Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Pierwsza taka misja w historii. Lucy leci do asteroid trojańskich

Recommended Posts

Witam, Wybaczcie, ale Wasze żarty o żartach zrobiły się nudne ;) i jałowe.

A mnie ciekawi co innego. Skoro te panele są tak duże, a misja ma trwać wiele lat, to się zastanawiam, czy te panele nie będą działać jak żagle słoneczne. Ciekawe jest, czy uwzględnili ten efekt w obliczeniach trajektorii? A jeśli nie, to czy nie okaże się, że będą musieli korygować przez to kurs Lucy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z pewnością uwzględnili, zwłaszcza w kontekście ambitnego celu jakim jest wyznaczenie masy Trojanów z precyzyjnych pomiarów przesunięć dopplerowskich jakim poddawany będzie satelita. Swoją drogą, to mierzalny efekt ciągu obserwujemy nawet w satelitach "dalszego zasięgu", gdzie światełka mało, paneli się nie stosuje, a RTG właśnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Astro said:

Czyli upierasz się przy poziomie gimnazjalnym.

Nic na to nie poradzę, że tak wyceniasz swoje mądrości.

 

49 minutes ago, Sławko said:

Witam, Wybaczcie, ale Wasze żarty o żartach zrobiły się nudne ;) i jałowe.

Misja Lucy będzie trwać 12 lat, więc trzeba się w tym czasie czymś zająć :) Na pewno uwzględnili. Misja Keplera K2 wykorzystała podobny efekt do stabilizacji pojazdu po awarii kół reakcyjnych. Swoją drogą nagrzane RTG umieszczone niesymetrycznie z jednej strony pojazdu jak w New Horizons promieniuje w zakresie podczerwieni, co w długim terminie także może odchylić trajektorię, ale nie wiem na ile silny jest to efekt. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale większość satelitów ma panele umieszczone symetrycznie po obu stronach albo w symetrii kołowej.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Nic na to nie poradzę, że tak wyceniasz swoje mądrości.

To już zdiagnozowaliśmy - czytanie ze zrozumieniem Ci nie wychodzi.

12 minut temu, cyjanobakteria napisał:

New Horizons promieniuje w zakresie podczerwieni, co w długim terminie także może odchylić trajektorię, ale nie wiem na ile silny jest to efekt

Jak napisałem, mierzalny. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 10/18/2021 at 8:22 AM, Astro said:

Jak napisałem, mierzalny. :)

Zakres mierzalnych wartości jest dosyć szeroki. LIGO mierzy oscylacje na poziomie 10-tysięcznych części szerokości protonu, z kolei odległości mierzone w gigaparsekach to w astronomii normalka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Zakres mierzalnych wartości jest dosyć szeroki. LIGO mierzy oscylacje na poziomie 10-tysięcznych części szerokości protonu, z kolei odległości mierzone w gigaparsekach to w astronomii normalka.

Jak widzę problemem dla Ciebie jest odróżnienie pomiaru od niepewności pomiaru oraz to czym miałeś się pochwalić (czyli wygooglowanie czegoś). Chętnie pomogę: https://www.researchgate.net/publication/289173643_Effects_of_radioisotope_thermoelectric_generator_on_dynamics_of_the_new_horizons_spacecraft

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.10.2021 o 20:28, cyjanobakteria napisał:

Kiedyś się zastanawiałem dlaczego zdecydowali się na panele a nie RTG. Podejrzewam, że było taniej w parciu o panele, które są teraz tańsze, lżejsze i bardziej wydajne niż kilka lat temu. Nie wspominając, że jest mniej zachodu oraz papierkowej roboty z pozyskaniem radioizotopów szczególnie, że pluton-238 i polon-210 do najbezpieczniejszych nie należą. Podobno zapasy plutonu się kurczą, bo od czasów zakończenia Zimnej Wojny się go tyle nie produkuje.

Z komentarzy pod tym artykułem:

https://arstechnica.com/science/2021/10/lucys-solar-panel-hasnt-latched-a-problem-for-a-mission-powered-by-the-sun/?comments=1

wynika, że NASA miała do dyspozycji zaledwie 20 kg plutonu. Sytuacja ma się podobno  poprawić po 2022 r. Pluton ma być  (i tym bardziej miał być w chwili projektowania Lucy)  wykorzystywany głównie do misji poza orbitę Jowisza i ważnych misji powierzchniowych. Sam Perseverance zabrał 4,8 kg plutonu-238.

