Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Skąd się wziął Omikron? Naukowcy wciąż szukają jego źródła

Recommended Posts

Posted (edited)
22 minuty temu, 3grosze napisał:

Charakterystyczne: jak wojujący nieszczep, to obowiązkowo dyletant. Permanentna korelacja.:D

Mościwie "panujący" jest zakażony. Dla nieszczepa-dyletanta trudna polska słowa, nie do pojęcia i rozróżnienia od choroby.

Jaki dokładny się znalazł. :lol: Od samego początku media specjalnie przekręcały te dwa pojęcia, a królowała w tym zapewne wiele razy cytowana tu przez ciebie i kolegę wybiórcza. :lol:

Sam ile razy poprawiałem takich osobników jak ty czy jajcarz, bo siali niepotrzebnie panikę, a tu popatrz. Nowa mądrość etapu co nie? :lol:

Lewicowcy to zazwyczaj pó*główki z papierem po byle jakich studiach, przekonani o własnej wielkości. Nie spodziewam się po nich niczego innego niż arogancji, hipokryzji i pseudo inteligentnych przemyśleń. :lol:

Edited by Maximus

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 godziny temu, Maximus napisał:

:lol: (...) :lol: (...) :lol: (...) :lol:

Ta czarna dziura w jamie gębowej, to skutek wypadnięcia protezy szczękowej po bezsensownym kłapaniu tu papą.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
32 minuty temu, 3grosze napisał:

Ta czarna dziura w jamie gębowej, to skutek wypadnięcia protezy szczękowej po bezsensownym kłapaniu tu papą.

Łał, nie wiedziałem, że króliki laboratoryjne są takie wyszczekane. :lol: Hauuuu.

Czwarta dawka dzielnie przyjęta towarzyszu trzygroszówka?! No to co tu stoicie?!? Na koniec kolejki do piątej!! Hauuu. :lol:

Edited by Maximus

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Maximus napisał:

Gdyby każdy płacił na siebie, a rynek był prawdziwie wolny to nie spłacałbyś swojego wyrostka "do tej pory" tylko wyrostek kosztowałby na wolnym rynku nie tak znowu wiele (ze względu na konkurencję), powiedzmy tyle co w prywatnych klinikach, do których przeglądu dostałeś link.

Mała poprawka. Wolny rynek sensu stricte to w dzisiejszych realiach w ogóle abstrakcja, bo oznacza brak jakichkolwiek regulacji hamujących negocjacje popytu i podaży oraz konkurencję. Chyba jedynym takim w miarę normalnym przykładem są małe społeczności typu rodzina, gdzie jednostki dogadują się, wymieniają, dzielą pracą itp. Osobiście lubię podawać przykład ojca, który zarabia na utrzymanie, w tym matki. Ojciec płaci matce za dostarczenie mu posiłków, seks itp. Pozostałe pieniądze są wspólne, czyli idą na dziecko, utrzymanie domu.

Tak jak Friedman powiedział, usługi medyczne byłyby bardzo tanie, gdyby nie wymagały licencji. Każdy oglądał "Znachora", więc wie jak by to działało na wsi. W dzisiejszych czasach teoretycznie Internet pozwala znaleźć opinie o danych lekarzach i w ten sposób jako tako można by wybrać wśród gorszych, ale tańszych i lepszych, ale droższych. Niestety lewactwo wprowadziło RODO i inne prawne ograniczenia, które niszczą wolność rynku, a za ujawnienie informacji trzeba dodatkowo płacić. Tą opłatą jest de facto właśnie licencja. 

Ktoś by spytał, a jak sprawdzić na wolnym rynku, mając tylko Internet, czy dany lekarz nie jest oszustem? Rozwiązaniem byłyby kontrole podobnie jak kontrole żywności w sklepach. Oszust musiałby się liczyć z tym, że gdy trafi na kontrolera, to dostanie tak wysoką karę, że odechciałoby mu się jakichkolwiek działalności. Oczywiście problem leży w ustaleniu sposobu weryfikacji lekarza. Np. można wprowadzić minimalne wymagania, jak ukończenie odpowiedniej szkoły oraz praktyki w zawodzie, aby były udokumentowane. Powiedzmy rok praktyki i może już działać. Taki szpital zatrudniłby wtedy praktykanta, który pod okiem doświadczonego chirurga zrobiłby paręnaście takich operacji. Po roku praktykant może założyć własny szpital, dając najniższe stawki, aby przyciągnąć klientów. Tutaj przydaje się niska warstwa społeczna, która zawsze będzie bardziej patrzeć na cenę niż jakość czy ryzyko, więc oni będą pierwszymi klientami. Stopniowo będą przychodzić kolejne warstwy, lekarze będą mogli podwyższać stawki do pewnego średniego poziomu.

Powyższe dowodzi, że nawet plebs jest pożyteczny w gospodarce, co można traktować jako rodzaj łańcucha pokarmowego, w którym kolejne organizmy odgrywają swoją rolę.

