Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Argument wygląda mniej więcej tak: dlaczego w nieskończonej ilości różnych możliwości, wylosowany został taki wszechświat w którym mogłoby istnieć życie?

Zastanawiasz się nad tym tylko dlatego, że życie istnieje. Nie wiesz za to, ile razy podobny eksperyment się nie udał. Może były biliony prób? To jest żaden argument, powtarzam.

 

Przecież istnieje nieskończenie wiele różnych możliwości, w których np. wszechświat nie rozszerza się, nie powstają cząstki elementarne, nie powstają atomy, siły grawitacyjne nie pozwalają na powstanie gwiazd czy planet albo ich życie tak bardzo skracają, że niemożliwe jest rozwinięcie się inteligencji, nie powstaje dostateczna ilość cięższych pierwiastków, albo są one nietrwałe itd....

Gdyby były, Ty byś nawet nie powstał i nie miał powodów do zastanawiania się. Nie wiesz, jak by było, gdyby parametry były inne, i nie potrafisz udowodnić, że przy innych warunkach życie nie mogłoby powstać. A może istnieje wiele innych możliwych wartości stałej Plancka i powstałby po prostu inny rodzaj równowagi, ale jednak by powstało? I jeszcze jedno: akurat stała Plancka wynika bardzo ściśle z właściwości materii, więc nie zrobiła łaski, że jest taka, a nie inna.

 

Z całym szacunkiem, ale to, co teraz uprawiamy, to tak naprawdę czcze gadanie o niczym. Zaden z nas nie ma dostatecznie dużej wiedzy, by cokolwiek powiedzieć.

 

To że istniejemy wynika z tego iż powstał wariant wszechświata w który możliwe jest życie.

No i? To już ma potwierdzać istnienie Boga? A może życie po prostu było wymuszoną i nieuchronną konsekwencją przypadkowego układu atomów?

 

Wygląda to jak wygrana w toto-lotka. Tylko że w toto-lotku prawdopodobieństwo wygrania jest chyba 1: 13000000, a w tym przypadku szansa trafienia jest nieskończenie mała.

Udowodnij, ze nieskończenie mała. Nie masz w ogóle wiedzy (to nic złego, cała ludzkość nie ma), a do tego masz do obserwacji wyłącznie jeden wszechświat, a Twoja głowa (i głowa dowolnego innego człowieka) jest w stanie kompleksowo wyobrazić sobie tylko jeden model życia. Ale to wcale nie oznacza, że jest to jedyna opcja.

 

Przypominam, że w 1943 roku ówczesny prezes IBM oceniał, że gospodarka światowa będzie potrzebowała około pięciu komputerów. Może nasze umysły są dopiero w "1943 roku", a może jeszcze dawniej?

 

A skoro jest to tak mało prawdopodobne, to wydaje mi się bardziej prawdopodobne istnienie Boga, który sprawił że mamy taki wszechświat a nie wszechświat bez życia.

Nie przekonałeś mnie. Mogę podać baaardzo wiele przykładów z życia codziennego, które pokażą, że skrajnie nieprawdopodobne zdarzenia mogą dojść do skutku. Dokładnie na tej samej zasadzie mógł powstać wszechświat.

 

A dlaczego fizyk nie może rozważać hipotezy istnienia Boga. Czyżby to przejaw jakiejś naukowej cenzury, jakaś nowa forma niepoprawności politycznej. Skąd założenie, że nie będzie możliwe udowodnienie istnienia Boga w sposób naukowy?

Obawiam się, że nie rozróżniasz badania czegoś od wiary w coś... Ale co tam, że umknęła Ci gdzieś ta drobna różnica pomiędzy hipotezą badawczą a dogmatem... Nic nie szkodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Argument wygląda mniej więcej tak: dlaczego w nieskończonej ilości różnych możliwości, wylosowany został taki wszechświat w którym mogłoby istnieć życie? Przecież istnieje nieskończenie wiele różnych możliwości, w których np. wszechświat nie rozszerza się,

Chciałbym żebyś uzasadnił tylko jedno słowo w tych zdaniach - "wylosowany".

Potrafisz? Ja twierdzę że żaden człowiek nie potrafi.

Ale w takim razie skąd ta pewność wielu osób którzy bez zmrużenia oka twierdzą że jest tak i tak a Bóg to bajka- opierając się niby na jakiś podstawach naukowych, kiedy tak naprawdę cały postument nauki pływa w oceanie niepewności.

Popełniają analogiczny błąd jak ci uzasadniający istnienie Boga metodami naukowymi.

