Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

„To wyjątkowy dzień, długo oczekiwany nie tylko przez nas, ale przez całą społeczność fizyków”

Recommended Posts

8 godzin temu, Antylogik napisał:

Dokładnie tak - BYŁY. Bez cudzysłowu. Powiem to pełnym zdaniem, żebyś mógł cytować: Elektron i neutrina są w każdym mionie. W przeciwnym wypadku nie mógłby mion się rozbić na te 3 cząstki. Nie ma możliwości, aby bez żadnej siły zewnętrznej powstało coś z niczego. Jeśli odwrócimy proces, to dostaniemy połączenie 3 cząstek w jedną zwaną mionem. I dlatego mion nie może być cząstką elementarną.

 

4 godziny temu, Antylogik napisał:

No tak, tylko że to będzie jakiś specjalny mion, np. występujący w jakimś układzie z innymi cząstkami, może być napromieniowany albo coś. W przypadku napromieniowania otrzymuje dodatkową energię, a to oznacza, że musi posiadać dodatkowe kwanty i to może być foton czy ten bozon W, nie wiem jak z tym kwarkiem, ale pewnie coś podobnego.

Tak się spytam z ciekawości czy kolega trolluje świadomie, trolluje nieświadomie, czy też nie trolluje wcale?
Każda z opcji świadczy o problemach, ale te kolejne możliwości są coraz cięższymi przypadkami.
Najbardziej przeraża mnie  3...

I żeby było jasne - na serio pytam.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, ex nihilo napisał:

Nie, TEN SAM mion. Jest coś takiego jak "kanały rozpadu", czyli sposoby w jakie cząstka może się rozpaść. Np.:
1. M -> A+B+C
2. M -> D+E
3. M -> D+A+C
4. itd., bo może być ich od cholery.
Każdy kanał ma określone pdp, których suma to 100%. Dotyczy to TEJ SAMEJ cząstki, w TYCH SAMYCH warunkach.

Zaprzeczasz wikipedii:

Cytat

Thus all muons decay to at least an electron, and two neutrinos.

Muon - Wikipedia

chyba że sobie oznaczyłeś A - elektron, C - 2 neutrina, B - inna cząstka. Wtedy masz D będzie jeszcze coś innego, tak że (1) i (3) zostanie spełnione, ale wtedy żeby (2) zostało spełnione, E musiałoby być równe A + C, ponieważ zawsze musi być podczas rozpadu elektron i 2 neutrina. Tylko że dobrze wiemy, że nie o to ci chodziło. Wg ciebie E to miała być jeszcze inna cząstka, w przeciwnym wypadku nie byłoby sensu pisać tego. A zatem udowodniłem, że się mylisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 hours ago, Antylogik said:

Nie ma możliwości, aby bez żadnej siły zewnętrznej powstało coś z niczego.

Przypomniały mi się miłe chwilę spędzone na podduszaniu kreacjonistów na YT w komentarzach pod filmami o ewolucji, abiogenezie, wielkim wybuchu albo rozmowach z Dawkinsem. Aż łezka się w oku kręci :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Przypomniały mi się miłe chwilę spędzone na podduszaniu kreacjonistów

Oczywiście to zdanie może się wydać trochę dziwne, bo to dodanie "bez żadnej siły zewnętrznej" wydaje się zbędne, ale jednak czytając o cząstkach wirtualnych należy coś takiego dodać. Musi istnieć jakaś siła, która te cząstki wirtualne kreuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taka tam dygresja która skojarzyła mi się jak czytam ten wątek.(i nie tylko ten)

Znałem kiedyś gościa któremu wystarczył mniej więcej tydzień od usłyszenia (dowolnej) branży aby stał się ekspertem lepszym niż ktokolwiek kto siedział lata w danej branży.
I tak, wystarczył tydzień na fizykę, na prawo, na informatykę (przekonywał i skutecznie "przekonał", że ktoś celowo usunął pliki a danym komputerze(komputer nie był podłączony do sieci), odkurzając serwer znajdujący się całkiem gdzie indziej), księgowości (odkrył miliony przed nim ukryte w takim czymś jak amortyzacja, co to w ogóle za ustrojstwo? ;) ), no nie ma takiego tematu w którym by nie mógł stać się guru, i to praktycznie bez wysiłku ;) (Gorzej, że lud go wybrał do pewnych funkcji i miał moc sprawczą, przez co generował jak ty bo powiedzieć, problemy i koszty, no a wybrał go bo miał umiejętność dobrą powiedzenia kto jest np. złodziejem i że on coś z tym zrobi to wystarczy ;) )

Koniec dygresji ;)
No i wracam do obserwowania i czytania bo coś tam zawsze ciekawego się można dowiedzieć

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Afordancja napisał:

Taka tam dygresja która skojarzyła mi się jak czytam ten wątek

Szkoda, że nie skojarzyłeś, że ja opieram się jedynie na logice lub wiedzy pochodzącej z w miarę dobrych źródeł, które nawet cytuję. Jeżeli więc ekspert nie potrafi tego obalić, to nie jest żadnym ekspertem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Antylogik napisał:

Szkoda, że nie skojarzyłeś, że ja opieram się jedynie na logice lub wiedzy pochodzącej z w miarę dobrych źródeł, które nawet cytuję. Jeżeli więc ekspert nie potrafi tego obalić, to nie jest żadnym ekspertem.

