Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Jedyna taka egipska mumia. Australijczycy mają u siebie wyjątkowy zabytek

Recommended Posts

Szczegółowe badania egipskiej mumii przechowywanej w Chau Chak Wing Museum na Uniwersytecie w Sydney ujawniły, że na tej australijskiej uczelni znajduje się jedyny w swoim rodzaju zabytek. Nigdy wcześniej nie znaleziono bowiem egipskiego pochówku przygotowanego w taki właśnie sposób.

Uczeni z Sydney ze zdumieniem zauważyli, że badana mumia jest pokryta mułem. Muł umieszczono pomiędzy warstwami lnianych bandaży wykorzystanych do mumifikacji, więc nie był z zewnątrz widoczny. Badanie radiowęglowe ujawniło, że fragmenty lnu pochodzą z roku około 1207 przed Chrystusem, a analiza technik mumifikacyjnych wskazała na okres pomiędzy XIX a XX dynastią.

Dzięki dodatkowym badaniom stwierdzono, że fragmenty mułu w okolicach głowy składają się z trzech warstw. To cienka (2,5–3,5 mm) podstawowa warstwa mułu pokryta białym kalcytowym pigmentem, na który nałożono czerwony barwnik. Nie wiadomo, czy cały „pancerz” z mułu został pomalowany na czerwono.

Utwardzone „pancerze” mumii są znane z pochówków elity od początków Nowego Królestwa po XXI dynastię, czyli od 1550 do 943 roku p.n.e. Badania mumii przechowywanych w Muzeum Egipskim w Kairze ujawniło, że pomiędzy warstwami lnianych bandaży stosowano żywicę. Mumia z Sydney jest jedyną w swoim rodzaju. Niestety, niewiele o niej wiadomo.

Mumię w trumnie nabył sir Charles Nicholson podczas swojej podróży do Egiptu w latach 1856–1857. Najprawdopodobniej pochodziła ona z Teb Zachodnich i została zakupiona w Luksorze. W 1860 roku Nicholson podarował ją Uniwersytetowi w Sydney.

Inskrypcja na trumnie mówi, że wewnątrz pochowano kobietę imieniem Meruah. Polski archeolog Andrzej Niwiński datował trumnę na lata 1010–945 p.n.e. Ostatnia analiza ikonografii wskazuje na mniej więcej rok 1000. Początkowo sądzono, że w trumnie rzeczywiście spoczęła kobieta. Gdy jednak przed 15 laty przeprowadzono badania DNA stwierdzono, że zwłoki należą do mężczyzny, który zmarł znacznie wcześniej niż przygotowano trumnę. Na tej podstawie uznano, że miejscowi handlarze zabytkami wsadzili mumię do pustej trumny, by sprzedać kompletny zestaw. Jednak obecne badania podważają ten pogląd.

Na podstawie obrazowania tomografem komputerowym stwierdzono, że pochowana osoba miała w chwili śmierci 26–35 lat, a na podstawie wyglądu kości miednicy, czaszki i żuchwy uznano, że najprawdopodobniej była to kobieta. Autorzy obecnych badań uważają, że przed laty doszło do zanieczyszczenia materiału biologicznego, stąd dlatego też badania DNA wskazywały na mężczyznę. Stwierdzono też liczne pośmiertne uszkodzenia ciała.

Podsumowując autorzy badań uznali, że mamy tutaj do czynienia z kobietą w wieku 26–35 lat, której ciało – w różnych okresach starożytności i współczesności – było poddawane różnym zabiegom. Kobieta zmarła, została zmumifikowana i owinięta bandażami pod koniec Nowego Królestwa. Później, w nieznanych okolicznościach, ciało uległo uszkodzeniom, w tym poważnym złamaniom kości i oddzieleniom różnych części ciała. Jeszcze w starożytności podjęto się naprawy mumii, co wiązało się z ponownym owinięciem bandażami i nałożeniem pancerza z mułu. Warstwa mułu została pomalowana, przynajmniej w części okrywającej głowę. Później doszło do ponownych uszkodzeń ciała. Tym razem już w czasach współczesnych. Wykonano wówczas ponowne bandażowanie, tym razem bez rozwijania starych bandaży. Na skanach widoczne są też współczesne metalowe szpilki, którymi mocowano poszczególne elementy rozpadającej się mumii.

