Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W Laosie znaleziono 3 koronawirusy niezwykle podobne do SARS-CoV-2

Recommended Posts

To fascynujące i dość przerażające odkrycie, mówi wirusolog David Robertson z University of Glasgow, komentując fakt, że w Laosie znaleziono trzy wirusy bardziej podobne do SARS-CoV-2 niż jakiekolwiek wcześniej znane wirusy. Odkrycie wzmacnia pogląd, że SARS-CoV-2 jest naturalnego pochodzenia i nie był modyfikowany w laboratorium. Jednocześnie jednak pokazuje, że w naturze istnieje wiele wirusów, które mogą infekować ludzi.

Najbardziej niepokojący jest fakt, że domena wiążąca receptor tych wirusów jest niemal identyczna do tej występującej w SARS-CoV-2, zatem nowo odkryte wirusy są praktycznie gotowe do infekowania komórek ludzkiego organizmu. To właśnie domena wiążąca receptor pozwala SARS-CoV-2 na przyczepienie się do receptora ACE2 ludzkich komórek.

Odkrycia wspomnianych wirusów dokonał Marc Eloit z francuskiego Instytutu Pasteura, wraz z kolegami z Francji i Laosu. Wspólnie zebrali oni próbki śliny, kału i moczu 645 nietoperzy zamieszkujących jaskinie północnego Laosu. U trzech gatunków podkowcowatych (Rhinolophus) odkryto wirusy, z których każdy jest w ponad 95% identyczny z SARS-CoV-2. Wirusy te nazwano BANAL-52, BANAL-103 oraz BANAL-236.

Gdy wirus SARS-CoV-2 został po raz pierwszy zsekwencjonowany, okazało się, że jego domena wiążąca receptor nie jest podobna do niczego, co wcześniej znano. To skłoniło niektórych do wysunięcia hipotezy, że wirus mógł zostać stworzony lub zmodyfikowany w laboratorium. Odkrycie z Laosu pokazuje, że takie domeny występują w naturze.

To już kolejne badania, które pokazują, że Azja Południowo-Wschodnia to obszar o wyjątkowo dużej bioróżnorodności wirusów spokrewnionych z SARS-CoV-2. Wcześniej podobne mikroorganizmy odkryto w Tajlandii, Kambodży i chińskiej prowincji Junnan.

W swojej pracy Eloit i jego zespół posunęli się jednak dalej, niż tylko do zsekwencjonowania genomów nowych koronawirusów. Wykazali, że w warunkach laboratoryjnych ich domeny wiążące receptor łączą się z ACE2 w ludzkich komórkach równie efektywnie, co niektóre wczesne warianty SARS-CoV-2. Udało się też hodować wirusa BANAL-236 w kulturach komórkowych, dzięki czemu posłuży on do badań na modelach zwierzęcych.

Na początku ubiegłego roku zidentyfikowano występującego u nietoperzy wirusa RaTG13, który w aż 96,2% był podobny do SARS-CoV-2 (zwanego jeszcze wówczas 2019-nCoV). Oznacza to, że RaTG13 i SARS-CoV-2 miały wspólnego przodka przed 25–65 laty. Tymczasem, jak mówi Eloit, BANAL-52 jest w 96,8% identyczny z SARS-CoV-2, a wszystkie trzy nowo odkryte wirusy mają fragmenty, które są bardziej podobne do SARS-CoV-2 niż jakiekolwiek inne wirusy.

Badania z Laosu nie wyjaśniają jednak wszystkich zagadek. Znalezione tam wirusy nie posiadają miejsca cięcia dla furyny w białku S, a to właśnie ono pomaga we wniknięciu do ludzkich komórek. Nie wiadomo też, w jaki sposób wirusy te lub ich wspólni przodkowie z SARS-CoV-2 mogłyby dostać się w okolice Wuhan oraz czy odbyło się to za pośrednictwem nietoperzy czy jakiegoś innego zwierzęcia.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Odkrycie wzmacnia pogląd, że SARS-CoV-2 jest naturalnego pochodzenia i nie był modyfikowany w laboratorium.