Oczywiście, ten gość w sumie argumentował podobnie, logiczne jest, że ktoś odkurza serwer, tu plik znika, to komputer i tamto komputer. A jak się okazało, że jednak plik nie zniknął (bo zniknięcie z listy ostatnio używanych to nie zniknięcie ;) ) to tym bardziej to logiczne, że ten gość od odkurzacza to usunął(bo i on znalazł) bo kto mógł bo przywrócić jak nie ten co to usunął a on się zna na komputerach ;) (I powiem Ci, że nikt tego nie obalił(w jego mniemaniu), bo broniący się oczywiście wiadomo, że powie wszystko aby się obronić).

Żeby nie kontynuować aż tak bardzo dygresji. Widziałem, twoją logikę już nie raz, dlatego Twój nick bardzo mi się podoba.
U niego ludzie też już czasem z bezsilności na jego "logikę" kiwali tylko głową  i mówili "tak, tak, oczywiście".

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minutes ago, Afordancja said:

zniknięcie z listy ostatnio używanych to nie zniknięcie ;)

Zniknięcie z tablicy alokacji plików to też nie zniknięcie :)

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Zniknięcie z tablicy alokacji plików to też nie zniknięcie

Podobno informacji nie da się zniknąć. To jakieś prawo jest, czy cóś. A tutejszy Jarosław D. sugerował, że może przetrwać nawet kolaps Wszechświata i kolejny Big Bang. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Jajcenty said:

Podobno informacji nie da się zniknąć. To jakieś prawo jest, czy cóś. A tutejszy Jarosław D. sugerował, że może przetrwać nawet kolaps Wszechświata i kolejny Big Bang.

Ano, temat to intrygujący i niejeden umysł zaprząta. Pamiętam, że i waszmość Antylogik przybliżał zacnym forumowiczom ekstrawaganckie idee na temat dziur mrocznych, paradoksów informacyj, jak i inszych jastrzębich radiacyj nie dalej jak w zeszłe sianokosy :)

Ekspertem nie jestem, powiem więcej, jestem kompletnym dyletantem, a chłopski rozum to nie jest cnota w fizyce teoretycznej :) Wyobrażam sobie, że teoretycznie po spaleniu encyklopedii albo książki telefonicznej w piecu, da się informacje odzyskać, poprzez odtworzenie wszystkich praw fizyki wstecz, aczkolwiek z praktycznego punktu widzenia chyba jest stracona.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Wyobrażam sobie, że teoretycznie po spaleniu encyklopedii albo książki telefonicznej w piecu, da się informacje odzyskać, poprzez odtworzenie wszystkich praw fizyki wstecz, aczkolwiek z praktycznego punktu widzenia chyba jest stracona.

Ach te informatyczne podejście, też na nie cierpię. W sporej części serwerów wystarczy honorowy wirus albański, żeby mówić o zniknięciu informacji.  Delete * from * i szach mat Fizyko! :D

 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.04.2021 o 03:36, peceed napisał:

Najbardziej przeraża mnie  3...

Chyba Twoja lista jest za krótka. Obawiam się, że byłoby to gdzieś 5-6 w tej skali ;)
 

23 godziny temu, Antylogik napisał:

Zaprzeczasz wikipedii:

"O Wikipedio przenajmądrzejsza, wiedzy źródło jedyne...!"
Inna sprawa, ze Wiki to doskonałe narzędzie, ale tylko dla tych, którzy potrafią tego narzędzia używać. Inni mogą sobie niezłe kuku zrobić na muniu.
Co jest napisane w tym artykule o mionach, który podlinkowałeś? Np. to: "Sometimes, besides these necessary products, additional other particles that have no net charge and spin of zero (e.g., a pair of photons, or an electron-positron pair), are produced." I zwróć uwagę na to "e.g."... oczywiście, jeśli w ogóle czytać potrafisz z jakimś minimum rozumienia.
 

 
23 godziny temu, Antylogik napisał:

A zatem udowodniłem, że się mylisz.

Ponownie: "A niech Ci będzie" :D

 

Edited by ex nihilo
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uprawiasz religię a nie fizykę. Mion rozpada się normalnie na elektron i 2 neutrina, a ty twierdzisz, że może się rozpadać na wszystko z jakimś tam prawdopodobieństwem, od fotonów po kwarki. Kiedy ja powiedziałem, że to musi być specjalny mion, to ty zaprzeczyłeś, napisałeś, że to ten sam mion. Czyli co, rozumiem, że wg ciebie 2 zł może się rozpaść na 10 zł jak i na 2 gr.

(1) Wszyscy dobrze wiedzą, że cząstki elementarne nie zmieniają masy. Elektron nie będzie miał większej/mniejszej masy i tak samo neutrino.

(2) Jak powiedziałem mion składa się z elektronu i 2 neutrinów, co oznacza, że energia mionu = energia elektronu + energia neutrinów. Teraz, skoro E = m c^2, to znaczy, że podstawiając dostaniemy masa mionu = masa elektronu + masa neutrinów.

Przy rozpadzie suma nie może się zmienić, bo musi zachować energię i masę. Ponieważ zgodnie z (1) cząstka nie może zmienić masy, to nie może zmienić się w foton czy kwark.

Jakim więc niby cudem z tego samego miona miałby wyłonić się foton albo kwark? To niemożliwe. Religioznawstwo mnie nie interesuje, więc daruj sobie teksty typu "bo MK to czary mary" itp.

Edited by Antylogik

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

34 minuty temu, Antylogik napisał:

Jakim więc niby cudem z tego samego miona miałby wyłonić się foton albo kwark?

Bo te cząsteczki nie biorą się z miona tylko zamiast niego.

34 minuty temu, Antylogik napisał:

Wszyscy dobrze wiedzą, że cząstki elementarne nie zmieniają masy

W pewnym sensie zmieniają - zasada nieoznaczoności wciąż działa.
Te masy podawane dla cząsteczek to średnie.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Antylogik napisał:

Wszyscy dobrze wiedzą, że cząstki elementarne nie zmieniają masy.

