Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

W hiszpańskiej jaskini odkryto świetnie zachowane odciski stóp paleolitycznych dzieci

Recommended Posts

Gdy wiceprezydent Rządu Kantabrii, dyrektor Jaskiń Kantabrii i Muzeum Prehistorii i Archeologii Kantabrii oraz profesor prehistorii na Uniwersytecie Kantabrii wydają wspólne oświadczenie dotyczące odkrycia archeologicznego, musi być to rzeczywiście niezwykłe odkrycie. Panowie Zuloaga, Ontañón i Arias poinformowali o odkryciu w jednej z jaskiń świetnie zachowanych odcisków 14 stóp dzieci z paleolitu.

Odkrycia dokonano w jaskini La Garma. Przed rokiem pisaliśmy o niej, że możemy wirtualnie zwiedzać miejsce, które przez 16 000 lat widziało jedynie 50 osób.

Jaskinia ta wyrasta na jedno z najważniejszych stanowisk paleolitycznych na świecie. To najważniejsze na świecie miejsce badań społeczności łowieckich z końca paleolitu. Nigdzie indziej nie mamy takiej jakości i takiego zróżnicowania materiału, jak w La Garma, mówi Arias. Uczony od 25 lat kieruje wykopaliskami w tej jaskini. Prace w sekcji, w której odkryto ślady dzieci, dopiero się rozpoczęły. Odkryto je w trudno dostępnej górnej galerii, położonej 25 metrów powyżej galerii dolnej. Górna galeria ma 3-4 metrów wysokości i 6 metrów szerokości.

Górną galerię odkryto przypadkiem. W lutym archeolog Marián Cueto, który pracował w galerii Weitzmanna-Kregera zauwżył nad strefą VII dolnej galerii coś, co wyglądało na wejście. Kilka tygodni później, 9 kwietnia, rozpoczęła się eksploracja tej części jaskini. Badacze zauważyli, że część gliny wyściełającej podłoże, została usunięta. Uznano, że zrobiło to zwierzę, być może niedźwiedź. Jednak po bliższym przyjrzeniu okazało się, że na krawędziach usuniętej gliny widać odciśnięte ludzkie palce, jakby była ona celowo wybierana.

Dalsza badania ujawniły 14 śladów stóp o długości 18 centymetrów, co odpowiadałoby stopom dzieci w wieku 6–7 lat. Znaleziono też odciski samych pięt oraz, prawdopodobnie, łokci. Ślady te, wraz z przemieszczoną gliną, wyglądają tak, jakby grupa dzieci bawiła się na miękkiej glinie.

