Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Znaleziona w Algierii skała jest starsza od Ziemi. Niczego starszego już nie znajdziemy?

Recommended Posts

W maju ubiegłego roku na południu Algierii na pustyni Erg Chech znaleziono niezwykły kamień. Bliższe badania wykazały, że jest on starszy od Ziemi, powstał zaledwie 2 miliony lat po powstaniu Układu Słonecznego i prawdopodobnie stanowił część protoplanety, która nigdy nie przeistoczyła się w planetę.

Od ponad 20 lat badam meteoryty, a to najprawdopodobniej najwspanialszy meteoryt jaki widziałem", mówi Jean-Alix Barrat z Uniwersytetu Zachodniej Bretanii (Université de Bretagne Occidentale). Meteoryt Erg Chech 002 (EC 002) jest jedynym takim obiektem kiedykolwiek znalezionym na Ziemi. Jest achondrytem, a konkretnie andezytem, co już czyni go rzadkim. Jakby jeszcze tego było mało, okazało się, że magma, z której powstał, stygła przez co najmniej 100 000 lat. A badania izotopów aluminium i magnezu wskazują, że do krystalizacji tych pierwiastków w EC 002 doszło przed 4,565 miliarda lat temu na obiekcie macierzystym, który powstał 4,566 miliarda lat temu. Ziemia liczy sobie zaś 4,54 miliarda lat. Zatem EC 002 jest o około 20 milionów lat starszy od Ziemi.

Ten meteoryt to najstarsza skała magmowa, jaką dotychczas analizowano. Rzuca ona nowe światło na tworzenie się pierwotnej skorupy, która pokrywała najstarsze protoplanety, stwierdzili autorzy badań.

W przeciwieństwie do bazaltu, który powstaje w wyniku szybkiego ochładzania się lawy zawierającej magnez i żelazo, andezyt jest złożony w dużej mierze z krzemianów bogatych w sód. Na Ziemi andezyty powstają w strefach subdukcji, gdzie krawędzie płyt tektonicznych zanurzają się pod inne płyty.

Meteoryty achondrytowe są rzadko znajdowane. Jednak ostatnie eksperymenty sugerują, że mogą one powstawać w wyniku topnienia chondrytów. Jako, że obiekty zbudowane z chondrytów powszechnie występują w Układzie Słonecznym, nie można wykluczyć, że w przeszłości formujące się protoplanety bardzo często miały andezytową skorupę. Jednak analiza spektralna EC 002 wykazała, że nie jest on podobny do niczego, co znamy z Układu Słonecznego.

Obecnie bardzo rzadko spotykamy andezytowe meteoryty. Powstaje więc pytanie, jeśli na początku historii naszego układu planetarnego rzeczywiście powszechnie formowały się planety z andezytowymi skorupami, to co się z tym materiałem stało? Być może został rozbity i włączony w obecnie istniejące obiekty. Jako, że EC 002 jest tylko trochę starszy od Ziemi, nie można wykluczyć, że protoplaneta, z której pochodzi, rozpadła się, a z części jej materiału powstała nasza planeta.

Im bardziej zbliżamy się do początków Układu Słonecznego, tym bardziej sprawa się komplikuje. Myślę, że nie znajdziemy już na Ziemi żadnej starszej próbki niż EC 002, mówi Barrat.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Możemy natrafić na obiekty starsze niż Układ Słoneczny, ale chyba nie na Ziemi ze względu na wysokie prędkości. Chociaż kto wie? Ten kto jest pewien, niechaj pierwszy rzuci meteorytem, że tak pozwolę sobie sparafrazować zbiór opowiadań fantastycznych :) Oumuamua miała prędkość 90 km/s w peryhelium i jakieś 26 km/s w nieskończoności (velocity at infinity), bo porusza się po hiperboli. Więc jest bardzo prawdopodobne, że wyparuje po wejściu w atmosferę i ewentualnym uderzeniu w Ziemię.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

A nikomu nie przyszło do głowy, że może to być fragment planety Thea, która uderzyła w Ziemię, w wyniku czego powstał nasz Księżyc?

