Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Posted (edited)

ww296, polecam np. delayed choice quantum erasure w wersji Walborna - produkujemy splątane pary fotonów, kręcąc polaryzatorem na jednej ścieżce ... zmieniamy statystykę na drugiej.

Praca: https://journals.aps.org/pra/abstract/10.1103/PhysRevA.65.033818

Dobre wytłumaczenie: https://web.archive.org/web/20150516123842/http:/grad.physics.sunysb.edu:80/~amarch/

Więcej takich ciekawych eksperymentów: https://www.dropbox.com/s/0zl18yttgnpc52w/causality.pdf

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dla większości (nie dla Ciebie Jarek) myślę że dobrym przybliżeniem będzie wyobrażenie sobie że takie dwa fotony są jak dwa końce kija który się obraca.

Jak spojrzymy na jeden koniec w pewnym momencie żeby zobaczyć czy się kręci zgodnie czy przeciwnie do wskazówek zegara to już wiemy że drugi obraca się przeciwnie niż ten pierwszy. Ale to nam żadnej informacji nie dało ani żadnej informacji nie przekazało z drugiego końca kija oddalonego o długość kija (metrów czy teoretycznie nawet km).

Nie ważne kto pierwszy spojrzy: czy obserwator końca A czy końca B kija. Nie ma tu żadnego przekazania informacji mimo iż wiemy natychmiast co się dzieje w odległości (czyli na drugim końcu kija).
Przykład z polaryzatorem wykracza oczywiście poza mój przykład - no chyba że założymy że obserwator nie tylko obserwuje ale i kręci kijem.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólnie z EPR się zgadzam - wiemy że wysyłana jest losowo czerwona i niebieska piłka, poznając kolor jednej natychmiast dowiadujemy się o kolorze drugiej ...

Aczkolwiek QM pozwala tutaj dostać korelacje niemożliwe do uzyskania w standardowej probabilistyce, np. rzucając 3 monety (A,B,C), przynajmniej dwie dadzą to samo:

Pr(A=B) + Pr(A=C) + Pr(B=C) >= 1

... a tu niespodzianka - QM pozwala uzyskać w takiej sumie 0.75, MERW ( https://en.wikipedia.org/wiki/Maximal_Entropy_Random_Walk ) nawet niżej: 0.6 - dyskusja: http://www.sciphysicsforums.com/spfbb1/viewtopic.php?f=6&t=318&start=20

 

Ale w delayed choice quantum erasure mamy trochę inną magię: kręcąc polaryzatorem na jednym ramieniu, dosłownie zmieniamy statystykę na drugim - włączamy lub wyłączamy prążki interferencyjne.

Jednak nie pozwala to na przesyłanie informacji - konieczna jest postselekcja: ta magia dzieje się tylko na fotonach które wspólnie zmierzył coincidence counter.

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Jarek Duda napisał:

wiemy że wysyłana jest losowo czerwona i niebieska piłka, poznając kolor jednej natychmiast dowiadujemy się o kolorze drugie

No ja się z tym jednak nie zgodzę :)
Wysłane piłeczki nie mają koloru. Dopiero obserwator obserwacją doprowadza do tego że dana piłeczka zyskuje konkretny kolor a druga przeciwny. W pewnym sensie obserwator zobaczył obie piłeczki i nadał obu kolor - tylko o tym nie wie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj się nie zgodzę, szczególnie że w praktyce to nie jest wybór lokalnej wartości, tylko coś znacznie bardziej nielokalnego.

Przyjmijmy że to jest para np. elektronów, które muszą mieć przeciwne kierunki spinu z zachowania momentu pędu.

Elektrony mają bardzo duży dipolowy moment magnetyczny - są malutkimi magnesikami, wpływając na okoliczne pole magnetyczne - informacja o kierunku takiego magnesika jest zapisana w polu EM, propaguje się z prędkością światła.

Jest to niezwykle słaby wpływ - praktycznie niemierzalny (może słabo), ale jednak informacja o takim "kolorze piłeczki" jest zapisana w polu na dużej odległości, ma drobny wpływ na zachowanie cząstek tam.

Chcesz powiedzieć że ta informacja pojawia się dopiero  w momencie pomiaru ... przez kogo? świadomego obserwatora? W tym momencie w jednej chwili pojawia się wynikłe pole EM w olbrzymiej objętości? ... zmieniając pole w przeszłości, które wpływało na trajektorie cząstek, a więc też ich obecne pozycje ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

A może być coś bardziej nielokalnego niż stwierdzenie:

46 minut temu, thikim napisał:

obserwator zobaczył obie piłeczki i nadał obu kolor

 

7 minut temu, Jarek Duda napisał:

Chcesz powiedzieć że ta informacja pojawia się dopiero  w momencie pomiaru ... przez kogo? świadomego obserwatora?