To jedne z niewielu tego typu śladów, jakie dotychczas znaleziono.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dziesięcioletnia pacjentka ze zdiagnozowaną kardiomiopatią rozstrzeniową, niewydolnością serca i złożoną arytmią komorową otrzymała w Klinice Kardiologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii Ogólnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego kamizelkę defibrylującą WCD (od ang. wearable cardioverter-defibrillator). Dziewczynkę zakwalifikowano do przeszczepienia serca w trybie pilnym w jednym z ośrodków w Polsce. Jak podkreślono w komunikacie uczelni, do czasu transplantacji kamizelka będzie minimalizowała ryzyko nagłego zgonu sercowego.
      Dziewczynka znajdująca się pod naszą opieką jest najmłodszym dotychczas pacjentem w Polsce, u którego zastosowano kamizelkę WCD. Jest też pierwszym pacjentem (zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci), u którego kamizelka została zastosowana jako pomost do przeszczepu serca (bridge to transplant) - podkreśliła prof. Bożena Werner, kierowniczka Kliniki Kardiologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii Ogólnej WUM. Tę nowatorską metodę prewencji nagłego zgonu sercowego wdrożyli w naszej klinice dr Piotr Wieniawski i dr Katarzyna Łuczak-Woźniak. Korzystali z doświadczenia prof. Marcina Garbowskiego, kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM, który stosował kamizelkę WCD u dorosłych pacjentów - dodała.
      Kamizelka WCD minimalizuje ryzyko nagłego zgonu sercowego u chorych z zaburzeniami rytmu serca. Stosując ją, można uniknąć inwazyjnego wszczepienia układu defibrylującego. WCD jest zalecana jako terapia czasowa wtedy, kiedy z różnych względów implantacja kardiowertera-defibrylatora nie jest jednoznacznie uzasadniona.
      Zewnętrznemu kardiowerterowi-defibrylatorowi nadano postać elastycznej kamizelki noszonej bezpośrednio na ciele. Jej układ diagnostyczno-terapeutyczny składa się z 3 elektrod defibrylujących, 4 elektrod EKG i monitora zarządzającego ich pracą (monitor jest noszony wokół talii lub na pasku na ramię). Jeśli wykryta arytmia jest dla niego tolerowalna i zostaje zachowana przytomność, pacjent może opóźnić terapię (to różnica, w porównaniu do urządzeń wszczepialnych). Modem z ładowarką służy do przesyłania danych i pozwala na zdalne monitorowanie pacjenta.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzieci nie rozumieją świata dorosłych, ale bywa i odwrotnie – czasem to dorosłym ciężko jest zrozumieć, dlaczego dzieci postrzegają świat w taki, a nie inny sposób. Dlatego też książki dla dzieci tworzą swego rodzaju pomost, dzięki któremu jest nam się łatwiej zrozumieć.
      Cenna rola książek
      Naszym zdaniem książki powinny nie tylko bawić, ale również uczyć. Z tego powodu spośród tytułów dla najmłodszych każdy rodzic, który podchodzi do wychowania z empatią wybiera tylko te najbardziej cenne – mądre, zawierające barwne ilustracje, nakłaniające do używania wyobraźni. Książki o emocjach, opowieści o przyjaźni a także bajki-pomagajki, które wspierają dzieci w przejściu przez różne wyzwania w ich życiu takie, jak korzystanie z nocnika, pójście do przedszkola czy przyjście na świat młodszego rodzeństwa.
      Potrzebę czytania warto u dziecka rozbudzać już od najmłodszych lat. Uczyć, że książki są ciekawe, mogą rozwijać i uczyć nowych rzeczy. Publikacje dla dzieci to jedna z lepszych i piękniejszych form rozwoju. Książki edukacyjne, książki kreatywne i aktywizujące, książki obrazkowe z pięknymi ilustracjami, książki z okienkami, czy książki sensoryczne o różnych fakturach dla najmłodszych, a nawet książeczki do kąpieli. Rzecz jasna - to, jakie tytuły wybierzesz jest uzależnione od wieku i potrzeb dziecka.
      Nie da się zaprzeczyć temu, że książki odgrywają ogromną rolę w procesie edukacji dziecka. W dodatku nie mamy na myśli jedynie tych stricte szkolnych pozycji. Bajki również mogą zawierać bardzo cenne spojrzenie na świat. Jako dorośli często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że maluchy potrafią zaobserwować naprawdę dużo. Dlatego też pokazując im mądre pozycje i czytając im na dobranoc budujemy z nimi więź, która może jedynie zaprocentować w przyszłości. W dodatku za pomocą bajek pokazujemy im, jakimi wartościami warto kierować się w życiu, aby wyrosnąć na wartościowego człowieka.
