Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Zasięg 5G – wszystko, co musisz wiedzieć

Recommended Posts

Wielkimi krokami zbliża się kolejny technologiczny przełom, jakim niewątpliwie jest sieć 5G. Jak działa nowy wymiar internetu mobilnego i gdzie już teraz można cieszyć się zasięgiem 5G? Dowiedz się więcej na temat innowacyjnych rozwiązań.
Technologia 5G wkracza do Polski. Jak zwykle na początku najszybszy w dziejach internet mobilny dostępny będzie w dużych miastach, ale liczba lokalizacji objętych zasięgiem 5G wciąż rośnie. Wyjaśniamy różnice między 4G a 5G, a także podpowiadamy, gdzie szukać sieci nowej generacji.

Czym jest 5G?

Na początek warto wyjaśnić, czym właściwie jest sieć 5G i w jakim stopniu zmienia możliwości, które dotąd oferował internet mobilny. Skrót nazwy odnosi się do piątej generacji internetu mobilnego, który ma zastąpić powszechnie wykorzystywaną obecnie sieć 4G, nazywaną również LTE. Z racji faktu, że coraz więcej urządzeń korzysta z sieci (nie tylko elektronika, ale też samochody czy sprzęty RTV i AGD), jest ona coraz częściej przeciążona. Wprowadzenie 5G jest więc nie tylko znakiem kolejnego kroku w rozwoju technologii, ale również odpowiedzią na ogromne zapotrzebowanie użytkowników.

Sieć 5G wyprzedza poprzednie generacje pod każdym względem. Prędkość transferu przyspiesza do niewiarygodnego poziomu do 20 GB/s pobierania i do 10 GB/s wysyłania i co bardzo ważne, praktycznie niweluje opóźnienia, które mają wynosić maksymalnie 4 ms. Co oznacza tak krótki czas między wysłaniem danych a ich odbiorem? Dla przykładu gracze online nie mają problemów ze wspólną rozgrywką, jeśli opóźnienie między ich komputerami wynosi 20 ms. Opóźnienie na poziomie 4 ms jest praktycznie niezauważalne dla człowieka, a więc umożliwia np. zdalne wykonywanie operacji. Sieć 5G otwiera zupełnie nowe możliwości dla wielu branż. Jeśli chcesz poznać więcej szczegółów dotyczących nowej generacji internetu mobilnego, zapoznaj się z artykułem poświęconym 5G.

4G LTE a 5G – różnice

Zacznijmy od samej technologii. Dotychczasowe generacje internetu mobilnego operowały na tych samych pasmach częstotliwości, czyli obecnie od 800 do 2600 MHz. Oznacza to, chociażby konieczność dzielenia przez operatorów tych pasm między starsze technologie 3G, a nawet 2G. To z kolei przekłada się na obciążenie sieci i jej wydajność. Sieć 5G może działać na dotychczasowych pasmach, ale planowane jest też udostępnienie piątej generacji internetu nowych częstotliwości. Ten zabieg nie tylko zwiększy przepustowość, ale też znacząco wpłynie na zasięg 5G na całym świecie.

Kolejną zmianą względem LTE jest sposób działania. Dotychczasowe generacje internetu mobilnego krążyły nieustannie w przestrzeni, czekając w gotowości na potrzeby użytkowników. Działanie sieci 5G przypomina bardziej mierzenie do celu. Wiązki sygnału kształtują się dokładnie tam, gdzie znajdują się urządzenia odbiorcze, czyli np. smartfon czy komputer. Efektem jest znacznie stabilniejsze połączenie. Przejdźmy teraz do liczb. Jak wygląda zestawienie możliwości sieci 4G z 5G?
•    5G oferuje aż dziesięciokrotnie szybszy transfer danych.
•    Opóźnienie w przesyłaniu danych w 5G jest dziesięciokrotnie krótsze niż w LTE.
•    Wzrasta liczba obsługiwanych urządzeń – do miliona na metr kwadratowy.

Gdzie szukać zasięgu 5G w Polsce?

