Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Skandal wokół artykułu o szczepionkach. Specjaliści rezygnują z pracy w recenzowanym piśmie

Recommended Posts

23 godziny temu, WHATif napisał:

Zatem w 82% przypadków przyszłych matek, które otrzymały szczepionki na COVID-19 w pierwszym lub drugim trymestrze ciąży, doszło do śmierci dziecka.

A ja chciałem poznać magiczny mechanizm który chroniłby łożysko przed ekspresją antygenu ze szczepionki, zwłaszcza przy 2 dawce (bo nie ma opcji aby część preparatu nie "wyciekła" z miejsca wstrzyknięcia, nie ma też żadnego mechanizmu który ogranicza ekspresję genów produkcję białka (trzeba przemyśleć terminologię) do określonego typu komórek, w odróżnieniu od wirusów).

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.07.2021 o 20:49, Antylogik napisał:

Czyli pisowski rząd i media głównego ścieku codziennie kłamią podając statystyki zgonów na covid. Przecież to jest ta sama metoda - umarli, bo mieli covid. I też nieważne, że choroba współistniejąca mogła ich zabić, a nie wirus. To powinniście pseudonaukowcy być konsekwnetni i również krytykować z taką samą mocą te statystyki, które są zakłamane. Przez całe 1,5 roku tego nie robiliście, ale jak w drugą stronę ktoś to robi, to już źle i cenzurujecie, bo "nieodpowiedzialne". To ja pytam czy wy jesteście odpowiedzialni, podając fałszywe statystyki, że każdy kto umarł a miał covid, to umarł na covid?

Idąc tą logiką można dojść do wniosku, że Walach et al. mogli tak zrobić, aby sprowadzić dane do porównywalności.

Ja bym tylko zamienił "mieli covid" na "mieli pozytywny wynik testu PCR" i wszystko się zgadza. Przecież nawet producenci tych testów jasno piszą w instrukcji, że wynik testu musi być skonsultowany przez lekarza w oparciu o stan zdrowia badanej osoby, ponieważ sam wynik testu to tylko wskaźnik przy diagnostyce, a nie wyrocznia. WHO również o tym informuje, a w Austrii nawet zapadł wyrok sądowy w tej sprawie. Ciekawy jestem jaki w ogóle % osób z pozytywnym wynikiem (od początku testowania) miało kontakt z lekarzem w związku z tym?

Edited by Efamon

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.07.2021 o 09:42, WHATif napisał:

W badaniu 700 z  827 kobiet, zostało zaszczepionych w trzecim trymestrze. Pozostałe 127 kobiet otrzymało szczepionki w pierwszym lub drugim trymestrze ciąży. U 104 z nich doszło do poronień przed 20 tygodniem ciąży.

Zatem w 82% przypadków przyszłych matek, które otrzymały szczepionki na COVID-19 w pierwszym lub drugim trymestrze ciąży, doszło do śmierci dziecka.

Pytanie ile kobiet i bez szczepień nie donosi ciąży. Mam koleżankę i bliską kuzynkę i obie poroniły dwa razy jeszcze przed pandemią. Nie jest to zjawisko rzadkie. Była jakaś grupa kontrolna kobiet które nie zostały w ogóle zaszczepione? Dodatkowo mamy czasy w których jednak coraz ciężej donosić ciążę. Chyba mamy tutaj błędną korelację.

Jeśli nawet byłoby to badanie prawdziwe i wyszłoby że jednak szczepienia w ciąży spowodowały problemy, to czy lepiej się nie szczepić i ryzykować zachorowanie w ciąży? Przecież każda większa infekcja w ciąży jest bardzo groźna dla życia matki i dziecka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna porcja cenzury, tym razem ze strony wikipedii i oczywiście youtube:

https://dorzeczy.pl/zdrowie/190490/ostrzegal-przed-szczepionka-malonea-nie-ma-juz-w-wikipedii.html

Cytat

Informacje o wynalazcy technologii mRNA zastosowanej w niektórych szczepionkach COVID-19 zostały usunięte z internetowej encyklopedii Wikipedia po tym, jak publicznie ostrzegł on przed podawaniem młodym ludziom szczepionek ze względu na niewystarczającą ilość informacji na ich temat 

Cytat

10 czerwca 2021 r. dr Malone dołączył do biologa dr Breta Weinsteina w podkaście Dark Horse, gdzie zgłosił liczne obawy dotyczące bezpieczeństwa szczepionek Pfizer-BioNTech i Moderna przeciw COVID-19, które to wykorzystują technologię mRNA. Ostrzegł przed przyszłymi problemami autoimmunologicznymi spowodowanymi przez białka kolca w zastrzykach.

