Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Od niedawna w kinach można oglądać kolejną część przygód Indiany Jonesa w Królestwie Kryształowej Czaszki. Choć dwa wydarzenia zbiegły się w czasie, premiera filmu raczej nie zainspirowała naukowców, którzy po przeanalizowaniu cech kryształowych artefaktów twierdzą, że są one fałszywe (Journal of Archaeological Science).

Czaszki stanowią część ekspozycji waszyngtońskiego Smithsonian Institution oraz British Museum. Badacze twierdzą, że potwierdzenie autentyczności archeologicznych artefaktów jest bardzo istotne, ponieważ rzutuje na nasze rozumienie przeszłości. Mało który artefakt ilustruje to lepiej niż tzw. kryształowe czaszki, które od XX wieku stały się tematem licznych książek, artykułów i filmów dokumentalnych.

Czaszka z mlecznego kwarcu, która znajduje się w USA, ma ok. 25 cm wysokości. Anonimowy nadawca przysłał ją do Instytutu w 1992 roku. Nietypowy prezent opatrzył adnotacją: zakupione w mieście Meksyk w 1960 r. Czaszka z Londynu została kupiona w 1897 roku w Nowym Jorku od Tiffany'ego.

Od lat 30. XX wieku specjaliści i nie tylko oni powątpiewają w autentyczność drugiego z artefaktów. Dopiero teraz można było jednak wykorzystać osiągnięcia nowoczesnej technologii, m.in. w zakresie medycyny sądowej, by stwierdzić, czy czaszki naprawdę pochodzą z ery prekolumbijskiej.

Zespół Margaret Sax z British Museum posłużył się mikroskopem elektronowym, by stwierdzić, skąd pochodził kwarc do produkcji czaszek i jakimi metodami je wytworzono. W przypadku obu archeolodzy zauważyli na minerale ślady skrawania mechanicznego, a urządzenie tego typu trafiło do Ameryk dużo później niż w roku 1521. Wg nich, dzieła Azteków lub Majów wykonano by za pomocą narzędzi ręcznych.

Co więcej, kwarc wykorzystany w czaszce z British Museum pochodzi prawdopodobnie z Brazylii lub Madagaskaru, czyli z obszarów, z którymi ludy prekolumbijskie nie utrzymywały kontaktów handlowych. Artefakt ze Smithsonian Institution nosi ślady obróbki karborundem, który po raz pierwszy zsyntetyzowano mniej niż 1,5 wieku temu. Wnioski? Czaszka z Londynu powstała w XIX wieku w Europie, a czaszkę z Waszyngtonu wyprodukowano na krótko przed kupieniem w 1960 roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet gdyby była prawdziwa naukowcy tego nie powiedzą ponieważ nie jest to w zgodzie z nauka, czego nie można wyjaśnić w nauce jest odrzucane! „wtedy biegali z dzidami a nie robili czaszki”. Tak samo z piramidami i sfinksem które nie zostały zbudowane przez Cheopsa i nie są żadnymi grobowcami, w końcu nawet kawałeczka palca tam nie znaleziono, o tym bardziej hieroglifów które by o tym mówiły. Wynik datowania sfinksa nie spodobał się naukowcom i nie przyjęli go... żenada. Tak samo będzie z pojedynczymi rożnymi niezwykłościami jak w przypadku tej, ze o to czaszki.  >;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

zgadzam się;

naukowcy mają już swoje gotowe teorie i odrzucają wszystko co im do nich nie pasuje.

wymyślają potem naciągane teorie o jakichś lądowiskach dla kondorów na płaskowyżach nazca i inne podobne bzdury.

to, że przed wiekami nie znano (teoretycznie) narzędzi do obróbki czaszki nie znaczy, że nie mogła powstać. co my o tym wiemy? tlenu tez kiedyś nikt nie widział...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy Wy przeczytaliście chociaż dokładnie uzasadnienie hipotezy? Piszecie tak ogólnymi, pustymi i niekonkretnymi hasłami, że aż boli. A nikt dotąd nie spróbował odnieść się do argumentacji badaczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

owszem; czytałem

i to właśnie argumentacja badaczy jest właśnie zupełnie śmieszna i niekonkretna.