Pod względem zasięgu piąta generacja internetu mobilnego może być przełomowa i docierać niemal wszędzie. Wymaga to jednak odpowiedniej infrastruktury, która obecnie jest na etapie wdrażania. Prace posuwają się w szybkim tempie, jednak jak zwykle pierwszeństwo w wdrażaniu nowych technologii mają największe ośrodki w kraju, gdzie odnotowuje się najwyższy poziom zapotrzebowania na przepustowość danych internetowych. Za przykład obecności sieci 5G w Polsce w 2021 roku może posłużyć mapa zasięgu operatora Play.

Obecnie największe szanse na skorzystanie z możliwości sieci 5G mają mieszkańcy województwa mazowieckiego. Oczywiście najbardziej rozbudowana infrastruktura dotyczy Warszawy, ale z szybszego łącza mogą korzystać również mieszkańcy takich miejscowości jak Legionowo, Grodzisk Mazowiecki czy Otwock. Ponadto stacje bazowe znajdują się również w okolicach Ostrowa Mazowieckiego i nieco dalej, obejmując Łuków czy Sokołów Podlaski. Coraz więcej możliwości korzystania z szybkiego internetu mają też mieszkańcy południowej części kraju, czyli Wrocławia, Krakowa, a także Mielca, Leżajska, Krosna czy turystycznych regionów – Zakopanego, Białki Tatrzańskiej oraz Nowego Targu.

W centralnej części Polski, póki co warunki dla 5G znajdziemy w Toruniu, za to dużo więcej ośrodków spotkać można na Wybrzeżu. Zasięgiem 5G objęte jest praktycznie całe Trójmiasto oraz Władysławowo. Nad morzem z szybkiego internetu skorzystamy również w Kołobrzegu i Ustce. We wschodniej części kraju najlepszy zasięg odnajdziemy w Augustowie, Giżycku oraz Mrągowie.