Malone stwierdził również, że Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) była świadoma, że białka kolca są "biologicznie aktywne i mogą przemieszczać się z miejsca wstrzyknięcia i powodować zdarzenia niepożądane i że jest to bardzo niebezpieczne".

Trzygodzinna rozmowa na ten temat została ocenzurowana przez serwis YouTube.

Zobaczcie do jakich czasów dożyliśmy - najpopularniejsze serwisy cenzurują wybitnych naukowców, bo ich opinia nie zgadza się z odpowiednią linią ideologiczną.

Cytat

Kilka dni później w programie "Tucker Carlson Tonight" na antenie Fox News, dr Malone wydał kolejne ostrzeżenia dotyczące szczepionek, których treść jest sprzeczna z promocją szczepień przekazywaną w mediach głównego nurtu. Prowadzący program opisał Malone'a jako prawdopodobnie "jedyną najbardziej wykwalifikowanych osób na planecie Ziemia do omawiania tego tematu", biorąc pod uwagę fakt, że jest wynalazcą technologii stojącej za szczepieniami.

Wynalazca mRNA oświadczył, że wciąż nie ma wystarczających danych, aby ktokolwiek mógł podjąć świadomą decyzję o otrzymaniu szczepionek. Malone ostrzegał również przed zastrzykami podawanymi młodym ludziom. – Korzyści prawdopodobnie nie przewyższają ryzyka w tej grupie. Niestety, analiza ryzyka i korzyści nie jest wykonywana – mówił.

Cytat

obecny wpis w Wikipedii wymienia również Katalin Karikó jako "naukowiec stojącą za kluczowym odkryciem w rozwoju szczepionek mRNA". Jak zauważyli komentatorzy na YouTube, Karikó jest, w przeciwieństwie do dr Malone, orędowniczką szczepionek i starszą wiceprezes w BioNTech RNA Pharmaceuticals.

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości co do rzetelności wikipedii? Kto ją finansuje? Powiedzmy sobie szczerze - to zapowiedź jej końca, bo nauka nie znosi cenzury. Można się sprzeczać, kłócić na argumenty itd. i społeczność naukowa powinna po latach przyznać komuś rację, co nie znaczy, że błędna czyjaś opinia była bezwartościowa - gdyż posłużyła do odkrycia prawdy. 

Wielu wybitnych naukowców myliło się, co nie umniejsza ich poprzednich dokonań. W tym wypadku mamy samego twórcę szczepionki mRNA, który ma krytyczny stosunek do niej i ma do tego prawo i jako że jest kim jest, należy z jego zdaniem się liczyć. Może ma rację, może nie, nie ma obiektywnej odpowiedzi TAK/ NIE. Jakim prawem odbiera mu się prawo do opinii i propagowania jej? Ale i tak anonimowi komentatorzy (w tym ci z wikipedii) wiedzą lepiej...

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Rowerowiec napisał:

Pytanie ile kobiet i bez szczepień n żeie donosi ciąży. Mam koleżankę i bliską kuzynkę i obie poroniły dwa razy jeszcze przed pandemią. Nie jest to zjawisko rzadkie. Była jakaś grupa kontrolna kobiet które nie zostały w ogóle zaszczepione? Dodatkowo mamy czasy w których jednak coraz ciężej donosić ciążę. Chyba mamy tutaj błędną korelację.

Jeśli nawet byłoby to badanie prawdziwe i wyszłoby że jednak szczepienia w ciąży spowodowały problemy, to czy lepiej się nie szczepić i ryzykować zachorowanie w ciąży? Przecież każda większa infekcja w ciąży jest bardzo groźna dla życia matki i dziecka.

https://www.poronienie.pl/medycyna/poronienie/poronienie-w-liczbach/

Można poszukać w innych źródłach, ale wszędzie dane są podobne.

Czyli wynika z tego, niestety, że przyjmowanie tych preparatów w ciąży przez kobiety znacznie zwiększa szanse na poronienie.

