Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Rosja i Chiny chcą budować wspólną stację naukową na Księżycu

Recommended Posts

Szefowie chińskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej podpisali protokół uzgodnień o wspólnej budowie stacji księżycowej. W dokumencie obie strony wyrażają chęć współpracy nad stworzeniem „Międzynarodowej Księżycowej Stacji Naukowej” i zaproszenia do projektu innych krajów. Podpisy złożyli Zhang Keijan, dyrektor Chińskiej Narodowej Administracji Kosmicznej i Dymitrij Rogozin, dyrektor Roskosmosu.

Szczegóły projektu nie zostały ujawnione. Stwierdzono jedynie, że oba kraje będą pracowały nad zbudowaniem instalacji naukowych na i/lub orbicie Księżyca. Celem jest stworzenie instalacji bezzałogowych i wyposażenie ich w możliwość pobytu tam ludzi.

Chiny już wcześniej mówiły o zbudowaniu stałej bazy na Biegunie Południowym Księżyca. Znajdują się tam duże zasoby zamarzniętej wody. Stacja miałaby powstać w latach 2036–2045. Współpracą w Chinami z zakresie przyszłych misji na Księżyc zainteresowana jest Europejska Agencja Kosmiczna.

Ostatnim podobnym porozumieniem są Artemis Accords. To podpisana niedawno umowa pomiędzy NASA i agencjami kosmicznymi Australii, Wielkiej Brytanii, Japonii, Włoch, Kanady, Lukemburga i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w których określono ramy przyszłej współpracy w kosmosie, powrotu człowieka na Księżyc i eksploracji Marsa. Artemis Accords opisaliśmy szczegółowo w październiku.

Łatwo zauważyć, że Artemis Accords nie podpisała Rosja. Kraj ten z powodzeniem współpracował z USA i innymi partnerami przez ostatnich ponad 20 lat. Wspólnym dziełem jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Rogozin skrytykował jednak Artemis Accords jako „zbyt amerykańskocentryczne”.

Ostania umowa pomiędzy Rosją a Chinami może oznaczać, że Roskosmos co najmniej osłabi swoje związki z NASA i w zakresie eksploracji dalszych obszarów kosmosu będzie współpracował z Państwem Środka.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie podpisała Rosja i Chiny, bo to próba zawłaszczenia przestrzeni kosmicznej przez USA. Dwóch badaczy piszących na łamach Policy Forum magazynu Science wezwało kraje do wypowiedzenia się na temat swoich zastrzeżeń oraz podjęcia przez USA procesu traktatowego ONZ w celu negocjacji w sprawie górnictwa kosmicznego. Obawiali się, że dwustronne umowy NASA, jeśli zostaną zaakceptowane przez wiele narodów, umożliwią interpretację Traktatu w sprawie przestrzeni kosmicznej zawartą w Porozumieniach i uczynią Stany Zjednoczone - jako kraj licencjonujący dla większości firm kosmicznych - de facto strażnika Księżyca i nie tylko.  Obawy są słuszne, bo USA co prawda często bojkotuje szczyty klimatyczne, co nie przeszkadza im w zarabianiu na handlu CO2. 

 Russia has condemned the Artemis Accords as a blatant attempt to create international space law that favors the United States.Two researchers writing in Science magazine's Policy Forum have called on countries to speak up about their objections, and that the United States should go through the United Nations treaty process in order to negotiate on space mining. They were concerned NASA's bilateral agreements, if accepted by many nations, would enable the Accords' interpretation of the Outer Space Treaty to prevail and make the United States—as the licensing nation for most of commercial space companies—the de facto gatekeeper to the Moon and other bodies in the solar system.[8] The United States has made acceptance of the Artemis Accords a prerequisite for participation in NASA's Artemis lunar program.
"The Outer Space Treaty forbids nations from staking claim to another planetary body, but the policy of the US is that countries and companies can own the materials they extract from other worlds."Frans von der Dunk from the University of Nebraska-Lincoln claims that the accords strengthen "the US interpretation of the Outer Space Treaty". This interpretation acknowledges "the basic right for individual States to allow the private sector to become engaged" in commercial activities. The weakened alternative interpretation is that "unilateral approval of commercial exploitation is not in compliance with the Outer Space Treaty, and that only an international regime, notably—presumably—including an international licencing system, could legitimise such commercial exploitation."

