Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Samochody elektryczne mogą ułatwić przejście na odnawialne źródła energii

Recommended Posts

Rosnąca popularność samochodów elektrycznych (EV) często postrzegana jako problem dla sieci elektroenergetycznych, które nie są dostosowane do nowego masowego źródła obciążenia. Naukowcy z Uniwersytetu w Lejdzie oraz amerykańskiego Narodowego Laboratorium Energii Odnawialnej podeszli do zagadnienia z innej strony. Z analizy wynika, że w ciągu najbliższych lat EV mogą stać się wielkim magazynem energii ze źródeł odnawialnych, stabilizując energetykę słoneczną i wiatrową.

Energia z wiatru i słońca to najszybciej rosnące źródła energii. So to jednak źródła niestabilne, nie dostarczają energii gdy wiatr nie wieje, a słońce nie świeci. Z analizy, opublikowanej na łamach Nature Communications, dowiadujemy się, że rolę stabilizatora mogą odegrać samochody elektryczne. Obecnie większość ich właścicieli ładuje samochody w nocy. Autorzy badań uważają, że właściciele takich pojazdów mogliby podpisywać odpowiednie umowy z dostawcami energii. Na jej podstawie dostawca energii sprawowałby kontrolę nad ładowaniem samochodu w taki sposób, by z jednej strony zapewnić w sieci odpowiednią ilość energii, a z drugiej – załadować akumulatory do pełna. Właściciel samochodu otrzymywałby pieniądze za wykorzystanie jego pojazdu w taki sposób, wyjaśnia główny autor badań, Chengjian Xu.

Co więcej, gdy pojemność akumulatorów zmniejsza się do 70–80 procent pojemności początkowej, zwykle nie nadają się one do zastosowań w transporcie. Jednak nadal przez wiele lat mogą posłużyć do stabilizowania sieci elektroenergetycznych. Dlatego też, jeśli kwestia taka zostanie uregulowana odpowiednimi przepisami, akumulatory takie mogłyby jeszcze długo służyć jako magazyny energii.

Z wyliczeń holendersko-amerykańskiego zespołu wynika, że do roku 2050 samochody elektryczne oraz zużyte akumulatory mogą stanowić wielki bank energii o pojemności od 32 do 62 TWh. Tymczasem światowe zapotrzebowanie na krótkoterminowe przechowywanie energii będzie wówczas wynosiło od 3,4 do 19,2 TWh. Przeprowadzone analizy wykazały, że wystarczy, by od 12 do 43 procent właścicieli samochodów elektrycznych podpisało odpowiednie umowy z dostawcami energii, a świat zyska wystarczające możliwości przechowywania energii. Jeśli zaś udałoby się wykorzystać w roli magazynu energii połowę zużytych akumulatorów, to wystarczy, by mniej niż 10% kierowców podpisało umowy z dostawcami energii.

Już w roku 2030 w wielu regionach świata EV i zużyte akumulatory mogą zaspokoić popyt na krótkoterminowe przechowywanie energii.

Oczywiście wiele tutaj zależy od uregulowań prawnych oraz od tempa popularyzacji samochodów elektrycznych w różnych regionach świata. Autorzy badań zauważają też, że wielką niewiadomą jest tempo degradacji akumulatorów przyszłości, które będzie zależało m.in. od postępu technologicznego, czy też tempo rozwoju systemów zarządzania energią. Nie wiadomo także, czy nie zajdą radykalne zmiany w samym systemie transportowym. Nie można wykluczyć np. zmiany przyzwyczajeń i rozpowszechnienia się komunikacji zbiorowej czy systemów wspólnego użytkowania pojazdów, na dostępność samochodów i akumulatorów może też wpłynąć rozpowszechnienie się pojazdów autonomicznych.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ludzie będą ładować samochody w dzień czy w nocy? :) 
A do wyprodukowania takiej ilości akumulatorów to nie trzeba zużyć dużo energii? I surowców - których nie ma w wystarczającej ilości?

Powolny rozwój w tym zakresie będzie następował. Ale niech następuje zgodnie z regułami rynku a nie przez dotowanie. Bo dotowanie oznacza że do czegoś ludzi trzeba zachęcić. Jeśli trzeba zachęcić to znaczy że jest jakiś problem. Inaczej ludzie by sami wybrali lepsze dla siebie. Nawet jeśli większość jest idiotami - to w przypadku wybierania tego co chcą - mają najwyższe możliwe preferencje.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, thikim napisał:

A ludzie będą ładować samochody w dzień czy w nocy? :)

I w nocy, i w dzień - stojąc na parkingu w pracy (cały czas mówimy o USA, a tam do pracy jeździ się samochodem, który przez pozostałe godziny stoi na parkingu w miejscu pracy).

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.01.2023 o 11:49, thikim napisał:

Ale niech następuje zgodnie z regułami rynku a nie przez dotowanie.

Słusznie. Tylko jeszcze powiedz, w jaki sposób chcesz zapewnić równe warunki konkurencji raczkującej technologii nowych źródeł energii w sytuacji, gdy tradycyjne źródła energii są do kilku dziesięcioleci dotowane kolosalnymi kwotami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

w jaki sposób chcesz zapewnić równe warunki konkurencji raczkującej technologii nowych źródeł energii w sytuacji, gdy tradycyjne źródła energii są do kilku dziesięcioleci dotowane kolosalnymi kwotami.

Tzn. ktoś dopłaca do otworów z ropą? Wystarczy poczytać trochę historii z ostatnich 150 lat aby zrozumieć, że nikt do niczego nie dopłacał - przemysł wydobywczy płaci ogromne podatki.
Problemem odnawialnych źródeł energii są koszty: gigantyczne wiatraki nie budują się same i nie działają wiecznie, tak samo baterie słoneczne, i nie tworzą infrastruktury na której można polegać. A w sytuacji gdy ich produkcja pożera ogromne ilości energii (trzeba liczyć wydatki energetyczne pośrednie), to trudno o uzyskanie pozytywnego efektu.
Tam gdzie odnawialna energia miała sens - w wypadku hydroelektrowni - postęp był ogromny i samoistny.

Do tego w tej wypowiedzi znika gdzieś istota działania wolnego rynku: to nie jest schemat w którym mamy dawać równe szanse jakimś abstrakcyjnym ideom, tylko system zapewniający efektywność gospodarki przez dopasowanie jej do potrzeb ludzi. Zresztą nawet jeśli byłaby to kwestia uprzednich dotacji (a nie jest) to te koszty już zostały poniesione i nie zmienimy tego.

Ekologia stała się nową, bardzo agresywną religią która zawłaszcza politykę, gospodarkę i postęp naukowy. Słowa Seneki pozostają aktualne też w tym przypadku:
"Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna".
Relacja wobec tej nowej religii pozwala nam zidentyfikować kto jest ludem, kto mędrcem a którzy ludzie (to najciekawsze) są naszymi prawdziwymi władcami.

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problemem kopalnych źródeł energii są koszty: gigantyczne niedoszacowanie kosztów środowiskowych.

16 hours ago, peceed said:

Tzn. ktoś dopłaca do otworów z ropą? Wystarczy poczytać trochę historii z ostatnich 150 lat aby zrozumieć, że nikt do niczego nie dopłacał - przemysł wydobywczy płaci ogromne podatki

To jest oczywista nieprawda. Firmy przemyslu naftowego (np. w UK) dostaja dotacje rzadowe oraz ulgi podatkowe.

Porównanie ekologii do religii jest niemerytoryczną dewaluacją natomiast wiara w wolny rynek to jest dopiero religia. ;)

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, peceed napisał:

Tzn. ktoś dopłaca do otworów z ropą?

 

Tak na szybko:

"The United States provides a number of tax subsidies to the fossil fuel industry as a means of encouraging domestic energy production. These include both direct subsidies to corporations, as well as other tax benefits to the fossil fuel industry. Conservative estimates put U.S. direct subsidies to the fossil fuel industry at roughly $20 billion per year; with 20 percent currently allocated to coal and 80 percent to natural gas and crude oil. European Union subsidies are estimated to total 55 billion euros annually."

https://www.eesi.org/papers/view/fact-sheet-fossil-fuel-subsidies-a-closer-look-at-tax-breaks-and-societal-costs

A mowa jest tu tylko o ostrożnych szacunkach subsydiów bezpośrednich.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ekodemagogia.
Tak na szybko: ropa wydobywana w USA jest warta $400 mld/rok, gaz drugie tyle,  węgiel $25 mld/rok, czyli te subsydia wynoszą 2.3% wartości rynku.

