Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Obserwacja jako oddziaływanie ujawniające jakąś cechę ... sory, ale oddziaływania o których mówię ujawniają kluczowe cechy, np. przy kreacji par elektro-pozytron wszystkie naładowane cząstki "widzą" oddziaływaniami który poszedł w lewo, który w prawo ... dla pary elektronów o przeciwnych spinach, one są malutkimi magnesikami (dipolowy moment magnetyczny) o kierunkach zgodnych ze spinem - takie wytworzone pole magnetyczne też oddziałuje z większością cząstek we wszechświecie - zależnie od kierunków spinów.

Co do materiałów, żeby się nauczyć matematyki czy fizyki nie wystarczą filmiki popularno-naukowe, polecam wykształcenie akademickie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja niby o czym piszę?

10 godzin temu, thikim napisał:

Obserwacja  ma na celu ujawnienie jakiejś cechy

A Ty piszesz:

1 godzinę temu, Jarek Duda napisał:

sory, ale oddziaływania o których mówię ujawniają kluczowe cechy

Fakt. Dodałeś do tego co ja napisałem słowo: "kluczowe".

I teraz się zastanawiam czy po prostu tak wyrywkowo czytasz i komentujesz? Czy tak po prostu masz  z tym "sory".

Zabawne że jak ja napiszę że się z Tobą nie zgadzam to pomijasz to milczeniem.

Jak napiszę za to dokładnie to co Ty - to piszesz że się nie zgadzasz :)

Filmiki są w zasadzie dla innych - nie dla Ciebie.
Aczkolwiek ten pierwszy filmik po chińsku to był przecież akademicki więc powinien Cię zadowolić.
Żeby złagodzić - wrócę do Twojego konika czyli punktowego elektronu.
W zasadzie nie wiem komu i dlaczego ten punktowy elektron wypominasz ponieważ jest to jedynie model funkcjonujący na pewnym poziomie akademickim.
Na poziomie QFT elektron to wzbudzenie pola kwantowego Diraca. Nie ma tam mowy o nieskończonej gęstości ładunku gdziekolwiek - ani o punktowym ładunku. Więc naprawdę nie rozumiem skąd ta Twoja krucjata ani przeciwko komu? Jakiejś zmowie fizyków spiskowców?

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podsumowując to co chciałem napisać, jakkolwiek określisz obserwację jako oddziaływanie, takie oddziaływanie już się dzieje natychmiast po wyborze - czyli ta wartość jest natychmiast obiektywnie określona.

W QFT jest kilka poprawek które nie byłyby potrzebne gdyby elektron był idealnym punktem - np. rozbieżność w ultrafiolecie, czy rozbieżność szeregów perturbacyjnych - ograniczenie na ilość zdarzeń które mogą się zmieścić. Ta ślepa wiara w punktowość powoduje że dalej nie znamy np. konfiguracji pól EM w centrum elektronu - pole elektryczne idealnego punktu miałoby nieskończoną energię. Jak się poszuka ewidencji eksperymentalnej w literaturze, okazuje się że ta wiara jest oparta na dopasowaniu paraboli do 2 punktów 30 lat temu: https://physics.stackexchange.com/questions/397022/experimental-boundaries-for-size-of-electron

Ja się głównie uczę z artykułów a nie filmików np. sugerujących że oczy nie widzą fotonów. Ale też mam dość tej konwersacji i zgadzam się że powinniśmy ją skończyć. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.06.2019 o 07:03, Jarek Duda napisał:

w 2008 z grzecznego wychowanego ortodoksa zacząłem zadawać kłopotliwe pytania


A już zacząłem myśleć (?, no niekiedy mi się zdarza), że wyznajesz ortodoksję nie tylko wczesno-klasyczno-kwantową (dualizm), ale nawet klasyczno-klasyczną ;)
dBB obserwuję już jakieś 40 lat i ciągle nie mogę załapać, po co wszystkowiedzącej fali ta nicniewiedząca kulka, którą po świecie ciąga jak psiur ślepego? Żart oczywiście, ale...

 

 

W dniu 10.06.2019 o 23:42, thikim napisał:

Po angielsku ale zrozumiale niemal jak po polsku. To polecam. 37 rodzajów pól kwantowych.

Wisisz mi 8 minut życia ;)
No ale przy okazji po paru latach przypomniałem sobie o tym:

no i trochę mi przeszło.

Kurcze, jakaś rozróba tu była, ale nie bardzo wiem, kto miał oberwać... wszyscy? Pewnie tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładunek jest dość zlokalizowany, jednak nie idealnie. Wierzę w teorię pola - budującą zlokalizowane konfiguracje: cząstki, oddziaływające przez to pole, też prowadząc do "kwantowych" efektów:

- kwantyzacja ładunku, spinu jako np. ładunek topologiczny,

- interferencja, kwantyzacja orbit przez wewnętrzny zegar wytwarzający pilot wave,

- lokalizacje typu Andersona z maksymalizacji entropii - co widać w maximal entropy random walk,

- w czasoprzestrzeni: z czasem jako 4 wymiar, symetryczny - co pozwala np. na eksperyment Wheelera, delayed choice quantum erasure, algorytm Shora, łamanie Bella.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam, że do "cząstek" i pól będzie można się porządnie dobrać dopiero kiedy zrobi się porządek z przestrzenią (x, t, ?). Pewnie tego nie dożyję, czyli musiałem sobie coś tam...
Podejrzewam, że przestrzeń nie jest ani ciągła, ani pociachana na "plancki" czy inne takie, nie ma też żadnej danej boskim (lub innym) wyrokiem wymiarowości - raczej są to powstające i znikające dowolnie wymiarowe gluty, które zusammen do kupki dają nam efektywnie 3D+t (+ ew. zwinięte itp.), czyli coś w rodzaju feymanowskiej całki po tym całym bajzlu.Ta całka (akurat taka) jest pdp wynikiem początkowej ewolucji wszechświata i  zmienić by ją mogła tylko jakaś potężna fluktuacja, możliwa, ale mało prawdopodobna. Podobnie zresztą z ładunkami, które z wymiarowością chyba mają związek. Być może istnieją też inne, które z "naszymi" nie oddziałują (? DM).

A "cząstki"? Używam całkiem nieźle mi się sprawdzającego mixa fal materii i QFT. "Cząstki" są w tej zabawce mniej lub bardziej zlokalizowanymi stanami (konfiguracjami, statystykami) pola (pól). Cząstkami, w takim bardziej standardowym znaczeniu, stają się tylko w momencie tego, co w slangu kopenhaskim jest określane jako kolaps funkcji falowej. Poza tym są stanami pola, których podobieństwo do klasycznie rozumianych cząstek jest uzależnione od ich energii/pędu (np. relatywistyczne) lub (np. chemia kwantowa, ciało stałe) od konfiguracji pól je otaczających. Oddziaływania w tym układzie można podzielić na (tak sobie to nazwałem) miękkie i twarde. Twarde, to te, które powodują kolaps (np. połknięcie lub wyplucie fotonu przez elektron, czyli kwant/kwant). Cząstki, jako ściśle określone kwanty pól, nie są jak przypuszczam czymś danym przez naturę rzeczy, a raczej wynikiem pierwotnej ewolucji wszechświata, podobnie jak jego obserwowalna przestrzeń.

To tak mniej więcej i w maksymalnym skrócie. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.08.2008 o 08:08, Takashi napisał:

prędkość światła jest mniejsza.. ale i tak nie da się jej wtedy przekroczyć.

Oczywiście że się da, i jest to źródłem promieniowania Czerenkowa.

Co do artykułu - ktoś ponownie odkrył, że zajączek na Księżycu (plamka odbitego lusterkiem na Ziemi światła) może poruszać się szybciej niż prędkość światła. Nie da się tym zjawiskiem przesyłać informacji. Kwantowe "mambo-jumbo" nic nie zmienia (zwrot określa poziom zrozumienia MK przez autorów, a nie mój ;P ).