      Książeczki dla dzieci są stworzone w taki sposób, by przykuwać uwagę maluchów. Zawarte w nich ilustracje i przekaz słowny, stymulują procesy rozumienia przyczynowo-skutkowego, analizowania, wnioskowania, tworzenia pojęć, w dodatku wspierają pracę nad bardziej skomplikowanymi procesami myślowymi. Wyraźnie więc widać, jak dużą rolę odgrywają.
      W bajkach edukacyjnych i terapeutycznych bohater ma najczęściej problem podobny do tego, który aktualnie przeżywa dziecko i pokazuje, jak można sobie z nim poradzić! Daje więc gotowy wzór postępowania dla dziecka w trudnej sytuacji. Bajki te rozwijają świadomość emocjonalną, uczą rozpoznawania i nazywania emocji, a przede wszystkim pokazują, jak można na nie wpłynąć.
      KSIĄŻECZKI TEMATYCZNE DLA DZIECI
      Często jest tak, że dziecko przejawia duże zainteresowane daną tematyką. Literatura dziecięca może pomagać nie tylko w zrozumieniu funkcjonowania świata, ale także w rozwijaniu pasji i zainteresowań.
      Nasza księgarnia internetowa oferuje wiele pozycji wspierających rozwój dziecka na różnych płaszczyznach. Znajdziesz tu produkty dostosowane do każdego z etapów rozwoju Twojego maluszka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zwykle przez cały rok w Szkocji mają miejsce nie więcej niż 4 zachorowania na zapalenie wątroby o nieznanej etiologii. Tymczasem szkockie władze poinformowały, że tylko w marcu i kwietniu zdiagnozowano aż 13 poważnych przypadków takich zachorowań, przeważnie u dzieci w wieku 3–5 lat. U jednego z dzieci konieczny był przeszczep, pięcioro było długi czas hospitalizowanych. Okazuje się, że do podobnego wzrostu zachorowań doszło też w Anglii i USA.
      W Anglii od początku bieżącego roku zidentyfikowano około 60 przypadków poważnego zapalenia wątroby u dzieci, większość z nich dotknęła osób w wieku 2–5 lat. Również i tutaj żadne dziecko nie zmarło, ale konieczne było przeprowadzenie kilku transplantacji.
      Tymczasem Szkoci skontaktowali się z amerykańskimi Centrami Kontroli Chorób i Prewencji (CDC), które same też prowadzą śledztwo w sprawie pojawienia się w USA obszaru gwałtownego wzrostu zachorowań.
      W chwili obecnej specjaliści nie wiedzą, co jest przyczyną tak nagłego wzrostu zachorowań i pojawienia się tak poważnych przypadków. Dotychczas wykluczono, by przyczyną były najpowszechniejsze wirusy zapalenia wątroby typu od A do E. Testy u wszystkich chorych dzieci dały negatywne wyniki. Specjaliści nie znaleźli też żadnego łączącego wszystkie przypadki pokarmu, napoju czy produktu kosmetycznego, który mógłby wyjaśnić chorobę. Brak jest powiązań pomiędzy przypadkami. Nie znaleziono też wystarczających dowodów na infekcje bakteryjne.
      U niektórych dzieci wykryto natomiast adenowirusa. Znaleziono go u 5 z 13 dzieci w Szkocji. U 2 występował w wymazach z gardła, u 2 znaleziono go w próbce krwi, a u jednego w próbce kału. Szkoci, którzy kontaktowali się w tej sprawie z Amerykanami, informują, że również CDC znalazło adenowirusa u dzieci w USA.
      Adenowirusy to duża, rozpowszechniona na całym świecie rodzina wirusów, która powoduje wiele różnych chorób. Wiadomo, że mogą powodować u dzieci poważne zapalenia wątroby, ale zdarzają się one bardzo rzadko u dzieci, które mają prawidłowo działający układ odpornościowy. Wiadomo też, że niektóre z dzieci z Wielkiej Brytanii, w tym 5 z 13 w Szkocji, miało pozytywny wynik infekcji SARS-CoV-2. Żadne z dzieci nie było zaszczepione.
      Szkoccy specjaliści podejrzewają, że przyczyną zachorowań jest raczej jakiś patogen – głównym podejrzanym jest tutaj adenowirus – a nie czynnik toksyczny. Jeśli zaś rzeczywiście zachorowania zostały spowodowane przez adenowirusa, to Szkoci proponują w tej chwili dwa scenariusze.
      Albo pojawił się nowy szczep adenowirusa, który ma większą zdolność do uszkadzania wątroby, albo też wcześniej istniejący szczep spowodował poważną chorobę u dzieci, gdyż ich układ odpornościowy nie zetknął się wcześniej z adenowirusami. Jeśli zaś prawdziwy jest drugi z tych scenariuszy, to przyczyną może być... izolacja z czasów epidemii COVID-19. Mniejsza liczba kontaktów pomiędzy ludźmi sprawiła, że dzieci miały do czynienia z mniejszą liczbą patogenów, więc ich organizmy nie były gotowe na zetknięcie z adenowirusem.
      Nie można jednak wykluczyć też innych scenariuszy. Być może dzieci padły ofiarami wirusa SARS-CoV-2 omikron BA.2, który rozpowszechniony jest w USA i Wielkiej Brytanii. Może też pojawiła się jakaś inna odmiana, której dotychczas nie zidentyfikowano. Albo też mamy do czynienia z zupełnie nowym, nieznanym dotychczas wirusem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Termometr przyklejany do ciała, raportujący pomiary temperatury ciała z wykorzystaniem sieci Wi-Fi, opracował absolwent inżynierii biomedycznej, a zarazem student VI roku kierunku lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Jakub Szczerba.