Jeśli chodzi o rolę państwa, to można rozważyć dwa punkty widzenia. Liberalny będzie sprowadzał państwo tylko do roli kontrolera jakości. Keynesowski oprócz kontrolera wprowadza wsparcie dla popytu i/lub podaży. Wynika to z różnych nierównowag i niedoskonałości rynku. Aby jednak keynesizm miał rację bytu, a nie pogorszył sytuacji, nie doprowadził do katastrofy, jaką np. mamy przez obecny rząd, należy postawić wcześniej pewne warunki. Np. należy zlikwidować płace minimalne, które głównie co robią, to podnoszą inflację oraz/lub bezrobocie. Gdy brakuje rąk do pracy, jak w Polsce, będzie to sama inflacja. Tak się dokładnie dzieje (chociaż na obecną inflację wpływa jeszcze kilka innych czynników). Likwidacja płac minimalnych natychmiast przywraca równowagę na rynku pracy, a nawet może zwiększyć dochody do państwa, ponieważ likwiduje szarą strefę. Zatem ceny spadną, co także przyczyni się do normalizacji stawek za usługi medyczne. Kiedy zniesione zostaną płace min. można dopiero wtedy pomóc plebsowi w sfinansowaniu pewnych usług medycznych. Można to zrobić na różne sposoby, a najlepszym jest likwidacja patologii, zwanej programem Rodzina 500+, który płaci co miesiąc nawet bogaczom po setki złotych. To że nikt nie krzyczy w Polsce, jaką patologię stworzono, świadczy o głębokiej demoralizacji tego społeczeństwa. W każdym razie nawet drogie usługi mogą zostać sfinansowane dzięki temu, że ci, którzy sobie trzymają na kontach albo inwestują sobie na giełdach ukradzione 500 zł co m-c, tracą je na korzyść potrzebujących. To się nazywa efektywność gospodarowania pieniędzmi podatnika. W rzeczywistości jednak ten sposób finansowania nie jest najlepszy z możliwych, ponieważ 500+ to zwykła kradzież, a gdyż finansują go podatki, które wszyscy płacimy. Lepiej więc zlikwidować to pasożytnictwo razem z towarzyszącymi mu podatkami. Jeżeli jednak już coś podobnego miałoby zostać, to zasiłki tylko dla plebsu. Drugim jednak i najlepszym sposobem jest opodatkowanie KK i to na dwa sposoby. Ponieważ ta pedofilsko-mafijna organizacja zarabia na uprawianiu zabobonno-politycznej działalności, należy ją opodatkować wyżej niż zwykłe przedsiębiorstwa, które coś produkują. Ponadto, ponieważ jest nie tylko zwolniona z płacenia podatków doch, ale też otrzymuje gigantyczne dotacje od państwa co roku, należy nie tylko z tym skończyć, ale dodatkowo wprowadzić podatek od ich aktywów, żeby choć trochę kraj mógł odzyskać zagrabione przez tą czarną zarazę pieniądze.

Natomiast dla podaży, państwo może dokonywać różnych zachęt, aby lekarze chętniej chcieli zakładać własne kliniki i szpitale. Np. właśnie lekarzy zwolnić z podatku dochodowego, bo w końcu ich działalność ma szczególne znaczenie dla społeczeństwa. Zamiast tej czarnej zarazy, które ma ujemne znaczenie, a nie płaci tego podatku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ponieważ panuje dziwnego rodzaju skleroza i dziś wszyscy się wypierają że mówili że szczepionka ochroni przed zachorowaniem to ja jednak przypomnę:
Prof. Horban: Zaszczepieni na Covid-19 nie będą zarażali, bo nie będą zakażeni - RMF 24

Cytat

"Zaszczepieni przeciwko COVID-19 nie będą zarażali, bo nie będą zakażeni" - stwierdził główny doradca premiera ds. Covid-19 prof. Andrzej Horban. Według niego, szczepionka na koronawirusa działa również na nowy szczep wirusa z Wielkiej Brytanii.

Dziś wszyscy mówią: absolutnie tak nie mówiliśmy :D Ale co ja tam wiem. Nie jestem profesorem. Taki wioskowy głupek ze mnie :)
Ta skleroza jest naprawdę dziwnym zjawiskiem - działa tylko w jedną stronę :) To jakaś skleroza AI :)

2 godziny temu, Antylogik napisał:

Ktoś by spytał, a jak sprawdzić na wolnym rynku, mając tylko Internet, czy dany lekarz nie jest oszustem?

A po co?
Czy jak dziś idziesz do lekarza to masz jakąkolwiek gwarancję jakości? Nie masz żadnej.
Byłem kiedyś z córką u dwóch lekarzy jednego dnia. Dwie krańcowo różne diagnozy.
Jakimś dziwnym myśleniem jest że jak będzie wolny rynek to będzie idealnie. Ma być tylko lepiej. A dziś jest tak że gorzej być nie może.
Widzę nawet u wolnorynkowców wkrada się błędne lewicowe myślenie że:"nie możemy pozwolić na nawet jedną łzę" (dopóki będzie choć jedna łza - będziemy regulować, kontrolować, więzić i mordować tych co te łzy powodują).
Otóż świat jest pełen łez i taki świat należy zaakceptować bo każda próba pozbycia się łez jak do tej pory prowadziła do niewyobrażalnych zbrodni. Dziś bowiem Ty płaczesz z czyjegoś powodu a jutro ktoś płacze z Twojego. Czy to znaczy że obu Was należy wyeliminować? Nie - należy zaakceptować łzy.
Jeśli dziś sanitaryzm triumfuje nad wolnością to jest to właśnie efekt tego że ludzie nie potrafią zaakceptować chorób i zgonów (retorycznie "łez").
A faszyzm z sanitaryzmem mają się dziś najlepiej od czasów Hitlera.

Edited by thikim
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 5.01.2022 o 14:29, thikim napisał:

Prezydent Wielkiego Imperium Lechickiego - zaszczepiony trzema dawkami, świeżo, minęły akurat dwa tygodnie od trzeciego szczepienia - pośród samych zaszczepionych - zachorował.

Zapomniałeś dodać, że... drugi raz, hyhyy. 

3 godziny temu, thikim napisał:

Ponieważ panuje dziwnego rodzaju skleroza i dziś wszyscy się wypierają że mówili że szczepionka ochroni przed zachorowaniem to ja jednak przypomnę:
Prof. Horban: Zaszczepieni na Covid-19 nie będą zarażali, bo nie będą zakażeni - RMF 24

Z czasem demagodzy zmienili cel i teraz mówią, że musimy się szczepić, aby uchronić się przed hospitalizacją i zgonem. Za chwilę będą mówić, że wprawdzie nie chroni przed ciężkim zachorowaniem, ale nadal chroni przed śmiercią. Za 2-3 miesiące powiedzą, że wprawdzie szczepionka nie chroni przed śmiercią, ale dzięki niej długo nie będziemy cierpieć. Więc trzeba się szczepić.

 

4 godziny temu, thikim napisał:

A po co?
Czy jak dziś idziesz do lekarza to masz jakąkolwiek gwarancję jakości? Nie masz żadnej.
Byłem kiedyś z córką u dwóch lekarzy jednego dnia. Dwie krańcowo różne diagnozy.

Tak się bardzo często dzieje. Ale poniekąd wynika to z immanentnej własności medycyny: jest to dziedzina skomplikowana. Wiadomo, że jest dużo bardziej skomplikowana niż np. bankowość. Ale już sama bankowość wymaga kontroli zewnętrznej, bo nie można pozwolić, by bank oszukał ludzi i nie spłacił swoich należności klientom, np. mówił, że daje 5%, a wypłaca 1% odsetek. Tym bardziej więc medycyna wymaga kontroli.

