Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Zespół badaczy z Penn State University doniósł o odkryciu niezwykle drobnych bakterii, które od stu dwudziestu tysięcy lat żyły na głębokości trzech kilometrów pod powierzchnią lodowca na Grenlandii. Zdolność tego niezwykłego mikroorganizmu do przetrwania w warunkach ekstremalnie niskiej temepratury, wysokiego ciśnienia oraz obniżonej zawartości tlenu i substancji odżywczych może uczynić go wyjątkowym modelem do badań nad mechanizmami pozwalającymi na przetrwanie w skrajnie niekorzystnych środowiskach.

Odkryte bakterie charakteryzują się tak drobnymi komórkami, że przedostają się one przez standardowe filtry mikrobiologiczne. Co ciekawe, podobne bakterie powszechnie spotykane są w wielu innych środowiskach - stwierdzono ich obecność oraz wzrost nawet w hiperczystej wodzie używanej do przeprowadzania dializ. Jak zaznacza dr Jennifer Loveland-Curtze, współautorka badań, ultramałe komórki mogą stanowić dla nas realne zagrożenie jako potencjalne źródło zakażeń, które mogą dotyczyć np. roztworów stosowanych w medycynie.

Na razie nie są znane przyczyny wyjątkowej wytrzymałości grenlandzkich mikrobów. Wiadomo natomiast, że bakterie te, należące do gatunku Chryseobacterium greenlandensis, są genetycznie spokrewnione z niektórymi rodzajami mikroorganizmów zamieszkujących ciała niektórych ryb, a także żyjących w morskim dnie i strefie korzeniowej niektórych roślin. Co ciekawe, jest to dopiero dziesiąty opisany gatunek, zdolny do przeżycia w tak niekorzystnych warunkach.

Badania nad C. greenlandensis były niezwykle trudne z uwagi na jego wyjątkowe właściwości. Aby rozpocząć hodowlę komórek bakteryjnych, niezbędne było ich odfiltrowanie z próbki lodu, a następnie przeniesienie do wyjątkowo ubogiej pożywki, niemal całkowicie pozbawionej tlenu. Całość wstawiono do silnie wychłodzonej komory, dzięki czemu stworzono warunki odzwierciedlające życie wewnątrz masy lodowca.

Członkowie zespołu wierzą, że analiza odkrytego niedawno mikroorganizmu pozwoli na dokładniejsze zbadanie, w jaki sposób fizjologia komórek oraz procesy biochemiczne zmieniają się podczas długotrwałej izolacji od świata zewnętrznego i w wyniku braku interakcji z innymi organizmami. Jak mówi dr Loveland-Curtze, mikroby stanowią jedną trzecią, a może nawet więcej, ziemskiej biomasy, lecz opisano dotąd poniżej 8000 gatunków spośród około trzech milionów, które przypuszczalnie istnieją. Odkrycie tego gatunku jest waznym krokiem w naszym przedsięwzięciu związanym z odkrywaniem i hodowlą tych organizmów oraz wykorzystywaniem ich wyjątkowych cech.

Oficjalna prezentacja odkrycia nastapiła na spotkaniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Mikrobiologii w Bostonie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bakterii, które od stu dwudziestu tysięcy lat żyły na głębokości trzech kilometrów pod powierzchnią lodowca na Grenlandii. Zdolność tego niezwykłego mikroorganizmu do przetrwania w warunkach ekstremalnie niskiej temepratury, wysokiego ciśnienia oraz obniżonej zawartości tlenu i substancji odżywczych

 

Kretyni a nie naukowcy:

1) jakie ciśnienie?? przecież są jaskinie i jakie jest tam cisnienie(poza ciśnieniem moczu)

2)ile wynosi temperatura lodowca skoro woda zamarza przy 0 st i już półmetra lodu zapobiega dalszemu zamarzaniu wody (a co dopiero na trzech kilometrach)

3)jaka obniżona zawartość tlenu skoro woda jak zamarza to jest go tam 33% czyli więcej niż w powietrzu.

4)mało jedzenia ale jak tworzył się lodowiec to żarcie zamarzło razem z nimi. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1) jakie ciśnienie?? przecież są jaskinie i jakie jest tam cisnienie(poza ciśnieniem moczu)

Gdyby żyły w jaskini, byłyby de facto zawieszone w powietrzu. A nie były, bo wyciągnięto je z lodowego bloku.