Wg mnie w ciąży to najlepiej w ogóle nie przyjmować jakichkolwiek preparatów medycznych (oczywiście nie zawsze jest to możliwe), żeby nie wyszły takie kwiatki jak ostatnio - np. że przyjmowanie paracetamolu przez kobiety w ciąży zwiększa ryzyko autyzmu i ADHD u dzieci - https://www.focus.pl/artykul/paracetamol-wywoluje-autyzm-i-adhd-u-dzieci-tak-sugeruje-nowe-badanie. Ale niech każdy czyni co mu odpowiada.

Poza tym zachorować można, co niekoniecznie się przydarzy, a przyjmowanie świadomie preparatu zwiększającego znacznie szansę na poronienie to już dla mnie głupota (no chyba, że jakiejś Pani o to chodzi).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Heh.
Zamiast naukowej polemiki - tupanie nóżką ze złości. To nawet nie chodzi o standardy naukowe tylko o zwykłą dorosłość.
Zapewne w tym artykule jest trochę błędów. Zapewne jak w każdym. Da się to wykazać.
Szczepienia masowo nie mordują (jakby chcieli antyszczepionkowcy) ani też masowo nie doprowadzają do zmartwychwstań (jak starają się przekonać zwolennicy przymusowych szczepień).
Nie ma prostej metody aby określić z dużą dozą pewności że za śmiercią danej osoby stoi szczepionka. Nie robi się nigdy pełnej diagnostyki większości zmarłym - system zdrowia nie jest wydolny wobec żyjących żeby jeszcze się dobrze zmarłymi zajmować.
Podobnie jest i ze zgonami z powodu koronawirusa. Także nie ma pewności czy ktoś umarł na koronę czy jednak inne choroby były decydujące a korona była przy okazji.
No bo przykładowo jest sobie 90letni facet. Jest nad grobem. Może umrzeć zarówno po szczepieniu jak i przed, może umrzeć zarówno po koronawirusie jak i przed. 
A potem i tak go na siłę wtłoczy się do jakiejś tam statystyki, całkowicie przypadkowo.
Pamiętajcie: szczepcie się żeby chronić zaszczepionych :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 hours ago, thikim said:

Heh. Zamiast naukowej polemiki - tupanie nóżką ze złości. To nawet nie chodzi o standardy naukowe tylko o zwykłą dorosłość.
Zapewne w tym artykule jest trochę błędów. Zapewne jak w każdym. Da się to wykazać.

Pozamieniałeś się z antylogikiem na łby? :) Błędy zostały wykazane. Nawet kuratorzy danych, które zostały wykorzystane we wspomnianej pracy oprotestowali wykorzystanie bazy w ten sposób.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

W dniu 3.07.2021 o 20:49, Antylogik napisał:

Czyli pisowski rząd i media głównego ścieku codziennie kłamią podając statystyki zgonów na covid

Czy ktokolwiek z komentujących wystawiał a chociażby widział akt zgonu?

Są tam 3 przyczyny zgonu: wyjściowa, wtórna i bezposrednia. W statystykach uwzględnia się pierwotną.

Pomijając polityczne sympatie i antypatie oraz możliwe intencjonalne nadinterpretacje prawidłowo wystawiony akt zgonu (przedstawiający logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy) naprawdę trudno "sfałszować" w statstyce.

Edited by Wheelmill
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Wheelmill napisał:

 

Czy ktokolwiek z komentujących wystawiał a chociażby widział akt zgonu?

Są tam 3 przyczyny zgonu: wyjściowa, wtórna i bezposrednia. W statystykach uwzględnia się pierwotną.

Pomijając polityczne sympatie i antypatie oraz możliwe intencjonalne nadinterpretacje prawidłowo wystawiony akt zgonu (przedstawiający logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy) naprawdę trudno "sfałszować" w statstyce.

https://fakehunter.pap.pl/raport/20ff81f3-d21d-455b-bbc4-fa4e0379da33

Czyli jednak wystarczy pozytywny wynik testu PCR żeby jako przyczynę zgonu uznać covid i wliczać to do statystyk (np. u ofiary wypadku samochodowego). W swoim otoczeniu również spotkałem się z podobnym przypadkiem. Przecież to jest jeden wielki fałsz. Całkowicie nieistotne dla mnie jest to, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem (szczególnie takim, które daje okazję do tworzenia patologii - jak to się obecnie odbywa na naszych oczach).