to żaden dowód, że czaszka jest nieprawdziwa bo ktos z góry przyjął, że kiedyś nie mogła zostać wykonana, pomimo, że wszystko inne na to wskazuje... wiele jest znalezisk datowanych na czasy przed naszą erą, których powstania nie jesteśmy w stanie zrozumieć. ale to nie powód by je odrzucac i stwierdzać, że skoro nie umiemy powiedzieć jak powstały to są nieprawdziwe...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli nie jesteś w stanie wytłumaczyć pochodzenia, to dlaczego zakładasz, że znasz czas powstania? Poza tym, moim zdaniem argumenty dotyczące obróbki i karborundu są całkiem silne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czaszka z mlecznego kwarcu, która znajduje się w USA, ma ok. 25 cm wysokości. Anonimowy nadawca przysłał ją do Instytutu w 1992 roku. Nietypowy prezent opatrzył adnotacją: zakupione w mieście Meksyk w 1960 r. Czaszka z Londynu została kupiona w 1897 roku w Nowym Jorku od Tiffany'ego.

 

 

Czyżby istniała metoda zastępowania wapnia krzemem (transmutacja neutronami??). 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie zjawisko występuje podczas fosylizacji - ale omawiane czaszki są rzeźbami, nie skamielinami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Takie zjawisko występuje podczas fosylizacji - ale omawiane czaszki są rzeźbami, nie skamielinami

 

Kwarc jest super twardym i niewdzięcznym materiałem do obróbki, a na czaszkach brak sladów obróbki do tego brak narzędzi o takich możliwościach (to jest czaszka ze wszystkimi szczegółami) ale technologia transmutacji cząstkami alfa a może promieniowaniem kosmicznym, wiązką neutronów to już inna ale możliwa sprawa. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kocham teorie spiskowe ;) Wszystko, byle tylko nie przyznać, że może jednak cudowne odkrycie okazało się zwykłym oszustwem ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
przyznać, że może jednak cudowne odkrycie okazało się zwykłym oszustwem

 

To nie ważne czy oszustwo, tylko jak to zrobiono?? 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro czaszki noszą znamiona okreslonych działań, to po co tak udziwniać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mozna im wierzyc na słowo :;)

 

rownie dobrze mozna przyjac teorie, ze sami jestesmy we wszechswiecie  ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
przyznać, że może jednak cudowne odkrycie okazało się zwykłym oszustwem

 

To nie ważne czy oszustwo, tylko jak to zrobiono?? 8)

 

To ci przecież napisano w artykuliku.

A jeśli chodzi o obróbkę nawet najtwardszych minerałów, to przypomnę, ze już w starożytności umiano formować rzeczy znacznie twardsze od kwarcu, np. diamenty lub rubiny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Archeolodzy zauważyli na minerale ślady skrawania mechanicznego, a urządzenie tego typu trafiło do Ameryk dużo później niż w roku 1521"

 

to jest główny argument za oszustwem? jak tak to LOL

Share this post


Link to post
Share on other sites
już w starożytności umiano formować rzeczy znacznie twardsze od kwarcu, np. diamenty lub rubiny.

 

Ciągle to robią. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

a z prawa wielkiej liczby nie da się wywnioskować powstawania takich zagadkowych artefaktów?jeśli np. wszechświat jest nieskończony to z dużym prawdopodobieństwem na jakiejś planecie w skale leży doskonale zachowany Cadillac?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tymeknafali
a z prawa wielkiej liczby nie da się wywnioskować powstawania takich zagadkowych artefaktów?jeśli np. wszechświat jest nieskończony to z dużym prawdopodobieństwem na jakiejś planecie w skale leży doskonale zachowany Cadillac?

