Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

1000-letni królewski kościół pod polem kukurydzy

Recommended Posts

Eisleben, miasto znane głównie jako miejsce urodzenia Marcina Lutra, odsłania swoje kolejne tajemnice. W pobliżu miasta,  na polu kukurydzy, w miejscu królewskiego pałacu w Helfcie archeolodzy znaleźli właśnie fundamenty 1000-letniego kościoła wybudowanego przez Ottona I Wielkiego.

Na ślady kościoła natrafiono w ubiegłym miesiącu, do dzisiaj udało się odkopać ich fundamenty. Kościół został wybudowany przez Ottona I, króla Franków od 936 roku i świętego cesarza rzymskiego od roku 962 do śmierci w roku 973.

Pałac królewski w Helfcie był jednym z wielu podobnych pałaców, które funkcjonowały w różnych okresach historii. Jak informują autorzy wykopalisk, mamy dowody, że w Helfcie władcy byli co najmniej dwukrotnie. Przyjechał tam zarówno Otto I, jak i Otto II. Otto I przybył tam na inaugurację kościoła, którego fundamenty właśnie odkryto.

To wspaniały, wyjątkowo duży kościół, który pokazuje, jak ważne było to miejsce w tamtym czasie. Wznosząc kościół o długości 30 i szerokości 20 metrów Otto w rzeczywistości zbudował miniaturową katedrę, stwierdził dyrektor wykopalisk Felix Biermann.

Wiemy, że kościół powstał przed 968 rokiem i prawdopodobnie został poświęcony świętej Radegundzie z Turyngii (ok. 520–587), frankijskiej królowej, mniszce i fundatorce klasztoru Świętego Krzyża w Poitiers. Kościół przetrwał około 500 lat. Został zniszczony w czasie Reformacji.

Oprócz fundamentów znaleziono też monety, piecyk obłożony kafelkami z XIV-XV wieku oraz fragment dzwonu. Na miejscu znajduje się też cmentarz z 70 grobami oraz kamienne grobowce z X-XV wieku, w których chowano przedstawicieli regionalnej arystokracji. Znaleźliśmy też sprzączki do pasów wykonane z brązu, monety, noże i wiele innych przedmiotów. Odkryliśmy liczne broszki z czasów Ottonów. Wykonano je z brązu i ozdobiono emalią oraz szkłem, dodaje Biermann.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy pracujący przy przenoszeniu 3000 ciał ze średniowiecznego cmentarza, gdzie od 1080 roku stał kościół św. Marii poinformowali, że pod normańskim kościołem odkryli jeszcze starszy kościół anglosaski. Niezwykłego odkrycia dokonano podczas prac w miejscu, gdzie przebiegała będzie linia szybkiej kolei HS2. Inwestycja stała się okazją do poznania historii społeczności, która żyła tutaj od około 900 lat. Teraz okazuje się, że ziemia kryje ślady, jakich nie spodziewano się znaleźć.
      Kościół św. Marii został wybudowany po normańskiej inwazji na Wyspy Brytyjskie. Służył lokalnej społeczności przed 900 lat. Porzucono go w latach 80. XIX wieku, gdy zbudowano nowy kościół. Średniowieczny budynek powoli chylił się ku upadkowi. Z relacji mieszkańców wynika, że w latach 30. XX wieku spadające fragmenty murów zabiły dziecko. W końcu w 1966 roku Korpus Królewskich Inżynierów rozebrał kościół.
      Przy kościele znajdował się cmentarz parafialny, na którym ostatni pochówek odbył się w 1908 roku. Teraz przez cmentarz i były kościół ma przebiegać linia kolejowa, więc w 2018 roku rozpoczęto tam prace archeologiczne. Dotychczas odkryto tam dobrze zachowane ściany i inne struktury kościoła, niezwykłe rzeźbienia w kamieniach, średniowieczne graffiti i tajemnicze znaki, które mogły być albo fragmentami zegara słonecznego, albo znakami magicznymi.
