Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Olej palmowy wspomaga przerzutowanie nowotworów

Recommended Posts

Olej palmowy jest szeroko stosowany w przemyśle spożywczym. Znajdziemy go w słodyczach, margarynach czy żywności dla niemowląt. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności ostrzega, że olej palmowy zawiera najwyższe wśród tłuszczów roślinnych stężenie substancji potencjalnie rakotwórczych. Naukowcy z Institute for Research in Biomedicine opisali, w jaki sposób kwas palmitynowy – obecny głównie w oleju palmowym – zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się nowotworów. Co ważne, inne rodzaje kwasów tłuszczowych nie wykazywały takiego działania.

Przerzutowanie to główna przyczyna śmierci osób cierpiących na nowotwory. Istnieje wiele czynników wpływających na pojawienie się przerzutów. Metastatyczny rozwój z guzów pierwotnych to zjawisko mające wiele przyczyn, które mogą leżeć w czynnikach pozagenetycznych, w tym w stylu życia, napisali autorzy badań na łamach Nature. Z wielu badań wynika, że do rozprzestrzeniania się nowotworów mogą przyczyniać się nasycone kwasy tłuszczowe spożywane w diecie. Nie znamy jednak dokładnego mechanizmu, za pomocą którego kwasy te wpływają na przerzutowanie, nie wiemy też, czy wszystkie nasycone kwasy tłuszczowe mają taki wpływ.

Na pytania te postawili odpowiedzieć naukowcy pracujący pod kierunkiem doktora Salvadora Aznara-Benitaha. Uczeni przeprowadzili serię eksperymentów, w czasie których badali wpływ różnych kwasów tłuszczowych, kwasu palmitynowego, kwasu oleinowego i kwasu linolowego na formowanie się pierwotnego guza nowotworowego i przerzutowanie u myszy. Badania wykazały, że kwas palmitynowy wspomaga przerzutowanie czerniaka i nowotworów szczęki. Nie stwierdzono, by kwas oleinowy czy linolowy działał podobnie. Żaden z kwasów nie miał też wpływu na ryzyko pojawienia się guza pierwotnego.

Okazało się, że gdy dieta myszy została wzbogacona w kwas palmitynowy, nie tylko ułatwiał on przerzutowanie nowotworów, ale również miał długotrwały wpływ na genom. Wystarczyło, że komórki nowotworowe zostały przez krótki czas wystawione na działanie kwasu palmitynowego obecnego w diecie, by stały się wysoce metastatyczne. Stan ten utrzymywał się nawet po usunięciu kwasu palmitynowego z diety. Guzy u myszy, które przez krótki czas były karmione dietą z wysoką zawartością oleju palmowego oraz komórki, które w hodowli in vitro przez krótki czas miały styczność z kwasem palmitynowym, pozostawały wysoce metastatyczne, nawet bez dalszej ekspozycji na kwas palmitynowy, stwierdzili badacze.

Okazało się, że po kontakcie z olejem palmowym w komórkach nowotworowych dochodzi do zmian epigenetycznych, w wyniku których komórki takie tworzyły wokół guza sieci neuronowe, ułatwiające im komunikowanie się z innymi komórkami i rozprzestrzenianie się.

Doktor Helen Rippon, dyrektor wykonawcza w Worldwide Cancer Research, organizacji, która częściowo finansowała powyższe badania, mówi: Odkrycie to jest wielkim przełomem na drodze ku zrozumieniu, w jaki sposób łączą się ze sobą dieta i nowotwory. Być może pozwoli nam ono opracować nowe metody leczenia nowotworów. Zrozumienie, co powoduje, że nowotwór się rozprzestrzenia oraz opracowanie metod zatrzymania tego rozprzestrzeniania się, to krok ku zmniejszeniu liczby zgonów powodowanych przez nowotwory.

Ze szczegółami badań nad wpływem oleju palmowego na rozprzestrzenianie się nowotworów można zapoznać się w artykule Dietary palmitic acid promotes prometastatic memory via Schwann cells.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy w artykule chodzi o każdy rodzaj tego oleju czy tylko o uwodorniony? Do tej pory przestrzegano jedynie przed utwardzonym olejem palmowym...

W ogóle to olej palmowy nie jest jedynym źródłem kwasu palmitynowego. Wg wiki np. łój zawiera około 28% kwasu palmitynowego, więc tez całkiem sporo. Jednak nie mogę znaleźć nigdzie jakiegoś zestawienia, ile konkretnie tego kwasu zawierają inne popularne tłuszcze, takie jak smalec czy masło :( Może ktoś napotkał taką tabelkę?