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Czyli nic nowego pod słońcem, że Rosja czegoś nie podpisała, wyraziła sprzeciwiła albo czemuś zaprzeczyła. Każdy ciągnie w swoją stronę. Ciebie widzę ciągnie na wschód.

Roskosmos jest w zgliszczach, ale jak to się mówi, Rosja nigdy nie jest tak słaba, jakby chcieli ich sąsiedzi, więc zobaczymy jak będą sobie radzić. Chińczycy mają bardzo ambitny program kosmiczny i wystrzeliwują najwięcej rakiet, więcej niż USA.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, helmut napisał:

Nie podpisała Rosja i Chiny, bo to próba zawłaszczenia przestrzeni kosmicznej przez USA.

Grubo. Zawłaszczyć kosmos, brzmi epicko. A teraz chińsko-rosyjskie Imperium kontratakuje ;)

Wydaje się, że jest to czkawka po:

https://novosti-kosmonavtiki.ru/news/78376/

Urażone ego jednego z dawnych hegemonów, który zaczął rozmieniać się na dobre. Na własne życzenie. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, nie słyszałem o tym. Faktycznie tłumaczyłoby to frustrację :) W każdym normalnym przedsięwzięciu usuwa się elementy, które nie chcą współpracować. Przypomniało mi się o kontrybucjach Rosji z zakresu spychologii podczas śledztwa w sprawie zestrzelenia MH17 na Ukrainą.

SpaceX utopił Roskosmos, co widać na diagramie. Nie udało mi się znaleźć aktualnych danych dla 2019 i 2020, ale nie mam podstaw sądzić, że jest inaczej.

Dz8U4ScVAAAW7Am.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to zawłaszczenie kosmosu to z kwazarami czy bez? bo nie wiem czy mam się martwić o swoją przyszłość :lol::lol: Choinka, i gdzie ja teraz  na ferie pojadę.

