Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Posługując się wykrywaczem metali, emerytowana policjantka Kath Giles znalazła na Isle of Man zapierającą dech w piersiach kolekcję biżuterii z epoki wikingów. Wśród znalezionych przedmiotów jest złota bransoleta oraz duża srebrna brosza datowana na rok 950. Odkrycia dokonano w grudniu, jednak dopiero teraz zdecydowano się o nim poinformować.

Pani Giles mówi, że od razu zdała sobie sprawę, iż ma do czynienia z czymś wyjątkowym. Wiedziałam, że to znaczące znalezisko. Jestem zachwycona, że udało mi się odkryć coś nie tylko ważnego, ale też tak pięknego, dodaje. Lokalny konserwator zabytków zakwalifikował znalezisko jako skarb.

Wszystkie znaleziska archeologiczne dokonane na wyspie muszą zostać zgłoszone w ciągu dwóch tygodni do Manx National Heritage. Tamtejsi specjaliści dokonują ich oceny. Jeśli uznają, że mamy do czynienia ze „skarbem” znalezione przedmioty przechodzą na własność państwa, a znalazcy wypłacana jest nagroda.

Na razie nie określono wartości znalezionych przedmiotów. Wcześniej odkryta podobna biżuteria wikingów została wyceniona na 1500 funtów za sztukę. Wartość dużego zbioru znalezionego w Lancashire w 2011 roku określono na 110 000 funtów.

Archeolog Allison Fox z Manx National Heritage mówi, że szczególnie cennym elementem kolekcji odkrytej przez Giles jest złota bransoleta. W czasach wikingów tego typu ozdoby wykonywano zwykle ze srebra. Bransoleta, brosza i przecięta opaska naramienna musiały należeć do bogatej osoby o wysokim statusie społecznym. Już znalezienie jednego z tych przedmiotów byłoby znaczącym odkryciem. Fakt, że wszystkie zostały zakopane razem wskazuje, że ich właściciel był niezwykle bogaty i wisiało nad nim poważne niebezpieczeństwo, dodaje.

Znaleziona przez Giles srebrna brosza jest naprawdę duża. Ma 20 centymetrów średnicy, a używana wraz z nią szpila aż 50 cm długości. Brosza jest pogięta i połamana, ale brakuje jedynie małych fragmentów. Była ona noszona na ramieniu, gdzie spinała ciężkie ubranie, jak np. płaszcz. Jest ona jedną z największych odkrytych kiedykolwiek brosz typu „ball”. Jest ona na tyle duża, że prawdopodobnie miała być od razu widoczną oznaką zamożności właściciela i nie była noszona na co dzień. Taki typ broszy narodził się na wybrzeżu Morza Irlandzkiego. Nie można wykluczyć, że jest to produkt miejscowy.

Wikingowie przybyli na Isle of Man w IX wieku. Początkowo tylko tam handlowali, z czasem się osiedlili. Na podstawie stylistyki i badań porównawczych datujemy znalezisko Kath na około 950 rok. To okres gdy Isle of Man znajdowała się w samym środku ważnej strefy handlowej. Jednocześnie jednak, tak na wschodzie jak i na zachodzie, rządy wikingów dobiegały końca i to mogło zachęcać ich do osiedlania się na wyspie. Wpływy wikingów i Normanów utrzymywały się na Isle of Man przez kolejnych 300 lat, znacznie dłużej niż na pozostałych Wyspach Brytyjskich, mówi Fox.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszemy wyspa Man, jezioro Mamry, rzeka Moskwa itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 2/27/2021 at 3:33 AM, Usher said:

Piszemy wyspa Man, jezioro Mamry, rzeka Moskwa itd.