Z czasem mapa będzie się regularnie zagęszczać. Prace nad modernizacją stacji bazowych i dostosowania ich do wymogów technologii 5G trwają. Warto dodać, że korzystanie z walorów oferowanych przez internet piątej generacji możliwe jest wyłącznie przy pomocy odpowiednich urządzeń. Dopiero od nieco ponad roku na rynku obecne są smartfony, które obsługują sieć 5G.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Związki ludzi i zwierząt są bardziej złożone i niespodziewane, niż nam się wydaje. Dowodem najnowsze odkrycie z Kolumbii Brytyjskiej, gdzie rdzenni mieszkańcy od tysięcy lat dzielą gęsto zalesione wybrzeża z niedźwiedziami. Badania DNA wykazały, że na obszarach tych żyją trzy zróżnicowane genetycznie populacje niedźwiedzi, a terytoria ich występowania bardzo blisko pokrywają się z występowaniem... grup języków, którymi posługują się Indianie.
      To zaskakujące odkrycie pokazuje, że istnieje związek pomiędzy zróżnicowaniem kulturowym i biologicznym na tym obszarze.
      Autorzy badań przyglądali się zróżnicowaniu genetycznemu niedźwiedzi grizli. Zwierzęta zaczęły ostatnio kolonizować przybrzeżne wyspy, a uczeni chcieli dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje. Szczęśliwie się złożyło, że w 2011 roku pięć plemion zamieszkujących te tereny – Nuxalk, Haíɫzaqv, Kitasoo/Xai’xais, Gitga’at i Wuikinuxv – powołało grupę badawczą zajmującą się niedźwiedziami. Uczeni, chcąc sprawdzić, która populacja kolonizuje wyspy, mogli skorzystać z niedźwiedziego futra zbieranego od dekady przez grupę.
      Naukowcy samodzielnie zbierali też niedźwiedzie futro w odległych regionach Kolumbii Brytyjskiej. Zakładali zapachowe pułapki, otoczone specjalnie przystosowanym drutem kolczastym, na którym – bez czynienia krzywdy zwierzętom – pozostawało futro niedźwiedzi zwabionych przez zapach. W ten sposób na obszarze obejmującym 23 500 km2 zebrano próbki futra 147 osobników.
      Analizy DNA wykazały, że na badanym terenie żyją trzy zróżnicowane genetycznie populacje niedźwiedzi. Uczeni nie byli jednak w stanie zauważyć żadnych fizycznych barier oddzielających te populacje. Zasięgi ich występowania nie pokrywały się ani z siecią rzek, ani nie miały związków z tym, czy dany teren był mniej lub bardziej dostępny, czy był mniej lub bardziej pokrywany śniegiem. Naukowcy doszli do wniosku, że wyraźnie oddzielne grupy istnieją nie dlatego, że niedźwiedzie nie mogą swobodnie się przemieszczać, ale dlatego, że nie mają takiej potrzeby. Region jest tak bogaty w zasoby, że wszystko znajdują na miejscu.
      Okazało się jednak, że zasięgi występowania tych populacji w zaskakująco dużym stopniu pokrywają się z zasięgami rodzin językowych Indian mieszkających na tych terenach. Gdy spojrzeliśmy na mapy językowe, zauważyliśmy uderzające podobieństwo, mówi Lauren Henson z Raincoast Conservation Foundation. Gdy uczeni bliżej przyjrzeli się temu zjawisku zauważyli, że niedźwiedzie mieszkające na terenie występowania tej samej rodziny językowej są bardziej podobne genetycznie do siebie nawzajem, niż do niedźwiedzi mieszkających na terenach innej rodziny językowej.
      Jedna z autorek badań, Jenn Walkus z plemienia Wuikinuxv mówi, że odkrycie to nie jest dla niej zaskakujące. Jako dziecko wychowane w odległej wiosce od dawna wie, że ludzie i niedźwiedzie mają bardzo podobne potrzeby, jeśli chodzi o przestrzeń, żywność i podobne zasoby. Jest więc logiczne, że oba gatunki – Homo sapiens sapiens i Ursus arctos horribilis – osiedlają się na tych samych terenach, np. na brzegach strumieni bogatych w łososie. To zaś oznacza, że powinniśmy odpowiednio zarządzać zasobami przyrodniczymi, tak by wystarczyło ich zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Na przykład plemię Wuikinuxv pracuje obecnie nad planem zmniejszenia połowów łososi na własne potrzeby, by więcej ryb było dostępnych dla niedźwiedzi.
      Lauren Eckert z University of Victoria, która nie była zaangażowana w badania, zauważa, że ich wyniki wskazują, iż te same zasoby, które kształtują obecność niedźwiedzi w tym regionie, ukształtowały też obecność ludzi. To dodatkowo wspiera ideę mówiącą, że w zarządzeniu środowiskiem naturalnym kluczowe są działania na poziomie lokalnym i wiedza lokalnej społeczności.
