą pomagać ale na krótką metę(to tak jak by choremu na depresje przepisać amfetamine ,na krótką metę pomoże a potem już będzie równia pochyła ).

 

Polecam inhalacje olejkami z drzewa herbacianego i eukaliptusa 2/3 razy dziennie to powinno pomóc nie naruszając odporności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko, co napisałeś/aś jest prawdą, ale tylko przy jednym założeniu: alergenem jest gluten.

 

Masz racje, zastosowalem 'skrot myslowy' :)

Ale generalnie prawda jest taka, ze glutaminian sodu jest dodawany praktycznie do wszystkiego jako polepszacz smaku i prawdopodobnie nie toleruja go organizmy duzej wiekszosci ludzi, dlatego mowilem o diecie wazywno-owocowej. Poza tym dieta ta jest zbawienna nie tylko w kwestii nietolerancji (wazywa bardzo rzadko uczulaja-zdarzylo sie tam w historii pare osob, ktore mialo nietolerancje na surowy seler), ale tez niesamowicie (ale naprawde niesamowicie) pomaga na wiele schorzen jak np. cukrzyca, nadcisnieniem, miazdzyca ... Widzialem kobiete, ktora stracila wzrok wlasnie przez cukrzyce. Po kilku tygodniach zaczela widziec. Opowiadali o gosciu, ktory nie widzial od 10 lat. Nawet lekarze z osrodka nie dawali mu szans. Po kilku tygodniach zaczal rozpoznawac ciemno/jasno i ciagle robil postepy. Byl tez ktos sparalizowany. Po kilku tygodniach (!) zaczal poruszac konczynami. Oczywiscie nie byl to paraliz z powodu uszkodzenia rdzenia, ale wlasnie z powodu zablokowania przez toksyny ukladu nerwowego. Nikt go nie potrafil wyleczyc. Uwolnienie organizmu od toksyn naprawde daje niestamowite rezultaty. Spotkalem tez chlopaka, ktory przyjezdza tam od kilku lat. Mial taka degeneracje stawow, ze lekarze w Anglii przepowiadali mu juz wozek inwalidzki. Teraz musi jesc wazywka trzy lub cztery razy w roku (kuracja trwa jednorazowo 2 tygodnie), no ale jest po co sie meczyc - chlopak porusza sie bez najmniejszego problemu i bolu.

 

Kurde, jak czytam to, co napisalem, to to sobie mysle, ze jestem jakis nawiedzony :D Ale wiem, co widzialem. Widzialem tez wyniki mojego ojca (tak, tak, byla tam juz cala moja rodzinka :P) Z 16 przeroznych tabletek dziennie zszedl na 2. Potem musial wrocic do brania lekow, bo przerwal diete.

 

Jesli chodzi o inne nietolerancje (mleko, kakao, zyto, jajka, itd. itp.), to wystarczy po prostu na kilka miesiecy odstawic te produkty. Nietolerancja po tym czacie przechodzi. Niestety test na nietolerancje jest dosc drogi. Kosztuje 600PLN, ale chyba warto raz na pare lat sobie zrobic zamiast wydawac na lekarstwa (ktore, nota bene, tez sie odkladaja w stawach).

 

Dobra juz sie zamykam, bo zaraz mnie zbanuja ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt Ciebie nie zbanuje, nie martw się :) Tylko mam małą uwagę: mylisz glutaminian sodu (sól aminokwasu) i gluten (białko), dwa zupełnie różne związki o bardzo różnym charakterze chemicznym i biologicznym. Faktem jest, że glutaminian jest podejrzewany o wiele niekorzystnych działań na ludzki organizm, ale jest to związek zupełnie inny od glutenu.

 

A co do cukrzycy - szczerze mówiąc, wierzyć mi się nie chce, że ktoś odzyskał wzrok po 10 latach. Neurony (to one są odpowiedzialne za przenoszenie informacji wzrokowych) nie regenerują się tak łatwo, więc jeśli raz zginą, to raczej już się nie odbudowują. Chociaż bez wątpienia prawdą jest, że dieta warzywna potrafi zdziałać cuda ;)

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzieki za info. Zwracali tam uwage na oba zwiazki, a ze z chemii bylem dosc cienki, to myslalem, ze to jeden pies :)

Jesli chodzi o wzrok, to sa dwa przypadki: kobieta, ktora go stracila po cukrzycy i odzyskala calkowicie (bylem z nia na jednym turnusie, wiec mialem okazje porozmawiac) - ona byla niewidoma krocej - z tego, co pamietam, to nie wiecej niz kilka(moze nascie) miesiecy. Drugi przypadek, to gosc, ktory nie widzial 10 lat. Nie wiem z jakiego powodu stracil i nie wiem czy calkowicie odzyskal. Wiem tylko tyle, ze zmiany zaczely sie cofac - mimo, ze nawet lekarze z osrodka nie dawali mu wiele nadziei.