Chcę powiedzieć że ta właściwość pojawia się dopiero gdy istnieje obserwacja. Świadomość nie ma tu nic do rzeczy. Ważna jest obserwacja czyli oddziaływanie.

7 minut temu, Jarek Duda napisał:

Jest to niezwykle słaby wpływ - praktycznie niemierzalny (może słabo), ale jednak informacja o takim "kolorze piłeczki" jest zapisana w polu na dużej odległości, ma drobny wpływ na zachowanie cząstek tam.

Wpływ ma w trochę inny sposób. W końcu to jedno pole.
W sumie ten kij jest lepszy niż myślałem. Jak się obraca jeden koniec to obraca się i drugi koniec. Ale przede wszystkim obraca się cały kij - całe pole.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jakbym miał na myśli homo sapiens to był się zajął ezoteryką.
W fizyce pisząc obserwator mam na myśli zawsze: oddziaływanie z obiektem.

Tylko kurcze właśnie sobie coś uświadomiłem. Żeby oddziaływanie można było nazwać obserwacją - musi być wystarczająco silne.

I nie do końca wiem co by to mogło być co by decydowało że jest wystarczająco silne.

Chyba zależnie od tego co chcemy osiągnąć to nasza obserwacja czyli oddziaływanie musi spełnić pewne warunki.

Chcemy dostrzec falę to musimy spełnić jakieś warunki.
Chcemy dostrzec cząstkę to musimy spełnić mocniejsze warunki.

Chcemy dostrzec polaryzację to musimy jakieś tam warunki spełnić.
Obiektywnie rzecz biorąc wszystkie te rzeczy nie istnieją. Są jedynie "widokiem" oddziaływań jednych pól z innymi.

Patrzymy na oddziaływanie i mówimy: o - widzę cząstkę albo widzę polaryzację, ładunek, masę - cokolwiek. A to wszystko tylko oddziaływania pól kwantowych.

Ale Ty ten temat chyba nawet lepiej znasz bo mi brakuje podstaw. Za to mam intuicję.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Specjalnie dałem przykład pary cząstek naładowanych - które nonstop oddziaływają z polem EM ... a przez nie np. z okolicznymi naładowanym cząstkami, jak protony w próżni kosmicznej ... w jakiej odległości? oddziaływanie EM ma zasięg nieskończoność ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale po pierwsze nie mamy we Wszechświecie tylko jednego elektronu i jednego protonu, a po drugie, czy - zakładając nawet punktowy model e i p - oddziaływanie między e i p z odległości np. metra jest tym samym (chodzi o "pomiar"), co oddziaływanie e i p związanych w atom, nawet rydbergowski z jakimś ogromnym n? Albo zamiast p np. He+.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jasne, podczas gdy przyjmuje się że swobodny elektron jest punktowy, ale gdy zbliży się do protonu (na jaką odległość? Rydberga są o rzędy wielkości większe) to nagle jest rozdmuchiwany do chmury prawdopodobieństwa ... tak naprawdę tam nie ma zmiany fizyki, ta przemiana jest raczej typu przejścia fazowego ...

Na przykład okazuje się że dalej można się pytać o pozycję elektronu wewnątrz orbitalu - tutaj są dosłownie zdjęcia orbitali uzyskane z uśrednienia po pozycjach pojedynczych elektronów: http://www.chymist.com/Imaging atomic orbitals.pdf

image.png.6da1304b4a080dfb7d46b818743bed0e.png

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
15 godzin temu, Jarek Duda napisał:

które nonstop oddziaływają z polem EM

To nie jest problem jeśli to jest to samo pole. Dlatego rzuciłem przykład z kijem.

Jak nim kręcę to nie kręcę tylko końcem A.

To kręcę i środkiem i końcem B. I wszystkim co tworzy ten kij. I wszystko to ze sobą oddziałuje ale jest to wewnętrzne oddziaływanie kija - jego natura.
W przeciwieństwie do zewnętrznego czyli np. ktoś podchodzi i mi łamie kij.
To załóżmy że pole kwantowe jest kijem.

Ten środek kija to załóżmy to pole EM w ramach całego pola kwantowego. A kij (pole kwantowe) jest taki że obejmuje cały Wszechświat.

9 minut temu, Jarek Duda napisał:

tak naprawdę tam nie ma zmiany fizyki, ta przemiana jest raczej typu przejścia fazowego ...