Należy oddzielić poziom skomplikowania danej dziedziny, która prowadzi do tego, że dwóch lekarzy wyda dwie różne diagnozy czy zaleci różne leczenie, chociaż teoretycznie powinno być to samo: nie ma znaczenia, który bank wypłaca mi odsetki, albo nie ma dużego znaczenia, który fryzjer obetnie mi włosy. Im bardziej złożona dziedzina, tym powstanie więcej kombinacji, podejścia, możliwości wyboru. Wynika z tego logiczny wniosek, że tam gdzie bardziej skomplikowana dziedzina tam potrzeba więcej fachowców, aby móc wybrać właściwy kierunek. Można się kierować opiniami, sprawdzić historię danego lekarza/instytucji (tu potrzebny jednak mechanizm dobrej informacji o konkretnych lekarzach - tego brak z powodu właśnie lewackich wynalazków typu RODO), samemu wyrobić sobie opinie, chociaż to kosztuje, albo po prostu kierować się ryzykiem, czyli niską/wysoką ceną usługi. 

Czyli musimy oddzielić te dwie sprawy - ogólna kontrola jakości, która dotyczy ważnych społecznie usług/produktów, jak np. żywność, leczenie, budownictwo - od problemu złożoności danej dziedziny, która nie może być kontrolowana przez zewnętrzne podmioty, bo to by oznaczało de facto wprowadzenie totalitaryzmu, gdyż nauka jest zbyt skomplikowana, żeby jakieś instytucje kontrolowały prywatne podmioty. Chodzi głównie o to, aby wyeliminować oszustów, a nie na siłę błędy, które się każdemu zdarzają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.12.2021 o 10:12, Antylogik napisał:

Co więcej, jeśli moja hipoteza, że szczepionka wzmacnia koronawirusa, jest prawdziwa, to powinniśmy się spodziewać nie spadku a wzrostu śmiertelności. Bardziej agresywny wirus będzie wymagał coraz silniejszego układu odpornościowego. Szczepionkowcy dadzą radę, bo każda kolejna szpryca to dla nich nie problem. Ale antyszczepy mogą nie nadążyć za zwiększaniem odporności.

Znalazłem nawet artykuł, który pośrednio to potwierdza:

Humans Are Causing Mutations in SARS-Cov-2, but Natural Selection Helps It Bounce Back

Cytat

Scientists investigating the evolution of the virus that causes Covid19 say that its mutation seems to be directed by human proteins that degrade it, but natural selection of the virus enables it to bounce back. The findings could help in the design of vaccines against the virus.

All organisms mutate. You were for example born with between 10 and 100 new mutations in your DNA. Mutation is usually a random process often owing to mistakes made when DNA is copied. Recent work from researchers at the Universities of Bath and Edinburgh, suggests that in the case of SARS-CoV-2, mutation may well not be a random process and that instead humans are mutating it, as part of a defence mechanism to degrade the virus.

Cytat

Professor Hurst commented: “It looks like mutation isn’t random, but instead we are attacking the virus by mutating it.”

But what are these mutations doing to the virus? Are they helping or hindering it? Looking at the actual composition of the virus and by comparing between different sorts of sites within the virus they found evidence that natural selection – survival of the fittest – is allowing the virus to fight back against the mutational process.

Naukowcy więc spostrzegli, że człowiek atakując wirusa, paradoksalnie sprzyja jego mutacjom, natomiast dobór naturalny ogranicza różnorodność tych mutacji poprzez "dobieranie" tych najlepszych z ewolucyjnego punktu widzenia, nakierowując je na "właściwą" ścieżkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Tak, ale istnieje granica. Trudno się dyskutuje z płaskoziemcami (choć mają rację)" - Główny profesor sanitarysta prywatnie o przeciwnikach segregacji i przymusowych szczepień.
Ale tak robili niemal wszyscy, nie tylko on. Publicznie: dystans dezynfekcja maseczki. Prywatnie: chodźmy na imprezę, ten wirus to grypa.
Ja tylko próbuje sobie wyobrazić jak te przerażone wirusem tłumy się czują - bo chyba aż tak ślepe to nie są żeby nie widzieć że ci wszyscy lekarze, dziennikarze, politycy (publicznie ich bohaterzy) - prywatnie mają ich za idiotów i śmieją się z tych wszystkich zasad.
No może poza Grzesiowskim po trzeciej dawce siedzącym w domu w maseczce :) - chociaż pewnie jak zrobił selfie to maseczkę zdjął :D

W dniu 30.01.2022 o 16:21, Antylogik napisał:

natomiast dobór naturalny ogranicza różnorodność tych mutacji

Mutacji korony ile mamy oficjalnie? 100 milionów? Nie pamiętam ale to szło w miliony :) tylko nieliczne miały to szczęście być odkryte przez medyków znających dziennikarzy którzy pomogli w promocji i dali jakieś fajne nazwy. Niemal wszystkie skończyły bezimiennie.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 5.01.2022 o 15:25, Maximus napisał:

 

 

W dniu 30.01.2022 o 16:21, Antylogik napisał:

 

 

10 godzin temu, thikim napisał:

 

Niniejszym przepraszam Was chłopaki za ostre sformułowania pod Waszym adresem, spowodowane Waszą postawę antyszczepionkową. Okazuje się, że to nie jest Wasza wina, a przyczyna tego wymaga współczucia:

https://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,173954,28066080,niechec-do-szczepionki-przeciw-covid-19-moze-byc-powiazana-z.html#do_w=57&do_v=67&do_st=RS&do_sid=330&do_a=330&s=BoxOpLink

Brytyjscy eksperci uważają, że część tego typu zachowań da się wyjaśnić traumami wyniesionymi z rodzinnego domu.

- Niekorzystne doświadczenia z dzieciństwa (adverse childhood experiences - ACEs) mogą mieć ogromny wpływ na przyszłą wiktymizację i skłonność do przemocy, a także na zachowania związane ze zdrowiem - czytamy na stronie Centers for Disease Control and Prevention (CDC).

- Złe doświadczenia w dzieciństwie są silnie powiązane z gorszym zdrowiem psychicznym.

Niechęć do szczepień była trzy razy wyższa wśród osób, u których liczba urazów w dzieciństwie wynosiła cztery lub więcej.