Zapewne miałeś na myśli masę spoczynkową. 
Pierwotnym pojęciem jest jednak energia. Masa jest wtórna.
Energia zmienia się w zależności od prędkości.
Do tego dochodzi rozkład tej energii. Energia cząstki to nie jest punkt na osi energii tylko zbiór punktów w postaci rozkładu energii.
Dalej tak określona energia zależy od właściwości środowiska. Więc dla konkretnego przypadku może być różna.
Środowisko zmienia się w zależności od miejsca w czasoprzestrzeni.
 

W dniu 9.04.2021 o 03:36, peceed napisał:

Elektron i neutrina są w każdym mionie

Absolutnie nie tak. Cząstki elementarne nie są budowane (poza wyjątkami) na zasadzie: coś jest w czymś.
Ja próbujesz rozdzielić kwarki w protonie to otrzymasz całą gamę cząstek - nie wiadomo skąd. Chociaż sam proton akurat ma dość konkretny "skład".
Jak przejdziesz na pola to przestanie Cię to dziwić. Jak chcesz się bawić cząstkami to krok za krokiem będziesz miał paradoks.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, peceed napisał:

Bo te cząsteczki nie biorą się z miona tylko zamiast niego.

Wychodzi na to samo, nieprawdaż? Co za różnica czy zapłacisz mi w PLN czy EUR? Dla mnie to wszystko jedno, pomijając prowizję, którą być może muszę zapłacić. Ale tu tej prowizji nie ma, prawda? Przecież ja nigdzie nie podważam samej zamiany jednej cząstki w drugą, tylko to, że masa i energia poszczególnych składowych nie sumuje się prawidłowo. Innymi słowy chcesz mnie oszukać i dać mi 2 zł zamiast 2 EUR.

43 minuty temu, thikim napisał:

Pierwotnym pojęciem jest jednak energia. Masa jest wtórna.

Poruszyłem kwestię masy, bo jest to jedna ze stałych własności cząstek e. A wy chcecie mi wmówić, że jedne cząstki zamieniają się w drugie cząstki. Dlatego masa jest dobrym punktem zaczepienia przy logicznym rozkładzie problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Antylogik napisał:

Innymi słowy chcesz mnie oszukać i dać mi 2 zł zamiast 2 EUR.

Może coś zaczyna rezonować w tym czerepie, więc uderzajmy dalej: jak kolega zamienia swoje 2 zł w kantorze na euro, odbywa się to według pewnego kursu wymiany. To nie znaczy, że euro było w tych złotówkach. Tak samo można wymieniać na inne waluty. Wszechświat to taki kantor, a cząsteczki to waluty - można od czasu do czasu wymieniać jedne na inne. Kursy to transakcje wymieniające pewne zestawy cząsteczek na inne, a prawdopodobienstwa to naturalna skłonnośc klientów do wymiany.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, peceed napisał:

jak kolega zamienia swoje 2 zł w kantorze na euro, odbywa się to według pewnego kursu wymiany.

Dokładnie. Tym kursem jest masa. A tu się coś nie zgadza, nieprawdaż?

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, Antylogik napisał:

Dokładnie. Tym kursem jest masa. A tu się coś nie zgadza, nieprawdaż?

Dokładnie tu           ^^^^^

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Antylogik napisał:

Tym kursem jest masa.

Nie. Tym kursem nie jest masa, jest nim energia/pęd.
W przypadku najprostszego rozpadu mionu(m-), na elektron(e-), antyneutrino elektronowe (ane) i neutrino mionowe(nm) rachunek mas jest taki (w MeV):
100 (m-) -> 0.5 (e-) + ~0 (ane) + 0,19 (nm) = 0,7
Czyli w produktach jest deficyt masy 99,3 MeV, z czego by można spokojnie zrobić 198 elektronów/pozytronów i jeszcze by na neutrina zostało.
Ale aż tyle zrobić nie można, bo "cząstki" nie mogą pozostać na miejscu, bo z powrotem by się z tego zrobił mion - czyli część musi być zużyta na energię kinetyczną (rozpędzenie) produktów rozpadu. W większości przypadków ta "część", to całość nadmiarowej masy mionu. Ale nie zawsze, bo tej nadmiarowej masy wystarcza na zrobienie też dodatkowych "cząstek" (fotonów, e- i e+, kwarków) i wypieprzenie ich w p***u z miejsca rozpadu. To tak w uproszczeniu. Tutaj dane:
http://www.const.physics.edu.pl/index.php?a=leptony

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy casus dla mistrza Dunninga i mistrza Krugera. Swoją drogą Polacy się specjalizują w sprowadzaniu niesfornych dorosłych ze szczytów w górach wysokich :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ex nihilo napisał:

tej nadmiarowej masy wystarcza na zrobienie też dodatkowych "cząstek" (fotonów, e- i e+, kwarków) i wypieprzenie ich w p***u z miejsca rozpadu.

Rozumiem, że z nadmiarowej masy można coś ulepić nowego. Ale dobrze wiemy, że nie siedzi tam krasnoludek i coś lepi. Normalnie bym powiedział, że musiał już tam być ten foton i kwark, ale się zastanowię jeszcze.