      W bieżącym roku 40 archeologów rozpoczęło wydobywanie szczątków kościoła oraz przenoszenie około 3000 ciał osób pochowanych na przestrzeni 9 wieków. Szczątki mają spocząć w innym miejscu, a archeolodzy mogą dzięki temu szczegółowo poznać życie tamtejszej społeczności.
      Teraz jednak poinformowano o odkryciu, którego nie spodziewano się dokonać. Wszystko wskazuje na to, że w 1080 roku kościół św. Marii został postawiony w miejscu wcześniej istniejącego kościoła.
      Św. Maria została wzniesiona na ubitej szarej warstwie materiału celowo usypanego przez Normanów. Zatem to, co znajduje się pod tą warstwą, musi pochodzić z czasów sprzed normańskiej inwazji. Archeolodzy odkryli pod normańską warstwą krzemienne ściany tworzące kwadratową strukturę, która została otoczona okrągłym rowem. Znaleziono też kilka pochówków. Specjaliści sądzą, że mają do czynienia z anglosaskim kościołem.
      Ściany z krzemienia mają grubość 1 metra, co wskazuje, że budowla była wysoka, chociaż nie zajmowała dużej powierzchni. jej wymiary były podobne do wymiarów istniejącego do dzisiaj anglosaskiego kościoła pw. św. Piotra w Barton-upon-Humber. To fantastyczne odkrycie. Nie możemy się doczekać, aż odsłonimy te struktury. Praca na miejscu starego kościoła św. Marii to unikalna szansa na wykopaliska na terenie średniowiecznego kościoła parafialnego, który przez 900 lat służył lokalnej społeczności. [...] Odkrycie pod normańskim budynkiem jeszcze wcześniejszej struktury to coś niezwykłego. Pozostałości budynku, w tym ściany, a nawet część podłóg, dostarczą nam olbrzymiej liczby informacji na temat tego miejsca sprzed czasu powstania normańskiego kościoła w 1080 roku. Odkrycie prenormańskiego, prawdopodobnie anglosaskiego kościół, zdarza się archeologom raz w życiu. Pomoże nam to lepiej zrozumieć historię Stoke Mandeville, ekscytuje się doktor Rachel Wood, która kieruje pracami archeologicznymi.
      Jakby jeszcze tego było mało, archeolodzy już zauważyli, że do budowy fundamentów prenormańskiego kościoła użyto rzymskich dachówek. Wiadomo, że w okolicy znajdowała się rzymska osada, więc niewykluczone, iż anglosascy budowniczowie wykorzystali znaleziony tam materiał. Badacze po cichu liczą jednak na to, że to materiał z samego miejsca budowy i że pod anglosaskimi fundamentami znajdą jeszcze starsze struktury.
      Gdy Normanowie Wilhelma Zdobywcy podbili Wyspy Brytyjskie, w całej Anglii zaczęły powstawać liczne kościoły, od niewielkich budynków parafialnych po okazałe katedry w miastach. Wiele z nich powstało na miejscu wcześniejszych struktur anglosaskich. Jednak bardzo rzadko jest okazja, by zbadać pozostałości tych wcześniejszych budowli, gdyż zwykle nie przetrwały one procesu wznoszenia rozległej architektury przez Normanów.
      Stary kościół św. Marii w Stoke Mandeville, który początkowo badali archeolodzy zatrudnieni przy budowie linii HS2, powstał w 1080 roku, dosłownie kilkanaście lat po normańskim podboju. Był odnawiany w XIII, XIV i XVII wieku i przez setki lat stanowił centrum życia lokalnej społeczności. W latach 80. XIX wieku porzucono go, gdyż wybudowano nowy kościół, bliżej centrum wsi. Średniowieczny kościół rozebrano przed około 60 laty.
      Budowa linii szybkiej kolei stworzyła niepowtarzalną okazję do szczegółowego zbadania setek lat z życia wiejskiej społeczności Wysp Brytyjskich. Archeolodzy mogą zbadać, jak zmieniał się sam kościół oraz pochówki na przestrzeni wieków. Znaleziono np. dowody na pochówki, w czasie których na zwłokach pozostawiano talerz z solą. Tego typu praktyki grzebalne zauważono już wcześniej w Birmingham, również podczas prac archeologicznych związanych z budową kolei HS2. Inne niezwykłe odkrycie, to znalezienie „łapacza pcheł”, który został złożony do grobu koło głowy pewnego mężczyzny. „Łapacz pcheł” to niewielkie kościane naczynie, które wypełniano niewielką ilością krwi i miodu. Pchły z peruki mężczyzny, zwabione krwią, wchodziły do naczynia i przyklejały się do miodu.