Edited by 3grosze
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem to godnym politowania jest cytowanie wys*ywów gazety wybiórczej. :)

Lab rat dalej szczeka (to jakaś mutacja?:lol:), chociaż im bliżej końca "pandemii" tym coraz już namacalniej widać, żeście się chłopaki dali zrobić w durnia. :lol:

Gratulacje! :lol:

https://zyciekalisza.pl/artykul/jan-pospieszalski-ujawnil/1270681

1270681_1643717305.jpg

Plują na was, a wy DALEJ, że deszcz pada. IQ i spostrzegawczość rozwielitki.

Chcecie czegoś naprawdę mądrego posłuchać to:

 

Edited by wilk
Nie odpisujemy cytatem całej wypowiedzi osoby powyżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.02.2022 o 11:33, Maximus napisał:

chociaż im bliżej końca "pandemii" tym coraz już namacalniej widać, żeście się chłopaki dali zrobić w durnia

Zawsze można to wyprzeć.
Zresztą co tu wypierać. Kasa poszła prawdziwa dla naprawdę olbrzymiej części środowiska medycznego, dla firm produkujących szczepionki oraz testy.
Ale koniec pandemii rzeczywiście już się zbliża. Nie koniec korony - bo ta przez lata pozostanie. Ale koniec traktowania korony jako epidemii. Kolejne kraje zaczynają iść  w stronę: korona to grypa.
Rada medyczna nie dlatego sp***doliła że rząd nie robił co chcieli, ale dlatego że ktoś musi zebrać na klatę efekty tych dwóch lat. I nikt nie chce być w tej skórze. Nie będzie przyjemnie. 
A najpiękniejszy lewicowy premier na świecie - uciekł ze swojej rezydencji jak tam przybyły tłumy - które telewizja przedstawiała jako nieznaczące grupki :D
Jednocześnie chce podkreślić że grupy zagrożone (starsi i chorzy) powinni się szczepić. Ale nie było i nie ma żadnych przesłanek żeby szczepili się ludzie spoza tych grup. To nie zatrzymywało mutacji. Straszenie że nieszczepieni mordują zaszczepionych było żałosne.
Szczepionki - nawet jeśli chodzi o starszych - nie dały jakiegoś przełomu. Dalej, obecnie ok. 30 % zgonów i ciężkich przypadków to są zaszczepieni. Ale ludzie zagrożeni jak najbardziej powinni korzystać nawet z tak mało skutecznych szczepionek. Bo trochę bardziej pomagały (starszym i chorym) niż szkodziły.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, thikim napisał:

Ale koniec traktowania korony jako epidemii. Kolejne kraje zaczynają iść  w stronę: korona to grypa.

Jak już, to przeziębienie, które wywołują właśnie koronawirusy, ale też adenowirusy i rynowirusy.

 

3 godziny temu, thikim napisał:

Rada medyczna nie dlatego sp***doliła że rząd nie robił co chcieli, ale dlatego że ktoś musi zebrać na klatę efekty tych dwóch lat. I nikt nie chce być w tej skórze.

Albo policzyli, że przy tej inflacji za mało płacą (bo od wielu miesięcy się niby zżymali).

 

W dniu 3.02.2022 o 11:33, Maximus napisał:

Chcecie czegoś naprawdę mądrego posłuchać to

A jego nie słucham, bo wierzy w bzdety jak zamach smoleński, to taki typowy pisuar, pokłócony z rodziną.

W dniu 30.01.2022 o 16:21, Antylogik napisał:

Naukowcy więc spostrzegli, że człowiek atakując wirusa, paradoksalnie sprzyja jego mutacjom, natomiast dobór naturalny ogranicza różnorodność tych mutacji poprzez "dobieranie" tych najlepszych z ewolucyjnego punktu widzenia, nakierowując je na "właściwą" ścieżkę.

Dzięki powyższemu wpadłem na nową teorię. Szczepionki przyspieszają mutacje, co zwiększyło poziom śmiertelności (zwróćcie uwagę na dziwaczne zachowanie fal w Szwecji, która ma już 74% zaszczepionej populacji, a ostatnio rośnie liczba zgonów), wyprzedzając efekt selekcji naturalnej. W końcu jednak większa różnorodność mutacji wymusi tę selekcję. W związku z tym dostaniemy efekt nieliniowy - może nie idealną odwróconą literkę "u", ale np. krzywe "u" - z przeciągniętym drugim ramieniem. Sumarycznie będzie więc jak chciał Bill Gates, który przewiduje koniec pandemii w tym roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, thikim napisał:

Jednocześnie chce podkreślić że grupy zagrożone (starsi i chorzy) powinni się szczepić.

Każdy ma swoje zdanie. Moje jest takie, że zależy na co. Np. szczepienie przeciw żółtaczce jest bardzo sensowne i bezpieczne (przydatne w przypadku zabiegów w szpitalu itd). Ale już np. przeciwko grypie bym nie polecał. Dlaczego?

W rodzinie mam parę w podeszłym wieku, która do wieku 75 lat nigdy się nie szczepiła na grypę. Ogólnie chorowali rzadko, a jeżeli już to przechodzili normalnie, co najwyżej umiarkowanie, żadnych ekscesów. Syn owej pary nareszcie (podkreślę, że za namową rodzinnej!) zaprowadził ich na szczepienie, bo "już mają swoje lata" i "to wskazane", "tak będzie dla nich lepiej". Nigdy w życiu nie przeszli tak grypy jak po szczepieniu, ledwo wyżyli i to dosłownie. Nie wiem co w głowie ów syn miał, ale na szczepienie zaprowadził ich po raz kolejny, nie wiem dokładnie czy na następny sezon czy odstęp był większy, ale podejść ze szczepieniami było dwa. Uznali, że pierwszy raz nie miał nic wspólnego, ze szczepieniem, po prostu tak przeszli tę grypę (no, ale po szczepieniu nie powinni zachorować w ogóle, bo jak nie to po co te szczepienie...?). Drugi raz było to samo, tak przeszli, że ni ręką ni nogą prawie pełne dwa tygodnie. To była ich ostatnia przygoda ze szczepieniami na grypę. Teraz już mają po prawie 90 lat i mają się dobrze. Bez szczepień na koronkę, normalnie mają kontakt z ludźmi, szczepionymi jak i nie. Ale to są hardzi ludzie ze wsi, po trudach życia, a nie jakieś wychuchane, wypieszczone, wyszczepione w dzieciństwie na wszystko co się da dzisiejsze chuchra.

