Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Tajemniczy sygnał z centrum Drogi Mlecznej

Recommended Posts

Dziwny powtarzający się sygnał radiowy dobiegający z okolic centrum Drogi Mlecznej nie przypomina żadnego innego znanego sygnału. Ma zupełnie inną sygnaturę. Jak wynika z wyników badań zaakceptowanych do publikacji w The Astrophysical Journal i udostępnionych na arXiv [PDF], źródło sygnału przez wiele tygodni jest bardzo jasne w paśmie radiowym, a następnie zanika w ciągu jednego dnia

Takie zachowanie się sygnału radiowego nie pasuje do żadnego znanego obiektu niebieskiego. Dlatego też naukowcy z Australii, USA, Niemiec, Kanady, Hiszpanii, Francji i RPA, którzy badali to zjawisko za pomocą Australian SKA Pathfinder, przypuszczają, że mogli odkryć nową klasę obiektów kosmicznych.

Tajemniczy sygnał ASKAP J173608.2−321635 jest wysoce spolaryzowany i wysoce zmienny. Na potrzeby badań obserwowano go pomiędzy kwietniem 2019 a sierpniem 2020 roku. W tym czasie pojawił się 13 razy. Nigdy nie trwał dłużej niż kilka tygodni. Źródło jest bardzo zmienne, pojawia się i znika nagle, bez żadnego wzorca, który udałoby się odczytać.

Badacze próbowali dopasować ten sygnał do danych z wielu innych teleskopów, w tym do Chandra X-ray Observatory, Neil Gehrels Swift Observatory czy Visible and Infrared Survey Telescope for Astronomy. W żadnym nie znaleziono niczego, co przypominałoby ASKAP J173608.2−321635. Wygląda więc na to, że źródło nie emituje niczego w innych częstotliwościach spektrum elektromagnetycznego. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić takiego zjawiska.

Autorzy badań piszą, że co prawda gwiazdy o małej masie mogą okresowo generować rozbłyski w paśmie radiowym, jednak zwykle towarzyszy im emisja w paśmie promieniowania rentgenowskiego. Nic nie wskazuje też na to, by źródłem mogły być pulsary lub magnetary. Pulsary emitują silne sygnały radiowe, ale jest to emisja o przewidywalnym okresie i nie trwa całymi tygodniami. Z kolei magnetary charakteryzuje też silna emisja w zakresie rentgenowskim.

Z wszystkich znanych źródeł emisji sygnał ASKAP J173608.2−321635 najbardziej przypomina tajemnicze GCRT (Galactic Center Radio Transient). Dotychczas znamy trzy tego typu obiekty. Również i one znajdują się w kierunku centrum naszej galaktyki, wszystkie nagle rozpoczynają emisję w paśmie radiowym i równie gwałtownie ją kończą. Mają też podobną jasność i nigdy nie towarzyszy im promieniowanie rentgenowskie. Jednak pojawiają się i znikają szybciej niż ASKAP J173608.2−321635.  Niewykluczone zatem, że źródło ASKAP J173608.2−321635 jest w jakiś sposób powiązana z GCRT, a być może również jest takim obiektem.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, Astro napisał:

Wow!?

Jeśli tak, to jest to sygnał dedykowany inteligentniejszym. Dla nas jest 'wysoce zmienny' i 'bez wzorca'. Może transmisja meczu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje się, że my chyba źle szukamy ze względu na nasz niedorozwój cywilizacyjny. Ma się wrażenie, że szukanie sygnałów natury radiowej jest bezsensem. To co wygenerował jakiś obiekt kosmiczny dociera do nas po np. 100 tys. lat. Sensacją jest to, że znaleźliśmy coś, czego wcześniej nie klasyfikowano. Gdyby ten sygnał wysłała jakaś cywilizacja, musiałaby się liczyć z tym, że dotrze on do adresata, gdy ta przestanie już istnieć. "Gadał dziad do obrazu"? Sygnały rozchodzące się z prędkością światła, w aspekcie rozległości kosmicznych przestrzeni, są żółwiem na pustyni. My możemy jedynie komunikować się z cywilizacjami na naszym poziomie, bo "języka" szybszego od prędkości światła nie znamy. Nie dość tego, to wprowadziliśmy sobie sztuczne i aroganckie ograniczenie, które nie pozwala na przekroczenie prędkości światła nawet wysyłanej informacji. Z pewnością istnieją możliwości przesyłania wiadomości zdecydowanie szybciej, ale my ich nie znamy, a cywilizacje, które je wysyłają, nie mogą liczyć na to, że je odbierzemy. Jesteśmy tylko "nagą małpą", o doskonałym o sobie mniemaniu. Jeśli założymy, że Wszechświat ma 13,8 miliarda lat, to w tym czasie mogło powstać im upaść miliardy cywilizacji.  Człowieczeństwo to jakieś 200 tys., lat z których od zaledwie 100. jesteśmy w stanie coś kombinować z falami radiowymi. Jaka jest szansa, że w przestrzeni kosmicznej znajdzie się cywilizacyjnie podobną do naszej społeczność? Musimy mieć instrumenty i metody, które pozwolą nam na porozumiewanie się w tym samym czasie. Jeśli istnieją cywilizacje, które takowe mają, z pewnością już dawno zrezygnowały z technologii o prędkości światła, a ich nowe metody są dla nas nieosiągalne. Wydaje się, że cała nadzieja spoczywa w rozwoju fizyki kwantowej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, helmut napisał:

. To co wygenerował jakiś obiekt kosmiczny dociera do nas po np. 100 tys. lat. Sensacją jest to, że znaleźliśmy coś, czego wcześniej nie klasyfikowano. Gdyby ten sygnał wysłała jakaś cywilizacja, musiałaby się liczyć z tym, że dotrze on do adresata, gdy ta przestanie już istnieć.