Albo faktycznie jest to kamień pochodzący spoza Układu Słonecznego, jak ta "Omułka" (Oumuamua). Przez miliardy lat takie "Omółki" mogły miliony razy omijać Ziemię, ale niektóre mogły w nią trafić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak stare znaleziska zawsze robiły na mnie wrażenie :) Niezwiązane z tematem, ale widziałem niedawno artykuł o najstarszych skamielinach zwierząt (gąbek) znalezionych w skałach sprzed 760-550 milionów lat, które żyły, o ile to są faktycznie gąbki, na długo przed eksplozją kambryjską.

 

Quote

The first animals: Ca. 760-million-year-old sponge-like fossils from Namibia

One of the most profound events in biospheric evolution was the emergence of animals, which is thought to have occurred some 600-650 Ma. Here we report on the discovery of phosphatised body fossils that we interpret as ancient sponge-like fossils and term them Otavia antiqua gen. et sp. nov. The fossils are found in Namibia in rocks that range in age between about 760 Ma and 550 Ma. This age places the advent of animals some 100 to 150 million years earlier than proposed, and prior to the extreme climatic changes and postulated stepwise increases in oxygen levels of Ediacaran time. These findings support the predictions based on genetic sequencing and inferences drawn from biomarkers that the first animals were sponges. Further, the deposition and burial of Otavia as sedimentary particles may have driven the large positive C-isotopic excursions and increases in oxygen levels that have been inferred for Neoproterozoic time.

