Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Po porzuceniu Wysp Brytyjskich przez Rzymian doszło do dużej migracji z kontynentu

Recommended Posts

We wczesnym średniowieczu doszło do wielkiej migracji na teren wschodniej Anglii. Były nią objęte duże połacie Europy. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy przeprowadzili największe jak dotąd badania wczesnośredniowiecznej populacji. Przeanalizowania szczątków ponad 400 osób z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec, Danii i Holandii podjął się zespół archeologów i genetyków z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka oraz University of Central Lancashire.

W V wieku Rzymianie porzucili Wyspy Brytyjskie. Zapoczątkowało to głębokie zmiany w kulturze materialnej, architekturze, wytwórczości i rolnictwie, którym towarzyszyły zmiany w języku. Badania archeologiczne i lingwistyczne pokazują, że w regionie Morza Północnego, szczególnie na wschodnich i południowo-wschodnich wybrzeżach Anglii, w Dolnej Saksonii i Szlezwiku-Holsztynie, Fryzji oraz na Jutlandii pojawiły się wspólne elementy kulturowe. Były to podobne nazwy, półziemianki, wielkie cmentarze z kremacjami, ozdoby na urnach itp. W VI i VII wieku na Wyspach rozpowszechniły się brosze i bransolety pochodzące z południowych regionów Skandynawii. Obok tego istnieje materiał kulturowy, który nie ma odpowiednika poza Wyspami, a niektóre miejsca, jak np. rzeki, zachowały nazwy o pochodzeniu celtyckim i łacińskim

Beda Czcigodny (ur. 672/673 – zm. 735), jeden z największych umysłów swoich czasów, był jednym z tych uczonych, w którego dziełach możemy przeczytać o migracji Jutów na Wyspy Brytyjskie. Tutaj jednak pojawia się problem braku materiału archeologicznego. Na terenie Kentu znajdowane są przedmioty pochodzące w Francji Merowingów oraz Niemiec, a nie z reszty Anglii czy Danii. Specjaliści od dawna zastanawiali się, co to oznaczało, jak duża była to migracja, jaka była jej natura i wpływ na miejscową populację. Skłaniano się raczej ku hipotezie niewielkich grup zbrojnych najeżdżających Wyspy, które tworzyły lokalne elity wpływające na kulturę miejscowej ludności.

Kwestia anglosaskiego osadnictwa to jeden z nierozstrzygniętych tematów historycznych. Zwykle dyskusja na ten temat skupia się wokół dwóch najważniejszych źródeł pisanych. Historia ecclesiastica gentis Anglorum (Historia kościelna ludu angielskiego) autorstwa Bedy Czcigodnego to kronika opisująca historię Brytanii od czasów inwazji wojsk Julisza Cezara z 55 roku p.n.e. po rok 731. Drugim z dzieł jest Kronika anglosaska, skompilowany w IX wieku zbiór roczników dotyczących dziejów anglosaskiej Brytanii.

Przeprowadzone właśnie badania genetyczne pokazały, że około 75% mieszkańców wschodnich i południowych części Anglii stanowili potomkowie ludzi, którzy pochodzili z regionów graniczących z Morzem Północnym, z terenów współczesnych Niemiec, Holandii i Danii. Ludzie ci krzyżowali się z miejscową populacją, ale – co ważne – stopień integracji był różny w różnych regionach.

Dzięki zbadaniu 278 genomów z Anglii i kolejnych setek z Europy zyskaliśmy fascynujące wgląd zarówno w historię populacji jak i poszczególnych osób żyjących w czasach po opuszczeniu Wysp przez Rzymian. Teraz nie tylko wiemy, jak duża była to migracja, ale również, jaki wpływ miała ona na społeczności i poszczególne rodziny, mówi główny autor badań Joscha Gretzinger z Instytutu Maxa Plancka. Naukowcy nie tylko przeanalizowali ponad 400 genomów, ale również skorzystali z dostępnych danych genetycznych dotyczących ponad 4000 genomów ludzi żyjących w przeszłości i 10 000 genomów współczesnych Europejczyków.

Migranci po przybyciu na Wyspy, łączyli się z miejscowa ludnością. W jednym z przypadków, odnoszących się do anglosaskiego cmentarza w Buckland w pobliżu Dover, naukowcom udało się zrekonstruować drzewo genealogiczne co najmniej 4 pokoleń jednej rodziny i wyłowić momenty, w których dochodziło do małżeństw pomiędzy miejscowymi a migrantami.