Zdaniem australijskich naukowców, dodanie warstwy mułu miało na celu zarówno naprawienie uszkodzonej mumii, umożliwienie przejścia do świata zmarłych, jak i miało naśladować pochówki królewskiej elity, na której mumie po śmierci nakładano warstwę żywicy. Tezę o chęci upodobnienia badanej mumii do pochówku elity uprawdopodabnia fakt ozdobienia twarzy czerwonym barwnikiem. W czasach XXI dynastii twarze zmarłych mężczyzn z rodziny królewskiej były malowane na czerwono, a kobiet na żółto. Jednak kolorystyka, jak twierdzą autorzy najnowszych badań, nie przeczy identyfikacji mumii z Sydney jako żeńskiej, gdyż znamy też tebańskie pochówki z XIX i XX dynastii, gdzie twarze kobie malowano na ciemny brązowo-czerwony kolor.

Mumia ta może być unikatowym przykładem naśladownictwa elitarnych pochówków wśród Egipcjan nie należących do rodu królewskiego, stwierdzają badacze.

Artykuł Multidisciplinary discovery of ancient restoration using a rare mud carapace on a mummified individual from late New Kingdom Egypt został udostępniony na łamach PLOS ONE.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki pracy egipsko-niemieckiej misji archeologicznej poznaliśmy prawdziwe kolory, obrazy i inskrypcje w świątyni Esna. Specjaliści ukończyli właśnie projekt restauracji świątyni i teraz możemy zobaczyć, jak zabytek wyglądał przed tysiącami lat.
      Świątynia w Esna jest dedykowana Chnumowi, jego żonom Menhit i Nebtuu oraz synowi imieniem Heka i bogini Neit. Chnum czczony był już w Starym Państwie jako lokalne bóstwo Elefantyny. Z czasem jego kult rozpowszechnił się na cały Górny Egipt i Nubię.
      Budowę świątyni rozpoczęto za czasów Totmesa III (1458–1425 p.n.e), kontynuowano ją za Ptolemeuszów (304–30 p.n.e), a ukończono w czasach rzymskich. Przez ostatnie 2000 lat ściany świątyni stopniowo pokrywały się pyłem, sadzą i wytrącała się na nich sól.
      Dzięki pracom konserwatorskim odsłonięto oryginalne zdobienia i kolory. Na środku sufitu nad wejściem widzimy 46 sępów, z których 20 ma głowę sępa i reprezentuje Górny Egipt, a pozostałe, z głową kobry, reprezentują Dolny Egipt.
      Podczas oczyszczania zachodniej ściany świątyni naukowcy odkryli greckie inskrypcje wykonane czerwonym tuszem. Ich wstępne badania sugerują, że napisy pochodzą z czasu rządów cesarza Domicjana (81–96). Data dzienna i miesięczna wskazują, że świątynia została prawdopodobnie ukończona na przełomie czerwca i lipca.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Profesor Charlotte Pearson z University of Arizona jest coraz bliżej rozwiązania zagadki, z którą zmaga się od 25 lat – odkrycia daty erupcji wulkanu Thera. To jedna z największych erupcji wulkanicznych w historii ludzkości. Określenie jej rocznej daty jest niezwykle istotne dla rozumienia przeszłości, gdyż wydarzenie to jest ważnym punktem odniesienia dla chronologii epoki brązu. Pozwoli na precyzyjne datowanie m.in. historii starożytnego Egiptu czy cywilizacji minojskiej.
      Przez dłuższy czas przyjmowano, że wybuch Thery miał miejsce w 1628 roku p.n.e. Jednak z czasem data ta zaczęła budzić kontrowersje. Przed kilku laty informowaliśmy, że autorzy nowego tłumaczenia egipskiej Steli Burzy twierdzą, iż opisuje ona pogodę, jaka występowała po wybuchu Thery. A jeśli tak, to trzeba zmienić całą chronologię Egiptu, przesuwając datowanie różnych wydarzeń o ok. 75–100 lat wstecz. Kilka miesięcy później ukazały się inne badania, niezwiązane z erupcją Thery, których autorzy postulowali przesunięcie końca kultury egejskiej i greckiej epoki brązu o 70–100 lat wstecz. To zaś zgadzało się z badaniami nad Stelą Burzy. Z kolei w styczniu bieżącego roku znaleziono pierwsze ofiary wybuchu Thery, człowieka i psa, zabitych przez tsunami wywołane wybuchem wulkanu.