Moim zdaniem - tam się nic nie zmienia. Tylko obserwator (czyli inne oddziaływanie) inaczej to spostrzega.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tak - jest jedno pole EM rozpościerające się na cały wszechświat.

Na przykład fotony są jego lokalnymi wzbudzeniami, naładowane cząstki są jego osobliwościami.

Zachowanie np. momentu pędu jest dzięki symetrii (twierdzenie Noether) - tworząc np. foton o danym momencie pędu, całe pole pilnuje żeby skompensowany - przeciwny moment pędu też był gdzieś umieszczony, np. w drugim fotonie w EPR.

ps. Dalej nie wiem co masz na myśli używając słowa "obserwator" - sprecyzuj je wcześniej.

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 minut temu, Jarek Duda napisał:

podczas gdy przyjmuje się że swobodny elektron jest punktowy,

Po prostu ta część pola kwantowego jest słabo związana z innymi jego fragmentami. Stąd słabe oddziaływania (obserwacje) są już w stanie oddziaływać silniej z tym fragmentem pola kwantowego niż on z pozostałymi częściami. Stąd powstaje wrażenie punktowej cząstki.

A jak mamy elektron czyli część pola kwantowego silnie związaną z polem kwantowym (poprzez oddziaływanie elektromagnetyczne z jądrem atomu) to naprawdę trzeba się wysilić żeby obserwacja zauważyła tam cząstkę.

7 minut temu, Jarek Duda napisał:

ps. Dalej nie wiem co masz na myśli używając słowa "obserwator" - sprecyzuj je wcześniej.

Cały czas to co napisałem:

15 godzin temu, thikim napisał:

W fizyce pisząc obserwator mam na myśli zawsze: oddziaływanie z obiektem.

Oddziaływanie z obiektem w mikroświecie to nigdy nie będzie homo sapiens. To będzie oddziaływanie dwóch pól - ale nie pola samego ze sobą.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zarówno klasycznie jaki i kwantowo, naładowana cząstka oddziałuje siłą Coulomba (przez pole EM) m.in. z wszystkimi innymi naładowanymi cząstkami we wszechświecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
15 godzin temu, Jarek Duda napisał:

podczas gdy przyjmuje się że swobodny elektron jest punktowy, ale gdy zbliży się do protonu (na jaką odległość? Rydberga są o rzędy wielkości większe) to nagle jest rozdmuchiwany do chmury prawdopodobieństwa ... tak naprawdę tam nie ma zmiany fizyki, ta przemiana jest raczej typu przejścia fazowego ...

Czyli mamy przejście od punktowego do chmury pdp.

15 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Na przykład okazuje się że dalej można się pytać o pozycję elektronu wewnątrz orbitalu - tutaj są dosłownie zdjęcia orbitali uzyskane z uśrednienia po pozycjach pojedynczych elektronów:

A tu mamy odwrotnie: od chmury pdp do punktowego.
Oczywiście przy założeniu istnienia punktowego elektronu ("osobliwości"). W mojej zabawce nie ma osobliwości, są tylko zmiany konfiguracji (statystyki, stanu) pola w danym obszarze, ale to nie ma tu znaczenia, bo chodziło mi o różnicę w oddziaływaniu z polem i innymi ładunkami elektronu swobodnego i elektronu związanego w atomie - w przypadku swobodnego nie ma tego, co nazwałeś "przejściem fazowym", a w przypadku związanego (przechwytywanego lub uciekającego) jest. To było w zasadzie do Twojej rozmowy z thikimem.

A przechodząc do splątania - wcześniej napisałeś:

W dniu 18.08.2008 o 19:04, Jarek Duda napisał:

Informacja została przesłana z prędkością światła ze środkowego punktu.

Przyjmujemy nadal, że cząstki (A i B) są punktowe (osobliwości), oddalone od siebie o x km. Czyli pomiędzy detekcją A w punkcie D, a pomiarem jej splątanej właściwości powinien upłynąć czas, w jakim informacja o detekcji dotrze do punktu x/2 + czas dla informacji zwrotnej z x/2 do punktu D o danej właściwości...???

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnośnie elektronu swobodnego lub w atomie, po prostu mamy dualizm korpuskularno-falowy: elektron jest równocześnie tym i tym, skupianie się na jednym jest raczej cechą modelu.

Tutaj mam zebrane dużo materiałów: https://www.dropbox.com/s/kxvvhj0cnl1iqxr/Couder.pdf

Szczególnie polecam modele walking droplets Coudera, ale też np. słabe pomiary średnich trajektorii interferujących fotonów ( https://science.sciencemag.org/content/332/6034/1170.full ), czy eksperyment Afshara używający równocześnie obu natur dla fotonów ( https://en.wikipedia.org/wiki/Afshar_experiment ).