Ja bym nie był taki pewny. https://en.wikipedia.org/wiki/One-way_speed_of_light

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, helmut said:

Nie dość tego, to wprowadziliśmy sobie sztuczne i aroganckie ograniczenie, które nie pozwala na przekroczenie prędkości światła nawet wysyłanej informacji.

Nie ogarniasz rzeczywistości na tylu poziomach, że prawie nie chce mi się komentować. Nadajesz się do promocji różnych alternatywnych medykamentów. Urwało nogę? To nic, musisz tylko myśleć pozywanie! Wyobraź sobie, że odrosła i poruszaj się, jak zwykle. Wyleczone siłą umysłu! :) Naukoffcy wprowadzili sobie sztuczne i aroganckie ograniczenie, które nie pozwala na przekroczenie prędkości światła nawet wysyłanej informacji? Ty tak na poważnie?

A ty jak wychodzisz z piwnicy, to porozumiewasz się z ludźmi telepatycznie a lodówkę otwierasz telekinezą, czy metodami znanymi jeszcze za paleolitu? Ten sygnał jest prawdopodobnie naturalnego pochodzenia, ale jeżeli jakaś cywilizacja chce się z kimś porozumieć, to chyba naturalne jest, że muszą wziąć pod uwagę możliwości odbiorcy, a radio to jest najmniejszy wspólny dzielnik. No chyba, że nie zależy im na komunikacji z mało zaawansowanymi cywilizacjami, ale jak mamy szukać metodami, których nie znamy? A tak w ogóle to, co baby we wsi przy zagniataniu ciasta na ten temat pytlują? :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, cyjanobakteria napisał:

A tak w ogóle to, co baby we wsi przy zagniataniu ciasta na ten temat pytlują?

"Bab" pewnie ten temat nie interesuje, ale jeśli chodzi o "chłopów" to zdaje się całkiem sporo forumowiczów z KW mieszka na wsi, Ex Nihilo chociażby, nie jestem pewien, czy Astro. Więc, hm, doradzam ostrożność ze stereotypami :P

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, ale baby, co pytlowały przy zagniataniu ciasta z pajęczynami z penicyliną podobno zawstydziły samego Fleminga. Zapytaj Helmuta o szczegóły :) Trochę może jestem złośliwy, ale działa mi na nerwy pseudo-naukowe malkontenctwo, z którego kompletnie nic z tego nie wynika. Mamy założyć worki pokutne z tego powodu, że nie mamy jeszcze rozwiązań FTL albo perpetuum mobile? :)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

cyjanobakteria masz już skrzywienie zawodowe od tego trolowania. Widać że jeśli komuś nie dowalisz to ciśnienie ci skacze i lekkie rozwolnienie dostajesz czy może jest to rozdwojenie jaźni? Lepiej napisz poradnik o czym napisałeś, bo sensu w tym nie ma i mam podejrzenie, że ty sam nie wiesz o czym piszesz, bo tak tylko sobie zagadujesz. A solidny poradnik możne przydać się doktorom w celu diagnozowania takich przypadków. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

3 hours ago, helmut said:

Wydaje się, że my chyba źle szukamy ze względu na nasz niedorozwój cywilizacyjny. Ma się wrażenie, że szukanie sygnałów natury radiowej jest bezsensem. To co wygenerował jakiś obiekt kosmiczny dociera do nas po np. 100 tys. lat. Sensacją jest to, że znaleźliśmy coś, czego wcześniej nie klasyfikowano. Gdyby ten sygnał wysłała jakaś cywilizacja, musiałaby się liczyć z tym, że dotrze on do adresata, gdy ta przestanie już istnieć. "Gadał dziad do obrazu"? Sygnały rozchodzące się z prędkością światła, w aspekcie rozległości kosmicznych przestrzeni, są żółwiem na pustyni. My możemy jedynie komunikować się z cywilizacjami na naszym poziomie, bo "języka" szybszego od prędkości światła nie znamy. Nie dość tego, to wprowadziliśmy sobie sztuczne i aroganckie ograniczenie, które nie pozwala na przekroczenie prędkości światła nawet wysyłanej informacji. Z pewnością istnieją możliwości przesyłania wiadomości zdecydowanie szybciej, ale my ich nie znamy, a cywilizacje, które je wysyłają, nie mogą liczyć na to, że je odbierzemy. Jesteśmy tylko "nagą małpą", o doskonałym o sobie mniemaniu. Jeśli założymy, że Wszechświat ma 13,8 miliarda lat, to w tym czasie mogło powstać im upaść miliardy cywilizacji.  Człowieczeństwo to jakieś 200 tys., lat z których od zaledwie 100. jesteśmy w stanie coś kombinować z falami radiowymi. Jaka jest szansa, że w przestrzeni kosmicznej znajdzie się cywilizacyjnie podobną do naszej społeczność? Musimy mieć instrumenty i metody, które pozwolą nam na porozumiewanie się w tym samym czasie. Jeśli istnieją cywilizacje, które takowe mają, z pewnością już dawno zrezygnowały z technologii o prędkości światła, a ich nowe metody są dla nas nieosiągalne. Wydaje się, że cała nadzieja spoczywa w rozwoju fizyki kwantowej. 

Nie wiem czy to jako pierwszy powiedział Niel deGrasse Tyson ale: 

"The Universe is under no obligation to make sense to you."

To samo tyczy się prędkości światła i informacji. Tak jak piszesz aroganckie jest zakładanie że wiemy wszystko w tym też że prędkość światła to uniwersalny limit prędkości informacji, równie aroganckie jest twierdzenie, że musi istnieć we wszechświecie mechanizm do szybszego przekazywania informacji, bo za naszego życia jesteśmy w stanie wysłać informację średnio na odległość max 80lat świetlnych. 