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 hours ago, venator said:

Z komentarzy pod tym artykułem

Dzięki z odpowiedź :) Jak trochę przewiniesz, to zobaczysz, że dotarłem to podobnych informacji, ale z innych źródeł. W 2015 roku mieli zapasy na 3 zestawy RTG. W tym samym roku NASA otrzymała tylko 50g Pu-238 o jakości mission-ready i miała dostać 100g do końca 2017. Wygląda na to, że średnio dostawali po kilkadziesiąt gram rocznie przez co najmniej kilka lat. Nie dziwią zatem braki izotopów.

 

23 hours ago, Astro said:

Jak widzę problemem dla Ciebie jest odróżnienie pomiaru od niepewności pomiaru oraz to czym miałeś się pochwalić (czyli wygooglowanie czegoś).

Rozumiem, że ta uwaga to odnośnie niepewności pomiaru w LIGO? Jeżeli tak, to jakie jest najmniejsze odchylenie jakie są w stanie zmierzyć?

23 hours ago, Astro said:

Chętnie pomogę: ...

A to jest ciekawy papier! Nie chcę, ale muszę, że tak pozwolę sobie podeprzeć się cytatem, kolegę za ten link pochwalić :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Rozumiem, że ta uwaga to odnośnie niepewności pomiaru w LIGO?

Nie.

8 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Nie chcę, ale muszę, że tak pozwolę sobie podeprzeć się cytatem, kolegę za ten link pochwalić

Zapomniałeś pochwalić wujka duckduckgo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeden z paneli się nie rozwinął do końca, o ile to kogokolwiek na tym umęczonym wątku jeszcze interesuje. Ponowią próbę w połowie grudnia.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Jeden z paneli się nie rozwinął do końca, o ile to kogokolwiek na tym umęczonym wątku jeszcze interesuje.