@Edycja:
Z tego co udało mi się wygooglować, to:
- łój ok. 28%
- smalec 25 - 28%
- masło ok. 26 - 35%
- olej kokosowy 5 - 11%

Edited by AlexiaX

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, AlexiaX napisał:

Czy w artykule chodzi o każdy rodzaj tego oleju czy tylko o uwodorniony? Do tej pory przestrzegano jedynie przed utwardzonym olejem palmowym...

Art jest trochę chaotyczny, ponieważ przestrzega przed kw.palmitynowym w oleju palmowym, którego tenże w stosunku do innych olei tak dużo nie zawiera, natomiast uwodornienie wszystkich  tłuszczy nienasyconych daje wszystkim znane szkodliwe izomery trans.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, 3grosze napisał:

którego tenże w stosunku do innych olei tak dużo nie zawiera

A możesz podać, które oleje zawierają go najwięcej? Z tego co wygooglowałam, to kwas ten nazwano tak właśnie dlatego, że w oleju palmowym jest go najwięcej, wg tego co udało mi się znaleźć, ok. 44%. No i faktycznie, skoro chodzi o ten kwas palmitynowy, to chyba niezależnie od tego, czy jest uwodorniony, czy nie

  • Thanks (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, AlexiaX napisał:

A możesz podać, które oleje zawierają go najwięcej?

Sorki, palmowy z kokosowym pomyliłem, czyli odwołuję napisane bzdurki.:(

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 12.11.2021 o 20:37, cyjanobakteria napisał:

Olej palmowy jest ogólnie słaby (...)

Jest bardzo silny:), bo zawiera najwięcej z naturalnych produktów,  nieznanego ogółowi tokotrienolu.

Tutaj poparte badaniami:https://slawomirambroziak.pl/?s=tokotrienol

Tutaj sklep, ale synteza zalet: https://www.lesupplements.com/pl/baza-wiedzy/artykul/75-tokotrienole-malo-znane-wlasciwosci.html

Więc jeżeli ktoś nie ma czerniaka lub nowotworów szczęki (kw. palmitynowy nie indukuje nowotworów - tylko jak wykazało badanie - przerzuty) i nie przesadza z konsumpcją z innych żródeł tłuszczy nasyconych, to nierafinowany olej palmowy jest mocno;) prozdrowotnym produktem.

Zrobiłem sobie kiedyś kurację tym bohaterem i jakoś dotrwałem do końca słoika (jego aromat nie trafił w mój gust). 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Olej palmowy to jest prawie najgorszy tłuszcz po kokosowym pod względem proporcji kwasów nasyconych. Choroby układu krążenia to jedna z głównych chorób cywilizacyjnych. Do tego jest dodawany do wielu produktów, prawie wszystkiego, nawet chleba tostowego, bo jest najtańszy, przez co zapotrzebowanie stale rośnie i dochodzi do rabunkowej wycinki pod plantacje palmowe.

Robiłeś kurację na porost włosów? :) Po wpisaniu w Google "tokotrienol" w wynikach są głównie oferty supli oraz terapia tego typu. Właśnie doczytałem, że jest to typ witaminy E, która jest rozpuszczalna w tłuszczach. Każdy olej można dobrać pod względem jednego parametru. Olej silnikowy CASTROL MAGNATEC ma duże ilości związków magnezu :) Ma za to inne nieporządne w kuchni właściwości. Olej trzeba dobrać pod kątem całokształtu.

Moim zdaniem najlepsze są oleje z samej góry, te które są łatwo dostępne, czyli oliwa z pierwszego tłoczenia, rzepakowy (przeczuwam gówno-burzę o pestycydach) oraz słonecznikowy. Do sałatek i na zimno dobre też są sezamowy, z orzechów czy pestek dyni, bo mają niebanalne smaki, jak komuś się znudzi oliwa. Oliwę można stosować zamiast smarowania do grzanek na przykład. Kokosowy z niezrozumiałych powodów też jest polecany jako zdrowy olej w środowisku tak zwanych influencerów, a jest to najgorszy olej. Mleko kokosowe za to jest często składnikiem w zupach i sosach z kuchni azjatyckiej.