Niczego to nie wzmacnia, bo jeśli SARS-CoV-2 jest zmodyfikowanym przez ludzi wirusem to nadal nie wiemy jaki konkretnie szczep koronawirusa mógł być poddany modyfikacji, ani nie wiemy ile tych modyfikacji przeszedł. Chińczycy przecież nigdy nie przyznają się do tego i nie ujawnią żadnych informacji, a raczej będą je zaciemniać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wzmacnia, bo jest to naturalne źródło zbliżonego genetycznie wirusa, do tego nie pierwsze. Jak znajdą 10 kolejnych wariantów, najlepiej w innych miejscach na Ziemi, to jeszcze bardziej wzmocni to hipotezę o naturalnym pochodzeniu wirusa, aczkolwiek nigdy zupełnie nie wykluczy innych.

Hipoteza z wyciekiem z laboratorium wymaga dodatkowych działań po stronie ludzi w formie złej woli albo incydentu bezpieczeństwa. Przed wybuchem pandemii opublikowali trochę badań, więc to nie jest tak, że zupełnie nie wiadomo nad czym pracowali. W naturze są miliony wariantów wirusów, a choroby zakaźne w krajach trzeciego świata to jest wiodąca przyczyna śmierci, a historycznie od zawsze dziesiątkowały ludzkość. Z tego, co pamiętam, większość wirusów nękających ludzkość jest pochodzenia odzwierzęcego, więc przeskoczenie wirusa na inny gatunek nie jest niczym nadzwyczajnym.

Oczywiście brak transparentności ze strony Chińczyków utrudnia a wręcz uniemożliwia ustalenie faktów. Nigdy nie będzie stuprocentowej pewności, bo zawsze będzie można powiedzieć, że to wirusy, nad którymi pracowali albo ustawka tajniaków, którzy sterują wszystkim z tylego siedzenia, może nawet palą fajki jak ten ponurak z X-Files :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma tutaj prostej odpowiedzi. Wypieranie rzeczywistości polega właśnie na tym że lepiej znaleźć winnego i wtedy już coś wiemy. Niestety tak nie jest i trzeba się z tym pogodzić. Lepiej zwalić winę na złych Chińczyków niż na turystę który wszedł do jaskini i wciągnął trochę wirusów od nietoperza. Wtedy człowiek czuje się lepiej.

Z powodu turystycznej eksploracji kiedyś niedostępnych jaskiń i dzikich terenów, oraz w ogóle bardzo dużego ruchu turystycznego na świecie, otwiera się takim wirusom okienko na świat. Normalnie pozostałyby u siebie bo nie ma kto ich przenieść. Potem przychodzi człowiek, wciąga wirusa, wraca tysiące km do domu i rozsiewa sobie go po okolicy.

Ciekawe jakim argumentem posłużyli by się ludzie gdyby jakiś wirus przyszedł z najbiedniejszego kraju Afryki i spowodował pandemię. Ebola tylko dlatego nie zabija w Europie że daje szybkie objawy. Gdyby czas inkubacji wydłużył się do 14dni to nie byłoby szans. Wtedy zwalimy na co? Na jakie laboratoria?

Nadmierny wzrost turystyki robi dla świata to samo co Kolumb dla Inków. Kwestią czasu jest który turystach losowo przyniesie coś nowego ze swojej wycieczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Rowerowiec napisał:

Lepiej zwalić winę na złych Chińczyków niż na turystę który wszedł do jaskini i wciągnął trochę wirusów od nietoperza.

A jak ten turysta roznosiciel też Chińczyk?;)

Tak czy siak i tak Chińczycy winni: https://www.otwarteklatki.pl/blog/zamknijmy-targi-zywych-zwierzat

„Klatka w klatkę trzyma się żywe dzikie zwierzęta, które nigdy ze sobą w warunkach naturalnych by się nie spotkały, co sprzyja potencjalnej wymianie* patogenów między nimi. Nadzór sanitarny nad tymi miejscami też wydaje się być fikcją, skoro stragany z surowym mięsem sąsiadują z żywymi zwierzętami, pełnymi ich odchodów i innych wydzielin” 

takie wymiany  sprzyjają powstawaniom nowości. 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, 3grosze napisał:

A jak ten turysta roznosiciel też Chińczyk?;)

Albo imigrant zoofil?

20 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Oczywiście brak transparentności ze strony Chińczyków utrudnia a wręcz uniemożliwia ustalenie faktów.

Wręcz przeciwnie - jest znakomitą przesłanką dowodową że są winni, tak działa ich kultura.

