Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Miejskie ule zagrożeniem dla dzikich pszczół. Naukowcy apelują, by ich nie ustawiać

Recommended Posts

W ostatnim czasie bardzo modne stało się ustawianie uli w miastach. Jednak to nie jest dobry pomysł, Doktor Jacek Wendzonka z Wydziału Biologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza ostrzega, że inwazja pszczoły miodnej w miastach zagraża dzikim pszczołom. A to one zapylają większość roślin.

Problem już widać np. na Cytadeli w Poznaniu. Na tak ograniczonym obszarze to jest jak potop szwedzki, mówi uczony serwisowi Uniwersyteckie.pl.

Naukowcy apelują do władz samorządowych polskich miast, by nie zwiększały liczby uli w mieście. Pszczoły wymierają, jednak proces ten nie dotyczy pszczoły miodnej. Dotyka on właśnie dzikich pszczół, w tym np. murarki. Zakładanie pasiek w miastach tylko pogłębia problem. Na terenach miejskich jest bowiem ograniczona liczba pożywienia, a olbrzymia liczba pszczół miodnych – w jednym tylko ulu może mieszkać kilkadziesiąt tysięcy osobników – stanowi groźną konkurencję dla dzikich pszczół. Dlatego też w czerwcu uczeni skupieni wokół inicjatywy „Nauka dla Przyrody” wystosowali do władz Gdańska list w tej sprawie.

Doktor Wendzonka mówi, że na terenie Cytadeli – największej enklawy zieleni w centrum Poznania – żyje około 100 gatunków dzikich pszczół. Znalazły się one w poważnych tarapatach od czasu, gdy w Cytadeli postawiono ule.

Problem jest tym większy, że wiele roślin uprawnych, jak np. lucerna, zapylanych jest przez samotnie żyjące pszczoły, a nie przez tworzącą roje pszczołę miodną. Najważniejsza jest naturalna bioróżnorodność i istnienie wielu gatunków. Tymczasem modne miejskie ule zagrażają tej bioróżnorodności.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego to właśnie pszczoła miodna przeważa w miastach i zajmuje stawiane ule, a nie samotne pszczoły?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo jak sama nazwa wskazuje, samotne pszczoły nie tworzą rojów, więc nie mieszkają w ulach? W dodatku pszczoły raczej same uli nie zajmują. Są tam "przesiedlanie"(nie znam fachowego pojęcia) przez ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, już załapałem sam zaraz jak zapytałem.

Teraz jestem ciekaw czy tzw. domki dla owadów w miastach są siedliskiem dla dzikich pszczół, gdyż jest tych domków co raz więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, dajmon napisał:

Teraz jestem ciekaw czy tzw. domki dla owadów w miastach są siedliskiem dla dzikich pszczół, gdyż jest tych domków co raz więcej.

Sporo gatunków pszczół korzysta z takiego lokum, ale jest też sporo gatunków budujących gniazda w ziemi, a przy obecnej betonozie dużych miast jest z tym problem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czego byśmy nie zrobili, zawsze to jest ingerencja w naturę, która ma swoje konsekwencje. To już kolejny raz, kiedy słyszę, że próba rozwiązania czy załagodzenia jednego problemu, powoduje kolejne. Z każdej strony d*pa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj:

https://dzicyzapylacze.pl/dzikie-pszczoly-a-pszczola-miodna-2/

artykuł szerzej poruszajacy omawiany problem. 

W dniu 9.07.2021 o 02:12, cyjanobakteria napisał:

To już kolejny raz, kiedy słyszę, że próba rozwiązania czy załagodzenia jednego problemu, powoduje kolejne.

Z powyższego artykułu wynika, że z pszczołą miodną nie ma problemu, jest wprost przeciwnie - ma się znakomicie. Ilość rodzin pszczelich w Polsce rośnie od ponad 20 lat w skali 3-4% rocznie, obecnie w Polsce szacuje się liczbę pszczół miodnych na ok 60 mld. Przekichane to mają te dzikie gatunki.