Jajcenty, przerzuciłeś się z masła na olej palmowy? Z kokosowego można wycinać kostki do kawy :) 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

czyli oliwa z pierwszego tłoczenia

słyszałem wegete guru o światowej rozpoznawalności,mówiącego: dieta śródziemnomorska jest niezła POMIMO dużego udziału oliwy :) Tak więc, zależy która komisja bada. Oczywiście tłuszcze nasycone są złe, absolutnie złe, gorsze od nich są tylko tłuszcze trans*.  Jednak najgorszy jest nadmiar tłuszczu i brak ruchu. Ja się dalej obżeram golonkami i masłem, mimo że lekarze już wystawiali mi skierowania do Z.P. a.s. Bytom. Wystarczyło schudnąć i przestali ;)

*) w związku z ofensywą na froncie politpoprawności spodziewam się zmiany nazewnictwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Moim zdaniem najlepsze są oleje z samej góry, te które są łatwo dostępne, czyli oliwa z pierwszego tłoczenia, rzepakowy (przeczuwam gówno-burzę o pestycydach) oraz słonecznikowy. Do sałatek i na zimno dobre też są sezamowy, z orzechów czy pestek dyni,

i wydaje się Tobie, że tylko na  na tych tłuszczach wyewoluował:P metabolizm człowieka?

Historia kształtowania się fizjologii  człowieczej dysymilacji zaczyna się przecież w paleolicie,  kiedy w diecie dominowały tłuszcze zwierzęce z  kw. tłuszczowymi  nasyconymi, czego heheszkami typu wtręty o łysieniu, czy Castrolu w kuchni nie zanegujesz. Swoja drogą, to kontrargumenty na miarę wiedzy w temacie. 

"Zło" tłuszczy nasyconych, to dopiero wynalazek współczesnych czasów dobrobytu, gdzie wszystkiego jest za dużo i zachwiane są proporcje. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minutes ago, 3grosze said:

i wydaje się Tobie, że tylko na  na tych tłuszczach wyewoluował:P metabolizm człowieka?

Nic mi się nie wydaje. Egipcjanie mieli wytarte zęby bo żarli dużo chleba na mące zanieczyszczonej piachem i pyłem z żaren. Patrz jakie piramidy budowali mimo tego :) Ja mam dostęp do lepszej mąki. Po za tym dlaczego mam kupować olej palmowy z drugiego końca świata? Większość (85%) jest produkowana w Indonezji i Malezji. W Europie oleju nie ma? Inne oleje tez mają witaminę E, która jest w orzechach, nasionach słonecznika, i tak dalej.

 

1 hour ago, Jajcenty said:

słyszałem wegete guru o światowej rozpoznawalności,mówiącego: dieta śródziemnomorska jest niezła POMIMO dużego udziału oliwy :)

Bo oliwa z pierwszego tłoczenia jest bardzo dobra. Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale biologii nie oszukasz :) Jak obetniesz kcal z dobrego tłuszczu to dobijesz się potem ciastkami na utwardzonym oleju palmowym albo węglami z chleba z masłem i dżemorem. W Grecji spożywają nawet 1L oliwy na głowę na miesiąc. To tyle co ja, ale to dobra baza do lekkich sosów do sałatek albo makaronu, które robię samemu. W Polsce za to sosy są na tym, co się wytopi z tłustego mięsa albo sera.

 

1 hour ago, Jajcenty said:

w związku z ofensywą na froncie politpoprawności spodziewam się zmiany nazewnictwa.

Prawda, to kwestia czasu. Tęczę już zabrali, która mi zawsze kojarzyła się ze spektrum elektromagnetycznym w zakresie widzialnym. Teraz za to kojarzy się wszystkim z jednym, a i na ulicy można zostawić jedynki, na szczęście nie wszędzie, tylko w wybranych krajach specjalnej troski. Gdzie jednak, nawet koszulka Tetris to jest ryzyko, bo nie każdy da radę układać tak szybko wypadające zęby :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

ale to dobra baza do lekkich sosów do sałatek albo makaronu, które robię samemu. W Polsce za to sosy są na tym, co się wytopi z tłustego mięsa albo sera.

Oj coś czuję, że nie będziemy kolegami. Toż to abominacja! Makaron tylko ze sosem z pieczonego mięsa. Dżemor tylko z naleśnikami, ale lepsze są powidła przesmażone z czekoladą. Człowiek nie powinien używać słów, których nie rozumie i np. nazywać vinegrette sosem, bo to niebywała bezczelność. A poważnie, obojętne mi co ludzie jedzą. Sam ćkam pod korek co mi smakuje, a nadmiar wypalam w boju. I jest git. 