Nawiasem mówiąc mikroos ciekawe że mimo tak różnego podejścia do religii mamy bardzo podobne podejście do nauki :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nawiasem mówiąc mikroos ciekawe że mimo tak różnego podejścia do religii mamy bardzo podobne podejście do nauki :D

Być może jest tak dlatego, że religia to kwestia wiary i dowolności, a nauka to siła rozsądku i wyraźnie określone zasady? :) Zresztą, nieważne, dlaczego, ale bardzo mi miło, że się zgadzamy :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdzie nie napisałem iż istnienie Boga zostało potwierdzone naukowo, albo że przedstawiam "koronny dowód na istnienie Boga" Oczywiście nie pomyliłem też nauki z wiarą. Po prostu dlaczego nie zajmować się pewną możliwością.

 

Dlaczego nie założyć że odkrywamy czym jest świadomość a potem stwierdzamy że u podstaw istnienia wszechświata leży przetwarzanie informacji o takim samym charakterze jak świadomość.

 

Oczywiście to może być materiał na powieść SF, ale dlaczego nie mogłaby to być też pewna możliwość? Tak przynajmniej w tej chwili wyobraziłem sobie dowód naukowy na istnienie Boga a nie przejaw scholastyki.

 

Wszechświat cykliczny, Multiwszechświat jako alternatywy to ciekawe hipotezy.

 

Wszystko jeszcze przed nami, ale teraz to co wiemy pozwala spekulować chyba tylko na takim poziomie jak prawdopodobieństwo iż mamy taki wszechświat a nie inny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No i? To już ma potwierdzać istnienie Boga? A może życie po prostu było wymuszoną i nieuchronną konsekwencją przypadkowego układu atomów?

No dokładnie. Niektórzy patrzą na życie i mówią, że jego powstanie to jakiś cud. Że życie jest dowodem na istnienie Boga. Jednak patrząc na to z innej perspektywy można stwierdzić coś zupełnie odwrotnego - że to nic szczególnego, bo prędzej czy później gdzieś musiało dojść do powstania życia.

Argument wygląda mniej więcej tak: dlaczego w nieskończonej ilości różnych możliwości, wylosowany został taki wszechświat w którym mogłoby istnieć życie?

A skąd wiesz, że są możliwe jakieś inne możliwości do zaistnienia? Skąd wiesz, ile ich jest? Potrafisz sobie je wyobrazić? No a jeśli jest 382838 możliwości, a w 382837 nie ma życia, a my jesteśmy akurat w tym jednym, w którym życie jest?

A wszechświat taki jaki jest to sprawa jeszcze o wiele mniej prawdopodobna.

Zdaje Ci się... problem w tym, że zakładasz możliwość istnienia różnych rodzajów wszechświatów z różnymi prawami fizyki. A nie wiesz, czy takie inne wszechświaty możliwe są do zaistnienia. Można tylko gdybać. Być może nasz wszechświat to ta jedyna możliwość, w której kolej rzeczy nieuchronnie prowadzi do powstania życia. Drugi problem jest taki, że zakładasz, że istnieje tylko ten nasz, jedyny wszechświat. Może jest ich o wiele więcej.

 

A może żyjemy w matriksie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zeitgeist to spiskowy chłam, oparty o kojarzenie faktów w stylu-jesteśmy w kościele-figurka płacze krwią-nie potrafimy tego wytłumaczyć-skoro jesteśmy w kościele więc musi to być przejaw działania katolickiego Boga-więc właśnie katolicki Bóg jest właściwy i istnieje.Tylko co z cudami innych religii?A w ogóle cóż z faktu że dzieją się rzeczy niewytłumaczalne świadczy o jakimś bogu???

 

Co ty piotr ... wygadujesz?czy to, że ciężko by zaistniały warunki potrzebne do tak skomplikowanych procesów fizycznych jak życie jest dowodem istnienia Boga?jak wy łączycie fakty???to tak jakbym stwierdził, że to że wstałem rano dowodzi istnienia porannej wróżki; w ogóle tak łącząc fakty to se możemy dowodzić dowolnie wszystko(hehe a dowieść nie da się nieczego)

 

PS:co do powstania czegoś z niczego to jak już mówiłem-skoro czas jest zmienianiem się elementów względem siebie(ruchem)to w chwili gdy nie było ruchu nie było czasu-taki stan początkowy mógł trwać w nieskończoność(bo nie było czasu) pozostaje jeszcze pytanie o przyczynę pierwszego poruszenia(hehe pierwszy nieruchomy poruszyciel)

Share this post


Link to post
Share on other sites

w ogóle tak łącząc fakty to se możemy dowodzić dowolnie wszystko(hehe a dowieść nie da się nieczego)

Da się, jeżeli posiadasz prawdziwe założenia. A jeżeli twierdzisz, że nie możemy założyć niczego prawdziwego, to narzędzie dowodu jest nam niepotrzebne, bo nie jesteśmy jako ludzie zdolni do zakładania rzeczy, które według nas są prawdziwe (bo zawsze taki wygadany ktoś jak Ty może zupełnie bez sensu powiedzieć coś o potworze spaghetti).