https://www.researchgate.net/publication/255728283_The_first_animals_Ca_760-million-year-old_sponge-like_fossils_from_Namibia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowe badania dostarczyły najsilniejszych jak dotychczas dowodów, że ziemskie kontynenty uformowały się w wyniku gigantycznych uderzeń meteorytów, do których dochodziło przede wszystkim w ciągu pierwszego miliarda lat istnienia Ziemi.
      Ziemia jest jedyną znaną nam planetą posiadającą kontynenty. Nie wiemy jednak, jak doszło do ich powstania. Od kilkudziesięciu lat znana jest hipoteza mówiąca, że kontynenty powstały w wyniku gigantycznych uderzeń meteorytów. Dotychczas jednak brakowało mocnych dowodów na jej poparcie.
      Doktor Tim Johnson i jego zespół z australijskiego Curtin University opublikowali na łamach Nature artykuł Giant impacts and the origin and evolution of continents, w którym opisują zdobyte przez siebie dowody na rolę meteorytów w formowaniu się kontynentów.
      Naukowcy przeprowadzili badania izotopów tlenu w kryształach cyrkonu znajdujących się w skałach magmowych kratonu [to stara niepodlegająca już fragmentacji część skorupy ziemskiej – red.] Pilbara w zachodniej Australii. Kraton ten uformował się 3,6 miliarda lat temu i obok kratonu Kaapvaal na południu Afryki jest najstarszym zachowanym fragmentem skorupy Ziemi. Badanie izotopów tlenu w kryształach cyrkonu pokazało, że doszło do odwróconego topienia się skał, który rozpoczął się wyżej i postępował w dół. Takie zjawisko jest zgodne z wynikiem uderzenia wielkiego meteorytu, mówi uczony.
      Naukowcy wyróżnili co najmniej trzy etapy tworzenia się kratonu Pilbara. Izotopy tlenu w cyrkonie sprzed ok. 3,6 miliarda lat wskazują na rozpoczęcie procesu masowego topnienia skał. Doszło do niego w wyniku wielkich uderzeń meteorytów, które doprowadziły do popękania skorupy ziemskiej i rozpoczęcia długotrwałej aktywności geotermalnej w wyniku interakcji z globalnym oceanem.
      Drugi etap związany jest z cyrkonem sprzed 3,4 miliarda lat, który jest współczesny najstarszym znanym sferulom, czyli drobnym kulkom szkliwa powstałym w wyniku uderzenia meteorytu w skały. Cyrkony etapu trzeciego są zaś wynikiem recyklingu skał suprakrustalnych.
      Przeprowadzone przez nas badania dostarczają pierwszych mocnych dowodów, że proces, który doprowadził do utworzenia się kontynentów, rozpoczął się od gigantycznych uderzeń meteorytów. Uderzenia te były podobne do tego, które zabiło dinozaury, ale miały miejsce miliardy lat wcześniej, mówi Johnson. Naukowiec dodaje, że zrozumienie tworzenia się i ewolucji kontynentów jest niezwykle ważne, gdyż to na lądach istnieje większość ziemskiej biomasy i ważnych minerałów. Istnienie tych minerałów to wynik procesu dyferencjacji skorupy ziemskiej, który rozpoczął się wraz z tworzeniem się pierwszych mas lądowych, a kraton Pilbara jest tylko jednym z nich, dodaje.
      Teraz Johnson i jego zespół chcą zbadać, czy w innych starych skałach na Ziemi zauważą podobny schemat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych (U.S. Space Force) i NASA podpisały umowę, na podstawie której upubliczniono informacje o bolidach, będące w posiadaniu rządu federalnego. Bolidy to meteory jaśniejsze niż Wenus. Bolidy to dość rzadkie zjawiska. Powstają, gdy w atmosferę wpada obiekt znacznie większy od zwykłego meteoru.
      Agendy amerykańskiego rządu federalnego przez dziesięciolecia gromadziły za pomocą różnych czujników informacje o bolidach. Umowa, podpisana obecnie przez wchodzące w skład NASA Biuro Koordynacji Obrony Planetarnej (PDCO) i Siły Kosmiczne, pozwoli na ulepszenie wysiłków na rzecz obrony Ziemi przed niespodziewanymi gośćmi z kosmosu. Obiekty bliskie Ziemi (NEO – near Earth objects) są obecnie katalogowane, charakteryzowane i śledzone. Powstają też pierwsze scenariusze działań obronnych, które mogłyby zostać podjęte, gdyby do Ziemi zbliżał się duży zagrażający nam obiekt.