Edited by dexx
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Pii said:

cyjanobakteria masz już skrzywienie zawodowe od tego trolowania. Widać że jeśli komuś nie dowalisz to ciśnienie ci skacze

Wyglądasz znajomo, czy już ci przypadkiem nie groziłem na forum? :) Tak, pamiętam - 5G i covid-19 - denaturująca mieszanka. Przyznaję, że lubię czasami nadepnąć na odcisk, ale dzięki za ciepłe słowa. Co do sensu, to pewnie się niepotrzebnie zbulwersowałeś przez zaszłe animozje i nie doczytałeś do końca :)

 

1 hour ago, dexx said:

Tak jak piszesz aroganckie jest zakładanie że wiemy wszystko w tym też że prędkość światła to uniwersalny limit prędkości informacji, równie aroganckie jest twierdzenie, że musi istnieć we wszechświecie mechanizm do szybszego przekazywania informacji, bo za naszego życia jesteśmy w stanie wysłać informację średnio na odległość max 80lat świetlnych. 

Nikt nie twierdzi w nauce, że wiemy już wszystko, ale spróbuj dostać czas antenowy na instrumencie, który nie istnieje, bo działa o oparciu o prawa fizyki, których nie ma :) Szukanie sygnałów radiowych nie jest bezsensem, jak twierdzi kolega przedmówca :) Z resztą innych sygnałów już od dawna szukamy. Najnowszy instrument to LIGO, ale fale grawitacyjne również poruszają się z prędkością światła. Z resztą fale grawitacyjne są niepraktyczne do komunikacji.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Z resztą fale grawitacyjne są niepraktyczne do komunikacji.

Zależy ile czarnych dziur masz do dyspozycji. Żartuję, dopóki jest ograniczenie w postaci prędkości światła czarno to widzę. Mną naprawdę wstrząsnął ten moment https://youtu.be/0UVklULGzJU?t=176

wcześniej miałem bardzo słabe rozumienie w jakim stosunku pozostaje prędkość światła do rozmiarów Wszechświata.

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Jajcenty napisał:

Mną naprawdę wstrząsnął ten moment

Zgadza się, prędkość podświetlna jest dobra (w miarę) do podróżowania po Układzie Słonecznym ale nie do innych gwiazd :D

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Jajcenty said:

Żartuję, dopóki jest ograniczenie w postaci prędkości światła czarno to widzę. Mną naprawdę wstrząsnął ten moment

Mną nie wstrząsnął, bo ja to widzę w pozytywnych barwach. Rozpoznaję kanał SciFun, stare ale jare! Prędkość światła w próżni nakłada ograniczenia, ale 0.1c powinna każdemu wystarczyć, że tak pozwolę sobie sparafrazować mistrza :) Swoją drogą, Bill Gates przekazał ponad 50 miliardów USD na cele charytatywne, a mimo to niemała cześć społeczeństwa uważa go za wroga publicznego, który chce szczepionkami wymordować ludzkość :) Jest wiele projektów, które trwały dekady, chociażby budowa LHC, więc trzeba się przyzwyczaić do tego, że projekty kosmiczne będą trwać jeszcze dłużej. Frywolnego śmigania po galaktyce jak w StarTrek nie będzie, aczkolwiek gwiazdy są, zdaje się, rozmieszczone średnio co kilka lat świetlnych, więc komunikacja jak i podróże są możliwe. Z drugiej strony, nie ma ryzyka, że ktoś wykończy mojego dziadka, zanim ten pozna moją babcię, co jest dla mnie ważne, gdyż, jak widać, nie brakuje wrogów i nicponi czyhających na mnie :)

Co do komunikacji, wszystkie siły fundamentalne umożliwiają sposób komunikacji, ale większość, z wyjątkiem siły elektromagnetycznej, jest niepraktyczna. Komunikować można się też przy pomocy masy, na przykład staromodnie wysłać kuriera z paczką CD. Na pewno ciekawe są neutrina, bo można wysyłać dane przez skały albo środek Ziemi, ale niesie to trudności związane z detekcją. Z tego co pamiętam, neutrino ma 50% szansy na przebicie płyty z ołowiu o grubości 2 lat świetlnych! Inna zaleta to komunikacja FTL, ale protokół wpierają na razie tylko włoskie detektory :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomijając sposoby komunikacji, może na pewnym etapie rozwoju cywilizacje zaprzestają komunikacji aby nie znalazł ich ktoś kogo nie chcieliby spotkać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, helmut napisał:

bo "języka" szybszego od prędkości światła nie znamy

No jakbyś znał to świadczyłoby to o oderwaniu od Rzeczywistości.
Cała natura by się rozsypała gdyby informację można było przekazać szybciej niż c.
Podróż z prędkością większą od c oznacza zerwania łańcuch przyczynowo-skutkowego.

5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Co do komunikacji, wszystkie siły fundamentalne umożliwiają sposób komunikacji, ale większość, z wyjątkiem siły elektromagnetycznej, jest niepraktyczna.

Otóż to.
Jak weźmiemy pod uwagę że aby wywołać efekt grawitacyjny rok świetlny dalej - porównywalny energetycznie z EM to trzeba użyć ok. 10 do 40 razy większej energii, to nie ma to sensu, już abstrahując od ograniczeń technicznych.
To trochę tak jakby sobie pomyśleć - zamiast spalić łyżeczkę węgla - spalę całą Galaktykę :) Sensowne? Owszem - w oczach wariatów.

8 godzin temu, Jajcenty napisał:

Mną naprawdę wstrząsnął ten moment

Znam ten film. Ale nie wstrząsnął mną bo takie podstawy to już dawno wiedziałem.
Niemal niemożliwy jest jakikolwiek kontakt z kimkolwiek (obcym). Odległości we Wszechświecie są zbyt duże. Z tego powodu niemożliwe jest też UFO jako kosmici.
Zasadniczo jednak kolonizacja planet wokół innych gwiazd jest możliwa. Ale zajmie tysiące lat kolonizacja najbliższych i miliony lat kolonizacja średnio dalekich.
O innych galaktykach możemy zapomnieć chyba że jakaś zderzy się z naszą.