Nie chcę być złośliwy, ale przemysł który rozwija się wyłącznie poprzez subsydia ma czelność atakować takie niskie stawki u innych.

Za Forbs z "Why Is Solar Energy Getting 250 Times More In Federal Tax Credits Than Nuclear?":

Cytat

In 2018, as shown in the graphic, America’s nuclear sector received about $13.1 million in tax incentives per EJ while the solar sector soaked up $3.3 billion per EJ – or 253 times the amount given to nuclear. The wind sector got $2 billion per EJ, or about 158 times as much as nuclear.

Even the unloved and unfashionable hydrocarbon sector (who loves coal, oil, or natural gas these days?) got more than the nuclear crowd. According to the CRS data, in 2018, hydrocarbon producers got tax incentives of about $47 million per EJ, or about four times as much per EJ as the nuclear sector. 

 

16 godzin temu, Krzychoo napisał:

Porównanie ekologii do religii jest niemerytoryczną dewaluacją natomiast wiara w wolny rynek to jest dopiero religia. ;)

No cóż, religie przynajmniej nie udają, że nie są religiami. Mechanizmy są dokładnie identyczne, wiara w aksjomatyczne prawdy objawione bez większej refleksji nad rzeczywistością. I do tego ta niepohamowana chęć zbawiania świata. Oczywiście nie za darmo.
Wolny rynek jest z kolei zjawiskiem emergentnym wynikłym ze swobody zawierania transakcji. Jest on absolutnie skorelowany z naszą wolnością.

Wszystkie eksperymenty usunięcia wolnego rynku przez ostatnie 100 lat skończyły się tragicznie. Ostatnim przykładem jest Wenezuela.

  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, peceed napisał:

Nie chcę być złośliwy, ale przemysł który rozwija się wyłącznie poprzez subsydia ma czelność atakować takie niskie stawki u innych.

Ja tu raczej widzę odwrotne zjawisko. Przemysł paliw kopalnych i jego zwolennicy nagle stają się zwolennikami wolnego rynku twierdząc, że konkurencja nie powinna otrzymywać żadnych subwencji, podczas gdy sami z radością od dziesiątków lat otrzymują czy to różnego rodzaju obniżki podatków, dopłaty bezpośrednie, przerzucają koszty swojej działalności gospodarczej na innych, czy też otrzymują dotacje w postaci chociażby przywilejów emerytalnych, działań politycznych, gospodarczy czy wojskowych mających na celu uprzyjemnić im prowadzenie biznesu.
Powoływanie się na wolny rynek w przypadku energetyki jest, delikatnie mówiąc, nietrafione. A domaganie się, by konkurencja działała całkowicie na zasadach wolnego rynku, podczas gdy samemu otrzymuje się od dziesiątków lat gigantyczne dotacje pośrednie i bezpośrednie, jest - delikatnie mówiąc - obłudne.

Wolny rynek to odpowiedzialność, a nie przerzucanie jej na innych. To ponoszenie kosztów własnej działalności, a nie przerzucanie ich na innych. Jeśli mam piekarnię, w której dojdzie do wypadku, to w warunkach wolnego rynku powinienem ponieść całość kosztów likwidacji skutków wypadku oraz ew. odszkodowań. Jeśli produkuję chleb, który podtruwa ludzi, ale z chleba tego nie można zrezygnować, to powinienem podtruwanym wypłacać odszkodowania, a nie przerzucać na wszystkich związane z tym koszty itp. itd.
Wolność jest związana z odpowiedzialnością i uczciwością. A nie z brakiem odpowiedzialności i nieuczciwym przerzucaniem kosztów.
Więc nie, nie ma mowy o wolnym rynku w energetyce.

 

EDIT: przesadziłem pisząc o dziesiątkach lat subsydiowania. Trzeba mówić o setkach lat:

 

U .S. government subsidies for energy are as old as the nation, says Nancy Pfund, a managing partner at DBL Investors, a venture capital firm, and an anthropologist. In a recent study for DBL Investors, Pfund and coauthor Ben Healey, a Yale University economics graduate student and former Massachusetts legislative committee director, trace U.S. government energy incentives back to 1789, when leaders of the new nation slapped a tariff on the sale of British coal slipped into U.S. ports as ship ballast.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.01.2023 o 13:58, Mariusz Błoński napisał:

Słusznie. Tylko jeszcze powiedz, w jaki sposób chcesz zapewnić równe warunki konkurencji raczkującej technologii nowych źródeł energii w sytuacji, gdy tradycyjne źródła energii są do kilku dziesięcioleci dotowane kolosalnymi kwotami.

Czy ja jestem baby sitter żeby chronić jakieś nowe pomysły?
Jakoś się rozwija ten przemysł samochodów elektrycznych i bez ochrony. Jak jest dobry to się przebije. Jak jest zły to upadnie.
Jak jest dotowany to najpewniej jest zły i by upadł bez dotacji. Do dobrego interesu naprawdę nie trzeba dopłacać.

21 godzin temu, Krzychoo napisał:

To jest oczywista nieprawda. Firmy przemyslu naftowego (np. w UK) dostaja dotacje rzadowe oraz ulgi podatkowe.

Państwa są na tyle skomplikowanymi tworami że w zasadzie niemal wszyscy jakieś tam dotacje dostają albo ulgi. Państwo potrafi jedną ręką dać milion na walkę z papierosami a drugą ręką dać milion na ulgi dla producentów papierosów. Oba miliony pochodzą i tak z kieszeni podatnika.
Natomiast kluczowe jest czy jakaś gałąź przemysłu rozwija się na bazie dotacji czy dotacje/ulgi są tylko nic nie znaczącym dodatkiem.
W normalnym państwie dotacje dotyczą najbardziej przemysłu obronnego - bo tu musi państwo być niezależne na ile jest w stanie od zagranicznych dostawców.
Elektryczne samochody mają pewne zalety i generalnie nie potrzebują dotacji. Ale też nie staną się w najbliższej przyszłości masowe - bez nacisków i dotacji ze strony państwa.
Bo ludziom się zwyczajnie elektryk nie opłaca. Dawanie dotacji oznacza przecież że trzeba tym ludziom najpierw te pieniądze zabrać. To dalej im się nie opłaca.
Przy czym obecnie w Polsce dotacje na zakup elektryka dostają głównie ci co je kupują czyli bogaci. Ponownie państwo zabiera biednym i daje bogatym :)
Oczywiście - odwrotnie też robi. Dlatego dotacje są złe - bo to odbieranie i biednym i bogatym i redystrybucja tego dobra żeby wygrać wybory. 
Wciąż elektryki mają jeden słaby punkt zwany bateriami. Baterie to nie jest technologia którą wczoraj odkryliśmy i mamy potencjał do zwiększenia efektywności wielokrotnie.
Od ponad 100 lat intensywnie badamy baterie i ich potencjał w dużej mierze już wykorzystaliśmy. Pierwsze elektryki powstały ponad 100 lat temu i zostały wyparte przez spalinowce właśnie z tego powodu.
Rozwój komputerów i smartfonów doprowadził do tego że mamy technologie które sprawiają że elektryki są dużo lepsze niż kiedyś. Ale dalej patrząc z punktu widzenia klienta masowego - nie są lepsze od spalinowców bo są drogie a ich baterie za szybko tracą swoje właściwości.
Na elektryka może sobie obecnie pozwolić jedynie bogata osoba. Nie tylko bogaci żyją w Polsce. I tych nie bogatych jest więcej.
Być może jakieś chińskie elektryki - będą dużo tańsze. Ale tam dotacji chyba nie ma :)

To co się dzieje obecnie - że prawem zakazało się dużej części populacji od 2035 roku nabywać samochody na jakie ich stać - jest jakimś religijnym amokiem jak w ZSRR w latach 20-stych ubiegłego wieku. Mniejmy nadzieję że nie będziemy w tym bolszewizmie trwać tyle co ZSRR tylko rozleci się to zanim wejdzie w życie.

