Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Archeolodzy zakończyli trwające 7 tygodni badania na XVIII-XIX-wiecznym cmentarzu w miejscowości Przykopka (woj. warmińsko-mazurskie). Prace realizowano na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w związku z budową drogi ekspresowej S61 na na odcinku Ełk Południe-Wysokie. Podczas wykopalisk przebadano obszar o powierzchni ponad 60 arów. Łącznie zarejestrowano 374 obiekty archeologiczne. Jak podkreślają specjaliści z firmy Zabytki, Badania, Projekty, Realizacje, większość z nich pochodziła z okresu nowożytności, natomiast pojedyncze wiążą się II wojną światową (stanowiska strzeleckie). Wyjątkowym odkryciem jest bursztynowy naszyjnik, złożony z 35 korali i zawieszki w kształcie serca.

Wśród obiektów archeologicznych gros stanowiły groby szkieletowe i jamy z pojedynczymi kośćmi ludzkimi. Oprócz tego znaleziono jamy gospodarcze i dołki posłupowe.

Archeolodzy ujawniają, że natrafili na liczne zabytki oraz materiały ruchome, m.in. na monety z XVIII i XIX wieku (w tym szeląg elbląski z 1762 r. i 1 fenig z 1864 r.), elementy stroju i biżuterię (szpilki, guziki, zawieszki, spinki, medaliki, obrączki, koraliki czy ozdoby głowy z brązowymi aplikacjami), przedmioty codziennego użytku (np. butelki, naparstek), a także fragmenty naczyń ceramicznych i kości zwierzęce. Datowanie wspomnianego na początku bursztynowego naszyjnika ułatwiła znaleziona w pobliżu moneta.

Obecnie zabytki są poddawane konserwacji. Ludzkie szczątki przekazano do analizy antropologicznej.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk w pradziejowej osadzie w Ebreichsdorfie w Austrii odkryto zdobioną motywem słońca złotą misę sprzed ponad 3 tysięcy lat. W pobliżu archeolodzy znaleźli także liczne przedmioty z brązu. Kierownik wykopalisk, dr Michał Sip z firmy Novetus, wyjaśnia, że było to miejsce kultu.
      Wykopaliska w Ebreichsdorfie, który leży w odległości ok. 30 km od Wiednia, są prowadzone od września 2019 r. Ma tu powstać stacja kolejowa Österreichische Bundesbahnen (ÖBB).
      Odkrycie życia
      W wypowiedzi dla PAP-u dr Sip podkreślił, że znalezienie złotego artefaktu jest dla niego odkryciem życia. Pracowałem na kilku kontynentach, również w Egipcie czy w Gwatemali, ale do tej pory nie udało mi się znaleźć czegoś podobnego.
      Jak zaznacza dr Sip, jest to pierwsze takie znalezisko na terenie Austrii i drugie na wschód od linii Alp. W Hiszpanii, Francji czy Szwajcarii znajdowano pojedyncze takie naczynia. Więcej znamy z terenu północnych Niemiec i Skandynawii; dzieje się tak, bo tam właśnie je produkowano. Wg szacunków archeologa, w Europie wiemy o ponad 30 takich misach.
      Złota misa
      Artefakt znajdował się dość płytko pod ziemią. Archeolodzy natknęli się na niego przy ścianie jednego z domów. Z Północy pochodzi nie tylko misa, w Ebreichsdorfie odkryto bowiem także drobne kawałki bursztynu. Abstrahując od znaczenia religijnego, naczynie mogło być "podarunkiem dyplomatycznym".