Ciekawy jestem jakby tak masowo sprawdzać ludzi tego typu testami na obecność najpopularniejszych wirusów krążących w populacji. Wtedy dopiero byłyby powody do siania paniki :lol: .

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.07.2021 o 10:13, Wheelmill napisał:

Pomijając polityczne sympatie i antypatie oraz możliwe intencjonalne nadinterpretacje prawidłowo wystawiony akt zgonu (przedstawiający logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy) naprawdę trudno "sfałszować" w statstyce.

Mylisz się, jest dokładnie na odwrót. Jeżeli lekarz dostaje co chwilę trupa do analizy i musi podjąć decyzję czy zmarł na choroby współistniejące czy COVID, to nie będzie się babrał w szczegółowe dochodzenia co takiego się stało, że ta choroba akurat teraz go zabiła i zaznaczy covid. Bo to proste i szybkie rozwiązanie.

Na stronie rządowej dotyczącej covid: https://dane.gov.pl/pl/dataset/2121,statystyki-zgonow-z-powodu-covid-19/resource/29723/table, tytuł brzmi:

Statystyki zgonów z powodu COVID-19. A jest to kłamstwo lub manipulacja, gdyż jak wejdziemy w metodykę https://www.gov.pl/web/koronawirus/metodologia

, to 4 pkt brzmi:

Cytat

Zgony uwzględniają zarówno śmierć danej osoby wyłącznie z powodu COVID-19, jak i współistnienia COVID-19 z innymi chorobami. W indywidualnych przypadkach, po weryfikacji medycznej lub ponownym zaraportowaniu powód zgonu danej osoby może zostać zmieniony.

I to jest właśnie newralgiczny punkt, bo lekarze będą go nagminnie wykorzystywać jako podporę w razie zarzucenia błędnej diagnozy. Dla patologa najważniejsze będzie czy denat miał wynik pozytywny w teście na covid. Założę się, że każdy przypadek z testem negatywnym przyjmowali z dużym rozczarowaniem (bo więcej roboty).

W rzeczywistości, aby ocenić prawidłową śmiertelność na tego wirusa, to trzeba oddzielić przypadki bez chorób  dodatkowych i sprawdzić ile tych osób zmarło. Wg obecnych danych ministerstwa jest to 11262 od początku 2021. Z chorobami dodatkowymi zmarło z kolei 35796. Czyli tak naprawdę należy obliczyć ułamek 11262 / 35796 = 0,32, który należy przemnożyć  przez oficjalną śmiertelność 2,6%,  aby dostać prawidłową śmiertelność, co daje 0,83%. 

Z powyższego wynika, że faktyczna śmiertelność na COVID-19 jest niewiele większa od grypy, na którą umiera ok. 0,5% ludzi.

Druga sprawa, że testy dają czesto błędne wyniki i dlatego powinny być wykonywane co najmniej 2 razy, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo błędu. Ale kto będzie się tak bawił.

 

W dniu 7.07.2021 o 19:17, Efamon napisał:

Ciekawy jestem jakby tak masowo sprawdzać ludzi tego typu testami na obecność najpopularniejszych wirusów krążących w populacji. Wtedy dopiero byłyby powody do siania paniki

Powstało mnóstwo publikacji (oczywiście zagranicznych, bo  Polska to ciemnogród), które sceptycznie odnoszą się do testów. Np. wg autorów nierobienie testów jest lepsze niż robienie złych testów: Is “no test is better than a bad test”? Impact of diagnostic uncertainty in mass testing on the spread of COVID-19

Zamykanie ludzi zdrowych jest szkodliwe z różnych powodów, także dlatego, że jak taka osoba "ozdrowiała" po 2-tygodniowej kwarantannie, to jak zarazi się naprawdę, to... nie będzie się jej testować, bo przecież mało prawdopodobne, żeby znowu zachorowała. Więc będzie innych zakażać. Dobry przykład na lekarzach. W czasie bezsensownej kwarantanny, kiedy wyszedł mu test fałszywie dodatni mógł leczyć, a teraz nie może. Po dwóch tygodniach wychodzi, bardziej ryzykuje, bo myśli, że nie zachoruje, a wtedy go naprawdę łapie wirus. Zaczyna zakażać pacjentów.