Wiem, że niektórych nie interesuje co piszą inni, a jedynie własna "twórczość", ale przypomnę pewien post, w którym zamieszczony jest link pozwalający wiedzieć co w trawie piszczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki teleskopowi ALMA (Atacama Large Milimeter/Submilimeter Array) udało się lepiej określić skład asteroidy Psyche. W sierpniu przyszłego roku ma wystartować misja, która dotrze do Psyche w 2026 roku. Przed kilkoma miesiącami NASA rozpoczęła końcowy montaż pojazdu, który poleci na spotkanie z asteroidą.
      Odkryta w 1852 roku Psyche to asteroida typu M, co oznacza, że jej spektrum najbardziej przypomina spektrum meteorytów żelaznych. Jako, że ma ona ponad 200 kilometrów średnicy, oznacza to, że jest największą znaną nam asteroidą żelazną.
      Psyche krąży wokół Słońca w głównym pasie asteroid, a jej odległość od Ziemi waha się między 180 a 329 milionów kilometrów.
      Ze względu na jej niewielkie rozmiary i dużą odległość, dość trudno jest badać ją z Ziemi. Dotychczas udawało się uzyskiwać jej obraz w postaci pojedynczego piksela. Jednak profesor Katherinie de Kleer i jej kolegom z Caltechu to nie wystarczało.
      Naukowcy połączyli dane z 66 anten wchodzących w skład ALMA. Dzięki wielokrotnym obserwacjom powierzchni Psyche byli w stanie uzyskać obraz złożony z 50 pikseli i zbadać inercję cieplną Psyche. Inaczej mówiąc, określili jak bardzo powierzchnia Psyche rozgrzewa się, gdy jest oświetlana przez Słońce i jak bardzo się chłodzi, gdy oświetlany dotychczas fragment odwraca się od Słońca.
      Okazało się, że Psyche kryje kilka tajemnic. Po pierwsze, niektóre obszary asteroidy mają inną temperaturę, niż pozostałe, co wskazuje, że powierzchnia nie jest jednorodna. Okazało się też, że Psyche charakteryzuje się relatywnie większą inercją cieplną niż inne asteroidy, ale jednocześnie wypromieniowuje około 60% mniej ciepła, niż można byłoby się spodziewać po obiekcie z tak dużą inercją. Naukowcy wysunęli hipotezę, że dzieje się tak, gdyż powierzchnia Psyche w co najmniej 30% jest metaliczna.
      Problem jednak w tym, że odbite od niej światło nie jest spolaryzowane, a tak by się działo, gdyby odbijało się od gładkiej lub stałej powierzchni metalicznej. Dlatego też naukowcy sądzą, że powierzchnia pokryta jest metalicznymi ziarnami, które rozpraszają światło.
      Jeśli rzeczywiście Psyche składa się głównie z metali, może to oznaczać, że jest jądrem protoplanety, która utraciła znaczną część swojej masy w wyniku kolizji i innym obiektem. Ewentualnie asteroida mogła powstać w innym – bliższym Słońcu – miejscu Układu Słonecznego niż to, gdzie obecnie się znajduje.
      Na ostateczne odpowiedzi co do natury Psyche będziemy musieli jeszcze kilka lat poczekać. Misja Psyche wystartuje w sierpniu 2022 roku. W maju 2023 pojazd zbliży się do Marsa, by skorzystać z jego asysty grawitacyjnej, a na początku 2026 wejdzie na orbitę Psyche i pozostanie tam przez 21 miesięcy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lucy będzie pierwszą w historii misją, która poleci do asteroid trojańskich. Jej panele słoneczne, gdy zostaną przymocowane do pojazdu i w pełni rozwinięte, będą mogły pokryć kilkupiętrowy budynek. Są tak olbrzymie, gdyż Lucy będzie też najdalszą od Słońca misją w dziejach, której źródłem energii będzie Słońce. Teraz NASA poinformowała o zakończonych powodzeniem testach termicznych paneli prowadzonych w komorze próżniowej.
      Lucy to 13. już misja realizowana w ramach prowadzonego przez NASA Discovery Program. Ma wystartować jesienią bieżącego roku, a za 12 lat doleci do trojańczyków, znajdujący się poza orbitą Jowisza, w odległości 853 milionów kilometrów od Słońca.
      Olbrzymie panele słoneczne mają zapewnić około 500 watów mocy. To niezbyt wiele, jednak ze względu na sporą odległość od Słońca panele muszą być naprawdę duże. Około godzinę po wystrzeleniu panele będą musiały się rozwinąć i zapewnić Lucy energię. Tych 20 minut, podczas których będą rozwijane, zdecyduje o powodzeniu całej 12-letniej misji. Marsjańskie lądowniki mają swoje 7 minut horroru, my may to, mówi główny naukowiec misji, Hal Levison z Southwestern Institute w Boulder.