 

W dniu 28.09.2021 o 12:32, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Gdy wirus SARS-CoV-2 został po raz pierwszy zsekwencjonowany, okazało się, że jego domena wiążąca receptor nie jest podobna do niczego, co wcześniej znano. To skłoniło niektórych do wysunięcia hipotezy, że wirus mógł zostać stworzony lub zmodyfikowany w laboratorium. Odkrycie z Laosu pokazuje, że takie domeny występują w naturze.

Albo chińskie służby specjalne mają pełne ręce roboty w zakażaniu nietoperzy specjalnymi wariantami przejściowymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, peceed said:

Wręcz przeciwnie - jest znakomitą przesłanką dowodową że są winni, tak działa ich kultura.

Ale ja pisałem o faktach a nie przesłankach :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Ale ja pisałem o faktach a nie przesłankach :)

Faktem jest że Chińczycy mataczą na bezprecedensową skalę i do tego przeprowadzili ofensywę medialną o przewinach świata robiącego eksperymenty na biednych Chińczykach podczas II Wojny Światowej.

Rozumowanie Bayesowskie nie daje praktycznych szans na to, że ten wirus powstał naturalnie.

Fałszowanie badań naukowych za pomocą działań agenturalnych (na różnych poziomach, od wyników po sam proces badawczy) nie jest niczym nowym.
Na przykład dosyć szeroko manipulowano znaleziskami "archeologicznymi" w imię aktualnych potrzeb politycznych (choćby Katyń).
 

W dniu 29.09.2021 o 08:09, 3grosze napisał:

„Klatka w klatkę trzyma się żywe dzikie zwierzęta, które nigdy ze sobą w warunkach naturalnych by się nie spotkały, co sprzyja potencjalnej wymianie* patogenów między nimi.

Wszystko przez Gucwińskich!

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, peceed napisał:

przez Gucwińskich!

Drobna:P różnica taka, że w zoo nie ma zjawiska sra*ia, szcza*ia i skapywania tego wszystkiego na te jeszcze ledwie żywe, ale niżej usytuowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, 3grosze napisał:

w zoo nie ma zjawiska sra*ia, szcza*ia (...)

Zwierzęta odżywiają się energią astralną i słoneczną a wydalają co najwyżej perfumy.

Bardziej na serio nie ma populacji które mogłyby utrzymywać infekcje przez dłuższy czas, a droga do zoo przeważnie ma wystarczającą ilość wąskich gardeł aby wszystkie osłabione chorobami osobniki padły.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, peceed napisał:
25 minut temu, 3grosze napisał:

w zoo nie ma zjawiska sra*ia, szcza*ia (...)

 

 

26 minut temu, 3grosze napisał:

i skapywania tego wszystkiego na te jeszcze ledwie żywe, ale niżej usytuowane.

Ten człon stanowi integralną częsć wyrażonej mysli.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, peceed napisał:

Bardziej na serio nie ma populacji które mogłyby utrzymywać infekcje przez dłuższy czas, a droga do zoo przeważnie ma wystarczającą ilość wąskich gardeł aby wszystkie osłabione chorobami osobniki padły.

Muszą jeszcze chorować. Nie chwalący się noszę sporo E.Coli, ale jakoś nie choruję.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Jajcenty napisał:

Muszą jeszcze chorować. Nie chwalący się noszę sporo E.Coli, ale jakoś nie choruję.

Tak, ale mowa o wirusach które albo są pod kontrolą układu odpornościowego albo zabijają nosiciela - innej drogi nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, peceed napisał:

Tak, ale mowa o wirusach które albo są pod kontrolą układu odpornościowego albo zabijają nosiciela - innej drogi nie ma.

No nie bardzo. E. Coli jest doskonałym przykładem 'trzeciej drogi' Nie jest pod kontrolą układu odpornościowego i nie zabija nosiciela. Przynajmniej przez większość czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Jajcenty napisał:

Nie jest pod kontrolą układu odpornościowego i nie zabija nosiciela. Przynajmniej przez większość czasu.

To niestety bzdura - wszystkie bakterie jelitowe są pod ostrą kontrolą układu odpornościowego, jelita to jeden wielki front walki.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, peceed napisał:

To niestety bzdura - wszystkie bakterie jelitowe są pod ostrą kontrolą układu odpornościowego, jelita to jeden wielki front walki.