 

Ooo widzę że dużo "wcześniej napisałem" ;) Decyzja o kierunkach spinów została podjęta przy tworzeniu pary, propaguje się nie tylko w samych cząstkach, ale i z twierdzenia Noether - w polu pilnującym zachowania momentu pędu, które propaguje się z prędkością światła - raczej to miałem na myśli te 11 lat temu - podczas gdy cząstki są blisko punktowe, to wszystko dzieje się w polu które też zawiera tą informację i ją delokalizuje.

O czasu pomiaru decyduje obserwator, zwykle możemy dowolnie wybrać dwie drogi optyczne np. w EPR.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

po prostu mamy dualizm korpuskularno-falowy

Słuchy takie do mnie dochodzą, że za "dualizm korpuskularno-falowy" tu i tam można falowo po korpusie oberwać ;) No ale to tylko słuchy...
 

5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Decyzja o kierunkach spinów została podjęta przy tworzeniu pary

Czyli "panowie na lewo, panie na prawo"...? To po co w takim razie zabawa w plątanie i rozplątywanie, jeśli mamy całkowicie klasyczne rozdanie kart?

 

5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Szczególnie polecam modele walking droplets Coudera

Mam wszystko, co potrzebne do zmontowania tego ustrojstwa, tylko ciągle albo czasu mi brakuje, albo zapominam o tym... I tak już pewnie będzie do końca świata.

W przypadku kulko-fali Coudera mamy w praktyce układ 2+1D zanurzony w 3+1D. W naturze by musiało być 3+1D zanurzone w... no właśnie, w czym?
I co napędza "rezonans" kulka/fala w naturze (u Coudera generator drgań)?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
15 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Decyzja o kierunkach spinów została podjęta przy tworzeniu pary

Absolutnie nie. Decyzja jest podjęta w chwili obserwacji która ten kierunek spinu mierzy.

 

Cytat

po prostu mamy dualizm korpuskularno-falowy

Dopóki nie było QFT to faktycznie można było mówić o dualizmie.
Dziś fala czy korpuskuła to tylko spojrzenie raz z lewa raz z prawa na QFT.

W zależności od rodzaju oddziaływania jakie wybierzesz - albo jakie musisz wybrać - dostajesz falę lub cząstkę - z tego samego fragmentu pola.
Problem z EPR rozwiązuje się sam gdy tylko się przyjmie założenie że obserwujemy jeden obiekt - jedno pole.
Jak je ruszymy w jednym miejscu to tak jakbyśmy dotknęli każdego miejsca bez znaczenia są czas i przestrzeń.

Co innego jak mówimy o fali EM która podobnie jak cząstka jest pewnym stanem tego pola. Ten stan propaguje się już zgodnie z c.
Może przestrzeń, czas i grawitacja to produkty pola kwantowego którego nie znamy. A nie znamy bo to są generalnie dość słabe oddziaływania w mikroświecie. Stąd widzimy i badamy grawitację jedynie w wielkiej skali - a to nie wystarcza nam do zrozumienia jej istoty, jej struktury. A już zupełnie zawodzi gdybyśmy chcieli uchwycić skalę kwantów grawitacji.
Dlatego grawiton pozostanie prawdopodobnie poza naszą skalą obserwacji na zawsze. Z wielkim trudem udało nam się dostrzec fale grawitacyjne. Ale dostrzeżenie grawitonu jest po prostu niemożliwe.
Zauważcie przez analogię do EM. Fale EM widzą oczy istot żywych bez problemu. Obserwacja fotonu to już jest wyzwanie dla techniki.

Fala grawitacyjna to jeszcze większe wyzwanie dla techniki. A dostrzeżenie grawitonu jest poza naszymi możliwościami.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

To w końcu czym jest ta obserwacja? Jeśli oddziaływaniem to następuje natychmiast - czyli się zgadzamy.

Co do wyboru jednej z natur, wspomniałem np. doświadczenie Afshara używające obu naraz, czy pomiary średnich trajektorii interferujących fotonów.

Foton to wzbudzenie pola EM, cząstka naładowana to jego osobliwość. QFT to skwantowane klasyczne pole. Np. to co w klasycznym EM nazywamy siłą Coulomba, w równaniu Schrodingera ląduje w potencjale V(r), a w perturbacyjnym QFT następuje przez wymianę fotonów - to są alternatywne matematyczne sposoby reprezentacji tego samego zjawiska.