A nawet dobry test okazuje się tylko częścią rozwiązania:

Cytat

good test is only effective in a carefully designed strategy. More is not necessarily better and over estimation of the test accuracy could be extremely detrimental.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała długo oczekiwane szacunki dotyczące nadmiarowych zgonów w czasie pandemii COVID-19. Zdaniem WHO w ciągu dwóch lat pandemii dodatkowo zmarło około 15 milionów osób. To niemal 3-krotnie więcej niż oficjalna łączna liczba zgonów z powodu COVID-19 raportowana przez poszczególne kraje. Szacunkowe dane WHO uwzględniają te zgony, których nie zawarto w raportach krajowych.
      Problem z uzyskaniem dokładnej liczby osób zmarłych z powodu pandemii wynika z faktu, że ponad 100 krajów albo w ogóle nie dostarcza wiarygodnych statystyk, albo też dostarcza je bardzo nieregularnie. Wiele krajowych systemów statystycznych zawiera też błędy, przekładające się na błędy w danych. Ponadto różne kraje w różny sposób zbierają informacje. Na przykłd na początku pandemii w Holandii w statystykach zgonów z powodu COVID-19 uwzględniano tylko osoby, które zmarły w szpitalach, a u których test na SARS-CoV-2 dał wynik pozytywny. Zaś w sąsiedniej Belgii uwzględniano każdy zgon po objawach choroby, nawet jeśli nie postawiono diagnozy.
      Demografowie, statystycy, specjaliści ds. zdrowia publicznego i epidemiolodzy starają się więc zmniejszyć tę niepewność, opierając się nie tylko na raportach poszczególnych krajów, ale prowadząc też własne badania. Dane uściślane są w różny sposób, od analiz zdjęć satelitarnych cmentarzy, poprzez ankiety wśród ludności po wykorzystywanie komputerowych modeli maszynowego uczenia.
      Wpływ pandemii na nasze zdrowie jest znacznie szerszy niż tylko zachorowania na COVID-19 i zgony. Poza zgonami, które można bezpośrednio przypisać infekcji SARS-CoV-2 mamy też dużą liczbę zgonów spowodowanych warunkami, jakie panowały podczas pandemii. Mowa tutaj zarówno o przeładowaniu systemów opieki zdrowotnej, które w mniejszym stopniu zajmowały się innymi chorobami, jak i zachowaniu samych pacjentów, którzy zaczęli unikać placówek służby zdrowia. Nadmiarowe zgony to, według WHO, zgony ponad to, czego można by się spodziewać w danej populacji w standardowych warunkach, nie objętych kryzysem.
      Specjaliści WHO musieli uwzględnić nie tylko czynniki, które prowadziły do zwiększenia liczby zgonów – jak np. przeładowanie systemów opieki zdrowotnej – ale i takie, prowadzące do jej zmniejszenia. W czasie pandemii poprawiła się jakość powietrza, zmniejszył ruch drogowy, a z powodu narzucenia obowiązku noszenia maseczek zmniejszyła się zachorowalność na wiele chorób zakaźnych.
      Nasze szacunki nie tylko wskazują na wpływ pandemii, ale pokazują również, że wszystkie kraje powinny więcej zainwestować w służbę zdrowia odporną na zakłócenia w czasie kryzysów, powiedział dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.
      WHO szacuje, że w latach 2020-2021 z powodu pandemii zmarło 14,9 miliona osób. Aż 84% zgonów miało miejsce w Azji Południowo-Wschodniej, Europie i Amerykach, a za ponad 2/3 odpowiada zaledwie 10 krajów.
      Z opublikowanych danych wynika, że w Polsce liczba nieuwzględnionych w statystykach zgonów z powodu COVID-19 za lata 2020–2021 wynosi od 74 883 do 82 069. Średnio jest to 78 665 osób. Zatem w tym czasie pandemia mogła zabić w naszym kraju nie 116 000, a około 195 000 osób.