1 godzinę temu, ex nihilo napisał:

Czyli w produktach jest deficyt masy 99,3 MeV

Wygląda na to, że wszyscy są oszukiwani przez encyklopedie i książki popularno-naukowe. Wzór E = mc ^2 jest błędny, powinno być E^2 = (pc)^2 + (mc^2)^2 , gdzie p to pęd. Wtedy należałoby zapisać:

Energia mionu = energia elektronu + energia neutrin

energia elektronu^2 = (p1c)^2 + (m1c^2)^2

energia neutrin^2 = (p2c)^2 + (m2c^2)^2

(pc)^2 + (mc^2)^2 = (p1c)^2 + (m1c^2)^2 + (p2c)^2 + (m2c^2)^2

Energia mionu = [(p1c)^2 + (m1c^2)^2]^1/2 + [(p2c)^2 + (m2c^2)^2]^1/2

Można w zasadzie napisać, że

energia = energia kinetyczna + masa.

W tym przypadku

energia mionu = energia kinetyczna elektronu + masa elektronu + energia kinetyczna neutrin + masa neutrin.

Żeby to było const oraz żeby zawsze powstał (wydostał się) elektron, to, ponieważ masa elektronu też jest const, a masa neutrin bliska zero, za inne niż neutrino cząstki musiałaby być odpowiedzialna energia kinetyczna elektronu oraz tej nowej cząstki. Mion musiałby się tak rozpaść, aby zachować np. trochę więcej masy, a utracić więcej energii kin. Musiałaby istnieć wymiana między masą a energią kin. To sposób na tworzenie cząstek różnego typu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Antylogik napisał:

ale się zastanowię jeszcze.

Rok Ci wystarczy?
Jeśli tak, to do zobaczenia 11.04.2022 08:39 (jak  nie wykituję do tego czasu :D)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, ex nihilo said:

Rok Ci wystarczy?
Jeśli tak, to do zobaczenia 11.04.2022 08:39 (jak  nie wykituję do tego czasu :D)

