Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Jak mogą wyglądać formy życia, które być może spotkamy któregoś dnia poza Ziemią? Tego nie wie nikt. Naukowcy nie ustają jednak w poszukiwaniu modeli, które mogłyby ułatwić przygotowania do ewentualnego spotkania z życiem pozaziemskim. Ich najnowszym odkryciem jest niewielkie jezioro w Kanadzie.

Jezioro Pavilion Lake w Brytyjskiej Kolumbii wzbudziło niezwykłe zainteresowanie astrobiologów ze względu na niespotykane bogactwo form tworzonych przez niezliczone ilości komórek mikroorganizmów. Położone na dnie jeziora, przypominają one nieco rafę koralową ze względu na niezwykłą złożoność kształtów i przenikanie się elementów ożywionych i mineralnych. Opisane formy, zwane mikrobialitami, powstały co prawda zaledwie około 11000 lat temu, lecz szacuje się, że dno jeziora Pavilion jest niemal identyczne z dnem zbiorników wodnych występujących na Ziemi około 540 milionów lat temu, czyli w epoce kambru.

Obecność mikrobialitów nie jest niczym niespotykanym, lecz bogactwo kształtów i różnorodność biologiczna tych odkrytych w Kanadzie wprawiła naukowców w zdumienie. Można tu znaleźć przypominające kalafiory "kwiaty", struktury przypominające do złudzenia karczochy czy kominy i palcowate wyrostki odstające od podłoża.

Dlaczego bada się relikty takie jak te z Brytyjskiej Kolumbii? Odpowiedź jest prosta: jeżeli dokładnie zrozumiemy, jak wyglądały początki życia na Ziemi, wówczas jego poszukiwanie na innych planetach będzie znacznie ułatwione. Oczywistym celem pierwszych badań wydaje się być Mars, na którym niemal na pewno życie już kiedyś występowało, a być może utrzymało się tam do dziś. Badacze uważają, że jeżeli na Czerwonej Planecie istnieją organizmy żywe, to niemal na pewno będą to właśnie proste mikroorganizmy.

Aby dokładniej poznać tajemnice Pavilion Lake, wysłano dwie jednoosobowe łodzie podwodne, których zadaniem jest wykonanie dokładnej mapy dna akwenu. Oprócz tego będą one pobierały różnego rodzaju próbki osadów dennych, wody oraz DNA. Nie zapomniano także o pobraniu materiału do badań izotopowych, które powiedzą więcej na temat rzeczywistego wieku "żywych skamielin" zamieszkujących jezioro. Wyniki badań pomogą w ustaleniu metodyki badań, która zostanie pewnego dnia zastosowana w analogicznych badaniach na Marsie, a być może także w innych miejscach poza naszą planetą. 

Czy wybór kanadyjskiego Pavilion Lake był dobry? Słowa pracującego dla NASA astrobiologa Chrisa McKaya mówią same za siebie: Czuję się, jakbym właśnie cofnął się w czasie.

Czasopismo Scientific American zaprasza do obejrzenia galerii zdjęć wykonanych pod powierzchnią niezwykłego akwenu. Polecamy!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cofaniem w czasie bym tego nie nazwał. Jeśli mikrobiality pochodzą z początków holocenu, to na pewno są odmienne od jakichkolwiek form kambryjskich. Niemniej warunki mogą być podobne do czasowych okolic któregoś etapu "śnieżnej kuli".

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile dobrze zrozumiałem artykuł (czytałem także źródło), to również skład mikrobiologiczny tych form jest podobny do prehistorycznych mikrobialitów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że jest ot skutkiem konwergencji - trudno bowiem przypuszczać, żeby w grę wchodzili tu wspólni przodkowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale dlaczego? Przecież historia biologii zna takie przypadki, jak np. Latimeria.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Latimeria to relikt - przetrwała dlatego, że jej środowisko było niezmienne od okresu kredowego. Podobnie rzecz miała się np.z tuatarą albo sinicami, czy dajmy na to skrzypłoczem.  Natomiast jez. Pavillion powstało ledwie 11 tys. lat temu, w momencie ustąpienia lądolodu. Wówczas to mogła się rozpocząć lokalna ewolucja obecnych mikrobialitów z takich organizmów, jakie się akurat napatoczyły. Trudno byłoby obronić hipotezę, że to są relikty kambryjskie, gdyż przez bardzo długi czas w tym miejscu warunki ulegały znacznym zmianom.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

..Natomiast jez. Pavillion powstało ledwie 11 tys. lat temu, w momencie ustąpienia lądolodu. Wówczas to mogła się rozpocząć lokalna ewolucja obecnych mikrobialitów z takich organizmów, jakie się akurat napatoczyły.