5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

woją drogą, Bill Gates przekazał ponad 50 miliardów USD na cele charytatywne, a mimo to niemała cześć społeczeństwa uważa go za wroga publicznego, który chce szczepionkami wymordować ludzkość

Tak. Zanim zajął się działalnością charytatywną to był takim wzorem moralności. Tak świetnie zarządzał MS i dał się poznać jako ludzki pan :D

12 godzin temu, helmut napisał:

Jesteśmy tylko "nagą małpą", o doskonałym o sobie mniemaniu.

Tzn. małpą oczywiście jesteśmy, taka klasyfikacja biologiczna.
Ale nagą zdecydowanie nie. Zawsze zastanawia mnie skąd ta jednocześnie kultura bycia gównem połączona z kulturą byciem wyjątkowym gównem.

Niektórzy robią wszystko żeby ludzi zgnoić ale nawet w tym gnojeniu muszą się czuć wyjątkowi.
Jest też druga ciekawa sprawa, co parę miesięcy ludzie odżywają z nadzieją: to obcy, to na pewno kontakt - by po paru miesiącach ponownie o tym zapomnieć :)
A podobno ludzie uczą się na błędach.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, thikim said:

Sensowne? Owszem - w oczach wariatów.

No, chyba pierwszy raz się z całkowicie z kolegą zgadzam! :)

 

1 hour ago, thikim said:

O innych galaktykach możemy zapomnieć chyba że jakaś zderzy się z naszą.

Inne galaktyki są tylko rząd wielkości dalej niż najdalsze zakątki Drogi Mlecznej. M31 w Andromedzie jest w odległości tylko 10 średnic dysku Drogi Mlecznej. Do niektórych karłowatych galaktyk mamy bliżej niż do przeciwnego krańca dysku. W przestrzeni międzygalaktycznej, szczególnie w halo galaktycznym, są gwiazdy, ale jest ich znacznie mniej. Można będzie robić sobie przystanki, jeżeli zajdzie taka konieczności. Podróże międzygalaktyczne nie różnią się zbytnio od międzygwiezdnych, ale prawda, że jest to grube SF. Jeżeli galaktyki uciekają od siebie, co ma miejsca w przypadku bardzo oddalonych obiektów, to trzeba brać poprawkę na stałą Hubbla (67.4 - 73.4 km/s/Mpc). Inna rzecz, że przestrzeń międzygwiezdna może zawierać kilka rzędów wielkości więcej, niż do tej pory sądzono, obiektów typu Oumuamua czy 2I/Borisov, co może znacznie utrudnić wszelkie podróże międzygwiezdne.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodać trzeba że przy prędkościach bliskich C pusta przestrzeń już nie będzie taka pusta. Opory "toczenia" będą znaczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, Jajcenty napisał:

Dla nas jest 'wysoce zmienny' i 'bez wzorca'. Może transmisja meczu?

Zobacz:

W dniu 10.09.2021 o 01:08, KopalniaWiedzy.pl napisał:

W tym czasie pojawił się 13 razy.

Przypadek? Jak byk zakomunikowali liczbę pierwszą. ;)

O ile dobrze pamiętam, któryś z tych czterech pozostałych GCRT to była piątka. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, thikim napisał:

Znam ten film. Ale nie wstrząsnął mną bo takie podstawy to już dawno wiedziałem.

Każdy zna takie podstawy, Chodzi o różnicę między wiedzieć a rozumieć.

Godzinę temu, Astro napisał:

Przypadek? Jak byk zakomunikowali liczbę pierwszą. ;)

O ile dobrze pamiętam, któryś z tych czterech pozostałych GCRT to była piątka.

To może nie mamy całego komunikatu? Z drugiej strony, to jakieś tępaki skoro morsem nam liczby pierwsze komunikują, a po drodze zgubili ze dwie. Chyba nie ma z kim gadać.

 

7 godzin temu, Krzychoo napisał:

Dodać trzeba że przy prędkościach bliskich C pusta przestrzeń już nie będzie taka pusta. Opory "toczenia" będą znaczne.

Nie patrz na to jak na trudność, ale jak na okazję. Byle proton grzęznący w pancerzu dostarcza gazyliony dżuli, tylko brać i uzupełniać zasoby. W ten sposób im szybciej lecisz tym szybciej lecisz. Tylko pancerz musi być trochę odporniejszy ścieranie ;)

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jajcenty napisał:

Z drugiej strony, to jakieś tępaki skoro morsem nam liczby pierwsze komunikują, a po drodze zgubili ze dwie. Chyba nie ma z kim gadać.

Być może to kiepskie dzieło jakiegoś ichniego dadaisty i zapominamy o najważniejszym. Nie o treść, a formę chodzi. Mnie rozmach energetyczny przekonuje. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Krzychoo napisał:

może na pewnym etapie rozwoju cywilizacje zaprzestają komunikacji aby nie znalazł ich ktoś kogo nie chcieliby spotkać.

Ale, że wszystkie? Nie pozostały sygnały z ich starych sygnałów? Pamiętajmy, że to co widzimy to trochę już stare jest.

Swoją droga widział ktoś jakieś hipotezy które jakoś próbują szacować czy jesteśmy późną cywilizacją czy wczesną.
Chodzi mi i wiek Ziemi itd. w stosunku do reszty. Bo kto wie, może jesteśmy z czołówki rozwojowej.

Gdybyśmy byli z tyłu i drugie założenie, że cywilizacje nie są ekstremalnie rzadko występujące (np. średnio 5 na galaktykę)  to one powinny się rozpleniać po planetach i powinno tego być całkiem sporo. A może ewolucja każdej cywilizacji i tak prowadzi do jej wygaszenia i większość kończy na swoich planetach i je "zużyje" zanim zdąży się rozplenić.
chociaż wydaje mi się to słabe, bo ile nam brakuje do potencjalnej eksploracji bliskich planet, sto, tysiąc lat? Może faktycznie się rozwalimy przed tym czasem, ale wcale nam wiele nie brakuje, wiec ta teza też jest słaba w sumie.