      W ciągu roku w atmosferę wpada kilkadziesiąt bolidów. Rejestrujące je czujniki przekazują dane do Center for Near Earth Object Studies (CNEOS). W tamtejszej bazie danych znajdują się informacje o około 1000 bolidów, jakie zarejestrowano od 1988 roku. Teraz, dzięki podpisanej umowie, naukowcy zyskają dostęp do znacznie bardziej szczegółowych danych. Najbardziej interesują ich informacje o krzywej blasku. To zmiany intensywności świecenia bolidu podczas jego rozpadania się w atmosferze. Z danych takich naukowcy mogą wnioskować m.in. o składzie i budowie bolidów.
      Upublicznienie nowych danych na temat bolidów to kolejny obszar współpracy pomiędzy NASA a U.S. Space Force. Pozwoli to na udoskonalenie naszego rozumienia tych obiektów oraz lepszego przygotowania się do zagrożeń jakie NEO stwarzają dla Ziemi, stwierdziła Lindley Johnson z NASA.
      W ostatnim czasie NASA intensyfikuje wysiłki na rzecz obrony Ziemi przed asteroidami. Przed dwoma laty zidentyfikowano co najmniej 11 asteroid o średnicy ponad 100 metrów, które mogą uderzyć w Ziemię. Jednak żadna z nich nie zagrozi nam przez najbliższych 100 lat. Warto tez przypomnieć, że pod koniec ubiegłego roku wystartowała pierwsza testowa misja obrony Ziemi, a NASA uruchomiła nowoczesne narzędzie do oceny ryzyka uderzeń.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wśród niezwykle bogatego wyposażenia grobowca Tutanchamona znaleziono m.in. piękny sztylet wykonany z żelaza z meteorytu. Powstał on u zarania epoki żelaza, gdy ludzkość jeszcze powszechnie nie korzystała z tego materiału. Samo żelazo było wówczas rzadkie i służyło głównie do wytwarzania przedmiotów ozdobnych i ceremonialnych.
      Niektóre z prehistorycznych przedmiotów wykonanych z żelaza wyprodukowano właśnie z metalu pochodzącego z meteorytów. Najstarszy sztylet tego typu został znaleziony w grobie w Alacuhöyük w Turcji. Jest on datowany na rok około 2300 p.n.e., powstał więc we wczesnej epoce brązu. Uległ jednak tak dużej korozji, że bardzo trudno badać jest technikę jego wykonania. Sztylet Tutanchamona zachował się zaś w bardzo dobrym stanie, stanowi więc gratkę dla badaczy.
      Rządy Tutanchamona przypadają na lata 1361–1352 p.n.e. Panował więc w późnej epoce brązu, zanim użycie żelaza się rozpowszechniło. Wysoka jakość wyrobów z żelaza pochodzącego z meteorytów pokazuje, że już wówczas technologia obróbki tego metalu była dobrze opanowana. Nie wiemy jednak, jak wyglądał proces produkcyjny.
      Nie wiemy nawet, czy sztylet pochodzi z Egiptu. Nie mamy bowiem pewności, czy już w czasach XVIII dynastii – której przedstawicielem był Tutanchamon – Egipcjanie opanowali obróbkę żelaza. Już kilka lat temu grupa naukowców wskazywała na listy z Amarny, czyli pozostałości korespondencji dyplomatycznej faraonów z ich wasalami i państwami niezależnymi. Zachowały się tam m.in. listy prezentów wysłanych do Amenhotepa III (1471–1379 p.n.e.) przez Tusrattę, króla państwa Mitanni, który wydał za Amenhotepa księżniczkę Taduhepę. Czytamy w nich: "1 sztylet, którego ostrze jest z żelaza, pochwa ze złota, rękojeść z hebanu pokrytego złotem, ozdobiony kamieniami...". Naukowcy sugerowali, że sztylet Tutanchamona mógł nie powstać w Egipcie, a być prezentem.
      Zagadkę tę postanowili rozwiązać Takafumi Matsui, Ryota Moriwaki i Tomoko Arai z Chiba Institute of Technology w Japonii oraz Eissa Zidan z Grand Egyptian Museum. Przeprowadzone przez nich analizy metodami niedestrukcyjnymi wykazały, że żelazo na sztylet pochodziło z meteorytu. Jednocześnie jednak wykluczyli, by materiał został poddany obróbce w wysokiej temperaturze. Zachowały się bowiem tzw. figury Widmanstättena, czyli wzory widoczne na przekroju poprzecznym meteorytów żelaznych. Doszło jednak do znacznej utraty siarki z inkluzji z troilitu, niemagnetycznego siarczku żelaza. To wskazuje na obróbkę niskotemperaturową, podczas której materiał został podgrzany do około 700 stopni Celsjusza i był wykuwany. Wcześniejsze eksperymenty wykazały, że meteoryty żelazne zawierające niewiele fosforu i siarki można łatwo kuć w temperaturze poniżej 1100 stopni Celsjusza. Meteoryty o wysokiej zawartości siarki i fosforu pękają przy próbach niskotemperaturowego kucia. W sztylecie Tutanchamona siarki i fosforu jest zaś bardzo mało.