Rozdanie Nobli odbywa się zawsze 10 grudnia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykański Departament Energii dał zielone światło do rozpoczęcia budowy PIP-II. To projekt znaczącej rozbudowy kompleksu akceleratorowego znajdującego się w Fermilab. Po ukończeniu prac będzie to najpotężniejsze na świecie źródło wysokoenergetycznych neutrin. W przeszłości w Fermilab pracował legendarny Tevatron, urządzenie niezwykle zasłużone dla fizyki. Teraz laboratorium zyska kolejny wyjątkowy instrument badawczy.
      PIP-II będzie pierwszym w USA akceleratorem cząstek, w budowę którego znaczący wkład wniosą partnerzy międzynarodowi z Polski, Francji, Indii, Włoch i Wielkiej Brytanii. Dzięki ich współpracy powstanie urządzenie zdolne do generowania wiązek protonów o mocy przekraczającej 1 megawat. To o 60% więcej niż obecne możliwości Fermilab. Dzięki supernowoczesnym rozwiązaniom akcelerator będzie w stanie dostarczyć wiązkę o odpowiednich właściwościach dla różnego rodzaju eksperymentów fizycznych.
      Jednym z najważniejszych zadań PIP-II będzie dostarczanie neutrin dla Deep Underground Neutrino Experiment (DUNE). Akceleratory z Fermilab były siłą napędową eksperymentów, które w ciągu ostatnich 50 lat doprowadziły do znaczących przełomów w fizyce. Oficjalne rozpoczęcie budowy PIP-II oznacza, że jesteśmy o krok bliżej do rozbudowy naszych instalacji i wspierania odkryć naukowych przez kolejnych 50 lat, mówi były dyrektor Fermilab, Nigel Lockyer.
      W ramach projektu PIP-II na początku łańcucha akceleratorów znajdujących się w Fermilab powstanie unikatowa potężna elastyczna pierwsze sekcja, wykorzystująca najnowsze osiągnięcia z dziedziny nadprzewodnictwa, wysokoenergetycznych systemów radiowych, sztucznej inteligencji i maszynowego uczenia się. Całość ma pozwolić na szybkie automatyczne dopasowywanie parametrów wiązki do wymagań danego eksperymentu przy minimalnym udziale człowieka.
      PIP-II zostanie ukończony w drugiej połowie obecnej dekady. Prace nad niektórymi jego elementami już zbliżają się ku końcowi. Tak jest na przykład z budynkiem zawierającym elementy kriogeniczne. Ta część PIP-II to główny wkład Departamentu Energii Atomowej Indii. A w PIP-II Injector Test Facility przeprowadzono udane testy dwóch modułów kriogenicznych. To pokazuje, że Fermilab stanie się światowym liderem w dziedzinie wykorzystania akceleratorów do badań nad neutrinami, a PIP-II będzie znaczącym wkładem w ten sukces, stwierdziła Harriet King z DOE.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fizycy zgadzają się co do tego, że nie istnieje cząstka złożona z samych protonów. Jednak od ponad 50 lat szukają cząstki składającej się z więcej niż 2 neutronów. Naukowcy z Uniwersytetu Technicznego w Monachium poinformowali właśnie, że przeprowadzone przez nich eksperymenty wykazały na możliwość istnienia tetraneutronu, hipotetycznej cząstki złożonej z czterech neutronów. I nie są pierwszymi, którzy na istnienie takiej cząstki wskazują.
      Już 20 lat temu francuscy naukowcy opublikowali wyniki swoich eksperymentów, a wśród nich sygnał, który zinterpretowali jako pojawienie się długo poszukiwanego tetraneutronu. Później jednak inne grupy badawcze wykazały, że metodologia Francuzów nie mogła dowieść istnienia tetraneutronów.
      W 2016 roku Japończycy z RIKEN próbowali uzyskać tetraneutron bombartując hel-4 strumieniem helu-8. W wyniku tych badań stwierdzili, że tetraneutron nie istnieje w stanie związanym, a tworzące go neutrony bardzo szybko rozpierzchają się. Rok później fizycy z USA i Francji stworzyli teoretyczny model tetraneutronu, z którego wynika, że jeśli taka cząstka w ogóle istnieje, to bardzo szybko się rozpada. Nie wiemy więc, czy mogą istnieć tetraneutrony, w których dochodzi do oddziaływań pomiędzy ich poszczególnymi elementami.
      Jeśli jednak tetraneutrony istnieją, może to oznaczać, że fizycy muszą przemyśleć koncepcję oddziaływań silnych. To jedne z czterech oddziaływań podstawowych.
      Oddziaływania silne to ta siła, która trzyma wszystko razem. Atomy cięższe od wodoru nie mogłyby bez niej istnieć, mówi doktor Thomas Faestermann, który stał na czele grupy badawczej  z Monachium.
      Niemcy przeprowadzili badania, w ramach których lit-7 bombardowali strumieniem jąder atomowych litu-7. Uzyskane w ich wyniku pomiary odpowiadają sygnałowi węgla-10 oraz tetraneutronowi o energii wiązania wynoszącej 0,42 MeV (+/- 0,16 MeV). Wynika z nich również, że tetraneutron powinien być tak stabilny jak samodzielny neutron, a czas jego półrozpadu powinien wynieść 450 sekund. Naszym zdaniem to jedyne zgodne z fizyką wyjaśnienie naszych pomiarów, mówi doktor Faestermann.
      Pewność pomiaru wynosi ponad 99,7%. Jednak... to za zbyt mało. Pewność statystyczna dla tej wartości to 3σ. Tymczasem w fizyce istnienie cząstki uznaje się za udowodnione, jeśli pewność statystyczna wynosi co najmniej 5σ. Ten poziom oznacza, że ryzyko, iż sygnał jest fałszywy, wynosi 1:3 500 000. Dlatego też naukowcy z Monachium z niecierpliwością czekają, by inny zespół niezależnie potwierdził ich spostrzeżenia.
      Wyniki badań zostały opublikowane w Physical Letters B.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki badaniom przeprowadzonym w ISIS, brytyjskim źródle neutronów i mionów, naukowcy mogli określić stan... gospodarki Imperium Rzymskiego za rządów trzech cesarzy. Niedestrukcyjnym badaniom poddano trzy monety, wybite za czasów Tyberiusza (cesarz w latach 14–37), Hadriana (117–138) i Juliana II (361–363). Gdy bowiem w grę wchodzą cenne zabytki, naukowcy prowadzą badania metodami niedestrukcyjnymi. Oznacza to np. że z zabytku nie można pobrać próbek. A to z kolei znacznie ogranicza możliwości badawcze. Na szczęście obecnie w sukurs przychodzą takie narzędzia jak ISIS.