Dlatego też czasem się właśnie nie zastanawiam, czy nie jesteśmy w czołówce w naszym regionie. Bo jak sobie pomyślę jeżeli jakaś cywilizacja podobna do nas jest starsza np. o 50 tys. lat, co w skali kosmosu nie jest dużo, to nawet ciężko mi sobie wyobrazić o ile nas wyprzedzają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Afordancja napisał:

czy jesteśmy późną cywilizacją czy wczesną.
Chodzi mi i wiek Ziemi itd. w stosunku do reszty.

Ciężko powiedzieć, bo trochę kiepsko w kontekście materiału porównawczego do jakiejś maleńkiej choćby pracy statystycznej. O resztę się rozchodzi. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Astro napisał:

Ciężko powiedzieć, bo trochę kiepsko w kontekście materiału porównawczego do jakiejś maleńkiej choćby pracy statystycznej. O resztę się rozchodzi.

haha, tak, wiem, próba wielkości jeden to słaba próba, ale kiedyś mignął mi artykuł patrząc od strony tworzenia się podobnych gwiazd, planet ale nie wkręcałem się na tym, a kompletnie się na tym nie znam i nie wiem czy takie układy jak nasz powstały szybciej, później w stosunku do innych. Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Domyślam się, ale znów - na początek - musimy zdefiniować czym są "układy jak nasz". Zapewne nie myślisz o typie widmowym gwiazdy macierzystej, choć te chłodniejsze, mimo iż zdecydowanie liczniejsze i o dłuższym czasie ewolucji na ciągu głównym mogą być problematyczne w kontekście życia (aktywność magnetyczna). Pewnie wszyscy z tyłu głowy mamy ekosferę (HZ), co - znów niestety - jest niczym innym jak ekstrapolacją z jednego punktu, czyli Ziemi. Przyjmijmy rozsądnie, że "układy jak nasz" to takie, w których znajduje się planeta typu ziemskiego w HZ i zacznijmy od statystyki. Na potwierdzone ponad 4500 planet pozasłonecznych mamy... 60 kandydatów (polecam stronę). Oczywiście pocieszamy się prostym faktem, że to selekcja obserwacyjna (łatwiej w pewnej odległości dostrzec słonia niż mrówkę), ale tym bardziej porównywanie się z tą próbką sześćdziesięciu układów nie bardzo ma sens. Mamy sporą dozę pewności, że planety powstają bardzo szybko (w skali astronomicznej oczywiście :)) po uformowaniu się gwiazdy, a nawet podczas, stąd do porównania wieku wystarczy porównać wiek gwiazdy. Dalej - podejrzewamy, że życie relatywnie szybko powstaje na planecie, na której powstać może, ale bardziej złożone życie (jak wielokomórkowe) po naszym przykładzie potrzebuje już czasu; jest jeszcze gorzej, bo interesuje nas "życie inteligentne", a tu już błądzimy we mgle...
P.S. Tu jeszcze jedna, choć nieco nieaktualna już ciekawa stronka.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Widzimy, że gwiazdy te ulegają precesji oraz poruszają się w górę i w dół z różną prędkością, mówi Paul McMillan z Lund Observatory. McMillan stał na czele grupy badawczej, która dzięki danym z teleskopu Gaia wyjaśniła, co jest przyczyną tajemniczych zmarszczek widocznych w zewnętrznych regionach Drogi Mlecznej.
      Szwedzcy uczeni wykorzystali dane z europejskiego teleskopu kosmicznego Gaia, który pozwolił im zbadać większy obszar Drogi Mlecznej niż to wcześniej było możliwe. Naukowcy zmierzyli, jak silne są „zmarszczki” w różnych częściach dysku naszej galaktyki, dzięki czemu udało się odtworzyć ich historię i wskazać na przyczynę tego zjawiska. Gdy galaktyka karłowata w Strzelcu (SagDEG – Sagittarius Dwarf Elliptical Galaxy) przechodziła w pobliżu Drogi Mlecznej, wywołała fale, trochę podobne do tych, jakie widzimy na powierzchni stawu, gdy wrzucimy kamień, wyjaśnia Paul McMillan.
      Przejście SagDEG miało miejsce kilkaset milionów lat temu, ale – jak widać – skutki są widoczne do dzisiaj. Obecnie galaktyka ta, znana nam dopiero od 1994 roku, znajduje się w odległości około 85 000 lat świetlnych od Ziemi. Ma średnicę około 10 000 lś. Sagittarius jest w tej chwili powoli rozrywana [przez oddziaływanie Drogi Mlecznej – red.], ale jeszcze 1-2 miliony lat temu była znacznie większa, miała około 20% masy Drogi Mlecznej, mówi McMillan.
      Dotychczasowe badania SagDEG wykazały, że w przeszłości wchodziła ona w skład Wielkiego Obłoku Magellana. W wyniku oddziaływania Drogi Mlecznej część gwiazd została wydarta i utworzyła galaktykę karłowatą. Wiemy, że SagDEG już co najmniej 5-krotnie musiało dojść do bliskiego spotkania obu naszych galaktyk. Nie można wykluczyć, że jednemu z takich przejść zawdzięczamy powstanie Układu Słonecznego.
      Dzięki temu odkryciu możemy badać Drogę Mleczną podobnie, jak geolodzy na podstawie układu warstw, wyciągają wnioski o historii Ziemi. Taka kosmiczna sejsmologia wiele nam mówi o ewolucji naszej galaktyki, cieszy się McMillan.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie NASA odpowiedzialni za znajdującą się w przestrzeni międzygwiezdnej sondę Voyager 1, próbują rozwiązać zagadkę nietypowych danych, jakie pojazd przysyła. Voyager 1 pracuje normalnie, odbiera i wykonuje komendy z Ziemi, prowadzi badania naukowe, zbiera dane i wysyła je na Ziemię. Jednak odczyty z systemu AACS (attitude articulation and control system) nie oddają tego, co dzieje się na pokładzie sondy.