Informacji w ramach teorii względności nie da się przesyłać szybciej od światła nawet za pomocą tachionów .

A tachiony w ogóle nie mogą istnieć w stabilnych próżniach, jaką niewątpliwie jesteśmy, ich pojawienie się jest dualnym opisem destrukcji naszego wszechświata.

Zatem - nie da się. To jak budowanie perpetum mobile. W sumie nieźle urządziły się te cwaniaki w Genewie. Co jakiś czas produkują bezwartościowe gówno sprzedawane jako wielkie osiągnięcie teoretyczne w zakresie MK i ktoś im płaci pensje.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Peeced. Pewien mądry człowiek na tym forum powiedział kiedyś coś o tym, co tam niedaleko Genewy ludkowie robią pod ziemią. Ów Nihilo się zowie, a za Nim podpowiem, że pewnie siedzą tam ustawieni, młotkiem w alkoholowym zwidzie przywalają sobie po jądrach itp...
Widzisz, ja bardzo chętnie uczyć bym cię kazał, tylko... odpowiednio ciężkiego młotka nie widzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:

w stabilnych próżniach, jaką niewątpliwie jesteśmy

Hmm... mam co najmniej duże wątpliwości - i co do tego "niewątpliwie", i co do samej stabilności próżni.
 

1 godzinę temu, peceed napisał:

W sumie nieźle urządziły się te cwaniaki w Genewie. Co jakiś czas produkują bezwartościowe gówno sprzedawane jako wielkie osiągnięcie teoretyczne w zakresie MK i ktoś im płaci pensje.

No fakt... to pewnie gówno. Dasz mi jakieś namiary do Twoich produkcji, niewątpliwie niegównianych?

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.01.2020 o 19:18, Astro napisał:

Pewien mądry człowiek na tym forum powiedział kiedyś coś o tym, co tam niedaleko Genewy ludkowie robią pod ziemią

Tylko że to nie są ci sami ludkowie. A czynniki które decydują o przyznawaniu grantów już się na tym nie wyznają. Te jest taki rodzaj pasożytnictwa który wykorzystuje mimikrę.
Cała zabawa w badanie "podstaw MK" (ze wstydem przyznam że sam na studiach błądziłem, ale głównie pod wpływem takich gównopublikacji) skończyła się w latach 30, i właściwie wszystko na temat jest do poczytania w oryginalnych pracach twórców MK. Zapewniam, że ludzie którzy wymyślili MK również ją rozumieli.

Kluczem do zrozumienia jest fakt, że MK opisuje subiektywną wiedzę obserwatora. Pola, cząstki itd. są tylko i wyłącznie abstrakcyjnymi koncepcjami żyjącymi w mózgu obserwatora, i jest to opis. Cała losowość to abstrakcja nabywania wiedzy, i jest to tautologia: coś czego nie wiemy jest losowe. Coś co przewidujemy w 100% nie jest. Żadne prawdopodobieństwa nie mają fundamentalnego obiektywnego znaczenia, są one wyrazem przekonań obserwatora. Każda wiedza jest ograniczeniem, gdy nie wiemy niczego to wszystko jest tak samo możliwe. Jak człowiek to ogarnie, to znacznie dziwniejsze jest istnienie w miarę konsystentnego klasycznego świata.

W dniu 10.01.2020 o 19:18, Astro napisał:

Widzisz, ja bardzo chętnie uczyć bym cię kazał

Należałem do tego uprzywilejowanego ułamka populacji któremu nie trzeba było się kazać uczyć. Proponuję te uwagi kierować do Genewy, tam mamy ludzików które twierdzą, że jeśli nie rozumieją teorii względności i mechaniki kwantowej to tym gorzej dla tych teorii, a lepiej dla nich. Co gorsza, w dzisiejszym świecie mogą się nie mylić.

To fundamentalne niezrozumienie, że transmisja informacji nie tyle nie jest niemożliwa, co po prostu nie ma sensu matematycznego, bo "odbiorca" i "nadawca" nie są w żadnej relacji przyczynowo skutkowej, tzn. nawet nie bylibyśmy w stanie określić kto jest nadawcą a kto odbiorcą... To smutne że poziom części fizyków eksperymentalnych spadł tak drastycznie że przestali rozumieć co właściwie robią i śmiało możemy zacząć stosować określenie "(quantum) lab monkey".

W dniu 10.01.2020 o 20:40, ex nihilo napisał:

Hmm... mam co najmniej duże wątpliwości - i co do tego "niewątpliwie", i co do samej stabilności próżni.

Przyznam się że miałem na myśli stabilność przestrzeni, bo niestabilność próżni nie implikuje niestabilności przestrzeni. Ale sama próżnia też jest całkiem stabilna co wie każde dziecko interesujące się dinozaurami ;)

W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

A "cząstki"? Używam całkiem nieźle mi się sprawdzającego mixa fal materii i QFT.

Gratuluję. Tylko co kwaziklasyczne modele obliczeniowe mają wnosić do dyskusji o MK?

W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

"Cząstki" są w tej zabawce mniej lub bardziej zlokalizowanymi stanami (konfiguracjami, statystykami) pola (pól).

Cząstki to znacznie bardziej abstrakcyjna idea niż zlokalizowane stany pól. 

W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

Twarde, to te, które powodują kolaps (np. połknięcie lub wyplucie fotonu przez elektron, czyli kwant/kwant)

Proponuję nauczyć się mechaniki kwantowej. Wyplucie lub połknięcie fotonu przez elektron nie ma nic wspólnego z kolapsem funkcji falowej...

Funkcja falowa elektronu opisuje wszystkie możliwości kiedy i gdzie (to tak nieformalnie) mogło nastąpić (lub nie) wyemitowanie fotonu (niejednego;). Suma po historiach i diagramy Feynmana coś koledze mówią? Kolaps następuje w wyniku pomiaru (w praktyce sprawdzenie stanu detektorów) i w jego wyniku możemy się w szczególności dowiedzieć, że emisja nie nastąpiła. W praktyce nie mamy 100% detektorów, ale przy założeniu istnienia takowych mamy informację że fotonu nie zarejestrowano, co zasadniczo wycina z uprzednio znanej funkcji falowej te możliwości które stoją w sprzeczności z tym faktem i nic więcej. Przy kuli detektorów o promieniu r i elektronie w środku wiemy mniej więcej, że emisja nie mogła nastąpić w czasie do t_{0) - r \div c.

W dniu 12.06.2019 o 07:06, Jarek Duda napisał:

Wierzę w teorię pola

Proponuję kwantową teorię pola. Różnica jest znacznie większa niż między krzesłem a krzesłem elektrycznym. Przede wszystkim próbuje kolega odtwarzać MK o bardzo bogatej strukturze matematycznej za pomocą teorii klasycznych które są znacznie prostsze, jest to beznadziejne z tego powodu, że taka niemożność jest dowodliwa. To równie beznadziejne jak próby skonstruowania perpetuum mobile.

W dniu 12.06.2019 o 07:06, Jarek Duda napisał:

kwantyzacja ładunku, spinu jako np. ładunek topologiczny

Teoria strun bardzo by się koledze spodobała, tam wszystko ma pochodzenie topologiczne. A spin nie jest "aksjomatyczny i punktowy" tylko całkiem intuicyjnie wynika z faktu, że "coś krąży wokół czegoś". Tylko aby się nią czynnie zajmować potrzeba IQ około 150 i więcej, nie mówię tego jako przytyk tylko przestrogę. Mając bardzo bezpieczny zapas uznałem, że nie chcę tracić życia na coś takiego, bo bardziej mnie interesował cel niż droga. Więc postanowiłem sobie, że prędzej osiągnę ten cel budując AI która się tym zajmie, przyjmując podejście pasożytnicze w tym sensie że starałem się utrzymywać wiedzę i umiejętności na poziomie pozwalającym zrozumieć ewentualnie osiągniętą TOE.