Zawsze dotacje zaburzają wolny rynek i interes obywateli, dlatego są generalnie złym pomysłem. Ale są sytuacje szczególne, że dotacje powodują wzrost potencjału obronnego - co jest w interesie obywateli. Dla elektryków jakoś nie widzę tego wzrostu potencjału obronnego. Czołgi, samoloty, wojskowe samochody są generalnie na paliwa a nie na baterie. USA nieraz wspomagały rynek ropy - bo to było w interesie USA i ich obywateli.

W interesie Polaków jest żeby było cieplej w Polsce :) 

Cytat

Strefa!... Raz będąc w obserwatorium rzucił okiem na klimatyczną mapę Europy i zapamiętał, że średnia temperatura Paryża jest o pięć stopni wyższą aniżeli Warszawy. Znaczy, że ów Paryż ma rocznie więcej o dwa tysiące stopni ciepła aniżeli Warszawa. A że ciepło jest siłą, i to potężną, jeżeli nie jedyną siłą twórczą, więc... zagadka rozwiązana...
"Na północy jest chłodniej - myślał - świat roślinny i zwierzęcy jest mniej obfity, a więc o żywność dla człowieka trudniej. Nie dość na tym: ten sam człowiek musi jeszcze wkładać mnóstwo pracy w budowę ciepłych mieszkań i przygotowanie ciepłej odzieży. Francuz w porównaniu z mieszkańcem północy ma więcej wolnych sił i czasu, a nie potrzebując zużywać ich na zaspokojenie potrzeb materialnych obraca je na twórczość duchową. Jeżeli do ciężkich warunków klimatycznych dodać jeszcze arystokrację, która opanowała wszystkie oszczędności narodu i utopiła je w bezmyślnej rozpuście, to zaraz wyjaśni się, dlaczego ludzie niezwykle zdolni nie tylko nie mogą rozwijać się tam, ale wprost muszą ginąć." "No, już
ja nie zginę!..." - mruknął głęboko zniechęcony.

 

Edited by thikim
  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, thikim napisał:

Czy ja jestem baby sitter żeby chronić jakieś nowe pomysły?
Jakoś się rozwija ten przemysł samochodów elektrycznych i bez ochrony. Jak jest dobry to się przebije. Jak jest zły to upadnie.
Jak jest dotowany to najpewniej jest zły i by upadł bez dotacji. Do dobrego interesu naprawdę nie trzeba dopłacać.

Byłoby to prawdą, gdyby konkurował na równych zasadach. W momencie braku równych zasad nie będziesz wiedział, czy upadł, bo był zły, czy też upadł, bo konkurencja była chroniona przed upadkiem, a dzięki tej ochronie mogła zaoferować klientom lepsze warunki. Sam to zresztą potwierdzasz w ostatnim zdaniu. Skoro konkurencja jest dotowana, to jest zła i bez dotacji by upadła. Wówczas istniałaby luka na rynku, a wejście w nią byłoby łatwiejsze i mniej kosztowne, gdyż nie byłoby tej konkurencji, która się utrzymuje, gdyż jest dotowana, czyli zła ;)

44 minuty temu, thikim napisał:

 

W interesie Polaków jest żeby było cieplej w Polsce :)

Skąd taki wniosek? Kraje cieplejsze są krajami biedniejszymi :)
Cieplej oznacza susze, większą wilgotność, większą liczbę przejść przez punkt zamarzania, gwałtowne zjawiska pogodowe, więcej insektów i szkodników upraw, większe wydatki na chłodzenie itp. itd.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

2 godziny temu, Mariusz Błoński napisał:

Byłoby to prawdą, gdyby konkurował na równych zasadach

To prawda. Ale to taka sama prawda jak to że w świecie złodziei najlepszym człowiekiem jest najlepszy złodziei. Czy to oznacza że taki stan rzeczy należy utwierdzać?
Mimo tego - może jednak warto dążyć do świata bez złodziei.
Tak samo z dotacjami - w masie wszelkiego rodzaju powiązań i układów i dotacji - nie sposób wręcz dociec co od czego zależy i ile procent rozwoju jest z dotacji a ile z realnej potrzeby.
Światem lepszym byłby świat z mniejszą ilością dotacji. Tak samo jak świat złodziei byłby lepszy z mniejsza ilością kradzieży.
Dlatego możemy się kierować jedynie założeniami które powinny się spełnić statystycznie dla dużej liczby przypadków - czyli ograniczać dotacje.
 

 

2 godziny temu, Mariusz Błoński napisał:

Skąd taki wniosek? Kraje cieplejsze są krajami biedniejszymi :)
Cieplej oznacza susze, większą wilgotność, większą liczbę przejść przez punkt zamarzania, gwałtowne zjawiska pogodowe, więcej insektów i szkodników upraw, większe wydatki na chłodzenie itp. itd.

Tak, nie i nie do końca.
Wyjaśniam. Rzeczywiście jest zależność pomiędzy bogactwem, biedą a temperaturą. I zestawiajac się z Afryką rzeczywiście wygląda na to że cieplej znaczy gorzej. Ale nie tylko w Afryce są państwa.
Wygląda to tak:image.thumb.png.e3e9f3aa8ba0324eb78c09b05c2dcad0.png
Wydaje się dość oczywiste i są na to badania że dla człowieka jest pewne optimum temperaturowe. Z tego wykresu wynika że optimum temperaturowe dla GPD leży w okolicy 14 st. C.
Przy czym sytuacja w Afryce związana jest z tym, że wzrost >15 powoduje dużo szybszy spadek GPD niż spadek o tę samą wartość poniżej 15. I Afryka jest już mocno poza optimum. 

image.thumb.png.3d2b38260bdae7e4ceacf695d2be7635.png

To teraz patrzymy na Polskę.
Średnia z lat 1961-1990  to 7,5 st., średnia z lat 2011-2020 to 9,1 st. Średnia za rok 2021 to 8,7 st. 
Tak temperatura wzrasta. Tak - mamy ok. 5 st. do osiągnięcia optimum temperaturowego.

Stąd te wnioski: węgiel do pieca i jedziemy dalej :)
Nam globalne ocieplenie poprawiło już wiele ale wciąż jeszcze brakuje 5 stopni do optimum. 

Mam nadzieję że nie będziesz podważał tej oczywistości że optymalne jest około 14 st. a nie 0.
Dla innych państw to oczywiście wygląda inaczej. Co ciekawe w takiej Francji czy Niemczech też mają jeszcze pewien zapas - chociaż mniejszy niż Polska.
Ale w Hiszpanii to jest 19 st. A to już jest ostry spadek z każdym stopniem.
I owszem lepiej mieć temperaturę o 5 st. niższą niż o 5 wyższą od optimum bo spadek ze wzrostem jest szybszy niż spadek ze spadkiem (od 14 stopni licząc).
Ale my mamy wciąż ok. 5 stopni zapasu.
I jeśli temperatura wzrośnie o 5 st. to my trafiamy do optimum a Niemcy i Francja zaczynają spadać.

Źródła:
https://media.rff.org/documents/RFF20WP-18-17-rev.pdf
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zmiana-klimatu-w-polsce-na-mapkach-468/

Edited by thikim
  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Przemysł paliw kopalnych i jego zwolennicy nagle stają się zwolennikami wolnego rynku twierdząc, że konkurencja nie powinna otrzymywać żadnych subwencji

Przemysł paliw kopalnych zawsze działał w ramach wolnego rynku.
To nie subwencje są problematyczne tylko zakazy.

5 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Skoro konkurencja jest dotowana, to jest zła i bez dotacji by upadła.

To można powiedzieć o energetyce odnawialnej.  Jak wspomniałem, tam gdzie ma sens - w przypadku hydroelektrowni - działa znakomicie. Natomiast subwencje na
wiatraki i ogniwa słonecznych są szkodliwe. Jeśli się nie zwracają, to nie ma gwarancji że są w stanie wyprodukować więcej prądu niż zużyto ich wyprodukowanie - a do tego trzeba doliczyć bezpośrednią produkcję, surowców, kopalin, + całkowita energia zużyta przez pracowników na życie, również w postaci konsumowanych dóbr i jedzenia, i dalej pośrednio i rekurencyjnie. Ekoterroryści tego nie rozumieją, a potem przychodzi zdziwienie (czasami, częściej wyparcie) że elektryki są bardziej obciążające dla środowiska niż auta spalinowe.
Ekologia gwarantuje realne straty teraz w imię iluzorycznych zysków w przyszłości.