Interdyscyplinarny zespół, badając cmentarze, stwierdził, że kobiety o pochodzeniu imigranckim częściej były chowane w towarzystwie różnych artefaktów, niż kobiety miejscowe. Szczególnie dotyczy to chowania wraz z nimi brosz i koralików. Różnic takich nie widać wśród mężczyzn o pochodzeniu migranckim i miejscowym. Równie często byli oni chowani z bronią. Jednak widoczne są różnice regionalne. W Cambridgeshire w towarzystwie pochowanej kobiety złożono całą krowę. Kobieta miała mieszane pochodzenie, z przewagą miejscowych genów.

Widzimy znaczne różnice w poziomie wpływu migracji na różne obszary. W niektórych miejscach widoczne są wyraźne sygnały integracji, jak w Buckland w pobliżu Dover czy Oakington w Cambridgeshire. W innych miejscach, jak Apple Down w West Sussex, migranci i miejscowi byli grzebani osobno. Być może wskazuje to, że na tym obszarze miał miejsce jakiś rodzaj separacji społecznej, mówi Duncan Sayer, archeolog z University of Central Lancashire.

Udało się też ocenić wpływ opisywanej migracji na współczesnych mieszkańców Anglii. Okazuje się, że 40% ich genomu pochodzi od migrantów o których pisał Beda Czcigodny. Kolejnych 20–40 procent pochodzi z Francji lub Belgii. Ten komponent genetyczny jest widoczny też w materiale archeologicznym i we wczesnośredniowiecznych grobach osób pochowanych z frankijskimi przedmiotami, szczególnie w Kent. Nie wiadomo, czy ten komponent, powiązany z Francją epoki żelaza, pochodzi od kilku większych epizodów migracji, jak np. normański podbój, czy też to wynik trwającej przez wieki migracji przez Kanał La Manche, stwierdza Stephan Schiffels. Kwestię tę mogą rozstrzygnąć przyszłe badania.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niemiecko-nowozelandzki zespół wykorzystał nowatorskie metody obliczeniowe oraz dane lingwistyczne, by odtworzyć historyczne szlaki migracji użytkowników setek języków z grupy bantu. Autorzy badań doszli do wniosku, ze przed 4400 laty wcześni użytkownicy bantu przeszli przez las tropikalny środkowej Afryki.
      Ekspansja wczesnych użytkowników bantu zmieniła obraz językowy, kulturowy i gospodarczy Afryki Subsaharyjskiej. Obecnie ponad 500 językami z tej grupy posługuje się ponad 240 milionów mieszkańców Afryki.
      Przyjmuje się, że przed 5-6 tysiącami lat przodkowie Bantu żyli na pograniczu dzisiejszych Nigerii i Kamerunu. Nie wiadomo jednak było, kiedy i w jaki sposób udało im się przekroczyć gęsty las deszczowy i osiedlić na południu Afryki.
      W ramach ostatnich badań naukowcy z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka w Lipsku i nowozelandzkiego Uniwersytetu w Auckland przeanalizowali dane lingwistyczne dotyczące ponad 400 języków bantu i języków pokrewnych. Na tej podstawie, wykorzystując nowe metody, stworzyli drzewo genealogiczne z datowaniem poszczególnych języków i zrekonstruowali rozprzestrzenianie się użytkowników bantu. W przeciwieństwie do obecnie przeważającego poglądu, wcześni użytkownicy tych języków ruszyli na południe około 4400 lat temu, na długo, zanim otworzył się korytarz sawann prowadzących przez las tropikalny. Dotychczas uważano, że ludy pastersko-rolnicze, jak wcześni Bantu, nie byliby w stanie utrzymać swojej rolniczej kultury w ekosystemie gęstego lasu tropikalnego.
      Autorzy badań wykorzystali nowatorską metodę, zapożyczoną z genetyki, by za jej pomocą zidentyfikować dotychczas popełnione błędy w rozmieszczeniu geograficznym języków bantu. Okazało się, że obecnie istnieje ponad 600 języków bantu i języków pokrewnych, jednak dla około 1/3 z nich nie posiadamy wystarczających danych leksykalnych. Dlatego też wykorzystaliśmy nową metodę, by poradzić sobie z tym problemem i stworzyć bardziej wiarygodną rekonstrukcję rozmieszczenia geograficznego języków bantu, mówi Ezequiel Koile.