W dniu 12.06.2019 o 07:06, Jarek Duda napisał:

interferencja, kwantyzacja orbit przez wewnętrzny zegar wytwarzający pilot wave

Oj budujemy epicykle, budujemy.  Problem w tym, że nie ma ani wewnętrznego zegara ani pilot wave. Jak zrozumie się co tak naprawdę oznacza mierzenie czasu i czym jest zegar, to się wie że pojedyncza cząsteczka nie może zawierać niczego do czego pasuje określenie "zegar", jest na to zbyt prosta... Teoria Bohma całkowicie załamuje się dla układu dwóch i więcej cząstek (gdy wymiar przestrzeni Hilberta przekracza ten z przestrzeni fizycznej), a jej podobieństwo do MK jest całkowicie sztuczne i zamierzone. Nie jest w stanie odtworzyć kwantowych korelacji. W sumie można przyjąć, że to od niej zaczęła się produkcja gówna które opóźniło właściwe zrozumienie przeze mnie mechaniki kwantowej o wiele lat, a komentowany artykuł jest fragmentem tej samej zarazy.

W dniu 11.06.2019 o 10:30, Jarek Duda napisał:

W QFT jest kilka poprawek które nie byłyby potrzebne gdyby elektron był idealnym punktem - np. rozbieżność w ultrafiolecie, czy rozbieżność szeregów perturbacyjnych - ograniczenie na ilość zdarzeń które mogą się zmieścić. Ta ślepa wiara w punktowość

Brawo. Nabywa kolega intuicje które za 150 lat (ekstrapolując obecne tempo) doprowadzą kolegę do teorii strun (czyli w rok 1968).  Zaokrąglając - na 200-lecie :P

Kiedyś Lem opisywał przyszłość, w której co prawda wiadomo już było wszystko, ale za to nie było wiadomo co wiadomo. Kolega jest dowodem, że jesteśmy bardzo blisko tej wizji.

Proponuję zajmując się fizyką dowiedzieć się najpierw,  co już wiadomo - to bardzo dobry punkt wyjścia dla własnej pracy.

 

W dniu 12.06.2019 o 07:06, Jarek Duda napisał:

w czasoprzestrzeni: z czasem jako 4 wymiar, symetryczny - co pozwala np. na eksperyment Wheelera, delayed choice quantum erasure, algorytm Shora, łamanie Bella

Mocne hasła. A zatem - nierówności Bella nie mają żadnego znaczenia dla MK, to pokazanie że pewne klasyczne modele nie odtwarzają przewidywań MK co wiadomo od początku, tzn. z powodów dla którym MK została opracowana.

 


"delayed choice quantum erasure" - tutaj jest zero tajemnicy, funkcja falowa doskonale wyjaśnia jaki będzie każdy eksperyment i znowu dziwność jest to efekt uboczny nadawania cech klasycznych układowi kwantowemu. A jest w tym zero tajemnicy, proponuję przyjrzeć się wersji z polaryzatorem. Nie dzieje się nic magicznego czy akazualnego. Najważniejsza zdroworozsądkowa obserwacja jest taka, że "odtworzony" obraz interferencyjny nie jest w stanie uzyskać pojaśnień (dopiero to byłoby dziwne), polaryzator tylko "wycina" fotony, a ściślej działa jako swego rodzaju pryzmat rozstrzepiając wiązkę na dwa obrazy prążków, jeden na polaryzatorze a drugi na detektorze. I magia znika.

Co do Shora to bardzo chętnie to zobaczę, jak niewykładnicza ilość klasycznych stanów (i obliczeń) radzi sobie  z rozkładem, szkoda że rozkład nie jest NP-complete bo całkiem legalny milion przechodzi koledze koło nosa... Za to widzę perspektywy na znacznie mniej legalne miliardy ;)

W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

Przypuszczam, że do "cząstek" i pól będzie można się porządnie dobrać dopiero kiedy zrobi się porządek z przestrzenią (x, t, ?)

Przestrzeń która jest używana do opisu fizyki nie jest czymś fundamentalnym, jest emergentna. Używamy jej, bo tak się składa że opis zjawisk z jej użyciem jest kompaktowy. Zasada holograficzna mówi, że można zmienić wymiar i opis mając wciąż tę samą fizykę. Pewne szczególne przypadki w ogóle nie potrzebują czasu do opisu, na przykład zamknięty stacjonarny wszechświat nie zawierający cząstek masowych...

W dniu 10.01.2020 o 20:40, ex nihilo napisał:

Dasz mi jakieś namiary do Twoich produkcji, niewątpliwie niegównianych?

"Szuflada". I zginą razem z moim mózgiem, najprawdopodobniej w ciągu roku. Nie rozumiem tylko jaki mają związek z komunikacją szybszą niż światło.

W dniu 10.06.2019 o 07:03, Jarek Duda napisał:

w 2008 z grzecznego wychowanego ortodoksa zacząłem zadawać kłopotliwe pytania

Tylko że one nie są kłopotliwe dla fizyki, tylko dla wydziału którego wychowanek zaczyna je zadawać...

Był kolega źle uczony MK (i to jest norma), zapomniano koledze powiedzieć na wstępie o całkowicie nowej filozofii postrzegania świata jakiej wymaga MK. Wciąż myśli kolega klasycznie. Mówi się studentom o tym, jak pomiar zaburza obserwowany obiekt, starając fundamentalne różnice przemycić w postaci trudności technicznych. W rzeczywistości największą zmianą jest brak obiektywnie istniejącego świata i sprowadzenie fizyki do kognitywnego modelu poznania reprezentowanego przez przestrzeń Hilberta. Bez zmiany wiedzy mamy ewolucję stanów w czasie (funkcji falowej), jakikolwiek transfer wiedzy (reprezentowany przez pomiar) to "kolaps".

W dniu 10.06.2019 o 23:42, thikim napisał:

Jeśli źle dobierzemy to oddziaływanie to poważnie ograniczymy sobie szansę na obserwację tej cechy którą chcemy zaobserwować.

To się nazywa "operator".

W dniu 7.06.2019 o 19:18, Jarek Duda napisał:

Chcesz powiedzieć że ta informacja pojawia się dopiero  w momencie pomiaru ... przez kogo?

Przez obserwatora. "Istnieje" tylko subiektywny model rzeczywistości obserwatora. On może opisywać ewolucję, ale ewolucja unitarna nie zmienia informacji. Gdy dochodzi nowa informacja, to kombinujemy ją ze starą zgodnie z regułami rozumowania bayesowskiego  (mechanika kwantowa w pewnym sensie opisuje limit możliwości działania kompetentnych mózgów) otrzymując nową wiedzę która też opisuje układ i to co może się z nim stać w przyszłości (to jest właśnie funkcja falowa).

Powtórzę - te wszystkie funkcje falowe które kolega analizuje w głowie one fundamentalnie istnieją tylko w modelach obserwatorów, w szczególności inny obserwator może mieć inny obraz rzeczywistości z innymi funkcjami falowymi i inna ilością cząstek... Precyzyjniej może mieć różne wartości prawdopodobieństw tych samych pomiarów. Ale MK oczywiście ogranicza nam jak bardzo mogą się różnić te różne obrazy, podstawowym ograniczeniem jest to że zdarzenie niemożliwe dla jednego musi pozostać niemożliwe dla innego.

