Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W piątek do Ziemi podleci duża asteroida

Recommended Posts

Już za 2 dni, w piątek 27 maja w pobliżu Ziemi znajdzie się jedna z największych asteroid asteroid bliskich Ziemi (NEO). Obiekt 1989 JA ma średnicę 1,8 kilometra i przez najbliższe dwa lata będzie największą asteroidą, jaka przeleci w pobliżu naszej planety.

Nie ma jednak najmniejszych powodów do obaw. 1989 JA zbliży się do Ziemi na 0,027 jednostki astronomicznej, zatem znajdzie się w odległości 4 milionów kilometrów od Ziemi. To mniej więcej 10-krotnie większa odległość niż między Ziemią a Księżycem. Jeszcze nigdy 1898 JA nie była tak blisko naszej planety i przez kolejne 172 lata już tak blisko nie podleci. Obecnie asteroida pędzi z prędkością ponad 48 000 km/h. To kilkunastokrotnie szybciej niż pocisk wystrzelony z karabinu.

Ostatni raz do bliskiego spotkania z równie wielką asteroidą doszło 29 kwietnia 2020, kiedy to w odległości 0,042 j.a. (6,3 mln km) przeleciała asteroida 1998 OR. Na następne spotkanie z równie wielkim obiektem co 1898 JA będziemy musieli poczekać do 27 czerwca 2024 roku. Wówczas to odwiedzi nas 2011 UL21. To asteroida o średnicy od 1,8 do 3,9 kilometra, która znajdzie się w odległości 0,44 j.a., czyli 6,6 miliona kilometrów od Ziemi.

W ciągu najbliższych 100 lat w Ziemię nie uderzy żadna asteroida na tyle duża, by mogła spowodować katastrofę na olbrzymią skalę. Jednak agencje kosmiczne różnych krajów już teraz myślą o ewentualnej obronie naszej planety. Asteroidy bliskie Ziemi są katalogowane i monitorowane, opracowywane są różne technologie obrony przed nimi. Niedawno NASA wystrzeliła misję DART (Double Asteroid Redirection Test), której celem jest sprawdzenie możliwości zmiany trasy asteroidy.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

"Podleci"?
Na długo zostanie? :)
Podlecieć oznacza zbliżyć się i zatrzymać. 
Może oczywiście też później odlecieć. Tylko co niby miałoby spowodować ten odlot jak już podleci? To by wymagało jakiejś nowej siły.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słusznie! On podleciał, ona krzywo spojrzała, on mimowolnie mimo przeleciał i poleciał dalej... ;) Cóż mu zostało? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
23 godziny temu, Mariusz Błoński napisał:

Nie. Wg Słownika Języka Polskiego PWN podlecieć to "lecąc, zbliżyć się do czegoś, do kogoś"

Czyli podlecieć miałoby być tożsame z przeleceniem tuż obok czegoś, minięciem czegoś w bliskiej odległości podczas lotu? Czy w takim razie analogicznie słowo "podejść" miałoby oznaczać przejście obok czegoś w bliskiej odległości? Jakoś niezbyt mi to pasuje. Dla mnie ta definicja jest niepełna. Osobiście rozumiem podlecenie jako zbliżenie się do czegoś w locie, a następnie zatrzymanie (choćby na ułamek sekundy) albo zmianę kierunku lotu. Inaczej nie byłoby żadnej różnicy pomiędzy podlecieć, a przelecieć tuż obok. Do tego podlatywanie zwykle kojarzy mi się z działaniem zamierzonym. Ciekawa jestem, jak by wypadły wyniki sondażu na ten temat. Czy faktycznie większość Polaków rozumie to tak, jak opisuje słownik, czy tak jak ja albo @thikim. W jaki sposób powstają takie słownikowe definicje?

Edited by AlexiaX

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, AlexiaX napisał:

Czyli podlecieć miałoby być tożsame z przeleceniem tuż obok czegoś, minięciem czegoś w bliskiej odległości podczas lotu?