 

2)ile wynosi temperatura lodowca skoro woda zamarza przy 0 st i już półmetra lodu zapobiega dalszemu zamarzaniu wody (a co dopiero na trzech kilometrach)

Ale ten lód narastał przez tysiące, jak nie miliony lat, cały czas w ten samej temperaturze. Całe to gadanie o zapobieganiu zamarzaniu ma sens z punktu widzenia pojedynczego sezonu, ale nie w wiecznej zmarzlinie!

 

3)jaka obniżona zawartość tlenu skoro woda jak zamarza to jest go tam 33% czyli więcej niż w powietrzu.

Ale był zużywany przez co najmniej 120 000 lat, więc bardzo możliwe, że jest go mało. Poza tym, jak widać, wykonano pomiar i otrzmano wynik, więc po co polemizujesz z oczywistym wynikiem pomiaru?

 

4)mało jedzenia ale jak tworzył się lodowiec to żarcie zamarzło razem z nimi. 8)

I musiało starczyć na 120 000 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

mikroos : dziekuje za konkrety, z przyjemnoscia czytam takie sprostowania.

 

p.s.

Czy Wy tez zauwazyliscie wysyp dzieci Onetu po zmianie layoutu graficznego KW?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, jest trochę nieporozumień w tej dyskusji.

Zatem odnośnie jaskiń lodowych. Na głębokości 3 km lód pod ciśnieniem jest tak plastyczny, że jaskinie mogą tam występować tylko w kanałach zalanych wodą równoważącą to ciśnienie. W innym przypadku następuje szybkie zamknięcie komory w lodzie.

Z tą temperaturą lodu to też są rózne ciekawostki. Generalnie wyróżniamy lodowce ciepłe i zimne. W lodowcach ciepłych w całym przekroju może występować temperatura topnienia lodu. To wcale nie oznacza, że 0°C - bowiem punkt topnienia/zamarzania wody jest zależny od ciśnienia. Pod wyższym ciśnieniem woda zamarza w niższej temperaturze. W lodowcach zimnych temperatura jest niższa niż punkt przemian fazowych wody. Takie lodowce są zwykle statyczne - powoli się tam lód przemieszcza. I tak jest na Grenlandii. Ale odnośnie wpływu temperatury i ciśnienia na życie bakterii powinni się wypowiedzieć biolodzy, a ja biologiem nie jestem. Mogę tylko zauważyć, że oba te parametry są do pewnego stopnia zbliżone. Temperatura jest bowiem, o ile dobrze wiem, energią kinetyczną ruchu cząstek. Natomiast ciśnienie jest tym samym, ale normowanym do jednostki przekroju poprzecznego. Jedno i drugie musi zatem mieć wpływ na te organizmy w sensie energetycznym.

Lód jest ciałem stałym, ale pod ciśnieniem ujawnia własności plastyczne. Może pełzać, jego kryształy ulegają przebudowie. Na styku kryształów lodu może i powinna występować woda ciekła. We wnętrzu lodu występuja też inkluzje wody i powietrza. W wyniku tego w lodzie może następować gromadzenie składników odżywczych z okresu jego utworzenia. Być może także może następować powolna wymiana tych składników.

Co do tego tlenu. Rozumiem, że chodzi o tlen rozpuszczony, fizycznie i chemicznie. Tlen fizycznie rozpuszczony występuje w wodach powierzchniowych i opadowych. Dlatego może występować w lodzie. Inkluzje gazowe w lodzie także mogą zawierać tlen. Jego długa obecność warunkowana jest tym, że substancji organicznych mogących podlegac utlenianiu jest tam niewiele. Temperatura zaś jest niska, co silnie spowalnia procesy utleniania. Tlen chemicznie związany powinien być widziany nie jako biorący udział w składzie cząsteczek wody, a w składzie substancji mogących być utleniaczami. Substancjami tymi mogą być sole na najwyższym stopniu utlenienia: np. siarczany, azotany itp. Stanowią one powszechnie występujący składnik opadów atmosferycznych, z których powstaje lód lodowcowy. W procesach biochemicznych odzysk tlenu z tych utleniaczy jest możliwy. Pojawiają się wtedy siarczyny, azotyny lub formy na jeszcze niższym stopniu utlenienia.