Uuuu... to niestety bzdura, ale  totalna.:(  Układ odpornosciowy zwierza itp, znajduje się... po drugiej stronie sciany jelitowej.:P

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała długo oczekiwane szacunki dotyczące nadmiarowych zgonów w czasie pandemii COVID-19. Zdaniem WHO w ciągu dwóch lat pandemii dodatkowo zmarło około 15 milionów osób. To niemal 3-krotnie więcej niż oficjalna łączna liczba zgonów z powodu COVID-19 raportowana przez poszczególne kraje. Szacunkowe dane WHO uwzględniają te zgony, których nie zawarto w raportach krajowych.
      Problem z uzyskaniem dokładnej liczby osób zmarłych z powodu pandemii wynika z faktu, że ponad 100 krajów albo w ogóle nie dostarcza wiarygodnych statystyk, albo też dostarcza je bardzo nieregularnie. Wiele krajowych systemów statystycznych zawiera też błędy, przekładające się na błędy w danych. Ponadto różne kraje w różny sposób zbierają informacje. Na przykłd na początku pandemii w Holandii w statystykach zgonów z powodu COVID-19 uwzględniano tylko osoby, które zmarły w szpitalach, a u których test na SARS-CoV-2 dał wynik pozytywny. Zaś w sąsiedniej Belgii uwzględniano każdy zgon po objawach choroby, nawet jeśli nie postawiono diagnozy.
      Demografowie, statystycy, specjaliści ds. zdrowia publicznego i epidemiolodzy starają się więc zmniejszyć tę niepewność, opierając się nie tylko na raportach poszczególnych krajów, ale prowadząc też własne badania. Dane uściślane są w różny sposób, od analiz zdjęć satelitarnych cmentarzy, poprzez ankiety wśród ludności po wykorzystywanie komputerowych modeli maszynowego uczenia.
      Wpływ pandemii na nasze zdrowie jest znacznie szerszy niż tylko zachorowania na COVID-19 i zgony. Poza zgonami, które można bezpośrednio przypisać infekcji SARS-CoV-2 mamy też dużą liczbę zgonów spowodowanych warunkami, jakie panowały podczas pandemii. Mowa tutaj zarówno o przeładowaniu systemów opieki zdrowotnej, które w mniejszym stopniu zajmowały się innymi chorobami, jak i zachowaniu samych pacjentów, którzy zaczęli unikać placówek służby zdrowia. Nadmiarowe zgony to, według WHO, zgony ponad to, czego można by się spodziewać w danej populacji w standardowych warunkach, nie objętych kryzysem.
      Specjaliści WHO musieli uwzględnić nie tylko czynniki, które prowadziły do zwiększenia liczby zgonów – jak np. przeładowanie systemów opieki zdrowotnej – ale i takie, prowadzące do jej zmniejszenia. W czasie pandemii poprawiła się jakość powietrza, zmniejszył ruch drogowy, a z powodu narzucenia obowiązku noszenia maseczek zmniejszyła się zachorowalność na wiele chorób zakaźnych.
      Nasze szacunki nie tylko wskazują na wpływ pandemii, ale pokazują również, że wszystkie kraje powinny więcej zainwestować w służbę zdrowia odporną na zakłócenia w czasie kryzysów, powiedział dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.
      WHO szacuje, że w latach 2020-2021 z powodu pandemii zmarło 14,9 miliona osób. Aż 84% zgonów miało miejsce w Azji Południowo-Wschodniej, Europie i Amerykach, a za ponad 2/3 odpowiada zaledwie 10 krajów.
      Z opublikowanych danych wynika, że w Polsce liczba nieuwzględnionych w statystykach zgonów z powodu COVID-19 za lata 2020–2021 wynosi od 74 883 do 82 069. Średnio jest to 78 665 osób. Zatem w tym czasie pandemia mogła zabić w naszym kraju nie 116 000, a około 195 000 osób.