Ależ nie, można podlecieć i wyhamować. ;) Myślę, że podlecieć to "lecąc zbliżyć się" i nic więcej. Co prawda spora część Forumowiczów to zapewne podlotki, więc jest problem. :D
Choć słowniki podpowiadają, że podlotki to "dorastające dziewczyny", to pochodzi to raczej od niezbyt pełnego lotu, ale polski język to trudny język. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 minut temu, Astro napisał:

Ależ nie, można podlecieć i wyhamować. ;) Myślę, że podlecieć to "lecąc zbliżyć się" i nic więcej

Tak, ale asteroida po prostu minie Ziemię z bliskiej odległości. Nie zatrzyma się ani nie zmieni kierunku. Czy można to nazwać podlatywaniem? Nie twierdzę, że nie, ale się zdziwiłam, bo ja jednak inaczej rozumiałam ten termin. I jak widać, nie tylko ja. Dlatego zaciekawiło mnie, jak takie słownikowe definicje powstają. Czy bierze się pod uwagę zdanie większości użytkowników języka? I w sumie też ciekawe, skąd biorą się takie różnice w rozumieniu niektórych słów

Edited by AlexiaX

Share this post


Link to post
Share on other sites

P.S. Gdyby w tytule stało: "W piątek Ziemię minie duża asteroida", to też mnie mniej by bolało, bo mam chyba jak wszyscy obawy, czy asteroidy podlatują. Mogą raczej przelecieć obok, ewentualnie przywalić. ;)

Ed. Chyba odpowiedziałem? ;)

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 26.05.2022 o 15:10, Mariusz Błoński napisał:

Nie. Wg Słownika Języka Polskiego PWN podlecieć to "lecąc, zbliżyć się do czegoś, do kogoś" https://sjp.pwn.pl/sjp/podleciec;2502336.html

Tak ale to nie ten problem. Nie tyle błąd znaczenia co użycia słowa.
Podlecenie to rzeczywiście zbliżenie się. I dla tej czynności akcja kończy się na zbliżeniu.
Teraz - można i odlecieć - i wiemy że asteroida odleci.
No ale jeśli coś podleciało to żeby odlecieć musi nastąpić kolejna akcja - zadziałać jakaś siła.
Użycie terminu podleci narzuca to że żeby odlecieć potrzebna będzie jakaś dodatkowa siła.
Może na ludziach będzie to bardziej zrozumiałe.
Antek podleciał do mnie. Czy to uważasz za równoznaczne z Antek przeleciał koło mnie? :)
Nie. Jedna czynność kończy się na zbliżeniu. Druga trwa aż do oddalenia.
To co zrobi asteroida? Przeleci - nie podleci.
Naprawdę - asteroidy nie podlatują. Znasz kogoś kto wymyślił podlatywanie asteroid?

Podlecieć do asteroidy możesz Ty - rakietą.
Podlecenie kończy się przy zbliżeniu. Przelecenie nie kończy się na zbliżeniu. To po prostu inne słowa, o innym znaczeniu.
I jest jeszcze drugi błąd z podlatywaniem. Podlatywanie generalnie jest używane przy ruchu sterowanym, kontrolowanym. Podlecieć może coś co jest w jakiś sposób kierowane. 
Człowiek, samolot. Ale nie kamień. Kamienie nie podlatują. Kamienie mogą przelecieć obok jak je rzucić.
Asteroidy nie podlatują. Podlecieć może człowiek, samolot itd. Asteroida może przelecieć obok.

Edited by thikim
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli będziesz jechał autostradą i na pasie obok inny samochód będzie jechał z większą od Ciebie prędkością, a mijając Cię niemal się o Ciebie otrze, to powiesz, że "podjechał za blisko" prawda? Mimo, że żadne dodatkowe siły niż wcześniej na niego nie zadziałały. I tak, jak "podjechać" oznacza "jadąc, zbliżyć się", tak "podlecieć" oznacza "lecąc, zbliżyć się", a "podejść" - "idąc, zbliżyć się".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Mariusz Błoński napisał:

Jeśli będziesz jechał autostradą i na pasie obok inny samochód będzie jechał z większą od Ciebie prędkością, a mijając Cię niemal się o Ciebie otrze, to powiesz, że "podjechał za blisko" prawda?

Jeśli ten samochód nie zmienił by kierunku ani prędkości, to ja bym powiedziała, że przejechał zbyt blisko. 