1 hour ago, thikim said:

Zauważcie przez analogię do EM. Fale EM widzą oczy istot żywych bez problemu. Obserwacja fotonu to już jest wyzwanie dla techniki.

Nie wiem jak Twoje, ale moje oczy obserwują fotony optyczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam chwilę, to...

1. Couder
Doświadczenie jest bardzo fajne, ale czy uzasadnia ono model "kulkofalowy"? Uważam, że nie.
Mamy tu efekt tego, co nazwałem "rezonansem" kulka-fala. Taką kulkę można zrobić bardzo łatwo, a właściwie robi się sama, kiedy kropla cieczy z odpowiedniej wysokości spadnie na powierzchnię płynu (skutek "odbicia" fali). W doświadczeniu istnienie kulki jest podtrzymywane stale dostarczanymi porcjami energii (drgania powierzchni).
Załóżmy teraz, że mamy układ, w którym nie ma żadnych strat energii (ciepło i wszystko inne), a powierzchnia miski jest nieskończona. Wyłączmy generator. Kulka podskoczy raz i fala się rozpłynie do nieskończoności - podobnie jak paczka falowa w zwyczajnej QM. Wróćmy do "miski". Miska to studnia potencjału.Kulka podskoczy raz, a rozpływająca się fala będzie odbijać się od ścianek i interferować z sobą tworząc lokalne maksima. Całkiem jak w zwykłej QM. Założyliśmy brak strat energii, czyli po jakimś czasie prawdopodobnie układ powróci do stanu pierwotnego, czyli pojawi się maksimum, które "zrobi" kulkę (cząstkę, pierwotną paczkę falową)... i wszystko zacznie się od początku. Czyli znowu jak w zwykłej QM, z tą tylko różnicą, że lokalne maksima nie są równoważne zwiększonemu pdp "dorwania" kulki, bo w skali makro tak kulki nie da się zrobić.
Czyli po co ta sztucznie podtrzymywana przy życiu kulka Coudera? Chyba po to przede wszystkim, że fajnie to wygląda ;)

2. Zittertegonotam ;)
Czy mógłby napędzać jakiś podobny rezonans w skali mikro? No raczej nie. Pomijając wszystko inne, jest neutralny energetycznie - żadnej energii się z niego nie wyciśnie. Ew. mógłby być regulatorem częstotliwości, ale to raczej wszystko, a fala i tak będzie się rozpływać. No chyba że zrobimy z tego solitona, ale to już nie cząstka z falą, tylko sama fala.

3. Jeśli coś pochrzaniłem, to... a weź i popraw :)

4. Nie wiem dlaczego tak bronisz się przed nielokalnością w przypadku splątania - o ile zdążyłem się zorientować, Twój model MERW zakłada nielokalność, bo bez tego by nie działał.

No i 5. To "wykopalisko", to nie była jakaś złośliwość czy coś w tym stylu - po prostu wisiało bez reakcji, a jeśli tu jesteś, to najlepiej, kiedy sam pozamiatasz ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Podczas gdy w cieczy potrzebujemy sztucznie "podtrzymywać przy życiu", fizyczne cząstki mają zittebewegung - oscylacje których nie da się wygasić, wymuszone przez konfigurację pól budującą cząstkę.

Te oscylacje wzbudzają dookoła fale sprzężone z korpuskułą, np. w double slit korpuskuła porusza się jedną trajektorią, a jej sprzężona pilot wave wszystkimi - pilotując trajektorię cząstki.To dBB jest potwierdzone eksperymentalnie: https://science.sciencemag.org/content/332/6034/1170.full

W kwantyzacji orbit te fale wchodzą w rezonans z polem - dobrze to widać na wiele sposobów u Coudera.

Nielokalność jest konieczna żeby łamać nierówności typu Bella jak "rzucając 3 monety, przynajmniej 2 dają to samo". Równoważne sformułowanie QM to całki Feynmanowskie po trajektoriach. MERW to analogicznie tylko Boltzmannowskie, "euklidesowa QM po obrocie Wicka". W każdym razie mają taki sam typ nielokalności i MERW jest na tyle prosty że wszystko widać, np. skąd się bierze reguła Borna i wynikłe łamanie nierówności Bella - z symetrii w czasie (/CPT). Rozkład jednorodny na przestrzeni ścieżek na grafie o macierzy przystawania M:

W2Zz3rj.png

ps. Wykopalisko było z dobrego momentu - w 2008 z grzecznego wychowanego ortodoksa zacząłem zadawać kłopotliwe pytania - właśnie przez MERW (zapoczątkowany w 2006 obok ANS).