      Na miejscu wykopalisk ustanowiono polowe muzeum, w którym odbywają się wykłady na temat najnowszych odkryć i historii Stoke Mandeville. Lokalna społeczność chętnie w nich uczestniczy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Członkowie Polskiem Misji Archeologicznej w Sudanie odkryli na stanowisku Old Dongola ruiny prawdopodobnie największego chrześcijańskiego kościoła w tym regionie. Jeśli była to katedra, to zapewne znajdowała się tutaj siedziba arcybiskupa w nubijskim królestwie Makuria.
      Artur Obłuski, dyrektor ekspedycji, mówi, że najpierw dzięki technikom obrazowania zauważono dużą pustą przestrzeń pod cytadelą. Nie spodziewaliśmy się znaleźć tutaj kościoła, a raczej plac, który mógł być wykorzystywany do wspólnych modlitw, stwierdza uczony.
      Dotychczas za miejscową katedrę uznawano odkryty wcześniej kościół poza cytadelą. Jednak teraz może się to zmienić.
      Dotychczas wykopaliska ujawniły dwie ściany apsydy udekorowane malowidłami z monumentalnymi figurami, a na południowym-wschodzie kopułę przykrywającą dużym grób. Obłuski mówi, że budynek prawdopodobnie miał 26 metrów szerokości i był wysokości 3-piętrowego domu. Szerokość samej apsydy wynosi 6 metrów.
      Sporym zaskoczeniem było znalezienie grobu na terenie kościoła. Obłuski przypomina, że w latach 60. ubiegłego wieku w nubijskim mieście Faras odkryto katedrę. Znajdowała się ona w centrum cytadeli, a w jej wschodniej części znajdował się grób z kopułą. Pochowano w nim biskupa. Dlatego też polscy archeolodzy przypuszczają, że odkryty przez nich kościół to katedra, w której pochowano arcybiskupa.
      Dongola była kwitnącym chrześcijańskim miastem aż do XIV wieku. Miasto zostało podbite przez muzułmanów. Polscy archeolodzy pracują w okolicy od 1964 roku, a w 2018 roku Unia Europejska przyznała im grant w wysokości 1,5 miliona euro. Celem grantu jest zbadanie początków chrześcijańskiej Dongoli i przedkolonialnych społeczności Afryki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W centrum Mexico City archeolodzy odkryli resztki azteckiego pałacu oraz domu konkwistadora. Podczas remontu historycznego budynku Nacional Monte de Piedad, znajdującego się przy centralnym placu Zócalo, robotnicy natrafili na podłogę z bazaltowych płyt. Jak poinformował Narodowy Instytut Antropologii i Historii (INAH), to pozostałości po pałacu ojca Montezumy, Axcayacatla. W swoim czasie w pałacu mieszkał Hernán Cortés.
      Axayacatl rządził w latach 1469–1481. Jego pałac, podobnie jak wiele innych azteckich budynków, został zburzony przez Hiszpanów. Teren ten należał później do Cortesa, który miał tutaj swój dom.
      Pod podłogą domu Cortesa, na głębokości ponad 3 metrów, odkryto kolejną podłogę z bazaltowych płyt. Tym razem pochodzącą z czasów prehiszpańskich. Na podstawie jej cech charakterystycznych specjaliści stwierdzili, że była to otwarta część byłego pałacu Axayacatla, prawdopodobnie dziedziniec, oświadczyli przedstawiciele INAH.
      Cortés najpierw mieszkał w samym pałacu, który dostosował do swoich potrzeb, np. do odprawiania mszy. To w tym pałacu więzionych było wielu azteckich władców, w tym sam Montezuma. Gdy w 1521 roku Hiszpanie zdobyli Tenochtitlan, pałac Axayacatla został zburzony. Na jego miejscu postawiono dom dla Cortesa.