Uważam, że to bardzo dobrze, że właśnie są "dwa ognie" bo w tym przypadku to może spowodować konkurencyjność i przyspieszenie starań, a więc w rezultacie możemy jednak dożyć jeszcze czasów podróży kosmicznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiny intensywnie pracują nad dorównaniem USA w eksploracji kosmosu. Niedawno w Państwie Środka zaaprobowano dalsze prace „Dronem latającym nad powierzchnią Marsa”. Prototyp takiego pojazdu został stworzony przez zespół Bian Chunjianga z Chińskiego Narodowego Centrum Nauk o Kosmosie. To nic innego jak helikopter, który ma latać w atmosferze Czerwonej Planety.
      Pierwszy w historii lot śmigłowca na Marsie odbył się w kwietniu bieżącego roku, gdy w nad powierzchnią planety zawisł śmigłowiec Ingenuity wysłany tam wraz z łazikiem Perseverance w ramach misji Mars 2020.
      Chiński śmigłowiec ma być, podobnie jak Ingenuity, sprawdzianem możliwości technologicznych. Podobnie jak amerykański projekt wykorzystuje dwa rotory, które mają pomóc mu latać w atmosferze Marsa, której gęstość wynosi zaledwie 1% gęstości atmosfery ziemskiej. Początkowo zespół Chunjianga rozważał – co proponowały inne chińskie instytucje – wyposażenie swojego drona w skrzydła, jednak badacze uznali, że ze względu na masę, rozmiary i siłę nośną lepiej sprawdzi się konstrukcja podobna do Ingenuity.
      Amerykański śmigłowiec zasilany jest przez panele słoneczne, które umożliwiają mu nieprzerwany lot przez 90 sekund. Chińczycy zastanawiają się nad zasilaniem swojego pojazdu przez łazik lub połączenie dwóch metod – zasilania przez łazik i panele słoneczne.
      Jak dowiadujemy się z China Science Daily, chiński śmigłowiec ma być nieco cięższy od amerykańskiego. Jego masa wyniesie 2,1 kg wobec 1,8 kg masy Ingenuity. Będzie latał na wysokości 5–10 metrów z prędkością do 300 m/s, a lot może trwać do 3 minut.
      Głównym celem śmigłowca, obok sprawdzenia technologii i konstrukcji, ma być przeprowadzanie zwiadu, wyszukiwanie interesujących obiektów badawczych dla łazika i ostrzeganie go przed niebezpieczeństwami, np. przed trudnym terenem.
      Obecnie chińscy specjaliści pracują nad tym, by ich dron był w stanie latać w bardzo rzadkiej atmosferze i przy bardzo niskich temperaturach oraz by radził sobie z wysokim zapyleniem. Śmigłowiec będzie testowany w symulowanych marsjańskich warunkach stworzonych na Ziemi. Chińczycy nie posiadają obecnie instalacji, która pozwalałaby na prowadzenie takich testów. Podobny problem mieli amerykańscy studenci z Caltechu, którzy budowali Ingenuity. Amerykanie wybudowali specjalny tunel powietrzny. Niewykluczone więc, że i naukowcy z Państwa Środka pójdą ich śladem.
      Chińczycy dają sobie 5–6 lat na stworzenie śmigłowca. Wierzą, że w tym czasie pokonają wszelkie przeszkody techniczne i będą w stanie wysłać drona na Marsa.
      Trzeba przypomnieć, że Państwo Środka może pochwalić się coraz większymi osiągnięciami. W maju bieżącego roku Chiny stały się drugim – po USA – krajem, który dokonał w pełni udanego lądowania na Marsie. Na lata 2028–2030 zaplanowały zaś kolejną misję na Marsa, która ma przywieźć próbki z Czerwonej Planety.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Alkohol towarzyszy nam od tysiącleci, a w dawnych społeczeństwach odgrywał ważną rolę rytualną. Naukowcy z Darthmouth College poinformowali, że 9000 lat temu na kopcu na stanowisku Qiaotou w Chinach spożywano piwo. Prawdopodobnie stanowiło to część rytuałów pogrzebowych. Tym samym mamy tutaj do czynienia z jednymi z najstarszych dowodów na produkcję i spożywanie piwa.
      Dolina rzeki Jangcy na południu Chin stanowi centrum produkcji ryżu. Przejście od kultury łowiecko-zbierackiej do rolniczej trwało tutaj przez około 5000 lat, a pierwszymi, którzy prowadzili intensywną uprawę tego zboża, byli przedstawiciele kultury Liangzhu, istniejącej od 5300 do 4400 lat temu. Najstarszą natomiast znaną kulturą tego regionu, która uprawiała ryż i w przypadku której mamy dowody na wczesne osadnictwo jest Shangshan. I to właśnie jej przedstawiciele raczyli się piwem podczas pogrzebów.