Innym oczywistym ograniczeniem jest to, że prawdopodobieństwa różnych obserwatorów muszą być spójne, tzn. limity częstości zmierzają poprawnie do tych prawdopodobieństw. Haczyk leży w tym, że istnienie innych obserwatorów to częściowo akt wiary :P Dopiero gdy modelujemy rzeczywistość z wydzielonymi systemami które mogą oddziaływać ze sobą jak obserwatorzy i układy obserwowane, oraz możemy identyfikować ich stany jako stany ich przekonań, to możemy badać zmiany ich przekonań przez obserwacje.  I te zmiany też są wzajemnie konsystentne zgodnie z MK.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.06.2019 o 17:45, Jarek Duda napisał:

Raczej bym się nie chwalił, jest dowiedzione że poziom korelacji w MK jest graniczny - maksymalnie możliwy bez zniszczenia przyczynowości. Więc jeśli MERW zapewnia silniejsze korelacje od MK to nie jest on żadnym modelem MK (o czym wiadomo skądinąd, ale jak to mówią najbardziej przekonuje własny dowód :P ).

 

Zasadniczo ma kolega poważny problem, bo albo chce wyprowadzić MK z klasycznych modeli co jest niemożliwe matematycznie na wiele sposobów, albo chce pokazać że MK nie opisuje rzeczywistości co nikomu do tej pory się nie udało pomimo tysięcy precyzyjnych eksperymentów (oba fakty implikują brak możliwości statystycznego pokazania wyższości jakiegoś modelu nad MK).

Proponuję zatem wrócić do zabawy i poszukać sobie jakichś nowych zajmujących idei w informatyce. Fizyka teoretyczna to najwyższa kategoria nie tylko ze względu na "masę", ale też "ilość rund". MERW to taki "karate kid" próbujący sił w najcięższej kategorii UFC. Ze względu na drastyczność scen i brak ograniczeń wiekowych nie będę ciągnął analogii dalej.

Z doświadczenia wiem, że "niżej" jest w cholerę ważnych rzeczy do zrobienia, tylko ludzi brak. Osobiście największe porażki odnosiłem gdy podejmowałem aktywności mające pokazać "jaki jestem dobry". Największe sukcesy przynosiło zaspokajanie własnej ciekawości w sytuacji, kiedy nikt inny na planecie nie mógł ;)  Mam wrażenie że kolega jest ofiarą pierwszej opcji.  Bawienie się w tworzenie "własnej" MK (i w ogóle TOE) na serio to twierdzenie, że jest się lepszym w fizyce od Wittena czy Maldaceny. Ja uznałem że nie jestem lepszy. Pewność siebie jest ważna, ale arogancja zabija.

Największym problemem kolegi jest całkowity brak przygotowania. Czasy kiedy 24 letni Einstein rewolucjonizował fizykę minęły. Teraz trzeba wiedzieć i rozumieć niewspółmiernie więcej. W matematyce pooranej na poletka jest to możliwe (rewolucje w młodym wieku),  w fizyce mamy jeden wielki obszar spalonej ziemi. Bez przygotowania w dziedzinie wybitnie inteligentne jednostki mogą robić przełomy tylko w sytuacji gdy ta dziedzina zasysa z intelektualnego punktu widzenia (i takich znalazło by się wiele w miękkich naukach). Nie w fizyce. Ta to wyznacznik sukcesu metody naukowej i możliwości intelektualnych człowieka.

Jeszcze raz - szkoda życia na walkę z wiatrakami. Warto też mieć świadomość że za zdolnościami i kreatywnością skorelowana jest skłonność do fiksacji. Ogólnie wszystkie są efektem osłabionego działania układu GABA-ergicznego w mózgu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

MERW to rozkład Boltzmannowski na przestrzeni trajektorii - jest nie tylko w euklidesowej MK, ale też np. realizowany w modelu Isinga - czyli podstawowym z mechaniki statystycznej, fazy skondensowanej, za którego były ze dwa Noble: https://en.wikipedia.org/wiki/Ising_model

Różnica jest taka że w Isingu mamy zespoły Boltzmannowskie po sekwencjach w przestrzeni a nie w czasie, ale matematycznie rozkłady wzorców też są dane MERWem, można w ten sposób np. tanio i prawie dokładnie liczyć 2D Isinga: https://arxiv.org/pdf/1912.13300

Czyli łamanie tej nierówności typu Bella do 0.6 można przynajmniej teoretycznie zrealizować też w Isingu: jako ciąg 3 spinów z oddziaływaniem zabraniającym 000 i 111. Można to łatwo przeanalizować: łamanie jest dzięki regule Borna, którą tutaj dostajemy dosłownie z symetrii: jedna amplituda z lewej, druga z prawej, analogicznie jak w TSVF: https://en.wikipedia.org/wiki/Two-state_vector_formalism

Pytanie co z tego? To że trzeba uważać z wnioskowaniem z łamania Bella - zakazuje on lokalnego realizmu, ale używając asymetrycznej wersji lokalności: wyróżniającej kierunek przeszłość -> przyszłość. W Isingu zamiast tego jest symetryczna lokalność: w lewo i w prawo są równoważne.

Jeśli użyjemy symetrycznej "4D" lokalności jak np. w Feynmanowskich zespołach po trajektoriach, zasadzie minimalizacji działania, czy twierdzenia CPT dla QFT - wtedy też możemy łamać takie nierówności (np. jak w Isingu). Animacja na ten temat:

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, peceed napisał:
W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

A "cząstki"? Używam całkiem nieźle mi się sprawdzającego mixa fal materii i QFT.

Gratuluję. Tylko co kwaziklasyczne modele obliczeniowe mają wnosić do dyskusji o MK?

W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

"Cząstki" są w tej zabawce mniej lub bardziej zlokalizowanymi stanami (konfiguracjami, statystykami) pola (pól).

Cząstki to znacznie bardziej abstrakcyjna idea niż zlokalizowane stany pól. 

Raczej dosyć wyraźnie napisałem, że jest to "zabawka", "toy model", bardzo ogólna i maksymalnie skrótowo tu opisana intuicja, którą łatwo dostosować do różnych modeli czy formalizmów, bardzo nieklasyczna zresztą w całości. I to wszystko. A jak "jest naprawdę"? Tego nie wiem i raczej się nie dowiem z wystarczającą pewnością przed powrotem do nicości ;)
 

11 godzin temu, peceed napisał:
W dniu 12.06.2019 o 23:13, ex nihilo napisał:

Twarde, to te, które powodują kolaps (np. połknięcie lub wyplucie fotonu przez elektron, czyli kwant/kwant)

(...) Wyplucie lub połknięcie fotonu przez elektron nie ma nic wspólnego z kolapsem funkcji falowej...

Przypuszczam, że niemal wszyscy zrozumieli o co chodzi, i nie mieszali do tego diagramów Feynmana.
 

11 godzin temu, peceed napisał:

Proponuję nauczyć się mechaniki kwantowej.

Cholera chciałbym, ale nie mogę... Muszę pilnować, żeby psiur i kicior spali. Bo jak coś z tych tematów wrzucę na ekran, to po minucie patrzą na mnie jak na idiotę, że w 30 sekund nie załapałem, a to przecież takie proste. No i obciach. Ale i tak dobrze, że kury u siebie, bo by mi pewnie robale z ekranu powyżerały.

 

11 godzin temu, peceed napisał:

Przestrzeń która jest używana do opisu fizyki nie jest czymś fundamentalnym, jest emergentna. Używamy jej, bo tak się składa że opis zjawisk z jej użyciem jest kompaktowy. Zasada holograficzna mówi, że można zmienić wymiar i opis mając wciąż tę samą fizykę.

Co jest fundamentalne a co emergentne, to się dopiero okaże. Do tego pdp jeszcze dosyć daleko. A że sposób opisu można zmienić? No można, ale nie zmienia to bytu, a tylko język w jakim byt jest opisywany.
 

11 godzin temu, peceed napisał:
W dniu 10.01.2020 o 20:40, ex nihilo napisał:

Dasz mi jakieś namiary do Twoich produkcji, niewątpliwie niegównianych?

(...) Nie rozumiem tylko jaki mają związek z komunikacją szybszą niż światło.