Wymiana na źródłą odnawialne przyszłaby sama gdy tylko staną się opłacalne. Można też patrzeć od drugiej strony - energetyka oparta na paliwach kopalnych stworzyła rynek, klientów i infrastrukturę do przesyłu prądu (i jeszcze B+R) , energetyka odnawialna przyszła na gotowe. Jeśli ktoś chce przyspieszyć moment transformacji, to powinien subwencjonować badania naukowe, zwrot z badań naukowych jest najwyższy. A tymczasem przepala się pieniądze na wdrażanie niedostatecznie efektywnej infrastruktury.

 

7 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Jeśli produkuję chleb, który podtruwa ludzi, ale z chleba tego nie można zrezygnować, to powinienem podtruwanym wypłacać odszkodowania

Energetyka już od dawna nie podtruwa. A co do chleba, to od momentu kiedy już wiadomo że podtruwa odpowiedzialność spada na klienta. Wystarczy istnienie konkurencji i swoboda wyboru.

 

 

  • Upvote (+1) 2
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, peceed napisał:

Jeśli ktoś chce przyspieszyć moment transformacji, to powinien subwencjonować badania naukowe, zwrot z badań naukowych jest najwyższy. A tymczasem przepala się pieniądze na wdrażanie niedostatecznie efektywnej infrastruktury.

Zgadza się.
Trochę zabawnie brzmi argument ekologów o tym że zły przemysł ropy naftowej nie pozwala się rozwijać elektrykom w chwili gdy państwa, organizacje narodowe - zakazują samochodów spalinowych i sypią kasę wszystkimi możliwymi strumieniami na elektryki w celu dokonania największej transformacji energetycznej w dziejach ludzkości.
No ale podobno złe lobby spalinowe nie pozwala się biednym elektrykom rozwijać.
Tu nawet Joe Biden - najważniejsza osoba na świecie - razem z najbogatszym państwem świata czyli USA - wspiera transformację energetyczną 
https://obserwatorgospodarczy.pl/2022/08/26/biden-podpisal-inflation-reduction-act-ogromne-inwestycje-w-transformacje-energetyczna/
sypiąc 370 mld $ na to.
No ale to pewnie podstęp bo to na pewno firmy przemysłu naftowego za tym stoją :) idelolo. 

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 hours ago, peceed said:

Przemysł paliw kopalnych zawsze działał w ramach wolnego rynku.

A ty nadal jak mantre powtarzasz bzdury;

Wiedząc o przykladowej wrecz przejrzystosci i uczciwosci firm olejowych te oficjalne dane to pewnie tylko czubek góry lodowej.

https://www.theguardian.com/oil-industry-fossil-fuels-air-pollution-documents

Dodatkowo ten "wolny rynek" wykreował globalne ocieplenie. Pewnie już ktoś policzył ile TO będzie kosztowało.

Nie jestem zwolennikiem aut elektrycznych, bo to będzie co najmniej taki sam koszt środowiskowy. Mało jest w mediach dyskusji o tym, że uratuje nas tylko transport zbiorowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.01.2023 o 21:14, peceed napisał:

Tzn. ktoś dopłaca do otworów z ropą?

:lol:

Zwłaszcza szejkowie zawdzięczają majętność "dotacjom". :lol: Gdyby nie "dotacje" pewnie jeździliby do Niemiec na ogórki. :lol: Nie ma to jak podać przykład z kraju chorego na socjalizm i wmawiać, że to norma na świecie, i nie da się inaczej.

Tak dużo zostało w tym temacie napisane, że nie ma za bardzo co dodawać. Kto wie o co chodzi ten wie. Widać też, że wyznawców postępackiej wiary w ekologię tutaj mnogo.

Podobnie było ze szczepionkami. W końcu końców okaże się, że "szury" miały rację. Zmiany klimatu owszem zachodzą, ale człowiek ma w tym udział mikroskopijny. Prędzej czy później to wyjdzie na jaw. Trzeba będzie z 30% zawartości KW i innych portali "wiedzy" "uaktualnić". :lol:

2 godziny temu, Krzychoo napisał:

Dodatkowo ten "wolny rynek" wykreował globalne ocieplenie.

Ten wolny rynek, jak to określasz, wykreował to, że siedzisz teraz wygodnie w ciepłym mieszkanku z pełną lodówą i zatankowanym autem gotowym pojechać gdzie chcesz. Psiocz dalej i zgadzaj się z czerwonymi/zielonymi to wrócisz do jaskiń, albo może nawet pod ziemię. Wtedy problem śladu węglowego zniknie na amen. :lol:

3 godziny temu, Krzychoo napisał:

że uratuje nas tylko transport zbiorowy.

Taki postępacki nowoczesny kolektywizm. Brawo towarzyszu Krzysztofie! Razem zwyciężym burżujstwo! :lol:

8 godzin temu, thikim napisał:

Trochę zabawnie brzmi argument ekologów o tym że zły przemysł ropy naftowej nie pozwala się rozwijać elektrykom w chwili gdy państwa, organizacje narodowe - zakazują samochodów spalinowych i sypią kasę wszystkimi możliwymi strumieniami na elektryki w celu dokonania największej transformacji energetycznej w dziejach ludzkości.
No ale podobno złe lobby spalinowe nie pozwala się biednym elektrykom rozwijać.

Haha, w samo sedno. Chyba słabo smaruje te lobby naftowe, bo całe kraje się od nich odwracają. Ba- kontynenty. :lol:

22 godziny temu, peceed napisał:

To nie subwencje są problematyczne tylko zakazy.

Otóż to. Na naszym podwórku problem to my mamy z monopolem państwa. Wiadomo już powszechnie, że zawyżali ceny hurtowe całymi miesiącami pomimo spadków cen surowca na giełdzie oraz spadku cen dolara. Na stacjach ani drgnęło. Ja osobiście mówiłem o tym już od okolic września, że powinna cena paliw spadać, a nie spada. Politykierstwo uruchomiło się w styczniu. Niezły czas reakcji. Pewnie chodzi o to, żeby narobić smrodu bliżej wyborów. Nie liczy się dobro obywatela tylko słupki sondażowe. Klasyka.

Na koniec jeszcze pinokio dał nam znać, że o co wam chodzi, wszystko jest cacy i dla waszego dobra. Ceny macie wysokie, ale stabilne i należy się cieszyć. :lol:

W dniu 26.01.2023 o 11:34, Mariusz Błoński napisał:

Byłoby to prawdą, gdyby konkurował na równych zasadach. W momencie braku równych zasad nie będziesz wiedział, czy upadł, bo był zły, czy też upadł, bo konkurencja była chroniona przed upadkiem

No dokładnie, więc jakie wnioski? Dotujemy setkami miliardów elektryki? Czy może uczciwie zabieramy wszystkie dotacje, jeżeli takowe są, w prostszych słowach- likwidujemy socjalizm i wprowadzamy wolny rynek?

Jeszcze jedno- ciekawi mnie dlaczego niektórzy użytkownicy od miesięcy dają plusy/minusy, ale nie zabierają głosu w dyskusji....?

Aha, jeszcze P.S. a propos:

4 minuty temu, Maximus napisał:
3 godziny temu, Krzychoo napisał:

że uratuje nas tylko transport zbiorowy.

Taki postępacki nowoczesny kolektywizm. Brawo towarzyszu Krzysztofie! Razem zwyciężym burżujstwo!

Ciekawe czy elita polityczna i korporacyjna porzuci limuzyny i odrzutowce i razem z "pospólstwem" załaduje się do transportu zbiorowego, jak to sami nachalnie reklamują.

Wątpię. :lol:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

 Dotujemy setkami miliardów elektryki?

Biden daje 370 mld $. A ile Ty dasz? :D
Państwa dotują coraz więcej - bo przez to mają wpływ na rynek. I coraz mniej tego wolnego rynku jest - a coraz więcej jest zawłaszczane przez państwo. 
 

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 1/27/2023 at 3:48 PM, Maximus said:

Zmiany klimatu owszem zachodzą, ale człowiek ma w tym udział mikroskopijny.

Raporty IPCC czy ONZ powiedzą ci, jak bardzo się mylisz. To jest zbyt banalne, by się o to kłócić, więc to zignoruje.

