Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Tegoroczny Nobel z fizyki przyznany za badania nad klimatem i innymi systemami złożonymi

Recommended Posts


  Łopatologicznie według obrazka. +6,4. j więcej generuj człowiek do atmosfery w stosunku do 1750 , oceany pochłaniają +22 j., a oddają o +20 j. więcej.

Przy czym absolutnie wszyscy twierdzą, że wzrost temperatury spowoduje przesunięcie węgla do oceanu - konserwacja w fitoplanktonie, co będzie skutkować obniżeniem temperatury. Oczywiście może dojść do sprzężenia zwrotnego. Jednak stale do "głębokiego oceanu" trafia nadmiar CO2 większy, który już nie wraca do atmosfery. Te +11. Oszacowano wzrost w głębokim zasobie  z 37100 j. + 100 j. (w ciągu 260 lat). Przy czym zasoby kopalniane to obecnie 3700 j. - 244 j. . Przecież ten węgiel kopalniany skończy się dużo szybciej niż system zostanie nieodwracalnie zachwiany. 

Mam nadzieję, że już rozjaśniłem jak to jest bzdura całościowo.

13 minut temu, Astro napisał:

Jest jeszcze gorzej, bo spora część tej nadwyżki zakwasza obecnie oceany, a jak doskonale wiesz, nie tak dawno temu oceany były raczej emitentem CO2

 Źle analizujesz ten obieg. Wcale nie jest jakiś tam skomplikowany. Spójrz co napisałem wcześniej.  Zakwaszenie nic nie zmienia. Są organizmy które świetnie czują się w takim środowisku - to one zdobędą przewagę. 

Oczywiście nie podano jaki jest wzrost do osadzania się na powierzchni. Zakładam, że nie było danych.

Abstrahuję, od tego, że w roślinach również dojdzie do większej konserwacji CO2.  

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, l_smolinski napisał:

Mam nadzieję, że już rozjaśniłem jak to jest bzdura całościowo.

Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. W całym wątku wykazano kilka Twoich całkowicie błędnych tez, a naprawdę nie bardzo mam czas na taką polemikę, ale może krótko i inaczej. Przyjmijmy za dobrą monetę:

12 minut temu, l_smolinski napisał:

co będzie skutkować obniżeniem temperatury

Wiesz może kiedy to nastąpi i przy jakiej temperaturze? Przypomnę tylko, że przy temperaturze mokrego termometru 37 stopni nie pociągniesz. W ogóle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Astro napisał:

W całym wątku wykazano kilka Twoich całkowicie błędnych tez

Oj astro astro. Niby które tezy był nieprawdziwe i gdzie udowodniono ich nieprawdziwość? 

12 minut temu, Astro napisał:

Wiesz może kiedy to nastąpi i przy jakiej temperaturze? Przypomnę tylko, że przy temperaturze mokrego termometru 37 stopni nie pociągniesz. W ogóle.

Następuje to cały czas od 1750. Czerwony kolor +100 j. +18 j. Obecnie człowiek wyemitował od 1750 244 j. Pomijam wycinkę lasu, aby nie komplikować.  Pod wpływem wzrostu temperatury   zostało zakonserwowanych w oceanach 18j. + 100j. Nie ma żadnego mechanizmu, który mówił by ot tym, że t 118 kiedyś wróci do atmosfery - chyba, ze oceany wyparują. Ocean cały czas pochłania więcej niż oddaje, a węgla zostało tylko 3400 jednostek. Nawet jak by cały pozostały węgiel  2456 j. dostępny dla ludzkości spalić w ciągu roku to i tak natura sobie z tym poradzi.   

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, l_smolinski napisał:

Oj astro astro. Niby które tezy był nieprawdziwe i gdzie udowodniono ich nieprawdziwość? 

 

Czytanie ze zrozumieniem zawodzi?

1 minutę temu, l_smolinski napisał:

Następuje to cały czas od 1750

Tak? Ochładza się? To już nie mam pytań. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Astro napisał:
 

Czytanie ze zrozumieniem zawodzi?