 

Pozdro!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz co, podejrzewam, że "utrata" wzroku w tej sytuacji to raczej jego poważne osłabienie (zdarza się, że ktoś określa utratę jako osłabienie do takiego stopnia, że wzrok przestaje tak naprawdę spełniać swoje zadanie, choć w rzeczywistości nie jest to utrata jako taka). Gdyby wzrok całkowicie zaniknął, oznaczałoby to prawdopodobnie śmierć komórek nerwowych z powodu wysokiego stężenia glukozy. Problem w tym, że jeśli raz obumrą, nie odtworzą się - tak już jest zbudowany nasz organizm. Także podejrzewam, że te komórki były raczej uszkodzone, co doprowadziło raczej do poważnego osłabienia wzroku, ale wątpię, czy do jego utraty.

 

Swoją droga, może pochwalisz się, cóż to był za wyjazd? Prezentowana tam wiedza wygląda bardzo rozsądnie, w przeciwieństwie do wielu przypadków, gdy zaprzeczanie konieczności stosowania leków zahacza mocno o odcięcie się od zdrowego rozsądku.

 

Pozdrawiam... no i zdrówka życzę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Być może rzeczywiście było to tylko 100% osłabienie. Wiadomo - dieta nie naprawi np. przerwanego rdzenia, a raczej potrafi tylko przywrócić prawidłowe działanie komórek wynikające z ich genetycznego zaprogramowania, za czym idzie niestety fakt, ze nie radzi sobie z chorobami genetycznymi - błędnym programem. To tak jak by procesor wykonywał wadliwie niektóre instrukcje. Nawet najpiękniej napisany program w języku wysokiego poziomu nie poradzi sobie z takim problemem. Wtedy jest potrzebny magik od assemblera (genetyk), który będzie umiał obejść problem :)

 

Ośrodek mieści się w miejscowości Gołubie. Tzn. są tam dwa ośrodki: jeden tańszy - ludzie którzy byli w obu wracają właśnie do tego, bo jest bardziej klimatyczny i ma lepsze jedzenie, drugi droższy - z atrakcjami typu korty tenisowe, basen itp. Wykładowcy ci sami. Myślę, że warto tam jechać, chociaż ja przez jakiś czas tam nie pojadę, bo raczej nie można tego wyjazdu traktować jak normalnego urlopu wypoczynkowego. Jednak dwa tygodnie na warzywkach z codziennymi zajęciami sportowymi to nie to samo, co wylegiwanie się na basenie w Egipcie i popijanie drinków :P

 