Dlaczego nie mógły się  napatoczyć jakieś mikroorganizmy które przetrwały od czasów kambryjskich w stanie "uśpienia" a następnie trafiwszy na leprze warunki odtworzyły system?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj przyznaję inhetowi rację, a raczej wpisuję się w jego tok myślenia: mało prawdopodobne jest, by w formie przetrwalnej dożyło tak wiele różnorodnych organizmów, by odtworzyć całą biocenozę jeziora kambryjskiego. Z drugiej strony, badania izotopowe mogłyby nieco przybliżyć nas do prawdy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest fakir

... mało prawdopodobne jest, by w formie przetrwalnej dożyło tak wiele różnorodnych organizmów, by odtworzyć całą biocenozę jeziora kambryjskiego....

Oczywiście, że mało prowdopodobne i dlaczego od razu całość?.

Ale po pierwsze możliwe, po drugie część, a po trzecie jest przecież w jeziorze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikrobiality nie są niczym nietypowym, tworzone są nawet przez młodsze bakterie. Oznacza to, że te w jeziorze Pavilion mogły powstać równie dobrze w wyniku konwergencji, o ktorej powiedział inhet. Myślę, że bardziej prawdpodobne jest ponowne zajście procesu konwergencji, skoro zachodziło ono już wiele razy, niż przeżycie jakichś form przetrwalnych do dziś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Analiza danych z misji InSight wykazała, że jądro Marsa jest całkowicie płynne. Ma więc inną budowę niż jądro Ziemi, gdzie stałe jądro wewnętrzne otoczone jest przez płynne jądro zewnętrzne. Dotychczas nikt nie był w stanie stwierdzić, jaki jest stan skupienia jądra Czerwonej Planety. Udało się to dopiero uczonym z USA, Belgii, Niemiec i Francji, którzy podczas swoich badań wykorzystali dane z InSight.
      Zrozumienie struktury wewnętrznej oraz atmosfery Marsa jest niezbędne do opisania historii tworzenia się i ewolucji planety. Wysłana w 2018 roku InSight zebrała unikatowe dane na temat jej budowy zewnętrznej. Misja zakończyła się w grudniu ubiegłego roku, ale naukowcy z całego świata wciąż analizują przysłane przez nią dane.
      Na ich podstawie badacze stwierdzili, że pod płaszczem, które w całości jest ciałem stałym, znajduje się jądro o średnicy 1835 ± 55 km i średniej gęstości 5955–6290 kg/m3. Nasze analizy danych z InSight stanowią argument przeciwko istnieniu stałego jądra wewnętrznego i pokazują kształt jądra wskazując, że głęboko w płaszczu istnieją wewnętrzne anomalie masy. Znaleźliśmy też dowody na powolny wzrost tempa ruchu obrotowego Marsa, który może być powodowany długoterminowym trendem w wewnętrznej dynamice Marsa lub wpływem jego atmosfery i pokryw lodowych, czytamy w artykule opublikowanym na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Weteran badań Marsa, łazik Curiosity, od pewnego czasu wykonuje zdjęcia chmur na Czerwonej Planecie. Niedawno przysłał na Ziemię wyjątkowe obrazy, w tym pierwszą sfotografowaną na Marsie tak wyraźną śreżogę, czyli promienie słoneczne przeświecające przez warstwę chmur.
      Większość chmur na Marsie znajduje się na wysokości nie większej niż 60 km. Jednak chmury na najnowszych obrazach wydają się być znacznie wyżej, gdzie jest wyjątkowo zimno. Dlatego naukowcy przypuszczają, że tworzy je zamarznięty dwutlenek węgla.
      Obserwując kiedy, gdzie i na jakich wysokościach formują się marsjańskie chmury, naukowcy mogą dowiedzieć się więcej na temat składu atmosfery Czerwonej Planety, jej temperatury oraz wiejących w niej wiatrów.
      Przed kilkoma tygodniami łazik sfotografował nawet chmury iryzujące. Iryzacja oznacza, że cząstki znajdujące się w danej części chmury są identycznej wielkości. Patrząc na zmiany koloru, widzimy zmiany wielkości cząstek, a to pokazuje nam ewolucję chmury w czasie, wyjaśnia Mark Lemmon ze Space Science Institute w Boulder.