      AACS od 45 lat odpowiada za prawidłową orientację pojazdu. Do jednego z zadań systemu należy dopilnowanie, by antena Voyager 1 była skierowana dokładnie na Ziemię. Wszystko wskazuje na to, że AACS działa, ale coś jest nie tak z danymi telemetrycznymi. Czasami wyglądają tak, jakby były generowane losowo, innym razem nie oddają żadnego stanu, w jakim AACS może się znaleźć.
      Co interesujące, problem z AACS nie uruchomił żadnego z zabezpieczeń, odpowiedzialnych za wprowadzenie Voyagera w stan bezpieczny. W stanie tym pojazd przeprowadzałby tylko niezbędne operacje, dając inżynierom czas na zdiagnozowanie usterki. Jednak nic takiego się nie stało. Co więcej, sygnał z sondy nie stracił na mocy, co wskazuje, że jej antena jest skierowana precyzyjnie w stronę naszej planety.
      Inżynierowie analizują sygnały, próbując się dowiedzieć, czy niezwykłe dane pochodzą bezpośrednio z AACS czy też z innego układu zaangażowanego w wytwarzanie i przesyłanie danych telemetrycznych. W tej chwili specjaliści nie potrafią powiedzieć, czy obserwowane problemy mogą w większym zakresie wpłynąć na Voyagera i czy skrócą czas jego pracy.
      Tajemnice takie jak ta, to na tym etapie część misji Voyager, mówi Suzanne Dodd, odpowiedzialna za Voyagera 1 i Voyagera 2. Oba pojazdy mają niemal 45 lat, pracują znacznie dłużej, niż planowano. Znajdują się też w przestrzeni międzygwiezdnej, w miejscu o wysokim promieniowaniu, w którym nigdy wcześniej nie latał żaden pojazd. Dla zespołu inżynieryjnego to olbrzymie wyzwanie. Myślę jednak, że nasz zespół poradzi sobie z problemem z AACS.
      Pani Dodd nie wyklucza, że problemu nie uda się rozwiązać i trzeba będzie się do tego przyzwyczaić. Jeśli jednak uda się znaleźć jego przyczynę, być może trzeba będzie wprowadzić zmiany w oprogramowaniu lub też użyć jednego z systemów zapasowych Voyagera. Jeśli tak się stanie, to nie będzie to pierwszy raz, gdy Voyager 1 używa systemów zapasowych. W 2014 roku główne silniki pojazdu zaczęły wykazywać oznaki degradacji, więc włączono silniki zapasowe, które wcześniej wykorzystywano podczas przelotów w pobliżu planet. Okazało się, że silniki te działają bez zakłóceń, mimo że nie były używane przez 37 lat.
      Voyager 1 znajduje się obecnie w odległości 23,3 miliarda kilometrów od Ziemi. Światło pokonuje tę drogę w ciągu 20 godzin i 33 minut. By uświadomić sobie, jak olbrzymia to odległość wystarczy pamiętać, że światło ze Słońca na Ziemię biegnie 8 minut.
      Voyager 2 działa normalnie. Znajduje się w odległości 19,5 miliarda kilometrów od Ziemi.
      Oba Voyagery zostały wystrzelone w 1977 roku. Pracują znacznie dłużej niż planowano. Są jedynymi pojazdami wysłanymi przez człowieka, które dotarły do przestrzeni międzygwiezdnej. Dostarczyły nam bezcennych informacji na temat heliosfery, bariery za pomocą której Słońce chroni Układ Słoneczny. Wcale nie było pewne, czy tam dotrą. Przed 12 laty opisywaliśmy obawy związane z dotarciem Voyagera 1 do heliopauzy i spotkaniem z łukiem uderzeniowym.
      Każdego roku możliwość produkcji energii pojazdów zmniejsza się o około 4 waty. Dlatego też przez lata stopniowo wyłączano poszczególne podzespoły, by zapewnić energię dla najważniejszych instrumentów naukowych i niezbędnych systemów. Dzięki przemyślanym działaniom nie wyłączono dotychczas żadnego urządzenia naukowego. Inżynierowie z NASA chcą, by Voyagery pracowały jeszcze w roku 2026.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2018 roku amerykańscy astronomowie pracujący przy radioteleskopie EDGES w Australii poinformowali o odkryciu sygnału radiowego o szczególnej częstotliwości. Był on znacząco słabszy od innych sygnałów. Wyniki swoich badań opublikowali na łamach Nature, gdzie ogłosili, że znaleziony sygnał pochodzi z narodzin pierwszych gwiazd po Wielkim Wybuchu. Co więcej, dane były inne, niż przewidziane przez teoretyków. Wskazywały one, że wczesny wszechświat był zadziwiająco chłodny. Teoretycy siedli do pracy, by to wyjaśnić, a inne zespoły ruszyły do teleskopów, by potwierdzić istnienie sygnału.
      Wśród tych, którzy postanowili zarejestrować sygnał zauważony przez Amerykanów byli naukowcy z Raman Research Institute w Bangalore w Indiach. Wykorzystali oni radioteleskop SARAS-3. Niewielkie urządzenie pływa na dwóch jeziorach w odległych regionach Indii. Indyjscy naukowcy zebrali dane i przez ostatnie dwa lata szczegółowo je analizowali. Właśnie poinformowali na łamach Nature Astronomy, że w danych nie znaleziono żadnego śladu sygnału, o którym pisali Amerykanie.
      Jeśli tam by coś było, to by to zauważyli, mówi radioastronom Aaron Parsons z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Nie ma tutaj zbytnio miejsca na wątpliwości, dodaje uczony, który nie był zaangażowany w żadne z opisywanych badań.