      Naukowcy z University of Oxford i University of Warwick postanowili sprawdzić skład wspomnianych monet. Sprawdzenie, czy ich powierzchnia nie została sztucznie wzbogacona lub czy do metali bardziej szlachetnych nie dodano zbyt dużo tańszych metali może wiele powiedzieć o społeczeństwie i stanie gospodarki z czasów, gdy monety wybito.
      Już wcześniej było wiadomo, że powierzchnia monet to w dużej mierze czyste złoto. Jednak badania takie ograniczały się do ułamków milimetra grubości monety. Istniało więc uzasadnione podejrzenie „a co, jeśli?”. Wiemy, że Rzymianie celowo wzbogacali powierzchnię swoich srebrnych monet, by ukryć fakt, że wewnątrz są one pełne miedzi. Mieliśmy więc pełne podstawy, by uważać, że coś podobnego mogli robić ze złotymi monetami. Dzięki ISIS mogliśmy dotrzeć do samego środka monet w sposób całkowicie niedestrukcyjny. Przekonaliśmy się, że wysoki odsetek czystego złota, z jakim mamy do czynienia na powierzchni monet, pozostaje stały na całej grubości monety, mówi główny autor badań, doktor George Green z University of Oxford.
      Z jednej strony to potwierdzenie dobrego stanu rzymskiej gospodarki z czasów wybicia monet. Z drugiej zaś, jak zapewnia Green, upewnienie się, że w przypadku rzymskich złotych monet, to, co widać na powierzchni, znajduje się też we wnętrzu.
      Spektroskopia z użyciem mionów ma i tę zaletę, że nie wymaga wcześniejszego oczyszczenia badanego obiektu, co pozwala na zmniejszenie kosztów, zaoszczędzenie czasu oraz – często – uchronienie zabytku, który może prowadzić do jego uszkodzenia. Dlatego też technika taka jest szczególnie użyteczna przy badaniu np. obiektów wydobytych z wraków.
      Metoda ta polega na wystrzeleniu strumienia mionów w kierunku badanego obiektu. Są one przechwytywane przez atomy w monetach, w wyniku czego dochodzi do emisji promieniowania unikatowego dla pierwiastków, z których ono pochodzi.
      Uzyskane wyniki pokazują, jak wielki potencjał drzemie w tej metodzie badawczej. To technika niedestrukcyjna, która pozwala na zajrzenie pod powierzchnię zabytków. Nie wymaga ona specjalnego przygotowania próbki i nie powoduje, że badany obiekt staje się radioaktywny. Jest zatem idealnym narzędziem do badań zabytków. Pozwala ona nie tylko sprawdzić skład monet pod ich powierzchnią, ale określić m.in. głębokość korozji, zidentyfikować unikatowe zmiany składu chemicznego związane z konkretnym procesem produkcyjnym, czy też przekonać się, czy nie mamy do czynienia z fałszywką, dodaje doktor Adrian Hillier, odpowiedzialny w ISIS za badania z użyciem mionów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzmiel nie powinien latać, ale o tym nie wie, i lata, Lot trzmiela przeczy prawom fizyki. Setki tysięcy trafień w wyszukiwarkach, rozpaleni komentatorzy i teorie spiskowe, posiłkujące się tym mitem pokazują, jak bardzo trwałe potrafią być niektóre fałszywe przekonania. Bo przecież niemal każdy z nas słyszał, że zgodnie z prawami fizyki trzmiel latać nie powinien i każdy z nas widział, że jednak lata. Naukowcy najwyraźniej coś przed nami ukrywają lub coś nie tak jest z fizyką. A może coś nie tak jest z przekonaniem o niemożności lotu trzmiela?
      Obecnie trudno dociec, skąd wziął się ten mit. Jednak z pewnością możemy stwierdzić, że swój udział w jego powstaniu miał francuski entomolog Antoine Magnan. We wstępie do swojej książki La Locomotion chez les animaux. I : le Vol des insectes z 1934 roku napisał: zachęcony tym, co robione jest w lotnictwie, zastosowałem prawa dotyczące oporu powietrza do owadów i, wspólnie z panem Sainte-Lague, doszliśmy do wniosku, że lot owadów jest niemożliwością. Wspomniany tutaj André Sainte-Laguë był matematykiem i wykonywał obliczenia dla Magnana. Warto tutaj zauważyć, że Magnan pisze o niemożności lotu wszystkich owadów. W jaki sposób w popularnym micie zrezygnowano z owadów i pozostawiono tylko trzmiele?
      Według niektórych źródeł opowieść o trzmielu, który przeczy prawom fizyki krążyła w latach 30. ubiegłego wieku wśród studentów niemieckich uczelni technicznych, w tym w kręgu uczniów Ludwiga Prandtla, fizyka niezwykle zasłużonego w badaniach nad fizyką cieczy i aerodynamiką. Wspomina się też o „winie” Jakoba Ackereta, szwajcarskiego inżyniera lotnictwa, jednego z najwybitniejszych XX-wiecznych ekspertów od awiacji. Jednym ze studentów Ackerta był zresztą słynny Wernher von Braun.
      Niezależnie od tego, w jaki sposób mit się rozwijał, przyznać trzeba, że Magnan miałby rację, gdyby trzmiel był samolotem. Jednak trzmiel samolotem nie jest, lata, a jego lot nie przeczy żadnym prawom fizyki. Na usprawiedliwienie wybitnych uczonych można dodać, że niemal 100 lat temu posługiwali się bardzo uproszczonymi modelami skrzydła owadów i jego pracy. Konwencjonalne prawa aerodynamiki, używane do samolotów o nieruchomych skrzydłach, rzeczywiście nie są wystarczające, by wyjaśnić lot owadów. Tym bardziej, że Sainte-Laguë przyjął uproszczony model owadziego skrzydła. Tymczasem ich skrzydła nie są ani płaskie, ani gładkie, ani nie mają kształtu profilu lotniczego. Nasza wiedza o locie owadów znacząco się zwiększyła w ciągu ostatnich 50 lat, a to głównie za sprawą rozwoju superszybkiej fotografii oraz technik obliczeniowych. Szczegóły lotu trzmieli poznaliśmy zaś w ostatnich dekadach, co jednak nie świadczy o tym, że już wcześniej nie wiedziano, że trzmiel lata zgodnie z prawami fizyki.