Nie mogę znaleźć linka ale polecam bardzo fajny filmik: comedian Tom Naughton made a documentary in response to "Super Size Me" to basically debunk everything Morgan Spurlock showed in his movie. Choć może to nie jest dobra reklama bo, jak widzę, gościu jest dwa razy większy niż 10 lat temu :D

 

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może nie wszystko stracone :) Też jem dżemor z naleśnikami szczególnie, że nie kupuje słodkich rzeczy. Vinegrette specjalnie nie lubię, ale dawno nie jadłem, więc nawet nie pamiętam, jak dokładnie smakuje. Trochę kwasowości jest jednak potrzebne. Kilka kropli soku z cytryny albo wody po ogórkach dodanych do sałatki podkręca smak. Najlepszy przykład jaki przychodzi mi do głowy to sos do Pad Thai, który miesza wszystkie smaki z wyjątkiem gorzkiego. Jedna z lepszych potraw jakie znam i do tego, bardzo prosta w przygotowaniu. Najpopularniejsze noodle w tajskiej knajpie za rogiem :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Inne oleje tez mają witaminę E, która jest w orzechach, nasionach słonecznika, i tak dalej.

To ma być dobra rada w kontekście tokotrienolu?:blink:

 Termin "witamina E" to już zaszłość historyczna, ale chętnie używana w popdietetyce.;)

Tokoferole to grupa kongenerów  o wspólnych szczególnych cechach budowy ale o bardzo zróżnicowanej aktywności biologicznej, tak więc Twoja dobra rada aby tokotrienol z oleju palmowego zastąpić "witminą E" z orzechów, jest radą na poziomie... inż.Zięby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witamina E nie sprzedaje się tak dobrze, jak suple z Tokotrienolem :) Czuję, że czepiasz się mnie ze względu na zaszłe animozje, a może jesteś zagorzałym zwolennikiem wymienionego wyżej oleju? :)

Zapomniałem dodać formułki ostrzegawczej, że nie jest to rada w myśl ustawy o dobrych radach z dnia 1 kwietnia 2000. W razie wątpliwości skonsultuj się z lekarzem albo farmaceutą. Zastosowanie się do treści moich postów grozi ciężkim kalectwem a nawet śmiercią.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Czuję, że czepiasz się mnie ze względu na zaszłe animozje, 

Tutaj czepiam się tylko ogólnikowych i dogmatycznych sformułowań typu: to złe, ale to dobre.

Zaszłe animozje? Po co? Cały czas uaktualniamy: teraz mamy animozję tłuszczową.;)

49 minut temu, cyjanobakteria napisał:

a może jesteś zagorzałym zwolennikiem wymienionego wyżej oleju? :)

a może zagorzałym przeciwnikiem orangutanów jestem? ;)

W oleju palmowym jest unikalne stężenie owego tokotrienolu. Jeżeli dla kogoś będzie to istotne, to dla niego ten olej będzie olejem dobrym a nie złym.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/14/2021 at 4:32 PM, 3grosze said:

Tutaj czepiam się tylko ogólnikowych i dogmatycznych sformułowań typu: to złe, ale to dobre.

A co tu jest dogmatyczne? Podałem wykres z którego wynika, że olej palmowy ma ponad 2x tyle kwasów nasyconych co smalec i na tym się skupiłem. Na temat wpływu kwasów nasyconych na zdrowie jest konsensus naukowy.

 

On 11/14/2021 at 4:32 PM, 3grosze said:

a może zagorzałym przeciwnikiem orangutanów jestem?

Może jesteś dystrybutorem oleju albo supli :) W pop dietetyce z jakiegoś powodu olej kokosowy też robi furorę. Dla kogo, z wyjątkiem dystrybutorów supli i oleju palmowego, stężenie tokotrienolu jest istotne? Pochwal się wiedzą.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Na temat wpływu kwasów nasyconych na zdrowie jest konsensus naukowy.

Hm, no nie wiem. Wiele się mówi o korelacji. Jak ostatnio przy tym grzebałem - dość dawno - to nie było pewności czy wysoki udział nasyconych w diecie nie jest skorelowany np. z większym udziałem tłuszczów trans, czy cukrów, czy traktowania keczupu jako sałatki. Przydałyby się twarde dane w postaci - stearyniany przerabiane są prze cyjanozę stearynową na cyjanek potasu i człowiekowi robi się duszno. Pamiętaj, że łatwo można pokazać jak wzrost konsumpcji oleju roślinnego w USA koreluje dodatnio z cukrzycą i chorobami serca. Wystarczy te dane pokazać na jednym wykresie.