Ciekawy wywiad, o wadliwości ochrony gatunkowej i dlaczego powinniśmy dbać o środowisko trzmieli (nieco mniej wydajnych zapylaczy od pszczół miodnych, ale nie bedących, w przeciwieństwie do pszczoły miodnej, oportunistami kwiatowymi):

https://uni.wroc.pl/marcin-kadej-chcesz-pomoc-trzmielom-ratuj-siedliska/

A wracając do trzmieli… Nie wszystkie kwiaty są przystosowane do tego, żeby zapylała je pszczoła. Ze względu na ich budowę i głębokość kielicha, a co za tym idzie na długość języczka tych owadów. U pszczoły języczek, proboscis, ma długość 6,3-6,5 mm. W przypadku trzmieli krótkojęzyczkowych – bo dzielimy je na krótko-, średnio- i długojęzyczkowe – to 9 mm, podczas gdy u długojęzyczkowych nawet 15 mm. Kolejna bardzo ważna cecha trzmieli to tzw. zapylanie wibracyjne. Trzmiel zawisa przy kwiecie pomidora czy borówki wysokiej, łapie żuwaczkami fragment krawędzi płatka korony i pracą własnych mięśni, a co za tym idzie – skrzydeł, bo cały czas jesteśmy w zawieszeniu, wywołuje falę uderzeniową o częstotliwości 400 Hz, która powoduje otwarcie się pylników i wysypanie pyłku na ciało owada.

Wystarczy, że poprzez swoje działanie zmniejszymy populacje trzmieli (które w mieście czują się bardzo dobrze), a wpłynie to na dużą liczbę gatunków roślin. Tu widać jak skomplikowanym mechanizmem jest ekosystem, jak łatwo go zdemolować.

ps. W zeszłym roku, obok miejsca mojego zamieszkania, wiatr ułamał konar płaczącej wierzby. Na szczęście zarządca nie zrobił dalszej kosmetyki i pozostała wdzięczna dziupla. Szybko  zagnieździła się w niej rodzina trzmieli, która dzięki temu, że pobliska łąka przestała być regularnie koszona, miała co robić. Takie drobne, ale sensowne kroki, lepiej wpływają na ekosystem niż stawianie uli.

Edited by venator
  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestey, ale wygląda, że w temacie wierzby płaczącej zbyt optymistycznie oceniłem naszą polską  rzeczywistość. Dosłownie 3 dni po napisaniu posta potężna wichura poważnie uszkodziła jeden z glównych konarów. Zgłoszone to zostało do administracji, bo taki konar jednak stanowi zagrożenie - usłyszeliśmy, że wierzba zostanie po prostu wycięta....cała. Trzeba będzie jakoś rozsądnie działać w jej obronie. Żeby chociaż te fragmenty zostały.