       
      Ebreichsdorf Goldobjekt vor Restaurierung by Crazy Eye on Sketchfab
      Misę o wysokości 5 i średnicy 20 cm ozdobiono motywem słońca; widać nawet promienie. Naczynie wykonano z cieniutkiej blachy (90% złota, 5% srebra i 5% miedzi). W środku misy znajdowały 4 obiekty: 2 bransolety ze skręconego drutu i 2 grudki. Jak wyjaśnia Sip, grudki są pozostałościami po materiale organicznym - skórze bądź tkaninie. Przeszywaną złotą nicią tkaninę (chustę?) zwinięto i okręcono złotym drutem. Być może zestaw wykorzystywano w obrzędach.
      Depozyt znaleziono w 2020 r., ale o odkryciu poinformowano dopiero po przeprowadzeniu analiz. Wiadomo już, że misa będzie wystawiana w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu.
      Osada z późnej epoki brązu
      Od ok. 1300 do 1000 r. p.n.e. osada była zamieszkiwana przez przedstawicieli kultury pól popielnicowych. Jej relikty rozciągają się na sporej powierzchni na osiach północ-południe i wschód-zachód. Odkryto ślady kilkunastu domostw - budynków słupowych. Trudno oszacować, ile osób tu żyło, ale społeczność mogła się składać ze 100-150 mieszkańców. Wyróżnia się duży centralny budynek na planie zbliżonym do kwadratu z większą liczbą słupów (mierzył on 10 na 8 m). Hala była prawdopodobnie centralnym miejscem spotkań [świątynią, domostwem lidera] - mówi odpowiadająca za kontakty z mediami Michaela Binder. W odróżnieniu od glinianej polepy innych budowli, znajdowało się tu wyniesiona platforma, na którą wchodziło się po stopniach.
      W Ebreichsdorfie odkryto ślady pieców do produkcji ceramiki, a także fragmenty samej ceramiki (mis czy naczyń do przechowywania). Ciężarki tkackie wskazują na wytwarzanie tkanin.
      Południową granicę osady wyznaczał ciek wodny. W czasie istnienia osady mogło być to bagno, albo też ciek zapełniał się częściowo sezonowo. W nim, na odcinku kilkuset metrów, wydobyliśmy już prawie pięćset przedmiotów z brązu. Są to szpile, sztylety czy noże - wyjaśnił PAP-owi dr Sip. Co istotne, żaden nie jest uszkodzony, a zatem nie był to śmietnik. Dodatkowo w cieku odkryto kilogramy skorup ceramicznych i kości zwierzęcych. Zastanawiając się nad pochodzeniem obiektów, warto też zauważyć, że ewentualny strumień był zbyt mały, by można nim było coś transportować łodziami (nie ma więc mowy o przypadkowym zgubieniu dóbr).
      Generalnie archeolodzy skłaniają się ku koncepcji bagna, bo przedmioty odkrywano w 2,5-m warstwie, w przypadku rzeki/strumienia wszystko leżałoby zaś na dnie.
      Dr Sip uważa, że przedmioty z brązu były wrzucane do wody podczas rytuałów.
      Wykopaliska i ich kontynuacja
      Wykopaliska na zlecenie kolei austriackich będą prowadzone jeszcze przez pół roku (menedżerem tego projektu jest Mag. Alexander Stagl, który jest jednocześnie współwłaścicielem firmy Novetus). Dr Sip uważa jednak, że warto kontynuować prace poza obecną koncesją. Być może uda się zrealizować projekt badawczy przy współudziale jednego z uniwersytetów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk 1800-letniego amfiteatru w Pergamonie natrafiono na prywatne siedzenia z wygrawerowanymi nazwiskami. Jak tłumaczą archeolodzy, odkryte niedawno "obszary VIP" przypominają dzisiejsze sekcje z miejscami w lożach.
      Opisywanych odkryć dokonano w ramach części projektu TransPergMicro, realizowanej przez naukowców z Niemieckiego Instytutu Archeologii oraz Instytutu Architektury Uniwersytetu Technicznego w Berlinie pod auspicjami tureckiego Ministerstwa Kultury i Turystyki.