      Teraz profesor Pearson i jej zespół potwierdzili wyniki ubiegłorocznych badań, z których dowiedzieliśmy się, że ślady erupcji z 1628 r. p.n.e. nie pochodzą z wybuchu Thery, a znajdującego się na Alasce wulkanu Aniakchak II. To zaś pozwala na bardziej ścisłe określenie daty wybuchu Thery. Wybuchu, o którym wiemy na pewno, że miał miejsce przed 1500 r. p.n.e. i pogrzebał minojskie miasto Akrotiri pod 40-metrową warstwą materiału.
      Podczas dużych erupcji wulkanicznych dochodzi do wyrzucenia siarki i materiału piroklastycznego do stratosfery. Tam mogą one krążyć i opadać na odległe tereny. Znajdujące się w stratosferze duże ilości dwutlenku siarki odbijają ciepło promieniowania słonecznego, powodując przejściowe globalne ochłodzenie. Widać je w pierścieniach wolniej rosnących wówczas drzew. Pearson i jej koledzy połączyli dane z pierścieni drzew z danymi z rdzeni lodowych Antarktyki i Grenlandii zawierającymi siarkę i materiał piroklastyczny. Przeanalizowali okres od 1680–1500 r. p.n.e. Wykorzystując techniki geochemiczne potwierdzili, że widoczna w rdzeniach warstwa z 1628 r. p.n.e. to pozostałości po eksplozji Aniakchak II.
      Naukowcy podkreślają, że wobec tego możliwe daty wybuchu Thery to rok 1611 p.n.e., lata 1562–1555 p.n.e. lub rok 1538 p.n.e. Jedna z tych dat to Thera. Jeszcze nie możemy potwierdzić, która, ale wiemy dokładnie gdzie szukać. Problem z Therą zawsze był taki, że istniały niezgodności pomiędzy różnymi zestawami dowodów. Teraz, gdy mamy możliwe daty, jesteśmy w stanie raz jeszcze przeanalizować wszystkie dowody. Jednak wciąż będziemy potrzebowali dowodu geochemicznego, by dokładnie wskazać na jedną z dat, podkreśla uczona.
      Obecnie dostępne dowody archeologiczne wskazują, że do erupcji Thery doszło bliżej roku 1500 p.n.e., podczas gdy niektóre dowody z datowania radiowęglowego wskazują bliżej roku 1600 p.n.e. Jesteśmy  blisko rozwiązania tej zagadki. Musimy być otwarci na wszelkie możliwości, mówi Pearson. Zbieranie dowodów przypomina śledztwo kryminalne, gdy podejrzany musi być powiązany z czasem i miejscem zbrodni. Problem w tym, że pozostawione ślady mają ponad 3500 lat, dodaje jej współpracownik, Michael Sigl z Uniwersytetu w Bernie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Faraonowie z V dynastii wybudowali 6 świątyń słońca. Świątynie te, w przeciwieństwie do piramid, miały nadawać boskiego blasku wciąż żyjącemu władcy. Legitymizował on w ten sposób swoje rządy jako syn boga Re. Dotychczas znaleziono dwie takie budowle. Polsko-włoski zespół archeologów poinformował o odkryciu trzeciej. Współdyrektor wykopalisk, Massimiliano Nuzzolo z Polskiej Akademii Nauk mówi, że niezwykły zabytek znaleziono w Abu Ghurab pod inną świątynią.
      Piąta Dynastia rządziła Egiptem od początku XXV do połowy XXIV wieku przed Chrystusem. Z inskrypcji znalezionych w Abu Gurab wiemy, że ówcześni władcy przykładali olbrzymią wagę do kultu boga słońca Re i 6 z nich zbudowało za swoich rządów świątynię słońca. Dotychczas znaliśmy dwie z nich, które powstały za rządów Userkafa i Niuserre. Świątynię Userkafa znaleziono w 1960 roku.
      Świątynia wybudowana przez Niuserre została odkryta w 1898 roku. Zbudowano ją w całości z kamienia, dzięki czemu zachowała się w lepszym stanie niż świątynia Userkafa. Podczas wykopalisk sprzed ponad 120 lat archeolodzy natrafili pod nią na budynek z suszonej cegły. Odkopali jego niewielką część i uznali, że mają do czynienia z wcześniejszą fazą budowy świątyni.