 

Godzinę temu, Mariusz Błoński napisał:

"podejść" - "idąc, zbliżyć się".

Nigdy nie spotkałam się, aby ktoś użył słowa "podszedł" w sytuacji, gdy został z bardzo bliska minięty przez innego przechodnia. 
Moje rozumienie słów "zbliżyć się" i "podejść" jest dokładnie takie samo jak użytkownika thikim.
Chyba trzeba przeprowadzić sondaż albo napisać do prof. Miodka ;) 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 godzinę temu, Mariusz Błoński napisał:

Jeśli będziesz jechał autostradą i na pasie obok inny samochód będzie jechał z większą od Ciebie prędkością...

Wybacz Mariusz, ale wygląda mi to coraz bardziej na "obronę Częstochowy"... ;)

Trochę poważniej to wydaje mi się, że "podlatywanie" zakłada jednak INTENCJONALNOŚĆ (choć może pewien językoznawca to wyklaruje ;)). Intencjonalność może być oczywiście na poziomie muchy, nieopierzonego ptaka, a nawet samolotu, bo jednak to Sasza za sterami zdecydował (a niechby i operator drona czy algorytm SI). Sądzę, że ciężko mówić o podlatywaniu (niekierowanych) pocisków, odłamków bomb czy asteroid.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, AlexiaX napisał:

Chyba trzeba przeprowadzić sondaż albo napisać do prof. Miodka ;) 

Prof. Miodek wraz z kolegami tworzą słowniki, a w słowniku była podana przeze mnie definicja.

34 minuty temu, Astro napisał:

(choć może pewien językoznawca to wyklaruje ;)).

Ależ zajmujący się słownikami językoznawcy to wyklarowali. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Mariusz Błoński - może nie przewidzieli użycia tego słowa w takim kontekście? Może trudno by było wziąć pod uwagę wszystkie możliwe niuanse przy tworzeniu takich definicji? Jakby się uprzeć, to pewnie znalazłoby się więcej takich przypadków

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Mariusz Błoński napisał:

Ależ zajmujący się słownikami językoznawcy to wyklarowali. :)

Nie do końca jak widać. :D Polecam słownik wyrazów bliskoznacznych - może zatrybi. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

A może problemem jest definicja samego "zbliżyć się"? Wg słownika:
zbliżyć się — zbliżać się
1. «przysunąć się do kogoś lub czegoś»
https://sjp.pwn.pl/slowniki/zbliżyć.html
Tu też mamy nieścisłość. Mam wrażenie, że po prostu te definicje są bardzo oględne. Czy asteroida mogła się przysunąć do Ziemi? No nie mogła, ale wg tej definicji ktoś zupełnie nie znający języka polskiego mógłby tak napisać, bo z tej definicji nie dowie się, jaka jest różnica pomiędzy "zbliżyć się" a "przysunąć się". Czasami można użyć tych zwrotów zamiennie a czasami nie :P

Edited by AlexiaX

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Prof. Miodek wraz z kolegami tworzą słowniki, a w słowniku była podana przeze mnie definicja.

Ale to nie jest kwestia definicji. Dwie różne rzeczy pod jakimiś względami różne mogą być tak samo definiowane.
To jest kwestia użycia. Niemowlę to człowiek i człowiek dorosły to człowiek.
I teraz jak napiszesz: niemowlę kierowało samochodem to definicyjnie jest ok. Człowiek kierował samochodem. Ale logicznie jest bardzo nie ok.
Scena rodzajowa: stoi Mariusz nad rzeczką i dwie wersje zdarzeń się dzieją:
1. Podleciał kruk do Mariusza.
2. Przeleciał kruk koło Mariusza.
Widzisz różnicę czy nie? 
I dlatego właśnie nie pisze się: ateroida podlatuje. Tak jak i kamień rzucony w Ciebie nie podlatuje tylko Cię uderza jeśli trafi (lub przelatuje jeśli nie trafi lub nie dolatuje jak ktoś za słabo rzuci).
Asteroida przelatuje. Podlecieć może pies, człowiek, samolot, dron (kierowany albo z AI).
Definicje nie wyczerpują ograniczeń na użycie.

