Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Polacy odkryli dużą nubijską katedrę i pochówek arcybiskupa?

Recommended Posts

Członkowie Polskiem Misji Archeologicznej w Sudanie odkryli na stanowisku Old Dongola ruiny prawdopodobnie największego chrześcijańskiego kościoła w tym regionie. Jeśli była to katedra, to zapewne znajdowała się tutaj siedziba arcybiskupa w nubijskim królestwie Makuria.

Artur Obłuski, dyrektor ekspedycji, mówi, że najpierw dzięki technikom obrazowania zauważono dużą pustą przestrzeń pod cytadelą. Nie spodziewaliśmy się znaleźć tutaj kościoła, a raczej plac, który mógł być wykorzystywany do wspólnych modlitw, stwierdza uczony.

Dotychczas za miejscową katedrę uznawano odkryty wcześniej kościół poza cytadelą. Jednak teraz może się to zmienić.
Dotychczas wykopaliska ujawniły dwie ściany apsydy udekorowane malowidłami z monumentalnymi figurami, a na południowym-wschodzie kopułę przykrywającą dużym grób. Obłuski mówi, że budynek prawdopodobnie miał 26 metrów szerokości i był wysokości 3-piętrowego domu. Szerokość samej apsydy wynosi 6 metrów.

Sporym zaskoczeniem było znalezienie grobu na terenie kościoła. Obłuski przypomina, że w latach 60. ubiegłego wieku w nubijskim mieście Faras odkryto katedrę. Znajdowała się ona w centrum cytadeli, a w jej wschodniej części znajdował się grób z kopułą. Pochowano w nim biskupa. Dlatego też polscy archeolodzy przypuszczają, że odkryty przez nich kościół to katedra, w której pochowano arcybiskupa.

Dongola była kwitnącym chrześcijańskim miastem aż do XIV wieku. Miasto zostało podbite przez muzułmanów. Polscy archeolodzy pracują w okolicy od 1964 roku, a w 2018 roku Unia Europejska przyznała im grant w wysokości 1,5 miliona euro. Celem grantu jest zbadanie początków chrześcijańskiej Dongoli i przedkolonialnych społeczności Afryki.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od niedawna na Rynku Nowym w Szczecinie są prowadzone prace archeologiczne. Archeolodzy sądzili, że pod brukiem natrafią na relikty kościoła z XIV w., tymczasem odsłonili pozostałości świątyni z XIII w., która pochodzi z okresu nadania Szczecinowi praw miejskich. To zaskakujące odkrycie, gdyż jeszcze niedawno sądzono, że pierwszy w tym miejscu kościół został zbudowany z drewna i się nie zachował.
      Szczecin otrzymał prawa miejskie w 1243 roku od księcia Barnima I Dobrego. Wtedy też władca nadał cysterkom z pobliskiego klasztoru patronat nad kościołem i parafią św. Mikołaja. Natychmiast też przystąpiono do budowy kościoła. Dotychczas historycy byli przekonani, że świątynię wzniesiono z drewna, później ją rozebrano i około 100 lat później powstał okazały trójnawowy kościół murowany. Przetrwał on aż do pożaru w 1811 roku. Zgliszcza zostały po kilku latach rozebrane, a wolny plac zyskał nazwę Nowy Rynek.
      Jakież więc było zdziwienie archeologów, gdy trafili na fundamenty, których się nie spodziewali. Wykopaliska odsłoniły ścianę ze służkami, cienkimi kolumienkami zdobiącymi filar podtrzymujący sklepienie. Służki ustawiono na bazach z cegieł pokrytych glazurą i zdobionych charakterystycznym motywem liści.
      Miejski konserwator zabytków, Michał Dębowski, powiedział serwisowi Wiadomości Szczecin, że forma tego detalu architektonicznego jednoznacznie wskazuje, że mamy tu do czynienia z budowlą powstałą najpóźniej około połowy XIII wieku. Okazuje się zatem, że pierwotny kościół św. Michała był budowlą murowaną.