14 godzin temu, Antylogik napisał:

Jak już, to przeziębienie, które wywołują właśnie koronawirusy, ale też adenowirusy i rynowirusy.

Z tego co się orientuję, to to co nazywamy zwykłym przeziębieniem ma raczezj podłoże bakteryjne. Mamy wtedy mokry kaszel, zielony katar, ale już niekoniecznie wysoką temperaturę czy łamanie w kościach. Grypa to już raczej właśnie bóle stawów, głowy, wysoka temperatura i suchy kaszel- może być bez infekcji bakteryjnej. Podsumowując to co lekarze określają przeziębieniem to nie wirusówka (grypa).

 

14 godzin temu, Antylogik napisał:

A jego nie słucham, bo wierzy w bzdety jak zamach smoleński, to taki typowy pisuar, pokłócony z rodziną.

A ja polecam mimo wszystko posłuchać a nie kierować się uprzedzeniami, warto! Z resztą dla wiarygodnego osądu zawsze należy wysłuchać obydwu stron...? Żeby wiedzieć o co chodziło Trzygroszówce musiałem przecież przeczytać, choć niechętnie, te  arty z g. wybiórczej...?

Poza tym nie bez powodu Pospieszalski poleciał z TVP, prawda? Poleciał, bo chciał uprawiać rzetelne dziennikarstwo, a nie propagandę. Do studia zapraszał obydwie strony sporu i promował dyskusje, a nie dogmatyzm... Moim zdaniem należy mu się szacunek za bycie nonkonformistą i poświęcenie ciepłej posadki w pogoni za prawdą.

Tematu smoleńska nawet nie ma co poruszać, bo raz, że tak naprawdę nie zostało to wiarygodnie wyjaśnione przez żadną ze stron, a dwa to nie to jest tutaj tematem dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, Maximus napisał:

Z tego co się orientuję, to to co nazywamy zwykłym przeziębieniem ma raczezj podłoże bakteryjne.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Przeziębienie

Cytat

Przeziębienie (znane także jako choroba przeziębieniowa[1], zapalenie nosogardła, zapalenie błony śluzowej gardła, nosa i krtani, ostry nieżyt nosa lub zaziębienie) – wirusowa choroba zakaźna górnych dróg oddechowych ze szczególnie nasilonymi objawami w obrębie nosa, najpowszechniejsza choroba zakaźna występująca u ludzi.

Cytat

Przeziębienie jest infekcją wirusową górnych dróg oddechowych. Najczęściej wywołuje je rinowirus (30–80%), rodzaj pikornawirusa o 99 znanych serotypach[12][13]. Innymi wirusami wywołującymi przeziębienie są: koronawirus (10–15%)[4], wirusy paragrypy, wirus RSV, adenowirus, enterowirusy i metapneumowirusy[14].

 

59 minut temu, Maximus napisał:

Tematu smoleńska nawet nie ma co poruszać, bo raz, że tak naprawdę nie zostało to wiarygodnie wyjaśnione przez żadną ze stron, a dwa to nie to jest tutaj tematem dyskusji.

A jednak jest część wspólna - po 10 latach wrócił temat, który podobnie podzielił społeczeństwo. Tylko, że dziś jest dla wszystkich jasne, że prawda smoleńska leży po stronie antypisowskiej - dowodem jest to, że prokuratura pisowska porzuciła ten temat (choć może oficjalnie udaje, że dalej prowadzi), a tzw. podkomisja Macierewicza poniosła całkowitą klęskę i jedynie co zrobiła,  wydała miliony zł, aby się skompromitować. Po 6 latach władzy tej "drugiej strony" powinno być już wszystko wykazane i udowodnione, a jedynie co jest, to ciągłe rzucanie bezpodstawnych oskarżeń (ostatnio tutaj - gdzie zarzuty i prokurator, czy tylko bzdury potrafią wypisywać?) i autokompromitacja. Warto też zauważyć, że nikt poważny nie podważył raportu komisji Millera (nikt nie postawił zarzutów Laskowi, J. Millerowi itd.). Już za to, że po tylu latach wielu ludziom wydaje się, że sprawa nie została wyjaśniona (bo została i to BARDZO, BARDZO dokładnie), powinna ta ekipa zapłacić wysoką karę, karnie.

Problem prawicy - to też część wspólna obu spraw - to nadmierna wiara w teorie spiskowe i naiwność. Czy można traktować poważnie dziennikarza, dla którego drogą dojścia do prawdy jest intuicja i co mówią przypadkowo napotkani ludzie, a nie naukowcy i eksperci? Oto nowy wywiad z tego cyklu z tym panem: SDP CAFE – PODAJ DALEJ…Jan Pospieszalski - YouTube

Akurat dziennikarz, jeśli ma być poważany (i jeszcze ma swoje lata), to musi być bardzo ostrożny w wypowiadaniu się, no bo to nie jest jakiś artysta, któremu zawsze wolno więcej, bo też traktuje się g z przymrożeniem oka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Antylogik napisał:

Przeziębienie (znane także jako choroba przeziębieniowa[1], zapalenie nosogardła, zapalenie błony śluzowej gardła, nosa i krtani, ostry nieżyt nosa lub zaziębienie) – wirusowa choroba zakaźna górnych dróg oddechowych ze szczególnie nasilonymi objawami w obrębie nosa, najpowszechniejsza choroba zakaźna występująca u ludzi.

No faktycznie tak to definiują, racja.

Nie wchodzę w polemikę na temat Smoleńska. Powiem tylko od siebie, że wg mnie raport Millera to gniot, a pisowi nigdy nie zależało na publicznym wyjaśnieniu sprawy, bo cały ten cyrk służył za paliwo do nakręcania słupków w sondażach. Oni pewnie wiedzą co się stało. My może się dowiemy za xx lat, a może i nie.