Nie wiem czy mają, czy nie mają, bo ich nie znam. A chodziło o to, że ciągle po "małpach" jeździsz, w dodatku bez sprawdzalnej argumentacji. Gdybym te publikacje poznał, to pomimo wrodzonej tępoty i nabytej demencji, może chociaż w taki pośredni i niedoskonały sposób mógłbym ocenić współczynnik małpiości jednej i drugiej strony  ;)
 

11 godzin temu, peceed napisał:

Cała losowość to abstrakcja nabywania wiedzy, i jest to tautologia: coś czego nie wiemy jest losowe. Coś co przewidujemy w 100% nie jest. Żadne prawdopodobieństwa nie mają fundamentalnego obiektywnego znaczenia, są one wyrazem przekonań obserwatora. Każda wiedza jest ograniczeniem, gdy nie wiemy niczego to wszystko jest tak samo możliwe. Jak człowiek to ogarnie, to znacznie dziwniejsze jest istnienie w miarę konsystentnego klasycznego świata.

Czyli fundamentalna, obiektywna losowość nie istnieje? Mamy zegar Laplace'a na wszystkich poziomach rzeczywistości? Czy może świat tylko w naszych bańkach istnieje?

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.01.2020 o 01:21, ex nihilo napisał:

Przypuszczam, że niemal wszyscy zrozumieli o co chodzi, i nie mieszali do tego diagramów Feynmana.

To nie jest "mieszanie", szczególnie w sytuacji gdy mówimy o emisji fotonu przez elektron.

W dniu 14.01.2020 o 01:21, ex nihilo napisał:

A że sposób opisu można zmienić? No można, ale nie zmienia to bytu, a tylko język w jakim byt jest opisywany.

Fizyka nie zajmuje się bytem, tylko budowaniem modeli pozwalających przewidywać zdarzenia. "Byty" istnieją jako elementy modeli. Oczywiście można się bawić w klasy równoważności różnych opisów i w ten sposób postulować platońskie istnienie "bytów". 

W dniu 14.01.2020 o 01:21, ex nihilo napisał:

Czyli fundamentalna, obiektywna losowość nie istnieje?

Nie wiem nawet co może oznaczać "obiektywna losowość".  Nikt nie ma problemu z intuicyjnym posługiwaniem się pojęciem "informacja", "ilość informacji". Ale wszystkie definicje wykorzystują losowość. To pojęcia dualne. Obserwator zmienia swój stan wiedzy. Gdyby mógł w 100% przewidzieć jaki będzie stan wiedzy na podstawie poprzedniego, to jego stan wiedzy by się nie zmienił (na plus). Możemy bawić się zabawką która jest sterowana z zewnątrz. Wówczas sterowanie jest "fundamentalnie" losowe z punktu widzenia zabawki.
Ta zabawka może używać predyktora który przewiduje ruchy swojego pana. Efektywnie może to zmniejszyć ilość informacji która tak naprawdę jest przekazywana z zewnątrz. Ale nie jest w stanie przewidzieć wszystkich ruchów w 100%. Dlatego gdy tylko dostajemy jakąś informację, pojawia się nieunikniona losowość! Piszę to aby uzmysłowić, że z losowością mamy do czynienia w całym naszym życiu, gdy rozpatrujemy stan wiedzy izolowanego układu. Mechanika kwantowa nic tu nie zmienia, poza stwierdzeniem że obiektywny opis wszechświata jest co najmniej fundamentalnie niedostępny (bo pomiary nie muszą komutować) i dostarcza najlepszego możliwego (subiektywnego) opisu z punktu widzenia obserwatora. Losowość pojawia się dokładnie w taki sam sposób jak w przypadku zabawki.
Ponieważ wszystkie byty które są zainteresowane fizyką i wiedzą o świecie spełniają aksjomat bycia obserwatorami, z punktu widzenia mechaniki kwantowej i tak nie mogą mieć nic lepszego niż ona, tzn. nie może istnieć model pozwalający przewidywać przyszłe zdarzenia lepiej od MK. Dlatego ta losowość ma charakter "fundamentalny". A czy obiektywny? Nie istnieje obiektywny opis wszechświata z punktu widzenia fizyki, więc nie jestem w stanie stwierdzić czym miałaby być "obiektywna losowość". 

 

W dniu 14.01.2020 o 01:21, ex nihilo napisał:

mógłbym ocenić współczynnik małpiości jednej i drugiej strony 

Rozważania o oddziaływaniach szybszych niż światło wywnioskowanych na podstawie kompletnego braku zrozumienia fizyki naprawdę nie są argumentem? Umówmy się że to nie ja zaprezentowałem totalny brak podstaw w dziedzinie którą zarabiam na życie i to powinno wystarczyć.

W dniu 14.01.2020 o 01:21, ex nihilo napisał:

Czy może świat tylko w naszych bańkach istnieje?

"Nasz wszechświat" (brzmi jak tytuł czasopisma popularnonaukowego wydawanego w Toruniu) istnieje tylko w naszych bańkach. Ale wierzymy, że jest coś więcej dokonując pewnej intelektualnej ekstrapolacji, i to coś z konieczności jest opisywane przez MK.

 

W dniu 13.01.2020 o 16:05, Jarek Duda napisał:

zakazuje on lokalnego realizmu, ale używając asymetrycznej wersji lokalności: wyróżniającej kierunek przeszłość -> przyszłość

Lokalność w fizyce oznacza że informacja nie może się przemieszczać szybciej niż światło.

Nie rozumiem co oznacza nomenklatura lokalność nie wyróżniająca kierunku przeszłość->przyszłość

Bo tak jakoś mamy że przyczyna poprzedza skutek (jestem konserwatystą w tych sprawach).

Nie wiem jak w ogóle można się zajmować "paradoksem EPR", w mechanice kwantowej nie ma niczego takiego. "Paradoksy" pojawiają się kiedy jakaś niedorobiona teoria nie potrafi odtworzyć przewidywań MK (i uzyskać zgodności z eksperymentem).

MERW nie jest niczym fundamentalnym, to ciekawy "układ" który osiąga powierzchowne podobieństwo pewnych wzorów do tych z mechaniki kwantowej. Tylko że ja tam nawet nie widzę choćby dziedziny zespolonej, co zamyka jakąkolwiek dyskusję na wstępie (bez liczb zespolonych nie interferencji).

Być może w pewnych sytuacjach daje jakieś algorytmiczne korzyści w stosunku do innych przybliżonych "obliczeń kwantowych". Rzeczywista wersja równania Schrödingera jest co najwyżej ciekawostką.

Te ciekawe acz przypadkowe koincydencje robią z MERW perfekcyjny noobtrap.

Co do magicznego pochodzenia "reguły Borna" w MK to nie trzeba jej niczym wyjaśniać - to aksjomat łączący funkcję falową z rzeczywistymi obserwacjami. Działa. Nie widzę podstaw ani zysku aby zamieniać go na inne równoważne aksjomaty, które kolejni nawiedzeni będą "wyjaśniać", taka zabawa może nie mieć końca.

W dniu 13.01.2020 o 16:05, Jarek Duda napisał:

nie tylko w euklidesowej MK, ale też np. realizowany w modelu Isinga

MK jest jedna i nie zmieniła się przez ostatnie 95 lat. KTP i teoria strun nie zmieniły niczego (jak na razie, Nima Arkani próbuje).

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minutes ago, peceed said:

Nie rozumiem co oznacza nomenklatura lokalność nie wyróżniająca kierunku przeszłość->przyszłość

To wyobraź sobie np. mechanikę klasyczną lub klasyczną teorię pola jak EM czy GR. Dwa podstawowe sposoby ich rozwiązywania to:

1) Euler-Lagrange: ewolucja np. wprzód w czasie,

2) Zasada minimalizacji działania - na podstawie wartości wcześniej i później, dobierane jest rozwiązanie (trajektoria/historia) minimalizujące "naprężenie": działanie.

Niby obie perspektywy są lokalne: sprowadzają się do czegoś określonego lokalnymi zależnościami.

Jednak tylko 2) jest symetryczna, a 1) narzuca kierunek przeszłość -> przyszłość.

