Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Nowotwory atakowały w średniowieczu znacznie częściej, niż sądziliśmy

Recommended Posts

W średniowieczu na Wyspach Brytyjskich ludzie chorowali na nowotwory 10-krotnie częściej niż dotychczas sądzono, informują naukowcy z University of Cambridge. Przeprowadzili oni pierwsze badania, w których wykorzystano zdjęcia rentgenowskie i tomografię komputerową do poszukiwania nowotworów w szkieletach populacji sprzed epoki przemysłowej. Z badań wynika, że w chwili śmierci na nowotwory chorowało od 9 do 14 procent dorosłej populacji średniowiecznej Brytanii.

Dotychczas kwestię nowotworów u ludzi, którzy nie palili papierosów i nie zetknęli się z przemysłowymi zanieczyszczeniami powietrza badano przyglądając się z zewnątrz kościom i poszukując w nich oznak nowotworów. Ta metoda sugerowała, że przed wiekami nowotwory dotykały mniej niż 1% ludzi.

Uczeni z Cambridge połączyli tradycyjne analizy kości z badaniami radiologicznymi. Przyjrzeli się w ten sposób 143 szkieletom z 6 cmentarzy z Cambridge i okolic. Badani ludzie żyli pomiędzy VI a XVI wiekiem.

Większość nowotworów rozpoczyna się w tkankach miękkich. W przypadku średniowiecznych zwłok dawno uległy one rozkładowi. Tylko niektóre nowotwory dają przerzuty do kości, a wśród nich jest jedynie kilka, w przypadku których zmiany są widoczne na powierzchni. Dlatego też postanowiliśmy dokładniej przyjrzeć się kościom, mówi główny autor badań, doktor Piers Mitchell, którego zespół pracuje w ramach projektu „After the Plague”. Z wynikami najnowszych badań można zapoznać się na łamach pisma Cancer.

Ze współczesnych badań wiemy, że przerzuty do kości pojawiają się w 30–50% nowotworów tkanek miękkich. Połączyliśmy tę wiedzę z dowodami na przerzuty do kości w badanych szkieletach i na tej podstawie oszacowaliśmy rozpowszechnienie się nowotworów w średniowiecznej Brytanii, informują autorzy badań. Dzięki użyciu tomografu mogliśmy znaleźć ślady nowotworów ukryte głęboko w kościach, które na zewnątrz wyglądały zupełnie normalnie. Dotychczas sądzono, że najczęstszymi przyczynami złego stanu zdrowia średniowiecznej populacji były choroby zakaźne, niedożywienie i urazy spowodowane wypadkami i wojnami. Teraz do najważniejszych chorób trapiących ludzi w średniowieczu należy dodać nowotwory, stwierdza doktor Jenna Dittmar.

Naukowcy zauważają jednocześnie, że we współczesnej Wielkiej Brytanii 40–50 procent populacji choruje na nowotwór na jakimś etapie życia. To kilkukrotnie częściej niż w średniowieczu. Do rozpowszechnienia nowotworów prawdopodobnie przyczynił się współczesny tryb życia, jak chociażby palenie tytoniu, który dotarł do Brytanii w XVI wieku. Niewątpliwym też jest kancerogenny wpływ zanieczyszczeń przemysłowych. Niewykluczone też, że powodujące nowotwory wirusy są obecnie bardziej rozpowszechnione, gdyż łatwiej i częściej podróżujemy. Kolejną przyczyną jest większa średnia długość życia, co daje nowotworom więcej czasu na rozwój.

Badane szkielety pochodziły z cmentarzy z trzech wsi wokół Cambridge oraz z samego miasta, w tym z cmentarza byłego opactwa augustianów oraz cmentarza szpitalnego. Niewiele szkieletów zachowało się w stanie komplecie. Uczeni wykorzystali tylko te szkielety, z których pozostał nietknięty kręgosłup, miednica i kości udowe. Wiadomo bowiem, że to w tych kościach najczęściej pojawiają się przerzuty.

Zbadano szczątki 96 mężczyzn, 46 kobiet i osoby o nieustalonej płci. Ślady nowotworów znaleziono w kościach 5 osób (3,5%), głównie w kościach miednicy, chociaż u jednej osoby odkryto uszkodzenia na całym szkielecie, co sugeruje, że cierpiał na nowotwór krwi.

Jako, że tomografia komputerowa pozwala wykryć przerzuty to kości w 75% przypadków, a przerzuty takie pojawiają się w 30–50 procentach nowotworów tkanek miękkich, naukowcy oszacowali, że na nowotwory cierpiało od 9 do 14 procent dorosłej populacji średniowiecznej Brytanii.

Autorzy badań zaznaczają, że badana próbka była mała i ograniczona geograficznie, a jednoznaczne stwierdzenie nowotworu w kościach liczących setki lat nie jest proste. Konieczne są następne badania tomograficzne szczątków z różnych regionów i różnych czasów. To pozwoli nam twierdzić, jak bardzo rozpowszechnione były nowotwory, dodaje Mitchell.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednym z mitów powielanych przez foliarzy z alternatywnych kręgów, że teraz częściej chorujemy na raka ze względu na chemię w jedzeniu szkodliwą opiekę medyczną. Jest tak, bo ludzie żyją generalnie dłużej, wykrywalność jest większa, a rak częściej dopada na starość. Palenie fajek i zanieczyszczenie środowiska ma oczywiście wpływ na zdrowie. Ale zauważyłem, że takie tezy to jest często podstawa filmów o olejkach eterycznych i innych alternatywnych banialukach. Teraz jestem bombardowany dziwnymi reklamami na youtube o metodzie poprawy wzroku i jakiś plastrach detoksykacyjnych, a wcześniej o scammerskich produktach przeciwbólowych kailo. Normalnie intelektualna degrengolada najniższych lotów. Praktycznie trzeba korygować każde wypowiedziane zdanie w tych reklamach. Zastanawiam się skąd mi się to bierze na youtube, może mam wśród znajomych tajniaka foliarzy, kreta w sieci albo kiedyś coś kliknąłem? :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem, żyjemy teraz dłużej, a prawdopodobieństwo wystąpienia raka zwiększa się z wiekiem. Do tego dochodzi przemysł, używki, zanieczyszczenia. Ale czy w średniowieczu ludzi żyli w czystym środowisku? Może powietrze było bardziej czyste, ale ludzie przesiadywali często w pobliżu ognisk, wdychali z nich dym, jedli brudy, rzadko myli ręce, jako leki stosowali nieświadomie maści z substancji smolistych, substancje z rtęcią, kadmem, arsenem, ołowiem i innymi świństwami, które dzisiaj są zakazane. Czy zbadano te kości na obecność takich toksyn? Może to rzuciłoby nieco więcej światła na przyczyny raka u tych ludzi.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Normalnie intelektualna degrengolada najniższych lotów. 

Pewnie to zabrzmi dość "okrutnie", ale może po prostu spróbuj oglądać bardziej "ambitne" filmy? ;) Jeżeli poświęcasz dużo energii na zwalczanie kreacjonistów/foliarzy/płaskoziemców itp. to być może jesteś postrzegany jako ktoś o zbliżonym "poziomie lotów"?