      Naukowcy wykorzystali też w swoich badaniach model, zgodnie z którym na każde rozdzielenie się języka na drzewie genealogicznym, użytkownicy jednego z nich pozostawali na miejscu, a użytkownicy drugiego migrowali. Taki scenariusz wydaje się bardziej realistyczny, niż model mówiący o tym, że obie grupy musiały migrować, wyjaśnia Remco Bouckaert.
      Dotychczas sądzono, że ludy praktykujące rolnictwo, takie jak wcześni Bantu, miałyby poważne problemy z przekroczeniem gęstych tropikalnych lasów Afryki Centralnej. O ile w ogóle by im się to udało. Sądzono, bowiem, że w gęstym lesie tropikalnym transport i odnawianie zapasów ziarna oraz bydła, co charakteryzowało ekspansję Bantu, byłoby bardzo trudne.
      Dlatego też obecnie dominowało pogląd, że do migracji Bantu doszło przez tzw. Sangha River Interval, sawannowy korytarz, który otworzył się około 2500 lat temu.
      Nasze modele filogeograficzne z najwyższą precyzją odtwarzają historyczne zależności pomiędzy językami bantu i ich użytkownikami. Co najważniejsze, modele te pozwalają nam rozwiązać jedną z największych zagadek historii Afryki Subsaharyjskiej. Znaleźliśmy decydujące dowody na wsparcie hipotezy o wczesnej migracji ludów Bantu, do której doszło przez las tropikalny przed około 4400 laty. To zaś kolejny z coraz liczniej pojawiających się dowodów, że lasy tropikalne nie muszą być nieprzekraczalną barierą w rozprzestrzenianiu się rolnictwa. Obecny brak śladów na intensywną działalność rolniczą w lasach tropikalnych Afryki Centralnej wskazuje, że ludy Bantu przyjęły podczas migracji elastyczny styl życia. Adaptację do takiego stylu życia mogły ułatwiać lokalne zmiany środowiskowe wywoływane pojawieniem się ludzi – co szeroko omawiane jest w literaturze przedmiotu dotyczącej „konstruowania ludzkiej niszy” – jednak wiele jeszcze musimy dowiedzieć się na temat powiązanych z tym zjawiskiem zmian kulturowych. Potencjalne konsekwencje wynikające z naszej pracy wykraczają daleko poza tematykę migracji Bantu. Rzucamy bowiem wyzwanie poglądowi, jakoby rozprzestrzenianie się rolnictwa było całkowicie uzależnione od warunków środowiskowych i możliwości uprawy konkretnych roślin, podsumowują autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwsza fala przylotów bocianów jest już faktem. Na główną falę migracji trzeba jednak jeszcze poczekać. Zgodnie z informacjami pochodzącymi od Grupy Badawczej Bociana Białego, ciągle mamy bowiem do czynienia z pojedynczymi osobnikami, przeważnie bez obrączek. Mogą to być ptaki, które w ogóle nie poleciały na zimowiska do Afryki i przezimowały w Polsce albo w Bułgarii, w której od dawna powiększa się zimująca frakcja, złożona także z polskich osobników.
      Dlaczego w tym roku bociany zjawią się nieco później niż zwykle? Prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP) podkreśla, że przyczyną nie jest raczej wojna. Wiele bowiem ptaków, w tym nasze z nadajnikami zakładanymi przez Grupę Badawcza Silesia, ciągle jest jeszcze w Afryce, a tylko pojedyncze już w Izraelu. Pewnie czekają na lepsze wiatry, umożliwiające lot szybowcowy. Okazuje się też, że tydzień temu tureckie serwisy ornitologiczne doniosły, że przez śnieg bociany „utknęły” w okolicach Stambułu.