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dodawanie probiotyków do pokarmu dla pszczół sprawia, że stają się one bardziej oporne na nozemozę, grzybicę, która wiąże się z zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej (ang. Colony Collapse Disorder, CCD).
      Zgodnie z badaniami specjalistów z Uniwersytetu Laval, probiotyki mogą zmniejszyć wskaźnik śmiertelności nawet o 40%.
      Nozemoza jest wywoływana przez pochodzące z Azji jednokomórkowe grzyby Nosema ceranae. Pszczoły zjadają je z pokarmem.
      W normalnych okolicznościach grzyb nie powoduje u pszczół żadnych problemów. Jeśli jednak pszczoły są poddawane stresowi, [rosnący w komórkach ścian jelita] mikroorganizm może pokonać układ odpornościowy, wywołując zakażenie upośledzające zdolność do żerowania i opiekę nad larwami, zaburzające orientację i zwiększające śmiertelność - wyjaśnia prof. Nicolas Derome.
      Obecnie nozemozę leczy się antybiotykami, ale ich skuteczność spada, bo pojawiły się oporne szczepy grzyba. Poza tym produkty te mogą zabijać korzystne bakterie z mikroflory jelitowej pszczół. Musieliśmy znaleźć inne rozwiązania, stąd pomysł, by przetestować probiotyki.
      Kanadyjczycy umieszczali pszczoły w laboratoryjnych klatkach. Oceniali skuteczność 4 probiotyków (interesowało ich zarówno zapobieganie, jak i leczenie nozemozy). Preparaty Bactocell i Levucell stosuje się na farmach świń, drobiu, krewetek czy łososi, a pozostałe dwa to bakterie wyizolowane z mikrobiomu zdrowych pszczół. Wszystkie probiotyki mieszano z syropem cukrowym.
      Po 2 tygodniach testów zauważono, że w porównaniu do grupy kontrolnej, wskaźnik śmiertelności pszczół otrzymujących probiotyk był niższy o 20-40%. Wszystkie testowane probiotyki zapewniały podobną skuteczność.
      Ważne, by odnotować, że [...] probiotyki nie zmniejszały liczebności grzybów u pszczół, ale pozwalały owadom lepiej je tolerować.
      Autorzy publikacji z pisma Frontiers in Ecology and Evolution zamierzają wykorzystać fakt, że w mikrobiomie pszczół znajdują się bakterie pomagające w walce z nozemozą. Testy, które przeprowadziliśmy na koloniach pszczół, sugerują, że najlepszym kandydatem jest Parasaccharibacter apium. Zidentyfikowaliśmy także inne obiecujące szczepy bakterii i teraz mamy nadzieję opracować kombinację probiotyków do zwalczania nozemozy. [Należy jednak pamiętać, że] realnym rozwiązaniem [problemu tej choroby] jest wskazanie i skorygowanie źródeł pszczelego stresu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ule królowych pszczół, które spółkują z 15 i więcej samcami, są zdrowsze i bardziej produktywne, bo korzystają z obecności bardziej zróżnicowanych bakterii symbiotycznych i są trapione przez mniejszą liczbę bakterii z grup patogenicznych. Odkrycie naukowców może pomóc w walce z zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej (ang. Colony Collapse Disorder, CCD).
      Analizowano mikroorganizmy występujące w przewodzie pokarmowym, na ciele oraz w pożywieniu. Heather Mattila, ekolog pszczoły miodnej z Wellesley College, oraz Irene L.G. Newton z Indiana University porównywały ule, w których królowe miały 15 i więcej partnerów z koloniami, gdzie matki kopulowały z tylko jednym trutniem, a populacje robotnic były zunifikowane genetycznie. Panie posłużyły się pirosekwencjonowaniem 16S rRNA (16S rRNA to jeden z rRNA syntetyzowanych przez bakterie). Stwierdziły, że w tych pierwszych występowało 1105 aktywnych gatunków bakterii, a w drugich 781. W zróżnicowanych genetycznie koloniach występowało o 40% więcej potencjalnie korzystnych bakterii, a w zunifikowanych o 127% więcej potencjalnych patogenów.