      W II w. n.e. w amfiteatrze organizowano walki gladiatorów i zwierząt. Było to również miejsce wykonywania egzekucji i odgrywania naumachii (widowisk przedstawiających bitwy morskie).
      Jak podkreśla prof. Felix Pirson, dyrektor stambulskiego oddziału Niemieckiego Instytutu Archeologii, w pergamońskim amfiteatrze była bardzo duża arena, która miała zapewnić miastu przewagę nad innymi starożytnymi miastami regionu - Efezem czy Smyrną. Chciano tu wybudować replikę Koloseum. [...] Ludzie z klasy wyższej czy ważne rodziny miały prywatne siedzenia w specjalnych sekcjach. [By łatwo je było znaleźć] wygrawerowano na nich nazwiska.
      Innym szczegółem, który przykuł naszą uwagę, są łacińskie nazwiska zapisane greckimi literami. Sądzimy, że pewni ludzie z Italii mieli w pergamońskim amfiteatrze specjalne miejsca.
      Prof. Pirson wyjaśnia, że nowe znaleziska będą pokazywane w Bergama Müzesi. Ihsan Yeneroglu z Uniwersytetu Technicznego w Berlinie dodaje, że jak dotąd na terenie widowni (cavea) znaleziono 5 lóż.
      Dzięki odnalezieniu nowych murów na północy i południu uda się bardziej precyzyjnie określić rozmiary amfiteatru i wykonać jego lepszą rekonstrukcję 3D. Archeolodzy zauważyli też, że obiekt budowany był w sześciu fazach.
      Tegoroczne wykopaliska niedługo się kończą. Naukowcy zamierzają przygotować publikację podsumowującą sezon.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ramach współpracy Muzeum Bitwy pod Grunwaldem oraz Muzeum Warmii i Mazur 13 września br. do badań antropologicznych na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym (PUM) przekazano materiał kostny odkryty w kaplicy pobitewnej w Grunwaldzie. Na materiał osteologiczny składają się kości (obecnie 39.594) i ich fragmenty. Wydobyto je podczas badań wykopaliskowych w latach 1960, 1980 i 1982. Po spakowaniu w 21 kartonowych pudeł masa brutto wynosi aż 578,5 kg.
      Jak podkreślono w liście intencyjnym podpisanym przez dyrektorów obu placówek, badane już wcześniej kości czekały ponad 60 lat na pojawienie się nowych metod i technik naukowych, które – w ostatniej dekadzie – stały się dostępne.
      Fascynujące jest to, że będzie można wydobyć z tych kości DNA, co pozwoli określić nie tylko, na jakie choroby chorowali rycerze w tamtym czasie, ale też, jaką mieli dietę. Również i to, z jakich części Europy przybyli, bo wiadomo, że np. dieta śródziemnomorska różniła się od północnoeuropejskiej – wyjawił PAP-owi dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem dr Szymon Drej.
      Dysponując czaszkami, naukowcy wykonają rekonstrukcje twarzy rycerzy, którzy zginęli w bitwie. Będzie więc można spojrzeć Krzyżakowi w twarz – dodał Drej.
      Badania planowane są do końca 2023 r. Będzie je prowadził zespół dr. hab. n. med. Andrzeja Ossowskiego (Zakład Genetyki Sądowej PUM w Szczecinie).
      Kaplicę pod Grunwaldem wznieśli Krzyżacy. Powstała nieopodal miejsca, gdzie znajdował się obóz wojsk zakonnych (i gdzie doszło do ostatniej walki). Budowa rozpoczęła się w 1411 r. z inicjatywy wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego w latach 1410-13 Henryka von Plauena. Z różnych miejsc pobojowiska ekshumowano poległych i chowano w masowych grobach przy powstającej kaplicy. Konsekrowano ją 12 marca 1413 r.; uważa się, że byli przy tym obecni wielki mistrz oraz biskup pomezański Jan Ryman. Kaplica otrzymała wezwanie Najświętszej Maryi Panny. Dalsze dzieje kaplicy były dość burzliwe. Do dziś zachowały się tylko szczątki fundamentów.