W przypadku nazw geograficznych, w których drugi człon jest rzeczownikiem faktycznie stosujemy taką regułę, lecz Isle of Man to także nazwa niezależnego obszaru administracyjnego z własną walutą, który nawet nie należał do UE. W przypadku nazw własnych takich quasi-państw oba człony należałoby pisać dużą literą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę podstaw, aby uznać, że chodzi o cokolwiek innego niż lokalizacja geograficzna. Użycie nazw administracyjnych miałoby sens, gdyby chodziło wyłącznie o kwestię jurysdykcji, np. ustalenie, kto jest właścicielem skarbu, ale o tym była tylko krótka wzmianka w jednym akapicie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiosną podczas poszukiwań zabytków prowadzonych w Zawichoście przez Nadwiślańską Grupę Poszukiwawczą Stowarzyszenia „Szansa” znaleziono skarb z XII wieku. Prawdopodobnie pomiędzy rokiem 1170 a 1179 w niewielkim, stosunkowo płytko zakopanym naczyniu ktoś ukrył niemal 2000 srebrnych monet. Na skarb składają się niemal wyłącznie denary Władysława Wygnańca i Bolesława Kędzierzawego, synów Bolesława Krzywoustego.
      Znalezione monety Kędzierzawego to przede wszystkim 2 rodzaje denarów. Jedne przedstawiają na awersie księcia z mieczem, a na rewersie – głowę św. Wojciecha. Na drugim rodzaju widzimy zaś dwóch książąt siedzących za stołem i trzymających kielich, a na rewersie stojącego rycerza (księcia) z proporcem. Jeśli zaś chodzi o monety Wygnańca to są to różne denary, na których uwidoczniono księcia z mieczem stojącego nad jeńcem, natomiast na rewersie widoczny jest orzeł, który trzyma w szponach lub chwyta w locie zająca.
      To drugi duży skarb wczesnośredniowiecznych monet z Zawichostu-Trójcy. Poprzednio bogatego znaleziska dokonano w 1930 roku. Skarb składał się głównie z polskich i saskich denarów krzyżowych z 1. połowy XI wieku, a zakopano go krótko po 1063 roku. Od przypadkowego znalazcy udało się wówczas odzyskać 841 monet i 45 ułamków. Znalezisko było więc znacznie mniejsze od obecnego. Teraz bowiem znaleziono aż 1840 monet.
      To jednak nie jedyne interesujące odkrycia Nadwiślańskiej Grupy Poszukiwawczej. Jej członkowie znaleźli na terenie Zawichostu-Trójcy również ponad 100 monet z XI wieku oraz żelazne odważniki z XI i XII wieku, z których część była pokryta brązem. Odważniki takie były używane przy długodystansowym handlu srebrem, w którym wyspecjalizowali się Wikingowie i Waregowie.
      Znaleziska te wskazują, że na początkach ubiegłego tysiąclecia na terenie tym istniała osada handlowa, w której spotykali się kupcy z obszarów położonych nad Bałtykiem, z Rusi i prawdopodobnie z Węgier. Osada taka pojawiła się w tym miejscu, gdyż znajdowała się tutaj jedna z najważniejszych przepraw przez Wisłę, krzyżował się szlak handlowy łączący Kijów i Nowogród z Europą Zachodnią oraz szlak znad Bałtyku ku karpackim przełęczom, na Węgry i ku wybrzeżom Adriatyku.
      Nic zatem dziwnego, że – jak informowaliśmy przed kilkoma tygodniami – w Zawichoście-Trójcy znaleziono też unikatową ołowianą bullę książęcą. A nieco wcześniej, w marcu, pisaliśmy o znalezieniu grotów strzał typu wschodniego, które pochodzą prawdopodobnie z jednej z najważniejszych bitew stoczonych przez wojska polskie w XIII wieku, bitwy pod Zawichostem, kiedy to wojska Leszka Białego i Konrada Mazowieckiego starły się z wojskami Romana Mścisławowicza.
