Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Im cieplejszy klimat, tym większy wpływ chłodzący wielkich erupcji wulkanicznych

Recommended Posts

Potężne erupcje wulkaniczne wyrzucają miliony ton materiału, które mogą krążyć w atmosferze przez kilka lat, odbijając promienie słoneczne. Ostatnia z takich erupcji, wybuch Mount Pinatubo z 1991 roku spowodowała przejściowy spadek globalnej temperatury o 0,5 stopnia Celsjusza. Okazuje się, że globalne ocieplenie wpływa nawet na sposób interakcji wulkanów z atmosferą.

Autorzy najnowszych badań, naukowcy z University of Cambridge oraz UK Met Office, informują, że w miarę ocieplania się klimatu wielkie erupcje wulkaniczne będą wywierały większy niż wcześniej efekt chłodzący. Z badań wynika też, że w przypadku małych i średnich erupcji efekt chłodzący zmniejszy się nawet o 75%. Jako, że takich erupcji jest więcej, potrzeba dalszych prac, by obliczyć, jaki będzie efekt netto zmian interakcji pomiędzy wulkanami a atmosferą.

Z badań wynika, że im cieplejsza atmosfera, tym wyżej wzniosą się gazy i pyły z wielkich erupcji. Ponadto zmiany klimatu spowodują szybsze rozprzestrzenianie się materiału wulkanicznego w postaci aerozoli z tropików na wyższe szerokości geograficzne. W związku z tym, w przypadku wielkich erupcji dojdzie do wzmocnienia ich wpływu chłodzącego na naszą planetę. Trzeba tutaj dodać, tymczasowego wpływu chłodzącego. Po kilku latach temperatura szybko wróci do tej sprzed erupcji.

Przykładem może być tutaj erupcja Mount Pinatubo na Filipinach. Wulkan wybuchł 15 czerwca 1991 roku i pojawiła się wysoka na ponad 30 kilometrów chmura gazów i pyłów. Była to druga pod względem wielkości taka chmura w XX wieku. Wyrzucony materiał zablokował tyle promieniowania słonecznego, że w 1992 roku średnie globalne temperatury były o 0,5 stopnia Celsjusza niższe niż w 1991.

Naukowcy z Wielkiej Brytanii chcieli się dowiedzieć, jak w ocieplającym się świecie, będzie zmieniał się wpływ erupcji wulkanicznych na atmosferę. Przeprowadzili więc obliczenia dla różnych scenariuszy ocieplania się klimatu, badając, jak chmury z erupcji będą się unosiły i rozprzestrzeniały w atmosferze.

Odkryli, że dla tak wielkich erupcji jak ta Mount Pinatubo – które przydarzają się 1 lub 2 razy na 100 lat – ocieplający się klimat spowoduje, że chmury materiału wydobywającego się z wulkanu uniosą się wyżej i rozprzestrzenią szybciej, zwiększając o 15% efekt chłodzący. Efekt ten zostanie jeszcze wzmocniony przez zmiany zachodzące w oceanach. Dodatkowo, w związku z kurczącymi się pokrywami lodowymi, należy spodziewać się częstszych erupcji w takich miejscach jak np. Islandia.

Jednak mowa tutaj o naprawdę dużych erupcjach, które bardzo rzadko mają miejsce. W przypadku małych i średnich erupcji wulkanicznych, które zdarzają się co roku, wpływ ogrzewającej się atmosfery będzie wręcz przeciwny. Przewiduje się bowiem, że z powodu ocieplającego się klimatu zwiększy się wysokość troposfery. Znajdująca się nad nią stratosfera będzie zaczynała się wyżej niż obecnie. A to oznacza, że gazy i pyły z małych i średnich erupcji rzadziej będą tam docierały. Aerozole z erupcji wulkanicznych, które pozostają w troposferze, utrzymują się w niej zaledwie przez kilka tygodni, są usuwane z niej przez opady deszczu. Dlatego też mają niewielki, zwykle lokalny, wpływ na klimat. Dopiero po dotarciu do stratosfery mogą rozprzestrzenić się po całym świecie i pozostać w atmosferze przez kilka lat.