      Archeolodzy pracują teraz nad inwentaryzacją i zabezpieczeniem niezwykłego znaleziska. W przyszłości zostaną one udostępnione zwiedzającym. A naukowcy obiecują, że do końca bieżącego roku udostępnią publikację opisującą wnioski z badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W schowku w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tarnowie odkryto model sarkofagu św. Jadwigi. To pierwowzór wawelskiego sarkofagu świętej, wykonany przez sławnego rzeźbiarza i medaliera Antoniego Madeyskiego.
      Odkryta w tarnowskim kościele rzeźba to wykonany z gipsu na drewnianej podstawie model naturalnej wielkości (bozzetto).
      Nagrobek z katedry na Wawelu
      Nagrobek królowej Jadwigi, który znajduje się w katedrze na Wawelu, został wykonany w 1902 r. w Rzymie z białego marmuru karraryjskiego. Dzieło Madeyskiego spotkało się z dobrym przyjęciem. Figura Jadwigi z płyty jest prawie pozbawiona atrybutów; królewską godność poświadczają tylko korona i pies u stóp.
      Pies wywodzi się ze średniowiecznej sztuki nagrobkowej. Był popularnym zwierzęciem na dworach, a umieszczony w stopach zmarłych symbolizował wierność. Jak podkreślono na witrynie Wirtualna Katedra Wawelska, psy można też zobaczyć jako zwierzęta myśliwskie na cokole nagrobka męża Jadwigi, króla Władysława Jagiełły, niewykluczone więc, że pies z jej nagrobka jest pewnego rodzaju nawiązaniem.
      Królowa leży ze złożonymi rękoma. Jest ubrana w długą, wiązaną na piersi suknię i płaszcz z motywem lilii. Pod głową ma poduszkę z motywem uproszczonych lilii. Stopy wspiera na harcie.
      Losy modelu
      Wykonane przez Madeyskiego bozzetto wygląda tak samo jak nagrobek z Wawelu. Artysta podarował je na początku ubiegłego wieku księżnej Konstancji Sanguszko (z domu Zamoyskiej), ówczesnej pani pałacu w Tarnowie-Gumniskach. Madeyski zaprzyjaźnił się z arystokratką i realizował różne jej zamówienia, w tym jak poinformował portal Tarnów Nasze Miasto, nagrobki członków rodu Sanguszków, pochowanych w kaplicy na Starym Cmentarzu oraz w tarnowskiej katedrze.
      Model sarkofagu znajdował się w przypałacowej kaplicy do 1944 r., kiedy ta została uszkodzona przez wybuch bomby w parku. W wyniku tego zdarzenia bozzetto przeniesiono do holu pałacu. W tym miejscu przeleżało ono ok. 25 lat.
      Wtedy w pałacu znajdowała się już szkoła, a sarkofag traktowany był jak zawalidroga. Zapadła decyzja, aby umieścić go w bocznej nawie nowo wybudowanego, a nieurządzonego jeszcze kościoła na Rzędzinie – opowiada cytowany przez Tarnów Nasze Miasto pasjonat historii Tarnowa Tadeusz Mędzelowski, który dowiedział się o sarkofagu od wieloletniej szkolnej woźnej.
      Cenny obiekt, wykonany przez wybitnego twórcę epoki neoklasycystycznej, przeleżał w kościelnym magazynku aż pół wieku.
      Prace konserwatorskie
      Patrząc na niego pierwszy raz, czułem się, jak Indiana Jones. Był cały zakurzony, w pajęczynach, jakby dopiero co wyciągnięto go z jakiejś krypty – powiedział Tomasz Głowacz, właściciel firmy Alkazar Konserwacja Dzieł Sztuki.
      Model nie był odpowiednio zabezpieczony, dlatego różnego rodzaju zanieczyszczenia sprawiły, że faktura rzeźby została zabrudzona. Podczas wstępnego oczyszczania przy wezgłowiu św. Jadwigi znaleziono sygnaturę „Antoni Madeyski, Rzym, 1901 rok” (w nagrobku z Wawelu u wezgłowia królowej także znajduje się sygnatura artysty: Ant. Madeyski - Rzym 1902).
      Stwierdzono ubytki natury mechanicznej. Co ważne, odłamane część rzeźby zostały zebrane i będzie je można przymocować. Należy też dodać, że zanim bozzetto trafiło do schowka, drewniane elementy przemalowano farbą olejną na biało.