Tak? Ochładza się? To już nie mam pytań. :)

Nie rozumiesz. Nie ochładzanie, tylko konserwacji CO2 w oceanach. Przecież jak zabraknie węgla kopalnianego, to oceany nadal będą go konserwować. Mówię, że od 1750 oceany przez wzrostem temperatury zwiększyły poziom konserwacji CO2, którego już nie oddają do atmosfery.   

Zastanowiłeś się skąd się wziął węgiel kopalniany chociaż?  

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, l_smolinski napisał:

Nie rozumiesz.

Przeciwnie, Ty nie rozumiesz, bo zapytałem o coś innego:

17 minut temu, Astro napisał:

Wiesz może kiedy to nastąpi i przy jakiej temperaturze?

Czytanie ze zrozumieniem ma kolosalną przyszłość, możesz mi wierzyć. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Astro napisał:

Przeciwnie, Ty nie rozumiesz, bo zapytałem o coś innego:

Czytanie ze zrozumieniem ma kolosalną przyszłość, możesz mi wierzyć. :)

Ale co nastąpi? O co zapytałeś bo nie wiem? Najprawdopodobniej przez brak zrozumienia tematu nie wiesz o co pytasz i dlaczego pytasz :P  

Przecież gdyby nie wycinka lasów -140 j. To natura by miała bilans dodatni jeżeli chodzi o konserwację CO2 ze spalania węgla kopalnianego. Tak wiec ze spalaniem węgla sobie radzi. 

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, l_smolinski napisał:

Ale co nastąpi? O co zapytałeś bo nie wiem? Najprawdopodobniej przez brak zrozumienia tematu nie wiesz o co pytasz i dlaczego pytasz :P  

W kulturalnych kręgach jest to trolling w czystej formie, ale po raz ostatni podpowiem: przeczytaj ze zrozumieniem kilka ostatnich postów.

Dobrego dnia, ale z mojej strony już EOT.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Astro napisał:

W kulturalnych kręgach jest to trolling w czystej formie, ale po raz ostatni podpowiem: przeczytaj ze zrozumieniem kilka ostatnich postów.

Dobrego dnia, ale z mojej strony już EOT.

Tak myślałem zamiast wyłuskać z twojego bełkotu o co ci chodzi. Ulatniasz się jak zawsze. 

Biorąc pesymistycznie, że w jeden dzień ludzkość spali cały węgiel i wszystkie drzewa tj. pi * drzwi 5000 j. Zakładając, że poziom  będzie wynosił pesymistycznie 1.6j. / rok (chociaż obecnie wynosi 2.2 j./rok, piszę pesymistycznie jakby się okazało, że ta pompa wodna straciła na efektywności po zmianie temperatury). To zajmie to jakieś 3000 lat. Jednak trzeba założyć, że w takim scenariuszu temperatura wzrośnie, a co za tymi idzie poziom konserwacji też pi * drzwi do 5 j./ rok. 

Jednak spalenie całych zasobów w ciągu roku jest mało prawdopodobne. 

Tak naprawdę fakt, że w oceanach jest o rząd wielkości więcej CO2 niż w paliwach kopalnianych zamyka dyskusję. Ten rząd wielkości bierze się stąd, że od zalania dziejów bilans konserwacji CO2 jest dodatni.     

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, l_smolinski napisał:

Abstrahuję, od tego, że w roślinach również dojdzie do większej konserwacji CO2.  