Edited by thikim
  • Like (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies to raczej podbiec może, co do człowieka to musiałby być Supermanem ;) Aczkolwiek faktycznie niezbyt trafne użycie słowa, chociaż kto wie, może to chińska manewrująca asteroida. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Intensywność pola magnetycznego Ziemi zmniejsza się od około 200 lat. Proces ten przebiega na tyle szybko, że niektórzy naukowcy ogłosili, iż w ciągu 2000 lat dojdzie do zamiany biegunów magnetycznych. Przebiegunowanie mogłoby spowodować, że przez kilka tysięcy lat Ziemia byłaby gorzej chroniona przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym i słonecznym. To z kolei doprowadziłoby do poważnych zakłóceń i awarii sprzętu elektronicznego, wzrostu przypadków zachorowań na nowotwory i zwiększenia się liczby mutacji genetycznych. Niewykluczone, że ucierpiałyby też te gatunki zwierząt, które w swoich migracjach orientują się wedle pola magnetycznego.
      Naukowcy z MIT-u opublikowali na łamach PNAS artykuł opisujący wyniki ich badań nad stanem pola magnetycznego planety. Ich zdaniem przebiegunowanie nie grozi nam w najbliższym czasie. Uczeni obliczyli średnią intensywność stabilnego ziemskiego pola magnetycznego na przestrzeni ostatnich 5 milionów lat i odkryli, że obecnie pole to jest dwukrotnie bardziej intensywne niż średnia z tego okresu. To oznacza, że minie jeszcze sporo czasu, zanim pole magnetyczne planety stanie się niestabilne i dojdzie do przebiegunowania. To olbrzymia różnica, czy dzisiejsze pole magnetyczne jest takie jak średnia długoterminowa czy też jest powyżej średniej. Teraz wiemy, że nawet jeśli intensywność pola magnetycznego Ziemi się zmniejsza to jeszcze przez długi czas będzie się ono znajdowało w bezpiecznym zakresie - mówi Huapei Wang, główny autor badań.
      Z innych badań wiemy, że w przeszłości wielokrotnie dochodziło do przebiegunowania naszej planety. Jest to jednak proces bardzo nieregularny. Czasami przez 40 milionów lat nie było przebiegunowania, a czasem bieguny zmieniały się 10-krotnie w ciągu miliona lat. Średni czas pomiędzy przebiegunowaniami wynosi kilkaset tysięcy lat. Ostatnie przebiegunowanie miało miejsce około 780 000 lat temu, zatem średnia już została przekroczona - dodaje Wang.
      Sygnałem nadchodzącego przebiegunowania jest znaczący spadek poniżej średniej długoterminowej intensywności pola magnetycznego. To wskazuje, że stanie się ono niestabilne. Zarówno z badań terenowych jak i satelitarnych mamy dobre dane dotyczące ostatnich 200 lat. Mówiąc o przeszłości musimy opierać się na mniej pewnych szacunkach.
      Grupa Wanga zdobywała informacje o przeszłości ziemskiego pola magnetycznego badając skały wyrzucone przez wulkany na Galapagos. To idealne miejsce, gdyż wyspy położone są na równiku. Stabilne pole magnetyczne jest dipolem, jego intensywność powinna być taka sama na obu biegunach, a na równiku powinna być o połowę mniejsza. Wang stwierdził, że jeśli pozna historyczną intensywność pola magnetycznego na równiku i na biegunach uzyska dokładne dane na temat średniej historycznej intensywności. Sam zdobył próbki z Galapagos, a próbki z Antarktyki dostarczyli mu naukowcy ze Scripps Institution of Oceanography. Naukowcy najpierw zmierzyli naturalny magnetyzm skał. Następnie podgrzali je i ochłodzili w obecności pola magnetycznego i zmierzyli ich magnetyzm po ochłodzeniu. Naturalny magnetyzm skał jest proporcjonalny do pola magnetycznego, w którym stygły. Dzięki eksperymentom naukowcy byli w stanie obliczyć średnią historyczną intensywność pola magnetycznego. Wynosiła ona około 15 mikrotesli na równiku i 30 mikrotesli na biegunach. Dzisiejsza intensywność wynosi zaś, odpowiednio, 30 i 60 mikrotesli. To oznacza, że dzisiejsza intensywność jest nienormalnie wysoka i jeśli nawet ona spadnie, to będzie to spadek do długoterminowej średniej, a nie ze średniej do zera, stwierdza Wang.
      Uczony uważa, że naukowcy, którzy postulowali nadchodzące przebiegunowanie opierali się na wadliwych danych. Pochodziły one z różnych szerokości geograficznych, ale nie z równika. Dopiero Wang wziął pod uwagę dane z równika. Ponadto odkrył, że w przeszłości źle rozumiano sposób, w jaki w skałach pozostaje zapisana informacja o ziemskim magnetyzmie. Z tego też powodu przyjęto błędne założenie. Uznano, że gdy poszczególne ferromagnetyczne ziarna w skałach ulegały schłodzeniu spiny elektronów przyjmowały tę samą orientację, z której można było odczytać intensywność pola magnetycznego. Teraz wiemy, że jest to prawdą ale tylko do pewnej ograniczonej wielkości ziaren. Gdy są one większe spiny elektronów w różnych częściach ziarna przyjmują różną orientację. Wang opracował więc metodę korekty tego zjawiska i zastosował ją przy badaniach skał z Galapagos.
      Wang przyznaje, że nie wie, kiedy dojdzie do kolejnego przebiegunowania. Jeśli założymy, że utrzyma się obecny spadek, to za 1000 lat intensywność pola magnetycznego będzie odpowiadała średniej długoterminowej. Wówczas może zacząć się zwiększać. Tak naprawdę nie istnieje sposób, by przewidzieć, co się stanie. Proces magnetohydrodynamiczny ma bowiem chaotyczną naturę".