Mi YT zarekomendowało np. taki wykład https://www.youtube.com/watch?v=_M3AfJjP8O0 (dający dużo do myślenia IMHO, pojawił się po tym, po tym jak obejrzałem pewien wykład podlinkowany przez J. Dudę na KW). Albo np. https://www.youtube.com/watch?v=tgewDHJsqvQ. Albo na kanale Sabine Hossenfelder (https://www.youtube.com/channel/UC1yNl2E66ZzKApQdRuTQ4tw) można co nieco ciekawego usłyszeć (np. ma kilka filmików nt. "tracenia informacji" w  czarnych dziurach).

Z programowania: https://www.youtube.com/watch?v=o9pEzgHorH0

Z muzyki mi YT niedawno zarekomendowało: https://www.youtube.com/watch?v=18mHMEqYEF8 (piękne, a zupełnie nie znałem tej artystki).

Jakoś nie mam powodów do narzekania, mógłbym podać jeszcze dużo przykładów, zależy, co kto lubi. Żadnych filtrów nie stosuję, z drugiej strony na reklamy zupełnie nie zwracam uwagi (czekam tylko, aż pojawi się przycisk "Pomiń" ;) )

Edited by darekp
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To już kolejny artykuł o tym że średniowiecze nie było takie ciemne i niezwykłe jak się ludziom wydaje. To prawie jak nasze czasy. Dlatego mówienie że teraz jest średniowiecze, to fakt, a nie krytyka rzeczywistości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, darekp said:

Pewnie to zabrzmi dość "okrutnie", ale może po prostu spróbuj oglądać bardziej "ambitne" filmy? ;) Jeżeli poświęcasz dużo energii na zwalczanie kreacjonistów/foliarzy/płaskoziemców itp. to być może jesteś postrzegany jako ktoś o zbliżonym "poziomie lotów"?

Nie zabrzmiało okrutnie, za to rozbawiło mnie trochę :) No bez przesady. Wiem, na jakiej zasadzie z grubsza działa rekomender. Jakbym oglądał filmy dla foliarzy, to bym wiedział dlaczego dostaje takie reklamy. Zauważyłem, że od kiedy zacząłem oglądać więcej Dawkinsa, Harrisa, Hitchensa, Kraussa, ale też i inne kanały ateistyczne, to youtube zatagowało mnie do reklam religijnych, pseudonaukowego scamu i netfliksa dla czubków, co by mnie nawet szczególnie nie zdziwiło, bo te ostatnie oferują różne formy fantastyki :) Zdarza mi się oglądać video typu "debunked", więc może to działa na rekomender. Inna rzecz, że dostaje reklamy przeznaczone na rynek zagraniczny, wiec może targetują bardziej u mnie w kraju, który jest często nawet wymieniony w reklamie przez lektora, więc są na pewno sprofilowane.

 

3 hours ago, darekp said:

Mi YT zarekomendowało np. taki wykład

Nie oglądam polskich filmów na YT. Myślę po angielsku od dawna. Na KW zdarza mi się tłumaczyć z angielskiego na polski, bo nie jestem pewien jak coś napisać. Niektóre kanały są na pewno wartościowe, ale generalnie polska nauka jest dalej od źródła, a że znam język to mogę wypłynąć na szerokie wody. W tej branży można ambitniej, dużo ambitniej, niż psycho Sabina :) Wiem, że trochę bryluje w środowisku popularnonaukowym, ale z cytowaniami jej prac to jest kiepsko.

 

3 hours ago, darekp said:

Żadnych filtrów nie stosuję

Też nie stosuję filtrów na reklamy, bo chcę, żeby kanały które oglądam miały przychód, ale wycinam sporo thirdparty JS ze względu na bezpieczeństwo. Kiedyś słyszałem, że reklama musi polecieć 30s, żeby autor kanału otrzymał z tego tytułu profit, ale nie wiem czy to jest prawda.

 

2 hours ago, Rowerowiec said:

To już kolejny artykuł o tym że średniowiecze nie było takie ciemne i niezwykłe jak się ludziom wydaje. To prawie jak nasze czasy. Dlatego mówienie że teraz jest średniowiecze, to fakt, a nie krytyka rzeczywistości.

Artykuł nie jest o tym, że średniowiecze nie było ciemne, tylko że chorowali tam na raka co najmniej 10x częściej niż do tej pory sądziliśmy ;)

 

13 hours ago, Krzychoo said:

A używasz jakiejś ochrony przed reklamami wogole?

Reklamy mi nie przeszkadzają na youtube, bo chcę, żeby kanały coś z tego miały. Ale jakość niektórych reklam woła o pomstę do nieba. Dislikowanie nie działa. Wygląda na to, że youtube je ignoruje. Wiadomo, pieniąchy nie śmierdzą :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Zauważyłem, że od kiedy zacząłem oglądać więcej Dawkinsa, Harrisa, Hitchensa, Kraussa, ale też i inne kanały ateistyczne, to youtube zatagowało mnie do reklam religijnych, pseudonaukowego scamu i netfliksa dla czubków

Ja jakoś w wykładach Dawkinsa nie potrafię znaleźć niczego wartego uwagi. Więcej ciekawego do powiedzenia ma np. Ex Nihilo na KW ;) U Dawkinsa nie ma niczego, czego sam bym sobie nie pomyślał. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo niedużo słuchałem jego wykładów, bo nie widzę sensu słuchać np. kilku wykładów po kolei w nadziei, że a nuż w końcu trafię na jakąś wartościową (przynajmniej dla mnie) myśl, pozwalającą mi na cos spojrzeć z innej strony lub tp. Zresztą tak samo jest z filmami z drugiej strony - teistycznej :)

S. Hossenfelder, zgoda, też nie prowadzi niczego bardzo głębokiego, można obejrzeć kilka filmów, a na więcej traci się ochotę. :)

Tak naprawdę, żeby dobrze coś zrozumieć z fizyki, trzeba by się zapoznać z równaniami matematycznymi i zrozumieć je, ale to zajmuje dużo czasu, którego wiecznie brak :)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, darekp napisał:

Pewnie to zabrzmi dość "okrutnie", ale może po prostu spróbuj oglądać bardziej "ambitne" filmy? ;) Jeżeli poświęcasz dużo energii na zwalczanie kreacjonistów/foliarzy/płaskoziemców itp. to być może jesteś postrzegany jako ktoś o zbliżonym "poziomie lotów"?

Otóż to. Każdego można ocenić po tym na jakim poziomie i z jakimi wrogami walczy.
Szerzej - jak ambitne stawia sobie cele.
Dyskusja z płaskoziemcami - nie brzmi zbyt ambitnie. 
Trochę brzmi jak pojedynek w szachy z przedszkolakami. 
Ale każdy dobiera sobie takich wrogów intelektualnych z jakimi jest w stanie polemizować.
Bo można rozmawiać o tajemnicach wszechświata albo o płaskiej Ziemi albo cyckach.
Każdy niech wybiera wedle swoich możliwości.
 

2 godziny temu, darekp napisał:

S. Hossenfelder, zgoda, też nie prowadzi niczego bardzo głębokiego,

Mylisz się. Nie bez powodu do niej odnośniki dają najlepsi science YT, choćby dr Lincoln z Fermilab, i PBS. Jeżeli jej nie rozumiesz - to raczej o Tobie świadczy.