Share this post


Link to post
Share on other sites
skoro czas jest zmienianiem się elementów względem siebie(ruchem)

Skąd ten wniosek? Dość nowatorski muszę przyznać. Zmiana elementów względem siebie to proces-zjawisko zachodzące w czasie(i w tym wypadku w przestrzeni, w sumie wszystko zachodzi w czasoprzestrzeni bardziej ogólnie rzecz ujmując).

Niemniej jest różnica, zachodzić w czymś a być czymś.

Nie można czasu utożsamiać z ruchem.

Foton pędzący zawsze z tą samą prędkością w czasie nie porusza się wcale.

Ruch nie musi być związany z czasem. Foton porusza się najszybciej a czas dla niego jest zatrzymany=foton nie porusza się w czasie. Zatem ruch nie może być czasem :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

religia to kwestia wiary i dowolności, a nauka to siła rozsądku i wyraźnie określone zasady

 

co ma bóg do religii? religia łączy się z niewiedzą, lękiem przed śmiercią, cudami, wiarą. nauka - to przejście z wiary, na wiedzę. dlatego odkrycie boga to odkrycie naukowe. po co wierzyć, skoro się wie?

 

jakiego boga w ogóle chcecie udowodnić? staruszka z brodą siedzącego w chmurach? udowodnienie boga to udowodnienie dlaczego istnieje życie i jaki ma cel. wiele ludzi zakłada, że życie na jego pierwszych etapach powstało przypadkowo. potem przyszła ewolucja. i to ma być dowód na to, że bóg nie istnieje? że życie powstało bez przyczyny i bez celu? ja zakładam, że cały wszechświat ma świadomość, czyli wolną wolę. dlaczego cząsteczki nie miałyby mieć wolnej woli? życie mogło powstać, ale nie musiało. najwyraźniej cząsteczki na pewnym poziomie rozwoju stwierdziły, że zaczną łączyć się i stwarzać życie. dlatego życie niejako musiało powstać. jednak ....... dla mnie logicznym jest, że na początku "ktoś" musiał ustalić, że jeżeli cząsteczki połączą się, nawet na podstawie przypadku, to wynikiem tego będzie życie!

żeby coś stworzyć potrzebny jest projektant. zawsze. natomiast przed projektem, stworzeniem odpowiednich warunków, dostarczeniem materiału, procesem tworzenia i dokańczania, końcowy produkt na samym początku musi zostać wyobrażony! jest to prosta kolej rzeczy procesu tworzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dirtym. sugerujesz że musi być świadomy projektant by coś stworzyć,a by spadła lawina tworzące nowe formy krajobrazu też?albo gdy świstak defekuje i powstaje z tego jakiś kształt to to jest świadoma projekcja?jak w malutkich cząsteczkach miałaby istnieć świadomość będąca czymś cholernie skomplikowanym?no chyba że zmieniasz sens słowa świadomość na niezgodny z potocznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A na dodatek żeby dobić  :D to odsetek wierzących wśród fizyków jest większy niż wśród psychologów.

 

Powodem może być to, iż psychologowie po pierwsze są humanistami, którzy więcej się zastanawiają i posiadają większą wiedzę na temat człowieka i jego kultury, a po drugie - znają lepiej psychikę człowieka oraz mechanizmy nią rządzące.

Fizycy z kolei - umysły ścisłe, skupiają się na prawach fizyki, liczbach, a nie rozważaniach egzystencjalnych. Jeśli urodzili się w katolickiej rodzinie, przyjmują tę wiarę, nie zastanawiając się zbyt wiele nad tym, czy Bóg naprawdę istnieje.

Swoją drogą - podobno większość osób wykształconych to ateiści.

 

Myślę, że religia, Bóg, pełnią rolę kodeksu (10 przykazań - aby łatwiej żyło się w społeczeństwie; wszechwiedzący Bóg - aby nie łamać żadnego z dziesięciu przykazań - nawet jeśli nikt się nie dowie o złamaniu jednego z nich, kara dosięgnie nas po śmierci), swego rodzaju podpory psychicznej (Bóg - ktoś, kogo możemy o coś prosić, za coś mu dziękować itp.), a także czegoś ponad nami (ponieważ jesteśmy na szczycie łańcucha pokarmowego, a zdajemy sobie sprawę ze swojej niedoskonałości).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

@gynoid :

Mam taki pogląd o fizykach.

Na początek zaprzeczenie Twojemu zdaniu: prawa fizyki, liczby - Z Twojego posta odniosłem wrażenie, że dla Ciebie ich wiedza i zakres zainteresowań jest schematyczny... myślą schematami .. zakładając, że w umysłach ścisłych jest życie :D : jest w ich odczuciach sporo pragnienia nieskończoności - a w odróżnieniu od zwykłych ludzi, mogą go doświadczać częściej niż Kowalski w swojej pracy. Fizycy(przynajmniej Ci, do których mam szacunek) są szczególnie świadomi schematów i pułapek myślowych, maja lepszą samoświadomość niż Kowalski(nawet taki, który jest światłym psychologiem).. swoją drogą, nie mam do czynienia z psychologami.