On 1/27/2023 at 3:48 PM, Maximus said:

kraju chorego na socjalizm

Brytania nie jest w ogóle wyjątkowa pod tym względem, jeśli mam się zgodzić z twoim znaczeniem słowa socjalizm, czyli pomocy rządu dla ludzi biednych. Ma ona tą samą neoliberalną politykę cięcia wydatków i dochodów ludzi klasy pracujących. *Jak na przykład, po recesji w 2013 Welfare Benefits Uprailing Bill, który zmniejszył zasiłki dla ludzi pracujących, wpędzając setki tysięcy ludzi w biedę. Gdyby północ Anglii była osobnym krajem, to byłaby druga na liście do pomocy przez OECD.

Cały okres najnowszej historii można uznać za czas polityki protekcjonistycznej. Patrząc na ostatnie 40 lat, to miejsca, w których kraje zachodnie, Bank Światowy lub MFW miały pod kontrolą jak Ameryka Południowa czy Afryka stały się ekonomicznymi katastrofami.

Zachód zrozumiale się broni czy to subsydiami, czy obniżonymi taryfami lub takimi organizacjami jak GATT lub NAFTA gdzie amerykańskie firmy dominują i trzymają mocno własność intelektualną, by mieć pewność, że tylko ich firmy będą mogły korzystać z technologii i pomysłów na przyszłość. Za to kraje azjatyckie, które zaadoptowały politykę zachodu, utrzymując wysoki procent wydatków w stosunku do PKB, miały wielkie wzrosty w ostatnich latach właśnie dzięki temu protekcjonizmowi.

On 1/27/2023 at 3:48 PM, Maximus said:

Ten wolny rynek, jak to określasz, wykreował to, że siedzisz teraz wygodnie w ciepłym mieszkanku

Technologie, z których korzystamy, często były tworzone na uniwersytetach z publicznych pieniędzy. Za to domy, jeśli chodzi o UK to do lat 80-tych były budowane przez instytucje rządowe, tak samo w Polsce, w Austrii czy Niemczech (trudno byłoby znaleźć przykład budowy prywatnej w tej skali i o takiej dostępności, która nie skończyła się porażką).

On 1/27/2023 at 3:48 PM, Maximus said:

Taki postępacki nowoczesny kolektywizm.

To pokazuje większy problem kapitalizmu. Thatcherowska idea, że „nie ma społeczeństwa, tylko osoby”, ma jeden wielki problem: nie myśli o konsekwencjach zewnętrznych. Gdy ja ci sprzedaję auto, to nie z myślami o tym, jaki to będzie miało efekt na ludzi wokół lub na środowisko. Co znaczy transport dla reszty społeczeństwa itd... 

Tak naprawdę nawet w naszej zindywidualizowanej kulturze większość ekonomii czy życia opiera się na współpracy, czy też ‘kolektywizmie’. A jeśli wierzymy w demokracje, czyli że to ludzie powinni podejmować decyzje nad własnym życiem, gdy zauważamy, że nasz system transportu jest nie efektywny, nieodnawialny i zanieczyszczający to go zmieniamy. Interesy firm nie powinny być od tego ważniejsze. 

Tak samo z tą całą kwestią ropy i węgla...  Pieprzyć te wszystkie firmy. Jeśli tworzyli i nadal tworzą nam straszną przyszłość głodu, śmierci i biedy to albo sami przestaną (wątpliwe patrząc na ostatnie COPy) albo trzeba ich do tego zmusić. A my powinniśmy jak najprędzej i najwięcej inwestować w odnawialne technologie czy przez to rządy, czy przez niezależne demokratyczne organizacje kooperatywne.

I za nim ktoś powie „eee a kto za to zapłaci?” Mieliśmy dwie wojny światowe, byliśmy w o wiele gorszych warunkach. A dziś żyjemy w ogromnym bogactwie i produktywności, i jeśli byśmy chcieli, to przekształcilibyśmy nasz świat z 500 razy, I jeszcze by zostało.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolego, podsumuję Cię delikatnie, zwłaszcza ze względu na porę.

10 godzin temu, Krzychoo napisał:

A jeśli wierzymy w demokracje, czyli że to ludzie powinni podejmować decyzje nad własnym życiem

Czy Ty, naprawdę, Krzychu, wierzysz, bo sam takiego używasz sformułowania...(!!) że biorąc udział w "głosowaniu" podejmujesz jakiekolwiek decyzje ważące dotyczące własnego życia?........

https://www.amazon.com/voting-changed-anything-theyd-abolish/dp/0002177706

I mówi to LEWICOWY polityk. Coś byś jeszcze dodał? :lol:

Na przykład- zdaje się referendum akcesyjne do UE w Irlandii było przeprowadzane tyle razy, aż wynik okazał się zadowalający. :lol:

W liceum miałem "panią" historyk, która zaserwowała nam wtedy jak mantrę: "demokracja jaka jest taka jest, ale ŚWIAT nie wymyślił jak dotąd nic lepszego". :lol: Jak dotąd teraz już wiem, jaką ta pani była idiotką, a nie żadną "historyk". :P

Jakiej pomocy, Krzychu? :lol: Powtarzam, jakiej pomocy??? Socjalizm górą! Te staruchy uwierzyły, że głosując na pis, na socjalizm, dostając 13,14,15,16 emeryturę będą mieli wszystkich, za przeproszeniem, we du**e i będzie się im żyło jak w raju na koszt płacących ZUS. No i.............. CO??? Nie znają terminu inflacja? :lol: Oj jaka bieda!! :lol: Czynsz 200-300-400-500 miesięcznie do góry, a *czynasta* emerytura nie wystarczy. Oj oj oj. :lol: Tak mi ich szkoda, oj oj.

Ech....., statystyczny "Kowalski" nie ma ŻADNEJ wiedzy na tematy ekonomiczne, strategiczne, wiążące- dotyczące przyszłości narodu. Ż-A-D-N-E-J. Pomimo to idzie głosować. :lol: Za dużo dużo dawniejszej "demokracji" odbywało się to tak, że głos miał ten, kto miał jakiś realny MAJĄTEK, bo miał dużo do stracenia w przypadku zmiany władzy. I tak powinno być. Jak bardzo liczy się głos menela, który nie wie jakie piwo dziś wypije do głosu człowieka, który rozumie jak działają mechanizmy ekonomiczne, rozumie co zrobić, aby kraj, naród- rósł w siłę, żeby ludziom w tym chorym kraju żyło się lepiej.......? Nie na darmo Marks rzucił:  „Na to, by w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić w nim demokrację.“ Coś jeszcze....? :lol:

„Na to, by w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić w nim demokrację.“
Źródło: https://quotepark.com/pl/cytaty/399378-karol-marks-na-to-by-w-danym-kraju-zapanowal-socjalizm-wysta/
 

Obejrzyj sobie ten krótki materiał o Wenezueli, przemyśl temat.... I zadaj sobie potem pytanie, czy socjalizm/ rozdawnictwo to droga dla nas...? Czy kogokolwiek innego? Bierz pod uwagę, że taka Wenezuela miała co sprzedawać, leży na ropie.... Miała swoje wzloty, które można było wykorzystać.... My na ropie nie leżymy... a zadłużamy się nawet mocniej w ramach "rozdawnictw"....- "POMOCY" społecznych. Takie to super...? <_<

 

Edited by Maximus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Globalne ocieplenie to jest cały zestaw problemów.
1. Czy zachodzi globalne ocieplenie - TAK.
2. Czy gro globalnego ocieplenia ma antropocentryczny charakter - TAK.
3. Czy są kraje które skutek globalnego ocieplenia stracą bardzo dużo - prawdopodobnie TAK.
4. Czy Polska straci na skutek globalnego ocieplenia - prawdopodobnie NIE.
5. Czy działania jakie podejmują USA i UE w sprawie globalnego ocieplenia mają sens - NIE.

Część ludzi odpada już na 1, inni na 2, a jeszcze inni trochę wyżej - ale to nie znaczy że są mądrzejsi jakoś specjalnie.