      Oczekiwanie na przylot bocianów ma też aspekt terapeutyczny. Prof. Tryjanowski, współautor książki pt. „Ornitologia terapeutyczna - Ptaki - Zdrowie - Psychika”, od dawna udowadnia, że aktywne podglądanie natury, a zwłaszcza ptaków, w istotny sposób oddziałuje zarówno na zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Bocian to gatunek dobrze znany, a więc potrafimy go bezbłędnie rozpoznać i nazwać – co już może być swoistą nagrodą (troszkę jak w szkole za wykonanie łatwego zadania). [...] Ponadto to ptak życia i nadziei, tak bardzo potrzebnych w tych niestabilnych czasach, który budzi silne skojarzenia z wiosną.
      Bardzo ciekawe informacje na temat bocianów trafiły do książki "Plamka mazurka" Marka Pióry. Dzięki zbliżeniu do ludzi bocian przykuwał uwagę od bardzo dawna, znalazł swoje miejsce w legendach, mitologiach czy religii. Warto przypomnieć, że w starożytnej Tesalii zabójcę bociana karano np. tak samo, jak zabójcę człowieka. Już w prawie rzymskim znane też było powiedzenie „lex ciconaria”, zobowiązujące do opieki nad starymi rodzicami na wzór bocianów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak wynika z analizy poczynań osobników z nadajnikami GPS/GSM, „nasze” bociany białe nadal są w Afryce. Nadajniki są zakładane przez grupę Silesiana. W analizie danych pomagają naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP) i Uniwersytetu Szczecińskiego. Z aktualnym położeniem niektórych ptaków, np. Gabrysia, Trapera czy Franki, można się zapoznać na mapie Silesiany.
      Szczyt migracji jeszcze przed nami
      Do Europy będą się wybierać osobniki w wieku powyżej 3 lat (młodsze dojrzewają w Afryce).  Na razie wszystkie są jednak jeszcze w Afryce i przemieszczają się po ~100-150 km dziennie. Jak tłumaczy Joachim Siekiera z grupy Silesiana, który założył ptakom już ponad 100 nadajników, gdy migracja osiągnie swój szczyt, dobowy dystans ich migracji będzie nawet 4-krotnie większy.
      To niesamowite, jak w ciągu dosłownie ostatnich kilku lat zwielokrotniła się wiedza o różnych aspektach ptasich wędrówek i możemy wiązać ze sobą biologię lęgową ptaków, zimowanie w Afryce z migracją jesienną i zimową. To optymistyczne wiadomości - podkreśla dr hab. Łukasz Jankowiak z Uniwersytetu Szczecińskiego.
      Odnosząc się do pytania, czy przez konflikty zbrojne w różnych regionach tegoroczna migracja bocianów będzie trudniejsza niż zwykle, prof. Piotr Tryjanowski z UPP stwierdza, że tego, oczywiście, nie wiemy. [...] Bocianom życzmy jak najlepiej, jednak powodów do optymizmu nie ma wiele. Z wcześniejszych badań wiemy, że konflikty zbrojne nie służą migrującym ptakom. Policja i wojsko mają poważniejsze problemy na głowie niż doglądanie kłusowników, a strzelanie do ptaków to też swoista nauka trafiania w cel [...].
      Którędy lecą bociany z polskiej populacji?
      Wg naukowców, co najmniej 1/3 „naszych” bocianów leci przez teren Ukrainy (są to ptaki, które gniazdują we wschodniej Polsce). Osobniki z centralnej oraz zachodniej części kraju przemieszczają się zaś przez Słowację i dostają się do Polski, omijając Tatry. Pamiętajmy jednak, że dosłownie wszystkie nasze ptaki przelatują przez Syrię, a dwie trzecie przez Liban, a tam, niestety, nie jest spokojnie i nawet zestrzelono tam naszego ptaka z nadajnikiem, którego nie odzyskaliśmy – dodaje J. Siekiera.
      Pozostaje więc wypatrywać przylotów. Przypomnijmy, że tradycyjnie wiosennego pojawu bocianów oczekiwano 19 marca. Ślad tego doświadczenia zachował się nawet w przysłowiu: "Na Józefa świętego przylatują ptaki jego".