A co to za wynalazek biologiczny wymyśliłeś z tą "konserwacją" CO2 w roślinach. Przyroda takiego mechanizmu nie zna:P, no ale Ty wiesz więcej.:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, 3grosze napisał:

A co to za wynalazek biologiczny wymyśliłeś z tą "konserwacją" CO2 w roślinach. Przyroda takiego mechanizmu nie zna:P, no ale Ty wiesz więcej.:D

Ty gamoniu spoglądałeś chociaż na rysunek który omawiam? 
image.thumb.png.969663020fd60c1bba38a1dd94d44419.png
Obecnie w roślinach zakonserwowane jest  2300 + 101 - 140 j. CO2

26 minut temu, 3grosze napisał:

A co to za wynalazek biologiczny wymyśliłeś z tą "konserwacją" CO2 w roślinach. Przyroda takiego mechanizmu nie zna:P, no ale Ty wiesz więcej.:D

jprdl skim ja rozmawiam? Paliwa kopalniane to zakonserwowane C02, paliwa kopalniane wzięły się z tego, że rośliny obumarły. Sorry ale zrób sobie test IQ i sprawdź czy szympansy nie radzą sobie lepiej od ciebie. Jak wrócisz z certyfikatem, że masz IQ wiecej niż 70 to możemy wrócić do rozmowy. 

Swoją drogą to myślisz, że w węglu drzewnym i węglu kopalnianym, jest coś innego spalane? To są kwestie poruszane w szkole podstawowej:

http://elblag.lesnictwo.lasy.gov.pl/klimat/2-lorem-ipsum-dolor-sit-amet

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ignorancie napisałeś, że ROŚLINY gromadzą CO2.:D No gdzie???   I jak???

 

33 minuty temu, l_smolinski napisał:

Paliwa kopalniane to zakonserwowane C02,

Ignorancie spotęgowany! Gdzie TLEN w tych paliwach.!!!  :P Powinno go być wg Ciebie 2 razy więcej od węgla w węglu.:D:D:D

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, 3grosze napisał:

Ignorancie napisałeś, że ROŚLINY gromadzą CO2.:D No gdzie???   I jak???

 

Ignorancie spotęgowany! Gdzie TLEN w tych paliwach.!!!  :P Powinno go być wg Ciebie 2 razy więcej od węgla w węglu.:D:D:D


Faktycznie literka O w CO2 to tlen.   2 oznacza, że jest go 2x więcej niż C czyli węgla. Natomiast węgiel kopalniany, to pozostałość C po rozłożeniu się z rośliny, roślina oddaje stale O2e do atmosfery/gleby/wody. 
Tak więc  konserwacja C jest tożsama z nie powstawaniem CO2. Oczywiście pisząc o konserwacji CO2 mowa o konserwacji C, które uniemożliwia powstawanie CO2. 
Jak w takim razie twoim zdaniem powstał węgiel kopalniany? :D

Możliwe, że to był za mocny skrót myślowy. Bez C nie ma mowy o CO2.  Faktycznie powinno być konserwuje C. 

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Douczyłeś się:D i zacząłeś odróżniać gazową cząsteczkę związku chemicznego  od pierwiastka.:P 

Ale to już za póżno na ukrycie Twojej niekompetencji, więc przestań już dalej w tym wątku tak haniebnie obnażać swe dyletanctwo.

32 minuty temu, l_smolinski napisał:

Faktycznie literka O w CO2 to tlen.   2 oznacza, że jest go 2x więcej niż C czyli węgla

Rozbrajające odkrycie.:D

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, 3grosze napisał:

Douczyłeś się:D i zacząłeś odróżniać cząsteczkę od pierwiastka.:P 

Ale to już za póżno na ukrycie Twojej niekompetencji, więc przestań już dalej w tym wątku tak haniebnie obnażać swe dyletanctwo.

Rozbrajające odkrycie.:D

Mylisz błąd w nazewnictwie z błędem tezie. Całość co napisałem jest nadal poprawne z tym, że w niektórych miejscach powinno być C zamiast CO2. 

Przecież to był sarkazm z tym wyliczaniem pierwiastków. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, l_smolinski napisał:

Całość co napisałem jest nadal poprawne z tym, że w niektórych miejscach powinno być C zamiast CO2. 

Ale to błąd dyskwalifikujący! Dyskwalifikujący Ciebie!     

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, 3grosze napisał:

Ale to błąd dyskwalifikujący! Dyskwalifikujący Ciebie!     