 

W artykule tym jest dla mnie bardzo interesującym zupełnie co innego. Chodzi o genezę tych bakterii. Pochodzą zatem z dawnych opadów atmosferycznych, z powietrza kontaktującego się z dawnym lodem na powierzchni dawnego lodowca, czy może są formami ewolucyjnymi innych bakterii? 120000 lat to długi okres i być może zbliżony typ organizmów żyjących dawniej na powierzchni mógł ewoluować ku przystosowaniu się do warunków w głębi lodowca. Ciekaw jestem, czy to próbowano przeanalizować.

 

Na koniec dodam pewną informację, być może ważną w aspekcie tego artykułu. Nie wiem, czy obserwowaliście kiedykolwiek śnieg. Np. w Tatrach. Często jest to śnieg kolorowy (czerwonawy, zielonkawy). Spowodowane jest to tym, że na powierzchni śniegu bytują dość liczne organizmy - szczególnie glony. Takie same kolorowe śniegi widywałem na Spitsbergenie. Pojawia się zatem kolejny akcent w tej sprawie - akcent łańcucha troficznego w środowisku śnieżno-lodowym. Zanim bowiem śnieg stał się lodem, pojawiały się glony i inne mikroorganizmy na jego powierzchni. Zatem źródłem substancji odżywczych nie jest sam opad śnieżny - a jest ich więcej. Ja myślę, że właśnie to zjawisko może byc kluczowym w wyjaśnianiu istoty przetrwania tych mikroorganizmów.

j50

Share this post


Link to post
Share on other sites
czy może są formami ewolucyjnymi innych bakterii? 120000 lat to długi okres i być może zbliżony typ organizmów żyjących dawniej na powierzchni mógł ewoluować ku przystosowaniu się do warunków w głębi lodowca. Ciekaw jestem, czy to próbowano przeanalizować.

Nawet w samym artykule jest wspomniane o bliskim krewniaku tego mikroorganizmu, który zamieszkuje różne środowiska, często te, w któryc nie jest mile widziany - choćby naczynia z roztworami do zastosowań medycznych. Tak więc pewna homologia istnieje, choć rzeczywiście niesamowicie ciekawe jest samo to, że od tych 120 000 lat organizm ten żył w niemal stałych warunkach i w totalnej izolacji od innych form życia. A do tego wszystkiego, z racji oddzielenia od powierzchni solidną warstwą lodu, był znacznie mniej (choć oczywiście nie zupełnie) narażony na mutacje spowodowane promienowaniem kosmicznym. Także generacja wewnątrzkomórkowych wolnych rodników i innych czynników toksycznych dla DNA była wolniejsza z uwagi na niską temperaturę. I jeszcze do tego wszystkiego żyje w warunkach, w których przecież dookoła jest zamarznięta na kość woda, a on utrzymuje własną cytoplazmę w stanie płynnym i ma się nieźle. To jest dopiero ciekawe!

 

Na koniec dodam pewną informację, być może ważną w aspekcie tego artykułu. Nie wiem, czy obserwowaliście kiedykolwiek śnieg. Np. w Tatrach. Często jest to śnieg kolorowy (czerwonawy, zielonkawy). Spowodowane jest to tym, że na powierzchni śniegu bytują dość liczne organizmy - szczególnie glony. Takie same kolorowe śniegi widywałem na Spitsbergenie. Pojawia się zatem kolejny akcent w tej sprawie - akcent łańcucha troficznego w środowisku śnieżno-lodowym. Zanim bowiem śnieg stał się lodem, pojawiały się glony i inne mikroorganizmy na jego powierzchni. Zatem źródłem substancji odżywczych nie jest sam opad śnieżny - a jest ich więcej. Ja myślę, że właśnie to zjawisko może byc kluczowym w wyjaśnianiu istoty przetrwania tych mikroorganizmów.

Jak najbardziej, zgadzam się, to ciekawy model. Tyle tylko, że mniej spektakularny - tego typu mikroby żyją w śniegu przez kilka miesięcy w roku, a bakterie z artykułu żyją ta non-stop. Ale na pewno zjawisko jest ciekawe!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Panowie, jest trochę nieporozumień w tej dyskusji.

 

Dzięki j50 , rejony podbiegunowe są zasypywane czastkami z kosmosu tak więc papu dla bakteri nie brakuje, jaskinia dla bakterii ma rozmiar słabo widoczny pod mikroskopem.