      Zdaniem WHO do największej liczby nadmiarowych zgonów doszło w Indiach. Z szacunków wynika, że zmarło tam od 3,3 do 6,5 miliona osób. Tymczasem oficjalne dane indyjskiego rządu mówią o 481 000 zmarłych. W reakcji na te informacje przedstawiciele rządu Indii stwierdzili, że metodologia WHO budzi ich zastrzeżenia. Jednak Shahid Jameel, wirusolog i były szef indyjskiego zespołu odpowiedzialnego za sekwencjonowanie genomu SARS-CoV-2 mówi, że bardziej wierzy WHO niż własnemu rządowi. Liczba około 500 000 zmarłych podawanych w oficjalnych statystykach rządowych jest z pewnością bardzo zaniżona. Ci, którzy byli w Indiach i widzieli przebieg pandemii wiedzą, że to zbyt niska liczba. A teraz mamy badania, które to potwierdzają.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zwykle przez cały rok w Szkocji mają miejsce nie więcej niż 4 zachorowania na zapalenie wątroby o nieznanej etiologii. Tymczasem szkockie władze poinformowały, że tylko w marcu i kwietniu zdiagnozowano aż 13 poważnych przypadków takich zachorowań, przeważnie u dzieci w wieku 3–5 lat. U jednego z dzieci konieczny był przeszczep, pięcioro było długi czas hospitalizowanych. Okazuje się, że do podobnego wzrostu zachorowań doszło też w Anglii i USA.
      W Anglii od początku bieżącego roku zidentyfikowano około 60 przypadków poważnego zapalenia wątroby u dzieci, większość z nich dotknęła osób w wieku 2–5 lat. Również i tutaj żadne dziecko nie zmarło, ale konieczne było przeprowadzenie kilku transplantacji.
      Tymczasem Szkoci skontaktowali się z amerykańskimi Centrami Kontroli Chorób i Prewencji (CDC), które same też prowadzą śledztwo w sprawie pojawienia się w USA obszaru gwałtownego wzrostu zachorowań.
      W chwili obecnej specjaliści nie wiedzą, co jest przyczyną tak nagłego wzrostu zachorowań i pojawienia się tak poważnych przypadków. Dotychczas wykluczono, by przyczyną były najpowszechniejsze wirusy zapalenia wątroby typu od A do E. Testy u wszystkich chorych dzieci dały negatywne wyniki. Specjaliści nie znaleźli też żadnego łączącego wszystkie przypadki pokarmu, napoju czy produktu kosmetycznego, który mógłby wyjaśnić chorobę. Brak jest powiązań pomiędzy przypadkami. Nie znaleziono też wystarczających dowodów na infekcje bakteryjne.
      U niektórych dzieci wykryto natomiast adenowirusa. Znaleziono go u 5 z 13 dzieci w Szkocji. U 2 występował w wymazach z gardła, u 2 znaleziono go w próbce krwi, a u jednego w próbce kału. Szkoci, którzy kontaktowali się w tej sprawie z Amerykanami, informują, że również CDC znalazło adenowirusa u dzieci w USA.
      Adenowirusy to duża, rozpowszechniona na całym świecie rodzina wirusów, która powoduje wiele różnych chorób. Wiadomo, że mogą powodować u dzieci poważne zapalenia wątroby, ale zdarzają się one bardzo rzadko u dzieci, które mają prawidłowo działający układ odpornościowy. Wiadomo też, że niektóre z dzieci z Wielkiej Brytanii, w tym 5 z 13 w Szkocji, miało pozytywny wynik infekcji SARS-CoV-2. Żadne z dzieci nie było zaszczepione.
      Szkoccy specjaliści podejrzewają, że przyczyną zachorowań jest raczej jakiś patogen – głównym podejrzanym jest tutaj adenowirus – a nie czynnik toksyczny. Jeśli zaś rzeczywiście zachorowania zostały spowodowane przez adenowirusa, to Szkoci proponują w tej chwili dwa scenariusze.
      Albo pojawił się nowy szczep adenowirusa, który ma większą zdolność do uszkadzania wątroby, albo też wcześniej istniejący szczep spowodował poważną chorobę u dzieci, gdyż ich układ odpornościowy nie zetknął się wcześniej z adenowirusami. Jeśli zaś prawdziwy jest drugi z tych scenariuszy, to przyczyną może być... izolacja z czasów epidemii COVID-19. Mniejsza liczba kontaktów pomiędzy ludźmi sprawiła, że dzieci miały do czynienia z mniejszą liczbą patogenów, więc ich organizmy nie były gotowe na zetknięcie z adenowirusem.