      Z opublikowanej w 2005 roku pracy Short-amplitude high-frequency wing strokes determine the aerodynamics of honeybee flight autorstwa naukowców z Kalifornijskiego Instytut Technologicznego (Caltech) oraz University of Nevada, dowiadujemy się, że większość owadów lata prawdopodobnie dzięki temu, iż na krawędzi natarcia ich skrzydeł tworzą się wiry. Pozostają one „uczepione” do skrzydeł, generując siłę nośną niezbędną do lotu. U tych gatunków, których lot udało się zbadać, amplituda uderzeń skrzydłami była duża, a większość siły nośnej było generowanej w połowie uderzenia.
      Natomiast w przypadku pszczół, a trzmiele są pszczołami, wygląda to nieco inaczej. Autorzy badań wykazali, że pszczoła miodna charakteryzuje się dość niewielką amplitudą, ale dużą częstotliwością uderzeń skrzydłami. W ciągu sekundy jest tych uderzeń aż 230. Dodatkowo, pszczoła nie uderza skrzydłami w górę i w dół. Jej skrzydła poruszają się tak, jakby ich końcówki rysowały symbol nieskończoności. Te szybkie obroty skrzydeł generują dodatkową siłę nośną, a to kompensuje pszczołom mniejszą amplitudę ruchu skrzydłami.
      Obrany przez pszczoły sposób latania nie wydaje się zbyt efektywny. Muszą one bowiem uderzać skrzydłami z dużą częstotliwością w porównaniu do rozmiarów ich ciała. Jeśli przyjrzymy się ptakom, zauważymy, że generalnie, rzecz biorąc, mniejsze ptaki uderzają skrzydłami częściej, niż większe. Tymczasem pszczoły, ze swoją częstotliwością 230 uderzeń na sekundę muszą namachać się więcej, niż znacznie mniejsza muszka owocówka, uderzająca skrzydłami „zaledwie” 200 razy na sekundę. Jednak amplituda ruchu skrzydeł owocówki jest znacznie większa, niż u pszczoły. Więc musi się ona mniej napracować, by latać.
      Pszczoły najwyraźniej „wiedzą” o korzyściach wynikających z dużej amplitudy ruchu skrzydeł. Kiedy bowiem naukowcy zastąpili standardowe powietrze (ok. 20% tlenu, ok. 80% azotu) rzadszą mieszaniną ok. 20% tlenu i ok. 80% helu, w której do latania potrzebna jest większa siła nośna, pszczoły utrzymały częstotliwość ruchu skrzydeł, ale znacznie zwiększyły amplitudę.
      Naukowcy z Caltechu i University of Nevada przyznają, że nie wiedzą, jakie jest ekologiczne, fizjologiczne i ekologiczne znaczenie pojawienia się u pszczół ruchu skrzydeł o małej amplitudzie. Przypuszczają, że może mieć to coś wspólnego ze specjalizacją w kierunku lotu z dużym obciążeniem – pamiętajmy, że pszczoły potrafią nosić bardzo dużo pyłku – lub też z fizjologicznymi ograniczeniami w budowie ich mięśni. W świecie naukowym pojawiają się też głosy mówiące o poświęceniu efektywności lotu na rzecz manewrowości i precyzji.
      Niezależnie jednak od tego, czego jeszcze nie wiemy, wiemy na pewno, że pszczoły – w tym trzmiele – latają zgodnie z prawami fizyki, a mit o ich rzekomym łamaniu pochodzi sprzed około 100 lat i czas najwyższy odłożyć go do lamusa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Królewska Szwedzka Akademia Nauk ogłosiła, że tegoroczna Nagroda Nobla z fizyki została przyznana za wkład w zrozumienie złożonych systemów fizycznych. Połową nagrody podzielą się Syukuro Manabe i Klaus Hasselmann za fizyczne modelowanie klimatu Ziemi, obliczenie jego zmienności i wiarygodne przewidzenie procesu ocieplania się. Druga połowa trafi do Giorgio Parisiego za odkrycie współzależności nieuporządkowania i fluktuacji w systemach fizycznych, od skali atomowej po planetarną.
      Wszyscy trzej laureaci specjalizują się badaniu chaotycznych i pozornie przypadkowych wydarzeń. Manabe i Hasselmann położyli wielkie zasługi dla lepszego zrozumienia klimatu naszej planety i wpływu nań człowieka. Z kolei Parisi zrewolucjonizował naszą wiedzę o materiałach nieuporządkowanych i procesach losowych.
      Syukuro Manabe wykazał, w jaki sposób zwiększona koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze prowadzi do zwiększenia temperatury na powierzchni Ziemi. Już w latach 60. ubiegłego wieku pracował nad rozwojem fizycznych modeli ziemskiego klimatu. Był pierwszym naukowcem, który badał związek pomiędzy bilansem radiacyjnym Ziemi a pionowym ruchem mas powietrza wywołanym konwekcją.
      Żeby poradzić sobie z tak skomplikowanym zadaniem obliczeniowym, stworzył uproszczony model, który opisywał pionową kolumnę powietrza o wysokości 40 kilometrów i za jego pomocą testował różny skład atmosfery. Po setkach godzin obliczeń i symulacji wykazał, że poziom tlenu i azotu mają pomijalny wpływ, a o temperaturze decyduje dwutlenek węgla. Uczony wykazał, że przy dwukrotnym wzroście stężenia CO2, temperatura na powierzchni rośnie o ponad 2 stopnie Celsjusza. Jego model potwierdził, że wzrost temperatury na powierzchni Ziemi rzeczywiście jest zależny od koncentracji CO2, gdyż przewidywał wzrost temperatury przy powierzchni i jednoczesne ochładzanie się wyższych partii atmosfery. Gdyby za wzrost temperatury odpowiadały zmiany w promieniowaniu słonecznym, to cała atmosfera powinna się ogrzewać w tym samym czasie.
      Swój uproszczony, dwuwymiarowy model, zapoczątkowany w latach 60., rozbudował, gdy wzrosły możliwości obliczeniowe komputerów i mógł do niego dodawać kolejne elementy. W roku 1975 Manabe przedstawił trójwymiarowy model klimatyczny. Był on kolejnym krokiem milowym ku lepszemu zrozumieniu klimatu. Prace Manabe stanowią fundament dla współczesnych modeli.
      Około 10 lat po przełomowych pracach Manabe Klaus Hasselmann stworzył model fizyczny, w którym połączył pogodę i klimat. Odpowiedział w ten sposób na niezwykle ważne pytanie, dlaczego modele klimatyczne mogą być wiarygodne, pomimo tego, że sama pogoda jest zmienna i chaotyczna. Hasselmann stworzył też metody pozwalające na zidentyfikowanie sygnałów, świadczących o wpływie na klimat zarówno procesów naturalnych, jak i działalności człowieka. To dzięki nim jesteśmy w stanie udowodnić, że zwiększone temperatury na powierzchni Ziemi są spowodowane antropogeniczną emisją dwutlenku węgla.