Wpływ zmian klimatycznych i związanych z tym sprzężeń zwrotnych staje się coraz bardziej wyraźny. Jednak cały system klimatyczny jest bardzo skomplikowany. Zrozumienie wszystkich zależności jest kluczowe dla zrozumienia planety i dokładnego przewidywania przyszłych zmian klimatycznych, mówi współautorka badań, doktor Anja Schmidt.

Naukowcy przypominają, że w ostatnim raporcie IPCC nie uwzględniono zmian, które właśnie odkryli. Z powodu coraz częstszych i coraz bardziej intensywnych pożarów i innych ekstremalnych wydarzeń, skład górnych partii atmosfery zmienia się na naszych oczach. Musimy zrozumieć konsekwencje tych zmian. Ludzkość nadal będzie emitowała gazy cieplarniane, a interakcja wulkanów z atmosferą będzie się zmieniała. Bardzo ważne jest, byśmy potrafili oszacować te zmiany, dodaje Schmidt.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dobra dla ludzkości wiadomość.

Ake bylibyśmy idiotami opierając na tym swą strategię walki z globalnym ociepleniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze niedawno naukowcy w ogóle nie uznawali że wielkie erupcje mogły wpływać na kilkuletnie zmiany na całym świecie - pomimo tego że było wyraźnie widać takie epizody w historii - np. Czarna Śmierć, czy Zima Napoleońska (rok bez lata) - były poprzedzone wielkimi wybuchami wulkanów z ogromnymi stratosferycznymi wyrzutami. W przypadku wydarzeń z XIV wieku był to wybuch na Nowej Zelandii - a efektem w Europie były powodzie, brak lata, zniszczenie zbiorów głód tak straszny że np. we Francji zmarła połowa populacji a w Szwecji zjadali się żywcem. Dopiero z tego wtórnie pojawiła się epidemia, bo nie było komu chować umarłych. Takie wydarzenia można skorelować z wielkimi erupcjami - ale do tej pory "naukowcy" jak zwykle byli mądrzejsi i uważali to za bzdurę. Teraz wreszcie przyznają rację "amatorom".

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Ergo Sum said:

w Szwecji zjadali się żywcem

Serio? Za dużo filmów o zombie oglądasz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Ergo Sum said:

Jeszcze niedawno naukowcy w ogóle nie uznawali że wielkie erupcje mogły wpływać na kilkuletnie zmiany na całym świecie

Musisz zdefiniować co dla ciebie oznacza niedawno :) Jeżeli masz na myśli jesień średniowiecza, czyli okres z którego wywodzi się większość twoich poglądów, to być może masz rację :) Ja natomiast słyszę całe swoje życie, że emisja pyłów do atmosfery ma skutek chłodzący na klimat. Pyły odbijają więcej światła w przestrzeń. W ogóle zapytaj zaprzyjaźnionego ogrodnika o efekt szklarniowy. Niech ci wytłumaczy, jak krowie na rowie. Chochołem za to operujesz zręcznie :)

Edited by cyjanobakteria
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Ergo Sum napisał:

 że np. we Francji zmarła połowa populacji

Dane raczej zdecydowanie przesadzone.

 

2 godziny temu, Ergo Sum napisał:

Dopiero z tego wtórnie pojawiła się epidemia, bo nie było komu chować umarłych. Takie wydarzenia można skorelować z wielkimi erupcjami - ale do tej pory "naukowcy" jak zwykle byli mądrzejsi i uważali to za bzdurę. Teraz wreszcie przyznają rację "amatorom".

Czarna śmierć pojawiła się dobre 20 lat po ustaniu wielkiego głodu lat 1315-1317 r. 

Hipotez jej przyczyn jest kilka i ta związana z dżumą wcale nie jest najpewniejsza. 

Także chetnie zapoznam się z publikacją przedstawiającą hipoteze, że to patogeny z ciał nieboszczyków doprowadziły do wybuchu tej epidemii.

Ciekawostką jest to, że 10% Europejczyków ma mutacje w obrębie genu CCR5 delta 32 i jest odporna na HIV. Wg. obecnych hipotez to albo ewolucyjny wpływ Czarnej Śmierci lub 400 letnich zmagań z ospą prawdziwą (czarną). Te odkrycia wspierają hipotezę  o wirusowym przebiegu Czarnej Śmierci, o charakterze zbliżonym do Eboli lub wirusa Marburg.  Tylko co to ma wspólnego z wulkanami?