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Herpetolodzy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP) apelują o patrzenie w okresie przedwiośnia pod nogi, by nie zdeptać traszek wędrujących do zbiorników wodnych. Nasza czujność zwiększa ich szanse na przeżycie.
      #PATRZPODNOGI
      Ważące parę gramów traszki zwyczajne (Lissotriton vulgaris) mogą mieć długość do ok. 10 cm. Te nieduże zwierzęta żyją nawet ponad dekadę. Pierwsze 2-3 lata upływają im w wilgotnych mikrosiedliskach lądowych. Po osiągnięciu dojrzałości płciowej płazy te wracają po raz pierwszy do macierzystych oczek wodnych.
      Ze względu na migracje herpetolodzy z UPP apelują, by w miejscach, gdzie mogą występować traszki, patrzeć pod nogi. Niewielkich rozmiarów płazy giną bowiem zarówno pod podeszwami ludzkich butów, jak i kołami rowerów czy wózków.
      Traszki nie śpiewają, jak mają to w swej naturze płazy bezogonowe, ale za to potrafią nasłuchiwać wokalizacji ropuch, dzięki czemu bezbłędnie odnajdują wiosenne rozlewiska. Do nawigacji wykorzystują również pole magnetyczne, spolaryzowane światło słoneczne, charakterystyczne punkty czy zapachy i ślady feromonowe pozostawione przez wcześniej migrujące osobniki - tłumaczy dr inż. Mikołaj Kaczmarski z Katedry Zoologii UPP. Ale to nie wszystko - dodaje - bo ci mali wędrowcy w sprzyjających okolicznościach potrafią pokonać dystans 400 metrów, a maksymalny zasięg migracji może przekroczyć nawet 1 km. Dzięki tym umiejętnościom bezbłędnie poruszają się po okolicy. Jednak gwałtowne przekształcenia siedlisk potrafią solidnie namieszać w ich życiu i utrudnić wędrówkę.
      Rozmnażanie
      W związku z ociepleniem klimatu niektóre osobniki są aktywne jeszcze w grudniu, a najwcześniejsze obserwacje prowadzono z kolei już w styczniu. By się pojawiły, konieczne jest spełnienie dwóch warunków: wilgotność powietrza musi przekraczać 90%, a temperatura powinna być bliska 10°C.
      Ich ciało bardzo dobrze znosi niskie temperatury, wczesną wiosną traszki można spotkać w zbiornikach pokrytych lodem. W takich nieco ekstremalnych warunkach, które im nie szkodzą, pozostają w odrętwieniu, a wraz ze wzrostem temperatury powoli rozpoczynają gody, które później się intensyfikują. Stąd można pokusić się o stwierdzenie, że wraz z wybudzeniem traszek, nadchodzi także wiosna. Dlatego patrzmy pod nogi - powtarza dr inż. Kaczmarski.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najnowsze analizy DNA ujawniły, że pod koniec epoki brązu doszło do wielkiej migracji na Wyspy Brytyjskie. To w jej czasie mogły tam ostatecznie trafić języki celtyckie. Dotychczas wiedzieliśmy o dwóch dużych migracjach na Wyspy. Teraz naukowcy odkryli trzeci podobny epizod.
      Pierwsza migracja miała miejsce około 6000 lat temu. Wówczas przybyszami byli głównie wcześni rolnicy europejscy (EEF – Early European Farmers), a około 20% migrantów stanowili zachodnioeuropejscy łowcy-zbieracze (WHG – Western Hunter-Gatherer). Migranci ci zastąpili większość rodzimej populacji łowców-zbieraczy.
      Przed około 4500 lat, na początku epoki brązu, doszło do migracji potomków pasterzy ze stepu pontyjsko-kaspoijskiego. Z czasem ich materiał genetyczny zastąpił co najmniej 90% materiału genetycznego wcześniejszej ludności Szkocji, Anglii i Walii.
      Jednak badania genetyczne współczesnych mieszkańców Wysp pokazują, że mają oni więcej wspólnego z EEF, czyli przedstawicielami pierwszej ze wspomnianych fal migracji, niż mieli ludzie żyjący w początkowym okresie epoki brązu. To zaś sugerowało istnienie trzeciej, nieznanej, fali migracji.