      Teraz polsko-włoski zespół naukowców poinformował, że to nie część świątyni Niuserre, ale wcześniejsza świątynia słońca, na której Niuserre wybudował swoją. W ruinach nowo odkrytej świątyni znaleziono pieczęcie z imionami władców, dziesiątki nietkniętych dzbanów na piwo oraz pozostałości dwóch kolumn z piaskowca, które były częścią wejścia do portyku.
      Profesor Nuzzolo mówi, że cała świątynia zbudowana była z suszonej cegły, a dzięki ceramice zabytek można datować na połowę XXV wieku. Świątynia była bardzo duża, ale Niuserre nakazał ją rytualnie zniszczyć i wybudował na niej swoją świątynię o podobnej architekturze, ale większą i wykonaną z kamienia.
      Naukowcy są pewni, że mają do czynienia z inną świątynią. Faraonowie nie budowali świątyń z suszonej cegły, by później przebudować je na świątynie kamienne. Suszoną cegłą wykorzystywano, gdy z jakichś powodów władcy zależało na czasie. Wówczas tylko kluczowe elementy budowli wznoszono z kamienia. Profesor Nuzzolo uważa, że większość świątyń słońca, o których wiemy, że były wznoszone za czasów V Dynastii tylko w Abu Gharb i Abusir, powstała z suszonej cegły. Dlatego też przez wieki uległy zniszczeniu i tak trudno je znaleźć.
      Naukowcy mają nadzieję, że dowiedzą się, który z władców wybudował nowo odkrytą świątynię.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najnowsze badania polskich archeologów prowadzone w starożytnym miasteczku Marea w Egipcie ujawniły, że znaczna część miejscowości została starannie zaplanowana jako ośrodek miejski. Jako że miasteczko wzniesiono w II połowie VI wieku, mamy tu do czynienia z niezwykle rzadkim w późnej starożytności miejskim planem urbanistycznym. Co więcej, w Marei istniało też chrześcijańskie centrum pielgrzymkowe oraz jedna z największych chrześcijańskich bazylik w Egipcie.
      To było dla nas duże zaskoczenie, bo w tym czasie w Egipcie nie budowano nowych miast, powiedział PAP doktor Mariusz Gwiazda, który kierował pracami archeologicznymi. Od czasów hellenistycznych po rzymskie wzniesiono tak dużo miast i miasteczek, że nie było potrzeby budowania kolejnych. Tym większą niespodzianką było odkrycie charakteru Marei. Co więcej, miasteczko powstało na miejscu rzymskiej winnicy. Bazylikę wzniesiono zaś w miejscu kościoła zbudowanego w V wieku, który z kolei stanął tam, gdzie wcześniej istniał warsztat produkujący amfory.
      Współczesna wioska Hawwariya znajduje się na wybrzeżu jeziora Marieotis w odległości około 40 kilometrów na zachód od Aleksandrii. Wielu specjalistów identyfikuje to miejsce ze starożytną Mareą. Niedawno zidentyfikowano tam centrum obsługi pielgrzymów, którzy udawali się do położonego o 17 kilometrów na południe sanktuarium Abu Mena, gdzie znajduje się grób męczennika, św. Menasa. Centrum miało budowę modułową, było złożone z kilku wielkich budynków, a w skład każdego z nich wchodziło kilka pomieszczeń o wymiarach 10x10 metrów. Niewykluczone, że część modułu była np. sklepem, a część noclegownią.
      Od kilku lat specjaliści z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego prowadzą tam badania nad układem przestrzennymi miejscowości. Polacy wykorzystują zarówno nieinwazyjne rozpoznanie terenu, jak i sondaże archeologiczne. Dotychczas sporządzono mapę terenu o powierzchni 13 hektarów. Widoczny jest na niej uporządkowany system prostych ulic, przyległe budynki oraz sztuczne nabrzeże i rozbudowana infrastruktura portowa. Odkryto też wielką, szeroką na 18 metrów, główną ulicę biegnącą od bazyliki do łaźni. Archeolodzy stwierdzili, że przy nabrzeżu naniesiono olbrzymie ilości ziemi, która miała podwyższyć i wyrównać teren, a dopiero na tak przygotowanym podłożu wzniesiono budynki i ulice.