Fizycy wierzą że fizyka jest CPT symetryczna, więc czy na pewno bezpieczne jest standardowe zakładanie asymetrycznej perspektywy 1) ?

Jeśli rozwiązanie w którym żyjemy (w tej fundamentalnie symetrycznej fizyce) zostało oryginalnie wybrane w sposób sposób symetryczny 2), to matematycznie możemy przetransformować do ewolucji 1), ale jej ukryty stan już został zoptymalizowany pod  m.in. wszystkie przyszłe pomiary - tzw. superdeterminizm.

Z perspektywy mechaniki kwantowej, 1) to np. równianie Schrodingera, 2) to równoważne Feynmanowskie zespoły po trajektoriach - tylko 2) jest symetryczna: nie narzuca żadnego kierunku, ale jej rozwiązanie możemy przetransformować do 1) - z ukrytym superdeterminizmem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jarek Duda napisał:

Fizycy wierzą że fizyka jest CPT symetryczna

Wiara fizyków nie ma większego znaczenia. Jak na razie CPT obowiązuje co wynika z eksperymentów.

3 godziny temu, Jarek Duda napisał:

wyobraź sobie np. mechanikę klasyczną lub klasyczną teorię pola jak EM czy GR.

Fizyka nie jest klasyczna, i to fizycy wiedzą.

3 godziny temu, Jarek Duda napisał:

jej ukryty stan już został zoptymalizowany pod  m.in. wszystkie przyszłe pomiary - tzw. superdeterminizm.

Problem z superdeterminizmem polega na tym, że on nic nie zmienia - MK działa dalej i opisuje eksperymenty. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podałem klasyczną jako bardziej intuicyjny przykład. Na dole napisałem drugi:

3 hours ago, Jarek Duda said:

Z perspektywy mechaniki kwantowej, 1) to np. równianie Schrodingera, 2) to równoważne Feynmanowskie zespoły po trajektoriach - tylko 2) jest symetryczna: nie narzuca żadnego kierunku, ale jej rozwiązanie możemy przetransformować do 1) - z ukrytym superdeterminizmem.

Nie wiem co ma superdeterminizm do niedziałania MK, ale jeśli fizyka rozwiązuje MK poprzez całki po trajektoriach Feynmana ( https://en.wikipedia.org/wiki/Path_integral_formulation bardzo blisko MERW czy Isinga) to jest to sposób symetryczny: stan jest wybrany też zgodnie z przyszłymi pomiarami - czyli superdeterminizm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Na dole napisałem drugi:

No cóż, ewolucja unitarna jest odwracalna w czasie. Sformułowanie przez sumy po historiach jest matematycznie równoważne (czytałem wyprowadzenie kilka razy i nie mogłem zrozumieć jak On na to wpadł).  Determinizm nie oznacza że przyszłe pomiary istnieją w jakimś platońskim sensie, tylko że możemy przewidzieć zachowanie układu dysponując wiedzą z przeszłości. W tan sposób Superdeterminizm nie jest teorią deterministyczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie czy rozwiązanie w którym żyjemy zostało wybrane w sposób symetryczny jak zespoły po trajektoriach, czy asymetryczny jak np. ewolucja unitarna - wyróżniająca początek.

Symetryczny w sensie że gdyby poddać cały wszechświat symetrii np. CPT, to znalezione rozwiązanie byłoby takie samo.

Stwierdzenie że warunki brzegowe są tylko w przeszłości łamie symetrię - narzuca kierunek.

Zespoły po trajektoriach są symetryczne - symetria transformuje wszystkie trajektorie.

Najlepiej to widać dla Isinga, czyli Boltzmannowskich zespołów po trajektoriach, które wręcz trudno rozwiązywać w sposób asymetryczny: https://physics.stackexchange.com/questions/524856/violation-of-bell-like-inequalities-with-spatial-boltzmann-path-ensemble-ising

Jest transformacja między np. zespołami Feynmana i ewolucją unitarną, ale jeśli rozwiązanie w którym żyjemy zostało wybrane w sposób symetryczny, to aktualny stan został wybrany symetrycznie: dla zgodności zarówno z przeszłością jak i przyszłością - czyli superdeterminizm.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko pięknie, ale osobiście nie cierpię "wyboru rozwiązania w którym żyjemy". Za bardzo pachnie arbitralną statystyką stwórcy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjmuje się że np. Model Standardowy dobrze opisuje fizykę, jest to CPT-symetryczny formalizm Lagranżowski.

Ale pozostawia to sposób rozwiązania takiej matematyki w konkretnej historii wszechświata w której żyjemy - można to robić w sposób symetryczny jak całki po trajektoriach/diagramach Feynmana czy zasada minimalizacji działania ... a można też w sposób asymetryczny jak ewolucja unitarna czy Euler-Lagrange.

No więc czy CPT-symetryczna fizyka rozwiązuje swoje równania w sposób asymetryczny (narzucający kierunek), czy symetryczny?

Intuicyjnie przyjmujemy sposób asymetryczny, co prowadzi do paradoksów typu twierdzenie Bella ... więc może warto chociaż rozważyć możliwość że robi to symetrycznie - co jak w modelu Isinga, rzeczywiście prowadzi do łamania nierówności typu Bella.

Np. Pr(A=B) + Pr(A=C) + Pr(B=C) >= 1, czyli "rzucając 3 monetami, przynajmniej 2 dają to samo" - wydaje się że niemożliwe do złamania, a jednak QM potrafi ... Ising też: dokładnie dzięki symetrii: jedna amplituda z lewej, druga z prawej, finalnie trzeba je pomnożyć żeby dostać prawdopodobieństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Jarek Duda napisał:

Intuicyjnie przyjmujemy sposób asymetryczny, co prowadzi do paradoksów typu twierdzenie Bella ...

Ale jaki w tym paradoks? Twierdzenie Bella ma EMPIRYCZNE usadowienie; o Noblu chyba nie warto wspominać.
Oczywiście trzymam Jarku kciuki; kto to obali też ma Nobla gwarantowanego (czyli kobiety, wino i śpiew do końca żywota).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście - są nierówności które nie powinny być łamane jak powyższa, problem w tym że jednak fizyka je łamie i tego nie rozumiemy.

Akceptując symetrię fizyki, widać że nie problem je łamać, już np. w modelu Isinga.

Możemy to robić dzięki niegodności z założeniem lokalności w tw. Bella - tam jest jej wersja asymetryczna (narzucająca kierunek), podczas gdy np. w całkach po trajektoriach czy Isingu jest lokalność symetryczna, też np. jak w tej animacji powyżej.

Symetryczne interpretacje MK mają już prawie sto lat ( https://en.wikipedia.org/wiki/Two-state_vector_formalism), problem jest z ich akceptacją - ludzka intuicja mocno narzuca asymetrię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jarku. Sprawa jest prosta, czyli właśnie zawiła.
Kompletnie nie mamy pojęcia o fundamentach, ale lokalny realizm raczej już odrzucamy. ;)
Zmienne ukryte nie istnieją, ale jak widać na przykładzie "falek pilotujących", ciągle prosty determinizm ludziom w duszy gra. Mnie się to nie podoba, nie mam najmniejszego pojęcia jak jest (i Ty też), ale te "pilociki" wydają mi się najmniej... uciążliwe intelektualnie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem też jestem za dBB, ogólnie świetne intuicje dają modele hydrodynamiczne jak typu Coudera, też np. Casimir czy Aharonov-Bohm: https://www.dropbox.com/s/kxvvhj0cnl1iqxr/Couder.pdf

Ale to wszystko jest lokalny realizm - żeby to miało sens, trzeba pokazać rozbieżność z tw. Bella.

No i jak mówisz i napisałem - zgadzam się że problem jest w lokalności. "Spooky" działanie na odległość to bardzo brzydka opcja - np. nieciągłość, nieskończone energie etc.