To Elwisa razem z samochodem porwali...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed ponad 3000 lat, pomiędzy rokiem 1174 a 1102 przed Chrystusem, mieszkańcy Etlatongo w dzisiejszym Meksyku rytualnie zakończyli używanie placu do gry w piłkę. Po odbytej ceremonii pozostały fragmenty spalonych roślin, rozbita olmecka ceramika, kości zwierząt, muszle oraz nieco ludzkich kości. Teraz Jeffrey Blomster i Victor Salazar dokonali zaskakującego odkrycia. Pod szczątkami boiska z XII wieku p.n.e. znaleźli bowiem kolejne, jeszcze starsze, datowane na 1374 rok przed naszą erą.
      Tym, co tak bardzo zaskoczyło naukowców był fakt, że tak stare boisko do rytualnej gry w piłkę znajdowało się właśnie w Etlatongo, w górskim stanie Oaxaca. Tego typu zabytku należałoby się spodziewać raczej na zdominowanych przez Olmeków tropikalnych nizinach. Tam bowiem najprawdopodobniej narodziła się gra.
      Najstarsze znane boisko w Mezoameryce pochodzi z 1650 roku p.n.e. Znajduje się ono w Paso de la Amanada w stanie Chiapas, na pacyficznym wybrzeżu Meksyku. To boisko ma podłoże z ziemi. Tymczasem podłoże boiska z Etlatongo jest wyłożone kamieniem. Dotychczas sądzono, że kamienne boiska pojawiły się około 1000 lat po powstaniu gry. W tym czasie była ona już szeroko rozpowszechniona w Mezoameryce.
      Tymczasem najnowsze odkrycia każą zrewidować dotychczasowe poglądy na rozwój gry, tak ważnej dla Olmeków, Majów i Azteków. Oznacza ono bowiem, że do roku 1374 przed naszą erą gra była już na tyle istotnym elementem kultury, iż boiska zajmowały centralne miejsca osad, a ich zbudowanie wiązało się z olbrzymim wysiłkiem, skoro budowano je z kamienia. To zaś sugeruje, że ludy zamieszkujące góry miały swój wkład w rozwój gry, jej reguł oraz architektury boisk. Blomster i Salazar nie wykluczają, że wśród różnych społeczności istniały różne odmiany gry, które w końcu połączono w jedną, powszechnie uznawaną.
      Odkrycie wskazuje również, że już wówczas istniał rozwinięty handel długodystansowy. Używana w grze piłka była wykonana z twardego kauczuku z drzew rosnących na wybrzeżach. To m.in. dlatego specjaliści uważają, że grę wymyślili Olmekowie. Jeśli więc 3400 lat temu w Etlalongo grano w piłkę, to musiał istnieć długodystansowy handel kauczukiem lub – co bardziej prawdopodobne – kauczukowymi piłkami. A biorąc pod uwagę znaczenie, jakie miała gra, musiała też ona kształtować stosunki pomiędzy społecznościami.
      Możemy przypuszczać, że na długo zanim gra w piłkę stała się sformalizowana i zanim powstały pierwsze boiska, ludzie grali w nią po prostu na wolnej otwartej przestrzeni. Dopiero z czasem, gdy gra nabierała znaczenia i reguł, zaczęto budować specjalne boiska. A im ważniejsza się ona stawała, w tym bardziej prominentnych miejscach boiska powstawały. Sama gra jak i budowa boisk służyły konsolidacji społeczności, a lokalni liderzy mogli w ten sposób dowieść swojego statusu, bogactwa i wpływów.
      Boisko z 1374 roku przed Chrystusem było zaskoczeniem. Ale to nie koniec niespodzianek. Blomster i Salazar zauważyli, że posadowiono je na jeszcze starszej strukturze. Jest ona wąska, długa, przebiega w tym samym kierunku co boisko i została włączona w jedną ze ścian boiska. Naukowcy nie mieli jednak dotychczas okazji, by przeprowadzić dodatkowe badania, nie wiedzą więc, czy ta starsza struktura również była boiskiem. Nie wiedzą też, z jakiego okresu pochodzi, gdyż dotychczas nie znaleźli tam niczego, co pozwoliłoby ją datować.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na podwórku pewnego meksykańskiego hodowcy bydła znaleziono stolicę zaginionego królestwa Majów. Odkrycia dokonał profesor antropologii Charles Golden z Brandeis University we współpracy z bioarcheologiem Andrewem Schererem z Brown University oraz naukowcami z Meksyku, Kanady i USA.