      Po określeniu techniki produkcji ostrza, naukowcy przyjrzeli się innym elementom sztyletu. Zauważyli, że złota okleina rękojeści zawiera zaskakująco dużo wapnia. Uznali, że wapń ten pochodzi z materiału użytego do mocowania okleiny. Nie był to, ich zdaniem, powszechnie używany wówczas klej organiczny, gdyż ten nie nadawał by się do mocowania kamieni szlachetnych i grudek złota do gładkiej złotej rękojeści. Naukowcy uważają, że użyto tutaj materiału podobnego do zaprawy murarskiej czy tynku. Brak siarki na rękojeści wskazuje, że była to zaprawa/tynk z wapna palonego (CaO) lub wodorotlenku wapnia (CaOH2), a nie zaprawa gipsowa (CaSO4). Użycie zapraw z wapna palonego czy wodorotlenku wapna – jako wymagające znacznie wyższych temperatur, a więc zużycia większej ilości drewna, którego w Egipcie brakowało – rozpowszechniło się dopiero w epoce ptolemejskiej, 1000 lat po śmierci Tutanchamona. Gips w roli kleju był zaś stosowany znacznie wcześniej.
      Uwzględniając więc listy z Amarny oraz zawartość wapnia, a brak siarki na rękojeści sztyletu, naukowcy uznali, że jest bardzo prawdopodobnym, iż sztylet Tutanchamona jest prezentem, jaki od Tusratty otrzymał Amenhotep III.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ziemia wraz z Układem Słonecznym znajduje się w szerokiej na setki lat świetlnych pustce otoczonej tysiącami młodych gwiazd. Pustka ta, w której średnia gęstość materii międzygwiezdnej jest 10-krotnie mniejsza niż w Drodze Mlecznej, zwana jest Bąblem Lokalnym. Naukowcy z Center for Astrophysics | Harvard & Smithsonian (CfA) i Space Telescope Science Institute (STScI) postawili sobie za zadanie odtworzenie historii naszego galaktycznego sąsiedztwa. Wykazali, jak szereg wydarzeń, które rozpoczęły się przed 14 milionami lat, doprowadził do stworzenia bąbla, odpowiedzialnego za powstanie niemal wszystkich pobliskich gwiazd.
      Astronom i ekspertka od wizualizacji danych, Catherine Zucker, która brała udział w badaniach mówi, że to naprawdę historia narodzin, po raz pierwszy jesteśmy w stanie wyjaśnić, jak rozpoczęło się formowanie wszystkich pobliskich gwiazd.
      Głównym elementem pracy naukowców jest animacja 3D, która pokazuje, że wszystkie młode gwiazdy i regiony gwiazdotwórcze znajdujące się w odległości 500 lat świetlnych od Ziemi, umiejscowione sa na powierzchni Bąbla Lokalnego. O jego istnieniu wiadomo od dziesięcioleci, ale dopiero teraz zaczynamy rozumieć początki Bąbla i jego wpływ na otaczający go gaz.
      Naukowcy wykazali teraz, że przed 14 milionami lat rozpoczęła się seria eksplozji supernowych, które wypchnęły gaz międzygwiezdny na zewnątrz, tworząc bąbel o powierzchni gotowej do formowania się gwiazd. Dzisiaj wiemy, że na powierzchni Bąbla znajduje się siedem regionów gwiazdotwórczych – chmur molekularnych – gęstych regionów w przestrzeni kosmicznej, w których formują się gwiazdy. Z naszych obliczeń wynika, że w przeciągu milionów lat doszło do 15 eksplozji supernowych, które uformowały Bąbel Lokalny, mówi Zucker. Uczeni zauważyli, że bąbel powoli rozszerza się z prędkością około 6,5 km/s.
      Tempo rozszerzania się bąbla oraz obecne i przeszłe trajektorie gwiazd tworzących się na jego powierzchni zostały określone dzięki danym zebranym przez kosmiczne obserwatorium Gaia Europejskiej Agencji Kosmicznej.
      Gdy wybuchła pierwsza supernowa, która przyczyniła się do powstania Bąbla Lokalnego, Słońce znajdowało się daleko od tego wydarzenia. Jednak około 5 milionów lat temu wiodąca przez galaktykę trasa Słońca zaprowadziła je w kierunku Bąbla i teraz Słońce, zupełnym przypadkiem, znajduje się niemal dokładnie w jego centrum, dodaje profesor João Alves z Uniwersytetu Wiedeńskiego.
      Niemal 50 lat temu pojawiła się teoria mówiąca, że bąble powszechnie występują w Drodze Mlecznej. Teraz mamy na to dowód. Bo jaka jest szansa, że znajdziemy się dokładnie w środku takiej struktury, mówi Goodman. Gdyby bąble były rzadkością, prawdopodobieństwo, że Słońce trafi do samego centrum jednego z nich, byłoby znikome. Droga Mleczna przypomina więc pełen dziur ser szwajcarski, w którym dziury są tworzone przez wybuchy supernowych, a na powierzchni bąbli tworzonych przez umierające gwiazdy, rodzą się kolejne gwiazdy.