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

535-536 - Potężny wybuch nieznanego wulkanu - niebo od Europy przez Azję Mniejszą aż po Chiny przysłoniła tajemnicza chmura, która przez 18 miesięcy zmieniała dzień w noc. … Jan z Efezu: Słońce dawało ciemne światło, tak jak Księżyc, przez cały rok. Przypominało to Słońce podczas zaćmienia, jego promienie nie były tak jasne, jak zazwyczaj.; Bizantyński historyk Jan Lydos, pisal o całkowicie zniszczonych przez tajemniczą mgłę plonach: „Słońce pociemniało, gdyż powietrze było ciężkie od wilgoci. Plony zostały zniszczone w tym trudnym czasie: Prokopiusz z Cezarei w swoich zapiskach z wojny z Wandalami, zanotował, że blask Słońca w roku 535 był bardzo słaby, jak podczas zaćmienia, i że była to bardzo zła przepowiednia: „Na świecie zapanował lęk. Słońce utraciło swój blask, wydawało się, jakby nastało ciągłe zaćmienie, a przebijające się promienie nie były już tak jasne.; Gaelickie kroniki irlandzkie z wczesnego średniowiecza mówiły o braku chleba w roku 535, a nawet między 535 a 539. W Chinach zanotowano opady śniegu w sierpniu i opóźnione zbiory oraz „gęste suche mgły”. Europę, Bliski Wschód, Chiny oraz Peru dotknęły susze. [eternityandfingerprints.wordpress.com]

1108 potężna erupcja wulkanu Asama w Japonii (największy wybuch w holocenie), srogie zimy, załamanie produkcji żywności,i klęska głodu w Zachodniej Europie do 1111

1257 Wybuch wulkanu Rinjani (skala 7) i  Samalas, zapoczątkowanie Małej Epoki Lodowcowej. 1258 w Europie "Rok bez lata"

1315 Wczesną wiosną 1315 roku glob zadrżał od wybuchu wulkanu Tarawery w Nowej Zelandii [Nairn I.A.; Shane P.R.; Cole J.W.; Leonard G.J.; Self S.; Pearson N., "Rhyolite magma processes of the ~AD 1315 Kaharoa eruption episode, Tarawera volcano, New Zealand". Journal of Volcanology and Geothermal Research. 131 (3–4): 265–94, wyd. 2004; Hodgson K.A.; Nairn I.A., "The c. AD 1315 syn-eruption and AD 1904 post-eruption breakout floods from Lake Tarawera, Haroharo caldera, North Island, New Zealand". New Zealand Journal of Geology and Geophysics. 48 (3), wyd. 9.2005]
Ilość popiołów była tak olbrzymia, że dotarły aż nad Europę powodując falę ogromnych ulew i powodzi, trwających dwa lata [Mapa paleohydrologiczna oprac. na podstawie dendrochronologii, Old World Drought Atlas http://drought.memphis.edu]

1315-1317 (1322) ogromne ulewy na północy Europy i "Wielki Głód" spowodowany powodziami i zgniciem zasobów. W sumie miliony ofiar, akty kanibalizmu

1348 1350 - o przyczynach Małej Epoki Lodowcowej - Błoński Mariusz, Rozwiązano zagadkę Małej Epoki Lodowcowej, w: Kopalnia Wiedzy, na podstawie badań zespołu pod kierunkiem Gifforda Millera i Bette Otto-Bliesner  w University of Colorado Boulder

1600 Wybuch wulkanu Huaynaputina, Peru (skala 6) Do spowolnienia wzrostu wszystkich organizmów opartych na fotosyntezie doszło w 1601 .[www.crazynauka.pl/tambora-wulkan-ktory-spowodowal-zime-na-ziemi/]

1702 Wybuch wulkanu Changbaishan (skala 7). 1706 morowe powietrze. 1708 bardzo silne mrozy (zanotował Michał Serwacy Wiśniowiecki). 1712 potężna klęska szarańczy.

1815 Wybuch wulkanu Tambora (skala 7). Rok bez lata, klęska Napoleona. (choć tu anomalie trwały od 1812 - np. burza trwająca bez przerwy trzy dni i trzy noce). 1917 - tyfus w całej Europie


To tylko niektóre wydarzenia, które można powiązać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Ergo Sum napisał:

ale do tej pory "naukowcy" jak zwykle byli mądrzejsi i uważali to za bzdurę.