      Nie można jednak wykluczyć też innych scenariuszy. Być może dzieci padły ofiarami wirusa SARS-CoV-2 omikron BA.2, który rozpowszechniony jest w USA i Wielkiej Brytanii. Może też pojawiła się jakaś inna odmiana, której dotychczas nie zidentyfikowano. Albo też mamy do czynienia z zupełnie nowym, nieznanym dotychczas wirusem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ukraińskie Centrum Rehabilitacji Nietoperzy w Charkowie to jedyny na Ukrainie i największy w Europie ośrodek tego typu. Gdy Rosja napadła na naszego wschodniego sąsiada, pracownicy Centrum oświadczyli, że zostają ze swoimi zwierzętami – które wciąż hibernowały – i rozpoczynają przygotowania systemu, który pozwoli nietoperzom na samodzielne opuszczenie miejsc, w których się znajdowały.
      Charków od początku wojny stał się celem najeźdźców. Pierwszy wpis Centrum brzmiał: Rosja zaatakowała Ukrainę dzisiaj o 5 rano. W związku z niepewną sytuacją pracujemy nad systemem umożliwiającym nietoperzom samodzielne opuszczenie miejsc hibernacji. Prosimy wszystkich, którzy znajdą nietoperza, by go napoili i wsadzili do lodówki, by mógł hibernować. W tej chwili centrum zawiesza działalność rehabilitacyjną. W bieżącym roku chcieliśmy zorganizować 10. uroczyste wypuszczenie naszych nietoperzy na wolność.
      Centrum powstało w 2013 roku dzięki wsparciu ze strony prywatnego ogrodu zoologicznego z Kijowa, Feldman Ecopark. Jest ono prowadzone przez biologów i weterynarzy, którzy ratują nietoperze na całej Ukrainie, a jego główną misją jest pomoc we współistnieniu ludzi i nietoperzy na obszarach zurbanizowanych. Większość zwierząt trafia tam zimą. Czasami są to duże grupy, liczące nawet do 1000 osobników. Centrum zapewnia im miejsce do zimowania, leczy rany, odżywia, opiekuje się osieroconymi młodymi. Ponadto na terenie Ekoparku znajduje się unikatowe zamknięte pomieszczenie o średnicy 20 metrów, gdzie młode i ranne nietoperze mogą bezpiecznie nabywać umiejętności sprawnego latania.
      Praca Centrum jest niezwykle ważna dla zachowania bioróżnorodności, gdyż wszystkie żyjące na Ukrainie gatunki nietoperzy są zagrożone. Dotychczas centrum ocaliło 19 500 zwierząt z 12 gatunków. Stało się ono też inspiracją dla założenia podobnych instytucji na Białorusi i w Rosji. Po rosyjskiej napaści, istnienie centrum stanęło pod znakiem zapytania.
      Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś, tym cytatem z „Małego Księcia” rozpoczyna się drugi wojenny wpis Centrum. Jego pracownicy podziękowali za wyrazy wsparcia, które płynęły z całego świata. Przyjaciele Centrum zorganizowali zbiórkę pieniędzy na jego rzecz, dzięki czemu każdy z nas może wesprzeć datkiem walkę mieszkańców Charkowa o przyrodę swojego kraju. Centrum można wspomóc też na Patreonie.
      Naprawdę jesteśmy w niebezpieczeństwie. Nie tylko nasze nietoperze, ale również członkowie naszego zespołu (obecnie wszyscy jesteśmy bezpieczni, żywi i nikt z nas nie został ranny). Szybko zbudowaliśmy klatki, które pozwolą nietoperzom samodzielnie się z nich wydostać. Dzięki temu samodzielnie będą mogły zdecydować, kiedy wrócą na łono natury. Niestety, Charków znajduje się pod ostrzałem rakietowym i jest atakowany przez siły lądowe. Zespół z Centrum, w miarę możliwości, kontynuował swoją pracę. Nietoperze trafiły m.in. do prywatnych lodówek pracowników. W miarę możliwości docierali oni też do samego Centrum, sprawdzając, co dzieje się z pozostałymi zwierzętami.
      Nietoperze były stopniowo ewakuowane z budynków Centrum, w pobliżu których coraz częściej spadały pociski. Ewakuację rozpoczęto od najsłabszych zwierząt, by specjaliści mogli cały czas mieć je na oku. Okazało się też, że chroniący się w piwnicach mieszkańcy Charkowa spotykają tam nietoperze i dzielili się informacjami na ich temat z Centrum.
      Centrum zajmuje się nie tylko ratowaniem nietoperzy, ale prowadzi też związane z ich ochroną prace naukowe. Wraz z Instytutem Weterynaryjnej Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Charkowie oraz niemieckim Instytutem Friedricha Loefflea prowadzi projekt badania pasożytów żerujących na nietoperzach. Celem projektu jest określenie potencjalnych zagrożeń dla zdrowia ludzkiego przez mikroorganizmy znajdujące się w ciałach nietoperzy. I to właśnie ten projekt sprowadził na Centrum największe niebezpieczeństwo.