Co do Pospieszalskiego uważam, że kolega się myli, ale no cóż, to kolegi zdanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Połączenie łagodnej infekcji i szczepionki wydaje się najbardziej efektywnym czynnikiem chroniącym przed COVID-19, informują naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Główny wniosek z naszych badań jest taki, że jeśli ktoś zachorował na COVID, a następnie został zaszczepiony, to nie tylko znacząco zwiększa się u niego liczba przeciwciał, ale rośnie ich jakość. To zaś zwiększa szanse, że przeciwciała te poradzą sobie z kolejnymi odmianami koronawirusa, mówi profesor Otto Yang z wydziałul chorób zakaźnych, mikrobiologii, immunologii i genetyki molekularnej.
      Wydaje się, że kolejne wystawienia układu odpornościowego na kontakt z białkiem kolca (białkiem S) pozwala układowi odpornościowemu na udoskonalanie przeciwciał u osoby, która chorowała na COVID-19. Uczony dodaje, że nie jest pewne, czy takie same korzyści odnoszą osoby, które przyjmują kolejne dawki szczepionki, ale nie chorowały.
      Grupa Yanga porównała przeciwciała 15 osób, które były zaszczepione, ale nie zetknęły się wcześniej z wirusem SARS-CoV-2 z przeciwciałami 10 osób, które nie były jeszcze zaszczepione, ale niedawno zaraziły się koronawirusem. Kilkanaście miesięcy później 10 wspomnianych osób z drugiej grupy było w pełni zaszczepionych i naukowcy ponownie zbadali ich przeciwciała.
      Uczeni sprawdzili, jak przeciwciała reagują na białko S różnych mutacji wirusa. Odkryli, że zarówno w przypadku osób zaszczepionych, które nie chorowały oraz tych, które chorowały, ale nie były szczepione, możliwości zwalczania wirusa przez przeciwciała spadały w podobnym stopniu gdy pojawiła się nowa mutacja. Jednak gdy osoby, które wcześniej chorowały na COVID-19, były rok po chorobie już w pełni zaszczepione, ich przeciwciała były zdolne do rozpoznania wszystkich mutacji koronawirusa, na których je testowano.
      Nie można wykluczyć, że odporność SARS-CoV-2 na działanie przeciwciał może zostać przełamana poprzez ich dalsze dojrzewanie w wyniki powtarzanej wskutek szczepienia ekspozycji na antygen, nawet jeśli sama szczepionka nie jest skierowana przeciwko danemu wariantowi, stwierdzają naukowcy. Przypuszczają oni, że kolejne szczepienia mogą działać podobnie jak szczepienia po przechorowaniu, jednak jest to tylko przypuszczenie, które wymagają weryfikacji.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się w artykule Previous Infection Combined with Vaccination Produces Neutralizing Antibodies with Potency against SARS-CoV-2 Variants.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania przeprowadzone na Wydziale Inżynierii University of Cambridge wykazały, że zalecenie zachowania 2-metrowego odstępu w czasach pandemii COVID-19 zostało wybrane na zasadzie oceny kontinuum ryzyka, a nie na podstawie konkretnych wyników badań. Okazuje się bowiem, że rozkład prawdopodobieństwa zarażenia w zależności od odległości jest wysoce przypadkowy.
      Inżynierowie z Cambridge przeprowadzili modelowanie komputerowe, by zbadać rozprzestrzenianie się kropli w czasie, gdy ludzie kaszą. Zauważyli, że jeśli osoba zarażona SARS-CoV-2 nie nosi maseczki i kichnie, to może zarazić inną osobę nawet wówczas, gdy znajduje się ona na otwartej przestrzeni w odległości 2 metrów od kichającego. Naukowcy stwierdzili również, że istnieją duże różnice w skutkach kichania, a bezpieczny dystans pomiędzy osobami można ustalić na od 1 do ponad 3 metrów, w zależności od tego, jak duże ryzyko są w stanie zaakceptować instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne.
      Badania, z którymi możemy zapoznać się na łamach pisma Physics of Fluids wskazują, że samo utrzymywanie dystansu nie wystarczy, by zahamować pandemię. Konieczne są szczepienia, wietrzenie pomieszczeń oraz noszenie masek.
      Mimo początkowego nacisku na dezynfekcję rąk i powierzchni wiadomo, że wirus przenosi się drogą kropelkową. Osoba chora może zarażać kaszląc, mówiąc czy nawet oddychając. Pamiętam, jak w 2020 roku dużo mówiono o tym, że wirus przenosi się za pośrednictwem klamek. Pomyślałem wówczas, że jeśli to prawda, to wirus musi opuszczać organizm chorej osoby i rozprzestrzeniać się zgodnie z zasadami mechaniki płynów, mówi główny autor badań, specjalista od mechaniki płynów profesor Epaminondas Mastorakos. Przez wiele ostatnich miesięcy opracowywał on wraz z zespołem różne modele rozprzestrzeniania się SARS-CoV-2.
      Częścią badań nad rozprzestrzenianiem się wirusa zajmuje się wirusologia. Mówi nam ona jak wiele wirusów jest w organizmie i ile wirionów rozsiewamy, mówiąc czy kaszląc. Ale część tych badań to obszar mechaniki płynów, dzięki której wiemy, co dzieje się z kropelkami płynu opuszczającego nasz organizm. Jako specjaliści od mechaniki płynów, chcieliśmy połączyć dane wirusologiczne osoby zakażającej, z danymi wirusologicznymi osoby zakażanej. To pozwala na ocenę ryzyka, dodaje doktor Shrey Trivedi.
      Naukowcy przeprowadzili więc całą serię symulacji. Szacowali np. co się dzieje, gdy organizm osoby zarażonej opuści tysiąc kropli, jak wiele z nich dotrze do osoby znajdującej się w tym samym pomieszczeniu, jak duże będą to krople, a wszystko było rozpatrywane z uwzględnieniem funkcji czasu i przestrzeni.