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzisiaj, 28 lipca, jest tegoroczny Dzień Długu Ekologicznego, czyli dzień, w którym ludzkość zużyła wszystkie zasoby, jakie ziemskie ekosystemy są w stanie odnowić w ciągu roku. Ziemia ma dużo zasobów, więc przez jakiś czas możemy ich ją pozbawiać, ale takie nadmierne zużycie nie może trwać wiecznie. To podobnie, jak z pieniędzmi. Przez jakiś czas możemy wydawać więcej, niż zarabiamy. Ale w końcu zbankrutujemy, mówi Mathis Wackernagel, prezydent Global Footprint Network.
      Indeks Dzień Długu Ekologicznego został stworzony przez naukowców na początku lat 90. Dzięki temu indeksowi wiemy, że ludzie zużywają obecnie tyle zasobów, że do ich odtworzenia potrzebowalibyśmy 1,75 planet takich jak Ziemia. Obliczenia przeprowadzono też dla okresu sprzed powstania wskaźnika. Pokazały one, że w bieżącym roku Dzień Długu Ekologicznego nadszedł najwcześniej w historii. Jeszcze w 1970 roku dzień ten następował 30 grudnia, zatem tempo zużywania zasobów pozwalało planecie na ich odnawianie. W roku 2018 był to już 1 sierpnia. Pandemia wyraźnie zahamowała nasze apetyty i w roku 2020 Dzień Długu Ekologicznego przypadł na 22 sierpnia. Obecnie zaś wypada najwcześniej od 1970 roku.
      Krajem, którego mieszkańcy – w przeliczeniu na głowę – zużywają najwięcej zasobów, jest Katar. Gdyby wszyscy ludzie zużywali tyle zasobów, co Katarczycy, Dzień Długu Ekologicznego miałby miejsce 10 lutego. Następny na liście jest Luksemburg (14 lutego), a później Kanada, USA i Zjednoczone Emiraty Arabskie (13 marca). Gdyby zaś każdy człowiek zużywał tyle zasobów, co przeciętny Polak, to Dzień Długu Ekologicznego przypadłby na 2 maja. Nie mamy się tutaj czym poszczycić, gdyż mieszkańcy wielu bogatszych krajów zużywają mniej zasobów. Na przykład dla Japonii dzień ten przypada 6 maja, dla Szwajcarii 13 maja, a dla Wielkiej Brytanii 19 maja.
      Według wskaźnika, większość zużywanych przez nas zasobów Ziemi (55%) wykorzystujemy na produkcję żywności, z tego zaś olbrzymia część przeznaczana jest na wyżywienie zwierząt, które później zjadamy. Na przykład w UE aż 63% ziemi ornej jest bezpośrednio powiązana z produkcją zwierzęcą. Rolnictwo przyczynia się do wylesiania, zmiany klimatu, utraty bioróżnorodności, degeneracji ekosystemów i zużywa przy tym znaczną część wody pitnej, mówią przedstawiciele Global Footprint Network. Dlatego też najprostszym i najszybszym sposobem na ograniczenie zużycia zasobów naturalnych byłoby zmniejszenie spożycia mięsa, szczególnie w bogatych krajach. Gdybyśmy jedli go o połowę mniej, to Dzień Długu Ekologicznego przypadłby o 17 dni później. Z kolei zaprzestanie marnowania żywności, a ludzkość marnuje około 33% tego, co produkuje, opóźniłoby nadejście Dnia Długu Ekologicznego o 13 dni.