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam za wtręt zupełnie z drugiej strony, ale patrząc na to kosmiczne stawanie na głowie zupełnie w bebechach mi się przewraca. Jak dla mnie być w czarnej d*pie i być częściowo w czarnej d*pie, to jednak dalej być w czarnej d*pie. Osobiście wolę być całkowicie, niż przywracać do życia trupy Newtona czy Kartezjusza. Dance macabre, ale to nie mój taniec. Naprawdę wygląda tak jak się nazywa. Myślących to nie boli? Ok, matematycznie bez zarzutu, ale przecież wszyscy myślący na tym forum wiemy, że mniej więcej cała teoria pola jest bez zarzutu. Ech...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Pogrzebałem i znalazłem:

Po polsku - ale na prezentacji po angielsku i zrozumiale jakby było po chińsku - wiek nie radość. Nie polecam ale jedynie to było na mniej więcej temat po polsku.

Po angielsku ale zrozumiale niemal jak po polsku. To polecam. 37 rodzajów pól kwantowych.

W dniu 9.06.2019 o 22:48, Jarek Duda napisał:

To w końcu czym jest ta obserwacja? Jeśli oddziaływaniem to następuje natychmiast - czyli się zgadzamy.

Napiszę trzeci raz. Pisząc o obserwacji mam na myśli oddziaływanie.
To samo pisałem poprzednio. I to samo jeszcze wcześniej gdy pisałeś. Dlatego nie rozumiem Twojego uporu.
W szczególności - wszystko ze wszystkim oddziałuje więc tak patrząc to wszystko byłoby zawsze obserwowane. Tak nie jest - nałożyłem wcześniej pewne warunki na to oddziaływanie. Obserwacja  ma na celu ujawnienie jakiejś cechy - to nakłada pewne wymagania na to oddziaływanie. Obserwacja to szczególny rodzaj oddziaływania. To się nawet da na klasykę przełożyć: jak chcemy zaobserwować smak to nie uderzamy pięścią - bo nam to nic nie da.
A więc zależnie od cechy którą chcemy zaobserwować - musimy dobrać rodzaj oddziaływania i jego siłę. Niemniej to nie zmienia tego że obserwacja to oddziaływanie. Jeśli źle dobierzemy to oddziaływanie to poważnie ograniczymy sobie szansę na obserwację tej cechy którą chcemy zaobserwować.

PS. Tak patrzę na angielski YT i jest tam tego sporo i przystępnie wyjaśnione.
Może w Polsce fizycy też by wykazali odrobinę odpowiedzialności za edukację narodu i zaczęli wrzucać trochę więcej ciekawych prezentacji.
Bo poza Meissnerem, Bajtlikiem to w zasadzie jest cisza na polskim YT. Coś tam Astrofaza, Nauka to lubię i Naukowy bełkot wrzucają ale błądzą.