Nie.  To tylko moje niedbalstwo co do spisania przeze mnie mojego punktu widzenia. To, że jakieś zmienne w danym procesie nazwie się nie poprawnie, nie oznacza, że opis procesu i jego analiza jest nie poprawna. Odbiór takiej analizy jest tylko utrudniony. 

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzmiel nie powinien latać, ale o tym nie wie, i lata, Lot trzmiela przeczy prawom fizyki. Setki tysięcy trafień w wyszukiwarkach, rozpaleni komentatorzy i teorie spiskowe, posiłkujące się tym mitem pokazują, jak bardzo trwałe potrafią być niektóre fałszywe przekonania. Bo przecież niemal każdy z nas słyszał, że zgodnie z prawami fizyki trzmiel latać nie powinien i każdy z nas widział, że jednak lata. Naukowcy najwyraźniej coś przed nami ukrywają lub coś nie tak jest z fizyką. A może coś nie tak jest z przekonaniem o niemożności lotu trzmiela?
      Obecnie trudno dociec, skąd wziął się ten mit. Jednak z pewnością możemy stwierdzić, że swój udział w jego powstaniu miał francuski entomolog Antoine Magnan. We wstępie do swojej książki La Locomotion chez les animaux. I : le Vol des insectes z 1934 roku napisał: zachęcony tym, co robione jest w lotnictwie, zastosowałem prawa dotyczące oporu powietrza do owadów i, wspólnie z panem Sainte-Lague, doszliśmy do wniosku, że lot owadów jest niemożliwością. Wspomniany tutaj André Sainte-Laguë był matematykiem i wykonywał obliczenia dla Magnana. Warto tutaj zauważyć, że Magnan pisze o niemożności lotu wszystkich owadów. W jaki sposób w popularnym micie zrezygnowano z owadów i pozostawiono tylko trzmiele?
      Według niektórych źródeł opowieść o trzmielu, który przeczy prawom fizyki krążyła w latach 30. ubiegłego wieku wśród studentów niemieckich uczelni technicznych, w tym w kręgu uczniów Ludwiga Prandtla, fizyka niezwykle zasłużonego w badaniach nad fizyką cieczy i aerodynamiką. Wspomina się też o „winie” Jakoba Ackereta, szwajcarskiego inżyniera lotnictwa, jednego z najwybitniejszych XX-wiecznych ekspertów od awiacji. Jednym ze studentów Ackerta był zresztą słynny Wernher von Braun.
      Niezależnie od tego, w jaki sposób mit się rozwijał, przyznać trzeba, że Magnan miałby rację, gdyby trzmiel był samolotem. Jednak trzmiel samolotem nie jest, lata, a jego lot nie przeczy żadnym prawom fizyki. Na usprawiedliwienie wybitnych uczonych można dodać, że niemal 100 lat temu posługiwali się bardzo uproszczonymi modelami skrzydła owadów i jego pracy. Konwencjonalne prawa aerodynamiki, używane do samolotów o nieruchomych skrzydłach, rzeczywiście nie są wystarczające, by wyjaśnić lot owadów. Tym bardziej, że Sainte-Laguë przyjął uproszczony model owadziego skrzydła. Tymczasem ich skrzydła nie są ani płaskie, ani gładkie, ani nie mają kształtu profilu lotniczego. Nasza wiedza o locie owadów znacząco się zwiększyła w ciągu ostatnich 50 lat, a to głównie za sprawą rozwoju superszybkiej fotografii oraz technik obliczeniowych. Szczegóły lotu trzmieli poznaliśmy zaś w ostatnich dekadach, co jednak nie świadczy o tym, że już wcześniej nie wiedziano, że trzmiel lata zgodnie z prawami fizyki.