      Ze szczegółami można zapoznać się na witrynie Global Foodprint Network. Umieszczono tam też kalkulator, za pomocą którego możemy sprawdzić, ilu planet byśmy potrzebowali, gdyby wszyscy ludzie zużywali tyle zasobów, co my.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiny planują przeprowadzenie testu obrony planetarnej. W 2026 roku chcą wystrzelić misję, w ramach której spróbują zmienić kurs asteroidy 2020 PN1. Z przedstawiony slajdów wynika, że rakieta Long March 3B wyniesie w przestrzeń kosmiczną impaktor i orbiter. Pierwsze z urządzeń uderzy w asteroidę, drugie zaś będzie obserwowało całe wydarzenie.
      Plan Chin jest podobny do misji DART wystrzelonej przez NASA w listopadzie ubiegłego roku. Już za 2 miesiące DART ma uderzyć w asteroidę Dimorphos (ok. 160 m średnicy) krążącą wokół większej asteroidy Didymos (ok. 780 m średnicy), a całe wydarzenie zarejestruje niewielki włoski satelita LICIACube, który stanowi część misji.
      Obecnie Ziemi nie zagraża żadna duża asteroida, której uderzenie mogłoby spowodować katastrofalne skutki. Specjaliści zajmujący się śledzeniem asteroid bliskich Ziemi są pewni, że tego typu niebezpieczeństwo nie będzie groziło nam przez najbliższych 100 lat. Jednak, jak widzimy, różne agencje kosmiczne już przygotowują się na taką ewentualność i pracują nad technologiami obrony naszej planety.
      Jednym z pomysłów na taką obronę jest rozbicie o powierzchnię asteroidy pojazdu, w wyniku czego asteroida – której trasa znajduje się na kursie kolizyjnym z Ziemią – lekko zmieni kurs i ominie planetę. Takie działanie musi być przeprowadzone na wiele lat przed upadkiem takiej asteroidy na Ziemię, gdyż zmiana kursu w wyniku uderzenia impaktora będzie minimalna, potrzeba zatem dużo czasu, by odchylenie od kursu na tyle się powiększyło, byśmy uniknęli niebezpieczeństwa. Na szczęście naprawdę duże asteroidy potrafimy wykryć na wiele lat zanim znajdą się w pobliżu Ziemi.
      Technologia kinetycznego impaktora to jedno z proponowanych rozwiązań obrony Ziemi przed planetami. Więcej o programie ochrony Ziemi pisaliśmy w artykułach Znamy już ponad 10 000 NEO oraz Szef NASA zaleca modlitwę. Ostatnio zaś przeprowadzono wyliczenia, z których dowiadujemy się, że broń atomowa może uchronić Ziemię przed asteroidami. Jednak z innych badań wynika, że obronienie Ziemi będzie trudniejsze, niż dotychczas sądziliśmy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już jutro będziemy mogli oglądać superksiężyc, Księżyc pełni, który dodatkowo znajdzie się w perygeum swojej orbity wokół Ziemi. Nasz naturalny satelita będzie więc nie tylko w pełni, ale i najbliżej Ziemi. Będzie o 14% większy i 30% jaśniejszy niż wówczas, gdyby w czasie pełni znajdował się w apogeum – najdalszym punkcie orbity.
      Pełnia to dobry moment, by obserwować ukształtowanie powierzchni Srebrnego Globu. Tym bardziej, gdy znajdzie się on w odległości około 357,5 tysiąca kilometrów od Ziemi. To o 30 tys. kilometrów bliżej, niż jego średnia odległość od naszej planety i 50 tys. km bliżej, niż w apogeum.
      Latem na półkuli północnej Księżyc w pełni znajduje się niżej nad horyzontem niż w innych porach roku. Łatwiej więc o spektakularne zdjęcia gór czy budynków z wielkim superksiężycem w tle. Księżyc jest większy i bardziej fotogeniczny. Jako, że jest bliżej horyzontu, jego światło musi przejść przez grubszą warstwę atmosfery, dzięki czemu zyskuje dodatkowe zabarwienie.