      Uczeni zauważyli, że w odległości 2 metrów nie dochodzi do znacznego spadku liczby kropli, zatem ryzyko zarażenia nie zmniejsza się znacząco. Gdy osoba chora kaszle i nie ma maseczki, większość dużych kropli opada na pobliskie powierzchnie. Jednak mniejsze krople pozostają zawieszone w powietrzu i szybko oraz łatwo rozprzestrzeniają się na odległość większą niż 2 metry, a ze względu na turbulencje powietrza każde kaszlnięcie charakteryzuje się odmiennym wzorcem rozprzestrzeniania się kropli. Nawet jeśli za każdym razem gdy kaszlę, wysyłam w powietrze taką samą liczbę kropli, to ze względu na zmiany prędkości, temperatury i wilgotności liczba kropli, która dotrze do osoby oddalonej ode mnie o 2 metry, za każdym razem będzie inna, wyjaśnia Mastorakos.
      Naukowcy podkreślają, że zasada 2 metrów to jedynie łatwy do zapamiętania przekaz, a nie gwarancja bezpieczeństwa.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Michael Worobey, ekspert od ewolucji wirusów z University of Arizona, opublikował na łamach Science wyniki swoich badań, z których wynika, że inne źródło pandemii niż targ Huanan w Wuhan jest skrajnie mało prawdopodobne. Wskazuje też, że gatunkiem, z którego wirus przeszedł na ludzi, mógł być jenot, a nie nietoperz
      W swoich badaniach Worobey przyjrzał się potencjalnemu błędowi, który mógł zostać popełniony przy określaniu źródła pierwszych zakażeń. Jako, że szybko zaczęto mówić o tym, iż źródłem jest targ, szczególną uwagę skupiono właśnie na targu. Chciałem sprawdzić, czy związek targu z początkowymi zakażeniami był rzeczywisty, czy też to złudzenie, spowodowane faktem, że to właśnie tam szukano tych zakażeń, mówi Worobey.
      Wyobraźmy sobie następujący scenariusz. Pierwsza epidemia SARS, do której doszło w latach 2002–2003 została powiązana ze zwierzętami sprzedawanymi na targu. Wtedy też wdrożono system, zgodnie z którym, gdy do lekarza zgłosił się pacjent z zapaleniem płuc, lekarz pytał, czy pacjent pracował na targu. Jeśli odpowiedź była twierdząca, przypadek odnotowywano jako interesujący, któremu należy się bliżej przyjrzeć. Jeśli jednak osoba z identycznymi objawami stwierdzała, że nie pracuje na targu, przypadek traktowano jak zwykłe zapalenie płuc, stwierdza uczony. W takim scenariuszu teoretycznie możliwe jest, że 50 wczesnych przypadków COVID-19 z Wuhan zostanie odnotowanych właśnie jako nowa choroba powiązana z targiem, a w tym samym czasie 10 000 innych przypadków zostanie uznane za zwykłe zapalenie płuc, gdyż chorzy nie mieli związku z targiem.
      Jednak taki scenariusz jest nieprawdopodobny, mówi Worobey. Pierwsze podejrzane przypadki nietypowego zapalenia płuc w Wuhan zostały bowiem odnotowane przez lekarzy, nie przez epidemiologów. Nie było wówczas wiadomo, że należy zwracać szczególną uwagę na chorych, którzy mają związki z targiem. Innymi słowy, zanim nie zauważono nowego zagrożenia epidemiologicznego i nie wydano odpowiednich instrukcji, nie ma mowy o tym, by różni lekarze zwracali szczególną uwagę na pacjentów powiązanych z konkretnym miejscem.
      W Wuhan mechanizm VPUE (Viral Pneumonia of Unknown Etiology) został wdrożony 3 stycznia 2020 roku po tym, jak lekarze informowali już o kilkudziesięciu przypadkach tajemniczego zapalenia płuc. Dopiero wtedy chińskie centrum chorób zakaźnych nakazało lekarzom zgłaszanie za pomocą platformy VPUE przypadków podejrzanego zapalenie płuc. I dopiero wtedy mogło zdarzyć się tak, że lekarze szczególną uwagę przywiązywali do osób powiązanych z targiem Huanan w Wuhan. Mimo to, już wcześniej prowadzone analizy nie znalazły dowodu, by do VPUE wpisano nieproporcjonalnie dużą liczbę przypadków powiązanych z targiem w Wuhan.
      Kolejnym istotnym spostrzeżeniem dokonanym przez naukowca jest wskazanie błędu we wspólnym raporcie Chin i WHO, w którym stwierdzono, że pierwszą osobą chorującą na COVID-19 był 41-letni mężczyzna, u którego objawy pojawiły się 8 grudnia 2019 roku. Mężczyzna mieszkał 30 kilometrów na południe od targu i nie miał z nim nic wspólnego. Jego przypadek był wykorzystywany jako rzekomy dowód, że epidemia nie rozpoczęła się na targu, a jej prawdziwym źródłem ma być laboratorium w Wuhan.
      Worobey wykazał, na podstawie dokumentów szpitalnych oraz analiz naukowych, że objawy u mężczyzny pojawiły się nie 8 a 16 grudnia, a do szpitala trafił on 22 grudnia. Mężczyzna, owszem, informował o problemach zdrowotnych 8 grudnia, ale były one związane z... zębami mlecznymi, które posiada w wieku dorosłym. Z tego też powodu zgłosił się do szpitala. Worobey podejrzewa, że podczas tej pierwszej wizyty w szpitalu, w drodze do niego lub też podczas jednej z podróży po mieście, kiedy to na krótko przed pojawieniem się objawów COVID znalazł się w pobliżu targu, doszło do infekcji. U mężczyzny tego objawy infekcji pojawiły się już po tym, jak do lekarzy zaczęli zgłaszać się pracownicy targu w Wuhan.
      Najwcześniejszym pewnym zidentyfikowanym przypadkiem zachorowania na COVID-19 jest kobieta, która na targu w Wuhan sprzedawała owoce morza, a u której objawy pojawiły się 11 grudnia. Co więcej, kobieta ta mówiła, że słyszała o osobach powiązanych z targiem, które już 10 grudnia trafiły do szpitali.
      Z analizy Worobeya wynika zatem, że pierwszy potwierdzony i pewny przypadek wystąpienia objawów COVID-19 miał miejsce 11 grudnia 2019 roku i jest on powiązany z targiem w Wuhan. Podobnie jak 66% potwierdzonych przypadków zachorowań z grudnia 2019 roku.
      Uczony z Arizony dokonał jednak jeszcze jednego niezwykle ważnego spostrzeżenia. Przypomina on, że wiele gatunków zwierząt jest nosicielami koronawirusów oraz że podobne wirusy znaleziono podczas pierwszej epidemii SARS u jenotów. Tymczasem, jak czytamy w artykule Worobeya, najwcześniejsze objawowe przypadki zachorowania zostały powiązane z targiem w Wuhan, szczególnie zaś z jego zachodnią sekcją, gdzie w klatkach przetrzymywano jenoty.