Przedstawicielka zadufanego kółka amatorów, którzy nie wiedzą, że naukowcy wiedzą. Tak w ogóle, to wg "waszej" eksperckości wybuchy wulkanów wpływają klimat czy pogodę, bo może nie wiedzieliście, co wiecie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W czasie gdy wielu z nas starało się uchronić przed upałami, w Tatrach zanotowano lipcowy rekord zimna. Ustawiona przez „Łowców Mrozu” stacja pomiarowa w Litworowym Kotle wskazała -5,7 stopnia Celsjusza. Taka temperatura to wynik ukształtowania terenu, zjawisk krasowych i odpowiedniej pogody, wyjaśnił Kamil Filipowski.
      Projekt „Łowców Mrozu” to pomysł Kamila Filipowskiego, Arnolda Jakubczyka i Michała Wróbla. Na czele grupy stoi doktor Bartosz Czernecki z Zakładu Meteorologii i Klimatologii Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Celem projektu jest mierzenie temperatur w tatrzańskich mrozowiskach.
      Naukowcy rozpoczęli pomiary 20 czerwca w dwóch mrozowiskach, Litworowym Kotle i Mułowym Kotle. Należą one do masywu Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich. O ile na przykład w Alpach tego typu miejsc jest dużo, to Czerwone Wierchy są jedynym miejscem w Tatrach, gdzie woda znajduje odpływ w systemie szczelin, więc istnieją suche kotły, w których może gromadzić się suche powietrze. Mamy tutaj więc do czynienia z przyziemną inwersją radiacyjnej wzmacnianą efektem orograficznym, spowodowanym ukształtowaniem terenu. Inwersja zaś działa tym lepiej, im mniej wilgoci w powietrzu i przy braku chmur. Kotły w masywie Czerwonych Wierchów są zaś położone wyżej nad poziomem morza od innych mrozowisk w Polsce i dlatego właśnie są tak interesujące dla poszukujących najniższych letnich temperatur.
      „Łowcy Mrozu” nie poszukują niskich temperatur jedynie latem. Mają nadzieję, że zimą również odnotują rekordy. Obecnie polski rekord zimna wynosi -40,6 stopni Celsjusza i odnotowano go w Żywcu w 1929 roku.
      Naukowcy nie poprzestają na odnotowywaniu rekordów. Chcą zbadać mikroklimat mrozowisk tatrzańskich w masywie Czerwonych Wierchów. Ich pracę można wesprzeć na Zrzutce.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ekstrema pogodowe mają negatywny wpływ na ludzkie zdrowie. Nie od dzisiaj wiemy, że np. fale upałów mogą jednorazowo powodować olbrzymią liczbę zgonów. Są one przejawem braku stabilności pogody, a ta kwestia umykała dotychczas uwadze specjalistów. Międzynarodowa grupa ekspertów, która zbadała wpływ krótkoterminowych dużych wahań temperatury na śmiertelność wśród ludzi alarmuje, że zmienność temperatury ma podobny wpływ na śmiertelność, jak zanieczyszczenie powietrza.
      Naukowcy m.in. z Australii, Chin, USA, Estonii, Irlandii czy Japonii zbadali związek pomiędzy zmiennością temperatury a przypadkami zgonów w 750 miastach na całym świecie. Posłużyli się przy tym danymi z lat 2000–2019 i odkryli, że krótkoterminowe zmiany temperatury zabijają około 1,75 miliona osób rocznie. Zauważyli też, że w większości Azji, w Australii oraz Nowej Zelandii odsetek nadmiarowych zgonów spowodowanych niestabilnością temperatur jest wyższy niż światowa mediana. W artykule Global, regional, and national burden of mortality associated with short-term temperature variability from 2000–19: a three-stage modelling study opublikowanym na łamach The Lancet. Planetary Health czytamy, że w latach 2000–2019 liczba nadmiarowych zgonów spowodowanych niestabilnością temperatur rosła w tempie 4,6% na dekadę.
      Największe wzrosty na dekadę zanotowano w Australii i Nowej Zelandii (po 7,3%), Europie (4,4%) i Afryce (3,3%).