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardziej chodziło mi o oficjalne zalecenia dotyczące żywienia, które mówią, że spożycie nasyconych kwasów tłuszczowych powinno być tak niskie, jak to tylko możliwe. A jeżeli ulegnie to zmianie, to nie będzie z tym problemu, bo problem jest w drugą stronę, podobnie jak z solą. Ze świecą szukać tego, co cierpi na niedobory sodu :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Bardziej chodziło mi o oficjalne zalecenia dotyczące żywienia, które mówią, że spożycie nasyconych kwasów tłuszczowych powinno być tak niskie, jak to tylko możliwe. A jeżeli ulegnie to zmianie, to nie będzie z tym problemu, bo problem jest w drugą stronę, podobnie jak z solą. Ze świecą szukać tego, co cierpi na niedobory sodu

https://www.scientificwellness.com/images/editorimages/butter_a.png

tu chyba zadziała

p.s. Moją teściową tak przerazili tym sodem, że od roku zbiera od lekarza za zbyt niski jego poziom.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic o dodawaniu masła do kawy nie ma? :) Dramatyczny tytuł, ale w podtytule zabrakło, że naukowcy musieli wrócić do desek kreślarskich :) To przecież klasyka gatunku!

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Nic o dodawaniu masła do kawy nie ma?

Kawa z masłem? Ależ z przyjemnością. Piję przynajmniej dwa razy w tygodniu bo lubię.

Przy okazji, nie sądzisz że masz interesujący bias? Jedno czasopismo powołując się na badania przedstawia dwie różne hipotezy, ale do Ciebie trafia tylko jedna z nich. Która to wiem, ale pozostaje pytanie dlaczego.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma jakiś bias, a szczególnie Ty, skoro pijesz kawę z masłem :) Swoją drogą, przynajmniej dwa razy w tygodniu? Z poprzednich wypowiedzi sądziłem, że zastąpiłeś kawą z masłem śniadanie. Wydania nie czytałem, widziałem tylko okładkę z masłem, którą podlinkowałeś. Samo masło lubię, aczkolwiek nie kupuję. Może kupię, jak następnym razem będę w sklepie, o ile nie zapomnę, a prawdopodobnie zapomnę, bo nie kupuję :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, cyjanobakteria napisał:

Każdy ma jakiś bias, a szczególnie Ty, skoro pijesz kawę z masłem 

Może. Zacząłem od low fat, potem chciałem być wege. Potem spędziłem trzy naprawdę straszne miesiące przekopując pubmed i resztę szukając rozwiązania. Zużyłem mnóstwo czasu na czesaniu wszystkiego co zdołałem znaleźć na kanałach wege co mnie przekonało, że to banda poczciwców kierujących się głównie etyczną stroną diety. To bardziej religia i dlatego skreśliłem to podejście -  za bardzo magiczne i za duża trudność w bilansowaniu aminokwasów. Wyszło jak wyszło, LCHF jest dla mnie, najlepiej się czuję w tym reżimie - nie jest wyzwaniem - mogę taką dietę utrzymywać w nieskończoność. A to jeden z ważnych czynników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, ale czegoś się nauczyłeś. Też nie lubię ekstremalnych poglądów i diet eliminacyjnych, w tym tych eliminujących węgle :) Jak chcesz papierkiem lakmusowym wybadać sentyment na wątku albo w komentarzach pod filmem, to wspomnij, że GMO nie jest takie złe i podaj jakiś pozytywny przykład zastosowania. Jeżeli rozpęta się gównoburza to jesteś w złym miejscu na wątku religijnym :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zanim cierpiący na nowotwór pacjent zostanie poddany terapii z użyciem limfocytów T, cały jego układ odpornościowy musi zostać zniszczony za pomocą radio- lub chemioterapii. Toksyczne skutki takiego działania to m.in. nudności, olbrzymie zmęczenie i utrata włosów. Teraz grupa naukowców wykazała, że syntetyczne receptory IL-9 pozwalają na stosowanie terapii limfocytami T bez konieczności użycia chemii czy radioterapii. Zmodyfikowane limfocyty T z syntetycznym receptorem IL-9 skutecznie zwalczały nowotwór u myszy, czytamy na łamach Nature.
      Gdy limfocyty T przekazują sygnały za pośrednictwem syntetycznego receptora IL9, zyskują nowe funkcje, które nie tylko pozwalają im poradzić sobie z istniejącym układem odpornościowym pacjenta, ale również bardziej efektywnie zabijają komórki nowotworowe, mówi doktor Anusha Kalbasi z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA), który kierował grupą badawczą. Mam właśnie pacjenta, który zmaga się ze skutkami ubocznymi chemioterapii po to, by zniszczyć jego układ odpornościowy, żeby można było zastosować leczenie limfocytami T. dzięki tej technologii mógłby mieć szansę na terapię bez konieczności wcześniejszego niszczenia układu odpornościowego.
      To odkrycie może spowodować, że będziemy w stanie stosować terapię limfocytami T równie łatwo, jak stosuje się transfuzję krwi, dodaje mentor Kalbasiego, doktor Antoni Ribas.
      W 2018 roku Ribas i Christopher Garcia z Uniwersytetu Stanforda opublikowali pracę naukową, w której analizowali możliwość użycia syntetycznej wersji interleukiny-2 (IL-2) do stymulowania limfocytów T wyposażonych w syntetyczny receptor IL-2. Dzięki takiemu systemowi można by manipulować limfocytami T nawet po podaniu ich pacjentowi. Manipulacji można by dokonać podając mu syntetyczną IL-2, która nie ma wpływu na inne komórki ciała. Kalbasi i jego koledzy, zaintrygowani tymi spostrzeżeniami, postanowili przetestować podobny system, wykorzystując przy tym syntetyczne receptory, które przekazywałyby sygnały z innych cytokin, jak IL-4, IL-7, IL-9 oraz IL-21.
      Bardzo szybko stało się jasne, że warto skupić się na cytokinie IL-9, mówi Kalbasi. W przeciwieństwie do pozostałych wymienionych cytokin, sygnały z IL-9 nie są typowo aktywne w limfocytach T. Tymczasem syntetyczny sygnał IL-9 nadał limfocytom T unikatowe cechy komórek macierzystych oraz komórek-zabójców, dzięki czemu lepiej radziły sobie z guzami. W jednym z naszych zwierzęcych modeli nowotworów za pomocą limfocytów T z syntetycznym receptorem IL-9 wyleczyliśmy ponad połowę myszy, chwali się Kalbasi.
      Naukowcy wykazali, że terapia taka działa w przypadku co najmniej dwóch trudnych w leczeniu nowotworów – czerniaka i raka trzustki. Terapia była skuteczna niezależnie od tego, czy cytokiny podawaliśmy ogólnie do organizmu, czy bezpośrednio do guza. We wszystkich przypadkach limfocyty T z syntetycznym receptorem IL-9 działały lepiej i pozwalały na pozbycie się guzów, których w inny sposób nie moglibyśmy usunąć, dodaje Kalbasi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Proteina p53 zapobiega podziałom komórek ze zmutowanym lub uszkodzonym DNA, chroniąc nas w ten sposób przed rozwojem guzów nowotworowych. Problem jednak w tym, że p53 bardzo szybko rozpada się w komórkach. Naukowcy ze szwedzkiego Karolinska Institutet odkryli sposób na ustabilizowanie p53 poprzez dodanie do niej proteiny z nici pajęczej.
      Nieprawidłowe białka to poważny problem w biologii strukturalnej. Znaczącym przykładem jest tutaj supresor nowotworowy p53, którego niewielka ekspresja i niska stabilność stanowią przeszkodę w rozwoju leków przeciwnowotworowych, czytamy w artykule A “spindle and thread” mechanism unblocks p53 translation by modulating N-terminal disorder opublikowanym na łamach pisma Structure.