      Wyniki badań, w których brali m.in. udział naukowcy z Uniwersytetu Wiktorii w Toronto, Kolumbii Brytyjskiej, uniwersytetów w Ljubljanie i Princeton, zostały opublikowane w piśmie Ecology and Society.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Specjaliści mają nadzieję, że przyszłość gibbońców hajnańskich (Nomascus hainanus), najrzadszych naczelnych świata, zaczyna się malować w jaśniejszych barwach. Udało się bowiem potwierdzić utworzenie nowej pary poza znanym zasięgiem gatunku.
      Jak podkreślają naukowcy z Kadoorie Farm and Botanic Garden (KFBG), 5. grupa rodzinna utworzyła się poza ostatnim azylem tych zwierząt we fragmencie lasu o powierzchni 16 km2 na wyspie Hajnan. To największa liczba grup rodzinnych, odnotowana w ostatnich czasach. Publikacja na temat zdolności krytycznie zagrożonego gatunku do rozszerzenia zasięgu ukazała się w Oryx – The International Journal of Conservation. Współautorami są specjaliści z KFBG i Hainan Wildlife Conservation and Management Bureau.
      To druga dobra wiadomość dla N. hainanus. W styczniu wyniki ostatniego spisu KFBG i Hainan Bawangling National Nature Reserve (Bawangling) pokazały, że populacja gibbońca zwiększyła się do ponad 30 osobników, z rekordowo niskiej liczebności poniżej 10 osobników w latach 70.
      W latach 50. szacowano, że liczba gibbońców żyjących w lasach tropikalnych na Hajnanie przekraczała 2 tys. Niestety, utrata habitatu i kłusownictwo zebrały swoje krwawe żniwo. Do lat 70. gatunek znalazł się na skraju wyginięcia, z mniej niż 10 osobnikami występującymi w małym fragmencie lasu pierwotnego w Bawangling.
      By ocalić N. hainanus, KFBG współpracuje z Bawangling. Po tym, jak badanie populacyjne w 2003 r. wykazało, że zaledwie 13 osobników tworzy dwie grupy rodzinne, opracowano długoterminowy plan ochrony i wdrożono szereg rozwiązań. Nasze kluczowe rozwiązania to finansowanie i szkolenie zespołów prowadzących monitoring, sponsorowanie naukowców badających gatunek, przeprowadzanie dorocznych spisów populacyjnych, sadzenie ulubionych rodzimych drzew z lokalnej szkółki, promowanie zrównoważonego rolnictwa i prowadzenie działań zwiększających świadomość miejscowej społeczności. Dzięki naszym wspólnym działaniom populacja gibbońca hajnańskiego stopniowo się odradza; w 2011 r. powstała 3., a w 2015 r. 4. grupa rodzinna - opowiada Philip Lo z KFBG, który odpowiada za projekt ochrony gatunku.
      Nowo powstałą parę odkryto ok. 8 km na północ od oczekiwanego zasięgu. Miejscowi widzieli ją po raz pierwszy w październiku zeszłego roku. Obecność małp potwierdzili później naukowcy, którzy udokumentowali unikatowe zawołania, w tym duet między samicą a samcem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Producenci akumulatorów od lat próbują zastąpić grafitową anodę w akumulatorach litowo-jonowych jej krzemową wersją. Powinno to zwiększyć zasięg samochodów elektrycznych wyposażonych w takie akumulatory. Próby są prowadzone zwykle z użyciem tlenku krzemu lub połączenia krzemu i węgla. Jednak kalifornijska firma Enevate ma nieco inny pomysł – wykorzystuje cienkie porowate warstwy czystego krzemu.
      Właściciel i główny technolog firmy, Benjamin Park, który od ponad 10 lat pracuje nad nowymi akumulatorami, twierdzi, że taki materiał jest nie tylko tani, ale pozwala na zwieszenie o 30% zasięgu samochodów elektrycznych wyposażonych w tego typu akumulatory. Co więcej, przedstawiciele Enevate uważają, że w niedalekiej przyszłości tego typu akumulatory po 5-minutowym ładowaniu zapewnią samochodowi 400 kilometrów zasięgu.
      Podczas ładowania akumulatorów litowo-jonowych jony litu przemieszczają się z katody do anody. Im więcej jonów jest w stanie przyjąć anoda, tym większa pojemność akumulatora. Krzem może przechowywać nawet 10-krotnie więcej energii niż grafit. Jednak w trakcie pracy akumulatora znacznie się on rozszerza i kurczy, powstają pęknięcia i materiał kruszy się po kilku cyklach ładowania.
      Producenci akumulatorów, chcąc obejść ten problem, dodają nieco krzemu do proszku grafitowego. Całość mieszana jest z tworzywem sztucznym działającym jak spoiwo i nakładana na cienką warstwę miedzi. W ten sposób powstaje anoda. Jednak, jak wyjaśnia Park, jony litu najpierw wchodzą w interakcje z krzemem, później z grafitem. Krzem wciąż się nieco rozszerza, a spoiwo jest dość słabe. Tak zbudowana anoda ulega tym szybszej degradacji, im więcej krzemu się w niej znajduje.