      Jako, że z powodu zmienności temperatury umiera średnio 1,75 miliona osób rocznie oznacza to, że czynnik ten odpowiada za 3,4% wszystkich zgonów i powoduje 26 nadmiarowych zgonów na 100 000 osó. Najwyższy odsetek nadmiarowych zgonów z tego powodu odnotowano w Azji (4,7%), Oceanii (3,2%) oraz oby Amerykach (2,7%).
      Opublikowano też listę 20 krajów o największym odsetku nadmiarowych zgonów z powodu zmienności temperatury. W roku 2019 na 1. miejscu listy uplasowała się Arabia Saudyjska (8,0%), następnie był Irak (7,7%) oraz Kuwejt (7,4%). Jedynym krajem EU, który znalazł się wśród tych 20 państw jest Cypr (5,3% nadmiarowych zgonów).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Spodziewaliśmy się, że temperatury będą powoli rosły, a nie spadały, mówią naukowcy badający Neptuna. Analiza danych zebranych w ciągu ostatnich dwóch dekad ujawniła, że Neptun, najbardziej odległa planeta Układu Słonecznego, ochładza się. A powinien się ocieplać, gdyż zaczyna się na nim lato.
      Neptun znajduje się w odległości 30 jednostek astronomicznych od Słońca. Jeden rok na Neptunie trwa 165 lat ziemskich. A każda z pór roku trwa tam ponad 40 ziemskich lat. Od dwóch dekad południowa półkula Neptuna wchodzi w okres astronomicznego lata. W tym czasie średnia temperatura – zamiast rosnąć – spadła o 8 stopni Celsjusza. To niespodziewana zmiana. Obserwujemy Neptuna na początkach lata na półkuli południowej, więc spodziewaliśmy się, że temperatura będzie powoli rosła, a nie spadała, mówi główny autor najnowszych badań, Michael Roman z University of Leicester.
      Zespół Rowana analizował dane z obserwacji w podczerwieni dostarczone w latach 2003–2018 przez Very Large Telescope w Chile, Teleskopy Keck i Subaru na Hawajach oraz Teleskop Kosmiczny Spitzera. Uczeni nie tylko zauważyli spadek temperatury, ale odnotowali też fakt, że nie był on równomierny. Pomiary stratosfery wykazały, że nad biegunem południowym jej temperatura rośnie i to bardzo szybko. W latach 2018–2020 – bo tylko takimi danymi dysponowali uczeni – zwiększyła się ona o 11 stopni Celsjusza.
      Zaskoczenie naukowców można w dużej mierze tłumaczyć faktem, że dopiero od niedawna jesteśmy w stanie tak dokładnie badań Neptuna. Dotychczas zebraliśmy dane obejmujące mniej niż połowę pór roku Neptuna, przyznaje współautor badań, Glenn Orton. Uczeni nie wiedzą, czym mogą być spowodowane niespodziewane zmiany temperatury Neptuna, ale przypuszczają, że mogą być one powiązane między innymi z 11-letnim cyklem słonecznym. Zmiany temperatury mogą mieć związek z sezonowymi zmianami składu atmosfery Neptuna, które mogą wpływać na efektywność jej chłodzenia się. Ale wpływ mogą mieć też przypadkowe zmiany pogodowe czy 11-letni cykl aktywności słonecznej, przyznaje Orton.
      Już wcześniejsze badania sugerowały, że może istnieć związek pomiędzy liczbą plam na Słońcu a jasnością Neptuna. Teraz być może widzimy związek pomiędzy plamami na Słońcu, jasnością chmur na Neptunie, a temperaturą stratosfery.
      Naukowcy z wielką nadzieją oczekują rozpoczęcia badań przez Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST). Dzięki niezwykłej czułości instrumentu MIRI będzie można stworzyć bezprecedensowo szczegółowe mapy składu chemicznego i rozkładu temperatur w atmosferze Neptuna, co pozwoli nam lepiej zrozumieć naturę obserwowanych zmian, stwierdził profesor Leigh Fletcher z University of Leicester.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lipiec 2021 roku był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów, poinformowała amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA). Lipiec zwykle jest najcieplejszym miesiącem w roku. Jednak lipiec 2021 był najcieplejszym lipcem i najcieplejszym miesiącem, jaki kiedykolwiek odnotowano, mówi szef NOAA Rick Spinard.