      Znalezione wiosną monety Wygnańca i Kędzierzawego można będzie zobaczyć 29 września w Muzeum Archeologiczno-Etnograficznym w Łodzi. Wówczas to odbędzie się jego prezentacja, a eksperci przekażą więcej informacji na jego temat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Detektorystka Kath Giles odkryła na Wyspie Man skarb wikingów, na który składa się 87 monet, 13 fragmentów srebrnych bransolet nakładanych na ramię i inne obiekty. To już trzeci duży skarb znaleziony na tej wyspie w ciągu mniej niż 6 miesięcy.
      Doktor Kristin Bornholdt-Collins, która badała skarb, informuje, że znalezione monety zostały wybitne w Irlandii, Anglii i Niemczech. Dobrze pokazują one, jakie pieniądze były na wyspie w obiegu w później epoce wikingów latach 1020–1030.
      Skarb, gromadzony przez kilka lat przez osobę, która go ukryła, zawiera wiele monet z wizerunkami ówczesnych władców. Widzimy na nich króla Dublina (989–1036) Sigtrygga II Olafssona zwanego Jedwabnobrodym, króla Danii (1018–1035) Knuta Wielkiego, Ethelreda II Bezradnego, króla Anglików w latach 978–1016 oraz świętego cesarza rzymskiego (973–983) Ottona II.
      To wspaniałe znalezisko powiększa naszą wiedzę na temat zadziwiająco złożonej gospodarki epoki wikingów na Isle of Man i w regionie Morza Irlandzkiego, mówi Allison Fox z Manx National Heritage.
      Nie wiemy, czy właściciel skarbu był mieszkańcem Isle of Man czy też kupcem prowadzącym swoją działalność w okolicach Morza Irlandzkiego. Doktor Bornoldt Collins zauważa, że obecne znalezisko mona będzie porównać z podobnie datowanym, ale znacznie większym, skarbem z Glenfaba z 2003 roku. Można będzie m.in. sprawdzić, czy poszczególne monety wyszły spod tego samego stempla.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W szwedzkim mieście Sigtuna odkryto siedem grobów z epoki wikingów z dobrze zachowanymi szkieletami. Wśród nich są prawdopodobnie bliźnięta. W sumie odkryto szczątki ośmiu osób sprzed 1000 lat – czwórki dorosłych i czworga dzieci. Naukowcy sądzą, że byli to wikingowie, którzy przeszli na chrześcijaństwo.
      Chrześcijański charakter tych pochówków jest oczywisty. Pochowano tutaj prawdopodobnie pierwszą generację tutejszych chrześcijan, mówi Johan Runer z firmy Uppdrag arkeologi, która prowadziła wykopaliska. W miejscach pochówków znaleziono węgiel drzewny i pozostałości trumien, co wskazuje na odbywanie ceremonii ognia w przypadku co najmniej czterech pochówków. Takie ceremonie są często spotykane w przypadku chrześcijańskich pochówków wikingów, ale wcześniej rzadko je odkrywaliśmy w Sigtunie, dodaje Runer.
      Na czterech grobach ułożono kopczyki z kamieni, a jeden z nich dodatkowo otoczono kamieniami ułożonymi na kształt pudełka. Taki sposób oznaczania wczesnochrześcijańskich pochówków jest znany z tej okolicy Szwecji, chociaż wcześniej nie natrafiono nań w samej Sigtunie.
      W jednym z grobów złożono dwoje bardzo małych dzieci, w prawdopodobnie tym samym wieku. Archeolodzy przypuszczają, że mamy tu do czynienia z dziećmi zmarłymi w wyniku późnego poronienia.
      W grobach odkryto też nieco interesujących artefaktów. W jednym znajdował się skórzany pas zdobiony żelazem i posrebrzaną miedzią, a w ustach zmarłego odkryto srebrne monety. W innym pochówku okryto pięknie zdobiony kościany grzebień.
      Wiele wskazuje na to, że mamy tutaj do czynienia z jednymi z pierwszych chrześcijańskich pochówków w okolicy. Pochodzą one z czasu, gdy założono Sigtunę pod koniec X wieku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dla nas, specjalistów od tekstyliów, to coś niezwykłego. Jesteśmy szczęśliwi, gdy znajdziemy kawałek materiału o wymiarach 1 na 1 centymetr. Tutaj mamy 11 centymetrów, fakt, że jest to tkanina haftowana, to coś unikatowego, cieszy się archeolog Ruth Iren Øien. Znalezisko jest tak unikatowe, że gdy Øien spojrzała w mikroskop, nie mogła uwierzyć w to, co widzi.