A i Meissner czy Bajtlik potrafią przez godzinę opowiadać to co w zasadzie wszyscy wiedzą.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa naukowców z Uniwersytetu w Oksfordzie donosi o udanym splątaniu bakterii z fotonami. W październikowym numerze Journal of Physics ukazał się artykuł zespołu pracującego pod kierunkiem Chiary Marletto, który przeanalizował eksperyment przeprowadzony w 2016 roku przez Davida Colesa i jego kolegów z University of Sheffield.
      Podczas wspomnianego eksperymentu Coles wraz z zespołem umieścili kilkaset chlorobakterii pomiędzy dwoma lustrami i stopniowo zmniejszali odległość pomiędzy nimi tak, aż dzieliło je zaledwie kilkaset nanometrów. Odbijając białe światło pomiędzy lustrami naukowcy chcieli spowodować, by fotosyntetyczne molekuły w bakteriach weszły w interakcje z dziurą, innymi słowy, bakterie miały ciągle absorbować, emitować i ponownie absorbować odbijające się fotony. Eksperyment okazał się sukcesem. Sześć bakterii zostało w ten sposób splątanych z dziurą.
      Jednak Marletto i jej zespół twierdzą, że podczas eksperymentu zaszło coś więcej, niż jedynie połączenie bakterii z dziurą. Przeprowadzone analizy wykazały, że sygnatura energetyczna pojawiająca się podczas eksperymentu jest właściwa dla splątania molekuł wewnątrz bakterii e światłem. Wydaje się, że niektóre fotony jednocześnie trafiały w molekuły i je omijały, a to właśnie dowód na splątanie.
      Nasze modele dowodzą, że zanotowano sygnaturę splątania pomiędzy światłem a bakterią, mówi pani Marletto. Po raz pierwszy udało się dokonać splątania kwantowego w żywym organizmie.
      Istnieje jednak wiele zastrzeżeń, mogących podważać wnioski grupy Marletto. Po pierwsze i najważniejsze, dowód na splątanie zależy od tego, w jaki sposób zinterpretujemy interakcję światła z bakterią. Marletto i jej grupa zauważają, że zjawisko to można opisać też na gruncie klasycznego modelu, bez potrzeby odwoływania się do efektów kwantowych. Jednak, jak zauważają, nie można tego opisać modelem „półklasycznym”, w którym do bakterii stosujemy zasady fizyki newtonowskiej, a do fotonu fizykę kwantową To zaś wskazuje, że mieliśmy do czynienia z efektami kwantowymi dotyczącymi zarówno bakterii jak i fotonu. To trochę dowód nie wprost, ale sądzę, że wynika to z faktu, iż oni próbowali bardzo rygorystycznie podejść do tematu i nie wysuwali twierdzeń na wyrost, mówi James Wootton z IBM Zurich Research Laboratory, który nie był zaangażowany w badania.
      Z kolei Simon Gröblacher z Uniwersytetu Technologicznego w Delft zwraca uwagę na kolejne zastrzeżenie. Otóż energię bakterii i fotonu zmierzono wspólnie, nie osobno. To pewne ograniczenie, ale wydaje się, że miały tam miejsce zjawiska kwantowe. Zwykle jednak gdy chcemy dowieść splątania, musimy osobno zbadać oba systemy.
      Wiele zespołów naukowych próbuje dokonać splątania z udziałem organizmów żywych. Sam Gröblacher zaprojektował eksperyment, w którym chce umieścić niesporczaki w superpozycji. Chodzi o to, by zrozumieć nature rzeczy i sprawdzić czy efekty kwantowe są wykorzystywane przez życie. W końcu u swoich podstaw wszystko jest kwantem, wyjaśnia współpracownik Marletto, Tristan Farrow.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zidentyfikowano błędy, które mogły wpłynąć na niedokładność pomiaru podczas eksperymentów, w wyniku których ogłoszono, że neutrino może poruszać się szybciej niż światło.
      Zespół pracujący przy eksperymencie OPERA stwierdził, że możliwe były dwa błędy związane z obsługą systemu GPS. Czas, jaki potrzebowały neutrino na pokonanie 730-kilometrowej trasy pomiędzy CERN-em a detektorem w Gran Sasso był mierzony za pomocą systemu GPS. Kluczową rolę mogły więc odegrać zegary atomowe na początku i na końcu trasy neutrino. Żeby je zsynchronizować, trzeba wysłać pomiędzy nimi sygnał, a ten też potrzebuje czasu na przebycie określonej odległości. Dlatego też dane są interplowane, w celu wyeliminowania tej różnicy czasu. OPERA przyznaje, że interpolacja mogła zostać źle wykonana. Drugi z możliwych błędów to niewłaściwe połączenie pomiędzy urządzeniem GPS, a głównym zegarem eksperymentu OPERA.
      Należy podkreślić, że są to na razie wstępne najbardziej możliwe wyjaśnienia. Nie wydano jeszcze ostatecznego komunikatu, gdyż oba spostrzeżenia nie zostały ostatecznie zweryfikowane.
      Tymczasem w Fermilab naukowcy pracujący przy eksperymencie MINOS próbują na własną rękę powtórzyć eksperyment CERN-u i sprawdzić uzyskane informacje.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół uczonych wpadł na trop rewolucyjnej, niespodziewanej metody zapisu danych na dyskach twardych. Pozwala ona na setki razy szybsze przetwarzanie informacji niż ma to miejsce we współczesnych HDD.