Pozdrawiam i również życzę zdrowia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Całe pokolenia studentów dowiadywały się, że układ odpornościowy trzyma się z dala od mózgu. Wiedzę tę zyskaliśmy około 100 lat temu, gdy jeden z japońskich naukowców przeszczepił myszy tkankę nowotworową. Układ odpornościowy zwierzęcia potrafił zniszczyć tę obcą tkankę, jednak gdy została przeszczepiona do mózgu, guz rósł bez przeszkód. To sugerowało, że układ odpornościowy w mózgu nie działa. Jednak od pewnego czasu zauważamy, że tak nie jest.
      Teraz naukowcy z Wydziału Medycyny Washingon University w St. Louis sądzą, że odkryli, w jaki sposób układ odpornościowy wie, gdy coś złego dzieje się w mózgu. Ich zdaniem komórki tego układu znajdują się w oponach mózgowo-rdzeniowych i tam próbkują płyn mózgowo-rdzeniowy, który krąży w mózgu. Gdy wykryją w nim ślady infekcji lub uszkodzenia, przygotowują się do reakcji immunologicznej.
      Każdy organ w naszym ciele jest nadzorowany przez układ odpornościowy, mówi profesor Jonathan Kipnis. Jeśli pojawia się guz, uszkodzenie czy infekcja, układ odpornościowy musi o tym wiedzieć. Jednak do niedawna sądzono, że mózg jest tutaj wyjątkiem. Gdy coś tam się dzieje, układ odpornościowy nie reaguje. To nigdy nie miało dla mnie sensu. Odkryliśmy, że układ odpornościowy nadzoruje tez mózg, ale dzieje się to z zewnątrz. Teraz, gdy wiemy, gdzie ten proces przebiega, otwierają się nowe możliwości wpływania na reakcję układu odpornościowego w mózgu.
      W 2015 roku Kipnis i jego zespół odkryli sieć naczyń, przez które płyn i niewielkie molekuły przedostają się z mózgu do węzłów chłonnych, w których rozpoczyna się odpowiedź immunologiczna. Odkrycie to wykazało, że istnieje fizyczne połączenie pomiędzy mózgiem a układem odpornościowym. Jednak odkryte naczynia pozwalały na opuszczanie mózgu. Nie było jasne, czy komórki układu odpornościowego są w stanie się do niego dostać lub sprawdzać, co się w nim dzieje.
      Kipnis i doktor Justin Rustenhoven, główny autor artykułu opublikowanego w niedawnym numerze Cell, rozpoczęli poszukiwania miejsc, które dawałyby układowi odpornościowemu dostęp do mózgu. Kluczem do sukcesu okazał się fakt, że wspomniane naczynia odprowadzające płyn z mózgu biegły wzdłuż zatok opony twardej.
      Eksperymenty wykazały, że zatoki te są pełne molekuł i komórek odpornościowych, które zostały przyniesione z krwią. Znaleziono tak wiele różnych typów komórek odpornościowych. Odkrycie to sugeruje, że układ odpornościowy nadzoruje mózg z pewnej odległości i przystępuje do działania tylko wówczas, gdy wykryje niepokojące sygnały. To może wyjaśniać, dlaczego przez długi czas uważano, iż nie działa on w mózgu.
      Aktywność układu odpornościowego w mózgu mogłaby być bardzo szkodliwa. Mógłby zabijać neurony i powodować opuchliznę. Mózg nie toleruje zbyt dużej opuchlizny, gdyż otoczony jest sztywną czaszką. Dlatego też układ odpornościowy został wypchnięty poza mózg, gdzie może go nadzorować bez ryzyka spowodowania uszkodzeń, stwierdza Rustenhoven.
      Wyniki najnowszych badań mogą przydać się np. do leczenie stwardnienia rozsianego. Wiadomo bowiem, że choroba ta jest spowodowana atakiem układu odpornościowego na osłonkę neuronów. Podczas badań na modelu mysim udał się wykazać, że choroba ta prowadzi do akumulacji komórek układu odpornościowego w zatokach opony twardej. Nie można więc wykluczyć, że choroba zaczyna się właśnie tam i rozprzestrzenia się na cały mózg.
      Potrzebne są kolejne badania, które potwierdzą ewentualną rolę zatok opony twardej w chorobach neurodegeneracyjnych. Jeśli są one bramami do mózgu, możemy spróbować opracować terapie, które powstrzymają zbyt aktywne komórki układu odpornościowego przed dostaniem się do mózgu. Zatoki są blisko powierzchni, więc być może uda się nawet podawać leki przez czaszkę. Teoretycznie można by opracować maści lecznicze, które przedostawałyby się przez czaszkę i docierały do zatok. Być może właśnie znaleźliśmy miejsce, w którym rozpoczyna się stan zapalny powodujący wiele chorób neuroimmunologicznych i być może będziemy w stanie coś z tym zrobić, dodaje Kipnis.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Australijscy naukowcy donoszą, że osoby, które przeszły COVID-19 pozostają odporne na wirusa SARS-CoV-2 przez co najmniej 8 miesięcy. Badania zespołu naukowego kierowanego przez profesora Menno van Zelma z Wydziału Immunologii i Patologii Monash University dostarczają najsilniejszych jak dotąd danych, które wskazują, że szczepionki przeciwko koronawirusowi zapewnią długotrwałą odporność.