      Z opublikowanej w 2005 roku pracy Short-amplitude high-frequency wing strokes determine the aerodynamics of honeybee flight autorstwa naukowców z Kalifornijskiego Instytut Technologicznego (Caltech) oraz University of Nevada, dowiadujemy się, że większość owadów lata prawdopodobnie dzięki temu, iż na krawędzi natarcia ich skrzydeł tworzą się wiry. Pozostają one „uczepione” do skrzydeł, generując siłę nośną niezbędną do lotu. U tych gatunków, których lot udało się zbadać, amplituda uderzeń skrzydłami była duża, a większość siły nośnej było generowanej w połowie uderzenia.
      Natomiast w przypadku pszczół, a trzmiele są pszczołami, wygląda to nieco inaczej. Autorzy badań wykazali, że pszczoła miodna charakteryzuje się dość niewielką amplitudą, ale dużą częstotliwością uderzeń skrzydłami. W ciągu sekundy jest tych uderzeń aż 230. Dodatkowo, pszczoła nie uderza skrzydłami w górę i w dół. Jej skrzydła poruszają się tak, jakby ich końcówki rysowały symbol nieskończoności. Te szybkie obroty skrzydeł generują dodatkową siłę nośną, a to kompensuje pszczołom mniejszą amplitudę ruchu skrzydłami.
      Obrany przez pszczoły sposób latania nie wydaje się zbyt efektywny. Muszą one bowiem uderzać skrzydłami z dużą częstotliwością w porównaniu do rozmiarów ich ciała. Jeśli przyjrzymy się ptakom, zauważymy, że generalnie, rzecz biorąc, mniejsze ptaki uderzają skrzydłami częściej, niż większe. Tymczasem pszczoły, ze swoją częstotliwością 230 uderzeń na sekundę muszą namachać się więcej, niż znacznie mniejsza muszka owocówka, uderzająca skrzydłami „zaledwie” 200 razy na sekundę. Jednak amplituda ruchu skrzydeł owocówki jest znacznie większa, niż u pszczoły. Więc musi się ona mniej napracować, by latać.
      Pszczoły najwyraźniej „wiedzą” o korzyściach wynikających z dużej amplitudy ruchu skrzydeł. Kiedy bowiem naukowcy zastąpili standardowe powietrze (ok. 20% tlenu, ok. 80% azotu) rzadszą mieszaniną ok. 20% tlenu i ok. 80% helu, w której do latania potrzebna jest większa siła nośna, pszczoły utrzymały częstotliwość ruchu skrzydeł, ale znacznie zwiększyły amplitudę.
      Naukowcy z Caltechu i University of Nevada przyznają, że nie wiedzą, jakie jest ekologiczne, fizjologiczne i ekologiczne znaczenie pojawienia się u pszczół ruchu skrzydeł o małej amplitudzie. Przypuszczają, że może mieć to coś wspólnego ze specjalizacją w kierunku lotu z dużym obciążeniem – pamiętajmy, że pszczoły potrafią nosić bardzo dużo pyłku – lub też z fizjologicznymi ograniczeniami w budowie ich mięśni. W świecie naukowym pojawiają się też głosy mówiące o poświęceniu efektywności lotu na rzecz manewrowości i precyzji.
      Niezależnie jednak od tego, czego jeszcze nie wiemy, wiemy na pewno, że pszczoły – w tym trzmiele – latają zgodnie z prawami fizyki, a mit o ich rzekomym łamaniu pochodzi sprzed około 100 lat i czas najwyższy odłożyć go do lamusa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Fermi National Accelerator Laboratory (Fermi Lab), jednej z najbardziej zasłużonych instytucji dla rozwoju fizyki cząstek, trwa właśnie budowa ostatniego z wielkich detektorów, który ma badać neutrino i szukać dowodów na istnienie fizyki poza Modelem Standardowym. Zespół detektorów powstaje w ramach Short-Baselina Neutrino Program.
      Projekt składa się ze źródła neutrin i trzech detektorów ustawionych w linii prostej. Short-Baseline Near Detector (SBND), którego budowa właśnie się rozpoczęła, znajdzie się 110 metrów za obszarem, w którym strumień protonów będzie uderzał w cel, generując strumień neutrin mionowych. W odległości 360 metrów za SBND znajduje się MicroBooNE. Urządzenie to rozpoczęło pracę już w 2015 roku. Za MicroBooNE, w odległości 130 metrów, stoi zaś ICARUS, który rozpocznie pracę jeszcze tej jesieni.