      Dotychczas dwukrotnie przeprowadzono w komorze próżniowej test rozwijania paneli. Gdy są złożone ich grubość wynosi zaledwie 10 cm. Po rozłożeniu każdy z paneli ma średnicę 7,3 metra. Każdy waży 77 kilogramów i... nie jest w stanie utrzymać własnej wagi w polu grawitacyjnym Ziemi. Dlatego też na potrzeby testów skonstruowano specjalną przeciwwagę.
      Obecnie pojazd Lucy jest składany i testowany. Latem ma trafić na Florydę do Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy'ego. Start misji zaplanowano na 16 października.
      Następnie Lucy czeka długi lot do Jowisza i spotkanie z asteroidami. Asteroidy trojańskie, zwane trojanami Jowisza lub po prostu Trojanami, tworzą dwie grupy. Jedna z nich znajduje się w punkcie libracyjnym L4 orbity Jowisza, a druga w punkcie L5. Przyjęło się, że asteroidy z punktu L4 nazywa się imionami greckich bohaterów, dlatego też cała grupa zyskała nieoficjalną nazwę „Greków”. Z kolei asteroidy z punktu L5 zwane są „Trojańczykami”. Obie grupy poruszają się po orbicie Jowisza, a kierunek ruchu powoduje, że Trojańczycy gonią Greków.
      Co interesujące, zanim taki podział na grupy został ustalony dwie wcześniej odkryte asteroidy – Patroklus i Hektor – zostały już nazwane. W efekcie, w grupie Trojańczyków znajduje się grecki szpieg, a w grupie Greków jest szpieg trojański.
      Po wystrzeleniu Lucy dwukrotnie przeleci w pobliżu Ziemi. Następnie poleci do L4, czyli Greków. Tam w latach 2027–2028 spotka się z Eurybatesem i jego satelitą Polimele, a następnie z Leukusem i Orusem. Później podąży w kierunku L5 (Trojańczyków). Po drodze odwiedzi Donaldjohansona, asteroidę z głównego pasa, nazwaną tak na cześć odkrywcy szczątków hominina Lucy. Ponownie przeleci też w pobliżu Ziemi. Po dotarciu do Trojańczyków w roku 2033 Lucy przeleci obok podwójnego układu Patroclus-Menoetius. Po wykonaniu zadania Lucy będzie krążyła pomiędzy obiema grupami asteroid trojańskich, odwiedzając każdą z nich co sześć lat.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teraz, gdy łazik Perseverance pracuje na Marsie, przed NASA i ESA stoi nowe niezwykle trudne wyzwanie. Obie agencje przygotowują Mars Sample Return, misję, w ramach której próbki zebrane przez Perseverance mają trafić na Ziemię. Jeśli misja się uda, otworzy ona nowy rozdział w robotycznej eksploracji kosmosu.
      Zgodnie z założeniami Mars Sample Return najpierw na Czerwoną Planetę zostanie wysłana misja Sample Retrieval Lander. Wyląduje ona w pobliżu miejsca lądowania misji Mars 2020 – czyli łazika Perseverance – i umieści tam specjalną platformę, z której wyjedzie zbudowany przez ESA niewielki łazik, Sample Fetch Rover. Łazik pozbiera próbki przygotowane przez Perseverance i wróci z nimi do platformy. Tam załaduje je do kontenera wielkości piłki do koszykówki znajdującego się na pokładzie Mars Ascent Vehicle (MAV). MAV będzie pierwszym w historii pojazdem, który wystartuje z powierzchni Marsa. Jego zadaniem będzie dostarczenie kontenera na orbitę Marsa.
      W tym czasie na orbicie Czerwonej Planety krążył będzie Earth Return Orbiter autorstwa ESA. Ma on przechwycić orbitujący kontener, zdekontaminować go i umieścić w kapsule lądującej. Earth Return Orbiter wróci następnie w okolice Ziemi i uwolni kapsułę, która trafi na naszą planetę.
      Skoordynowanie i przeprowadzenie tak złożonej misji to poważne wyzwanie inżynieryjne. Dość wspomnieć, że wszystko musi odbyć się automatycznie i musi udać się za pierwszym razem. Odległość pomiędzy Marsem a Ziemią jest tak duża, że sygnał w obie strony biegnie kilkanaście minut. Jeśli więc w krytycznych momentach misji pojawią się nieprzewidziane problemy, ludzie nie będą mogli im zaradzić.
      Największe wyzwanie będzie stanowiło przeprowadzenie startu MAV z powierzchni Marsa. Za opracowanie odpowiednich technologi odpowiedzialna jest firma Northrop Grumman. Tworzymy napęd na paliwo stałe, który wyniesie MAV na orbitę. To kluczowy element powrotu próbek na Ziemię, mówi Mike Lara, dyrektor firmy ds. strategii i rozwoju biznesowego. Anita Sengupta, inżynier na Wydziale Inżynierii Kosmicznej University of Southern California mówi, że głównym problemem jest tutaj uwzględnienie różnic w grawitacji i oddziaływaniu atmosfery Marsa i Ziemi.