      Naukowcy zauważyli, że do zapisu danych wystarczy jedynie ciepło. Dzięki temu będzie ona zachowywana znacznie szybciej i zużyje się przy tym mniej energii.
      Zamiast wykorzystywać pole magnetyczne do zapisywania informacji na magnetycznym nośniku, wykorzystaliśmy znacznie silniejsze siły wewnętrzne i zapisaliśmy informację za pomocą ciepła. Ta rewolucyjna metoda pozwala na zapisywanie terabajtów danych w ciągu sekundy. To setki razy szybciej niż pracują obecne dyski. A jako, że nie trzeba przy tym wytwarzać pola magnetycznego, potrzeba mniej energii - mówi fizyk Thomas Ostler z brytyjskiego University of York.
      W skład międzynarodowego zespołu, który dokonał odkrycia, wchodzili uczeni z Hiszpanii, Szwajcarii, Ukrainy, Rosji, Japonii i Holandii.
      Doktor Alexey Kimel z Instytutu Molekuł i Materiałów z Uniwersytetu w Nijmegen mówi: Przez wieki sądzono, że ciepło może tylko niszczyć porządek magnetyczny. Teraz pokazaliśmy, że w rzeczywistości jest ono impulsem wystarczającym do zapisania informacji na magnetycznym nośniku.
      Uczeni wykazali, że bieguny w domenach magnetycznych na dysku można przełączać nie tylko za pomocą pola magnetycznego generowanego przez głowicę zapisująco-odczytującą, ale również dzięki ultrakrótkim impulsom cieplnym.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z amerykańskiego Narodowego Laboratorium Energii Odnawialnej (NREL) poinformowali o stworzeniu pierwszego ogniwa słonecznego, którego zewnętrzna wydajność kwantowa wynosi ponad 100%. Dla fotoprądu wartość zewnętrznej wydajności kwantowej - podawaną w procentach - wylicza się na podstawie liczby elektronów przepływających przez obwód w ciągu sekundy podzielonej przez liczbę fotonów z określonej długości fali, wpadających w ciągu sekundy do ogniwa słonecznego. Dotychczas nie istniały ogniwa, których wydajność w jakimkolwiek zakresie fali przekraczałaby 100%. Uczonym z NREL udało się osiągnąć szczytową wydajność kwantową rzędu 114%. W przyszłości może to pozwolić na zbudowanie ogniw słonecznych, z których energia będzie równie tania, lub tańsza, od energii uzyskiwanej z paliw kopalnych czy energii jądrowej.
      Mechanizm uzyskania wydajności większej niż 100% bazuje na procesie zwanym Multiple Exciton Generation (MEG), podczas którego pojedynczy foton o odpowiednio wysokiej energii tworzy więcej niż jedną parę elektron-dziura.
      W roku 2001 pracujący w NREL Arthur J. Nozik przewidział, że MEG będzie lepiej działało w półprzewodnikowych kropkach kwantowych niż w zwykłych półprzewodnikach. Pięć lat później w pracy opublikowanej wraz z Markiem Hanną Nozik stwierdził, że kropki kwantowe użyte w ogniwach słonecznych mogą zwiększyć ich wydajność o około 35% w porównaniu z innymi nowoczesnymi rozwiązaniami. Ogniwa bazujące na kropkach kwantowych nazywane się ogniwami trzeciej (lub kolejnej) generacji. Obecnie buduje się ogniwa pierwszej i drugiej generacji.
      Zjawisko MEG, zwane też Carrier Multiplication (CM), zostało po raz pierwszy zaprezentowane w Los Alamos National Laboratory w 2004 roku. Od tamtej chwili wiele innych ośrodków badawczych potwierdziło jego występowanie w różnych półprzewodnikach. Teraz NREL zaprezentował MEG o wartości większej niż 100%. Badań dokonano przy niskiej intensywności symulowanego światła słonecznego, a mimo to eksperymentalne ogniwo słoneczne osiągnęło wydajność konwersji energii rzędu 4,5%. To bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że ogniowo nie było optymalizowane pod kątem wydajności.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na University of Bristol powstał fotoniczny układ scalony, który pozwala na tworzenie i manipulowanie stanem splątanym i stanem mieszanym. Stan splatany, zachodzący pomiędzy dwoma niepołączonymi ze sobą cząsteczkami, umożliwi komputerowi kwantowemu wykonywanie obliczeń. Uczeni z Bristolu jako pierwsi pokazali, że stan splątany można uzyskać, manipulować nim i  mierzyć na kawałku krzemu.
      Aby zbudować kwantowy komputer musimy nie tylko umieć kontrolować złożone zjawiska takie jak splątanie czy stan mieszany, ale musimy być w stanie dokonać tego w układzie scalonym - mówi profesor Jeremy O'Brien, dyrektor Centre for Quantum Photonics. Nasze urządzenie to umożliwia i wierzymy, że stanowi ono ważny krok na drodze do stworzenia optycznego komputera kwantowego - dodaje.
      Układ zbudowany jest z sieci kanałów, w których dokonywane są odpowiednie manipulacje fotonami. Do kości dołączonych jest osiem elektrod, których konfigurację można na bieżąco zmieniać. Dzięki tym elektrodom pary fotonów są splątywane we wszelkie możliwe sposoby i dokonywane są na nich operacje. Podobnie manipuluje się stanem mieszanym pojedynczego fotonu.
      Chip z Bristolu jest mniej więcej dziesięciokrotnie bardziej złożony, niż wcześniej budowane układy do manipulacji stanami kwantowymi.
×
×
  • Create New...