      Urządzenie pozwala na regularne i bardzo precyzyjne pomiary temperatury i powstało z myślą o dzieciach, u których ze względu na naturalną dla wieku ruchliwość takie pomiary trudniej przeprowadzić, niż u dorosłych. Inspiracją były dla mnie narodziny dziecka mojej siostry, które – jak większość dzieci – zmagało się z infekcjami. To właśnie na nim przeprowadzaliśmy pierwsze testy prototypu – powiedział w środę Jakub Szczerba.
      Jego wynalazek - system Fevero - jest złożony z czujnika temperatury, który umieszcza się na klatce piersiowej lub w dole pachowym oraz platformy zbierającej dane. Dzięki zastosowaniu technologii Wi-Fi urządzenie pracuje we wszystkich miejscach z zasięgiem sieci bezprzewodowej. W razie przerwania łączności Wi-Fi rejestruje dane i raportuje je po ponownym podłączeniu do sieci. Dane – w tym sygnały alarmujące o wzroście temperatury – odbiera standardowy telefon komórkowy.
      Wynalazek Jakuba Szczerby, opracowany we współpracy z Łukaszem Białkiem i Maciejem Poniedziałkiem, otrzymał jedną z pięciu nagród głównych na rozstrzygniętym w ubiegłym tygodniu XII Ogólnopolskim Konkursie Student-Wynalazca.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) dowiedli, że miejsce urodzenia matki jest związane z ryzykiem wystąpienia autyzmu u jej dziecka. Uczeni wykorzystali dane ze zróżnicowanego rasowo hrabstwa Los Angeles i odkryli, że w porównaniu z dziećmi białych Amerykanek dzieci pochodzących z zagranicy Czarnych, Filipinek, Wietnamek oraz kobiet urodzonych w Ameryce Centralnej i Południowej są narażone na większe ryzyko autyzmu. To samo dotyczy dzieci Czarnych i hiszpańskojęzycznych kobiet urodzonych w USA.
      Badacze wzięli pod uwagę wiele różnych czynników, takich jak wiek matki, poziom wykształcenia, status ekonomiczny, posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego i wiele innych, o których wiadomo, że mają wpływ na ryzyko wystąpienia autyzmu. Po ich uwzględnieniu istotnym czynnikiem okazało się właśnie miejsce urodzenia matki.
      Epidemiologia od dawna korzysta za badań nad migracjami ludności, co pozwala zrozumieć, w jaki sposób czynniki środowiskowe i genetyczne wpływają na ryzyko wystąpienia choroby w populacji. Fakt, że w USA 22% chłopców w wieku 6 lat to dzieci imigrantów otwiera przed nami unikatową możliwość badania wpływu narodowości, rasy i pochodzenia na spektrum autyzmu - powiedziała główna autorka badań, doktor Beate Ritz.
      Analizami objęto dzieci, urodzone w hrabstwie Los Angeles u których w latach 1998-2009 zdiagnozowano autyzm. Dzieci w chwili diagnozy liczyły sobie 3-5 lat. We wspomnianym okresie urodziło się ponad 1,6 miliona dzieci, a autyzm zdiagnozowano u 7540.
      Okazało się, że w porównaniu z dziećmi białych Amerykanek urodzonych w USA dzieci Czarnych urodzonych poza granicami Stanów Zjednoczonych były narażone na o 76% wyższe ryzyko rozwinięcia się autyzmu. W przypadku dzieci kobiet urodzonych w Wietnamie ryzyko było o 43% wyższe, a dzieci matek pochodzących z Filipin były o 25% bardziej narażone. Jeśli kobieta urodziła się w Ameryce Centralnej lub Południowej to jej urodzone w USA dziecko miało o 26% większą szansę rozwoju autyzmu. W przypadku kobiet Czarnych i hiszpańskojęzycznych urodzonych w USA ryzyko takie było wyższe o, odpowiednio, 14% i 13%.
      Istnieje wiele czynników, dla których dzieci matek urodzonych za granicami USA częściej cierpią na autyzm. Ich matki wyjechały, czy to samodzielnie czy z własnymi rodzinami, do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia, uciekając przed wojnami, głodem, biedą czy katastrofami naturalnymi. To czynniki stresowe, związane też często z niedożywieniem i brakiem opieki lekarskiej. Po przyjeździe do USA stres psychologiczny nie znika natychmiast. Ludzie znajdują się w obcym kraju, często bez znajomości języka, niejednokrotnie jako nielegalni imigranci, nie jest im łatwo znaleźć pracę i wykupić ubezpieczenie zdrowotne. Odkrycie, że również miejsce urodzenia się matki jest istotnym czynnikiem wpływającym na rozwój chorób ze spektrum autyzmu wskazuje, iż specjaliści muszą zwiększyć swoje wysiłki w celu wczesnego wykrycia i leczenia tych chorób w dużych zróżnicowanych etnicznie społecznościach imigrantów, stwierdziła doktor Ritz.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...