      Obecnie stoi tam Nacional Monte de Piedad, XVIII-wieczny budynek instytucji charytatywnej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W najstarszym kompleksie klasztornym kraju południowoczeskiego, w Milevsku, znaleziono tajne przejście wiodące do pomieszczenia, które mogło być średniowiecznym sejfem. Pracujący tam archeolodzy nie wykluczają, że w pomieszczeniu znajdą całość lub część klasztornego skarbu ukrytego przed husytami.
      Lokalna legenda mówi, że podczas wojen husyckich opat klasztoru norbertianów w Milevsku ukrył wszystkie klasztorne kosztowności w pobliskim zamku Příběnice. Husyci w 1420 roku zdobyli i splądrowali zamek, a o skarbach nikt nie słyszał. Podobno zdobywcy mieli je zniszczyć.
      Archeolodzy nie wykluczają teraz, że przynajmniej część skarbów została ukryta na terenie klasztoru, w tajnym pomieszczeniu, na które właśnie natrafili. Co interesujące, wejście do pomieszczenia było od bardzo dawna dobrze widoczne i łatwo dostępne, tylko że... nikt nie wpadł na pomysł, by tam zajrzeć.
      Klasztor, jeden z najwspanialszych przykładów czeskiej architektury romańskiej, został ufundowany w 1187 roku przez lokalnego możnowładcę Jerzego z Milevska. W 1420 roku klasztor został zdobyty i spalony przez husytów. Jego pozostałości przejęła lokalna szlachta. W 1620 roku czescy protestanci ponieśli pod Białą Górą ostateczną klęskę. Katoliccy Habsburgowie odzyskali kontrolę nad krajem, a norbertanie odzyskali swój klasztor. Jednak nigdy nie wrócił on do dawnej świetności.
      Zakonnicy ponownie stracili klasztor w 1785 roku, kiedy to cesarz Józef II rozpoczął proces podporządkowywania lokalnego Kościoła katolickiego państwu. Przez cały XIX i XX wiek popadał on w ruinę. Po obaleniu komunizmu klasztor zwrócono zakonnikom, którzy rozpoczęli jego odbudowę. Teraz, w ramach prac na terenie kościoła św. Idziego dokonano wielu interesujących odkryć. W zachowanych ścianach odkryto liczne nisze czy też przejście na platformę, z której założyciel kościoła brał udział w mszy. Jednak najbardziej interesujące jest to, co znaleziono w zachodniej ścianie kościoła.
      Na wysokości 3 metrów nad ziemią widać było tam otwór. Niegdyś został on zamurowany i gdyby nie fakt, że w dalekiej przeszłości ktoś usunął blokadę, do dzisiaj by go zapewne nie odkryto. Dotychczas jednak nikomu nie przyszło do głowy, by tam zajrzeć. Zrobili to dopiero archeolodzy pracujący nad renowacją klasztoru. A gdy przystawili drabinę i oświetlili otwór okazało się, że skrywa on korytarz o wymiarach 90x60 centymetrów. Skorzystali więc z pomocy speleologów i weszli do środka.
      Dzięki temu przekonali się, że korytarz ma długość około sześciu metrów i prowadzi do pomieszczenia o wymiarach około 2,5x2,2x1,25 metra. W dużej mierze jest ono zasypane odpadkami, a z powodu epidemii koronawirusa na razie nie zostało ono oczyszczone.
      Początkowo niektórzy specjaliści sądzili, że pomieszczenie było więzieniem. Jednak brak tam śladów jakichkolwiek krat czy drzwi. Ponadto dostęp do pomieszczenia jest bardzo utrudniony, więc hipotezę o więzieniu porzucono. Najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza o tajnym miejscu ukrycia kosztowności. W tunelu znaleziono belkę, a datowanie ujawniło, że pochodzi ona z drzewa ściętego w 1483 roku. Jednak elementy architektoniczne wskazują, że i korytarz i pomieszczenie są znacznie młodsze.