      Judd Bowman, który stoi na czele zespołu badawczego teleskopu EDGES i kierował badaniami sprzed 4 lat dodaje, że konieczne są dalsze prace, by rozstrzygnąć, kto ma rację. Biorąc pod uwagę, jak trudne są tego typu obserwacja, czeka nas sporo pracy. Musimy włączyć te badania w te wciąż prowadzone.
      Zarówno EDGES jak i SARAS usiłowały wykryć emisję pochodzącą z wodoru. Pierwiastek ten w sposób naturalny absorbuje i emituje fale radiowe o długości 21 centymetrów. Na trasie swojej podróży w kierunku Ziemi fale te coraz bardziej się rozciągają. Fale z bardziej odległych chmur wodoru są rozciągnięte bardziej, niż te z chmur bliższych. A topień ich rozciągnięcia świadczy o tym, z jakie odległości – czyli i z jakiego czasu – pochodzą.
      Astronomowie już od ponad 50 lat wykorzystują emisję wodoru do badania pobliskich galaktyk. Jednak dzięki postępowi technologicznemu takie instrumenty jak EDGES i SARAS mogą rejestrować też fale pochodzące z większych odległości, bardziej rozciągnięte, które trudniej jest badać, gdyż zakłócają je naturalne i sztuczne sygnały z Ziemi.
      Gdy atomy wodoru dopiero powstawały po Wielkim Wybuchu, absorbowały i emitowały tyle samo promieniowania o długości fali 21 centymetrów. Przez to chmury wypełniającego wszechświat wodoru były niewidoczne.
      Później zaś nastąpił kosmiczny świt. Promieniowanie ultrafioletowe z pierwszych gwiaz wzbudziło atomy wodoru, przez co mogły one absorbować więcej promieniowania niż pochłaniały. Zjawisko to, obserwowane obecnie z Ziemi, powinno objawiać się nagłym spadkiem jasności fal o określonej długości. Ten spadek wyznacza moment powstania pierwszych gwiazd. Z czasem te pierwsze gwiazdy zapadły się w czarne dziury. Gorący gaz z dysków wokół czarnych dziur emitował promieniowanie rentgenowskie. Podgrzało ono wodór, zwiększając jego emisję w paśmie 21 centymetrów. To zaś objawia się zwiększeniem jasności fal o minimalnie mniejszej długości niż wcześniejsze fale. Wynik netto tych zmian, to spadek jasności w wąskim zakresie fal. Taki właśnie spadek spodziewali się wykryć naukowcy pracujący przy EDGES.
      Znaleźli jednak coś innego. Spadek dotyczyły fal o długości 4 metrów. Analiza takich danych wskazywała, że pierwsze gwiazdy powstały zadziwiająco szybko i szybko doszło do pojawienia się promieniowania X. Co więcej, dane pokazywały też, że wodór we wczesnym wszechświecie był chłodniejszy niż przewidywały teorie.
      Pojawiły się różne próby wyjaśnienia tego zjawiska. Wiadomo też było, że zakłócenia do sygnału może wprowadzać sam radioteleskop i jego konstrukcja. Edges otoczony jest przez duży, 30-metrowy metalowy ekran, który ma blokować emisję radiową pochodzącą z gruntu. Amerykański zespół uwzględnił w swojej pracy możliwość pojawienia się zakłóceń pochodzących z krawędzi tego ekranu. Jednak specjaliści zwracają uwagę, że wystarczy niewielki błąd w korekcie, by w analizie pojawiły się dane nie do odróżnienia od danych rzeczywistych.
      Naukowcy z Bangalore zaprojektowali swój radioteleskop tak, by był on bardziej odporny na zakłócenia. Dodatkowo umieścili go na jeziorze, dzięki czemu zyskali pewność, że w promieniu 100 metrów od teleskopu nie pojawią się żadne odbicia horyzontalne. Sama zaś woda jeziora powodowała, że odbite od dna sygnały biegły wolniej, a dzięki jednorodnej gęstości wody łatwiej modelować całe otoczenie teleskopu i wyławiać z danych fałszywe sygnały.
      Dzięki temu naukowcom pracującym przy SARAS udało się dokładnie przeanalizować całe spektrum wokół fal o długości 4 metrów i stwierdzić, że nie widać w nim żadnego spadku jasności zarejestrowanego przez EDGES.
      Cynthia Chiang, radioastronom z kanadyjskiego McGill University stwierdziła, że oba zespoły naukowe – amerykański i indyjski – bardzo dobrze i ostrożnie przeprowadziły wszelkie prace nad kalibracją urządzeń i analizą danych, dlatego też jest obecnie zbyt wcześnie, by orzekać, który z nich ma rację.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Członkowie międzynarodowego zespołu astronomów, w skład którego wchodzą naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, informują na łamach arXiv o odkryciu czarnej dziury wielkości gwiazdowej, która samotnie przemierza wszechświat. Obiekt znajduje się w odległości 5000 lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Strzelca.
      Już wcześniej w Drodze Mlecznej odkrywano czarne dziury o masach gwiazdowych, jednak zawsze odkryć dokonywano dlatego, że widoczne było ich oddziaływanie na towarzyszące im gwiazdy – czemu towarzyszyła emisja w zakresie promieniowania rentgenowskiego – lub też rejestrowano fale grawitacyjne powstające podczas zderzeń, w których czarne dziury brały udział. Teraz, po raz pierwszy udało się zarejestrować izolowaną czarną dziurę o masie podobnej do masy gwiazdy.
      Czarną dziurę odkryto dzięki zastosowaniu astrometrii zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego. W technice tej bada się przesunięcia astrometryczne obiektu wywołującego mikrosoczewkowanie.