Ale jest też druga (często pomijana) opcja naprawiania lokalności o której piszę: w Bellu jest asymetryczna lokalność, podczas gdy jest też symetryczna lokalność jak w całkach po trajektoriach czy modelu Isinga: nie wyróżniająca żadnego kierunku. Czyli taka 4D lokalność, jak w czasoprzestrzeni jako "4D galatata": są lokalne reguły minimalizacji działania które nie wyróżniają kierunku.

Też np. patrząc na wyprowadzenie nierówności typu Bella jak powyżej - zakładamy probabilistykę Kołmogorova: że istnieje rozkład prawdopodobieństwa na Omega, np. wielkości 2^3=8 dla 3 binarnych zmiennych. Dowolnie wybierzemy taki rozkład, nierówność jest spełniona.

Więc kluczowe że w MK dosłownie nie istnieje taki rozkład - zamiast tego mamy regułę Borna: stan dany amplitudami na Omega, które należy dodać dla niezmierzonych zmiennych, po czym pomnożyć żeby dostać prawdopodobieństwa - dokładnie jak w modelu Isinga, dzięki symetrii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak się okazuje, do rozwoju wielkich cywilizacji ludzkości potrzebny był nie tylko miecz i pług, ale również pióro. Autorzy najnowszej analizy dowodzą, że o być albo nie być protopaństw i pierwszych cywilizacji decydowała technologia informacyjna.
      Analiza danych zgromadzonych w ramach projektu „Seshat: Global History Databank” dowodzi, że na pewnym etapie rozwoju rodzące się państwa napotykały wąskie gardło w postaci konieczności wymiany informacji. Te, które sobie z tym poradziły, mogły rozwijać się dalej.
      Jaeweon Shin z Rice University, Michael Holton Price, David Wolpert, Hajime Shimao i Brendan Tracey z Santa Fe Institute oraz Timothy Kohler z Washington State University dowodzą, że każda cywilizacja rozwijała się w trzech etapach.
      Na początkowym etapie rozwój protopaństwa napędzany był samym wzrostem liczby ludności. Osiadły tryb życia, udomowienie roślin i zwierząt pojawiły się niezależnie w wielu miejscach na Ziemi. W wielu społeczeństwach doszło też do znacznej zmiany mobilności ich członków. Wraz z pojawianiem się nadwyżek żywności, przekazywaniem zgromadzonych dóbr kolejnym pokoleniom rosły nierówności, pojawiały się i umacniały ośrodki władzy.
      Powstawały protopaństwa, a wzrost ich siły był napędzany wzrostem liczby ludności. Niemal wszędzie obserwuje się występowanie takich powiązanych ze sobą zjawisk jak wzrost produkcji rolnej, wzrost liczby ludności, pojawianie się zaczątków miast, rozwój hierarchii politycznej i coraz większe nierówności majątkowe. Na wszystkich kontynentach gdzie pojawiło się rolnictwo zauważalny jest wysoki stopień podobieństwa zarówno w sposobie formowania się społeczności ludzkich, od niewielkich grup łowców-zbieraczy po ostatnią znaną nam formę czyli wielkie społeczeństwa miejskie.
      Naukowcy chcieli sprawdzić, co powoduje, że społeczeństwa rozwijają się w tak bardzo podobny sposób. W tym celu wzięli na warsztat bazę Seshat. To ambitny projekt, w którym pod uwagę branych jest ponad 1500 zmiennych, za pomocą których opisano ponad 400 społeczeństw z 6 kontynentów na przestrzeni ostatnich 10 000 lat historii.
      Na podstawie wykonanej analizy autorzy badań doszli do wniosku, że po początkowej pierwszej fazie rozwoju protopaństw wzrost liczby ludności przestaje wystarczać i pojawia się wąskie gardło. Jest nim konieczność opracowania efektywnego systemu wymiany informacji i przeprowadzania transakcji handlowych. Istnieje bardzo silny związek pomiędzy sposobem, w jaki społeczeństwa przetwarzają informacją, a tym, jak duże mogą się stać. Wydaje się, że wcześnie dokonany postęp w przetwarzaniu informacji, a zatem np. pojawienie się pisma czy pieniądze, był dla rozwoju tamtych społeczeństw równie ważny, jak dla nas ważny jest dzisiaj internet, mówi Tim Kohler. Dopiero, gdy w takim protopaństwie pojawi się pismo i pieniądz, społeczeństwo może nadal się rozwijać i przejść do fazy trzeciej.
      Nasze analizy wykazały, że starożytne cywilizacje, po osiągnięciu pewnej wielkości, natykały się na informacyjne wąskie gardło. To punkt zwrotny naszej skali rozwoju społeczeństw. Bardzo rzadko zdarzało się, by bez pisma lub pieniądza, mogły nadal się rozwijać. Jednak tam, gdzie dokonano tych wynalazków, narodziły się wielkie imperia, dodaje Kohler.
      Badania Kohlera i jego kolegów dostarczają też możliwego wyjaśnienia różnic technologicznych, jakie widzimy pomiędzy cywilizacjami Starego i Nowego Świata. Ich praca dowodzi bowiem, że bardzo mało cywilizacji obu Ameryk było w stanie dotrzeć do punktu zwrotnego. W związku z tym istniała tam mniejsza presja na rozwój pisma i innych form informacji, które przyniosły postęp technologiczny w Europie i Azji.
      Jednym z głównych powodów, dla których cywilizacje Ameryki nigdy nie osiągnęły punktu zwrotnego był brak koni, wołów i innych dużych zwierząt zdolnych do przenoszenia ludzi i ładunków. Takie zwierzęta pozwalały na powstanie nadwyżek żywności, ułatwiały handel i umożliwiały ekspansję imperiów w Azji i Europie, dodaje Kohler.
      Naukowcy mają nadzieję, że analiza bazy Seshat da też odpowiedź na inne interesujące pytania, jak np. dlaczego niektóre cywilizacje upadły, mimo że nie widać żadnych zewnętrznych przyczyn ich porażki. Mamy nadzieję, że z czasem, gdy do Seshat będzie trafiało coraz więcej danych, uda nam się odpowiedzieć na tego typu pytania, mówi Kohler.
      Obecnie posiadamy nowe niezwykłe możliwości przechowywania i przetwarzania danych. Większe niż kiedykolwiek wcześniej. Czy to oznacza, że przed nami nowy etap rozwoju ludzkiej cywilizacji? A jeśli tak, to jak będzie on wyglądał, zastanawia się uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa naukowców z Uniwersytetu w Oksfordzie donosi o udanym splątaniu bakterii z fotonami. W październikowym numerze Journal of Physics ukazał się artykuł zespołu pracującego pod kierunkiem Chiary Marletto, który przeanalizował eksperyment przeprowadzony w 2016 roku przez Davida Colesa i jego kolegów z University of Sheffield.
      Podczas wspomnianego eksperymentu Coles wraz z zespołem umieścili kilkaset chlorobakterii pomiędzy dwoma lustrami i stopniowo zmniejszali odległość pomiędzy nimi tak, aż dzieliło je zaledwie kilkaset nanometrów. Odbijając białe światło pomiędzy lustrami naukowcy chcieli spowodować, by fotosyntetyczne molekuły w bakteriach weszły w interakcje z dziurą, innymi słowy, bakterie miały ciągle absorbować, emitować i ponownie absorbować odbijające się fotony. Eksperyment okazał się sukcesem. Sześć bakterii zostało w ten sposób splątanych z dziurą.
      Jednak Marletto i jej zespół twierdzą, że podczas eksperymentu zaszło coś więcej, niż jedynie połączenie bakterii z dziurą. Przeprowadzone analizy wykazały, że sygnatura energetyczna pojawiająca się podczas eksperymentu jest właściwa dla splątania molekuł wewnątrz bakterii e światłem. Wydaje się, że niektóre fotony jednocześnie trafiały w molekuły i je omijały, a to właśnie dowód na splątanie.