      Układ murów na Wschodnim Nabrzeżu wskazuje, że tamtejsze budynki składały się z kwadratowych modułów o powtarzalnych planach i takich samych rozmiarach. Przy każdym budynku istniał rząd trzech sklepów z wejściem od strony jeziora. Za sklepami budowano portyk kolumnowy, a za nim dwa dodatkowe pomieszczenia. Sąsiadujące moduły nie były połączone przejściami, co wskazuje, że pełniły samodzielne funkcje. Wszystkie zaś moduły łącznie utworzyły jednolitą pierzeję o długości 260 metrów.
      Jednak Wschodnie Nabrzeże to nie jedyne miejsce z tak wyraźnym planem i budynkami modułowymi. Na Zachodnim Nabrzeżu archeolodzy odkryli termy, składające się z dwóch identycznych pomieszczeń z basenami, a z ich obu stron znajdowały się dwa budynki, w których były warsztaty lub sklepy.
      Powtarzalność planu architektonicznego i skala budowli wskazują, że nie były to przedsięwzięcia indywidualne. Mareę wzniesiono według centralnie opracowanego planu, co wskazuje, że była ona starannie zaplanowaną osadą. Jest zatem miejscem wyjątkowym, gdyż pod koniec starożytności w basenie Morza Śródziemnego rzadko wznoszono nowe miasta i to tak starannie planowane. Co interesujące, Marea nie posiadała murów miejskich, co wskazuje na jej odmienny charakter od nielicznych miast powstałych w tym samym okresie.
      Marea była jednym z ostatnich bizantyjskich dużych przedsięwzięć urbanistycznych przed podbiciem przez Arabów wschodnich obszarów Morza Śródziemnego. Sanktuarium Abu Mena zostało zniszczone podczas podboju z I połowy VII wieku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po zdigitalizowaniu zbiorów z Teece Museum w nowozelandzkim mieście Christchurch okazało się, że przechowywany tam fragment lnu, którym była owinięta egipska mumia sprzed 2300 lat pasuje do fragmentu przechowywanego w Getty Institute w USA. Profesor Alison Griffith z University of Canterbury mówi, że na obu fragmentach całunu znajdują się fragmenty egipskiej Księgi Umarłych zapisane w piśmie hieratycznym.
      "Pomiędzy oboma fragmentami mamy małą przerwę, jednak całość się ze sobą zgadza", stwierdza Griffith. "Egipcjanie wierzyli, że zmarłym w podróży do zaświatów i po zaświatach, muszą towarzyszyć odpowiednie słowa. Stąd zdobienia grobowców i piramid to abstrakcyjne przedstawienia, ale sceny dotyczące ofiarowania, dóbr, służących, tego wszystkiego, czego potrzeba po drugiej stronie", dodaje uczona.
      Najpierw tego typu przedstawieniami ozdabiano ściany grobowców. W wiekach późniejszych zaczęto ozdabiać tak papirus i len, którym owinięte było ciało.
      Profesor Griffith zwraca uwagę, że na wysoką jakość pisma na skojarzonych ze sobą fragmentach. Widzimy tam np. przedstawienie rzeźnika dzielącego mięso wołu, człowieka niosącego meble, łódź pogrzebową i inne. Bardzo podobna scena została uwieczniona na początku Księgi Zmarłych w papirusie turyńskim.
      Doktor Foy Scalf, dyrektor archiwum w Instytucie Orientalistyki Chicago University, potwierdza, że oba fragmenty do siebie pasują i wyjaśnia, że oba pochodzą z mumii niejakiego Petosirisa, którego matka miała na imię Tetosiris. Fragmenty tkaniny, którą niegdyś owinięto jego mumię, zostały w przeszłości poodzierane i obecnie znajdują się w kolekcjach na całym świecie.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...