5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Wiem, że trochę bryluje w środowisku popularnonaukowym, ale z cytowaniami jej prac to jest kiepsko.

Wiesz że dzwoni - ale nie wiesz w którym kościele - a to dzwonek telefonu zresztą dzwoni.
Sabina nie jest generalnie naukowcem  więc ciężko żeby miała i cytowania prac naukowych. Zajęła się  poletkiem bardziej dydaktycznym niż naukowym.
A jak się tak zastanowisz to ludzie potrzebują bardziej edukacji niż nauki. Nauką zajmą się naukowcy, a przekazaniem wiedzy zajmują się dydaktycy.
Taki zjadacz chleba nie zajmie się przecież budową zderzacza cząstek. On potrzebuje żeby mu w miarę przystępnie wyjaśnić coś. Tu cytowania prac nie mają nic do rzeczy. Trzeba odróżniać świetnych naukowców od świetnych dydaktyków. I nie stawiać dydaktykowi tych wymagań co naukowcowi ani na odwrót.
Student dla przykładu - potrzebuje bardziej dydaktyka żeby zyskać ogólne pojęcie o czymś.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, thikim said:

Otóż to. Każdego można ocenić po tym na jakim poziomie i z jakimi wrogami walczy.
Szerzej - jak ambitne stawia sobie cele.
Dyskusja z płaskoziemcami - nie brzmi zbyt ambitnie. 
Trochę brzmi jak pojedynek w szachy z przedszkolakami. 
Ale każdy dobiera sobie takich wrogów intelektualnych z jakimi jest w stanie polemizować.
Bo można rozmawiać o tajemnicach wszechświata albo o płaskiej Ziemi albo cyckach.
Każdy niech wybiera wedle swoich możliwości.

Przyznam, że ostatnio potężnie żem się wynudził, bo wszyscy którym działam na nerwy przestali na forum pisać :) Thikim się nawinął, piękne! Co prawda to jest atak chochoła, więc o niskiej skuteczności (modyfikator -2 do siły, -4 inteligencji), ale lepsze to niż nic :)

Snujesz domysły na mój temat na podstawie błędnych założeń kolegi Darka, które notabene nie były złośliwe. Akurat z wymienionych to z płaskoziemcami się nie ścieram :)

 

4 hours ago, thikim said:

Mylisz się. Nie bez powodu do niej odnośniki dają najlepsi science YT, choćby dr Lincoln z Fermilab, i PBS. Jeżeli jej nie rozumiesz - to raczej o Tobie świadczy.

Myślę, że Sabina to klucz do zrozumienia tego wątku. Nawet cycki się pojawiły już w wypowiedzi :) Lubisz Sabinę, bo jest antysystemowa. Krytykuje mocniejszych od siebie, czasami słusznie, ale robi to często na forum popularnonaukowym dla leszczy jak ty czy ja. Mi osobiście działa na nerwy, dlatego jej nie oglądam.

 

4 hours ago, thikim said:

Sabina nie jest generalnie naukowcem więc ciężko żeby miała i cytowania prac naukowych. Zajęła się poletkiem bardziej dydaktycznym niż naukowym.

Kolejny fikołek logiczny. Sabina jest aktywna naukowo, a ma mało cytowań, bo to druga liga. Zerknijmy wtedy na jej kanał na youtube. Darek podał linka, szkoda byłoby nie skorzystać :)

Sabine Hossenfelder 279K subscribers

Co ciekawsze kanały naukowe z mojej listy:

StarTalk (Neil deGrasse Tyson + goście) 1.48M subscribers
Neil deGrasse Tyson 125K subscribers
PBS Space Time 2.3M subscribers
Veritasium 8.86M subscribers
Thunderf00t 986K subscribers
Scott Manley 1.26M subscribers
SciShow 6.64M subscribers
Kyle Hill 806K subscribers
Physics Girl 1.9M subscribers
 

4 hours ago, thikim said:

A jak się tak zastanowisz to ludzie potrzebują bardziej edukacji niż nauki. Nauką zajmą się naukowcy, a przekazaniem wiedzy zajmują się dydaktycy.

Sabina jest aktualnie zatrudniona jako pracownik naukowy: "She works as a researcher at the Frankfurt Institute for Advanced Studies (FIAS) where she is in charge of a group dedicated to gravity analysis."

 

4 hours ago, thikim said:

Tu cytowania prac nie mają nic do rzeczy.

Po cichu liczyłem, że ktoś wpadnie w zasadzkę. Ma mało cytowań, więc się nie liczą. Jakby miała to, ho ho, co innego. Łot, antylogika :)

 

4 hours ago, thikim said:

Trzeba odróżniać świetnych naukowców od świetnych dydaktyków. I nie stawiać dydaktykowi tych wymagań co naukowcowi ani na odwrót.

Tu się z kolegą zgadzam. Sam nie mam z tym problemu. Odróżniam Sabinę od świetnych naukowców oraz dydaktyków :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, thikim napisał:

Jeżeli jej nie rozumiesz - to raczej o Tobie świadczy.

Obejrzałem kilka jej filmów, najbardziej utkwiły mi w pamięci dwa o "utracie informacji" w czarnych dziurach. Tzn. że w większości sytuacji mając równanie układu fizycznego i wartości początkowe jesteśmy w stanie odtworzyć zarówno przeszłość jak i przyszłość. Sabine powiedziała o tylko dwóch odstępstwach: 1) w mech. kwantowej po pomiarze nie jesteśmy w stanie odtworzyć stanu sprzed pomiaru i 2) w czarnych dziurach nie da się z "wyparowanej" materii odczytać stanu sprzed "wpadnięcia" do c.d. Zabrakło mi wyjaśnienia, dlaczego uważa się że w przypadku c. d. jest to problem, natomiast w przypadku "kwantów" najwyraźniej nie jest (nikt o tym nie mówi). W jednym z tych filmów wspomniała coś, że w mech. kwantowej tylko w interpretacji kopenhaskiej mamy nieodwracalność (o ile dobrze zrozumiałem - może rzeczywiście czegoś nie zrozumiałem, nie wykluczam). Ale z drugiej strony na mnie zrobiła lepsze wrażenie niż np. Veritasium (może znów strzelam jakąś gafę, ale zacząłem kiedyś oglądać jakiś film i mnie nie wciągnęło).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, darekp said:

Ale z drugiej strony na mnie zrobiła lepsze wrażenie niż np. Veritasium (może znów strzelam jakąś gafę, ale zacząłem kiedyś oglądać jakiś film i mnie nie wciągnęło).

Zasubskrybowałeś? Bo dzisiaj ma już 280k subskrybentów :) Mam nadzieję, że nikt mi nie zarzuci, że manipuluję danymi, haha. Mi Veritasium nie wywala paleolitycznych bezpieczników. To znaczy, mógłbym się do niego odwrócić plecami bez obawy o własne życie. Sabinę musiałbym mieć na oku :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niemal nikogo nie subskrybuję - jej też nie. Z wyjątkiem b. rzadkich szczególnych sytuacji surfuję po internecie wylogowany z konta Google.