      W latach 50. Hasselmann był doktorantem fizyki w Hamburgu, gdzie zajmował się dynamiką płynów i rozwijał modele opisujące fale i prądy oceaniczne. Przeprowadził się do Kalifornii i nadal zajmował się oceanografią. Poznał tam m.in. słynnego Charlesa Keelinga, autora najdłuższej serii pomiarów stężenia CO2 w atmosferze. Jednak wówczas nie przypuszczał jeszcze, że w swoich badaniach będzie regularnie wykorzystywał krzywą Keelinga.
      Hasselmann wiedział, że stworzenie modelu klimatycznego z chaotycznych danych pogodowych będzie niezwykle trudne. A zadania nie ułatwia fakt, że zjawiska wpływające na klimat są niezwykle zmienne w czasie. Mogą być to zjawiska gwałtowne i szybko się zmieniające, jak siła wiatru i temperatura powietrza, ale również bardzo powolne, jak topnienie lodowców czy ogrzewanie się oceanów. Wystarczy wziąć pod uwagę fakt, że równomierne zwiększenie temperatury o 1 stopień Celsjusza może trwać w przypadku atmosfery kilka tygodni, ale w przypadku oceanów mogą minąć setki lat. Prawdziwym wyzwaniem było uwzględnienie tych szybkich chaotycznych zmian pogodowych w obliczeniach dotyczących klimatu i wykazaniu, w jaki sposób wpływają one na klimat. Hasselmann stworzył stochastyczny model klimatyczny, do którego zainspirowały go prace Einsteina nad ruchami Browna.
      A gdy już ukończył model zmienności klimatu i wpływu nań pogody, stworzył modele opisujące wpływ człowieka na cały system. Pozwalają one odróżnić np. wpływ zmian promieniowania słonecznego od wpływu gazów emitowanych przez wulkany, a te od wpływu gazów emitowanych przez człowieka.
      Około 1980 roku Giorgio Parisi, ostatni z tegorocznych laureatów, znalazł ukryte wzorce w nieuporządkowanych złożonych materiałach. To jedno z najważniejszych osiągnięć teorii złożonych systemów. Dzięki niemu jesteśmy w stanie lepiej rozumieć i badać wiele pozornie losowych zjawisk i nieuporządkowanych materiałów. Odkrycie to ma znaczenie nie tylko fizyce. Ma olbrzymie znaczenie dla matematyki, biologii, neurologii czy maszynowego uczenia się.
      Parisi rozpoczął swoje przełomowe prace od badań szkła spinowego. To materiał magnetyczny, który wykazuje lokalne uporządkowanie spinów, czyli momentów magnetycznych, ale nie posiadający wypadkowego momentu magnetycznego. Szkło spinowe to stop metalu, w którym mamy np. atomy żelaza są losowo rozmieszczone wśród atomów miedzi. Jednak mimo że w stopie znajduje się niewiele atomów żelaza, to radykalnie zmieniają one właściwości magnetyczne całego materiału. Zachowują się jak małe magnesy, na które wpływają sąsiadujące atomy. W standardowym magnesie wszystkie spiny mają ten sam kierunek.
      Jenak w szkle spinowym niektóre pary usiłują wskazywać w jednym kierunku, a inne w innym. Parisi chciał dowiedzieć się, jak wybierają one optymalną orientację. Problemem tym zajmowało się wielu wybitnych uczonych, w tym laureaci Nagrody Nobla. Jednym ze sposobów na znalezienie odpowiedzi było wykorzystanie tzw. replica trick, matematycznej metody, w której wiele kopii tego samego systemu było przetwarzanych jednocześnie. Jednak w fizyce się to nie sprawdzało.
      W 1979 roku Parisi dokonał przełomowego odkrycia na tym polu. Wykazał, że w kopiach istnieją ukryte struktury i opisał je matematycznie. Minęło wiele lat, zanim udowodniono, że rozwiązanie Parisiego jest prawidłowe. Od tamtej jednak pory jego metoda jest używana do badania systemów nieuporządkowanych.
      Syukuro Manabe urodził się w Japonii w 1931 roku. Jest pionierem w wykorzystaniu komputerów do symulowania klimatu. Pracę doktorską obronił na Uniwersytecie Tokijskim w 1958 roku, następnie wyjechał do USA, gdzie pracował w US Weather Bureau, NOAA (Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna) i Princeton University. Jest obecnie starszym meteorologiem na Princeton University. Jest również członkiem Akademii Nauk USA, zagranicznym członkiem Akademii Japońskiej, Academia Europaea i Royal Society of Canada, laureatem licznych nagród naukowych.
      Klaus Hasselmann, urodzony w Hamburgu w 1931 roku, to czołowy niemiecki oceanograf i specjalista od modelowania klimatu. Jest twórcą modelu zmienności klimatycznej nazwanego modelem Hasselmanna. Życie zawodowe związał głównie z Uniwersytetem w Hamburgu, pracował też na Uniwersytecie w Getyndzie i w Instytucie Dynamiki Cieczy im. Maxa Plancka. Był dyrektorem-założycielem Instytutu Meteorologii im. Maxa Plancka oraz dyrektorem naukowym w Niemieckim Centrum Obliczeń Klimatycznych. Obecnie zaś jest wiceprzewodniczącym Europejskiego forum Klimatycznego, które założył w 2001 roku wraz z prof. Carlo Jaegerem. Za swoją pracę naukową otrzymał m.in. nagrodę od Europejskiego Towarzystwa Geofizycznego i amerykańskich oraz brytyjskich towarzystw Meteorologicznych.
      Giorgio Parisi urodził się w 1948 roku. Jest fizykiem teoretycznym, a jego zainteresowania koncentrują się na mechanice statystycznej, kwantowej teorii pola i systemach złożonych. Pracował w Laboratori Nazionali di Frascati, na Columbia University, Institut des Hautes Études Scientifiques oraz École normale supérieure i Uniwersytecie Rzymskim Tor Vergata. Jest też prezydentem jednej z najstarszych i najbardziej prestiżowych europejskich instytucji naukowych Accademia dei Lincei oraz członkiem Francuskiej Akademii Nauk, amerykańskiej Akademii Nauk czy Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego. Parisi to laureat wielu nagród w tym Nagrody Enrico Fermiego czy Medalu Maxa Plancka.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...