      W 2020 roku podczas wykopalisk w grobie kobiety w Hestnes w norweskiej gminie Trøndelag, znaleziono broszę w kształcie żółwia. Wraz z nią zachował się fragment tkaniny, do której brosza była niegdyś przypięta. Już sam ten fakt był niezwykle interesujący, tym bardziej, że pochówek datowano na lata 850–950, na sam środek epoki wikingów. Jednak dopiero niedawne badania pokazały, jak niezwykłego odkrycia dokonano.
      Zmarłą kobietę pochowano w drewnianej komorze grobowej w wydłużonym kurhanie. Tego typu pochówki są czymś niezwykłym w środkowej Norwegii. Takie komory grobowe są rozpowszechnione w na wyspie Birka w Szwecji, na byłych terenach duńskich w tym w Skanii, w południowo-wschodnich częściach Norwegii oraz w Hedeby w dzisiejszych Niemczech, mówi kierownik wykopalisk Raymond Sauvage.
      Nie tylko forma grobu, ale również jego wyposażenie były niezwykłe. Kobietę pochowano wraz z trzyczęściową broszą, rzadko spotykaną w Norwegii oraz z kilkuset miniaturowymi perłami, również rzadko spotykanymi w Norwegii. Perły były skupione nad prawym ramieniem. Nie wiemy, czy był to perłowy naszyjnik czy coś innego. Podobne znalezisko z Hedeby zinterpretowano jako pozostałość po hafcie. Niewykluczone, że mamy tutaj do czynienia z podobnym przypadkiem, dodaje Sauvage.
      Jednak najbardziej niezwykłym znaleziskiem są tekstylia.
      Naukowcy odkryli prawdopodobnie pozostałości 8 różnych tekstyliów, 6 wełnianych i 2 lnianych. Różnią się one jakością wykonania, strukturą i wyglądem. Różnice te mogą wynikać z faktu, że dawniej ubrań nie pozbywano się tak łatwo, jak obecnie. W epoce wikingów, żeby ubrać całą rodzinę jedna osoba musiała pracować przez cały rok. Mało kto mógł pozwolić sobie na nowe ubrania każdego roku, a wiele z nich było przekazywanych między pokoleniami, mówi Øien.
      Przed tysiącem lat uzyskanie tekstyliów kosztowało wiele pracy i wysiłku. Specjaliści szacują, że ożaglowanie łodzi wikingów wymagało wełny z 2000 owiec i olbrzymiego nakładu pracy. W przełożeniu na dzisiejsze ceny takie ożaglowanie kosztowało od 15 do 20 milionów koron norweskich. Innymi słowy, fakt, że wspomniana kobieta została pochowana z tak dużą liczbą różnych tekstyliów oznacza, że zabrała ze sobą do grobu spory majątek.
      Łatwo więc zrozumieć, że znalezienie w grobie wielu różnych dobrze zachowanych tekstyliów jest czymś niezwykłym. Dzięki temu jednak archeolodzy mogą wyobrażać sobie, jak zmarła była ubrana.
      Wyobrażamy sobie, że nosiła sukienkę, spiętą broszami. Pod nią miała prawdopodobnie koszulę z lnu lub delikatniejszej wełny. Na ramionach miała haftowaną zdobioną pelerynę. Na jej krawędziach pozostały resztki lamówki. Mogła ona wzmacniać krawędzie i je ozdabiać, mówią naukowcy.
      Pod mikroskopem widać też pozostałości różnych pigmentów. Jako, że były to pigmenty naturalne, bez użycia sztucznych środków chemicznych, określenie kolorów będzie bardzo trudne. Łatwiejsze powinno być określenie pochodzenia wełny. Materiał zachował się na tyle dobrze, że naukowcy mają nadzieję na wykonanie analizy izotopowej, która zdradzi, czy wełna pochodziła z lokalnych owiec czy też była importowana.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...