Oto mój podział:

Psycholodzy metodycznie uciekają od schematów. Fizycy wiedzą w którą myśl ciekawie jest się zakotwiczyć.

  8)

 

Konkretnie przekazałem swoją myśl(jak na mnie) :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z Tobą macintosh. Chłodny i ścisły umysł fizyka to jednak coś innego niż umysł psychologa. Znam różne osoby zajmujące się psychologią i raczej uogólniając musiałbym powiedzieć że są to osoby które same dla siebie szukają pomocy. Mają wątpliwości same wobec siebie. Jak w takim wypadku mogłyby być pewne religii czy swojej wiary? Stąd być może niższy odsetek wierzących osób wśród psychologów, ponieważ mają oni wątpliwości odnośnie nawet własnej egzystencji. Nie za brutalnie prawdę ująłem? :D

Fizyk zaś, przynajmniej na początku, to niejako z definicji osoba szukająca odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania ludzkości. "Dlaczego?"

W takim wypadku trzeba mieć dużo wiary, także w siebie, by zadawać sobie takie pytania i szukać na nie odpowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dirtym. sugerujesz że musi być świadomy projektant by coś stworzyć,a by spadła lawina tworzące nowe formy krajobrazu też?albo gdy świstak defekuje i powstaje z tego jakiś kształt to to jest świadoma projekcja?jak w malutkich cząsteczkach miałaby istnieć świadomość będąca czymś cholernie skomplikowanym?

 

ludzie przyglądając się światu próbują go opisać. katalogują cząstki elementarne, podgrzewają je, ochładzają, rozrywają, rozpędzają do prędkości bliskiej prędkości światła. niestety przecież jeszcze nikomu na świecie nie udało się stworzyć takiej cząsteczki. wszystko co tworzymy, polega na zasadzie coś z czegoś - nic nigdy nie bierze się z niczego, ani nigdzie nie znika (zasada zachowania materio-energii). teraz pomyśl i porównaj sobie jak wielki intelekt musiał być potrzebny, aby stworzyć ten niekończący się ocean cząstek, który nazywamy wszechświatem. czy spadająca lawina ma świadomość? na pewno każda lawina spada w taki sam sposób - zgodnie z prawami chemii i fizyki. wg mnie robi to świadomie, ponieważ robi to tak, w jaki sposób została zaprojektowana. popatrz jaki wielki trud musiał zostać włożony, aby każda cząsteczka tego wszechświata zachowywała się zawsze w określony sposób, a nie inny. prawdą jest jednak fakt, iż nigdy nie można na 100% przewidzieć co zrobi cząstka - i wg mnie jest to przejaw jej wolnej woli. może zrobić to, może tamto, ale dzieje się tak, ponieważ niejako "wie" co może zrobić, a czego jej nie wolno i to jest wg mnie przejawem jej "świadomości".

Share this post


Link to post
Share on other sites

@gynoid :

Mam taki pogląd o fizykach.

Na początek zaprzeczenie Twojemu zdaniu: prawa fizyki, liczby - Z Twojego posta odniosłem wrażenie, że dla Ciebie ich wiedza i zakres zainteresowań jest schematyczny... myślą schematami .. zakładając, że w umysłach ścisłych jest życie :D : jest w ich odczuciach sporo pragnienia nieskończoności - a w odróżnieniu od zwykłych ludzi, mogą go doświadczać częściej niż Kowalski w swojej pracy. Fizycy(przynajmniej Ci, do których mam szacunek) są szczególnie świadomi schematów i pułapek myślowych, maja lepszą samoświadomość niż Kowalski(nawet taki, który jest światłym psychologiem).. swoją drogą, nie mam do czynienia z psychologami.

Oto mój podział:

Psycholodzy metodycznie uciekają od schematów. Fizycy wiedzą w którą myśl ciekawie jest się zakotwiczyć.

   8)

 

Konkretnie przekazałem swoją myśl(jak na mnie) :)

 

Rzeczywiście, ujęłam to trochę tak, jakby fizycy byli bezdusznymi i bezmyślnymi maszynkami do liczeni - ale nie miałam tego na myśli. Ja również znam kilku fizyków, których bardzo lubię i w żadnym wypadku tak o nich nie myślę. Powiem może tak - sfera wiary pozostaje przez nich jakby nietknięta od momentu, kiedy ta wiara została im wpojona przez rodziców, otoczenie.