      Wykopaliska, rozpoczęte w czerwcu 2018 roku, ujawniły liczne majańskie zabytki. Na jednym z nich odkryto inskrypcje opisujące rytuały, bitwy oraz wydarzenia i postaci mitologiczne jak wodnego węża i taniec boga deszczu. Naukowcy natrafili też na pozostałości piramid, płacu królewskiego i boiska do gry w piłkę.
      Naukowcy sądzą, że stanowisko archeologiczne, które nazwali Lacanja Tzeltal, było w przeszłości stolicą królestwa Sak Tz'i', które znajdowało się w dzisiejszym stanie Chiapas. Osada została założona nie później niż w 750 roku przed Chrystusem, a ludzie mieszkali tam przez ponad 1000 lat.
      Poszukiwania Sak Tz'i' trwały od 1994 roku, kiedy to na innym stanowisku archeologicznym odkryto inskrypcje odnoszące się do tego królestwa. Z czasem okazało się, że jest ono wspominane na zabytkach rozsianych po muzeach na całym świecie. Już teraz możemy powiedzieć, że Sak Tz'i' było niewielkie w porównaniu z Chichen Itza czy Palenque. Jednak jego odkrycie i zbadania znacznie poszerzy naszą wiedzę o Majach.
      Sak Tz'i' (Biały pies) było dość małym królestwem, zajmującym obszary na obecnym pograniczu Meksyku i Gwatemali. Nie wiemy, skąd wzięła się jego nazwa. Większość poddanych mieszkała poza stolicą, uprawiali różne rośliny, wytwarzali ceramikę i kamienne narzędzia. Golden i jego zespół znaleźli prawdopodobne pozostałości placu targowego. Wiemy, że poddani przybywali do stolicy, by wziąć udział w ceremonialnej grze w piłce.
      Na północno-wschodnim końcu miasta znaleziono pozostałości po piramidzie, która miała około 14 metrów wysokości oraz domy elity i miejsca odbywania rytuałów religijnych. Centrum aktywności religijnej i politycznej w Sak Tz'i' był Plac Muk'ul Ton, czyli Plac Monumentów o powierzchni około 6000 metrów kwadratowych. Z placu prowadziły schody na platformę, na której znajdowały się świątynie, pałac królewski i gdzie mogli być chowani członkowie rodziny królewskiej.
      Sak Tz'i' było otoczone przez silniejszych od siebie sąsiadów, zatem ciągle zagrażały mu napaści. Archeolodzy znaleźli z jednej strony miasta pozostałości murów obronnych, z drugiej było ono chronione przez wysokie strome brzegi strumieni. Mimo tych środków zapobiegawczych Sak Tz'i' nie zawsze udawało się obronić. Znaleziono inskrypcję, z której wynika, że co najmniej część stolicy została podpalona w czasie wojny z sąsiadami.
      Należy jednak przypuszczać, że przetrwanie Sak Tz'i' zależało nie od siły militarnej, a od umiejętnego lawirowania pomiędzy silniejszymi sąsiadami. Dlatego właśnie odkrycie jest tak interesujące. Niewiele bowiem wiemy o tym, jak radziły sobie majańskie królestwa średniej wielkości wobec agresywnych i silniejszych sąsiadów.
      W ruinach Sak Tz'i' znaleziono kilkadziesiąt rzeźb. Najlepiej zachowała się stela, którą naukowcom pokazał hodowca bydła. Ma ona wymiary 60 x 120 cm i zawiera kilka inskrypcji. Jedna opowiada o mitycznym wężu wodnym oraz starszych bogach, których imiona nie są wymienione. Spisano na niej za to informacje o poszczególnych władcach. Kolejna inskrypcja odnosi się do mitycznej powodzie, a jeszcze inna zawiera prawdopodobnie historyczne daty urodzin i bitew stoczonych przez władców Sak Tz'i'. Jeden z królów nazywał się K'ab Kante'.