      Niestety, jest bardzo prawdopodobne, że nigdy nie dowiemy się, od jakiego zwierzęcia zarazili się ludzie. Jak pisze Worobey żaden żywy ssak z targu Huanan ani żadnego innego targu w Wuhan nie został przebadany pod kątem SARS-CoV-2, a targ Huanan został zamknięty i zdezynfekowany 1 stycznia 2020 roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Detroit Zoological Society (DZS) ogłosiło, że rozpoczyna program szczepień niektórych zwierząt przeciwko COVID-19. W pierwszej kolejności szczepionki otrzymają goryle, szympansy, tygrysy i lwy. Zwierzęta otrzymają szczepionkę weterynaryjną firmy Zoetis. Do użytku dopuścił ją Departament Rolnictwa USA, a zgoda na wykorzystanie jest wydawana indywidualnie.
      Nasze zwierzęta są rutynowo szczepione różnymi preparatami. Jesteśmy bardzo zadowoleni i odczuwamy ulgę, że istnieje specjalna szczepionka chroniąca je przed COVID-19, mówi Scott Carter, odpowiedzialny w DZS za kwestie naukowe.
      Dotychczas w zoo w Detroit nie zaraziło się żadne zwierzę, ale w innych ogrodach zoologicznych w USA zidentyfikowano już zachorowania u lwów, tygrysów, lampartów i goryli. W Indiach i Pakistanie na COVID zmarły lwy i kocięta tygrysa.
      Tak jak szczepi się psy na parwowirozę czy wściekliznę, tak zaszczepimy nasze zwierzęta na COVID, by je chronić, zapowiada doktor Ann Duncan, dyrektor ds. zdrowia zwierząt w Detroit Zoological Society.
      Pierwszym ogrodem zoologicznym w USA, który otrzymał zgodę na szczepienia zwierząt, było San Diego Zoo. W jego ślad poszły inne, które również wystąpiły o odpowiednie zgody. Firma Zoetis, największy na świecie producent leków i szczepionek weterynaryjnych, podarowała amerykańskim ogrodom zoologicznym i organizacjom ekologicznym ponad 11 000 dawek szczepionki przeciwko COVID-19.
      Organizacja PETA oświadczyła, że wspiera szczepienie zwierząt szczepionkami, które były testowane na danym gatunku i są stosowane na zwierzętach tylko po dogłębnym rozważeniu takiej potrzeby przez naukowców.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tempo mutacji wirusa SARS-CoV-2 jest znacznie szybsze niż uważano. Nowa mutacja pojawia się niemal co tydzień, informują naukowcy z Uniwersytetów w Bath i Edynburgu. To zaś oznacza, że nowe odmiany patogenu mogą pojawiać się częściej niż przypuszczano.
      Jeszcze do niedawna naukowcy uważali, że nowe mutacje pojawiają się mniej więcej raz na dwa tygodnie. Jednak prace przeprowadzone przez specjalistów z Milner Centre for Evolution na University of Bath i MRC Human Genomic Unit na Uniwersytecie w Edynburgu wykazały, że podczas wcześniejszych badań naukowcy przeoczyli wiele mutacji, które miały miejsce, ale nigdy nie zostały wychwycone.
      Mutacje zachodzą w wirusie np. w wyniku błędu w czasie kopiowania genomu gdy wirus się replikuje. Większość tych zmian to mutacje szkodliwe dla samego wirusa, które zmniejszają jego szanse na przetrwanie. Tego typu mutacje są szybko usuwane, więc bardzo łatwo je przeoczyć.
      Brytyjscy uczeni wzięli pod uwagę zjawisko szybko usuwanych mutacji i na tej podstawie oszacowali, że tempo mutowania wirusa jest szybsze niż przypuszczano. To zaś wskazuje na potrzebę izolacji i dokładniejszego przebadania osób, które przez dłuższy czas zmagają się z infekcją. Nasze odkrycie oznacza, że jeśli choruje dłużej niż przez kilka tygodni, to w jego organizmie może pojawić się nowy wariant wirusa, mówi profesor Laurence Hurst z University of Bath. Uczony dodaje, że wariant Alfa prawdopodobnie pojawił się właśnie u pacjenta, którego układ odpornościowy przez dłuższy czas nie był w stanie oczyścić organizmu z wirusa.
      U zdecydowanej większości osób zakażonych organizm na tyle szybko radzi sobie z wirusem, że nie zdąży on zbytnio zmutować. To oznacza, że ryzyko, iż nowy wariant wyewoluuje w organizmie pojedynczego pacjenta, jest niewielkie. Jednak odkrycie, że wirus mutuje szybciej, oznacza, że szanse pojawienia się nowego wariantu rosną.
      Naukowcy postanowili sprawdzić też, dlaczego niektóre mutacje szybko są usuwane. Wykorzystali przy tym pewien trik. Podczas II wojny światowej Amerykanie tracili dużo samolotów latających nad Niemcami. Chcieli więc sprawdzić, w którym miejscu należy wzmocnić samoloty. Oglądali więc powracające samoloty, patrzyli w których miejscach są dziury po pociskach wroga. Na tej podstawie stwierdzili, że wzmocnić należy miejsca, gdzie dziur nie ma. Gdyż to trafienie w te miejsca powodowały, że samolot spadał i nie wracał do bazy – wyjaśnia Hurst.
      Naukowcy wykorzystali więc dostępne obecnie bazy danych, w których znajduje się olbrzymia liczba zsekwencjonowanych genomów SARS-CoV-2. Stwierdzili, że te miejsca w których nie zauważono mutacji, są zapewne miejscami, gdzie mutacje są niebezpieczne dla wirusa. Większość takich miejsc negatywnej selekcji była łatwa do przewidzenia. Można się było domyślić, że niepożądane z punktu widzenia wirusa są te miejsca, gdzie mutacje spowodują np. złe funkcjonowanie białek, w tym chociażby białka S.
      Było jednak kilka niespodzianek. Proteiny, które wytwarza wirus, są złożone z aminokwasów. Geny wirusa zawierają instrukcje, które aminokwasy i w jakiej kolejności mają się ze sobą łączyć. Zauważyliśmy, że preferowane są mutacje, w których używane są bardziej stabilne aminokwasy, co oznacza, że nie muszą zachodzić często i nie wymagają zbyt wielu zasobów energetycznych. Sądzimy, że dzieje się tak dlatego, iż wirus znajduje się pod duża presją by replikować się szybko. Preferowane są więc bardziej trwałe aminokwasy, bo dzięki temu nie trzeba zbyt długo czekać na dostarczenie odpowiednich zasobów, wyjaśnia główny autor badań, doktor Atahualpa Castillo Morales.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...