      To wyjątkowo cenne i piękne dzieło, które wprawdzie nie jest tak gładkie i nieskazitelne, jak marmurowy sarkofag na Wawelu, ale akurat w tym przypadku struktura zniszczeń na gipsie dodała mu dodatkowego uroku. Będę sugerował, aby tę patynę zachować, a nie wygładzać - mówi Głowacz.
      Po zakończeniu prac konserwatorskich model ma powrócić do przypałacowej kaplicy Sanguszków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dwudziestego szóstego kwietnia br. z koordynatorem ds. zabytków KWP w Szczecinie kom. dr. Markiem Łuczakiem skontaktował się ks. dziekan kan. Zbigniew Rzeszótko, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Kostki w Szczecinie. Poinformował, że nieznany mężczyzna przyszedł do kościoła, oddał płytę nagrobną sprzed 109 lat, która przez lata znajdowała się w jego mieszkaniu i się oddalił.
      Na miejscu policjant ds. zabytków stwierdził, że płyta z marblitu należy do Wilhelmine Leu z domu Haack. Pani Leu urodziła się 4 lipca 1842 r. w Dobropolu w powiecie gryfińskim (niem. Dobberphul Kreis Greifenhagen). Jej ojcem był wójt Dobropola. Kobieta zmarła jako wdowa 19 marca 1913 r. w Jezierzycach, które są obecnie dzielnicą Szczecina. Jak podkreślił w komunikacie prasowym dr Łuczak, jej śmierć zgłosił syn, mistrz szewski Gustav Emil Leu z Jezierzyc. Wilhemine prawdopodobnie pochowano w Jezierzycach na cmentarzu przy ul. Wiewiórczej [cmentarz splądrowano po 1945 roku].
      Policjanci przewieźli płytę na Cmentarz Centralny w Szczecinie. Za zgodą kierownika złożono ją w lapidarium przy Bramie Głównej. Ponieważ płyty nie znaleziono w żadnej ewidencji nagrobków w zespole miejskim Szczecina, sprawca musiał wejść w jej posiadanie przynajmniej kilkanaście lat temu.
      Cmentarze poniemieckie w Szczecinie i na „Ziemiach Odzyskanych” likwidowano w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Za przyzwoleniem władz - tak państwowych, jak i miejskich - sprzedawano je zakładom kamieniarskim. To, co obecnie pozostało na dawnych cmentarzach, jest jedynie reliktem. Posiadanie legalnie nabytych nagrobków nie jest zabronione, jest jedynie moralnie niewłaściwe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stoke Mandeville nie przestaje zaskakiwać. W przeszłości stał tam kościół, wybudowany w 1080 roku po normańskiej inwazji na Wyspy Brytyjskie. Na cmentarzu parafialnym przez ponad 900 lat pochowano 3000 osób. Przenoszenie ciał stało się okazją do zbadania życia społeczności wiejskiej na przestrzeni wieków. Sam kościół zaś skrywał niezwykłą tajemnicę. Niedawno znaleziono pod nim jeszcze starszy kościół anglosaski. Teraz zaś poinformowano o kolejnym odkryciu. Pod anglosaskim kościołem odnaleziono rzymskie rzeźby. Prawdopodobnie było tam mauzoleum.
      Kościół św. Marii służył lokalnej społeczności do lat 80. XIX wieku, kiedy to został porzucony. Przed 60 laty niebezpieczną ruinę rozebrano. A od 2018 roku prowadzone są tam prace archeologiczne związane z planowaną budową linii szybkiej kolei HS2.
      Podczas ich ostatniego etapu archeolodzy trafili na okrągły wykop. Sądzili, że to fundamenty wieży anglosaskiego kościoła. Gdy zaczęli kopać, trafili na trzy posągi w stylu rzymskim. Dwa z nich składały się z głowy i popiersia, które celowo oddzielono przed złożeniem w ziemi. Trzeci stanowiła sama głowa. Wydaje się, że dwa kompletne posągi przedstawiają dorosła kobietę i mężczyznę, a głowa to rzeźba dziecka.
      Wraz z rzeźbami z ziemi wydobyto świetnie zachowane duże fragmenty sześciokątnego szklanego rzymskiego dzbanka. Archeolodzy sądzą, że udało się wydobyć niemal całe naczynie.