      Podróżujące przez przestrzeń neutrino podlega oscylacjom, zmienia się pomiędzy trzema różnymi rodzajami: neutrinem mionowym, taonowym i elektronowym. I właśnie te oscylacje mają badać SBND, MicroBooNE i ICARUS. Jeśli okazałoby się, że istnieje czwarty rodzaj neutrin lub też badane neutrina zachowywałyby się w inny sposób, niż obecnie się przewiduje, detektory powinny to wykryć i być może fizyka wyjdzie poza Model Standardowy.
      Czujniki detektora SBND będą zawieszone w zbiorniku z płynnym argonem. Gdy neutrino trafi do zbiornika i zderzy się z atomem argonu, powstaną liczne cząstki oraz światło. Zostaną one zarejestrowane przez czujniki, a analizy sygnałów pozwolą fizykom na precyzyjne odtworzenie trajektorii wszystkich cząstek powstałych w wyniku kolizji. Zobaczymy obraz, który pokaże nam olbrzymią liczbę szczegółów w bardzo małej kali. W porównaniu z wcześniejszymi eksperymentami otworzy nam się naprawdę nowe spektrum możliwości, mówi Anne Schukraft, koordynatorka techniczna projektu.
      Wewnątrz SBND znajdą się trzy wielkie elektrody. Dwie anody i katoda. Każda z nich będzie mierzyła 5x4 metry. Natężenie pola elektrycznego pomiędzy katodą a każdą z anod wyniesie 500 V/cm. Anody zostaną umieszczone na przeciwnych ścianach pomieszczenia w kształcie sześcianu. Będą one przechwytywały elektrony, a znajdujące się za nimi czujniki będą rejestrowały fotony. W środku detektora umieszczona zostanie folia spełniająca rolę katody. Zamontowano ją pod koniec lipca, a w najbliższych dniach ma zostać ukończony montaż pierwszej anody.
      Całość, gdy zostanie ukończona, będzie ważył ponad 100 ton i zostanie wypełniona argonem o temperaturze -190 stopni Celsjusza. Komora będzie znajdowała się w stalowym kriostacie o izolowanych ścianach, którego zadaniem będzie utrzymanie niskiej temperatury wewnątrz. Skomplikowany system rur będzie ciągle filtrował argon, by utrzymać go w czystości.
      SBND to przedsięwzięcie międzynarodowe. Poszczególne elementy systemy powstają w wielu krajach, przede wszystkim w USA, Wielkiej Brytanii, Brazylii i Szwajcarii. Schukraft przewiduje, że nowy detektor ruszy na początku 2023 roku.
      Gdy prace nad SBND się zakończą, detektor będzie pracował razem z MicroBooNE i ICARUSEM. Naukowcy chcą przede wszystkim poszukać dowodów na istnienie neutrina sterylnego, cząstki, która nie wchodzi w interakcje z oddziaływaniami słabymi. Już wcześniej, podczas eksperymentów prowadzonych w Liquid Scintillator Neutrino Detector w Los Alamos National Lab i MiniBooNE w Fermilab odkryto sygnały, które mogą wskazywać na istnienie takiej cząstki.
      Pomysł polega na tym, by umieścić detektor naprawdę blisko źródła neutrin, w nadziei, że uda się złapać ten typ neutrina. Następnie jest kolejny detektor, a dalej jeszcze jeden. Mamy nadzieję, że zobaczymy oscylacje sterylnego neutrina, wyjaśnia Rober Acciarri, współdyrektor prac nad budową detektorów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      David Julius i Ardem Patapoutian podzielili się Nagrodą Nobla z fizjologii lub medycyny. Obaj uczeni, pracując oddzielnie, odkryli w skórze receptory temperatury i dotyku, a ich praca daje nadzieję na stworzenie nowych środków przeciwbólowych. Obaj wykazali, w jaki sposób ludzki organizm zamienia impuls cieplny czy dotyk w sygnał elektryczny. Jak stwierdził przyznający nagrodę Instytut Karolinska, proces ten pozwala nam odbierać sygnały z zewnątrz i adaptować się do nich.