Z kolei psychologowie, jak powiedział thikim:

 

Znam różne osoby zajmujące się psychologią i raczej uogólniając musiałbym powiedzieć że są to osoby które same dla siebie szukają pomocy. Mają wątpliwości same wobec siebie. Jak w takim wypadku mogłyby być pewne religii czy swojej wiary?

 

to po pierwsze  :P a po drugie - już podczas studiów poznają wiele innych poglądów, wiele innych religii, mechanizmy rządzące ludzką psychiką i "zmuszające" je do wiary w kogoś ponad nami.

 

Ale jeszcze wracając do fizyków - również słyszałam o tym, że cofając się w czasie do początku wszechrzeczy okazuje się, że musiał być jakiś pierwszy "poruszyciel", pierwsza wola zaistnienia czy wola stworzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I znowu wchodzimy w zakres udowadniania na gruncie nauki istnienia/nieistnienia Boga. Wszystko to są tylko poszlaki. Jedne wskazują tak inne inaczej. Żadna z nich dowodem nie jest.

Nie musiał istnieć "poruszyciel" nie musiał istnieć "intelekt", liczba religii nie świadczy o nieprawdziwości wszystkich, psychologia zachowania człowieka nie świadczy o tym że nie ma Boga.

Powtórzę, to nie są dowody tylko poszlaki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I znowu wchodzimy w zakres udowadniania na gruncie nauki istnienia/nieistnienia Boga. Wszystko to są tylko poszlaki. Jedne wskazują tak inne inaczej. Żadna z nich dowodem nie jest.

Nie musiał istnieć "poruszyciel" nie musiał istnieć "intelekt", liczba religii nie świadczy o nieprawdziwości wszystkich, psychologia zachowania człowieka nie świadczy o tym że nie ma Boga.

Powtórzę, to nie są dowody tylko poszlaki.

 

???

Chyba źle zrozumiałeś. Nie próbuję udowodnić istnienia ani nieistnienia Boga, tylko wpływ zainteresowań/studiów na podejście do religii czy Boga.

 

Liczba religii ani psychologia zachowania człowieka nie świadczą o tym, że Boga nie ma, ale niejako ukazują, iż człowiek potrzebuje wiary w coś ponad nim. A tematu, czy to coś istnieje naprawdę, czy nie - nie poruszyłam.

Zresztą - to chyba Ty upierałeś się przy stwierdzeniu, że wiara polega na wierze, a nie wiedzy, a dowody na istnienie Boga opierałyby się na wiedzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nic nigdy nie bierze się z niczego, ani nigdzie nie znika (zasada zachowania materio-energii).

 

Dzieje sie tak stale, wszedzie i ciagle.

Stale powstaja i znikaja pary cząstka-antycząstka i jest to charakterystyka naszego swiata.

Dzieki temu proznia nigdy nie jest zupelnie pusta i zachodzi zjawisko polaryzacji prozni, co jest jednym ze zjawisk przewidzianych przez elektrodynamikę kwantową (potwierdzonym doświadczalnie).

 

Dla mnie zatem cala przestrzen, nawet ta pusta zalana jest cząstkami ktore pojawiaja sie i po chwili znikaja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Całkowita próżnia (bez jakichkolwiek kontrafazowań i anihilacji) istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy jest wewnątrz jądra materii.

 

a anty materiia??

Share this post


Link to post
Share on other sites
chyba źle zrozumiałeś

Chyba źle zrozumiałaś że odniosłem się do Ciebie :D

żeby coś stworzyć potrzebny jest projektant. zawsze. natomiast przed projektem
teraz pomyśl i porównaj sobie jak wielki intelekt musiał być potrzebny, aby stworzyć ten niekończący się ocean cząstek

To jak najbardziej były próby udowodnienia czegoś.

Natomiast przyznam się bez bólu, że dałem się nabrać na Twój nie dowód( i rzeczywiście się odniosłem do Twojej wypowiedzi, pierwszego zdania nie zmieniam, takie przekomarzanie się :)):

również słyszałam o tym, że cofając się w czasie do początku wszechrzeczy okazuje się, że musiał być jakiś pierwszy "poruszyciel", pierwsza wola zaistnienia czy wola stworzenia.

To słowo "słyszałam" zmieniające podmiot wyrażający swoje zdanie łatwo przegapić, moja wina :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie należy mylić anty-cząstek, które tak czy owak do materialnych tworów sie zaliczają. Anty-materia czyli w ogólnym pojęciu całkowity brak jakiejkolwiek materii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Całkowita próżnia (bez jakichkolwiek kontrafazowań i anihilacji) istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy jest wewnątrz jądra materii.

Wyjaśnij proszę. Ja się nie zgadzam z tym. Chociażby dlatego że nie ma żadnej teorii która poprawnie byłaby w stanie opisać stan o którym piszesz. Mikroskopem też tam nie zajrzymy. Doświadczenie z większych skali odległości uczy nas że jednak tak nie jest(fluktuacje).