      Końcówka wykopalisk przyniosła nam niezwykłe odkrycie. Posągi są wyjątkowo dobrze zachowane i naprawdę ma się wrażenie, że spoglądamy na twarze ludzi, których przedstawiają. To oczywiście każe nam się zastanowić, co jeszcze może znajdować się pod angielskimi wiejskimi kościołami. Wykopaliska w Stoke Mandeville to naprawdę jedyna w życiu okazja. Z niecierpliwością czekamy na wyniki badań. Chcielibyśmy usłyszeć, co jeszcze specjaliści powiedzą nam o tych niezwykłych posągach i o historii tego miejsca z czasów przed powstaniem normańskiego kościoła, mówi doktor Rachel Wood z firmy archeologicznej Fusion JV.
      W toku prowadzonych prac archeolodzy stwierdzili, że badane przez nich miejsce to naturalne wzgórze, na które celowo naniesiono glebę, by uczynić je wyższym. Uczeni nie wykluczają, że znajdował się tutaj pochówek z epoki brązu. Wydaje się, że w czasach rzymskich został on zastąpiony kwadratowym budynkiem. Prawdopodobnie było to mauzoleum. Znaleziony na miejscu materiał budowlany jest bowiem zbyt ozdobny i jest go zbyt mało jak na budynek mieszkalny.
      Rzymski budynek pełnił następnie rolę anglosaskiego kościoła i został ostatecznie zburzony w czasach normańskich, gdy zbudowano w jego miejsce kościół św. Marii. Świadczy o tym fakt, że pozostałości rzymskiego budynku znajdują się bezpośrednio pod pozostałościami normańskiego kościoła. Pomiędzy nimi nie nagromadził się żaden materiał, który mógłby świadczyć o istnieniu przerwy pomiędzy zniszczeniem rzymskiej budowli, a postawieniem kościoła. Wśród szczątków rzymskiej budowli znaleziono anglosaską ceramikę oraz monetę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy pracujący przy przenoszeniu 3000 ciał ze średniowiecznego cmentarza, gdzie od 1080 roku stał kościół św. Marii poinformowali, że pod normańskim kościołem odkryli jeszcze starszy kościół anglosaski. Niezwykłego odkrycia dokonano podczas prac w miejscu, gdzie przebiegała będzie linia szybkiej kolei HS2. Inwestycja stała się okazją do poznania historii społeczności, która żyła tutaj od około 900 lat. Teraz okazuje się, że ziemia kryje ślady, jakich nie spodziewano się znaleźć.
      Kościół św. Marii został wybudowany po normańskiej inwazji na Wyspy Brytyjskie. Służył lokalnej społeczności przed 900 lat. Porzucono go w latach 80. XIX wieku, gdy zbudowano nowy kościół. Średniowieczny budynek powoli chylił się ku upadkowi. Z relacji mieszkańców wynika, że w latach 30. XX wieku spadające fragmenty murów zabiły dziecko. W końcu w 1966 roku Korpus Królewskich Inżynierów rozebrał kościół.
      Przy kościele znajdował się cmentarz parafialny, na którym ostatni pochówek odbył się w 1908 roku. Teraz przez cmentarz i były kościół ma przebiegać linia kolejowa, więc w 2018 roku rozpoczęto tam prace archeologiczne. Dotychczas odkryto tam dobrze zachowane ściany i inne struktury kościoła, niezwykłe rzeźbienia w kamieniach, średniowieczne graffiti i tajemnicze znaki, które mogły być albo fragmentami zegara słonecznego, albo znakami magicznymi.
      W bieżącym roku 40 archeologów rozpoczęło wydobywanie szczątków kościoła oraz przenoszenie około 3000 ciał osób pochowanych na przestrzeni 9 wieków. Szczątki mają spocząć w innym miejscu, a archeolodzy mogą dzięki temu szczegółowo poznać życie tamtejszej społeczności.
      Teraz jednak poinformowano o odkryciu, którego nie spodziewano się dokonać. Wszystko wskazuje na to, że w 1080 roku kościół św. Marii został postawiony w miejscu wcześniej istniejącego kościoła.