      Enevate nie używa spoiwa. Firma opracowała własny sposób na bezpośrednie nakładanie na miedź porowatych warstw krzemu o grubości od 10 do 60 mikrometrów. Na wierzch stosuje się dodatkową warstwę, która chroni krzem przed kontaktem z elektrolitem.
      Cały proces nie wymaga używania krzemu o wysokiej jakości, więc tego typu anoda kosztuje mniej niż anoda grafitowa o identycznej pojemności. Zaś dzięki temu, że stosowany jest krzem, jony litu mogą bardzo szybko się przemieszczać. W ciągu 5 minut można naładować akumulator do 75% pojemności, nie powodując przy tym zbytniego rozszerzania się krzemu.
      Wszystko co potrzebne do wyprodukowania anody można wytwarzać standardowymi metodami przemysłowymi z rolki. Zatem cały proces łatwo jest skalować. Dzięki połączeniu nowej anody z konwencjonalnymi katodami stworzono akumulatory o pojemności do 350 Wh/kg. To o około 30% więcej niż współczesne akumulatory litowo-jonowe.
      Enevate już współpracuje z koncernami motoryzacyjnymi. Jej nowe akumulatory powinny trafić do samochodów elektrycznych w sezonie 2024/2025.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyobraźmy sobie, że każdą powierzchnię – stół, drzwiczki do piekarnika, deskę rozdzielczą samochodu – można by zamienić w dotykowy interfejs użytkownika. Zniknęła by konieczność stosowania mechanicznych przycisków, a urządzenia elektroniczne stałyby się wodoodporne. Taki jest właśnie cel firmy UltraSense Systems, która zaprezentowała najmniejszy podobno czujnik ultradźwiękowy typu sensor-on-chip. Pozwala on na odbieranie dotyku i gestu niezależnie od rodzaju i grubości materiału. Dwa firmowe produkty, TouchPoint oraz TouchPointZ, mają już w przyszłym roku trafić do pierwszych urządzeń.
      UltraSense zostało założone przez dwóch byłych menedżerów InvenSense. Gdy w 2017 roku TDK przejęło InvenSense Dan Goehl został w firmie przez kolejnych 15 miesięcy, a Mo Maghsoudnia odszedł, by zająć się technologiami ultradźwiękowymi w medycynie. Z czasem Maghsoudnia stwierdził, że ze względu na specyfikę rynku medycznego jego pomysły będą wdrażane powoli, zainteresował się więc rynkiem konsumenckim.
      Na pierwszy ogień pójdzie rynek smartfonów. Nowe technologie trafiają tutaj dość szybko, a my rozpoczynamy pracę we właściwym momencie, wraz z początkiem epoki 5G, mówi Goehl. Producenci smartfonów są wstępnie zainteresowani nową technologią, gdyż chcieliby się pozbyć fizycznych przycisków z urządzeń. Tymczasem czujniki UltraSense działają, jak twierdzą ich twórcy, nawet gdy na powierzchni znajduje się wilgoć, brud czy tłuszcz. Współpracują z każdym materiałem o każdej grubości.
      Goehl pytany, czy istnieją dla nich jakieś ograniczenia fizyczne, mówi, że jedynymi są odległość i moc. Pierwsze produkty zaprojektowaliśmy tak, by były wydajne pod względem energetycznym. Skupiliśmy się na rynku urządzeń mobilnych zatem działają przez 5-milimetrowej grubości aluminium, 5-milimetrowe szkło i 2-milimetrową warstwę stali. Teoretycznie, biorąc pod uwagę technologię którą dysponujemy i produkty, do jakich trafi ona w przyszłym roku, zasilanie nie jest problemem. Nasz czujnik może bez przeszkód działać przez 20-milimetrową płytę z aluminium.
      Goehl wyjaśnia, jak działa technologia oferowana przez firmę. Wysyłamy ultradźwięki przez materiał i mierzymy zmiany impedancji akustycznej na powierzchni. Informacje na ten temat wracają do czujnika, który na tej podstawie interpretuje siłę nacisku. Gdy lekko dotkniemy powierzchni, pomiędzy liniami papilarnymi wciąż znajduje się powietrze. Im mocnej naciskamy, tym większa deformacja linii papilarnych i powietrze jest wypychane. Wraz z tym rośnie kontrast, który nasze urządzenie rejestruje i interpretuje.
      Uspokaja, że nie ma ryzyka, iż znajdujący się w kieszeni telefon zostanie przypadkiem włączony. Czujnik został zaprojektowany tak, by sygnał rozpraszał się w powietrzu, jeśli więc smartfon jest w kieszeni i ociera się o niego materiał spodni, urządzenie jest w stanie rozpoznać, co się dzieje i nie przyjmuje takiego sygnału. TouchPoint potrafi rozpoznać wiele takich wzorców dotyku.