      Przedstawiciele Instytutu wyrazili też nadzieję, że wiedza, jaką zyskaliśmy dzięki pracy obu laureatów, „pozwoli na opracowanie metod leczenia wielu chorób, w tym chronicznego bólu”.
      Ardem Patapoutian urodził się w 1967 roku w Bejrucie, w Libanie. Jego rodzice pochodzą z Armenii. W młodości przeprowadził się do Los Angeles, a obecnie pracuje w Howard Hughes Medical Institute w La Jolla w Kalifornii. Jak się okazuje, o zdobyciu nagrody dowiedział się od swojego ojca, gdyż przyznający nagrodę nie mogli się w nim skontaktować. Patapoutian okrył mechanizm komórkowy oraz geny, które przekładają siłę działającą na skórę na sygnały elektryczne.
      Z kolei David Julius to rodowity Amerykanin urodzony w Nowym Jorku w 1955 roku. Obecnie jest profesorem na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco (UCFS), na którym zresztą pracował w przeszłości Patapoutian. Profesor Julius dokonał swojego odkrycia, gdyż zainteresowało go wykorzystanie naturalnych produktów do odkrywania funkcji biologicznych. Postanowił więc wykorzystać kapsaicynę, związek chemiczny odpowiedzialny za piekący smak papryczki chili, do wywołania na skórze fałszywego uczucia gorąca, by w ten sposób zrozumieć, jak skóra odczuwa temperaturę. Również i jego badania mogą pomóc w zwalczaniu bólu. Uczony mówił zresztą o tym już w 2017 roku, gdy podczas jednego z wykładów stwierdził, że "wszystcy wiemy, że naprawdę brakuje nam leków i metod leczenia chronicznego bólu".
      Badania Juliusa już zresztą znalazły praktyczne zastosowanie. Niemiecka firma Guenenthal GmbH produkuje plastry i kremy przeciwbólowe wykorzystujące receptor kapsaicyny TRPV1, który odkrył Julius. Przedstawiciele firmy przyznają, że prace uczonego otworzyły nowe pole badań nad nieopioidowymi środkami przeciwbólowymi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jason Veatch to fizyk pracujący w CERN-ie przy eksperymencie ATLAS. Jest pasjonatem historii fizyki, a jego bohaterami zawsze byli wielcy fizycy. Nic więc dziwnego, że owocem tej fascynacji jest stworzona z żoną Yuko niezwykła talia kart poświęcona fizyce kwantowej. Jedną z królowych jest tutaj Maria Skłodowska-Curie, inne figury to światowej sławy fizycy i fizyczki, a w roli dżokera zobaczymy kota Schrödingera. Oczywiście żywego bądź martwego.
      Do QUANTUM, bo tak nazwali swoją talię, twórcy dodali dwie dodatkowe karty, które wyjaśniają doświadczenie Younga i instruują, w jaki sposób przeprowadzić je w domu. W zestawie znajdziemy też książeczkę z wprowadzeniem do fizyki kwantowej, krótkimi biogramami wszystkich 12 uczonych przedstawionych na kartach oraz listą sugerowanych lektur dla zainteresowanych dalszym zgłębianiem tematu.
      Poczet królów fizyki kwantowej tworzą Niels Bohr, Ernest Rutherford, Richard Feynman i Max Planck. Towarzyszą im Lise Meitner, Maria Göppert-Mayer, Maria Skłodowska-Curie i Irena Joliot-Curie. A Sayendra Nath Bose, Paul Dirac, Erwin Schrödinger i Werner Heisenberg są waletami.