Odnośnie przewidywania przyszłości to chciałbym zauważyć że przez dziesięciolecia byliśmy straszeni przeludnieniem.
A tu takie kwiatki:
https://oko.press/bedzie-nas-przybywalo-coraz-mniej-thomas-malthus
i już nam grozi wyludnienie :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 1/29/2023 at 11:13 PM, Maximus said:

Czy Ty, naprawdę, Krzychu, wierzysz, bo sam takiego używasz sformułowania...(!!) że biorąc udział w "głosowaniu" podejmujesz jakiekolwiek decyzje ważące dotyczące własnego życia?

Cieszę się, że z czymś się zgadzamy. Wiadomo, że obecny system polityczny, zwany "demokracją", nie uwzględnia potrzeb zwykłych ludzi. Badania potwierdzają, że to elity i grupy interesów kontrolują nasze społeczeństwa, a nie głos obywateli. Jednak, kiedy mówiłem o demokracji, miałem na myśli coś więcej niż tylko obecny system. Po pierwsze, większość zmian w naszym społeczeństwie, takich jak 8-godzinny dzień pracy czy prawa obywatelskie, które dziś uważamy za coś oczywistego, wynikały z działania zorganizowanych ruchów społecznych. To byli zwykli ludzie, którzy zdecydowali się stanąć w opozycji do władzy i elit biznesowych.


Oto mi chodziło, kiedy wspomniałem o większej demokracji. O idee francuskiej rewolucji, niemieckiej czy hiszpańskiej, a także o hasło farmerów i młynarzy z USA w XIX wieku: "ci, którzy pracują w młynach, powinni je kontrolować".


Żyjemy w świecie, gdzie każdego dnia udajemy się do pracy i stajemy się niejako niewolnikami systemu, w którym nie mamy wpływu na decyzje organizacyjne i polityczne. To trudny układ rzeczy, który jest źródłem wielu problemów naszego społeczeństwa. Praca jest ważną częścią naszego życia i stanowi fundament naszych miast i wsi. Potrzebujemy przejąć kontrolę nad naszymi społecznościami i powierzyć ją ludziom, którzy w nich żyją.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 27.01.2023 o 16:48, Maximus napisał:

Otóż to. Na naszym podwórku problem to my mamy z monopolem państwa. Wiadomo już powszechnie, że zawyżali ceny hurtowe całymi miesiącami pomimo spadków cen surowca na giełdzie oraz spadku cen dolara.

Nie da się zawyżać cen przy funkcjonującej konkurencji. Można je jedynie zaniżać. Ceny wzrosły wszędzie w Europie i na świecie. Z faktu że mamy określoną cenę wcale nie wynika, że benzyna która płynie z dystrybutora była za takową kontraktowana. Mamy transakcje futures, cykl transportu, rafinacji i dystrybucji paliwa  trochę trwa. Do tego dochodzą kwestie ryzyka. Notabene Orlen jest spółką akcyjną a nie państwową, państwo ma poniżej 50%. Rolą Orlenu jest sprzedawać jak najdrożej.
 

52 minuty temu, Krzychoo napisał:

Potrzebujemy przejąć kontrolę nad naszymi społecznościami i powierzyć ją ludziom, którzy w nich żyją.

Największym sukcesem odnośnie demokracji jest to, że jest ograniczona do wyboru wąskiej grupy ludzi na szczycie, i nikt nie próbuje demokratycznie zarządzać produkcja, rynkiem i mieniem. W sytuacji gdy ludzie na dole mogą sobie uchwalać zbyt wiele praw, dochodzi do patologii rodem z USA.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.02.2023 o 21:06, Krzychoo napisał:

większość zmian w naszym społeczeństwie, takich jak 8-godzinny dzień pracy czy prawa obywatelskie, które dziś uważamy za coś oczywistego, wynikały z działania zorganizowanych ruchów społecznych. To byli zwykli ludzie, którzy zdecydowali się stanąć w opozycji do władzy i elit biznesowych.

Nie byłbym tego na Twoim miejscu taki pewien... ;) Rewolucje nigdy nie są prawdziwie oddolne. Zawsze jest to próba wysadzenia z siodła jednych elit przez inne. Znając historię można zauważyć, że zawsze schemat jest podobny. Na beczkę prochu w postaci niezadowolonych mas iskrę rzucają jakieś elity próbując uzyskać jakieś konkretne korzyści. Nie zawsze zwracając uwagę na efekty uboczne. Kolega wie, jak doszło do rewolucji bolszewickiej?

Jeszcze po za tym do tego samego:

W dniu 4.02.2023 o 21:06, Krzychoo napisał:

większość zmian w naszym społeczeństwie, takich jak 8-godzinny dzień pracy czy prawa obywatelskie,

Manifest komunistyczny LUBI TO! ;)

W dniu 4.02.2023 o 21:06, Krzychoo napisał:

Żyjemy w świecie, gdzie każdego dnia udajemy się do pracy i stajemy się niejako niewolnikami systemu, w którym nie mamy wpływu na decyzje organizacyjne i polityczne. To trudny układ rzeczy, który jest źródłem wielu problemów naszego społeczeństwa. Praca jest ważną częścią naszego życia i stanowi fundament naszych miast i wsi. Potrzebujemy przejąć kontrolę nad naszymi społecznościami i powierzyć ją ludziom, którzy w nich żyją.

Cóż za przewrotne rozumienie spraw. Wcześniej tyle nawiązań do demokracji... a tutaj stwierdzenie stanu faktycznego, czyli właściwie niewolnictwa, w którym na nic poważnego wpływu Kowalski nie ma. Dalej uwaga, że jest to źródłem wielu problemów społeczeństwa. Jako wisienka na torcie konkluzja: "potrzebujemy przejąć kontrolę nad naszymi społecznościami i powierzyć ją ludziom, którzy w nich żyją". Mam nadzieje, że to "przejmowanie i powierzanie kontroli" nie będzie kolejną odmianą socjalizmu pod płaszczykiem demokracji, czyli kontynuowaniem tego złudnego raju na ziemi.

W dniu 4.02.2023 o 22:03, peceed napisał:

Z faktu że mamy określoną cenę wcale nie wynika, że benzyna która płynie z dystrybutora była za takową kontraktowana. Mamy transakcje futures, cykl transportu, rafinacji i dystrybucji paliwa trochę trwa.

Nieee no... wszystko jasne. Transakcje futures, transport, zapasy po innych cenach... Wszystko trochę trwa... Identycznie ostatnio tłumaczył to pinokio na wizji, sam widziałem i słyszałem. Hmm, tylko taka ciekawa rzecz... Jeżeli chodzi o podwyżki to zawsze były/są odczuwalne na stacjach prawie natychmiastowo-  tłumaczą to masom później w radiu i TV: "nagły wzrost cen paliw to wina podwyżek na rynkach" itd. Ale jak na tych samych rynkach cena baryłki ropy naftowej w 08.2022 osiąga drugi raz cenę z dnia rozpoczęcia wojny na Ukrainie, później sukcesywnie spadając to na stacjach ani drgnie do 02.2023... Nooo, kontrakty terminowe, cuda, dziwy, wiadomo!

 