      Pełnia Księżyca rozpocznie się jutro o godzinie 13:52 czasu polskiego. Oświetlone będzie wówczas 100% jego tarczy. W perygeum księżyc znajdzie się 15 czerwca o godzinie 01:24. Odległość pomiędzy Księżycem a Ziemią wyniesie wówczas 357 432 km. I to właśnie najlepszy moment na jego obserwowanie. Srebrny Glob będzie oświetlony w 100% i będzie najbliżej. Już o godzinie 02:25 oświetlone będzie 99% powierzchni, a on sam oddali się od nas o 2 kilometry.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W danych zebranych dotychczas przez Teleskop Hubble'a „ukrywało się” około 1700 asteroid. Autorzy najnowszych badań – zawodowi astronomowie oraz naukowcy – połączyli siły i przeanalizowali dane zebrane przez słynny teleskop. Projekt ruszył 30 czerwca 2019 roku w Międzynarodowym Dniu Asteroid. Na popularnej platformie croudsourcingowej nauki, Zooniverse, uruchomiono wówczas „Hubble Asteroid Hunter”.
      Celem analizy było znalezienie informacji o nieznanych asteroidach w archiwalnych danych Hubble'a. Trzeba było wyłowić je z danych, które badaczom z innych projektów naukowych wydawały się bezwartościowe. To, co jest śmieciem dla jednego astronoma, może być skarbem dla drugiego, stwierdza lider badań, Sandor Kruk z Instytutu Fizyki Pozaziemskiej im. Maxa Plancka. Uczony zauważa, że ilość danych, które archiwizują astronomowie rośnie w olbrzymim tempie i warto zaglądać do tego, co inni odrzucili.
      Analizie poddano informacje zebrane pomiędzy 30 kwietnia 2002 roku a 14 marca 2021.
      Jako, że typowy czas obserwacyjny instrumentów Hubble'a wynosi 30 minut, asteroidy pojawiają się na zdjęciach w formie smug. Jednak systemy komputerowe mają problemy z wyłowieniem tych smug, dlatego do ich wykrywania zaprzęgnięto ludzi. Ze względu na orbitę i ruch samego Hubble'a smugi te są zakrzywione, przez co trudno jest stworzyć algorytm komputerowy, który byłby w stanie je wykryć. Dlatego potrzebowaliśmy ochotników, którzy je klasyfikowali, a dopiero później na tej podstawie uczyliśmy algorytm ich rozpoznawania, mówi Kruk.
      W projekcie wzięło udział 11 482 naukowców-amatorów, którzy przeanalizowali tysiące zdjęć. Dzięki temu udało się wykryć 1488 prawdopodobnych asteroid. Obiekty takie znajdowały się na około 1% analizowanych fotografii. Później wytrenowany na tym zbiorze danych algorytm zauważył kolejnych 999 kandydatów na asteroidy. Wtedy do pracy przystąpił Kruk i jego koledzy.naukowcy przyjrzeli się obiektom zauważonym przez amatorów oraz algorytm komputerowy i stwierdzili, że mamy do czynienia z 1701 rzeczywistymi asteroidami. Wyniki poszukiwań porównano następnie z bazą danych Minor Planet Center, w której znajdują się informacje o obiektach w Układzie Słonecznych. okazało się, że około 1/3 z tych asteroid została już wcześniej odnotowana.
      Teraz naukowcy chcą obserwować odkryte asteroidy, by określić ich orbity oraz odległość od Ziemi.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...