      Nie wiadomo, jakie mogło być oryginalne przeznaczenie pomieszczenia. Jednak archeolodzy mają nadzieję, że to właśnie tam opat ukrył przed husytami skarby zakonu i że część z nich znajdą po usunięciu rumowiska. Przypominają, że w podobnym tajnym pomieszczeniu w katedrze św. Wita były przechowywane przez jakiś czas czeskie klejnoty koronacyjne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ruinach Czerwienia, jednej z głównych twierdz i ośrodków administracyjnych oraz ekonomicznych drugiego państwa bułgarskiego (1185–1396), znaleziono nieznany dotychczas kościół z XIV wieku, a na jego murach odsłonięto grafikę przedstawiającą scenę ze świętymi-wojownikami.
      Chociaż największe znaczenie Czerwień zyskał w czasie drugiego państwa, to samo osadnictwo w tym miejscu jest znacznie starsze. Dotychczas odsłonięto tam pozostałości po osadnictwie trackim, fort z czasów Bizancjum oraz dowody na osadnictwo z okresu pierwszego państwa bułgarskiego (680–1018).
      Dotychczas na terenie Czerwienia znaliśmy 15 kościołów. Teraz archeolodzy odsłonili 16., poinformowało Regionalne Muzeum Historii w położonym niedaleko mieście Ruse. Ruse – którego historia rozpoczęła się w I wieku przed Chrystusem od rzymskiego portu Sexantaprista – również w przeszłości nazywało się Czerwień. Jednak miejscowości tych nie należy mylić.
      W odsłoniętym właśnie kościele odkryto zachowaną warstwę murali na ścianach świątyni. Ocalałe fragmenty to część większej całości. Widzimy tam częściową scenę ze świętymi-wojownikami, informują przedstawiciele Muzeum. Kościół o długości 13 i szerokości 7 metrów miał jedną apsydę skierowaną na wschód.
      Ocalało około 12 metrów kwadratowych murali, których powstanie specjaliści datują na pierwsze dekady XIV wieku. Część fresku została zdjęta i przeniesiona do pracowni, gdzie specjaliści podjęli prace konserwatorskie. Po ich zakończeniu będzie ją można oglądać w muzeum w Ruse.
      Obok wspomnianego kościoła trwają też prace nad odsłonięciem nekropolii i średniowiecznej ulicy. Dalsze prace pozwolą nam lepiej zrozumieć sposób rozplanowania Czerwienia, wydarzenia związane z jego zdobyciem przez Turków oraz historię miasta za czasów Imperium Osmańskiego, stwierdzili naukowcy.
      Co ciekawe, w Czerwieniu znaleziono dotychczas 80 średniowiecznych inskrypcji odnoszących się do darczyńców tamtejszych kościołów. To więcej niż w Wielkim Tyrnowie, stolicy drugiego państwa bułgarskiego, gdzie takich inskrypcji odkryto 60. To pokazuje, jak ważnym ośrodkiem był w średniowieczu Czerwień.
      Po uwolnieniu się Bułgarów z zależności od Bizancjum i założeniu drugiego państwa bułgarskiego Czerwień przeżywał szybki wzrost, którego szczyt nastąpił w XIV wieku. Był on centrum chrześcijaństwa, siedzibą metropolity oraz centrum rzemiosła. W 1388 roku miasto zostało zdobyte przez Turków. Przez krótki czas zachowało jeszcze funkcje administracyjne, jednak szybko straciło na znaczeniu i przestało być miastem. Nieliczni jego ocaleli mieszkańcy opuścili je i osiedlili się w pobliżu zakładając istniejącą do dzisiaj wieś Czerwień.
      Pierwsze prace archeologiczne na terenie Czerwienia podjął w 1910 roku jeden z najważniejszych bułgarskich historyków i archeologów, Wasyl Zlatarski. Regularne wykopaliska są prowadzone od 1961 roku. Dotychczas znaleziono tam ruiny wielkiego feudalnego pałacu, mury obronne o grubości dochodzącej do 3 metrów, dwa podziemne źródła wody, kościoły, budynki mieszkalne, administracyjne, warsztaty i ulice. Najsłynniejszym zabytkiem jest w pełni zachowana XIV-wieczna baszta.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...