      Zdaniem WHO do największej liczby nadmiarowych zgonów doszło w Indiach. Z szacunków wynika, że zmarło tam od 3,3 do 6,5 miliona osób. Tymczasem oficjalne dane indyjskiego rządu mówią o 481 000 zmarłych. W reakcji na te informacje przedstawiciele rządu Indii stwierdzili, że metodologia WHO budzi ich zastrzeżenia. Jednak Shahid Jameel, wirusolog i były szef indyjskiego zespołu odpowiedzialnego za sekwencjonowanie genomu SARS-CoV-2 mówi, że bardziej wierzy WHO niż własnemu rządowi. Liczba około 500 000 zmarłych podawanych w oficjalnych statystykach rządowych jest z pewnością bardzo zaniżona. Ci, którzy byli w Indiach i widzieli przebieg pandemii wiedzą, że to zbyt niska liczba. A teraz mamy badania, które to potwierdzają.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amantadyna jest nieskuteczna w leczeniu COVID-19, dowiodły zakończone niedawno pierwsze badania kliniczne. Jak poinformowało Ministerstwo Zdrowia, stosowanie amantadyny w warunkach szpitalnych przynosiło takie same skutki, jak stosowanie placebo. Badania były prowadzone pod kierunkiem profesora Adama Barczyka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
      Wyniki pokazują, że nie ma żadnych różnic pomiędzy grupą pacjentów we wczesnej fazie z umiarkowanym bądź ciężkim COVID-19 leczonych amantadyną, a grupą pacjentów przyjmujących placebo, stwierdził profesor Barczyk i zwrócił się do prezesa Agencji Badań Medycznych (ABM) o zakończenie badań.
      Prezes ABM, Radosław Sierpiński stwierdził, że przedstawione dziś wyniki badań przerywają dyskusję na temat skuteczności leczenia amantadyną chorych na COVID-19 przebywających w szpitalu. Wkrótce powinny też zakończyć się badania skuteczności amantadyny podawanej w warunkach laboratoryjnych.
      Rzecznik Praw Pacjenta poinformował, że brak jest dowodów naukowych potwierdzających skuteczność amantadyny. W żadnym kraju nie jest ona zalecana do leczenia COVID-19. Poza nieskutecznością tej terapii, może ona nieść zagrożenia dla życia i zdrowia pacjenta w postaci złudnego przekonania o tym, że amantadyna może leczyć.
      Amantadyna była w latach 1996–2000 szeroko stosowana w leczeniu i profilaktyce grypy typu A. Obecnie stosuje się ją jako lek neurologiczny, podawany osobom z chorobą Parkinsona i stwardnieniem rozsianym.
      W związku z udowodnieniem braku skuteczności amantadyny przeciwko COVID-19 Rzecznik Praw Pacjenta wydał decyzję, w której uznał, że placówka medyczna Optima z Przemyśla poprzez podawanie amantadyny chorym na COVID-19 narusza prawo pacjentów do leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną. Zakazał Optimie stosowania tego leku do czasu potwierdzenia jego skuteczności w oparciu o wiarygodne i rzetelne dane naukowe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Połączenie łagodnej infekcji i szczepionki wydaje się najbardziej efektywnym czynnikiem chroniącym przed COVID-19, informują naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA). Główny wniosek z naszych badań jest taki, że jeśli ktoś zachorował na COVID, a następnie został zaszczepiony, to nie tylko znacząco zwiększa się u niego liczba przeciwciał, ale rośnie ich jakość. To zaś zwiększa szanse, że przeciwciała te poradzą sobie z kolejnymi odmianami koronawirusa, mówi profesor Otto Yang z wydziałul chorób zakaźnych, mikrobiologii, immunologii i genetyki molekularnej.
      Wydaje się, że kolejne wystawienia układu odpornościowego na kontakt z białkiem kolca (białkiem S) pozwala układowi odpornościowemu na udoskonalanie przeciwciał u osoby, która chorowała na COVID-19. Uczony dodaje, że nie jest pewne, czy takie same korzyści odnoszą osoby, które przyjmują kolejne dawki szczepionki, ale nie chorowały.
      Grupa Yanga porównała przeciwciała 15 osób, które były zaszczepione, ale nie zetknęły się wcześniej z wirusem SARS-CoV-2 z przeciwciałami 10 osób, które nie były jeszcze zaszczepione, ale niedawno zaraziły się koronawirusem. Kilkanaście miesięcy później 10 wspomnianych osób z drugiej grupy było w pełni zaszczepionych i naukowcy ponownie zbadali ich przeciwciała.