Skąd wzięły się tam bakterie które występują w korzeniach drzew?? ano z cyklicznych katastrof , ruchu bieguna magnetycznego, a kto wie czy nie z orbity. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie, jaka część spadającej z kosmosu materii ma szansę stać się pożywieniem dla bakterii? I jaka część dotrze na głębokość trzech kilometrów, czyli tam, gdzie żyje ten mikrob?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potrafisz to udowodnić, że drobne cząstki materialne z kosmosu potrafią wbić się tak głęboko? Pomijamy duże meteoryty i asteroidy!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Potrafisz to udowodnić, że drobne cząstki materialne z kosmosu potrafią wbić się tak głęboko?

 

Ja to wycztałem w wielu książkach i to już mnie nie dziwi (pięć mionów przebija ci głowę na sek) miliard na sek uderza cię cząstek alfa na cm2 na sek, o elektronach , fotonach, neutrinach nie wspomne.

 

szukaj: wielkie pęki , promieniowanie kosmiczne. 8)

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_p%C4%99k_atmosferyczny

 

http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://gallery.astronet.pl/images/01438m.jpg&imgrefurl=http://news.astronet.pl/news.cgi%3F1419&h=120&w=111&sz=4&hl=pl&start=14&um=1&tbnid=z28bFmo55YFawM:&tbnh=88&tbnw=81&prev=/images%3Fq%3Dwielkie%2Bp%25C4%2599ki%2B%26um%3D1%26hl%3Dpl%26sa%3DN

 

Koincydencja ta nie zależała praktycznie od odległości pomiędzy licznikami w zakresie od pięciu do 300 m (na zwiększenie tej odległości nie zezwalały warunki techniczne pomiaru). Auger wyciągnął stąd wniosek, że cząstki docierające równocześnie do powierzchni Ziemi na tak dużym obszarze, muszą mieć to samo źródło - są skutkiem wtargnięcia do atmosfery jednej wysokoenergetycznej cząstki promieniowania kosmicznego.

 