      Grawitacja na Ziemi jest trzykrotnie większa. A ciśnienie na powierzchni Marsa jest około 100-krotnie niższe niż na Ziemi. Patrząc tylko na te czynniki, wyniesienie z Marsa tej samej masy co z Ziemi wymaga znacznie mniejszej rakiety. Jednak prawdziwym wyzwaniem jest fakt, że na miejscu nie będzie ludzi. Wszystko trzeba zrobić automatycznie. To musi zadziałać za pierwszym razem, stwierdza uczona.
      Nawet na Ziemi, gdy mamy pełną kontrolę, start rakiety jest poważnym wyzwaniem, a niewielkie problemy techniczne czy zła pogoda niejednokrotnie powodują, że start przerywany jest dosłownie w ostatnich sekundach, przypomina Lara. Inżynierowie pracujący nad napędem dla MAV muszą też pamiętać, że na Marsie panują bardzo niskie temperatury. Sample Fetch Rover będzie zbierał pozostawione przez Perseverance próbki przez około 18 miesięcy. W tym czasie MAV będzie czekał na powierzchni Czerwonej Planety. Inżynierowie muszą więc zaprojektować taki system utrzymywania odpowiedniej temperatury układu napędowego, by MAV mógł bez przeszkód wystartować po kilkunastu miesiącach postoju w temperaturach minus kilkudziesięciu stopni Celsjusza.
      Na szczęście dysponujemy odpowiednimi modelami i mocami obliczeniowymi, dzięki którym inżynierowie będą mogli sprawdzić np. jak zachowuje się paliwo w takich warunkach. Ponadto wiele systemów zostanie zdublowanych, więc gdy jeden zawiedzie, można będzie uruchomić drugi.
      Bardzo pomocne będzie też to, czego dowiedzieliśmy się podczas misji Apollo, kiedy to startowano z powierzchni Księżyca, oraz z innych misji. Każda misja uczy nas czegoś, co wykorzystujemy w kolejnych misjach. Tak naprawdę jest to kwestia dobrego rozumienia fizyki, mówi Sengupta.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zjednoczone Emiraty Arabskie właśnie umieściły satelitę Hope na orbicie Marsa. To historyczna misja. Po raz pierwszy bowiem kraj arabski z sukcesem przeprowadził misję międzyplanetarną. ZEA dołączają tym samym do elitarnego klubu krajów, które mają na swoim koncie tego typu wyczyn.
      Pierwszym państwem, które umieściło pojazd na orbicie Marsa były Stany Zjednoczone, których Mariner 9 wszedł na orbitę Czerwonej Planety 14 listopada listopada 1971 roku. Niedługo później, 27 listopada 1971 roku na orbicie Marsa znalazł się radziecki Mars 2. USA i ZSRR przez dziesięciolecia były jedynymi krajami, których pojazdy pracowały na orbicie. Dopiero w czerwcu 2003 roku dołączył Mars Express wysłany przez Unię Europejską. Po kolejnych 11 latach, w listopadzie 2013 roku na orbicie znalazł się indyjski Mangalayaan. Teraz do elitarnego klubu dołączyły Zjednoczone Emiraty Arabskie.
      USA wciąż pozostają jedynym krajem, który przeprowadził całą zaplanowaną misję włącznie z lądowaniem na Marsie.
      Najbardziej boję się wejścia na orbitę, mówiła w czasie startu Hope zastępczyni dyrektora misji i główny jej naukowiec, Sarah Al Amiri.
      Hope ma badać marsjańską atmosferę z punktu widzenia niezwykłej eliptycznej orbity, która pozwoli obserwować niemal całą powierzchnię planety. Sonda będzie obiegała Marsa w ciągu 55 godzin i dostarczy pierwszej globalnej mapy pogodowej planety. Zespół Al Amiri ma nadzieje, że dzięki temu poznamy proces powodujący, że Mars traci tlen i wodór.
      Zjednoczone Emiraty Arabskie błyskawicznie stanęły do kosmicznego wyścigu. Ledwie 7 lat temu powołano tam krajową agencję kosmiczną i od razu rozpoczęto planowanie misji marsjańskiej. Jednocześnie ZEA zaczęły projektować i budować satelity okołoziemskie. Hope ma pomóc w rozwoju lokalnego przemysłu kosmicznego oraz nauki. Emiraty, wiedząc, że ropa naftowa kiedyś się wyczerpie, stawiają na naukę i technologię jako motory napędowe swojego przyszłego rozwoju.
      Pojazd Hope został niemal w całości zbudowany w USA, jednak w misję zaangażowanych jest 75 miejscowych inżynierów i naukowców, którzy zdobędą przy okazji bezcenną wiedzę i doświadczenie.
      Jutro możemy być świadkami kolejnej historycznej chwili. Na orbitę Marsa ma wejść chiński pojazd Tianwen-1. W maju od pojazdu odłączy się łazik, który ma wylądować na powierzchni Czerwonej Planety.
      Na orbitę Marsa trafi też w bieżącym miesiącu amerykańska misja Mars 2020, a ramach której odbędzie się lądowanie łazika Perseverance. Przywiezie on na Marsa pierwszy śmigłowiec, który ma latać w atmosferze Czerwonej Planety.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...