      Komórki wytwarzają niewiele p53, a proteina bardzo szybko się w nich rozpada. Zainspirowało nas to, jak natura tworzy stabilne proteiny i wykorzystaliśmy proteiny z pajęczej sieci do ustabilizowania p53. Nić pajęcza zawiera długie łańcuchy wysoko stabilnych protein i jest jednym z najbardziej wytrzymałych naturalnych polimerów, stwierdził jeden z autorów badań, Michael Landreh.
      W ramach swoich eksperymentów uczeni dodali do p53 niewielki fragment proteiny z pajęczej sieci. Gdy tylko go wprowadzili, zauważyli, że komórki zaczęły wytwarzać duże ilości p53. Za pomocą mikroskopii elektronowej, spektrometrii mas i symulacji komputerowych naukowcy wykazali, że pajęcza proteina ustabilizowała p53.
      Stworzenie w komórce bardziej stabilnej odmiany p53 to obiecująca metoda walki z nowotworami. Widzimy, że warto podążać tą drogą. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda się opracować bazującą na mRNA szczepionkę antynowotworową, ale zanim to zrobimy, musimy dowiedzieć się, jak proteina zachowuje się w komórce i czy jej duże ilości nie będą toksyczne, mówi współautor badań profesor David Lane. Uczony jest jednym z odkrywców proteiny p53.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po ponad 20 latach pracy naukowcy odszyfrowali pełną strukturę kluczowej molekuły sygnałowej. Otwiera to drogę do opracowania nowych i lepszych leków na niektóre rodzaje nowotworów. Nad poznaniem pełnej struktury kinaz janusowych pracuje wiele zespołów na całym świecie. Udało się to grupie Christophera Garcii z Howard Hughes Medical Institute.
      Garcia i jego koledzy pracowali nad tym zadaniem od ponad 2 dekad. Pod koniec ubiegłego roku spod ich mikroskopów elektronowych zaczęły wyłaniać się wyraźne obrazy poszczególnych elementów kinazy. A 8 grudnia doktor Naotaka Tsutsumi i magister Caleb Glassman wysłali mu e-mail z załączonym zdjęciem, na którym było wyraźnie widać molekułę przyłączoną do receptora. Garcia, który brał właśnie udział w spotkaniu, od razu pobiegł do laboratorium. Chciałem, byśmy szybko dokończyli prace, mówi.
      Trójka naukowców pracowała od tej pory bez wytchnienia. To był prawdziwy wyścig pomiędzy wieloma świetnymi ośrodkami akademickimi na całym świecie. A my pędziliśmy do mety, stwierdził. W końcu 26 grudnia uczeni wysłali szczegółowy opis swojej pracy do redakcji Science. Wczoraj ukazał się artykuł i świat mógł zapoznać się z tak długo poszukiwaną dokładną strukturą molekuły.
      Zespół Garcii nie tylko określił dokładną strukturę kinazy janusowej, ale również opisał mechanizm jej działania. To jedna z kluczowych kwestii biologii, mówi John O'shea immunolog z National Institutes of Health, który jest współautorem jednego z pierwszych leków blokujących kinazy janusowe.
      Kinazy janusowe to jedne z podstawowych molekuł sygnałowych. Zbierają one sygnały spoza komórki i przekazują je do komórki. Naukowcy od wielu lat wiedzą, że nieprawidłowo działające kinazy janusowe są przyczyną różnych chorób. A niektóre mutacje prowadzące do nieprawidłowego działania tych kinaz znacząco upośledzają zdolność organizmu do zwalczania infekcji. Nieprawidłowo działające kinazy janusowe przyczyniają się do rozwoju nowotworów krwi, jak białaczka, oraz chorób autoimmunologicznych.
      Dotychczas znaliśmy częściową strukturę tych kinaz, co pozwoliło na opracowanie inhibitorów kinaz, pomagających w leczeniu nowotworów czy artretyzmu. Jednak leki te powstały bez znajomości pełnej struktury kinaz i ich działania. Dlatego też większość współcześnie stosowanych leków nakierowanych na kinazy janusowe to broń obosieczna. Pomagają w leczeniu wielu chorób, od egzemy po COVID-19, ale mogą mieć też wiele skutków ubocznych.
      Garcia po raz pierwszy próbował szczegółowo zobrazować kinazy janusowe w 1995 roku. Jednak to naprawdę trudne zadanie. Kinazy bardzo trudno jest uzyskać w warunkach laboratoryjnych. Jakby tego było mało, nie tworzą one łatwo kryształów, a kryształy są potrzebne, by za pomocą krystalografii rentgenowskiej określić strukturę badanej molekuły.
      Przez lata uczeni mogli więc obserwować małe fragmenty kinaz, które nie składały się w całość. Przełom nastąpił przed kilku laty, wraz z udoskonaleniem kriomikroskopii elektronowej. Drugim istotnym elementem odniesionego sukcesu była decyzja Garcii i skupieniu się na badaniu mysiej kinazy janusowej, w miejsce mniej stabilnej kinazy ludzkiej. Dodatkowo naukowcy wprowadzili do mysiej kinazy mutację powodującą nowotwór, co dodatkowo ustabilizowało molekułę.