      Naukowcy z University of York, Harvard Medical School i Uniwersytetu Wiedeńskiego przeprowadzili największą na Wyspach Brytyjskich analizę DNA epoki brązu. Wykazali, że w okresie pomiędzy rokiem 1300 a 800 przed naszą erą doszło do migracji, która odpowiada obecnie za około połowę materiału genetycznego współczesnych mieszkańców. Badania genetyczne i dowody archeologiczne wskazują, że nie była to pojedyncza wielka fala migracji czy brutalna inwazja, a cała seria kontaktów, w ramach których na Wyspy przybywali kupcy, przenosiły się grupy rodzinne czy dochodziło do małżeństw między mieszkańcami Wysp i kontynentu. Na lata 1000–875 p.n.e. przypada proces wyraźnie zauważalnej zmiany składu genetycznego populacji zamieszkującej południe Wysp.
      Autorzy badań zastrzegają, że na razie nie są w stanie z całą pewnością wskazać miejsca pochodzenia migrantów, jednak najprawdopodobniej byli to ludzie zamieszkujący tereny obecnej Francji. Od połowy do końca epoki brązu na całym południu Wysp Brytyjskich trwa przemieszczenie się rolników, rozwijają się szlaki handlowe, którymi transportowane są rudy metali. Szlaki te łączą Wyspy z resztą Europy, co możemy obserwować dzięki badaniom znajdowanych na stanowiskach archeologicznych przedmiotów z brązu i rud.
      Od dawna podejrzewaliśmy, bazując na tym, co wiemy z odtworzonych szlaków handlowych i wymiany idei, że od połowy do późnej epoki brązu dochodziło do intensywnych kontaktów pomiędzy ludnością Wysp Brytyjskich i Europy. Jednak dotychczas sądziliśmy, że kontakty te ograniczały się do niewielkiej liczby kupców i małych grup wojowników. Nowe dowody DNA wskazują, że przemieszczała się znacząca liczba osób ze wszystkich warstw społecznych, mówi główny autor badań, profesor Ian Armit z University of York.
      Jedne z najwcześniejszych dowodów na tę nieznaną dotychczas migrację pochodzą z Kent, co sugeruje, że południowy-wschód Wysp Brytyjskich był głównym celem migrantów z kontynentu. To zaś zgadza się ze wcześniej zdobytymi dowodami, jak np. analiza składu izotopowego ludzkich szczątków ze stanowiska Cliffs End Farm, kiedy to wykazano, że niektóre z pochowanych tam osób spędziły dzieciństwo na kontynencie.
      Nowe badania mogą tez dać odpowiedzieć na pytanie o pojawienie się języków celtyckich na Wyspach. Znacząco wzmacniają one bowiem hipotezę mówiącą, że języki te pojawiły się na terenie dzisiejszej Wielkiej Brytanii w epoce brązu. Dotychczas przeważało przekonanie, że językami celtyckimi zaczęto mówić tam w epoce żelaza. Jednak autorzy nowych badań znaleźli dowody na nieliczne większe epizody migracji na Wyspy w tym czasie.
      Badania te nie rozstrzygają ostatecznie pytania o pochodzenie języków celtyckich w Brytanii. Jednak każdy rozsądny naukowiec będzie musiał teraz wziąć je pod uwagę i zastanowić się, co się wówczas wydarzyło. Uzyskane przez nas wyniki wzmacniają argumenty przeciwko hipotezie „celtyckie ze wschodu”, czyli rozpowszechnieniu się języków celtyckich na Wyspach dopiero w epoce żelaza. A zwiększają prawdopodobieństwo, że prawdziwy jest rzadko brany pod uwagę scenariusz „celtyckie z centrum”, mówiący o przybyciu tych języków w późnej epoce brązu z terenu Francji, dodaje profesor David Reich z Harvard Medical School.
      Badacze dokonali też jeszcze jednego niespodziewanego odkrycia. Okazało się, że w epoce brązu na Wyspach Brytyjskich doszło do znacznie większego niż na kontynencie rozprzestrzenienia się wersji genów pozwalających na trawienie laktozy. W późnej epoce brązu i epoce żelaza ilość odsetek takich genów wśród ludności Wysp zwiększył się 12-krotnie, podczas gdy w Centralnej i Zachodniej Europie widzimy 3,5-krotny wzrost, mówi profesor Ron Pinhasi z Uniwersytetu Wiedeńskiego. Zdaniem uczonego, wskazuje to, że produkty mleczne były – z ekonomicznego i kulturowego punktu widzenia – w różny sposób traktowane na Wyspach i na kontynencie. To okres, gdy tolerancja laktozy szybko rozpowszechnia się w na Wyspach Brytyjskich, ale nie na kontynencie, dodaje Pinhasi.
      Ze szczegółami badań możemy zapoznać się w artykule Large-scale migration into Britain during the Middle to Late Bronze Age opublikowanym na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...