      Po zakończeniu badań na PUM muzealnicy chcą zadbać o „spokój doczesny” osób, które zginęły podczas największej bitwy średniowiecznej Europy. Szczątki mają zostać pochowane we wspólnej mogile. Mówi się o pochówku z wszelkimi honorami w pobliżu historycznego pola bitwy, np. w krypcie kościoła parafialnego w Stębarku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy pracujący przy przenoszeniu 3000 ciał ze średniowiecznego cmentarza, gdzie od 1080 roku stał kościół św. Marii poinformowali, że pod normańskim kościołem odkryli jeszcze starszy kościół anglosaski. Niezwykłego odkrycia dokonano podczas prac w miejscu, gdzie przebiegała będzie linia szybkiej kolei HS2. Inwestycja stała się okazją do poznania historii społeczności, która żyła tutaj od około 900 lat. Teraz okazuje się, że ziemia kryje ślady, jakich nie spodziewano się znaleźć.
      Kościół św. Marii został wybudowany po normańskiej inwazji na Wyspy Brytyjskie. Służył lokalnej społeczności przed 900 lat. Porzucono go w latach 80. XIX wieku, gdy zbudowano nowy kościół. Średniowieczny budynek powoli chylił się ku upadkowi. Z relacji mieszkańców wynika, że w latach 30. XX wieku spadające fragmenty murów zabiły dziecko. W końcu w 1966 roku Korpus Królewskich Inżynierów rozebrał kościół.
      Przy kościele znajdował się cmentarz parafialny, na którym ostatni pochówek odbył się w 1908 roku. Teraz przez cmentarz i były kościół ma przebiegać linia kolejowa, więc w 2018 roku rozpoczęto tam prace archeologiczne. Dotychczas odkryto tam dobrze zachowane ściany i inne struktury kościoła, niezwykłe rzeźbienia w kamieniach, średniowieczne graffiti i tajemnicze znaki, które mogły być albo fragmentami zegara słonecznego, albo znakami magicznymi.
      W bieżącym roku 40 archeologów rozpoczęło wydobywanie szczątków kościoła oraz przenoszenie około 3000 ciał osób pochowanych na przestrzeni 9 wieków. Szczątki mają spocząć w innym miejscu, a archeolodzy mogą dzięki temu szczegółowo poznać życie tamtejszej społeczności.
      Teraz jednak poinformowano o odkryciu, którego nie spodziewano się dokonać. Wszystko wskazuje na to, że w 1080 roku kościół św. Marii został postawiony w miejscu wcześniej istniejącego kościoła.
      Św. Maria została wzniesiona na ubitej szarej warstwie materiału celowo usypanego przez Normanów. Zatem to, co znajduje się pod tą warstwą, musi pochodzić z czasów sprzed normańskiej inwazji. Archeolodzy odkryli pod normańską warstwą krzemienne ściany tworzące kwadratową strukturę, która została otoczona okrągłym rowem. Znaleziono też kilka pochówków. Specjaliści sądzą, że mają do czynienia z anglosaskim kościołem.
      Ściany z krzemienia mają grubość 1 metra, co wskazuje, że budowla była wysoka, chociaż nie zajmowała dużej powierzchni. jej wymiary były podobne do wymiarów istniejącego do dzisiaj anglosaskiego kościoła pw. św. Piotra w Barton-upon-Humber. To fantastyczne odkrycie. Nie możemy się doczekać, aż odsłonimy te struktury. Praca na miejscu starego kościoła św. Marii to unikalna szansa na wykopaliska na terenie średniowiecznego kościoła parafialnego, który przez 900 lat służył lokalnej społeczności. [...] Odkrycie pod normańskim budynkiem jeszcze wcześniejszej struktury to coś niezwykłego. Pozostałości budynku, w tym ściany, a nawet część podłóg, dostarczą nam olbrzymiej liczby informacji na temat tego miejsca sprzed czasu powstania normańskiego kościoła w 1080 roku. Odkrycie prenormańskiego, prawdopodobnie anglosaskiego kościół, zdarza się archeologom raz w życiu. Pomoże nam to lepiej zrozumieć historię Stoke Mandeville, ekscytuje się doktor Rachel Wood, która kieruje pracami archeologicznymi.