Tak , tak jesteśmy przebijani bez przerwy a do łatania jest potrzebna wit. C . 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A masz może jakiś pomysł, w jaki sposób bakteria ma sie odżywić cząsteczkami wchodzącymi w skład pęku?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowy stworzył wielką bazę danych wszystkich znanych genomów bakteryjnych obecnych w mikrobiomie ludzkich jelit. Baza umożliwia specjalistom badanie związków pomiędzy genami bakterii a proteinami i śledzenie ich wpływu na ludzkie zdrowie.
      Bakterie pokrywają nas z zewnątrz i od wewnątrz. Wytwarzają one proteiny, które wpływają na nasz układ trawienny, nasze zdrowie czy podatność na choroby. Bakterie są tak bardzo rozpowszechnione, że prawdopodobnie mamy na sobie więcej komórek bakterii niż komórek własnego ciała. Zrozumienie wpływu bakterii na organizm człowieka wymaga ich wyizolowania i wyhodowania w laboratorium, a następnie zsekwencjonowania ich DNA. Jednak wiele gatunków bakterii żyje w warunkach, których nie potrafimy odtworzyć w laboratoriach.
      Naukowcy, chcąc zdobyć informacje na temat tych gatunków, posługują się metagenomiką. Pobierają próbkę interesującego ich środowiska, w tym przypadku ludzkiego układu pokarmowego, i sekwencjonują DNA z całej próbki. Następnie za pomocą metod obliczeniowych rekonstruują indywidualne genomy tysięcy gatunków w niej obecnych.
      W ubiegłym roku trzy niezależne zespoły naukowe, w tym nasz, zrekonstruowały tysiące genomów z mikrobiomu jelit. Pojawiło się pytanie, czy zespoły te uzyskały porównywalne wyniki i czy można z nich stworzyć spójną bazę danych, mówi Rob Finn z EMBL's European Bioinformatics Institute.
      Naukowcy porównali więc uzyskane wyniki i stworzyli dwie bazy danych: Unified Human Gastrointestinal Genome i Unified Gastrointestinal Protein. Znajduje się w nich 200 000 genomów i 170 milionów sekwencji protein od ponad 4600 gatunków bakterii znalezionych w ludzkim przewodzie pokarmowym.
      Okazuje się, że mikrobiom jelit jest nie zwykle bogaty i bardzo zróżnicowany. Aż 70% wspomnianych gatunków bakterii nigdy nie zostało wyhodowanych w laboratorium, a ich rola w ludzkim organizmie nie jest znana. Najwięcej znalezionych gatunków należy do rzędu Comentemales, który po raz pierwszy został opisany w 2019 roku.
      Tak olbrzymie zróżnicowanie Comentemales było wielkim zaskoczeniem. To pokazuje, jak mało wiemy o mikrobiomie jelitowym. Mamy nadzieję, że nasze dane pozwolą w nadchodzących latach na uzupełnienie luk w wiedzy, mówi Alexancre Almeida z EMBL-EBI.
      Obie imponujące bazy danych są bezpłatnie dostępne. Ich twórcy uważają, że znacznie się one rozrosną, gdy kolejne dane będą napływały z zespołów naukowych na całym świecie. Prawdopodobnie odkryjemy znacznie więcej nieznanych gatunków bakterii, gdy pojawią się dane ze słabo reprezentowanych obszarów, takich jak Ameryka Południowa, Azja czy Afryka. Wciąż niewiele wiemy o zróżnicowaniu bakterii pomiędzy różnymi ludzkimi populacjami, mówi Almeida.
      Niewykluczone, że w przyszłości katalogi będą zawierały nie tylko informacje o bakteriach żyjących w naszych jelitach, ale również na skórze czy w ustach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Utrata lodu na Grenlandii i w Antarktyce jest obecnie 6-krotnie szybsza niż w latach 90. To oznacza, że do roku 2100 obszarom zamieszkiwanym przez 400 milionów osób będą groziły coroczne powodzie. Od roku 1992 do 2017 poziom oceanów podniósł się o dwa centymetry, ostrzega zespół 89 naukowców, którzy przeprowadzili najszerzej zakrojone badania na ten temat.
      Na łamach Nature naukowcy donoszą, że najprawdopodobniej ubiegłoroczna utrata lodu w Arktyce była większa niż w rekordowym 2011 roku, kiedy to roztopiło się 552 miliardy ton. Podniesienie poziomu oceanów może być najbardziej dewastującym zjawiskiem związanym z globalnym ociepleniem. Powoduje ono m.in. znaczny wzrost siły tropikalnych cyklonów.
      Każdy centymetr więcej to więcej powodzi i większa erozja, przypomina jeden z dwóch głównych badań, profesor Andrew Shepherd z University of Leeds. Jeśli Antarktyda i Grenlandia będą traciły lód w tempie przewidywanym przez najbardziej pesymistyczne scenariusze, to do końca wieku poziom oceanów zwiększy się o dodatkowych 17 centymetrów, dodaje uczony.