Wszedłem na kanał Veritasium, obejrzałem pierwszy film, jaki mi Google podpowiedziało: https://www.youtube.com/watch?v=OxGsU8oIWjY I znów... bieda jak dla mnie. Tzn. przez większość czasu autor używa słowa "infinite" mając na myśli "tyle, ile jest liczb naturalnych" bez wyjaśniania tego (a czasem odskakuje od tej konwencji). A co gorsza, nie doprecyzowuje, co ma na myśli mówiąc o tym zakwaterowywaniu w pokojach - że chodzi o funkcję różnowartościową i "na". Wtedy byłoby dla mnie zrozumiałe. Gdy chodziłem do ostatniej klasy liceum, pani od matematyki zorganizowała kliku osobom wycieczkę do Wrocławia na wykład właśnie o teorii mnogości - pan wykładał w taki właśnie sposób - precyzyjnie mówiąc co ma na myśli, kiedy liczby naturalne, kiedy rzeczywiste, że funkcja itd. I już wtedy było to dla mnie zrozumiałe i "fajne", czyli chyba nie jest to trudne w odbiorze. :)

Tak że nie do wszystkich przemawia taki sposób przedstawiania sprawy jak Veritasium. Niektórzy się z tym "męczą".

Myślę, że gdyby Sabine miała przygotować film na ten temat, byłoby w nim więcej "matematycznej precyzji".

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoda, że nie subskrybujesz. Na pewno sprawia to małą przykrość Sabinie :)

Już nie oglądam tyle Veritasium. Ostatnie wideo też mi się nie podobało i pewnie bym go nie obejrzał, ale chciałem sprawdzić z czym musiała się zmierzyć pani od matematyki w liceum ;) Ma za to kilka bardzo dobrych filmów na koncie. PBS Space Time jest bliżej tematu fizyki i astrofizyki, a w niektórych odcinkach jest sporo matematyki, wzorów, diagramów Feynmana, Penrosea. Robią też serie, które trzeba obejrzeć w kolejności odcinek po odcinku, a jak ktoś nie jest dobrze zaznajomiony z tematem, to może potem mieć trudności. Część osób nawet na to narzeka w komentarzach. Jest to jednak dalej popularnonaukowy kanał, zbliżony podejrzewam poziomem do Sabiny. Ciężko mi dokładnie oszacować, bo jej nie oglądam. Nie mam interesu w przekonywaniu nikogo, więc tylko, dla przypomnienia dodam, że na początku, zanim dyskusja zeszła na moje rzekomo niskie ambicje, chodziło mi o to, że można ambitniej od Sabiny :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka Sabina straszna że ją zaprosili na Copernicus Festival, wykład główny:
https://copernicusfestival.com/event/wyklad-glowny-sabine-hossenfelder-dlaczego-w-fizyce-brakuje-wyobrazni/
Pewnie pojęcia nie mają kto to bo nie czytają Waszych światłych myśli :)
Swoją drogą pisałem tu od lat że fizyka stanęła, to nawiązując do tytułu wykładu. Dlatego tak dobrze Sabinę rozumiem.
BTW. Niektóre z kanałów wytworzyły sobie specjalizację.
Np. PBS - relatywistyka i czasoprzestrzeń - tam naprawdę potrafi zajść daleko prowadzący w tej tematyce - daleko poza program studiów z fizyki.
Fermilab - Model Standardowy i fizyka doświadczalna cząstek

Veritasium i PhysicsGirl - jest dość ogólne, takie dla szerszej widowni, prostsze.
SA - to trochę krzyżówka PBS z Fermilabem, ale tam jest najlepiej i najprościej tłumaczone, ma talent dydaktyczny gość, zwraca uwagę gdzie odbiorca może mieć problem

Space Launch coś tam - to dla fanów astronomii, omawianie nowinek ale ze szczegółami a nie papka z gazet.
SH - też krzyżówka PBS z Fermilabem ale z zupełnie innej strony, bardziej interdyscyplinarnie.
W Polsce też zaczynają świetne serie powstawać i nie piszę o Nauka to bełkot - bo to jest fajne ale jednak bardziej dla dzieci - rozrywkowe,  tak samo Nauka to lubię - gość jest dobry ale naukowo to są tematy sprzed 10 lat albo i starsze.
 

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, thikim napisał:

Waszych światłych myśli :)

Jakoś nie poczuwam się do bycia osobą uważającą się za światłą :) Wydaje mi się, że jedyne co napisałem w kwestii Sabine, co można tak zinterpretować to ew. to nieszczęsne zdanie, że "nie bardzo głębokie" i zgadzam się, to jest mój błąd, bo miałem na myśli raczej "ona nie zawsze omawia w sposób dostatecznie wyczerpujący (dla mnie)", ale chciałem się dostosować do sposobu myślenia Cyjanobakterii, żeby nie wywoływać jakiejś długiej dyskusji i napisałem inaczej. Nie lubię tego oceniającego słownictwa, np. że coś jest "ambitne", albo nie itp., to nie mój sposób myślenia, niepotrzebnie dałem się w niego wciągnąć. Tak że można mnie krytykować, ale za coś innego niż "światłość". :)

Z drugiej strony - mam wrażenie, że gdy chcę naprawdę czegoś dowiedzieć się o fizyce, to efektywniej korzystam z książek niż filmów, np. po zajrzeniu do Penrose'a mam uczucie, że to jest taka b. solidna i wyczerpująca wiedza, że tam jest odpowiedź na każde pytanie dot. fizyki, które przychodzi mi do głowy. Tylko, że tam problem jest inny, taki, że niestety nie jestem tak zdolny jak autor i co kilka zdań muszę się zatrzymywać i zastanawiać nad sensem tego, co przeczytałem (czasem długo). Ale mimo wszystko wolę wolę to od filmów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sabina głupia nie jest. Inaczej w ogóle nie miała by cytowań :) Dalej jednak uważam, że nie jest w pierwszej lidze ani w badaniach ani w edukacji. Widziałem kilka jej filmów i może nawet bym się przekonał, ale z jednej strony kontentu tego typu jest dużo i to od bardziej renomowanych naukowców, którzy nie działają mi na nerwy :) Z drugiej strony, niektóre kanały jak PBS mają większe zaplecze, więc produkują lepszy kontent. Inna rzecz, że na moim, popularnonaukowym, poziomie nie potrzeba nikogo specjalnie utalentowanego naukowo :) Nie interesuje się tematem na tyle, żeby iść jeszcze głębiej w matematykę i przewalać ciężkie materiały. Zdarzało mi się oglądać wykłady, między innymi Thorne, ale akurat nie było dużo matematyki. Nie mam solidnych podstaw, żeby przeprowadzać wywody matematyczne na temat BH czy QFT :) Nawet jak bym miał, to bym musiał ciągle to przewalać i wałkować, inaczej bym wszystko zapomniał...