      Dnia 17 marca wysoko postawiony urzędnik rosyjskiego Ministerstwa Obrony oświadczył, że wspomniany program to część tajnego finansowanego przez Zachód projektu rozwoju broni biologicznej. Bronią tą miały być celowo zarażane nietoperze, które wysyłano do Rosji, by zakażały jej obywateli. Oświadczenie to świetnie wpisywało się w rosyjską propagandę, która na początku pandemii twierdziła, że SARS-CoV-2 powstał w tajnym amerykańskim laboratorium i celowo rozpowszechniono go w Chinach, a ostatnio oskarżała Ukrainę o prace nad bronią biologiczną. Wykorzystywanie prac Centrum przez rosyjską propagandę mogło oznaczać, że ta unikatowa instytucja stanie się celem fizycznych ataków najeźdźców. Tym bardziej, że z propagandowym atakiem zbiegł się wybuch rakiety w pobliżu centrum. Konieczne były więc pilne działania. Biolog Anton Vlaschenko i wolontariusze przeprowadzili szybką ewakuację pozostałych zwierząt. Dwa dni po ataku rosyjskiej propagandy poinformowali, że wszystkie nietoperze zostały już przeniesione w inne miejsca.
      Kilka dni później pogoda poprawiła się na tyle, że można było rozpocząć stopniowe wypuszczanie zwierząt. Następnie nadeszła kolejna dobra wiadomość. Jakimś cudem udało się dotrzeć do Ekoparku i zabrać stamtąd 1000 hibernujących nietoperzy. Przed dwoma dniami Anton i jego zespół poinformowali, że niemal wszystkie nietoperze są już na wolności. Zostało z nami tylko kilka osobników, które albo są obecnie zbyt słabe, albo będą wymagały rehabilitacji do końca życia. W końcu jesteśmy pewni, że żaden z naszych nietoperzy nie umrze z powodu braku opieki, czytamy w najnowszym wpisie.
      Wszyscy żyjemy, nikt z nas nie jest ranny, mamy zaspokojone podstawowe potrzeby, kończą pracownicy Centrum.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Występujący w konopiach kannabidiol jest silnym inhibitorem replikacji wirusa SARS-CoV-2, informują naukowcy z Uniwersytetów w Chicago i Louisville. Przeprowadzone przez nich badania na myszach i hodowlach komórek wykazały, że CBD i jego metabolit 7-OH-BCD blokują namnażanie się SARS-CoV-2 w komórkach nabłonka płuc. Pozytywnego działania nie zaobserwowano w przypadku THC i innych testowanych składników konopi.
      Z badań, których omówienie opublikowano na łamach Science Advances, dowiadujemy się, że CBD o wysokiej czystości zaczyna działać po przedostaniu się wirusa do komórki. Hamuje ekspresję genów patogenu i powstrzymuje wirusa przed wykorzystaniem gospodarza do transkrypcji genów. Blokowanie replikacji SARS-CoV-2 odbywa się częściowo przez wzmacnianie reakcji na stres siateczki śródplazmatycznej oraz szlaku sygnałowego interferonu.
      Uzyskane wyniki wskazują, ze CBD i 7-OH-CBD mogą blokować infekcję SARS-CoV-2 na wczesnym stadium, a nawet na jej późniejszych etapach. Jest to – przynajmniej częściowo – powodowane poprzez wpływanie na stres retikulum śródplazmatycznego oraz szlak sygnałowy interferonu. Badania na myszach, którym podawano CBD wykazały, że zarówno w wymazach z nosa jak i tkance płucnej miały one mniejszą liczbę wirionów SARS-CoV-2. Co więcej, analizy baz danych dotyczących pacjentów zażywających przepisane przez lekarzy dzienne dawki CBD (100 mg/ml) wykazały, że wśród osób tych testy na COVID-19 rzadziej dają pozytywny wynik.
      Ten związek pomiędzy zażywaniem CBD a mniejszą liczbą pozytywnych testów na COVID utrzymywał się niezależnie od metod analizy, co daje silne podstawy do rozpoczęcia badań nad potencjalnym wykorzystaniem CBD do walki z infekcją SARS-CoV-2. Można je przeprowadzić analizując wielkie zestawy danych lub planując odpowiednie eksperymenty, stwierdzają autorzy artykułu.