      Na dole steli widzimy tańczącego króla. Majowie wierzyli, że ich królowie mogą stać się jednością z bogiem lub przeistoczyć się w boga. Tańczący władca ubrany jest w strój boga deszczu Yopaata, łączonego z gwałtownymi burzami tropikalnymi. W prawej ręce trzyma siekierę, którą krzesze błyskawice, a lewej ma manoplę, rodzaj kastetu używanego w czasie rytualnych walk.
      Co interesujące, odkrycia dokonano dzięki miejscowemu sprzedawcy jedzenia. W czerwcu 2014 roku Whittaker Schroeder, który studiował w grupie Goldena, jeździł po stanie Chiapas szukając tematu do rozprawy doktorskiej. W pewnym momencie zatrzymał go mężczyzna, który przy drodze sprzedawał jedzenie. Znał Schroedera, który od lat prowadził w okolicy badania i wiedział, że ten interesuje się Majami. Sprzedawca powiedział uczonemu, że jego przyjaciel znalazł antyczną stelę. Następnego dnia Schroeder i jeden z jego studentów spotkali się z hodowcą bydłą i potwierdzili autentyczność znaleziska.
      Kilka kolejnych lat zajęły negocjacje z hodowcą. Mężczyzna obawiał się, że skoro zabytki są uznawane w Meksyku za własność państwa, to gdy rozpoczną się wykopaliska i archeolodzy coś znajdą, rząd zabierze mu ziemię. Zgodził się na rozpoczęcie prac dopiero wtedy, gdy dostał od urzędników zapewnienie, że tak się nie stanie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk w ruinach miasta Kulubá na Jukatanie, odkryto pozostałości dużego pałacu. Budynek o wysokości 6, długości 55 i szerokości 15 metrów mógł być używany już w 600 roku po Chrystusie.
      Archeolodzy z meksykańskiego Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) mówią, że budowla była wykorzystywana w późnym okresie klasycznym (600–900 n.e.) oraz klasycznym schyłkowym (850–1050 n.e.). To właśnie w okresie klasycznym schyłkowym Chichén Itzá było wyróżniającą się metropolią, która rozciągnęła swoje wpływy na takie miasta jak Kulubá. Wskazują na to posiadane przez nas informacje oraz znaleziona tutaj ceramika w typie Chichén oraz obsydian z tego samego źródła. Stąd też możemy wnioskować o wpływach, jakie Chichén Itzá miało na Kulubę, stwierdzili naukowcy.
      Podczas prac na terenie pałacu natrafiono na ponowne pochówki. Pogrzebano tam osoby, których szczątki przeniesiono na teren pałacu z pierwotnego miejsca spoczynku. Znalezione kości zabezpieczono i poddano konserwacji tak, by w przyszłości można było przeprowadzić badania i określić płeć, wiek czy pochodzenie pochowanych.
      Oprócz pałacu naukowcy badają jeszcze cztery inne struktury: ołtarz, pozostałości dwóch budynków mieszkalnych oraz okrągłą budowlę, prawdopodobnie piec. Dopiero zaczęliśmy odkopywać największe struktury na tym stanowisku, mówi archeolog Alfredo Barrera.
      Naukowcy obawiają się, że zabytki zostaną zniszczone przez słońce i wiatr, dlatego proponują zalesienie przynajmniej części Kuluby.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Majowie są postrzegani jako cywilizacja pokojowa, szczególnie w porównaniu z np. Aztekami. Szczyt rozwoju ich kultury nastąpił około 1500 lat temu. Jak się wydaje, w tym okresie wojny prowadzone przez Majów miały cel głównie rytualny, a ich celem było schwytanie kogoś z wrogich władców i zażądanie za niego okupu lub też podporządkowanie sobie rywalizującej dynastii. Okoliczna ludność na tym nie cierpiała.