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.05.2021 o 21:20, thikim napisał:

Taka Sabina straszna że ją zaprosili na Copernicus Festival

Zaprasza się celebrytów zamiast fizyków z osiągnięciami, takie czasy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak mi wczoraj przyszło do głowy, że jednym z "walorów" (dydaktycznych, nie naukowych) Sabiny, który pewnie wpływa na to, jak jest postrzegana, jest jej angielski. Ona jest Niemką, a native speakerzy często mówią tak, że trudno ich zrozumieć. Jedna z najbardziej frustrujących sytuacji - gdy znasz każde słowo występujące w zdaniu z osobna a i tak nie potrafisz zrozumieć zbudowanego z nich zdania. ;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sabina na festiwalu.
1. Sabina nie jest oczywiście w top badań, ani w top teorii, ani w top dydaktyki. 
Ale jest: fizykiem teoretykiem i przede wszystkim jest popularyzatorem nauki.
Dla takich osób jak my - potrzeba kogoś kto ma załóżmy w 10 stopniowej skali: 5 w tym i 5 w  tamtym i 5 w tamtym - czyli jednym zdaniem - potrzebujecie popularyzatora nauki a nie 10-tki w badaniach, a często 1 w dydaktyce - bo nie zrozumiecie o czym mówi. Mało kto zrozumie.

A sam wykład jest o tym o czym pisałem tutaj od lat. Jednym słowem: stoimy, i jest kryzys w fizyce fundamentalnej.
Sabina porusza to czego właśnie teoretycy i badacze nie chcą poruszać.
Ja o tym pisałem tu od lat i to się przebija powoli ale generalnie nikt nie chce słuchać.
Tymczasem MS powstawał od lat 70-tych. Istnieje już prawie pół wieku. Coś tam jest ulepszany ale to nie są żadne rewolucje.
 

W skład rady centrum Kopernika wchodzą:
prof. dr hab. Michał Heller
prof. dr hab. Stanisław Kistryn
prof. dr hab. Jerzy Stelmach
dr hab. Janusz Mączka
dr Zbigniew Liana
Napiszcie im że są kretynami i zapraszają celebrytów w Waszej ocenie :) bo Wy tu na forum nie rozumiecie o czym mówi Sabina :) i potrzeba Wam takich osób które mówią to co chcecie słyszeć.
Angielskiego nie oceniam bo językowo jestem słaby - tu w filmie są napisy po polsku.
Sabinę poza merytoryką lubię bo nie jest konformistką. Konformizm w nauce to jednym słowem: zło.
Oczywiście są granice - bo jak tu niektórzy myślą że se siądą - zaprzeczą całemu naukowemu dorobkowi ludzkości po 10 minutach myślenia - i oczekują pochwał to już nie jest non konformizm. To jest brak instynktu samozachowawczego.

Żeby snuć jakieś tam przypuszczenia, mieć pomysły - warto jednak wiedzieć gdzie już jakie problemy nauka rozwiązała a gdzie nauka jest bezsilna i można fantazjować.
Bo fantazji fizycy mają multum: od multiwersów po wszechświat holograficzny czy teorię strun. Ale to nie jest Nauka.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, thikim napisał:

Jednym słowem: stoimy, i jest kryzys w fizyce fundamentalnej.
(...)
Ja o tym pisałem tu od lat i to się przebija powoli ale generalnie nikt nie chce słuchać.

Ale mi się wydaje, że to raczej "wszyscy", a dokładniej mówiąc wiele osób, także na KW, o tym mówią, J. Duda chyba najbardziej. :) Tylko problem jest taki, że nie wystarczy o tym gadać, że stoi, ani wymyślać teorii nie mających kontaktu z doświadczeniem (mówiąc w pewnym uproszczeniu), potrzebne są jakieś informacje z eksperymentów, które by coś popchnęły do przodu (zresztą Sabine też o tym mówi, o tej potrzebie danych z eksperymentów z tego co pamiętam). :D

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dyskusja rozwinęła sie wokół kwestii zanieczyszczenia środowiska, które już w neolicie, lokalnie prowadziło do klęsk ekologicznych. Ale na rozwój nowotworów wpływa wiele innych czynników. Choćby przewlekły, chroniczny stres. 

A to było zestresowane społeczeństwo, zwłaszcza w póżnym średniowieczu, w okresie "czarnej śmierci". Ogromny wzrost popularności praktyk dewocyjnych, umartwiających były najlepszym tego przykładem. Drugi taki okres to czasy baroku, w którym jak w żadnym innym okresie doszło do niezwykłej, emocjonalnej huśtawki całych społeczeństw.

Tę kwestię dosyć drobiazgowo omawiał w książce "Człowiek polskiego baroku" prof. Zbigniew Kuchowicz, twórca polskiej szkoły historycznej "o biologiczny wymiar historiii". Kuchowicz podkreśla, że podczas przeglądu ówczesnej, również renesansowej literatury medycznej, ich autorzy, jak choćby ojciec polskiej medycyny, Wojciech Oczko, zwracali dużą uwagę na takie choroby jak: manie, "melancholie", halucynacje, histeriie. Oczko zwracałał uwagę na "porywania, sny złe, widzenia straszne i potem choroby melancholiczne a latawcem nazwane". Znaczna część ówczesnego społeczeństwa żyła w sporym napięciu psychicznym, spowodowanym nie tylko trudami codziennej egzystencji ale też strachem przed wiecznym potępieniem. 

Częste był próby samobójcze. Wtedy przypisywano go "kołtunowi" ale dziś wiadomo, że był to na ogół efekt nie leczonej depresji i popularnej wówczas choroby dwubiegunowej-afektywnej (na tę ostatnio cierpiał król Jan Kazimierz). 

I w baroku cierpiano również na nowotwory. Jakub K. Haur w poradniku z 1693 r. pisał: "choroba strasznie przykra i dokuczająca, do uleczenia trudna, przychodzi pospolicie białogłowom". 

W XVI w. założono w Warszawie szpital dla "gnojników" czyli chorych na choroby weneryczne. Kuchowicz przypuszcza, że częśc pacjentów to byli rakowi pacjenci, zwłaszcza kobiety.

Słynna i piękna Barbara Radziwiłówna, zmarła prawdopodbnie na raka narządów rodnych, które gniły jej za życia. Smród był ponoć nie do zniesienia. 

Następna kwestia to genetyczne podłoża nowotowrów takie jak choćby uszkodzenia w obrębie genu TP53 ("strażnika genomu") czyli zespołu Li-Fraumeni.

No i jeszcze kwestia długości życia. Do końca XIX w. mało kto przeżywał więcej niż 60-65 l., szczęściem  było doczekać się wnucząt. To też miało znaczenie, gdyż nowotwory dotykają najczęściej jednak starszych ludzi, to troche cena za długowieczność. 

Pomiomo, że  nowotwory był częstsze niż się wydawało, co wynika również z omawianej pracy,  to jednak Kuchowicz  pisał: "[Rak] Jest rzeczą pewną, że często nie zostawał po prostu wykryty, niemniej jego nieporównywalnie niższe występowanie jest bezsporne. Wiązało się to oczywiście z bardziej naturalnym trybem życia ówczesnej społeczności, brakiem chemizacji środowiska i innymi tego typu czynnikami". (cyt z "Człowiek polskiego baroku")

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 12.05.2021 o 08:48, Rowerowiec napisał:

To już kolejny artykuł o tym że średniowiecze nie było takie ciemne i niezwykłe jak się ludziom wydaje.

Ba, już w starożytnym Rzymie funkcjonowały fast-foody, w tym "makdrajwy" z okienkami prze które wydawało się żarcie. 