      Łączna globalna temperatura nad powierzchnią lądów i oceanów była w lutym o 0,93 stopnia Celsjusza wyższa, niż średnia XX-wieczna wynosząca 15,8 stopnia Celsjusza. Tym samym miniony lipiec był najgorętszym miesiącem od 142 lat. Był on o 0,01 stopnia Celsjusza cieplejszy niż dotychczasowi rekordziści, lipce z lat 2019 i 2020.
      Na półkuli północnej średnia temperatura nad lądami była aż o 1,54 stopnia wyższa niż średnia dla wszystkich lipców, bijąc tym samym rekord z 2012 roku. Tegoroczny lipiec był też najgorętszym lipcem w Azji, był równie gorący co rekordowy dla Europy co lipiec 2010, a w przypadku obu Ameryk, Afryki i Oceanii był w pierwszej dziesiątce najgorętszych lipców.
      Liczne niepokojące zjawiska zaobserwowano też w innych regionach globu. W Arktyce powierzchnia lodu morskiego była aż o 18,8% mniejsza niż średnia z lat 1981–2010. To 4. najmniejsza lipcowa pokrywa od początku pomiarów satelitarnych w 1979 roku. Jednocześnie jednak w Antarktyce powierzchnia lodu morskiego była największa od 2015 roku, była o 2,6% powyżej średniej.
      NOAA informuje również o wyższej niż średnia aktywności tropikalnych cyklonów.
      Klimatolodzy z NOAA mówią, że jednym z czynników, dla których ubiegły lipiec był tak gorący jest Oscylacja Arktyczna. To naturalny cykl, którego wartość była w bieżącym roku piątą najwyższą wartością od roku 1950. Z silniejszą Oscylacją Arktyczną wiążą się zaś wyższe temperatury.
      Aż 9 z 10 najgorętszych lipców w historii pomiarów miało miejsce w latach 2010–2021, a siedem lipców z lat 2015–2021 było siedmioma najgorętszymi znanymi nam lipcami. Lipiec 2021 był 45. kolejnym lipcem i 439. kolejnym miesiącem, w którym temperatury były wyższe niż średnia z XX wieku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wczoraj w Syrakuzach na południu Sycylii być może padł europejski rekord temperatury. Termometry pokazały 48,8 stopnia Celsjusza. Tym samy pobity został rekord z Aten z 1977 roku. Pomiar obecnie zarejestrowanej najwyższej temperatury musi jeszcze zostać zweryfikowany przez Światową Organizację Meteorologiczną. Przypomnijmy, że niedawno zaakceptowała ona jeden, a odrzuciła inny, pomiar rekordu temperatury w Antarktyce.
      Burmistrz Syrakuz, Francesco Italia mówi, że rekordowo wysoka temperatura go martwi, gdyż "pomaga podpalaczom. Jesteśmy zdruzgotani ostatnimi pożarami, a nasz ekosystem należy do najbogatszych i najcenniejszych w Europie". Burmistrz dodał, że w terenie działają strażnicy leśni oraz ochotnicy z Obrony Cywilnej, którzy patrolują okolice i dostarczają wodę osobom starszym i dzieciom znajdującym się w miejscach publicznych.
      Okolice są obecnie wymarłe, ludzie schronili się przed upałem, a prywatne termometry pokazują temperatury przekraczające 50 stopni Celsjusza. Burmistrz Italia mówi, że upały i niemożność pracy na zewnątrz wpłyną negatywnie na lokalną gospodarkę, przede wszystkim na rolnictwo.
      Na razie nie wiadomo, czy temperatura na Sycylii rzeczywiście pobiła europejski rekord. Pułkownik Guido Guidi ze Służby Meteorologicznej Sił Powietrznych mówi, że ich sieć pomiarowa nie wykazała tak wysokich temperatur. Obecnie najwyższą temperaturę, 44,4 stopnia, zanotowaliśmy w Sigonelli, stwierdził.
      Na Sycylii działa kilka różnych sieci pomiarowych. Ta, która wskazała 48,8 stopnia Celsjusza, należy do Sycylijskiej Służby Agrometeorologicznej. Dane są automatycznie przekazywane przez stacje pomiarowe i nie podlegają żadnej weryfikacji, zatem nie można wykluczyć błędnego działania czujników. Ostatnie słowo będzie należało do Światowej Organizacji Meteorologicznej, która szczegółowo sprawdzi, jak pomiar został dokonany.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...