      Uczeni sprawdzili, jak przeciwciała reagują na białko S różnych mutacji wirusa. Odkryli, że zarówno w przypadku osób zaszczepionych, które nie chorowały oraz tych, które chorowały, ale nie były szczepione, możliwości zwalczania wirusa przez przeciwciała spadały w podobnym stopniu gdy pojawiła się nowa mutacja. Jednak gdy osoby, które wcześniej chorowały na COVID-19, były rok po chorobie już w pełni zaszczepione, ich przeciwciała były zdolne do rozpoznania wszystkich mutacji koronawirusa, na których je testowano.
      Nie można wykluczyć, że odporność SARS-CoV-2 na działanie przeciwciał może zostać przełamana poprzez ich dalsze dojrzewanie w wyniki powtarzanej wskutek szczepienia ekspozycji na antygen, nawet jeśli sama szczepionka nie jest skierowana przeciwko danemu wariantowi, stwierdzają naukowcy. Przypuszczają oni, że kolejne szczepienia mogą działać podobnie jak szczepienia po przechorowaniu, jednak jest to tylko przypuszczenie, które wymagają weryfikacji.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się w artykule Previous Infection Combined with Vaccination Produces Neutralizing Antibodies with Potency against SARS-CoV-2 Variants.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania przeprowadzone na Wydziale Inżynierii University of Cambridge wykazały, że zalecenie zachowania 2-metrowego odstępu w czasach pandemii COVID-19 zostało wybrane na zasadzie oceny kontinuum ryzyka, a nie na podstawie konkretnych wyników badań. Okazuje się bowiem, że rozkład prawdopodobieństwa zarażenia w zależności od odległości jest wysoce przypadkowy.
      Inżynierowie z Cambridge przeprowadzili modelowanie komputerowe, by zbadać rozprzestrzenianie się kropli w czasie, gdy ludzie kaszą. Zauważyli, że jeśli osoba zarażona SARS-CoV-2 nie nosi maseczki i kichnie, to może zarazić inną osobę nawet wówczas, gdy znajduje się ona na otwartej przestrzeni w odległości 2 metrów od kichającego. Naukowcy stwierdzili również, że istnieją duże różnice w skutkach kichania, a bezpieczny dystans pomiędzy osobami można ustalić na od 1 do ponad 3 metrów, w zależności od tego, jak duże ryzyko są w stanie zaakceptować instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne.
      Badania, z którymi możemy zapoznać się na łamach pisma Physics of Fluids wskazują, że samo utrzymywanie dystansu nie wystarczy, by zahamować pandemię. Konieczne są szczepienia, wietrzenie pomieszczeń oraz noszenie masek.
      Mimo początkowego nacisku na dezynfekcję rąk i powierzchni wiadomo, że wirus przenosi się drogą kropelkową. Osoba chora może zarażać kaszląc, mówiąc czy nawet oddychając. Pamiętam, jak w 2020 roku dużo mówiono o tym, że wirus przenosi się za pośrednictwem klamek. Pomyślałem wówczas, że jeśli to prawda, to wirus musi opuszczać organizm chorej osoby i rozprzestrzeniać się zgodnie z zasadami mechaniki płynów, mówi główny autor badań, specjalista od mechaniki płynów profesor Epaminondas Mastorakos. Przez wiele ostatnich miesięcy opracowywał on wraz z zespołem różne modele rozprzestrzeniania się SARS-CoV-2.
      Częścią badań nad rozprzestrzenianiem się wirusa zajmuje się wirusologia. Mówi nam ona jak wiele wirusów jest w organizmie i ile wirionów rozsiewamy, mówiąc czy kaszląc. Ale część tych badań to obszar mechaniki płynów, dzięki której wiemy, co dzieje się z kropelkami płynu opuszczającego nasz organizm. Jako specjaliści od mechaniki płynów, chcieliśmy połączyć dane wirusologiczne osoby zakażającej, z danymi wirusologicznymi osoby zakażanej. To pozwala na ocenę ryzyka, dodaje doktor Shrey Trivedi.
      Naukowcy przeprowadzili więc całą serię symulacji. Szacowali np. co się dzieje, gdy organizm osoby zarażonej opuści tysiąc kropli, jak wiele z nich dotrze do osoby znajdującej się w tym samym pomieszczeniu, jak duże będą to krople, a wszystko było rozpatrywane z uwzględnieniem funkcji czasu i przestrzeni.