W dniu 12.05.2021 o 10:53, cyjanobakteria napisał:

W tej branży można ambitniej, dużo ambitniej, niż psycho Sabina :) Wiem, że trochę bryluje w środowisku popularnonaukowym, ale z cytowaniami jej prac to jest kiepsko.

W swoich poradach dla młodych naukowców efektywnie pokazuje, jak produkować śmieciowe prace z modnych dziedzin.

W dniu 12.05.2021 o 20:58, darekp napisał:

2) w czarnych dziurach nie da się z "wyparowanej" materii odczytać stanu sprzed "wpadnięcia" do c.d. Zabrakło mi wyjaśnienia, dlaczego uważa się że w przypadku c. d. jest to problem, natomiast w przypadku "kwantów" najwyraźniej nie jest (nikt o tym nie mówi).

Nie da się badać przeszłości ze względu na wzrost entropii, wystarczą 2 szklanki wyjęte z kuchenki mikrofalowej po wyrównaniu się ich temperatur. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić która była ciepła a która nie.

Z czarnymi dziurami chodzi o coś innego - każdy kompletnie opisany (w sensie - maksymalnie) proces fizyczny daje się przedstawić w postaci ewolucji unitarnej która zachowuje informacje. Również opis CD+materii wpadającej musi mieć taki opis, tylko że nasz opis (wysoce makroskopowy) nie miał sposobu na przechowywanie tej informacji (brakował stopni swobody). Pełna kwantowa grawitacja rozwiązuje problem, również promieniowanie CD nie jest ściśle termiczne - to jedynie doskonałe przybliżenie.

Opisując w MK obserwatora i układ obserwowany z zewnątrz informacja jest zachowana - pomiar jest procesem unitarnym.
Tylko z punktu widzenia obserwatora następuje "redukcja" stanu funkcji falowej - odpowiada to zmianie jego stanu wiedzy o świecie.
Nie jest to problemem, bo tak cały czas działa świat. 

 

W dniu 12.05.2021 o 16:00, thikim napisał:

Student dla przykładu - potrzebuje bardziej dydaktyka żeby zyskać ogólne pojęcie o czymś.

Pod warunkiem że sam dydaktyk ma ogólne pojęcie o czymś.

W dniu 21.05.2021 o 12:07, venator napisał:

Wiązało się to oczywiście z bardziej naturalnym trybem życia ówczesnej społeczności, brakiem chemizacji środowiska i innymi tego typu czynnikami"

I brakiem kontaktu ze współczesną medycyną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, peceed said:

Ba, już w starożytnym Rzymie funkcjonowały fast-foody, w tym "makdrajwy" z okienkami prze które wydawało się żarcie. 

Jest kanał na YT, gdzie gotują według receptur historycznych. Mnie osobiście aż tak temat nie interesuje, może z wyjątkiem kuchni antycznej, ale video są ciekawe. Niektóre dania są na pewno dobre, ale częściej mam mieszane uczucia :) Nawet nie chodzi o to, że są niedobre tylko, że można użyć na przykład lepszej mąki albo podkręcić smak, bo mamy łatwy dostęp do przypraw i składników, których wtedy nie było w Europie. Do tego niektóre potrawy wcale nie są zdrowe, szczególnie te słodkie!

 

 

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.06.2021 o 18:33, cyjanobakteria napisał:

Nawet nie chodzi o to, że są niedobre tylko, że można użyć na przykład lepszej mąki albo podkręcić smak, bo mamy łatwy dostęp do przypraw i składników, których wtedy nie było w Europie. Do tego niektóre potrawy wcale nie są zdrowe, szczególnie te słodkie!

Jak historycznie to historycznie!:

"Między pomienione pieczyste z mięsa stawiano także torty i ciasta francuskie, które jeszcze dotąd widujemy, ale te ciasta owych czasów dla nie wydoskonalonej sztuki kucharstwa były bardzo ciężkie i grube względem teraźniejszej delikatności onych. Nie dobierano do nich masła młodego, ale owszem starego, czasem aż zielonego, albowiem takie było sporsze, dając więcej czucia swego, choć w mniejszej kwocie użyte niż młode;"

:D Dla wyrazistości smaku- zjełczałe masło, dobrze aby zielone było...

A tak przygotowywano jedno z głównych dań polskiego baroku:

 gęś czarna, którą u pomniejszych panów zaprawiano tak:[...] kucharz upalił wiecheć domy na węgiel, w niedostatku czystej z bota czasem naprędce wyjęty [...]  Nicht mi nie zada, iż taką przyprawę słomianą zmyśliłem na wyszydzenie staroświecczyzny, kiedy sobie wspomni na tarnosolis, płatki, których po dziś dzień kucharze do farbowania galaret i cukiernicy do farbowania cukrów używają; wszak te płatki są to zdziery starych koszul i pluder, które gaciami zowią, płóciennych; jeżeli mi nie wierzy, niech sobie ich każe dać funt w korzennym sklepie, znajdzie między tymi płatkami kołnierze od koszul i paski od gaci. Jeżeli powie, że te płatki, nim poszły do farby, wprzód musiały być czysto wyprane, to też uważyć powinien, że ogień, którym stoma do gęsi była palona, bardziej wyczyszczał wszelkie brudy niż woda płatki.

Galarety, ciasta i torty farbowane ścinkami używanych koszul i gaci...samo zdrowie...;)