Nie należy mylić anty-cząstek, które tak czy owak do materialnych tworów sie zaliczają. Anty-materia czyli w ogólnym pojęciu całkowity brak jakiejkolwiek materii.

Nie obraź się ale tworzysz własne definicje rzeczy już dobrze zdefiniowanych. To zaś nie prowadzi do niczego innego jak tylko do aktu stworzenia własnego świata w którym Ty nadajesz nazwy. Żeby jednak móc dyskutować należy się znaleźć w tym samym, uwspólnionym świecie, z tak samo nazwanymi i rozumianymi rzeczami i pojęciami :D

Antycząstki to jest właśnie przykład antymaterii. Antymateria to nie brak materii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Depresja to choroba podstępna – może zaatakować osobę w każdym wieku i w każdym momencie życia. Czasami każdemu zdarza się gorsze samopoczucie – jednak jeśli uczucie smutku, poczucie ogólnej beznadziei i przygnębienia nie znika, tylko się utrzymuje – możesz mieć do czynienia właśnie z depresją. Chorobą, która dotyka coraz więcej osób na całym świecie. Czym konkretnie jest depresja? Jakie są jej objawy? Gdzie szukać pomocy? Przeczytaj artykuł!
      Pojęcie depresji
      Depresja to coś więcej niż po prostu poczucie smutku. Zdarza się jednak, że właśnie w takim znaczeniu jest nadużywane. To duży błąd, bo w ten sposób zaciemnia się pojęcie depresji i sprawia, że nie jest ona traktowana tak poważnie, jak powinna.
      Depresja to choroba, która oddziałuje na mózg. Osoby, które są nią dotknięte nierzadko opisują ten stan, przyrównując go do znajdowania się w swoistej czarnej dziurze. Niektórzy faktycznie czują wtedy ciągły smutek i przygnębienie, inni natomiast nie czują nic.
      To choroba cywilizacyjna – zgodnie z raportem WHO już teraz depresja jest w czołówce schorzeń, które występują najczęściej. Niestety, ten trend ciągle wzrasta, bo szacuje się, że już w 2030 roku depresja będzie najczęstszą chorobą na świecie.
      Co depresja robi z człowiekiem?
      Objawy depresji nie są czymś, co można zauważyć od razu. Ta choroba pojawia się podstępnie i niepostrzeżenie. Może zacząć się od obniżonego nastroju lub motywacji do działania. Czasami człowiek w ogóle nie czuje smutku, tylko powoli traci zainteresowanie otaczającym go światem. Nie chce spotykać się z przyjaciółmi, przestaje zajmować się swoim hobby i popada w coraz większą apatię.
      Mogą pojawić się też problemy natury fizycznej: bezsenność lub nadmierna senność, ciągłe uczucie zmęczenia, migreny, zbyt duży apetyt lub jego zupełny brak, co wpływa na wahania wagi.
      Z biegiem czasu pojawiają się też coraz bardziej pesymistyczne myśli, coraz bardziej obniża się samoocena, mogą pojawić się myśli samobójcze, a nawet osoba w depresji może podejmować próby samobójcze.
      Depresja - gdzie szukać pomocy?
      To nie jest choroba, z którą można sobie poradzić samodzielnie. Nie wystarczy po prostu się postarać, czy znaleźć sobie hobby, by depresja zniknęła. Tu potrzeba profesjonalnej pomocy. Jeśli czujesz że może Cię dręczyć właśnie depresja, nie wahaj się prosić o pomoc. Jeśli czujesz, że z osobą Ci bliską dzieje się coś złego, nie bagatelizuj tego i też zacznij działać dla jej dobra.
      W leczeniu depresji ogromną rolę odgrywa psychoterapia, która pozwala zmierzyć się ze swoimi problemami, uświadomić je sobie i pracować nad tym, by więcej się nie pojawiały. W depresji jest stosowane też leczenie farmakologiczne, zwłaszcza jeśli choroba uniemożliwia funkcjonowanie na co dzień.
      Jeśli szukasz pomocy w związku z depresją zajrzyj tutaj: https://psychoterapiacotam.pl/ - nie bój się prosić o pomoc. Depresja jest poważną chorobą, profesjonaliści pomogą Ci z niej wyjść.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby, które nieświadomie postrzegają w swoim otoczeniu złożone wzorce – a zatem mają zdolność do bezwarunkowego uczenia się wzorców (implicit pattern learning) – z większym prawdopodobieństwem są osobami silnie wierzącymi, że istnieje istota wyższa, która wzorce te stworzyła, informują neurolodzy z Georgetown University. Przeprowadzili oni pierwsze badania nad wpływem bezwarunkowego uczenia się na wierzenia religijne.
      Uczenie bezwarunkowe to zdobywanie wiedzy niezależnie od świadomych prób i w nieświadomości tego, czego się nauczyliśmy. Jest ono też zwane „milczącą wiedzą”.