      Łazik Curiosity trafił na Marsa w sierpniu 2012 roku. Pracuje w kraterze Gale i dotychczas przebył ponad 29 kilometrów po powierzchni Czerwonej Planety. Bada tam pierwiastki niezbędne do powstania życia, poszukuje śladów procesów biologicznych, przygląda się składowi powierzchni Marsa, prowadzi badania ewolucji atmosfery, obiegu wody i promieniowania na powierzchni planety. To czwarty z pięciu łazików, jakie NASA wysłała na Marsa i, obok Perseverance, jeden z dwóch obecnie działających.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Systemy podtrzymywania życia, woda, żywność, habitaty, instrumenty naukowe i wiele innych elementów będzie niezbędnych do przeprowadzenia załogowej misji na Marsa. Jednym z najważniejszych z nich są systemy produkcji energii. Te obecnie stosowane w misjach kosmicznych są albo niebezpieczne – wykorzystują rozpad pierwiastków promieniotwórczych – albo też niestabilne wraz ze zmianami pór dnia i roku, bo korzystają z energii słonecznej.
      Wybór miejsca lądowania każdej z misji marsjańskich to skomplikowany proces. Eksperci muszą bowiem określić miejsca, których zbadanie może przynieść jak najwięcej korzyści i w których w ogóle da się wylądować. W przypadku misji załogowych sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje, gdyż dodatkowo będą musiały być to miejsca najlepiej nadające się do życia, np. takie, w których można pozyskać wodę.
      Grupa naukowców pracujących pod kierunkiem Victorii Hartwick z NASA wykorzystała najnowsze modele klimatyczne Marsa do przeanalizowania potencjału produkcji energii z wiatru na Czerwonej Planecie. Dotychczas podczas rozważań nad produkcją energii na Marsie nie brano pod uwagę atmosfery. Jest ona bowiem bardzo rzadka w porównaniu z atmosferą Ziemi.
      Ku swojemu zdumieniu naukowcy zauważyli, że pomimo rzadkiej marsjańskiej atmosfery wiejące tam wiatry są na tyle silne, by zapewnić produkcję energii na dużych obszarach Marsa.
      Badacze odkryli, że w niektórych proponowanych miejscach lądowania prędkość wiatru jest wystarczająca, by stanowił on jedyne lub uzupełniające – wraz z energią słoneczną bądź jądrową – źródło energii. Pewne regiony Marsa są pod tym względem obiecujące, a inne – interesujące z naukowego punktu widzenia – należałoby wykluczyć biorąc pod uwagę jedynie potencjał energii wiatrowej lub słonecznej. Okazało się jednak, że energia z wiatru może kompensować dobową i sezonową zmienność produkcji energii słonecznej, szczególnie na średnich szerokościach geograficznych czy podczas regionalnych burz piaskowych. Co zaś najważniejsze, proponowane turbiny wiatrowe zapewnią znacznie bardziej stabilne źródło energii po połączeniu ich z ogniwami fotowoltaicznymi.
      Naukowcy przeanalizowali hipotetyczny system, w którym wykorzystane zostają panele słoneczne oraz turbina Enercon E33. To średniej wielkości komercyjny system o średnicy wirnika wynoszącej 33 metry. Na Ziemi może ona dostarczyć 330 kW mocy. Z analiz wynika, że na Marsie dostarczałaby średnio 10 kW.
      Obecnie szacuje się, że 6-osobowa misja załogowa będzie potrzebowała na Marsie minimum 24 kW mocy. Jeśli wykorzystamy wyłącznie ogniwa słoneczne, produkcja energii na potrzeby takiej misji będzie większa od minimum tylko przez 40% czasu. Jeśli zaś dodamy turbinę wiatrową, to odsetek ten wzrośnie do 60–90 procent na znacznych obszarach Marsa. Połączenie wykorzystania energii słonecznej i wiatrowej mogłoby pozwolić na przeprowadzenie misji załogowej na tych obszarach Czerwonej Planety, które wykluczono ze względu na słabą obecność promieniowania słonecznego. Te regiony to np. obszary polarne, które są interesujące z naukowego punktu widzenia i zawierają wodę.
      Autorzy badań zachęcają do prowadzenia prac nad przystosowaniem turbin wiatrowych do pracy w warunkach marsjańskich. Tym bardziej, że wykorzystanie wiatru może wpłynąć na produkcję energii w wielu miejscach przestrzeni kosmicznej. Hartwick mówi, że jest szczególnie zainteresowana potencjałem produkcji energii z wiatru w takich miejscach jak Tytan, księżyc Saturna, który posiada gęstą atmosferę, ale jest zimny. Odpowiedź na tego typu pytania będzie jednak wymagała przeprowadzenia wielu badań interdyscyplinarnych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed rokiem, 24 grudnia,  pracujący na Marsie lądownik InSight zarejestrował trzęsienie o magnitudzie 4. Dopiero później udało się ustalić, że przyczyną trzęsienia był jeden z największych zaobserwowanych upadków meteorytów. Teraz na łamach Science opisano wyniki badań.
      Przyczynę trzęsienia udało się ustalić po przeanalizowaniu zdjęć wykonanych przed trzęsieniem i po nim przez Mars Reconnaissance Orbiter (MRO). Na fotografiach widać nowy krater uderzeniowy. Stało się to rzadką okazją do zbadania upadku meteorytu i wywołanego nim trzęsienia na Marsie.