      Amerykanki ustaliły, że w koloniach pszczół dominują 4 grupy bakterii, które u innych zwierząt pomagają w przetwarzaniu pokarmu: 1) bakterie z rodziny Succinivibrionaceae (występują one np. w żwaczu krów), 2) bakterie z rodzaju Oenococcus, wykorzystywane przez ludzi w fermentacji wina, 3) bakterie z rodzaju Paralactobacillus oraz 4) bakterie z rodzaju Bifidobacterium (można je znaleźć w jogurcie). W ulach matek promiskuitycznych aktywność probiotycznych Paralactobacillus i Bifidobacterium była o 40% wyższa.
      Nasze wyniki sugerują, że genetycznie zróżnicowane [populacje] pszczoły korzystają z obecności bardziej rozbudowanych społeczności bakteryjnych, co może stanowić klucz do poprawy zdrowia i odżywienia kolonii [...] - wyjaśnia Mattila. [...] W genetycznie podobnych koloniach w przewodzie pokarmowym występuje wyższa aktywność potencjalnych patogenów roślin i zwierząt - dodaje Newton.
      U pszczół bakterie przewodu pokarmowego spełniają niezwykle ważną rolę - pomagają w przekształceniu pyłku w pierzgę. Jest to pokarm larw i młodych pszczół, który powstaje w wyniku fermentacji mlekowej pyłku roślin. Większość badaczy uznaje, że niewłaściwe odżywianie upośledza zdolność kolonii do walki z problemami zdrowotnymi, np. CCD.
      W ramach wcześniejszych badań Mattila wykazała, że bardziej zróżnicowane kolonie są też bardziej produktywne. Dzieje się tak m.in. dlatego, że robotnice w większym stopniu wylatują na pożytek i częściej stosują złożone metody komunikowania, np. tańczą, wskazując, gdzie znajduje się źródło pokarmu.
      Newton i Mattila dysponowały bogatym materiałem do badań. Zdobyto próbki i później klasyfikowano ponad 70,5 tys. bakteryjnych sekwencji genetycznych. W studium uwzględniono 12 kolonii zróżnicowanych genetycznie i 10 zunifikowanych.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowe studium sugeruje, że poszukiwanie wrażeń nie jest zachowaniem występującym wyłącznie u ludzi i innych kręgowców. Jedną na dwadzieścia pszczół miodnych także należy uznać za amatorkę przygód. Mózg takiego owada wykazuje unikatowy wzorzec aktywności genowej w obrębie szlaków molekularnych, które u naszego gatunku wiążą się właśnie z pogonią za nowościami czy przeszywającym na wskroś dreszczykiem.
      Jak zapewniają entomolodzy z University of Illinois, odkrycia te rzucają nowe światło na wewnętrzne życie ula. Dotąd postrzegano go jako wysoce zdyscyplinowaną kolonię niezmiennych robotnic, które spełniają pewne role, służąc królowej. Teraz zaczyna się wydawać, że poszczególne robotnice różnią się pod względem chęci wykonywania zadań - twierdzi prof. Gene Robinson. Różnice te można po części przypisać zmienności pszczelich osobowości. U ludzi różnice w poszukiwaniu nowości stanowią [przecież] składnik osobowości.
      Amerykanie przyglądali się 2 zachowaniom pszczół, które wyglądały na poszukiwanie nowości: robieniu rozpoznań związanych z gniazdami i źródłami pokarmu. Kiedy kolonia staje się zbyt duża, musi się podzielić i część pszczół zakłada nowe gniazdo. Na jego poszukiwanie wybiera się mniej niż 5% roju. W porównaniu do reszty owadów, tacy zwiadowcy są 3,4 razy bardziej skłonni do zostania pionierami poszukującymi również kolejnych źródeł pokarmu. To złoty standard badań nad osobowością. Jeśli wykazujesz tę samą tendencję w różnych kontekstach, to jest to cecha osobowościowa. Jak podkreśla Robinson, wola odważnych do pokonania jeszcze jednego kilometra może być istotna dla przeżycia reszty społeczności.