      Urządzenie ma wymiary 1,4x2,4x0,49 mm. W trybie czuwania potrzebuje 20 µA mocy. Działa niezależnie od procesora producenta, gdyż wszystkie algorytmy zostały wbudowane w sam czujnik. Może być on używany zarówno do prostych zadań, jako włącznik i wyłącznik smartfonu, lub też do sterowania całym urządzeniem, wówczas jest w stanie obsłużyć wielofunkcyjny interfejs z różnymi rodzajami gestów i dotyków.
      TouchPoint został już przetestowany przez producentów smartfonów i jest gotowy do masowej produkcji.
      UltraSense chce w ciągu najbliższych 2-3 lat rozpocząć podbój rynku motoryzacyjnego. Tam na przykład TouchPoint mógłby zamieniać deskę rozdzielczą w jeden wielki interfejs.
      Firma nie wchodzi na dziewicze terytorium, działają na nim bowiem już inne przedsiębiorstwa. Firma Sentons oferuje tensometry (czujniki naprężenia), a New Degree Technology czujniki nacisku. UltraSense zapewnia, że ich technologia to coś zupełnie innego. Inne technologie mają poważne ograniczenia dotyczące np. grubości materiału, w którym mogą być stosowane, złożoności procesu integracji w urządzenie czy czasu kalibracji. TouchPoint ograniczeń tych nie ma. Łatwo go umieścić w urządzeniu, a kalibracja zajmuje sekundy. Obecnie rynek dojrzał do takiej technologii. Być może kilka lat temu byłoby na nią zbyt wcześnie, mówi Goehl.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadchodzący rok zapowiada się niezwykle ekscytująco dla miłośników Apple'a. Po długotrwałym uśpieniu koncern z Cupertino może pokazać kilka interesujących innowacji.
      Najprawdopodobniej doczekamy się pierwszej od 2017 roku poważnej rozbudowy iPhone'a. Smartfony, które zadebiutują w przyszłym roku mają obsługiwać 5G, otrzymać znacznie bardziej wydajny procesor oraz tylną kamerę 3D. Dzięki niej telefon będzie lepiej orientował się w przestrzeni, co z kolei pozwoli na lepszą obsługę aplikacji do rzeczywistości rozszerzonej, które nakładają wirtualne przedmioty na prawdziwe otoczenie. To zaś pozwoli użytkownikom, na przykład, zobaczyć jak ich mieszkanie będzie wyglądało po przemeblowaniu jeszcze zanim zdecydują się na zakup nowych mebli.
      Tego typu aplikacje są niezbędne do obsługi dług oczekiwanych okularów do wirtualnej rzeczywistości. W przyszłym roku powinno bowiem zadebiutować też takie właśnie urządzenie autorstwa Apple'a. Okulary mają synchronizować się z iPhone'em i wyświetlać w polu widzenia użytkownika wiadomości tekstowe, e-maile, mapy czy gry. Podobno w okularach ma zostać zintegrowany też App Store. Apple już od pewnego czasu zatrudnia specjalistów od grafiki i developerów gier, których celem jest rozwijanie produktów dla okularów. Jeśli zostaną one dobrze przyjęte, to niewykluczone, że w przyszłości zastąpią iPhone'a. Użytkownicy nie powinni jednak zbytnio przywiązywać się do przyszłorocznej daty debiutu. Apple nie wyprodukowało jeszcze aplikacji, która uczyni z okularów rynkowy przebój. Jeśli zatem menedżerowie firmy zdecydują, że jest jeszcze za wcześnie, to rynkowy debiut okularów zostanie przełożony. Apple najwyraźniej nie chce powtórzyć błędu Google'a, którego Glass okazały się porażką.
      Okulary do rzeczywistości rozszerzonej mogą jednak w najbliższych latach stać się rynkowym przebojem. Pracują bowiem nad nimi zarówno Facebook jak i Amazon, zatem giganci uznali najwyraźniej, że rynek jest gotowy na tego typu produkt.
      Zapowiadane na przyszły rok innowacje są w dużej mierze związane z technologią 5G. Największy, najbardziej znaczący wzrost rynkowy będzie napędzany częściowo przez pojawienie się 5G. Wraz z 5G pojawił się popytna 5G i ci producenci smartfonów, którzy nie będą korzystali z tej technologii, pozostaną z tyłu, mówi Patrick Moorhead z firmy konsultingowej Moor Insights & Strategy.
      Odżyły też pogłoski, że Apple ma zamiar produkować komputery Mac z własnym procesorem. Prawdopodobnie byłby to układ ARM, bardziej wydajny i energooszczędny od obecnie stosowanych CPU. Nie od dzisiaj wiadomo, że Apple chce mieć pod kontrolą zasadnicze elementy swoich produktów, a procesory do komputerów niewątpliwie do takich elementów należą. Tutaj jednak trzeba brać poprawkę na fakt, że informacje o apple'owskim procesorze dla maszyny Mac pojawiają się od co najmniej 7 lat.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...