      Naukowcy z Georgetown chcieli zbadać, czy bezwarunkowe uczenie się wzorców leży u podstaw wiary, a jeśli tak, to czy zjawisko to jest niezależne od kręgu kulturowego czy wyznawanej religii. Dlatego też przeprowadzili badania wśród dwóch grup religijnych: jednej w USA i drugiej w Afganistanie.
      Istnienie boga lub bogów, którzy interweniują w naszym świecie, by wprowadzić w nim porządek, jest kluczowym elementem wielu religii. Nasze badania nie dotyczą tego, czy Bóg istnieje. To badania mające na celu znalezienie odpowiedzi na pytanie jak i dlaczego nasze mózgi wierzą w bogów. Postawiliśmy hipotezę, że osoby, których mózgi są dobre w podświadomym postrzeganiu wzorców w otoczeniu, mogą przypisywać te wzorce działaniom siły wyższej, mówi jeden z głównych autorów badań, profesor Adam Green, dyrektor Georgetown Laboratory for Relational Cognition.
      Naukowcy zauważyli, że wiele interesujących procesów ma miejsce pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Ich badania sugerują, że jeśli dziecko nieświadomie dostrzega wzorce w otoczeniu, w miarę dorastania jego wiara z większym prawdopodobieństwem będzie coraz silniejsza. Z drugiej strony, jeśli takich wzorców nie dostrzega, to jego wiara prawdopodobnie będzie coraz mniejsza, nawet jeśli wychowuje się w religijnej rodzinie.
      Podczas badań naukowcy wykorzystali znany test sprawdzający zdolność do bezwarunkowego uczenia się wzorców. Uczestnikom testu pokazywano na ekranie sekwencje kropek, które ukazywały się i znikały. Zadaniem badanych było jak najszybsze naciśnięcie przycisku odpowiadającego położeniu kropki. Kropki pojawiały się i znikały szybko, ale niektórzy z uczestników – osoby o największej zdolności do bezwarunkowego uczenia się wzorców – zaczęli po pewnym czasie nieświadomie uczyć się wzorców pojawiania się kropek i naciskali odpowiedni przycisk zanim jeszcze kropka się pojawiła.
      Amerykańska grupa badanych składała się ze 199 osób, głównie chrześcijan, mieszkających w stolicy kraju. Grupa afgańska to mieszkańcy Kabulu. Składała się ona ze 149 muzułmanów. Najbardziej interesującym aspektem badań, zarówno dla mnie jak i dla moich afgańskich kolegów, było spostrzeżenie, że zarówno proces poznawczy jak i jego znaczenie dla religijności, były takie same w obu grupach, mówi współautor badań, Zachery Warren. Mózg, który ma większe predyspozycje do bezwarunkowego uczenia się wzorców może mieć też większe skłonności do wiary w boga, niezależnie od tego, w jakim miejscu na świecie i w jakim kontekście religijnym mieszka dana osoba, dodaje profesor Green.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      To nie depresja, lecz antydepresanty zmniejszają empatię związaną z postrzeganiem bólu u innych ludzi. Główny autor studium, Markus Rütgen, podkreśla, że należy zbadać wpływ zmniejszonej empatii na zachowania społeczne pacjentów.
      Ekipa profesorów Clausa Lamma z Uniwersytetu Wiedeńskiego i Ruperta Lanzenbergera z Wiedeńskiego Uniwersytetu Medycznego zebrała grupę nieprzyjmujących leków chorych z ostrą fazą depresji. Ich reakcje empatyczne na ból innych osób testowano 2-krotnie: podczas ostrej fazy choroby i po 3 miesiącach farmakoterapii, głownie selektywnymi inhibitorami zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI).
      Na obu sesjach pacjenci przechodzili badanie funkcjonalnym rezonansem magnetycznym. Podczas skanowania oglądali nagrania ludzi przechodzących bolesne procedury medyczne. Aktywność mózgu i oceniany subiektywnie poziom empatii porównywano do zdrowej grupy kontrolnej.
      Przed leczeniem pacjenci i grupa kontrolna reagowali w podobny sposób. Po 3 miesiącach terapii pojawiły się jednak znaczące różnice. Dotyczyły one zarówno samooceny empatii, jak i aktywności regionów mózgu powiązanych wcześniej z empatią.
      Wyniki badań interdyscyplinarnego zespołu z Wiednia ukazały się w piśmie Translational Psychiatry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywując gen ważny dla działania neuronów pobudzających i związany z tzw. dużą depresją (ang. major depression), można sobie poradzić, przynajmniej u samców myszy, z klasycznymi objawami depresji, takimi jak społeczna izolacja czy utrata zainteresowania.