      Później Amerykanie posłużyli się analizą mikromacierzy. W mózgach grup zwiadowców i niezwiadowców odkryto różnice w aktywności tysięcy genów. "Spodziewaliśmy się znaleźć jakieś, ale rzeczywista skala nas zaskoczyła, zważywszy, że jedne i drugie pszczoły są zbieraczkami". Kilka genów o odmiennej ekspresji wiązało się z sygnalizacją katecholaminową, a także bazującą na kwasie L-glutaminowym i gamma-aminomasłowym (GABA). Naukowcy skupili się na tych mechanizamach, bo u kręgowców odpowiadają one za regulację poszukiwania nowości i reagowanie na nagrody.
      By sprawdzić, czy za poszukiwanie nowości u pszczół odpowiadają zmiany w sygnalizacji mózgowej, akademicy podawali grupom owadów związki, które nasilają lub hamują działanie wymienionych wyżej neuroprzekaźników. Okazało się, że kwas glutaminowy i oktopamina (jedna z katecholamin) prowokowały zachowania zwiadowcze u pszczół, które wcześniej nie przejawiały takich tendencji. Blokowanie sygnalizacji dopaminowej ograniczało zaś takie działania.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzmiele ziemne (Bombus terrestris) mogą wykorzystywać wskazówki pochodzące od swoich rywalek pszczół miodnych (Apis mellifera), by dowiedzieć się, gdzie znajdują się najlepsze źródła pokarmu.
      Naukowcy z Queen Mary, University of London wytrenowali kolonię trzmieli, by wykorzystywała wskazówki dostarczane przez pszczoły i inne trzmiele do lokalizowania źródeł pokarmu na sztucznych kwiatach. Metodę edukacyjną opisali w PLoS ONE. Okazało się, że dla B. terris pszczoły były równie dobrym źródłem informacji, co trzmiele. Oznacza to, że uczenie społeczne nie jest procesem ograniczonym do przedstawicieli własnego gatunku.
      Większość badań nad uczeniem społecznym koncentrowała się na uczeniu między przedstawicielami tego samego gatunku. Jednak na tej samej zasadzie jak inżynier podchwytuje od zwierząt użyteczne triki, wykorzystując np. aerodynamikę ptaków w projektowaniu samolotów, zwierzęta mogą się dowiadywać od innych gatunków, gdzie jest najlepszy pokarm, gdzie krążą drapieżniki albo gdzie znajduje się najlepsze miejsce na gniazdo - wyjaśnia doktorantka Erika Dawson.
      W naturze trzmiele mają okazję do uczenia się na równi od własnego i innych gatunków owadów, ponieważ często źródłem pokarmu są dla nich te same gatunki kwiatów. Odnosi się to szczególnie do dużych kwiatostanów, takich jak koszyczki słoneczników, na których zjawia się wielu zapylaczy naraz.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przez jakiś czas pszczoły kojarzyły się przede wszystkim z miodem, jednak od jakiegoś czasu ludzie wykorzystują je jako coraz bardziej wszechstronne czujniki. Zaczęło się od wykrywania materiałów wybuchowych, teraz przyszła kolej na gruźlicę.
      Max Suckling z University of Canterbury oceniał przydatność odruchu wysuwania ssawki (ang. proboscis extension reflex, PER) w odpowiedzi na 3 zidentyfikowane wcześniej w hodowlach prątków gruźlicy związki: 1) nikotynian metylu, 2) fenylooctan metylu oraz 3) p-anyżan metylu. Zauważył, że pszczoły wykrywały 2. i 3. związek w 8 rzędach wielkości. Dość powiedzieć, że w przypadku p-anyżanu metylu za dolną granicę reakcji uznano 0,1 pg. Podczas eksperymentów lotne związki prezentowano owadom na papierowych filtrach.
      Nowozelandczycy uczą pszczoły kojarzenia zapachu wydzielanego przez prątki gruźlicy ze słodką nagrodą. Ponieważ to warunkowanie klasyczne, w przyszłości mają wysuwać ssawkę w odpowiedzi na podrażnienie czułków przez wymienione wcześniej związki "zapachowe" Mycobacterium tuberculosis.
      Obecnie gruźlicę diagnozuje się za pomocą drogich testów, a ponieważ wiele nowych przypadków występuje w biednych rejonach świata, wynalezienie tańszej, nieinwazyjnej alternatywy wydaje się bardziej niż pożądane.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...