      Wyniki australijskich badań zostały opublikowane na łamach Science Immunology. Z artykułu dowiadujemy się, że komórki pamięci, będące jednym z rodzajów limfocytów B, zapamiętują wcześniejszy kontakt z wirusem i gdy znowu się z nim spotkają, błyskawicznie produkują przeciwciała.
      W badaniach zaangażowanych było 25 ochotników chorujących na COVID-19. Pobrano od nich 36 próbek krwi poczynając od 4. a kończąc na 242. dniu po infekcji. Podobnie jak podczas wcześniejszych badań okazało się, że poziom przeciwciał zaczyna spadać po 20 dniach od zarażenia. Jednak – co najważniejsze – u wszystkich pacjentów występowały komórki pamięci, które rozpoznawały jeden z dwóch elementów SARS-CoV-2 – jego proteinę S lub proteinę kapsydy. Limfocyty te pozostawały na stabilnym poziomie przez osiem miesięcy od zarażenia.
      Profesor van Zelm mówi, że badania dają nadzieję, iż szczepionki przeciwko wirusowi dadzą długoterminową odporność. Wyjaśniają tak, dlaczego dotychczas znamy tak niewiele przypadków ponownych zachorowań. To ważne badania, gdyż jednoznacznie dowodzą, że osoby, które przeszły zarażenie COVID-19 są przez dłuższy czas odporne na działanie wirusa, stwierdza uczony. Daje to nadzieję, że wszystkie opracowane szczepionki będą chroniły przez długi czas, dodaje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby, które przechodzą COVID-19 bezobjawowo mogą być znacznie słabiej uodpornione na kolejne infekcje wirusem, wynika z badań przeprowadzonych przez Chińczyków. Obecnie bardzo mało wiemy o osobach, które zaraziły się koronawirusem SARS-CoV-2, ale nie wykazują objawów infekcji. W związku z tym trudno do nich dotrzeć i je przebadać.
      Sztuka ta udała się w Chinach, gdzie badaniom poddano dwie grupy osób zarażonych nowym wirusem. Każda z nich składała się z 37 osób. W jednak były osoby wykazujące objawy choroby, w drugiej osoby przechodzące infekcję bezobjawowo.
      Kilka tygodni po wyzdrowieniu naukowcy zbadali krew osób z obu grup i okazało się, że w grupie bezobjawowej 62,2% osób miało krótkoterminowe przeciwciała przeciwko wirusowi. W grupie objawowej odsetek ten wynosił 78,4%. Ponadto 8 tygodni po wyzdrowieniu poziom przeciwciał spadł u 81,1% osób z grupy bezobjawowej i u 62,2% z grupy objawowej. Co więcej, okazało się, że osoby z grupy bezobjawowej mają mniejszy poziom protein przeciwzapalnych.
      Autorzy najnowszych badań, które opublikowano na łamach Nature Medicine, zauważają, że uzyskane przez nich wyniki stawiają pod znakiem zapytania hipotezę, że wszyscy, którzy przeszli zarażenie COVID-19 są odporni na przyszłe infekcje. Nasze dane mogą wskazywać, że z wydawaniem 'paszportów odporności' na COVID-19 wieże się ryzyko. Wskazują one również, że należy dłużej stosować obostrzenia, takie jak zachowanie dystansu społecznego, higieny, izolowania grup narażonych na wysokie ryzyko oraz należy prowadzić szeroko zakrojony program testowania, czytamy w artykule.
      Profesor immunologii Danny Altman z Imperial College London i rzecznik British Society form Immunology, komentując wyniki Chińczyków stwierdził, że stawiają one pod znakiem zapytania to, co dotychczas wiemy. Większość danych immunologicznych, jakimi dotychczas dysponujemy, pochodzi od najbardziej chorych ludzi, hospitalizowanych pacjentów. Jednak większość osób przechodzi chorobę łagodnie lub bezobjawowo i powinniśmy wiedzieć, czy są oni odporni na kolejne zachorowania.
      Uczonego najbardziej martwi fakt, że u wielu pacjentów zaobserwowano znaczący spadek ilości przeciwciał już w ciągu dwóch miesięcy od wyzdrowienia. Co prawda Chińczycy przeprowadzili badania na małej grupie osób, jednak ich wyniki sugerują, że niektórzy specjaliści mogli mieć rację mówiąc o krótkoterminowej odporności na koronawirusa, stwierdza Altmann.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Immunolodzy z Polskiej Akademii Nauk wydali zalecenia na czas epidemii koronawirusa. Naukowcy podkreślają, że nie istnieją żadne leki i preparaty, które mógłby wzmocnić odporność i uchronić nas przed zakażeniem. Możemy jednak postępować tak, by nie osłabiać swojego układu odpornościowego.