      Naukowcy od wielu lat bacznie obserwują gwiazdy w tle Drogi Mlecznej. W 2011 roku teleskopy w Nowej Zelandii i Chile zarejestrowały interesujący przypadek mikrosoczewkowania. Zjawisko było na tyle intrygujące, że postanowiono przyjrzeć mu się bliżej za pomocą Teleskopu Hubble'a. Astronomowie badali, jak zmienia się światło gwiazd w tle obiektu powodującego mikrosoczewkowanie i próbowali określić, co to za obiekt.
      Obserwowaliśmy ten obiekt przez sześć lat, a okresy obserwacji wynosiły od 6 do 12 miesięcy w danym roku, mówi główny autor badań Kailash Sahu ze Space Telescope Science Institute w Baltimore. Hubble pozwolił na pomiary pozornych zmian pozycji gwiazd w tle z dokładnością do 0,2 milisekundy kątowej. To około 10 milionów razy mniej niż widoczna średnica księżyca w pełni, wyjaśnia Martin Dominik z brytyjskiego University of St. Andrews.
      Zebrane dane wskazują, że obserwowany obiekt ma masę około 7-krotnie większą od masy Słońca. Zdaniem naukowców nie może być to gwiazda ciągu głównego lub grupa gwiazd, gdyż zaobserwowano by promieniowanie. Jest z kolei zbyt masywny jak na białego karła czy podwójną gwiazdę neutronową.
      Obiekt porusza się też z zadziwiającą prędkością 162 000 km/h. Żadna z gwiazd w jego otoczeniu nie porusza się tak szybko. Dlatego też sądzimy, że tę czarną dziurę przyspieszyła eksplozja supernowej, w wyniku której powstała, dodaje Sahu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od dziesięcioleci astronomowie sądzą, że sąsiadujące z Drogą Mleczną galaktyki karłowate są jej satelitami, czyli zostały przechwycone przez naszą galaktykę i towarzyszą jej od miliardów lat. Teraz, dzięki danym z misji Gaia, zmierzono ruch tych galaktyk z niespotykaną wcześniej dokładnością, a uzyskane wyniki zaskoczyły ekspertów.
      François Hammer z Observatoire de Paris oraz grupa uczonych z innych krajów europejskich i Chin wyliczyli trasy 40 galaktyk karłowatych w pobliżu Drogi Mlecznej. Okazało się, że poruszają się one znacznie szybciej niż wielkie gwiazdy oraz gromady gwiazd krążące wokół naszej galaktyki. Prędkość tych galaktyk jest tak duża, że nie mogą znajdować się na orbitach wokół Drogi Mlecznej, gdyż gdyby tak było, interakcja z naszą galaktyką zmniejszyłaby ich energię orbitalną oraz moment pędu.
      W przeszłości Droga Mleczna wchłonęła wiele galaktyk karłowatych. Przed rokiem astronomowie odtworzyli jej drzewo genealogiczne, odkrywając nieznaną wcześniej – prawdopodobnie najważniejszą w jej dziejach – kolizję z Krakenem. Natomiast 8–10 miliardów lat temu taki los spotkał galaktykę Gaia-Enceladus. Do dzisiaj jesteśmy w stanie określić, które z gwiazd wchodziły w jej skład, gdyż mają one odmienne orbity i energie. Z kolei 4–5 miliardów lat temu Droga Mleczna przechwyciła galaktykę karłowatą Sagittarius i właśnie rozrywa ją na strzępy. Energia gwiazd tej galaktyki jest większa niż gwiazd Gaia-Enceladus, co wskazuje, że krócej znajdują się one pod wpływem Drogi Mlecznej. Tymczasem energia większości galaktyk karłowatych w pobliżu Drogi Mlecznej jest wciąż duża, a to oznacza, że znalazły się w naszym sąsiedztwie zaledwie w ciągu ostatnich kilku miliardów lat.
      Warto tutaj przypomnieć o przypadku Wielkiego Obłoku Magellana. To duża galaktyka karłowata, która jest tak blisko Drogi Mlecznej, że widać ją w postaci smugi na nocnym niebie półkuli południowej. Jeszcze przed dwiema dekadami sądzono, że Wielki Obłok jest galaktyką satelitarną. Jednak gdy zmierzono jej prędkość okazało się, że przemieszcza się zbyt szybko, by być grawitacyjnie związaną z naszą galaktyką. Okazało się, że obie galaktyki spotkały się po raz pierwszy. Teraz dowiadujemy się, że tak jest w przypadku większości galaktyk karłowatych.
      Rodzi się więc pytanie, czy wspomniane galaktyki karłowate nas miną czy też zostaną przechwycone i wejdą na orbitę Drogi Mlecznej? Część z nich zostanie przechwycona i stanie się satelitami, uważa Hammer. Jednak stwierdzenie, które to będą jest trudne, gdyż zależy to od masy Drogi Mlecznej, a tej naukowcy nie potrafią obecnie dokładnie określić. Tym bardziej, że na bieżąco wchłania ona materiał z sąsiednich galaktyk.
      Gdy galaktyka karłowata znajdzie się na orbicie Drogi Mlecznej, zwykle oznacza to dla niej wyrok śmierci. Nasza galaktyka jest duża, więc generuje gigantyczne siły pływowe oddziałujące na otoczenie. Są one tak wielkie, że potrafią rozerwać galaktykę karłowatą już przy pierwszym okrążeniu na orbicie. Oprzeć się tej niszczycielskiej sile mogą tylko te galaktyki karłowate, które w znaczącym stopniu składają się z ciemnej materii. Z tego też powodu, dopóki sądzono, że większość galaktyk karłowatych jest satelitami Drogi Mlecznej krążących wokół niej od wielu miliardów lat, uważano, że muszą one zawierać dużo ciemnej materii, skoro nie zostały jeszcze zniszczone. Teraz, gdy dowiedzieliśmy się, że nie są satelitami, okazuje się, że nie muszą zawierać ciemnej materii. Naukowcy będą więc chcieli zbadać, czy galaktyki te znajdują się w stanie równowagi, czy też właśnie są niszczone przez Drogę Mleczną.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...