      Uczeni zauważyli, że w odległości 2 metrów nie dochodzi do znacznego spadku liczby kropli, zatem ryzyko zarażenia nie zmniejsza się znacząco. Gdy osoba chora kaszle i nie ma maseczki, większość dużych kropli opada na pobliskie powierzchnie. Jednak mniejsze krople pozostają zawieszone w powietrzu i szybko oraz łatwo rozprzestrzeniają się na odległość większą niż 2 metry, a ze względu na turbulencje powietrza każde kaszlnięcie charakteryzuje się odmiennym wzorcem rozprzestrzeniania się kropli. Nawet jeśli za każdym razem gdy kaszlę, wysyłam w powietrze taką samą liczbę kropli, to ze względu na zmiany prędkości, temperatury i wilgotności liczba kropli, która dotrze do osoby oddalonej ode mnie o 2 metry, za każdym razem będzie inna, wyjaśnia Mastorakos.
      Naukowcy podkreślają, że zasada 2 metrów to jedynie łatwy do zapamiętania przekaz, a nie gwarancja bezpieczeństwa.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Purdue University i amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia opisali, jak aktywny metabolit witaminy D bierze udział w tłumieniu stanu zapalnego, co może przynieść korzyści chorującym na COVID-19. W naszej pracy opisaliśmy mechanizm, za pomocą którego witamina D zmniejsza stan zapalny wywołany przez limfocyty T. To ważne komórki układu odpornościowego. Są one zaangażowane s reakcję na infekcję COVID-19, mówi profesor Majid Kazemian. Nie rekomendujemy jednak używania witaminy D z apteki. Nikt nie powinien przyjmować więcej witaminy D niż dawka zalecana tylko po to, by zabezpieczyć się lub walczyć z COVID. Uczony dodaje, że kolejne są testy kliniczne, dzięki którym można będzie opracować metody leczenia z wykorzystaniem witaminy D.
      Już z wcześniejszych badań wiemy, że witamina D redukuje stan zapalny powodowany przez limfocyty T. Jednak ważne jest, by zrozumieć dokładny mechanizm działania, dzięki temu można bowiem opracować odpowiednie terapie. To pozwala na zrozumienie, w jaki sposób działa zarówno lek, jak i choroby, na które działa.
      Profesor Kazemian i jego zespół już wcześniej badali, w jaki sposób wirusy atakują komórki płuc. Zauważyli, że wywołują one reakcję układu dopełniacza. Zaczęli więc szukać sposobu na zablokowanie tej reakcji i zmniejszenie wywoływanego przezeń stanu zapalnego.
      Naukowcy przeprowadzili dokładną analizę pojedynczych komórek płuc pobranych od 8 osób chorujących na COVID. Odkryli, że wewnątrz tych komórek dochodzi do nadmiernej reakcji układu odpornościowego, co z zwiększa stan zapalny w płucach.
      Podczas standardowej infekcji limfocyty Th1, czyli subpopulacja limfocytów T, która pobudza układ odpornościowy, wchodzą w fazę prozapalną. W fazie prozapalnej dochodzi do likwidacji infekcji, a wówczas system się zamyka i przechodzi w fazę antyzapalną. Witamina D przyspiesza przejście limfocytów T z fazy pro- do antyzapalnej. Dlatego też wysunęliśmy hipotezę, że witamina ta może potencjalnie pomóc osobom z ciężkim stanem zapalnym wywołanym przez komórki Th1, mówi Kazemian.
      Wydaje się, że w ciężkim przebiegu COVID-19 prozapalna faza Th1 nie wyłącza się. Być może dlatego, że w organizmie pacjentów brakuje witaminy D lub też reakcja komórek na witaminę D jest nieprawidłowa. Uczeni zastanawiają się, czy nie należy wobec tego uzupełnić obecnie stosowanych terapii o dożylne podawanie wysoce skoncentrowanego metabolitu witaminy D. Zastrzegają przy tym, że nie testowali tej hipotezy.
      Odkryliśmy że pewna forma witaminy D, nie ta witamina, którą można kupić w aptece, zmniejsza stan zapalny w komórkach w warunkach laboratoryjnych. Opisaliśmy też jak i dlaczego tak się dzieje. Podkreślamy jednak, że nie prowadziliśmy testów klinicznych i wyniki, które uzyskaliśmy w laboratorium powinny zostać sprawdzone na pacjentach, dodaje uczony.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...