      Niedawno odkryto w tym regionie 18 miejsc występowania kultury Shanghan. We wczesnej fazie, w okresie od 10 do 9 tysięcy lat temu osady Shanghan to zwykle małe wioski o powierzchni nie przekraczającej 3 hektarów, z prostymi domostwami i jamami służącymi do przechowywania różnych rzeczy. Jednak około 9000 lat temu zaczynają pojawiać się osady, których powierzchnia przekracza 10 hektarów. Są one otoczone rowami, występują w nich różne typy budowli, w tym również budynki służące przechowywaniu oraz pochówki. Naukowcy rozpoczęli systematyczne prace w czterech takich miejscach.
      Jednym z nich jest stanowisko Qiaotou, pochodzące sprzed 9000–8700 lat. Archeolodzy znaleźli tam kopiec o wymiarach 80 x 50 metrów, wyniesiony 3 metry nad poziom gruntu. Jest on otoczony przez dawne koryto rzeczne oraz rów szerokości 10–15 i głębokości 1,5–2 metrów. W północnej części kopca odkryto dwa szkielety. Są one ściśle powiązane z wieloma jamami, w których złożono ceramiczne naczynia wysokiej jakości. Niektóre z nich zachowały się w całości, a archeolodzy zauważyli, że zostały one ozdobione przez pomalowanie na biało. Na niektórych widnieją abstrakcyjne symbole. Ciała zmarłych zorientowano w kierunku wschodnim, a we wschodniej części kopca znaleziono dołki posłupowe z kamiennymi fundamentami. Wydaje się, że w tamtym miejscu istniała jakaś budowla. Dotychczas znalezione przedmioty, czyli bogactwo ceramiki wysokiej jakości oraz niewiele przedmiotów codziennego użytku, sugerują, że kopiec był raczej miejscem rytualnym, a nie mieszkalnym.
      Jednak znacznie ważniejszym odkryciem od przeznaczenia samego kopca jest fakt, że znalezione tutaj naczynia to najstarsza malowana ceramika na świecie. Badający ją specjaliści zwrócili uwagę na kształt niektórych z naczyń. Są one pękate i mają wąską szyjkę. Przypominają wykonywane z brązu naczynia hu, w których za czasów dynastii Shang (ok. 1600 – 1046 p.n.e.) i Zhou (ok. 1046 – 256 p.n.e.) przechowywano alkohol. Autorzy badań, naukowcy z Darthmouth College, wysunęli więc hipotezę, że na kopcu odbywały się rytuały pogrzebowe, podczas których spożywano alkohol. By ją zweryfikować, zbadano 20 naczyń.
      Szczegółowej analizie poddano siedem naczyń podobnych do hu, cztery misy i dziewięć dzbanów. W 15 naczyniach znaleziono ślady zżelowanej skrobi. Do jej żelowania dochodzi w obecności wody i wysokiej temperatury, zatem wskazuje to, że w naczyniach przechowywano żywność. Wśród tych 15 naczyń było 8, w których znaleziono też ślady wskazujące, że znajdowały się w nich fermentowane napoje. Zidentyfikowano tam zarówno pochodzącą z ryżu skrobię, w której zaszły zmiany typowe dla procesu hydrolizy i podgrzewania charakterystycznego dla warzenia piwa, jak i ślady grzybów z rodzajów Aspergillus i Rhizopus, które są powszechnie wykorzystywane w Azji Wschodniej do produkcji piwa z ryżu. Oprócz ryżu do piwa trafiła też łzawnica ogrodowa i bulwy.
      Prehistoryczne alkohole, w tym piwo, wino i miód pitny, uzyskiwano w różny sposób. Wino i miód produkowano z owoców, miodu czy innych substancji, które zawierają cukry proste poddające się fermentacji w obecności drożdży. Natomiast piwo wytwarzanie jest z ziaren i innych produktów zawierających skrobię. Do rozpoczęcia fermentacji potrzeby jest tutaj starter. Wiemy, że w starożytnych Chinach starterem takim mogła być ludzka ślina, kiełkowane ziarna i qu, suszone startery fermentacji składające się z pleśni, drożdży i różnych bakterii. Qu to rodzimy chiński wynalazek, który z czasem rozpowszechnił się w Azji. Na przykład Khmerowie używali qu zrobionego ze sproszkowanego ryżu, łupin ryżu i miejscowych roślin, a na Tajwanie qu przygotowywano z gotowanego ryżu i ziół.