Cytaty z: https://literat.ug.edu.pl/kitowic/020.htm

Edited by venator
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W filmach konie średniowiecznych rycerzy są najczęściej przedstawiane jako wielkie silne nieokiełznane zwierzęta. Tymczasem, wedle współczesnych standardów, wiele z nich było zaledwie kucami, wynika z badań, których wyniki ukazały się na łamach Journal of Osteoarcheology.
      Naukowcy z kilku brytyjskich uczelni – Uniwersytetów w Exeter, Sheffield, Bournemouth, Leicester i University of East Anglia – przeanalizowali dane dotyczące szczątków koni znalezionych na 171 stanowiskach archeologicznych rozsianych na terenie Wysp Brytyjskich. Szczątki były datowane na lata 300–1650. Okazało się, że wiele koni z tamtego okresu miało w kłębie nie więcej niż 144,2 cm. Mieściły się więc w definicji kuca.
      Jednak badania pokazały też, że w przeszłości w hodowli koni nie chodziło tylko o ich rozmiary, a o przydatność w turniejach rycerskich czy zdolność do wzięcia udziału w długotrwałych kampaniach wojennych, gdy konie musiały przebywać długie dystanse. Z Journal of Osteoarcheology dowiemy się, że na hodowlę i trening koni bojowych wpływ miały liczne czynniki kulturowe i biologiczne, jak chociażby zachowanie zwierzęcia, jego temperament.
      Nasze wyobrażenia o koniach średniowiecznych rycerzy zostały ukształtowane przez kulturę masową, która przedstawia je jako masywne zwierzęta na podobieństwo rasy Shire i każe nam wierzyć, że miały one 170–180 cm w kłębie. Tymczasem dowody wskazują, że nawet konie o wysokości 152 cm w kłębie były w tym czasie wielką rzadkością, nie mówiąc już o większych zwierzętach. Nawet w czasach największego rozkwitu średniowiecznych hodowli królewskich w XIII i XIV wieku rzadko w hodowlach tych zdarzały się konie o wysokości 152–162 cm w kłębie. A jeśli się zdarzały, były postrzegane jako niezwykle duże.
      Ani same rozmiary, ani sama wielkość kości nóg nie są wystarczającymi dowodami, by stwierdzić, że mamy do czynienia w koniem bojowym tamtej epoki. Dane historyczne nie zawierają konkretnych kryteriów, na podstawie których konia uznawano za zdatnego do walki. Prawdopodobnie w różnych okresach różne cechy konia były pożądane, w zależności zarówno od taktyki walki jak i preferencji kulturowych, mówi Helene Benkert z University of Exeter.
      Szczątki największego znanego nam konia Normanów zostały znalezione w Trowbridge Castle. Zwierzę mierzyło w kłębie... ok. 152 cm. Jak na współczesne standardy było więc niewielkim koniem. W szczytowym okresie średniowiecza, w latach 1200–1350, po raz pierwszy pojawiają się konie o wysokości ok. 162 cm. Jednak dopiero później, w latach 1500–1650, średni wzrost koni znacząco się zwiększa i w końcu zwierzęta ta rozmiarami zaczynają przypominać współczesne konie gorącokrwiste i pociągowe.
      Hodowla koni w stajniach królewskich mogła bardziej koncentrować się na odpowiednim temperamencie i właściwych cechach fizycznych przydatnych na wojnie, a nie na samych rozmiarach", mówi profesor Alan Qutram. A główny autor badań, profesor Oliver Creighton dodaje, że koń bojowy jest centralnym punktem naszego rozumienia średniowiecznego społeczeństwa i kultury. Jest symbolem statusu, blisko powiązanym z rozwojem arystokratycznej tożsamości, a także bronią o dużej mobilności i sile rażenia, przełamującą szeregi przeciwnika.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na University of Oxford powstał tani i minimalnie inwazyjny test, za pomocą którego z próbki krwi można określić, czy u pacjenta z niespecyficznymi objawami rozwija się nowotwór i czy dał on przerzuty. Uczeni opisali na łamach Clinical Cancer Research wyniki badań, w czasie których nowy test został sprawdzony na 300 osobach skarżących się na niespecyficzne objawy, w tym zmęczenie czy utratę wagi.
      Celem badań było sprawdzenie, czy test jest w stanie odróżnić osoby z nowotworem od osób zdrowych. Wyniki pokazały, że jest on w stanie wykryć 19 na 20 osób, u których rozwija się nowotwór. Zaś u osób z nowotworem przerzuty zostały wykryte z dokładnością 94%. Jak twierdzą twórcy testu, jest to pierwsze tego typu  narzędzie, które tylko z próbki krwi – bez wcześniejszej znajomości rodzaju nowotworu – jest w stanie określić, czy nowotwór przerzutuje.
      Nowy test, w przeciwieństwie do innych, wykrywających materiał genetyczny guzów, korzysta z metabolomiki magnetycznego rezonansu jądrowego (NMR), w której za pomocą silnych pól magnetycznych i fal radiowych określa się poziom metabolitów we krwi.
      Zdrowi ludzie, osoby cierpiące na nowotwory oraz osoby z przerzutującymi nowotworami mają różne profile metaboliczne. Można je analizować i na tej podstawie stawiać diagnozę.
      Komórki nowotworowe mają unikatowe profile metabolomiczne, zależne od zachodzących w nich procesów metabolicznych. Dopiero zaczynamy rozumieć, jak metabolity różnych guzów mogą być wykorzystywane w roli biomarkerów do wykrywania nowotworów. Już wcześniej wykazaliśmy, ze technika ta może zostać wykorzystana do sprawdzenia, czy u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym dochodzi do postępów choroby. I można tego dokonać zanim takie postępy zauważy przeszkolony lekarz. To bardzo ekscytujące, że ta sama technologia pomoże w diagnostyce nowotworów, mówi doktor James Larkin z University of Oxford.
      Szybki i niedrogi test daje nadzieję na zdiagnozowanie nowotworu na wczesnym stadium, gdy szanse wyleczenia są największe. Szczególnie u pacjentów z niespecyficznymi objawami.
      Praca ta opisuje nowy sposób diagnozowania nowotworu. Naszym celem jest opracowanie testu, którego przeprowadzenie będzie mógł zlecić każdy lekarz pierwszego kontaktu. Sądzimy, że metabolomiczne analizy krwi pozwolą na dokładne, szybkie i tanie diagnozowanie osób z podejrzeniem nowotworu. Umożliwią też dokładniejsze określenie, któremu pacjentowi należy udzielić natychmiastowej pomocy, a który może otrzymać ją w późniejszym terminie, dodaje główny badacz doktor Fay Probert.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas prac archeologicznych na średniowiecznym cmentarzu w Deiningen w Bawarii znaleziono rzadkie dobra luksusowe. Archeolodzy odkryli grzebień z kości słoniowej ozdobiony niezwykłymi scenami animalistycznymi oraz misę z Afryki z niespotykanymi znakami. Na przedmioty natrafiono w bogato wyposażonych grobach z VI wieku.
      W tamtych czasach musiały być to naprawdę luksusowe przedmioty, cieszy się konserwator generalny profesor Mathias Pfeil, dyrektor Bawarskiego Krajowego Biura Ochrony Zabytków. To pokazuje, jak daleko sięgały kontakty handlowe nawet po upadku Cesarstwa Rzymskiego.
      Obecnie trudno powiedzieć, jak takie luksusowe przedmioty trafiły na tereny zamieszkane przez Alamanów, nad którymi władzę sprawowali Frankowie. Mógł to być podarunek władcy dla ważnego poddanego, część trybutu lub łup wojenny.
      Grzebień znaleziono w grobie mężczyzny, który zmarł w wieku 40–50 lat. Wraz z nim do grobu złożono długi miecz, włócznię, tarczę i topór bojowy. Mężczyzna musiał być znaczącym członkiem swojej społeczności, a obecność ostróg i szczątki ogłowia wskazują, że walczył konno. Przy prawej stopie znaleziono pozostałości torby, a w niej nożyce i piękny grzebień z kości słoniowej.