      Dotychczas do wzrostu poziomu oceanów najbardziej przyczyniało się topnienie lodowców oraz rozszerzanie objętości wód oceanicznych pod wpływem ciepła. Jednak w ostatniej dekadzie głównym kołem napędowym wzrostu była utrata lodu na biegunach.
      Niemal cała utrata lodu w Antarktyce i połowa w Grenlandii jest spowodowana ocieplającymi się wodami oceanów. Druga połowa z lodu, który stopniał na Grenlandii to wynik działania coraz cieplejszego powietrza.
      Jak wynika z najnowszych badań, jeszcze w roku 1992 roczna utrata lodu na obu biegunach wynosiła 81 miliardów ton. W roku 2017 było to 475 miliardów don. Takie wnioski wyciągnięto na podstawie danych satelitarnych, badań terenowych i modelowania komputerowego. Pomiary satelitarne dostarczają danych z pierwszej ręki. To dane nie do podważenia, mówi drugi z głównych autorów badań, Erik Ivins z NASA.
      Na Grenlandii i w Zachodniej Antarktyce, która – zdaniem wielu naukowców – przekroczyła punkt krytyczny, znajduje się tyle lodu, że jego rozmrożenie oznaczałoby wzrost poziomu oceanów o około 13 metrów.
      Uzyskane obecnie wyniki odbiegają w znacznym stopniu od informacji z najnowszego IPCC. w nim bowiem czytamy, że w najgorszym ze scenariuszy poziom oceanów wzrośnie do 2100 roku aż o 84 centymetry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W budownictwie od dawna wykorzystuje się materiały pochodzenia biologicznego, np. drewno. Gdy się ich używa, nie są już jednak żywe. A gdyby tak stworzyć żyjący budulec, który jest w stanie się rozrastać, a przy okazji ma mniejszy ślad węglowy? Naukowcy nie poprzestali na zadawaniu pytań i zabrali się do pracy, dzięki czemu uzyskali beton i cegły z bakteriami.
      Zespół z Uniwersytetu Kolorado w Boulder podkreśla, że skoro udało się utrzymać przy życiu pewną część bakterii, żyjące, i to dosłownie, budynki nie są wcale tylko i wyłącznie pieśnią przyszłości.
      Pewnego dnia takie struktury będą mogły, na przykład, same zasklepiać pęknięcia, usuwać z powietrza niebezpieczne toksyny, a nawet świecić w wybranym czasie.
      Na razie technologia znajduje się w powijakach, ale niewykluczone, że kiedyś żyjące materiały poprawią wydajność i ekologiczność produkcji materiałów budowlanych, a także pozwolą im wyczuwać i wchodzić w interakcje ze środowiskiem - podkreśla Chelsea Heveran.
      Jak dodaje Wil Srubar, obecnie wytworzenie cementu i betonu do konstruowania dróg, mostów, drapaczy chmur itp. generuje blisko 6% rocznej światowej emisji dwutlenku węgla.
      Wg Srubara, rozwiązaniem jest "zatrudnienie" bakterii. Amerykanie eksperymentowali z sinicami z rodzaju Synechococcus. W odpowiednich warunkach pochłaniają one CO2, który wspomaga ich wzrost, i wytwarzają węglan wapnia (CaCO3).
      Naukowcy wyjaśnili, w jaki sposób uzyskali LBMs (od ang. living building material, czyli żyjący materiał), na łamach pisma Matter. Na początku szczepili piasek żelatyną, pożywkami oraz bakteriami Synechococcus sp. PCC 7002. Wybrali właśnie żelatynę, bo temperatura jej topnienia i przejścia żelu w zol wynosi ok. 37°C, co oznacza, że jest kompatybilna z temperaturami, w jakich sinice mogą przeżyć. Poza tym, schnąc, żelatynowe rusztowania wzmacniają się na drodze sieciowania fizycznego. LBM trzeba schłodzić, by mogła się wytworzyć trójwymiarowa hydrożelowa sieć, wzmocniona biogenicznym CaCO3.
      Przypomina to nieco robienie chrupiących ryżowych słodyczy, gdy pianki marshmallow usztywnia się, dodając twarde drobinki.
      Akademicy stworzyli łuki, kostki o wymiarach 50x50x50 mm, które były w stanie utrzymać ciężar dorosłej osoby, i cegły wielkości pudełka po butach. Wszystkie były na początku zielone (sinice to fotosyntetyzujące bakterie), ale stopniowo brązowiały w miarę wysychania.
      Ich plusem, poza wspomnianym wcześniej wychwytem CO2, jest zdolność do regeneracji. Kiedy przetniemy cegłę na pół i uzupełnimy składniki odżywcze, piasek, żelatynę oraz ciepłą wodę, bakterie z oryginalnej części wrosną w dodany materiał. W ten sposób z każdej połówki odrośnie cała cegła.
      Wyliczenia pokazały, że w przypadku cegieł po 30 dniach żywotność zachowało 9-14% kolonii bakteryjnych. Gdy bakterie dodawano do betonu, by uzyskać samonaprawiające się materiały, wskaźnik przeżywalności wynosił poniżej 1%.