      Naukowcy oceniają, że meteoroid, który spadł na Czerwoną Planetę, miał od 5 do 12 metrów średnicy. Taki obiekt spłonąłby w ziemskiej atmosferze, jednak atmosfera Marsa jest około 100-krotnie rzadsza, więc nie uchroniła swojej planety przed uderzeniem. W wyniku kolizji powstał krater o średnicy 150 i głębokości 21 metrów. Część wyrzuconego zeń materiału wylądowała 37 kilometrów dalej. Dzięki danym sejsmologicznym z InSight oraz zdjęciom wiemy, że to jeden z największych kraterów, jaki utworzył się na oczach człowieka w Układzie Słonecznym.
      Oczywiście na Marsie znajduje się olbrzymia liczba większych kraterów, jednak powstały one przed jakąkolwiek misją na Czerwoną Planetę. Co jednak niezwykle interesujące, w wyniku uderzenia na powierzchnię wyrzucony zostały duże kawałki lodu, który był pogrzebany bliżej marsjańskiego równika niż lód, jaki mieliśmy okazję dotychczas oglądać. Ma to znaczenie dla planowania przyszłych misji załogowych.
      Misja InSight od listopada 2018 roku bada wnętrze Marsa. Zmierzyła m.in. średnicę jego jądra. Głównym źródłem informacji na temat budowy wnętrza Czerwonej Planety są fale sejsmiczne, dzięki którym można poznać rozmiary, skład oraz głębokość, na jakiej znajdują się poszczególne jej warstwy. Od rozpoczęcia badań InSight wykrył 1318 trzęsień, z których część była spowodowana upadkami meteorytów. Jednak trzęsienie z grudnia ubiegłego roku było pierwszym, przy którym wystąpiły fale powierzchniowe, które pozwoliły na szczegółowe badanie skorupy Marsa.
      Niestety, misja InSight wkrótce dobiegnie końca. W ciągu ostatnich miesięcy na panelach słonecznych lądownika nagromadziło się dużo pyłu, więc drastycznie spadła ilość docierającej doń energii. Najprawdopodobniej za około 6 tygodni InSight się wyłączy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teleskop Webba dostarczył pierwsze zdjęcia Marsa. Naukowcy zyskali dodatkowe dane, które uzupełniają to, co wiedzieliśmy o Czerwonej Planecie dzięki badaniom prowadzonym dotychczas za pomocą innych teleskopów, łazików i orbiterów. Ze swojego stanowiska obserwacyjnego, punktu libracyjnego L2, Webb może obserwować i szczegółowo rejestrować spektrum światła takich zjawisk jak burze pyłowe, zmiany pogody czy pór roku.
      Mars, ze względu na swoją niewielką odległość, jest jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie, zarówno w zakresie światła widzialnego, jak i podczerwieni. To dla Webba poważny problem. Teleskop został zbudowany z myślą o obserwowaniu najdalszych, niezwykle słabo świecących obiektów. Blask Marsa może oślepiać Webba, prowadząc do nasycenia detektorów podczerwieni. Dlatego też na potrzeby obserwacji Czerwonej Planety opracowano technikę, w ramach której używa się bardzo krótkich czasów ekspozycji i dokonuje pomiarów tylko części światła docierającego do czujników Webba. To wszystko wspomagany jest specjalnymi metodami analizy danych.
      Pierwsze zdjęcia Marsa przysłane przez Webba pokazują fragment wschodniej półkuli planety. Sfotografowany on został przez instrument NIRcam w dwóch zakresach długości fali 2,1 µm i 4,3 µm. Na fotografii 2,1 µm dominuje odbite światło słoneczne, dlatego jest ono podobne do fotografii wykonanych w zakresie widzialnym przez Mars Orbitera. Z kolei fotografia w zakresie 4,3 µm powstała dzięki ciepłu emitowanemu przez planetę. Odpowiada ono temperaturze powierzchni i atmosfery.
      Najjaśniejsze miejsca to te, na które promienie słoneczne padają pod największym kątem. Jasność spada w kierunku biegunów, widać też, że półkula północna, na której panuje właśnie zima, jest chłodniejsza. Na zdjęcie 4,3 µm wpływa też pochłaniający ten zakres fal dwutlenek węgla w atmosferze. Widać to np. w Basenie Hellas, najlepiej zachowanej strukturze uderzeniowej na Marsie. Jest on ciemniejszy właśnie ze względu na CO2. Basen położony jest niżej, panuje w nim wyższe ciśnienie, które prowadzi do pojawienia się zjawiska pochłaniania promieniowania w zakresie 4,1–4,4 µm. Analiza światła rejestrowanego przez Webba pozwala więc astronomom na zdobycie dodatkowych informacji o powierzchni i atmosferze planety.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...