      CBD ma wiele zalet jako potencjalny środek zapobiegający infekcji SARS-CoV-2. CBD jako dodatek do żywności, zwierający  poniżej 0,3% THC, jest szeroko stosowany. Po opracowaniu odpowiedniej formuły i zachowaniu kontroli jakości CBD mógłby być – w przeciwieństwie do leków antywirusowych – używany profilaktycznie. Tym bardziej, że możliwe jest wiele różnych dróg podawania CBD, w tym przez drogi oddechowe. Jako, że CBD blokuje replikowanie się wirusa już po jego wniknięciu do komórki, prawdopodobnie będzie efektywny również przeciwko wersjom wirusa ze zmienionym białkiem szczytowym. W przeciwieństwie do takich leków jak remdesivir czy przeciwciała przeciwwirusowe, CBD nie musi być wstrzykiwane w szpitalu. Ponadto CBD powoduje tylko niewielkie skutki uboczne, czytamy w podsumowaniu badań.
      Naukowcy podkreślają też, że obecność innych kannabinoidów, jak THC, może zmniejszać przeciwwirusowe działanie CBD, dlatego też palenie marihuany nie chroni przed SARS-CoV-2.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy chcą lepiej poznać mopki zachodnie (Barbastella barbastellus) - zamierzają je policzyć i zbadać ich aktywność. Na ochronę tego leśnego nietoperza do badaczy i praktyków działających w Ogólnopolskim Towarzystwie Ochrony Nietoperzy trafi ponad 800 tys. zł z funduszy norweskich (Mechanizm Finansowy EOG 2014-2021). Projekt "Czynna ochrona mopka zachodniego na wybranych obszarach leśnych w Polsce" koordynuje dr hab. Andrzej Węgiel z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).
      Status gatunku
      Jak podkreślono na stronie UPP, mopek zachodni jest nietoperzem objętym ścisłą ochroną gatunkową. Podlega zapisom Konwencji Berneńskiej, Konwencji Bońskiej oraz Porozumienia o ochronie populacji europejskich nietoperzy (EUROBATS). Na mocy dyrektywy siedliskowej jest gatunkiem wskaźnikowym w procesie wyznaczania obszarów Natura 2000.
      Na Czerwonej liście zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce B. barbastellus figuruje w kategorii DD (o statusie słabo poznanym). Mimo że występuje na terenie całej Polski, nawet szacunkowo nie wiadomo, jak liczna jest jego populacja.
      Mopek jest gatunkiem trudno policzalnym o rozproszonym występowaniu, co uniemożliwia rozpoznanie stanu jego populacji i planowanie skutecznej ochrony. Jego ochrona wymaga podjęcia szeroko zakrojonych działań na rozległym obszarze, najlepiej w lasach całej Polski.
      Uzupełnienie stanu wiedzy o mopku
      W tym celu w kilkunastu obszarach leśnych kraju naukowcy rozwieszą po 100 budek szczelinowych - będą one letnimi schronieniami zastępczymi dla mopków. Zespół będzie kontrolował, czy są w nich nietoperze, a także prowadził nowoczesny detektorowy monitoring ich aktywności. Nowatorski sposób próbkowania populacji B. barbastellus pozwoli ocenić zmiany jej dynamiki.
      Projekt zakłada, że wypracowane metody - dobre praktyki - znajdą naśladowców. Jest to niezwykle ważne, bo choć wiele nadleśnictw prowadzi czynną ochronę nietoperzy, podejmowane działania w niewielkim stopniu dotyczą mopka. Realizując projekt, naukowcy planują więc przygotować i rozpowszechniać "Poradnik praktycznej ochrony mopka zachodniego".
      Podstawowym celem projektu jest uzupełnienie wiedzy nt. aktywności tego gatunku w lasach i poprawa warunków jego bytowania. Projekt ochrony mopka będzie realizowany w 12 obszarach leśnych. Są one położone w różnych regionach Polski.
      W projekcie biorą udział naukowcy z kilku instytucji: wspomnianego już Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, a także Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Uniwersytetu Zielonogórskiego oraz Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...