      Dopiero później, gdy zapanowała coraz poważniejsza susza i nadeszły zmiany klimatu, wojny stały się coraz bardziej brutalne, wiązały się z upadkami poszczególnych miast i w końcu z upadkiem całej cywilizacji Majów.
      Jednak nowe dowody znalezione przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley (University of California, Berkeley) oraz Służby Geologicznegj USA (U.S. Geological Survey) burzą ten sielankowy obraz Majów. Wskazują one bowiem, że podczas wojen Majowie stosowali taktykę spalonej ziemi, niszcząc wszystko, co mogło mieć jakiekolwiek znaczenie, w tym uprawy. I postępowali tak nawet w okresie największego rozwoju swojej cywilizacji, w czasie prosperity.
      Odkrycie to pokazuje, że wzrost liczby konfliktów, prawdopodobnie związany ze zmianą klimatu i kurczeniem się zasobów, nie był przyczyną upadku cywilizacji Majów. Dane te stawiają pod znakiem zapytania jedną z dominujących teorii dotyczących przyczyn upadku Majów. Okazuje się bowiem, że intensywne działania wojenne nie były prowadzone tylko pod koniec jej istnienia, mówi profesor David Wahl. Najważniejszą częścią tych badań jest stwierdzenie, że Majowie zachowywali się podobnie od początku do końca swojej cywilizacji. To nie było tak, że to ich możni walczyli ze sobą, biorąc jeńców i poświęcając ich na ołtarzach, by zwiększyć znaczenie swojego roku. Po raz pierwszy widzimy, że prowadzone przez nich wojny miały wpływ na całą populację, dodaje archeolog Francisco Estrada-Belli.
      Dowód, który może zmienić nasze postrzegania Majów, to dwucentymetrowa warstwa sadzy na dnie jeziora Laguna Ek'Naab w północnej Gwatemali. To dowód na intensywny pożar pobliskiego miasta Witzna oraz jego okolic. Charakterystyka tego wydarzenia jest odmienna od naturalnych pożarów, któe miały miejsce w okolicy. Warstwa jest datowana na lata 690–700 naszej ery. Archeolodzy wiążą ten pożar z zabytkiem pisanym i przekazaną nam przez Majów konkretną datą. Otóż w rywalizującym z Witzną mieście Naranjo znaleziono już wcześniej kamienną stelę, która wspomina, że dnia 21 maja 697 roku miasto to było zaangażowane w kampanię „palenia”. To pierwszy w Nowym Świecie pisany dowód na konkretne wydarzenie, które zostało też zapisane w danych polowych. W Nowym Świecie mamy do czynienia z tak małą liczbą zabytków pisanych, a to, co się zachowało, to głównie zabytki kamienne. Tutaj mamy unikatową sytuację. Jesteśmy w stanie zbadać osady, stwierdzić na ich podstawie pewne wydarzenie i wykazać, że wydarzenie to pokrywa się pod względem czasu z zabytkiem pisanym, który się do niego odnosi, mówi Wahl.
      Wahl i jego zespół badali 7-metrowy rdzeń z jeziora Laguna Ek'Naab. Chcieli w ten sposób dowiedzieć się więcej o historii Witzny i okolic. Po odkryciu warstwy sadzy przyjrzeli się dokładnie ruinom miasta i stwierdzili, że wszystkie one noszą ślady wielkiego pożaru.
      Wygląda na to, że całe miasto i okolice zostały spalone. Po tym wydarzeniu widać znaczące zmniejszenie aktywności ludzi, co wskazuje, że pożar był bardzo mocnym ciosem dla okolicznych mieszkańców. Nie wiemy, czy wszystkich zabito, wzięto do niewoli czy ludność migrowała. Jednak widzimy dramatyczny spadek aktywności ludzkiej po tym wydarzeniu, mówi Wahl.