      Św. Maria została wzniesiona na ubitej szarej warstwie materiału celowo usypanego przez Normanów. Zatem to, co znajduje się pod tą warstwą, musi pochodzić z czasów sprzed normańskiej inwazji. Archeolodzy odkryli pod normańską warstwą krzemienne ściany tworzące kwadratową strukturę, która została otoczona okrągłym rowem. Znaleziono też kilka pochówków. Specjaliści sądzą, że mają do czynienia z anglosaskim kościołem.
      Ściany z krzemienia mają grubość 1 metra, co wskazuje, że budowla była wysoka, chociaż nie zajmowała dużej powierzchni. jej wymiary były podobne do wymiarów istniejącego do dzisiaj anglosaskiego kościoła pw. św. Piotra w Barton-upon-Humber. To fantastyczne odkrycie. Nie możemy się doczekać, aż odsłonimy te struktury. Praca na miejscu starego kościoła św. Marii to unikalna szansa na wykopaliska na terenie średniowiecznego kościoła parafialnego, który przez 900 lat służył lokalnej społeczności. [...] Odkrycie pod normańskim budynkiem jeszcze wcześniejszej struktury to coś niezwykłego. Pozostałości budynku, w tym ściany, a nawet część podłóg, dostarczą nam olbrzymiej liczby informacji na temat tego miejsca sprzed czasu powstania normańskiego kościoła w 1080 roku. Odkrycie prenormańskiego, prawdopodobnie anglosaskiego kościół, zdarza się archeologom raz w życiu. Pomoże nam to lepiej zrozumieć historię Stoke Mandeville, ekscytuje się doktor Rachel Wood, która kieruje pracami archeologicznymi.
      Jakby jeszcze tego było mało, archeolodzy już zauważyli, że do budowy fundamentów prenormańskiego kościoła użyto rzymskich dachówek. Wiadomo, że w okolicy znajdowała się rzymska osada, więc niewykluczone, iż anglosascy budowniczowie wykorzystali znaleziony tam materiał. Badacze po cichu liczą jednak na to, że to materiał z samego miejsca budowy i że pod anglosaskimi fundamentami znajdą jeszcze starsze struktury.
      Gdy Normanowie Wilhelma Zdobywcy podbili Wyspy Brytyjskie, w całej Anglii zaczęły powstawać liczne kościoły, od niewielkich budynków parafialnych po okazałe katedry w miastach. Wiele z nich powstało na miejscu wcześniejszych struktur anglosaskich. Jednak bardzo rzadko jest okazja, by zbadać pozostałości tych wcześniejszych budowli, gdyż zwykle nie przetrwały one procesu wznoszenia rozległej architektury przez Normanów.
      Stary kościół św. Marii w Stoke Mandeville, który początkowo badali archeolodzy zatrudnieni przy budowie linii HS2, powstał w 1080 roku, dosłownie kilkanaście lat po normańskim podboju. Był odnawiany w XIII, XIV i XVII wieku i przez setki lat stanowił centrum życia lokalnej społeczności. W latach 80. XIX wieku porzucono go, gdyż wybudowano nowy kościół, bliżej centrum wsi. Średniowieczny kościół rozebrano przed około 60 laty.
      Budowa linii szybkiej kolei stworzyła niepowtarzalną okazję do szczegółowego zbadania setek lat z życia wiejskiej społeczności Wysp Brytyjskich. Archeolodzy mogą zbadać, jak zmieniał się sam kościół oraz pochówki na przestrzeni wieków. Znaleziono np. dowody na pochówki, w czasie których na zwłokach pozostawiano talerz z solą. Tego typu praktyki grzebalne zauważono już wcześniej w Birmingham, również podczas prac archeologicznych związanych z budową kolei HS2. Inne niezwykłe odkrycie, to znalezienie „łapacza pcheł”, który został złożony do grobu koło głowy pewnego mężczyzny. „Łapacz pcheł” to niewielkie kościane naczynie, które wypełniano niewielką ilością krwi i miodu. Pchły z peruki mężczyzny, zwabione krwią, wchodziły do naczynia i przyklejały się do miodu.
      Na miejscu wykopalisk ustanowiono polowe muzeum, w którym odbywają się wykłady na temat najnowszych odkryć i historii Stoke Mandeville. Lokalna społeczność chętnie w nich uczestniczy.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...