      Nasze modele dowodzą, że zanotowano sygnaturę splątania pomiędzy światłem a bakterią, mówi pani Marletto. Po raz pierwszy udało się dokonać splątania kwantowego w żywym organizmie.
      Istnieje jednak wiele zastrzeżeń, mogących podważać wnioski grupy Marletto. Po pierwsze i najważniejsze, dowód na splątanie zależy od tego, w jaki sposób zinterpretujemy interakcję światła z bakterią. Marletto i jej grupa zauważają, że zjawisko to można opisać też na gruncie klasycznego modelu, bez potrzeby odwoływania się do efektów kwantowych. Jednak, jak zauważają, nie można tego opisać modelem „półklasycznym”, w którym do bakterii stosujemy zasady fizyki newtonowskiej, a do fotonu fizykę kwantową To zaś wskazuje, że mieliśmy do czynienia z efektami kwantowymi dotyczącymi zarówno bakterii jak i fotonu. To trochę dowód nie wprost, ale sądzę, że wynika to z faktu, iż oni próbowali bardzo rygorystycznie podejść do tematu i nie wysuwali twierdzeń na wyrost, mówi James Wootton z IBM Zurich Research Laboratory, który nie był zaangażowany w badania.
      Z kolei Simon Gröblacher z Uniwersytetu Technologicznego w Delft zwraca uwagę na kolejne zastrzeżenie. Otóż energię bakterii i fotonu zmierzono wspólnie, nie osobno. To pewne ograniczenie, ale wydaje się, że miały tam miejsce zjawiska kwantowe. Zwykle jednak gdy chcemy dowieść splątania, musimy osobno zbadać oba systemy.
      Wiele zespołów naukowych próbuje dokonać splątania z udziałem organizmów żywych. Sam Gröblacher zaprojektował eksperyment, w którym chce umieścić niesporczaki w superpozycji. Chodzi o to, by zrozumieć nature rzeczy i sprawdzić czy efekty kwantowe są wykorzystywane przez życie. W końcu u swoich podstaw wszystko jest kwantem, wyjaśnia współpracownik Marletto, Tristan Farrow.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zidentyfikowano błędy, które mogły wpłynąć na niedokładność pomiaru podczas eksperymentów, w wyniku których ogłoszono, że neutrino może poruszać się szybciej niż światło.
      Zespół pracujący przy eksperymencie OPERA stwierdził, że możliwe były dwa błędy związane z obsługą systemu GPS. Czas, jaki potrzebowały neutrino na pokonanie 730-kilometrowej trasy pomiędzy CERN-em a detektorem w Gran Sasso był mierzony za pomocą systemu GPS. Kluczową rolę mogły więc odegrać zegary atomowe na początku i na końcu trasy neutrino. Żeby je zsynchronizować, trzeba wysłać pomiędzy nimi sygnał, a ten też potrzebuje czasu na przebycie określonej odległości. Dlatego też dane są interplowane, w celu wyeliminowania tej różnicy czasu. OPERA przyznaje, że interpolacja mogła zostać źle wykonana. Drugi z możliwych błędów to niewłaściwe połączenie pomiędzy urządzeniem GPS, a głównym zegarem eksperymentu OPERA.
      Należy podkreślić, że są to na razie wstępne najbardziej możliwe wyjaśnienia. Nie wydano jeszcze ostatecznego komunikatu, gdyż oba spostrzeżenia nie zostały ostatecznie zweryfikowane.
      Tymczasem w Fermilab naukowcy pracujący przy eksperymencie MINOS próbują na własną rękę powtórzyć eksperyment CERN-u i sprawdzić uzyskane informacje.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół uczonych wpadł na trop rewolucyjnej, niespodziewanej metody zapisu danych na dyskach twardych. Pozwala ona na setki razy szybsze przetwarzanie informacji niż ma to miejsce we współczesnych HDD.
      Naukowcy zauważyli, że do zapisu danych wystarczy jedynie ciepło. Dzięki temu będzie ona zachowywana znacznie szybciej i zużyje się przy tym mniej energii.
      Zamiast wykorzystywać pole magnetyczne do zapisywania informacji na magnetycznym nośniku, wykorzystaliśmy znacznie silniejsze siły wewnętrzne i zapisaliśmy informację za pomocą ciepła. Ta rewolucyjna metoda pozwala na zapisywanie terabajtów danych w ciągu sekundy. To setki razy szybciej niż pracują obecne dyski. A jako, że nie trzeba przy tym wytwarzać pola magnetycznego, potrzeba mniej energii - mówi fizyk Thomas Ostler z brytyjskiego University of York.
      W skład międzynarodowego zespołu, który dokonał odkrycia, wchodzili uczeni z Hiszpanii, Szwajcarii, Ukrainy, Rosji, Japonii i Holandii.
      Doktor Alexey Kimel z Instytutu Molekuł i Materiałów z Uniwersytetu w Nijmegen mówi: Przez wieki sądzono, że ciepło może tylko niszczyć porządek magnetyczny. Teraz pokazaliśmy, że w rzeczywistości jest ono impulsem wystarczającym do zapisania informacji na magnetycznym nośniku.
      Uczeni wykazali, że bieguny w domenach magnetycznych na dysku można przełączać nie tylko za pomocą pola magnetycznego generowanego przez głowicę zapisująco-odczytującą, ale również dzięki ultrakrótkim impulsom cieplnym.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z amerykańskiego Narodowego Laboratorium Energii Odnawialnej (NREL) poinformowali o stworzeniu pierwszego ogniwa słonecznego, którego zewnętrzna wydajność kwantowa wynosi ponad 100%. Dla fotoprądu wartość zewnętrznej wydajności kwantowej - podawaną w procentach - wylicza się na podstawie liczby elektronów przepływających przez obwód w ciągu sekundy podzielonej przez liczbę fotonów z określonej długości fali, wpadających w ciągu sekundy do ogniwa słonecznego. Dotychczas nie istniały ogniwa, których wydajność w jakimkolwiek zakresie fali przekraczałaby 100%. Uczonym z NREL udało się osiągnąć szczytową wydajność kwantową rzędu 114%. W przyszłości może to pozwolić na zbudowanie ogniw słonecznych, z których energia będzie równie tania, lub tańsza, od energii uzyskiwanej z paliw kopalnych czy energii jądrowej.
      Mechanizm uzyskania wydajności większej niż 100% bazuje na procesie zwanym Multiple Exciton Generation (MEG), podczas którego pojedynczy foton o odpowiednio wysokiej energii tworzy więcej niż jedną parę elektron-dziura.
      W roku 2001 pracujący w NREL Arthur J. Nozik przewidział, że MEG będzie lepiej działało w półprzewodnikowych kropkach kwantowych niż w zwykłych półprzewodnikach. Pięć lat później w pracy opublikowanej wraz z Markiem Hanną Nozik stwierdził, że kropki kwantowe użyte w ogniwach słonecznych mogą zwiększyć ich wydajność o około 35% w porównaniu z innymi nowoczesnymi rozwiązaniami. Ogniwa bazujące na kropkach kwantowych nazywane się ogniwami trzeciej (lub kolejnej) generacji. Obecnie buduje się ogniwa pierwszej i drugiej generacji.
      Zjawisko MEG, zwane też Carrier Multiplication (CM), zostało po raz pierwszy zaprezentowane w Los Alamos National Laboratory w 2004 roku. Od tamtej chwili wiele innych ośrodków badawczych potwierdziło jego występowanie w różnych półprzewodnikach. Teraz NREL zaprezentował MEG o wartości większej niż 100%. Badań dokonano przy niskiej intensywności symulowanego światła słonecznego, a mimo to eksperymentalne ogniwo słoneczne osiągnęło wydajność konwersji energii rzędu 4,5%. To bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że ogniowo nie było optymalizowane pod kątem wydajności.
×
×
  • Create New...