      Estrada-Belli dodaje, że zdobyte właśnie dowody nie świadczą o tym, iż Majowie przez cały okres klasyczny prowadzili wielkie brutalne wojny. Jednak kolejnym dowodem – obok znalezionych wcześniej masowych pochówków, fortyfikacji i dowodów na istnienie dużych armii – że Majowie wcale nie byli tak pokojową cywilizacją, za jaką są uważani. Widzimy tutaj zniszczone miasta i przesiedlonych ludzi, sytuacje podobne do tego, co Rzym zrobił z Kartaginą czy Mykeny z Troją, mówi uczony.
      A jeśli wielkie brutalne wojny miały miejsce w czasie szczytowego rozwoju cywilizacji, to jest mało prawdopodobne, by były przyczyną jej upadku. Sądzę, patrząc na dostępne dowody, że teoria mówiąca, iż to rozpoczęcie totalnej wojny było główną przyczyną upadku klasycznej cywilizacji Majów, jest nie do utrzymania. Musimy przemyśleć przyczyny upadku, gdyż błądzimy obwiniając o niego wojny i zmiany klimatu, dodaje Estrada-Belli.
      Majowie nigdy nie stworzyli jednego państwa. Na ich cywilizację składały się miasta-państwa, które zawierały sojusze i walczyły ze sobą na podobieństwo miast-państw w renesansowych Włoszech. Do niedawna sądzono, że były to głównie walki pomiędzy dynastiami rządzącymi, które miały niewielki wpływ na całą populację. Pod koniec okresu klasycznego (800-950) widoczne są ślady znacznego zintensyfikowania działań wojennych. Zbiegło się to z lokalnymi zmianami klimatycznymi i późniejszym upadkiem cywilizacji Majów. Stąd też teoria mówiąca, że zmiany klimatu i mniejsza ilość zasobów popchnęły Majów do zaangażowania się w wojny totalne, które w końcu zniszczyły ich cywilizację.
      Wahl, Lysanna Anderson i Estrada-Belli prowadzili badania dokumentujące zmiany klimatu, mając nadzieję, na ich skorelowanie ze zmianami w ludzkiej aktywności i rodzajach uprawianych roślin. W 2013 roku w rdzeniu z Laguna Ek'Naab odkryli warstwę sadzy, która była odmienna od innych. Na trop pozwalający na rozwiązanie zagadki natrafiono dopiero trzy lata później, gdy Estraka-Belli i Alexandre Tokovinine z University of Alabama, który specjalizuje się w piśmie Majów, znaleźli w ruinach Witzny miejską pieczęć. Dowiedzieli się z niej, że Majowie nazywali miasto Bahlam Jol.
      Uczeni przeszukali bazę danych z nazwami zapisanymi pismem Majów i okazało się, że nazwa Bahlam Jol pojawia się na steli znalezionej w Naranjo, mieście położonym 32 kilometry na południe od Bahlam Jol/Witzny. Wspomniany napis mówi,że dnia „... 3 Ben, 16 Kasew ('Sek') Bahlam Jol 'spalone' po raz drugi”. Jak zauważa Tokovinine słowo 'spalone' (puluuy) jest w języku Majów bardzo niejasne. Jednak konkretna data, tutaj 21 maja 697 roku, wskazuje na konkretne wydarzenie, wojnę totalną i celowe całkowite spalenie miasta. Znaczenie tego odkrycia wykracza poza zwykłą reinterpretację odniesień do 'spalenia' w napisach Majów. Musimy ponownie przeanalizować każdy majański tekst, w którym wspomniano o braniu jeńców i pobieraniu okupu, mówi Tokovinine.
      Na tej samej steli słowo „puluuy” pojawia się jeszcze trzykrotnie. Raz odnosi się do miasta Komkom (dzisiejsze Buenavista del Cayo), drugi raz do K'an Witznal (Ucanal), a trzeci raz jest wspomniane przy mieście K'inchil, którego lokalizacji nie znamy. Jeśli wspomniana stela opisuje tę samą kampanię, możemy przypuszczać, że wszystkie trzy miast zostały doszczętnie spalone. Wracając do Bahlam Jol/Witzny, wspomniane na steli pierwsze spalenie również mogło zostać zapisane w rdzeniu wydobytym z jeziora. Są tam bowiem trzy inne wyraźne warstwy wskazujące na pożary. Jednak nie wiemy, kiedy Bahlam Jol zostało spalone po raz pierwszy.