      Oba te przedmioty służyły do dbania o włosy i brodę. Grzebienie są spotykane w grobach z wczesnego średniowiecza, ale nie mają takiej konstrukcji, nie są wykonane z kości słoniowej, ani nie są tak wysokiej jakości jak ten z Deiningen. Pochodząca z VI wieku rzeźba w kości słoniowej to niezwykle rzadkie znalezisko. A grzebień jest tym bardziej niezwykły, że uwidoczniono na nim świecką scenę, na której widzimy zwierzęta podobne do gazeli uciekające przed drapieżnikami.
      Naukowcy nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy mamy tu rzeczywiście do czynienia z przedstawieniem zwierząt z Afryki – na co wskazywałyby gazele. Zabytku nie ma też z czym porównać. Nie znamy innych grzebieni z tego okresu z podobnymi przedstawieniami. Więc to nie tylko niezwykłe odkrycie archeologiczne, ale również ważne dzieło sztuki, mówi odpowiedzialny za wykopaliska doktor Joahnn friedrich Tolksdorf. Pojedyncze zdobione grzebienie z tego okresu można zobaczyć z Luwrze, muzeum w Kairze oraz w Muzeum Watykańskim, jednak wszystkie one zostały ozdobione motywami chrześcijańskimi.
      Misa została odkryta w grobie kobiety zmarłej w wieku 30–40 lat. Wraz z nią złożono biżuterię, żywność i czółenko tkackie. Wiadomo, że misa nie jest miejscowej produkcji, to afrykańska ceramika czerwonopolerowana, wytwarzana pomiędzy I a VII wiekiem w prowincji Afryka Prokonsularna, przede wszystkim na terenie dzisiejszej Tunezji. Ceramika ta była szeroko rozpowszechniona w basenie Morza Śródziemnego, jednak tutaj mamy do czynienia z pierwszym przykładem takiego zabytku odkrytego tak daleko na północy.
      Na dnie misy widzimy odciśnięty krzyż, a na jej krawędziach widnieją wyryte znaki przypominające pismo. Nie wiadomo, czy to przypadkowe gryzmoły, litery, symbole ozdobne czy może magiczne. W państwie Franków korzystano z alfabetu łacińskiego, a Alamanowie chętnie sięgali po runy. Często spotyka się je w formie krótkich napisów na różnego typu obiektach. Najczęściej są to ustalone formułki lub podpisy właścicieli przedmiotu. Nie wiadomo jednak, czym są znaki na misie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiosną podczas poszukiwań zabytków prowadzonych w Zawichoście przez Nadwiślańską Grupę Poszukiwawczą Stowarzyszenia „Szansa” znaleziono skarb z XII wieku. Prawdopodobnie pomiędzy rokiem 1170 a 1179 w niewielkim, stosunkowo płytko zakopanym naczyniu ktoś ukrył niemal 2000 srebrnych monet. Na skarb składają się niemal wyłącznie denary Władysława Wygnańca i Bolesława Kędzierzawego, synów Bolesława Krzywoustego.
      Znalezione monety Kędzierzawego to przede wszystkim 2 rodzaje denarów. Jedne przedstawiają na awersie księcia z mieczem, a na rewersie – głowę św. Wojciecha. Na drugim rodzaju widzimy zaś dwóch książąt siedzących za stołem i trzymających kielich, a na rewersie stojącego rycerza (księcia) z proporcem. Jeśli zaś chodzi o monety Wygnańca to są to różne denary, na których uwidoczniono księcia z mieczem stojącego nad jeńcem, natomiast na rewersie widoczny jest orzeł, który trzyma w szponach lub chwyta w locie zająca.
      To drugi duży skarb wczesnośredniowiecznych monet z Zawichostu-Trójcy. Poprzednio bogatego znaleziska dokonano w 1930 roku. Skarb składał się głównie z polskich i saskich denarów krzyżowych z 1. połowy XI wieku, a zakopano go krótko po 1063 roku. Od przypadkowego znalazcy udało się wówczas odzyskać 841 monet i 45 ułamków. Znalezisko było więc znacznie mniejsze od obecnego. Teraz bowiem znaleziono aż 1840 monet.
      To jednak nie jedyne interesujące odkrycia Nadwiślańskiej Grupy Poszukiwawczej. Jej członkowie znaleźli na terenie Zawichostu-Trójcy również ponad 100 monet z XI wieku oraz żelazne odważniki z XI i XII wieku, z których część była pokryta brązem. Odważniki takie były używane przy długodystansowym handlu srebrem, w którym wyspecjalizowali się Wikingowie i Waregowie.
      Znaleziska te wskazują, że na początkach ubiegłego tysiąclecia na terenie tym istniała osada handlowa, w której spotykali się kupcy z obszarów położonych nad Bałtykiem, z Rusi i prawdopodobnie z Węgier. Osada taka pojawiła się w tym miejscu, gdyż znajdowała się tutaj jedna z najważniejszych przepraw przez Wisłę, krzyżował się szlak handlowy łączący Kijów i Nowogród z Europą Zachodnią oraz szlak znad Bałtyku ku karpackim przełęczom, na Węgry i ku wybrzeżom Adriatyku.
      Nic zatem dziwnego, że – jak informowaliśmy przed kilkoma tygodniami – w Zawichoście-Trójcy znaleziono też unikatową ołowianą bullę książęcą. A nieco wcześniej, w marcu, pisaliśmy o znalezieniu grotów strzał typu wschodniego, które pochodzą prawdopodobnie z jednej z najważniejszych bitew stoczonych przez wojska polskie w XIII wieku, bitwy pod Zawichostem, kiedy to wojska Leszka Białego i Konrada Mazowieckiego starły się z wojskami Romana Mścisławowicza.
      Znalezione wiosną monety Wygnańca i Kędzierzawego można będzie zobaczyć 29 września w Muzeum Archeologiczno-Etnograficznym w Łodzi. Wówczas to odbędzie się jego prezentacja, a eksperci przekażą więcej informacji na jego temat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjscy archeolodzy przygotowują się do przeniesienia około 3000 ciał ze średniowiecznego cmentarza, przez który ma przebiegać linia szybkiej kolei HS2. Specjaliści pracują w Stoke Mandeville w Buckinghamshire w miejscu, gdzie od 1080 roku stał kościół św. Marii. Znajdował się tam cmentarz parafialny, który teraz zostanie przeniesiony.
      Kościół św. Marii został zbudowany wkrótce po normandzkiej inwazji na Wyspy Brytyjskie. Służył lokalnej społeczności przez całe wieki. Został porzucony w latach 80. XIX wieku, gdy wybudowano nowy kościół. Średniowieczny budynek był w coraz gorszym stanie. Miejscowi wspominają, że w latach 30. ubiegłego wieku spadające fragmenty murów zabiły dziecko. W 1966 roku Korpus Królewskich Inżynierów dostał polecenie rozebrania kościoła.
      Cmentarz parafialny był wykorzystywany jeszcze dłużej niż kościół. Ostatni pochówek odbył się na nim w 1908 roku. Teraz nadszedł jego kres, gdyż znajduje się na trasie budowanej linii kolejowej.
      Prace archeologiczne rozpoczęły się już w 2018 roku. W ich trakcie ujawniono dobrze zachowane ściany i inne struktury kościoła. Odkryto też niezwykłe rzeźbienia na kamieniach, średniowieczne graffiti oraz tajemnicze znaki, które mogły być albo fragmentami zegara słonecznego albo znakami magicznymi.
      W bieżącym roku rozpoczął się ostatni etap likwidacji cmentarza. Potrwa on sześć miesięcy, w trakcie których 40 archeologów wydobędzie zarówno pozostałości kościoła, jak i szczątki zmarłych. Wiadomo, że zmarli spoczną w nowym miejscu. Decyzja co do losów pozostałości po kościele jeszcze nie zapadła.
      Dla archeologów prace w Stoke Mandeville stały się okazją do poznania życia lokalnej społeczności na przestrzeni ostatnich 900 lat. Helen Wass, która z ramienia HS2 dba o kwestie dziedzictwa kulturowego, mówi, że z wynikami prac archeologów i historyków można będzie zapoznać się m.in. podczas specjalnych odczytów i dni otwartych.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...