02.55 AM.PNG

Edited by Maximus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Systemy podtrzymywania życia, woda, żywność, habitaty, instrumenty naukowe i wiele innych elementów będzie niezbędnych do przeprowadzenia załogowej misji na Marsa. Jednym z najważniejszych z nich są systemy produkcji energii. Te obecnie stosowane w misjach kosmicznych są albo niebezpieczne – wykorzystują rozpad pierwiastków promieniotwórczych – albo też niestabilne wraz ze zmianami pór dnia i roku, bo korzystają z energii słonecznej.
      Wybór miejsca lądowania każdej z misji marsjańskich to skomplikowany proces. Eksperci muszą bowiem określić miejsca, których zbadanie może przynieść jak najwięcej korzyści i w których w ogóle da się wylądować. W przypadku misji załogowych sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje, gdyż dodatkowo będą musiały być to miejsca najlepiej nadające się do życia, np. takie, w których można pozyskać wodę.
      Grupa naukowców pracujących pod kierunkiem Victorii Hartwick z NASA wykorzystała najnowsze modele klimatyczne Marsa do przeanalizowania potencjału produkcji energii z wiatru na Czerwonej Planecie. Dotychczas podczas rozważań nad produkcją energii na Marsie nie brano pod uwagę atmosfery. Jest ona bowiem bardzo rzadka w porównaniu z atmosferą Ziemi.
      Ku swojemu zdumieniu naukowcy zauważyli, że pomimo rzadkiej marsjańskiej atmosfery wiejące tam wiatry są na tyle silne, by zapewnić produkcję energii na dużych obszarach Marsa.
      Badacze odkryli, że w niektórych proponowanych miejscach lądowania prędkość wiatru jest wystarczająca, by stanowił on jedyne lub uzupełniające – wraz z energią słoneczną bądź jądrową – źródło energii. Pewne regiony Marsa są pod tym względem obiecujące, a inne – interesujące z naukowego punktu widzenia – należałoby wykluczyć biorąc pod uwagę jedynie potencjał energii wiatrowej lub słonecznej. Okazało się jednak, że energia z wiatru może kompensować dobową i sezonową zmienność produkcji energii słonecznej, szczególnie na średnich szerokościach geograficznych czy podczas regionalnych burz piaskowych. Co zaś najważniejsze, proponowane turbiny wiatrowe zapewnią znacznie bardziej stabilne źródło energii po połączeniu ich z ogniwami fotowoltaicznymi.
      Naukowcy przeanalizowali hipotetyczny system, w którym wykorzystane zostają panele słoneczne oraz turbina Enercon E33. To średniej wielkości komercyjny system o średnicy wirnika wynoszącej 33 metry. Na Ziemi może ona dostarczyć 330 kW mocy. Z analiz wynika, że na Marsie dostarczałaby średnio 10 kW.
      Obecnie szacuje się, że 6-osobowa misja załogowa będzie potrzebowała na Marsie minimum 24 kW mocy. Jeśli wykorzystamy wyłącznie ogniwa słoneczne, produkcja energii na potrzeby takiej misji będzie większa od minimum tylko przez 40% czasu. Jeśli zaś dodamy turbinę wiatrową, to odsetek ten wzrośnie do 60–90 procent na znacznych obszarach Marsa. Połączenie wykorzystania energii słonecznej i wiatrowej mogłoby pozwolić na przeprowadzenie misji załogowej na tych obszarach Czerwonej Planety, które wykluczono ze względu na słabą obecność promieniowania słonecznego. Te regiony to np. obszary polarne, które są interesujące z naukowego punktu widzenia i zawierają wodę.
      Autorzy badań zachęcają do prowadzenia prac nad przystosowaniem turbin wiatrowych do pracy w warunkach marsjańskich. Tym bardziej, że wykorzystanie wiatru może wpłynąć na produkcję energii w wielu miejscach przestrzeni kosmicznej. Hartwick mówi, że jest szczególnie zainteresowana potencjałem produkcji energii z wiatru w takich miejscach jak Tytan, księżyc Saturna, który posiada gęstą atmosferę, ale jest zimny. Odpowiedź na tego typu pytania będzie jednak wymagała przeprowadzenia wielu badań interdyscyplinarnych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dodanie cienkiej warstwy niklu do akumulatorów znakomicie skraca czas ładowania, informują naukowcy z Pennsylvania State University. Specjaliści uważają, że jeśli na rynek trafiłyby akumulatory, które są lżejsze i można je znacznie szybciej ładować, klienci chętniej kupowaliby samochody elektryczne, a to z kolei doprowadziłoby do spadku ich ceny i pojawienia się kolejnych chętnych do ich zakupu.
      Uczeni eksperymentowali z litowo-jonowym akumulatorem, który na pojedynczym ładowaniu pozwalał na przejechanie do 560 kilometrów. Gęstość energii takiego urządzenia wynosiła 256 watogodzin na kilogram. Dzięki dodaniu folii z niklu akumulator można było w ciągu zaledwie 11 minut załadować w 70%, co pozwoliło na przejechanie 400 kilometrów, a po 12 minutach był on załadowany w 75%, dzięki czemu można było przejechać 440 km.
      Nasza technologia pozwala na budowę mniejszych, szybciej ładujących się akumulatorów. Jeśli mamy samochód z akumulatorami pozwalającymi na przejechanie 320 kilometrów na pojedynczym ładowaniu, możemy podjechać na stację, podłączyć samochód, pójść do toalety, a po 10 minutach nasz pojazd jest gotowy do przejechania kolejnych 320 km. W ten sposób problem zasięgu znika, mówi jeden z autorów badań, inżynier Chao-Yang Wang.
      Jednym z najpoważniejszych wyzwań stojących przed inżynierami specjalizującymi się w projektowaniu i budowie akumulatorów litowo-jonowych jest utrzymanie ich odpowiedniej temperatury. Najlepiej sprawują się one, gdy są dość ciepłe, ale nie za ciepłe. W akumulatorach stosuje się więc systemy chłodzenia i ogrzewania, które jednak zużywają sporo energii i nie działają zbyt szybko.
      Uczeni z Pennsylvanii od lat eksperymentują z folią, która miałaby pomóc ogrzać akumulator do odpowiedniej temperatury.
      Podczas swoich najnowszych eksperymentów byli w stanie ładować akumulator od około 70% pojemności w około 10 minut. Gdy stosowali szybkie ładowanie do 75% pojemności, urządzenie wytrzymało ponad 900 cykli ładowania/rozładowywania, co pozwalało na przejechanie na nim w sumie 402 000 kilometrów. Gdy zaś stosowali szybkie ładowanie do 70% pojemności, akumulator wytrzymywał około 2000 cykli ładowania, co pozwalało na przejechanie około 804 000 kilometrów.
      Wang zwraca uwagę, że obecnie stosowane akumulatory po 10 minutach ładowania napełniają się do około 25% pojemności. Urządzenia, nad którymi pracują na Pennsylvania State University ładują się w tym czasie do 75% pojemności. To zaś oznacza, że w samochodach można by stosować mniej akumulatorów, zatem byłyby one tańsze, a zasięg na pojedynczym szybkim ładowaniu byłby nie tylko większy, ale i satysfakcjonujący dla kierowcy. Wang zapowiada, że w przyszłości chce opracować akumulator, który będzie można załadować do 80% pojemności w ciągu 5 minut. To zaś będzie oznaczało, że pod względem tempa ładowania i zasięgu samochody elektryczne dorównają pojazdom spalinowym.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prezydent Biden zatwierdził przeznaczenie 900 milionów dolarów na budowę stacji ładowania samochodów elektrycznych. Podczas North American International Auto Show w Detroit prezydent stwierdził, że niezależnie od tego czy będziecie jechali wybrzeżem autostradą I-10 [prowadzi z Kalifornii na Florydę - red.] czy I-75 [wiedzie z Michigan na Florydę] stacje do ładowania będą wszędzie i można je będzie znaleźć równie łatwo jak stacje benzynowe.
      Wspomniane 900 milionów USD będą pochodziły z zatwierdzonego w ubiegłym roku planu infrastrukturalnego na który przewidziano bilion dolarów, z czego 550 miliardów na transport czy internet szerokopasmowy i infrastrukturę taką jak np. sieci wodociągowe.
      W 2020 roku amerykański transport odpowiadał za 27% amerykańskiej emisji gazów cieplarnianych. To najwięcej ze wszystkich działów gospodarki. Władze Stanów Zjednoczonych chcą, by do roku 2030 samochody elektryczne stanowiły połowę całej sprzedaży pojazdów w USA. Poszczególne stany podejmują własne, bardziej ambitne inicjatywy. Na przykład Kalifornia przyjęła przepisy zgodnie z którymi od 2035 roku zakaże sprzedaży samochodów z silnikami benzynowymi.