      Jakby jeszcze tego było mało, archeolodzy już zauważyli, że do budowy fundamentów prenormańskiego kościoła użyto rzymskich dachówek. Wiadomo, że w okolicy znajdowała się rzymska osada, więc niewykluczone, iż anglosascy budowniczowie wykorzystali znaleziony tam materiał. Badacze po cichu liczą jednak na to, że to materiał z samego miejsca budowy i że pod anglosaskimi fundamentami znajdą jeszcze starsze struktury.
      Gdy Normanowie Wilhelma Zdobywcy podbili Wyspy Brytyjskie, w całej Anglii zaczęły powstawać liczne kościoły, od niewielkich budynków parafialnych po okazałe katedry w miastach. Wiele z nich powstało na miejscu wcześniejszych struktur anglosaskich. Jednak bardzo rzadko jest okazja, by zbadać pozostałości tych wcześniejszych budowli, gdyż zwykle nie przetrwały one procesu wznoszenia rozległej architektury przez Normanów.
      Stary kościół św. Marii w Stoke Mandeville, który początkowo badali archeolodzy zatrudnieni przy budowie linii HS2, powstał w 1080 roku, dosłownie kilkanaście lat po normańskim podboju. Był odnawiany w XIII, XIV i XVII wieku i przez setki lat stanowił centrum życia lokalnej społeczności. W latach 80. XIX wieku porzucono go, gdyż wybudowano nowy kościół, bliżej centrum wsi. Średniowieczny kościół rozebrano przed około 60 laty.
      Budowa linii szybkiej kolei stworzyła niepowtarzalną okazję do szczegółowego zbadania setek lat z życia wiejskiej społeczności Wysp Brytyjskich. Archeolodzy mogą zbadać, jak zmieniał się sam kościół oraz pochówki na przestrzeni wieków. Znaleziono np. dowody na pochówki, w czasie których na zwłokach pozostawiano talerz z solą. Tego typu praktyki grzebalne zauważono już wcześniej w Birmingham, również podczas prac archeologicznych związanych z budową kolei HS2. Inne niezwykłe odkrycie, to znalezienie „łapacza pcheł”, który został złożony do grobu koło głowy pewnego mężczyzny. „Łapacz pcheł” to niewielkie kościane naczynie, które wypełniano niewielką ilością krwi i miodu. Pchły z peruki mężczyzny, zwabione krwią, wchodziły do naczynia i przyklejały się do miodu.
      Na miejscu wykopalisk ustanowiono polowe muzeum, w którym odbywają się wykłady na temat najnowszych odkryć i historii Stoke Mandeville. Lokalna społeczność chętnie w nich uczestniczy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińscy archeolodzy pracujący na stanowisku Guanzhuang w prowincji Henan, gdzie w przeszłości istniało starożytne miasto, poinformowali o odkryciu najstarszego na świecie miejsca masowej produkcji monet. Znaleźli tam wykonane z brązu miniaturowe monety o kształcie przypominającym łopatę. Zdaniem specjalistów monety te były masowo wytwarzane w tym miejscu już 2600 lat temu.
      Archeolodzy znaleźli zarówno same monety jak i gliniane formy do ich odlewania. Datowanie radiowęglowe wykazało, że zorganizowana produkcja monet rozwinęła się tam w latach 640–550 przed Chrystusem. Tym samym mamy do czynienia z najstarszym dobrze datowanym miejscem wytwarzania ustandaryzowanych monet.