      Naukowcy z Uniwersytetu w Auguście skupili się na korze przedczołowej, która odpowiada za planowanie, osobowość i zachowania społeczne i która odgrywa ważną rolę w patogenezie dużej depresji. Okazało się, że zmniejszenie ekspresji genu (ang. gene knockdown) SIRT1 w neuronach pobudzających przyśrodkowej kory przedczołowej (ang. medial prefrontal cortex, mPFC) wywołało objawy depresyjne u dorosłych samców myszy. Dla odmiany wstrzyknięcie leku (SRT2104), który aktywował SIRT1, do mPFC lub komory bocznej mózgu myszy typu dzikiego likwidowało wywołane stresem symptomy anhedonii (niezdolności do odczuwania przyjemności) itp.
      Pogłębione badania wykazały, że utrata SIRT1 obniża m.in. pobudzającą transmisję synaptyczną komórek piramidowych (komórek Betza) z V warstwy kory mózgowej w okolicy prelimbicznej mPFC.
      Wyładowywanie neuronów pobudzających jest w depresji znacznie ograniczone, przez co komórki nerwowe nie komunikują się, jak powinny. Wygląda to tak, jakby były odłączone - opowiada dr Xin-Yun Lu.
      Trudno ulegać pobudzeniu bez energii, tymczasem okazało się, że knockdown SIRT1 zmniejsza gęstość mitochondriów oraz poziom ekspresji genów związanych z biogenezą mitochondrialną, czyli powstawaniem nowych mitochondriów w mPFC.
      Autorów publikacji z pisma Molecular Psychiatry zaskoczyło, że wybiórcze usunięcie SIRT1 z neuronów pobudzających wywołało objawy depresji u samców, ale nie u samic myszy. Naukowcy podejrzewają, że wiąże się to z międzypłciowymi różnicami w liczbie neuronów i synaps w mPFC. Obecnie Lu sprawdza, czy podobne różnice międzypłciowe dotyczą hipokampa, struktury odpowiedzialnej za pamięć, która u osób z nawracającą depresją jest znacznie mniejsza.
      Farmakolog Lu chce sprawdzić, czy leki niewykorzystywane dotąd w leczeniu depresji działają na SIRT1 tak jak SRT2104.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI) pomagają wielu pacjentom z depresją. U ok. 1/3 osób z ciężkim zaburzeniem depresyjnym (MDD) nie dają jednak efektów. Badacze z Instytutów Studiów Biologicznych Salk sądzą, że odkryli przyczynę tego zjawiska: przynajmniej u części tych ludzi neurony mogą być nadreaktywne w obecności SSRI.
      To obiecujący krok w kierunku zrozumienia, czemu niektórzy pacjenci nie reagują SSRI. Przybliża nas to do spersonalizowanej terapii depresji - cieszy się prof. Rusty Gage.
      Amerykanie podkreślają, że MDD powiązano z nierównowagą sygnalizacji serotoninowej, ale dokładny mechanizm tego zjawiska nie został poznany. Wyjaśniają, że SSRI hamują wychwyt serotoniny ze szczeliny synaptycznej. Jej podwyższone stężenie powoduje wzrost neuroprzekaźnictwa z jednej komórki nerwowej do drugiej.
      Zespół Gage'a i współpracownicy z Mayo Clinic przeanalizowali reakcje na SSRI występujące u 803 pacjentów z MDD. Z tej grupy wybrano 3 osoby z całkowitą remisją i 3 osoby, u których po 8 tygodniach terapii nie wystąpiła poprawa. Od tych 6 ludzi i od 3 zdrowych osób wyizolowano komórki skóry. Najpierw uzyskano z nich indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste (ang. induced pluripotent stem cells, iPSC), a później neurony.
      Ekscytujące jest to, że mogliśmy patrzeć na [...] neurony, do których zwykle nie mamy dostępu u żywych pacjentów - podkreśla Krishna Vadodaria i dodaje, że dzięki tej metodzie można badać komórki osób o znanej historii leczenia, genomie i profilach reakcji.
      W tym przypadku autorzy artykułu z pisma Molecular Psychiatry przyglądali się reakcjom neuronów poszczególnych osób na podwyższony poziom serotoniny (miało to oddawać działanie SSRI). Okazało się, że niektóre neurony pozyskane od osób niereagujących na SSRI wykazywały średnio znacząco wyższą aktywność niż neurony osób zdrowych i reagujących na SSRI.
      Dalsze eksperymenty wskazały na 2 receptory serotoninowe: 5-HT2A i 5-HT7. Kiedy je zablokowano, neurony osób niereagujących na selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny nie były już hiperaktywne w obecności serotoniny.
      Mam nadzieję, że to otwiera drogę kolejnym badaniom nad ludźmi, którzy pod względem reakcji na leczenie są skrajnymi przypadkami - podsumowuje Vadodaria.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...