      Wiemy, że bakterie rosną w tempie wykładniczym. To coś innego niż, na przykład, drukowanie bloku w 3D lub formowanie cegły. Gdybyśmy mogli uzyskiwać nasze materiały [budowlane] na drodze biologicznej, również bylibyśmy w stanie produkować je w skali wykładniczej.
      Kolejnym krokiem ekipy jest analiza potencjalnych zastosowań platformy materiałowej. Można by dodawać bakterie o różnych właściwościach i uzyskiwać nowe materiały z funkcjami biologicznymi, np. wyczuwające i reagujące na toksyny w powietrzu.
      Budowanie w miejscach, gdzie zasoby są mocno ograniczone, np. na pustyni czy nawet na innej planecie, np. na Marsie? Czemu nie. W surowych środowiskach LBM będą się sprawować szczególnie dobrze, ponieważ do wzrostu wykorzystują światło słoneczne i potrzebują bardzo mało materiałów egzogennych. [...] Na Marsa nie zabierzemy ze sobą worka cementu. Kiedy wreszcie się tam wyprawimy, myślę, że naprawdę postawimy na biologię.
      Badania sfinansowała DARPA (Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lodowiec Jakobshavn, który od 20 lat jest najszybciej topniejącym i najszybciej tracącym na grubości lodowcem Grenlandii, zaskoczył naukowców z NASA. Najnowsze badania wykazały, że lodowiec... zaczął przybierać na grubości, a jego czoło, zamiast wycofywać się w głąb lądu, przesuwa się w kierunku oceanu. Lodowiec wciąż traci masę, ale proces ten spowolnił.
      Naukowcy doszli do wniosku, że spowolnienie utraty masy przez lodowiec jest spowodowane tym, że prąd morski, który opływa czoło lodowca, uległ schłodzeniu w 2016 roku. Wody okalające Jakoshavn są najzimniejsze od połowy lat 80. ubiegłego wieku.
      Badania, których wyniki opublikowano na łamach Nature Geoscience, pozwoliły na wyśledzenie źródła chłodnej wody. Ala Khazendar z Jet Propulsion Laboratory wraz z zespołem informują, że znajduje się ono na Północnym Atlantyku, w odległości niemal 1000 kilometrów na południe od lodowca.
      Odkrycie zaszokowało naukowców. Początkowo nie wierzyliśmy w te dane. Spodziewaliśmy się, że Jakobshavn będzie się zachowywał tak, jak przez ostatnie 20 lat, mówi Khazendar. Badania jednak potwierdziły, że chłodniejsze wody utrzymują się wokół lodowca już trzeci rok z rzędu.
      Uczeni podejrzewają, że wody te zostały poruszone wskutek oscylacji północnoatlantyckiej. To system cyrkulacyjny, który powoduje, że co 5–20 lat Północny Atlantyk staje się na przemian zimny i ciepły.
      Mimo, że ostatnie zimy na Grenlandii były dość łagodne, to nad Północnym Atlantykiem były chłodniejsze i bardziej wietrzne niż zwykle. Chłodniejsza pogoda nałożyła się na zmianę oscylacji północnoatlantyckiej. W wyniku zbiegu obu zjawisk wody oceaniczne wokół Grenlandii ochłodziły się w latach 2013–2016 o 1 stopień Celsjusza. Chłodniejsze wody przybyły w okolice Jakobshavn i znacząco spowolniły topnienie lodowca.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowy poinformował o znalezieniu pierwszego krateru uderzeniowego ukrytego głęboko pod lodem Grenlandii. Jak dowiadujemy się z Goddar's Space Flight Center krater, znajdujący się pod Lodowcem Hiawatha, ma głębokość 300 metrów i średnicę 31 kilometrów. Powstał przed mniej niż 3 milionami lat, gdy w Ziemię uderzył meteoryt o średnicy około 800 metrów.
      Krater zauważyli pod raz pierwszy naukowcy z Uniwersytetu w Kopenhadze i Duńskiego Muzeum Historii Naturalnej. W lipcu 2015 roku przeglądali oni mapy topograficzne Grenlandii wykonane za pomocą penetrującego lód radaru. Wówczas uwagę ich przykuło okrągłe obniżenie terenu pod Lodowcem Hiawatha. Zaczęli podejrzewać, że to krater uderzeniowy. Przez ostatnie trzy lata, przy pomocy swoich kolegów z USA, analizowali dane NASA.
      Krater jest wyjątkowo dobrze zachowany. To zdumiewające, gdyż lód lodowcowy to niezwykle efektywny czynnik erozji, który powinien szybko zniszczyć wszelkie ślady uderzenia, mówi główny autor badań, profesor Kurt Kjaer. Uczony nie wyklucza, że krater powstał pod koniec ostatniej epoki lodowej, co czyniłoby go jednym z najmłodszych na świecie.
      Naukowcy chcą teraz zbadać, w jaki sposób upadek meteorytu wpłynął na całą planetę.


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...