      W naczyniach z Qiaotou znaleziono też zmiany w enzymach typowe dla użycia qu w procesie fermentacji, mamy zatem tutaj dowód, że startery tego typu były wykorzystywane co najmniej 8000 lat wcześniej niż najstarsze zapiski na ich temat.
      Naukowcy przypuszczają, że w Qiaotou piwo produkowano mieszając ugotowany ryż z łzawnicą ogrodową, bulwami i dodając qu. Całość z czasem fermentowała, tworząc piwo. Było ono inne niż współczesne mu piwo ze stanowiska Jiahu w regionie rzeki Huai. Tam bowiem do sfermentowanego ryżowego napoju dodawano miodu i owoców. Obecnie nie wiadomo, czy takie dodatki były stosowane w Qiaotou. Pokażą to dopiero przyszłe analizy.
      Dowody na obecność piwa znaleziono w sześciu naczyniach hu i dwóch misach. Hu są niewielkie i mogły być używane jako naczynia indywidualne. Dość duże misy mogły zaś przechodzić z rąk do rąk. Duża liczba hu i mis znalezionych w kontekście pochówku wskazuje zaś, że picie piwa było niezwykle ważnym elementem rytuałów pogrzebowych sprzed 9000 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiński rząd ujawnił plany komercyjnego reaktora jądrowego ze stopionymi solami (MSR), w którym paliwem jest tor. Testy prototypu mają rozpocząć się już we wrześniu, a budowa pierwszego komercyjnego reaktora, który ma stanąć w prowincji Gansu, powinna się zakończyć do roku 2030.
      Jeśli testy wypadną pomyślnie, Chiny chcą zbudować kilka dużych reaktorów tego typu. Będą one przeznaczone głównie do pracy na północnym-zachodzie kraju, gdzie gęstość zaludnienia jest mniejsza, a klimat bardziej suchy. MSR mogą szczególnie dobrze sprawdzać się właśnie w suchym klimacie, gdyż są chłodzone nie wodą, a solami.
      Chińczycy nie będą pierwszymi, którzy uruchomią tego typu reaktor. Pionierski reaktor chłodzony stopionymi solami powstał w latach 60. w Oak Ridge National Laboratory (ORNL) w ramach Aircraft Reactor Experiment. Był on zasilany m.in. torem. Z czasem z technologii tej zrezygnowano na rzecz reaktorów na uran. Tor ma jednak tę przewagę nad uranem, że jest bardziej bezpieczny w zastosowaniach cywilnych.
      Chiński projekt bazuje na podstawach technologicznych opracowanych w ORNL. Chińczycy znają szczegóły amerykańskiej technologii zarówno dlatego, że w przeszłości USA i Chiny prowadziły w ORNL krótkotrwały program wymiany naukowej, jak i dlatego, że w latach 60. i 70. Amerykanie opublikowali tysiące dokumentów dotyczących prac nad reaktorem ze stopionymi solami zasilanym torem.
      Obecnie budowa MSR jest łatwiejsza niż w przeszłości. Dysponujemy zarówno narzędziami pozwalającymi lepiej przyjrzeć się temu, co dzieje się wewnątrz takiego reaktora, możliwe więc jest badanie jego działania i wprowadzanie poprawek w projekcie. Mamy też do dyspozycji np. specjalistyczne pompy, które są używane w elektrowniach wykorzystujących skoncentrowaną energię słoneczną i przechowującą ją właśnie w stopionych solach. Jeśli więc obecnie potrzebujesz pompy soli do MSR, możesz taką znaleźć u lokalnego dostawcy, który dobierze ją w zależności do składu wykorzystywanej przez Ciebie soli. To kolosalna różnica. Możesz korzystać z 50 lat rozwoju technologii, Charles Forsberg, jeden z głównych naukowców w wydziale Nauk i Inżynierii Jądrowej MIT, który w przeszłości pracował w ORNL.
      Wydaje się, że największym przełomem, jakiego dokonały Chiny, jest właśnie wykorzystanie toru w MSR. Amerykanie w przeszłości zrezygnowali z tego paliwa, gdyż uran lepiej się sprawdzał. Najwyraźniej Chińczycy na tyle udoskonalili tę technologię, że użycie toru jest zasadne. Państwo Środka jest obecnie tym krajem, który prowadzi najbardziej zaawansowane badania nad reaktorami ze stopionymi solami. Co prawda inne kraje też chcą wykorzystać tor i stopione sole, jednak nikt nie mówi obecnie o ich komercyjnym wykorzystaniu, a najbliższym rywalem Chińczyków jest amerykańska firma Kairos Power, która zapowiada, że do roku 2026 postawi prototypowy reaktor MSR o mocy 50 MW.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wokół niedawno odkrytej egzoplanety PDS70c zauważono dysk pyłowy, w którym prawdopodobnie formuje się księżyc. O odkryciu poinformował międzynarodowy zespół pracujący pod kierunkiem Myriam Benisty z Uniwersytetu w Grenoble. Naukowcy korzystali z teleskopu ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array).