      Obecnie pojazdy elektryczne stanowią jedynie 6% sprzedaży samochodów w USA. Jedną z najważniejszych przyczyn, dla których Amerykanie nie chcą kupować pojazdów z silnikiem elektrycznym jest obawa o łatwy dostęp do punktów ładowania. Obecnie w całym kraju takich punktów jest poniżej 47 000. Biden chce, by do roku 2030 ich liczba wzrosła do 500 000.
      W dokumencie zatwierdzającym wspomniane 900 milionów USD znalazła się też propozycja, by narzucić stanom obowiązek zakładania stacji ładowania pojazdów elektrycznych do 50 mil na głównych drogach stanowych i autostradach. Stany o dużym odsetku społeczności wiejskich już wyraziły obawę, że z takim obowiązkiem sobie nie poradzą. Dlatego też dla takich stanów oraz na potrzeby centrów miejskich i ubogich społeczności przygotowano program grantowy o łącznej wartości 2,5 miliarda USD.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Madrycki IMDEA Energy Institute we współpracy z Politechniką Federalną w Zurichu (ETH) uruchomił pierwszą na świecie pilotażową instalację słoneczną do produkcji paliwa lotniczego, nafty, z pary wodnej i dwutlenku węgla pozyskiwanych z powietrza. Uruchomienie instalacji to pokłosie badawczej demonstracyjnej rafinerii słonecznej, która ruszyła w 2019 roku na dachu ETH Machine Laboratory.
      Znaną alternatywą dla tradycyjnych paliw kopalnych jest produkcja ich z gazu syntezowego, wytwarzanego w procesie syntezy Fischera-Tropscha. Naukowcy z ETH Zurich zauważyli, że do produkcji gazu można wykorzystać metodę termochemiczną napędzaną energią słoneczną. W metodzie tej woda i dwutlenek węgla przechodzą szereg reakcji i powstaje gaz syntezowy.
      Teraz, wraz z Hiszpanami, stworzyli prototypową instalację. Składa się ona z wieży koncentrującej promienie słoneczne, reaktora i jednostki zamieniającej gaz na paliwo metodą syntezy Fischera-Tropscha. Na wieży znajduje się podążający za Słońcem heliostat, który koncentruje promienie słoneczne na znajdującym się obok reaktorze. Reaktor ma kształt wnęki wyłożonej ceramicznymi porowatymi strukturami z tlenku ceru (IV). Dzięki skoncentrowanym promieniom słonecznym w reaktorze panuje temperatura około 1500 stopni Celsjusza, co wystarcza, by rozbić przechwycone z atmosfery dwutlenek węgla i parę wodną i wytworzyć z nich gaz syntezowy. Następnie w jednostce zamieniającej gaz w ciecz, powstaje nafta.
      Produkowane w ten sposób paliwo jest – pod względem emisji węgla – całkowicie neutralne. Podczas jego spalania do atmosfery trafia tyle węgla, ile zostało z niej wycofane na potrzeby produkcji paliwa. Nasza pilotażowa instalacja to wciąż obiekt demonstracyjny dla celów badawczych. Jest to jednak kompletny obiekt przemysłowy, który jest odpowiedni do implementacji w masowej produkcji. Wytwarzany tutaj syngas jest takiej samej jakości i czystości jak ten powstający z używanej obecnie przemysłowo syntezie Fischera-Tropscha, zauważają autorzy badań.
      Efektywność konwersji energii słonecznej na energię gazu syntezowego wynosi tutaj 4,1%, co jest rekordem w dziedzinie termochemicznej produkcji paliw. To jednak wciąż zbyt mało, by technologia ta była konkurencyjna względem innych metod. Już jednak wiadomo, że wynik ten można będzie poprawić. Zmierzona efektywność konwersji została bowiem osiągnięta bez jakiegokolwiek systemu odzyskiwania ciepła opadowego. Tymczasem wiadomo, że w przypadku tego typu reakcji marnuje się ponad 50% energii słonecznej. Część z tej energii można odzyskać. Przeprowadzone przez nas analizy termodynamiczne wskazują, że rozsądnie zaprojektowany system odzyskiwania ciepła pozwoli na zwiększenie efektywności energetycznej systemu do ponad 20%, zapewnia profesor Aldo Steinfeld z ETH, który stał na czele zespołu badawczego.
      Obecnie naukowcy pracują nad zoptymalizowaniem ceramicznych elementów reaktora. Kolejnym stojącym przed nimi wyzwaniem będzie przeskalowanie instalacji do produkcji masowej.
      Jako, że nowe technologie są znacznie droższe od już wdrożonych, nie należy liczyć na to, że początkowo paliwo lotnicze „z powietrza” będzie tańsze. Profesor Steinfeld uważa, że może ono rozpowszechnić się na rynku, gdy wprowadzone zostaną prawne rozwiązania dotyczące ograniczenia zanieczyszczeń przez przemysł lotniczy. Może to być na przykład wymóg, by do paliw kopalnych dodawać paliwa uzyskiwane bardziej ekologicznymi metodami. Początkowo wymóg taki mógłby dotyczyć niewielkiej domieszki, rzędu 1-2%. To, co prawda, podniosłoby cenę paliwa lotniczego, ale byłaby to podwyżka niezauważalna, rzędu kilku euro na przeciętny lot, mówi Stainfeld. Powolne zwiększanie ilości domieszki prowadziłoby do zwiększanie inwestycji i budowę nowych instalacji do produkcji bezemisyjnego paliwa lotniczego. Zdaniem Stainfelda ekologiczne paliwo lotnicze stałoby się konkurencyjne cenowo do czasu, aż jego obowiązkowe domieszki sięgnęłyby 10–15 procent.
      Wszystko wskazuje jednak na to, że na rynkowy debiut nowego paliwa nie trzeba będzie czekać aż tak długo. Z laboratorium Steinfelda wydzielono już komercyjną firmę Synhelion, która w 2023 roku chce rozpocząć budowę pełnoskalowej instalacji przemysłowej i współpracuje z liniami lotniczymi SWISS, które – przynajmniej podczas niektórych lotów – mają używać wyłącznie paliwa wytwarzanego „z powietrza”.
      Ze szczegółami można zapoznać się na łamach pisma Joule.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Wydziału Chemicznego Politechniki Warszawskiej opracowali nowy elektrolit, który wydłuża żywotność akumulatorów litowo-jonowych. Już został on zastosowany w smartfonach i samochodach elektrycznych.
      Nowy związek, sól LiTDi, jest produkowany na licencji PW przez francuski koncern chemiczny Arkema. Jako pierwsi w Europie opracowaliśmy nowy elektrolit, w dodatku z użyciem mniej toksycznego materiału. Przy użyciu tego materiału ogniwo wolniej się starzeje i jest dużo bardziej odporne na czynniki zewnętrzne. To drugi w historii baterii taki związek. W stosunku do stosowanego przez ostatnie 30 lat posiada podobne parametry elektryczne, ale dużo lepszą odporność temperaturową i chemiczną, mówi doktor habilitowany Leszek Niedzicki.
      Nowy elektrolit aż trzykrotnie wydłuża żywotność akumulatora. A to oznacza, że dzięki niemu akumulatory w samochodach elektrycznych wytrzymają przez cały okres eksploatacji pojazdu i nie będzie trzeba ich wymieniać. Nowy elektrolit pozwala na bezproblemowe działanie akumulatora w temperaturach sięgających 90 stopni Celsjusza. Dzięki temu znika wiele ograniczeń, a akumulatorów w samochodach elektrycznych nie trzeba będzie tak intensywnie chłodzić. To zaś zmniejsza zapotrzebowanie samego samochodu na energię, zatem pozwala na zwiększenie jego zasięgu, szczególnie w upalne dni.
      Uczeni z PW nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Pracują nad innymi komponentami akumulatorów, szczególnie przywiązując uwagę do opracowania stałego elektrolitu dla samochodów elektrycznych. Taki elektrolit nie może się zapalić, co zwiększa bezpieczeństwo pojazdu, który legnie poważnemu wypadkowi. Pracują też nad elektrolitami pozbawionymi fluoru. Fluor jest obecnie obecny w każdym elektrolicie, a jest to pierwiastek bardzo toksyczny w razie pożaru. Uczeni z Warszawy już mają na swoim koncie pierwsze sukcesy. Nasz wynalazek działa – nikomu dotąd się to jeszcze nie udało. Jesteśmy pierwsi, którym się to udało w skali laboratoryjnej. Dotąd uważano, że elektrolit bez fluoru nie jest możliwy. Pracuję nad tym z moimi doktorantami, m.in. mgr inż. Klaudią Rogalą i mgr. inż. Markiem Broszkiewiczem, mówi doktor Niedzicki.
      Obecnie naukowcy starają się przeskalować swój wynalazek i stworzyć działające prototypowe akumulatory. Miałyby one nie zawierać fluoru i innych toksycznych oraz trudno dostępnych pierwiastków. Takie urządzenia byłyby tańsze w produkcji, bezpieczniejsze dla środowiska i łatwiejsze w recyklingu.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...