      Fundusze na zrealizowanie projektu zebrano za pośrednictwem platformy Kickstarter. Obecnie wszystko już jest zaprojektowane, całość można obejrzeć online, a produkcją kart zajmuje się właśnie firma Cartamundi. Zestaw będzie gotowy jesienią.
      Jason i Yuko mówią, że bardzo ważny jest dla nich aspekt edukacyjny. Dlatego też szkołom i innym instytucjom zestaw będzie oferowany po niższej cenie, a nie wykluczone, że nawet za darmo. Małżonkowie właśnie poszukują źródeł finansowania takiej formy dystrybucji. Planują też przygotowanie bezpłatnych cyfrowych zasobów, takich jak np. edukacyjne kolorowanki dostępne na ich stronie.
      Na tym jednak plany państwa Veatchów się nie kończą. Już rozpoczęli projektowanie kolejnej serii kart z fizykami. W sumie planują 12 zestawów, a każdy z nich będzie związany z inną dziedziną fizyki. W każdej znajdziemy wizerunki innych uczonych i inne eksperymenty do wykonania w domu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W niepublikowanym dotychczas liście z 1949 roku Albert Einstein pisał o pszczołach, ptakach i o tym, jak fizyka może zyskać na badaniu zmysłów zwierząt. Naukowcy z australijskiego RMIT University przeanalizowali właśnie list Einsteina i opublikowali pracę, w której opisują, jak najnowsze badania nad ptakami migrującymi mają się do przewidywań Einsteina sprzed ponad 70 lat.
      List udostępniła Judith Davys. Był on adresowany do jej nieżyjącego męża, Glyna Davysa, która zajmował się badaniami nad radarami. Profesor Adrian Dyer, który jest autorem wielu badań nad pszczołami, informuje na łamach Journal of Comparative Physiology A, co Eintein sądził o możliwym wpływie badań nad zwierzętami na odkrycia z dziedziny fizyki.
      Siedem dekad po tym, jak Einstein stwierdzał, że z badań nad zmysłami zwierząt może narodzić się nowa fizyka, jesteśmy świadkiem odkryć, które pozwalają nam lepiej zrozumieć zarówno kwestie nawigacji zwierząt jak i podstawowe prawa fizyki, stwierdza uczony.
      List jest również dowodem, że Einstein spotkał się z noblistą Karlem von Frischem, badaczem zmysłów pszczół i innych zwierząt. Dowiadujemy się z niego, że Einstein spotkał się prywatnie z von Frischem dzień po jego wykładzie, którego wysłuchał. Spotkanie to nie zostało dokładnie udokumentowane, jednak list do Davysa daje nam pojęcie o tym, jakie tematy poruszyli uczeni.
      Rozsądnym jest założyć, że badania nad ptakami migrującymi i gołębiami pocztowymi mogą pewnego dnia pozwolić nam na zrozumienie procesów fizycznych, o których obecnie nie mamy pojęcia, pisze Einstein.
      Fizyk teoretyczny Andrew Greentree z RMIT zauważa, że Einstein sugeruje w liście, iż jeśli zaobserwujemy u pszczół nowe nieznane zachowania, mogą one nas doprowadzić do nowych odkryć fizycznych. List ten jasno wskazuje, że Einstein przewidywał, iż z badań nad zwierzętami mogą wyłonić się nowe odkrycia w dziedzinie fizyki, dodaje uczony.
      W ostatnich latach naukowcy rzeczywiście dokonują tego typu odkryć. Na przykład w 2008 roku na podstawie badań migrujących drozdowatych wyposażonych w nadajniki GPS stwierdzono, że ptaki te posiadają rodzaj zmysłu magnetycznego, kompasu. Jedna z hipotez mówi, że zmysł ten działa zarówno dzięki kwantowej losowości oraz kwantowemu splątaniu. Obie te koncepcje wynikają zaś z prac Einsteina.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...