      Człowiek dysponuje układem odpornościowym, który może skutecznie nas chronić przed wirusami. Należy podkreślić, że odpowiedź immunologiczna zaczyna się rozwijać dopiero po kontakcie z fragmentami (zwanymi antygenami) wirusa. Przed wniknięciem wirusów do organizmu człowieka liczba komórek układu odpornościowego (limfocytów) w krwiobiegu, jest niewystarczająca i, na dodatek, limfocyty te nie są jeszcze gotowe do obrony, czytamy w komunikacie PAN.
      Należy podkreślić, iż nie istnieją żadne leki, które mogłyby wzmocnić odporność człowieka i uchronić go przed zakażeniem. Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako „wzmacniacze odporności”, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego, a ich reklamowanie jako preparatów wzmacniających odporność jest zwykłym oszustwem.
      Możemy jednak podjąć proste działania, by nie osłabić naszego układu odpornościowego. Czynniki, które osłabiają funkcjonowanie układu odpornościowego i których należy unikać: nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, przyjmowanie narkotyków, przewlekły deficyt snu, nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminoza, ale również patologiczna otyłość), brak wysiłku fizycznego.
      Jednocześnie profesorowie Dominika Nowis i Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zalecają m.in. unikanie kontaktu z dzikimi zwierzętami, przejście na dietę roślinną, a w szczególności unikanie spożywania surowego mięsa i mleka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komórki macierzyste hemopoezy (ang. hemapoietic stem cell, HSC) wspierają odporność, zachowując pamięć wcześniejszych infekcji. Ustalenia te mogą mieć znaczący wpływ na przyszłe strategie szczepień, a także utorują drogę nowych metodom leczenia niedoborów odporności i nadreaktywnego układu odpornościowego.
      Jeszcze jakiś czas temu uważano, że HSC są niewyspecjalizowanymi komórkami, „ślepymi” na zewnętrzne sygnały, takie jak infekcje i że tylko ich wyspecjalizowane komórki potomne mogą wyczuć te sygnały i aktywować odpowiedź immunologiczną. Prace laboratorium prof. Michaela Sieweke'a i innych w ciągu ostatnich lat pokazały, że to nieprawda i że HSC mogą wykryć zewnętrzne czynniki, tak by na żądanie wyprodukować podtypy komórek odpornościowych do zwalczenia zakażenia.
      Pozostawało jednak pytanie odnośnie roli HSC w reagowaniu na powtarzające się epizody infekcyjne. Układ odpornościowy dysponuje pamięcią immunologiczną, która pozwala mu lepiej reagować na nawracające czynniki zakaźne. Badanie, którego wyniki ukazały się właśnie w piśmie Cell Stem Cell, wykazało centralną rolę, odgrywaną przez HSC w tej pamięci.
      Odkryliśmy, że HSC mogą napędzić szybszą i bardziej wydają odpowiedź immunologiczną, jeśli wcześniej były wystawiane na oddziaływanie lipopolisacharydu (LPS), bakteryjnej cząsteczki naśladującej infekcję [LPS to endotoksyna bakteryjna] - opowiada dr Sandrine Sarrazin z Insermu.
      Pierwsza ekspozycja na LPS powoduje, że na DNA komórek macierzystych, przy genach ważnych dla odpowiedzi immunologicznej, pojawiają się markery epigenetyczne. Podobnie jak zakładka do książki, makery DNA zapewniają, że geny te są łatwe do znalezienia, dostępne i łatwe do aktywacji, by uzyskać szybką reakcję na kolejne zakażenie przez podobny czynnik - dodaje Sieweke.
      Naukowcy odkryli, że opisywana pamięc epigenetyczna jest zależna od czynnika transkrypcyjnego C/EBPβ (czynnik ten odgrywa ważną rolę także w doraźnych reakcjach immunologicznych, ang. emergency immune response). Zespół ma nadzieję, że dzięki temu uda się opracować lepsze strategie szczepienia i dostrajania układu odpornościowego.
      Zdolność układu odpornościowego do śledzenia przeszłych infekcji i skuteczniejszego reagowania przy kolejnych spotkaniach [z tym samym patogenem] to podstawowa zasada, do której odwołują się szczepionki. Teraz, gdy znamy rolę spełnianą przez komórki macierzyste hemopoezy, możemy zoptymalizować strategie szczepienia. Mogą też powstać metody zwiększania odpowiedzi układu immunologicznego tam, gdzie jest ona zbyt mała i jej osłabiania tam, gdzie dochodzi do reakcji zbyt silnej, mówi profesor Michael Sieweke.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...