      Wynalezienie standardowych metalowych środków płatniczych stanowiło przełom w historii gospodarczej. Monety ułatwiały wymianę handlową i stały się nowym sposobem oceny bogactwa, prestiżu, znaczenia i potęgi.
      Już wcześniej wiedzieliśmy, że najstarsze monety wytwarzano w Chinach, Lidii i Indiach. Odkrycie z Guanzhuang wskazuje, że to na terenie Chin po raz pierwszy wytwarzano je masowo.
      Wiemy, że różne wersje monet w kształcie łopaty znajdowały się w obiegu na równinach środkowego i dolnego brzegu Rzeki Żółtej do roku 221 p.n.e., kiedy to zostały zniesione przez Pierwszego Cesarza Qin. Jednak pochodzenie i wczesna historia monet, zarówno chińskich jak i lidyjskich, pozostają przedmiotem sporów naukowych. Monety są bowiem znajdowane w kontekście ich obiegu lub przechowywania, a nie w kontekście produkcji. Dlatego też większość prac dotyczących ich pochodzenia opiera się w dużej mierze na stylistyce monet i istnieją spory np. co do ich klasyfikacji. Dotychczasowe hipotezy dotyczące początków produkcji monet w kształcie łopaty mówiły, że musiała się ona rozpocząć pomiędzy rokiem 700 a 500 przed naszą erą.
      Dotychczas najstarsze znane nam miejsce związane z produkcją monet znajdowało się w stolicy Lidii, Sardes. Datowane jest ono na lata 575–550 p.n.e. jednak było prawdopodobnie wykorzystywane do rafinacji złota używanego przy produkcji electrum. Ani w Anatolii, ani w Grecji nie zidentyfikowano żadnej mennicy pochodzącej sprzed 400 roku p.n.e.
      Badania w Guanzhuang trwają od 2011 roku. Obecnie wiemy, że znajdowało się tam miasto, które powstało około 800 r.p.n.e. i zostało opuszczone po roku 450 przed Chrystusem. Położone na skrzyżowaniu ważnych szlaków północ-południe i wschód-zachód kontrolowało komunikację pomiędzy Wangcheng, stolicą wschodniej dynastii Zhou, a równinami. Miasto znajdowało się w pobliżu ważnych portów umożliwiających przekroczenie Rzeki Żółtej, a w jego okolicach rozgrywały się w czasach Wschodniej Dynastii Zhou (770–256 p.n.e.) ważne bitwy o dominację nad równinami.
      W Guanzhuang odkryto duże centrum produkcyjne, a największym znajdującym się tam zakładem była manufaktura brązu. Na jej terenie zlokalizowano ponad 2000 dołów na odpady. Znaleziono w nich formy na monety oraz dwie ukończone monety. Na monetach tych, podobnie jak na najwcześniejszych znanych monetach tego typu, nie ma ani oznaczenia wartości, ani miejsca produkcji.
      Najnowsze odkrycie pokazuje też, że ważne jest rozważenie roli władzy w powstaniu systemu monetarnego. Niektórzy autorzy uważają, że powstanie pierwszych monet było oddolną inicjatywą kupców. Manufaktura w Guanzhuang znajdowała się obok południowej bramy, poza wewnętrznymi murami miasta. W murach wewnętrznych prawdopodobnie znajdowała się siedziba lokalnych władz. To oznacza, że władze co najmniej wiedziały o produkcji monet. Trudno jednak obecnie powiedzieć, skąd pochodziła inicjatywa ich produkcji. Mogła ją rozpocząć grupa kupców, władze lokalne lub rząd centralny.
      Niedawno informowaliśmy, że tajemnicze przedmioty z epoki brązu mogły być ustandaryzowanym środkiem wymiany handlowej oraz że system wag w epoce brązu był miarą zintegrowanego rynku od Mezopotamii po Wyspy Brytyjskie.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...