      Dzięki temu uczeni byli w końcu w stanie dokładnie opisać strukturę kinazy JAK1 oraz mechanizm jej działań. Garcia ma nadzieję, że dzięki temu uda się w niedalekiej przyszłości opracować leki, które będą brały na cel wyłącznie nieprawidłowo działające kinazy janusowe, co zmniejszy liczbę skutków ubocznych, gdyż kinazy prawidłowo działające będą mogły niezakłócenie pracować.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy odkryli związek między dwiema raczej rzadko łączonymi chorobami: alergią i nowotworem. Okazuje się, że antyhistaminy wykazują znaczące właściwości przeciwnowotworowe.
      Autorzy raportu z The Journal of Leukocyte Biology zauważyli, że leki antyhistaminowe kolidują z aktywnością komórek supresyjnych pochodzących z linii mieloidalnej (ang. myeloid derived suppressor cells, MDSC). MDSC są wytwarzane w szpiku kostnym pod wpływem substancji produkowanych przez komórki nowotworowe i negatywnie oddziałują na funkcje limfocytów T (dzieje się tak m.in. przez enzymatyczne usuwanie argininy z mikrośrodowiska guza).
      Zespół doktora Daniela H. Conrada z Virginia Commonwealth University pracował na 2 grupach myszy. By uruchomić silną odpowiedź alergiczną, pierwszą zakażano pasożytami przewodu pokarmowego gryzoni. Później zwierzętom wstrzykiwano MDSC i leczono przeciwhistaminami: cetyryzyną i cymetydyną. Jak zapewniają badacze, terapia odwróciła działanie MDSC.
      Druga grupa myszy miała guzy. Im również wykonano iniekcję z komórek supresyjnych pochodzących z linii mieloidalnej i podawano cymetydynę. Po tym zabiegu nie obserwowano już wzmożonego wzrostu guza, jaki zwykle zachodzi pod wpływem MDSC.
      W końcowym etapie studium Amerykanie zbadali krew pacjentów z objawami alergii. Okazało się, że porównaniu do zdrowych osób z grupy kontrolnej, występowało w niej więcej krążących MDSC.
      To bardzo ekscytujące badania, ale ważne, by zdawać sobie sprawę, że opisany związek jest nowy i przed stwierdzeniem, czy przeciwhistaminy będą skuteczne w terapii onkologicznej, trzeba jeszcze przeprowadzić kolejne studia - podsumowuje Conrad.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Toxoplasma gondii to jeden z najpowszechniej występujących pasożytów u ludzi. Wywołuje on toksoplazmozę, która u niektórych ludzi może dawać objawy podobne do przeziębienia, jednak większość ludzi w ogóle nie odczuwa obecności pasożyta. Toksoplazmoza może być jednak bardzo niebezpieczna dla kobiet w ciąży i osób z osłabionym układem odpornościowym. Tymczasem naukowcy z Wielkiej Brytanii i Chin wykazali, że pasożyt może pomóc w walce z nowotworami.
      Uczeni wysunęli hipotezę, że zdolność T. gondii do wpływania na reakcję układu odpornościowego w guzie może poprawić terapeutyczne efekty zastosowania inhibitorów punktów kontrolnych. Postanowili więc sprawdzić, jakie będą efekty jednoczesnego zastosowania na guzach nowotworowych u myszy atenuowanego (osłabionego) szczepu T. gondii RH ΔGra17 i ligandu receptora programowanej śmierci PD-L1.
      Naukowcy stworzyli szczep T. gondii, który miał ograniczone możliwości wzrostu, ale zachował zdolność do manipulowania układem odpornościowym gospodarza.
      Okazało się, że bezpośrednie wstrzyknięcie pasożyta do guza nowotworowego wywołało stan zapalny w tym guzie oraz w guzach od niego odległych. Naukowcy wykazali też, że po podaniu T. gondii guzy stały się bardziej wrażliwe na leczenie inhibitorami punktu kontrolnego. W ten sposób wydłużono czas życia i zmniejszono tempo wzrostu guzów u myszy z ludzkimi modelami czerniaka, raka płuca LLC (Lewis lung carcinoma) oraz raka jelita grubego.
      Naukowcy przypominają, że już w przeszłości prowadzono badania nad zastosowaniem tego pasożyta w leczeniu nowotworów. Tym, co czyni nasze badania innymi, jest potwierdzenie, że wstrzyknięcie zmutowanego szczepu T. gondii wzmacnia działanie przeciwnowotworowe układu odpornościowego oraz efektywność terapii z wykorzystaniem inhibitorów punktu kontrolnego - powiedział profesor Hany Elsheikha z University of Nottingham.
      Inhibitory punktów kontrolnych
      Limfocyty T naszego układu odpornościowego potrafią rozpoznać antygeny obecne na powierzchni komórek nowotworowych, zaatakować je i zniszczyć. To prowadzi do zahamowania rozrostu guza. Problem jednak w tym, że jeśli mamy do czynienia z przewlekłą ekspozycją limfocytów na nowotworowy antygen, dochodzi do ich osłabienia. Zaś osłabione limfocyty słabiej się rozprzestrzeniają po organizmie i gorzej wytwarzają cytokiny, czyli białka wpływające na odpowiedź immunologiczną. Co więcej, u takich osłabionych limfocytów dochodzi do zwiększonej ekspresji immunologicznych punktów kontrolnych. To receptory hamujące odpowiedź immunologiczną. A komórki nowotworowe potrafią wykorzystać te punktu kontrolne do blokowania limfocytów T i uniknięcia ich ataku.
      Inhibitory punktów kontrolnych to stosowane od niedawna środki blokujące punkty kontrolne układu odpornościowego. A jedną z najczęściej stosowanych metod jest blokowanie wiązań pomiędzy PD-1 i PD-L1.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...