      Pyłowo-gazowe dyski otaczające młode gwiazdy często zawierają pierścienie, przerwy i spiralne ramiona, „wyrzeźbione” w nich przez formujące się planety. Jednak wokół planet też tworzą się podobne dyski, a naukowcy sądzą, że w dyskach tych tworzą się księżyce, które również „rzeźbią” w dyskach wokół planet.
      W roku 2018 i 2019 Very Large Telescope odnotował dwie planety, formujące się w dysku otaczającym gwiazdę PDS70. Od tamtej pory PDS70b i PDS70c były obserwowane za pomocą różnych metod.
      Autorzy najnowszych badań wykorzystali teleskop ALMA, za pomocą którego cały układ. Znajdujący się w Chile teleskop wyraźnie uwidocznił dysk otaczający zewnętrzną planetę PDS70c. Dysk ten ma promień nie większy niż 1,2 jednostki astronomicznej. Uczeni obliczają, że – w zależności od wielkości ziaren pyłu go tworzących – dysk ma masę od 0,7% do 3,1% masy Ziemi. To wystarczająco dużo materiału, by mogły z niego powstać trzy obiekty o masie ziemskiego Księżyca. Co więcej, dysk znajduje się w takiej odległości od planety, że ta może go utrzymać w swoim polu grawitacyjnym. To idealne warunki do uformowania się księżyca.
      Wokół planety wewnętrznej, PDS70b, nie zauważono dowodów na istnienie otaczającego ją dysku. Zdaniem badaczy może to oznaczać, że albo planeta jest zbyt mała, by utrzymać dysk, albo też została go pozbawiona przez PDS70c, której orbita znajduje się w miejscu o lepszym dostępie do materiału otaczającego cały układ.
      Gwiazda PDS70 i jej planety znajdują się w odległości 370 lat świetlnych od Ziemi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sonda Juno przysłała pierwsze dwa zdjęcia Ganimedesa, księżyca Jowisza. To pierwsze od dwóch dekad tak dokładne fotografie tego obiektu. Na niezwykle szczegółowych obrazach widać kratery, ciemne i jasne miejsca oraz długie struktury, najprawdopodobniej związane z aktywnością tektoniczną.
      Juno podleciał do tego olbrzyma bliżej, niż jakikolwiek inny pojazd w ciągu ostatniego pokolenia. Mini trochę czasu, zanim wyciągniemy z fotografii jakiekolwiek naukowe informacje. Tymczasem możemy skupić się na podziwianiu tego cuda, mówi główny naukowiec misji Juno, Scott Bolton z Southwest Research Institute w San Antonio.
      Juno przeleciał w pobliżu Ganimedesa w poniedziałek i za pomocą JunoCam wykonał fotografie z odległości 1038 kilometrów.
      Na razie na Ziemię dotarły zdjęci wykonane przy użyciu zielonego filtra. Gdy otrzymamy zdjęcia z filtrów niebieskiego i czerwonego, naukowcy z NASA będą mogli złożyć kolorowy portret Ganimedesa. Rozdzielczość fotografii wynosi 1 km/piksel.
      Warto też wspomnieć, że Stellar Reference Unit, kamera nawigacyjna, która utrzymuje Juno na właściwym kursie, zrobiła też zdjęcia ciemnej strony Ganimedesa, tej przeciwnej do Słońca. Widzimy na nich księżyc oświetlony światłem odbitym od Jowisza. Rozdzielczość zdjęcia to 600–900 metrów na piksel. Warunki, w jakich wykonaliśmy zdjęcie ciemnej strony Ganimedesa były idealne dla Stellar Reference Unit. Mamy więc zupełnie inną część powierzchni niż ta sfotografowana w pełnym słońcu przez JunoCam, mówi Heidi Becker z JPL.
      W najbliższych dniach na Ziemię powinny trafić kolejne zdjęcia z przelotu obok Ganimedesa.
      Naukowcy spodziewają się, że misja Juno dostarczy m.n. informacji na temat składu, jonosfery, magnetosfery i pokryw lodowych Ganimedesa oraz pomiary promieniowania. Dane te przydadzą się przy organizacji kolejnych misji do Jowisza.
      Misja Juno, zwana „czołgiem” przez swoje wyjątkowe „opancerzenie”, została wystrzelona w sierpniu 2011 roku. Na orbicie Jowisza znalazła się pięć lat później.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...