      Teraz uczeni planują zmapować więcej bąbli i uzyskać trójwymiarowy obraz ich lokalizacji, kształtów i rozmiarów. Stworzenie takiego spisu bąbli oraz łączących je oddziaływań pozwoli na określenie roli umierających gwiazd w powstawaniu kolejnych pokoleń gwiazd oraz poszerzy naszą wiedzę o strukturze i ewolucji galaktyk podobnych do Drogi Mlecznej.
      Artykuł opisujący badania opublikowano na łamach The Astrophysical Journal Letters, natomiast wszystkie interaktywne dane oraz materiały wideo zostały bezpłatnie udostępnione na specjalnie stworzonej witrynie.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy poszukujący życia poza Układem Słonecznym zwracają uwagę na planety o podobnej masie, rozmiarach, temperaturze i składzie atmosfery, co Ziemia. Astronomowie z University of Cambridge twierdzą jednak, że istnieje znacznie więcej możliwości, niż tylko znalezienie „drugiej Ziemi”. Na łamach Astrophysical Journal opublikowali artykuł, w którym informują o zidentyfikowaniu nowej klasy planet, na których może istnieć życie. A jako że planety tą są bardziej rozpowszechnione i łatwiejsze do obserwowania niż kopie Ziemi, nie można wykluczyć, że ślady życia poza Układem Słonecznym znajdziemy w ciągu kilku lat.
      Ta nowa klasa została przez nich nazwana „planetami hyceańskimi”, od złożenia wyrazów „hydrogen” (wodór) i „ocean”. To światy pokryte oceanem o atmosferze bogatej w wodór. Planety hyceańskie otwierają zupełnie nowe możliwości w dziedzinie poszukiwania życia, mówi główny autor badań, doktor Nikku Madhusudhan z Insytutu Astroomii.
      Wiele z kandydatów na „planety hyceańskie” to obiekty większe i cieplejsze od Ziemi. Ale z ich charakterystyk wynika, że są pokryte olbrzymimi oceanami zdolnymi do podtrzymania życia w takiej formie, jaką znajdujemy z najbardziej ekstremalnych ziemskich środowiskach wodnych. Co więcej, dla planet takich istnieje znacznie większa ekosfera.
      Ekosfera, przypomnijmy, to taki zakres odległości planety od jej gwiazdy macierzystej, w którym woda na planecie może istnieć w stanie ciekłym. Jak się okazuje, w przypadku „planet hyceańskich” ekosfera jest szersza niż dla planet wielkości Ziemi.
      W ciągu ostatnich niemal 30 lat odkryliśmy tysiące planet poza Układem Słonecznym. Większość z nich to planety większe od Ziemi, a mniejsze od Neptuna, zwane super-Ziemiami. To zwykle skaliste lub lodowe olbrzymy z atmosferami bogatymi w wodór. Wcześniejsze badania takich planet pokazywały, że jest na nich zbyt gorąco, by mogło tam istnieć życie.
      Niedawno zespół Madhusudhana prowadził badania super-Ziemi K2-18. Naukowcy odkryli, że w pewnych okolicznościach na planetach takich mogłoby istnieć życie. Postanowili więc przeprowadzić szerzej zakrojone badania, by określić, jakie warunki powinna spełniać planeta i jej gwiazda, by tego typu okoliczności zaszły, które ze znanych egzoplanet je spełniają oraz czy możliwe byłoby zaobserwowanie z Ziemi ich biosygnatur, czyli śladów tego życia.
      Uczeni stwierdzili, że „planety hyceańskie” mogą być do 2,6 razy większe od Ziemi, temperatura ich atmosfery może dochodzić do 200 stopni Celsjusza, ale warunki panujące w oceanach mogą być podobne do warunków, w jakich w ziemskich oceanach istnieją mikroorganizmy. Do klasy tej należą też „ciemne planety hyceańskie”, których obrót jest zsynchronizowany z ich obiegiem wokół gwiazdy, zatem w stronę gwiazdy zwrócona jest zawsze jedna strona planety. Tego typu ciała niebieskie mogłyby utrzymać życie tylko na stronie nocnej.
      Planety większe od Ziemi, ale nie bardziej niż 2,6-krotnie, dominują wśród odkrytych planet. Można przypuszczać, że „planety hyceańskie” występują wśród nich dość powszechnie. Dotychczas jednak nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem, gdyż skupiano się przede wszystkim na badaniu planet najbardziej podobnych do Ziemi.
      Jednak sam rozmiar to nie wszystko. Aby potwierdzić, że mamy do czynienia z „planetą hyceańską” musimy też poznać jej masę, temperaturę oraz skład atmosfery.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...