      Już wcześniej udało się częściowo zrekonstruować lokalną historię Majów, dlatego też wiemy, że podbój Bahlam Jol został zapoczątkowany przez królową Naranjo zwaną Pani 6 Niebo. Próbowała ona odbudować swoją dynastię po tym, gdy Naranjo upadło i straciło wszystkie posiadłości. Pani 6 Niebo osadziła na tronie swojego 7-letniego syna Kahk Tilewa i rozpoczęła wojnę, której celem było zniszczenie wszystkich pobliskich miast zbuntowanych przeciwko jej władzy. W tekstach zapisano, że tę karną kampanię prowadził król, jej syn, jednak w rzeczywistości prowadziła ją ona, mówi Estrada-Belli.
      Wiemy też, że Bahlam Jol/Witzna przetrwało. Miasto się do pewnego stopnia odrodziło, rdzenie z jeziora wskazują, że jego populacja była mniejsza. Ale na steli z około 800 roku, wzniesionej 100 lat po jego spaleniu przez Naranjo, pojawia się pieczęć, dzięki której miasto zidentyfikowano. Bahlam Jol zostało definitywnie opuszczone około roku 1000.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania dwóch skamieniało0ści znalezionych w Grecji w latach 70. XX wieku sugerują, że Homo sapiens opuścił Afrykę co najmniej 50 000 lat wcześniej niż przypuszczano. To już kolejne w ostatnich latach dowody, wskazujące, iż historia naszego gatunku jest inna niż dotychczas sądziliśmy.
      Zbadane obecnie czaszki znaleziono w jaskini Apidima na południowo-zachodnim wybrzeżu Peloponezu. Pierwsza z nich, Apidima 1, to tylna część czaszki. Druga, Apidima 2, to niemal w pełni zachowana czaszka, która uległa silnemu procesowi fosylizacji.
      Po znalezieniu obie czaszki sklasyfikowano jako szczątki neandertalczyków i przestano się nimi interesować. Teraz międzynarodowy zespół naukowy pracujący pod kierunkiem Kateriny Harvati przeprowadził szczegółowe badania, odtworzył wygląd czaszek i dokonał interesującego odkrycia. Uczeni potwierdzili, że Apidima 2 to czaszka neandertalczyka i ocenili jej wiek na około 150 000 lat. Stwierdzili jednak, że Apidima 1 to prawdopodobnie pozostałość po człowieku współczesnym (Homo sapiens), a liczy sobie 210 000 lat.
      Oryginalne teorie naukowe dotyczące ewolucji człowieka mówiły, że H. sapiens pojawił się przed około 200 000 lat w Afryce, a opuścił Czarny Ląd mniej więcej 60 000 lat temu. Teraz jednak wiemy, że obraz ten był znacznie bardziej skomplikowany. Dwa lata temu w Maroko odkryto szczątki Homo sapiens, których wiek oceniono na 315 000 lat, a migracje wewnątrz Afryki były znacznie bardziej intensywne niż sądzono. Inne badania sugerowały, że człowiek współczesny dotarł do Chin może już 120 000 lat temu, do Indonezji trafił przed 73 tysiącami lat, a zasiedlanie Australii rozpoczął 65 000 lat temu. Ponadto badania DNA wykazały, że H. sapiens krzyżował się zarówno z neandertalczykami jak i denisowianami. Na początku 2018 roku donosiliśmy zaś, że naukowcy odkryli w Izraelu szczątki H. sapiens liczące sobie niemal 200 000 lat.
      Obraz ewolucji naszego gatunku dodatkowo komplikuje fakt, że najstarsze szczątki, znalezione w Maroko, nie pochodzą od jednej populacji. Ponadto badania z terenów dzisiejszego Izraela, Syrii, Libanu czy Jordanii sugerują, że pierwsza fala migracji H. sapiens z Afryki została wyparta przez neandertalczyków. Dopiero późniejsza migracja okazała się sukcesem. Wiemy też, że w tym samym czasie w na południu Afryki mieszkał nasz bliski krewny, bardziej prymitywny H. naledi. Zagadkę stanowią też denisowianie oraz prawdopodobne zasiedlenie przez nich Tybetu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...