Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Znaleziono żywą samicę. Iskierka nadziei dla najbardziej zagrożonego żółwia na świecie

Recommended Posts

Badania genetyczne jednoznacznie potwierdziły, że zwierzę złapane w październiku 2020 roku w Wietnamie to samica żółwiaka szanghajskiego (Rafetus swinhoei). To bardzo dobra wiadomość, gdyż oznacza, że na świecie pozostał co najmniej jeden samiec i jedna samica. Trwa dramatyczna walka o ocalenie tego najbardziej zagrożonego żółwia na świecie.

W 2013 roku informowaliśmy, że naukowcy z zoo w Suzhou zebrali jaja złożone po kopulacji ostatniej pary żółwiaków szanghajskich. Trzy lata później Wietnam opłakiwał śmierć Cu Rua, jednego z czterech ocalałych żółwiaków. Ciało Cụ Rùa (dosł. żółwiego prapradziadka), tamtejszego symbolu pomyślności, unosiło się na jeziorze Hoan Kiem w historycznym centrum Hanoi. Kolejna wiadomość była jeszcze bardziej tragiczna. W 2019 roku padła samica z zoo w Suzhou. Gatunek, z którego pozostały tylko samce, wydawał się skazany na zagładę.

Jednak w październiku 2020 roku w jeziorze Dong Mo złapano żółwiaka i okazało się, że jest to samica. Jest więc ona drugim, obok samca z Suzhou, znanym i żywym przedstawicielem swojego gatunku. Niewykluczone jednak, że w jeziorze Dong Mo pozostał jeszcze jeden żółwiak, a kolejny żyje w pobliskim jeziorze Xuan Khanh. Wiosną bieżącego roku wietnamscy specjaliści spróbują złowić oba żółwiaki.

Timothy McCormack, dyrektor programowy organizacji ATP/IMC, która wspomaga rząd Wietnamu w wysiłkach na rzecz ocalenia żółwiaka szanghajskiego, mówi, że bardzo ważnym jest odłowienie jeszcze żyjących zwierząt oraz sprawdzenie ich płci. Tym bardziej, że nie można wykluczyć, iż w innych regionach Wietnamu przetrwali pojedynczy przedstawiciele gatunku. Gdy uda się zgromadzić odpowiednią liczbę zwierząt, będzie można żywić nadzieję, że gatunek ocaleje.

Taką nadzieję budzi już sam fakt istnienia jednej pary żółwiaków.

Żółwiak szanghajski to gatunek dużego żółwia osiągającego ponad 100 cm długości i do 140 kg masy ciała. Występujący głównie w północnym Wietnamie gatunek został niemal całkowicie wytępiony przez ludzi. Żółwie były zabijane dla mięsa, a części ich ciała wykorzystywano w medycynie ludowej. Ludzie zniszczyli też habitaty żółwi.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ślimaki morskie Crepidula marginalis zmieniają płeć, gdy osiągają pewien rozmiar. Okazuje się jednak, że towarzystwo sprawia, że większe samce stają się samicami szybciej, a mniejsze później. Naukowcy z Smithsonian Institution uważają, że nie chodzi o uwalniane do wody związki chemiczne, ale o siłę dotyku.
      Wyniki zrobiły na mnie wrażenie. Byłam przekonana, że do postrzegania świata ślimaki te wykorzystują wskazówki z wody - opowiada Rachel Collin ze Smithsonian Tropical Research Institute.
      C. marginalis żyją pod skałami w strefach międzypływowych. Żywią się, odfiltrowując m.in. plankton. Spotyka się je pojedynczo, parami bądź trójkami; na muszli dużej samicy znajduje się wtedy jeden czy dwa mniejsze samce.
      Samce mają duże penisy. Czasem ich długość dorównuje długości całego ciała. Są one zlokalizowane z prawej strony głowy. Gdy ślimak zmienia płeć, penis stopniowo się kurczy i zanika w momencie wykształcenia żeńskich narządów rozrodczych. Biolodzy uważają, że taki rodzaj zmiany płci jest korzystny, bo jako samice dorodniejsze osobniki są w stanie wyprodukować większą liczbę jaj niż zwykłe samice, zaś małe samce nadal mogą wytwarzać dużo plemników (co istotne, wyprodukowanie plemników jest mniej energochłonne od wytworzenia jaja).
      Podczas eksperymentów dwa nieznacznie różniące się rozmiarami samce trzymano w małych kubkach z wodą morską. W części kubków pozwalano im się dotykać, w reszcie oddzielono je za pomocą siatki.
      Okazało się, że większe ślimaki, które stykały się z drugim samcem, szybciej rosły i zmieniały się w samice niż większe mięczaki oddzielone od kolegi siatką. Dla odmiany mniejsze ślimaki z "kontaktowej" pary odraczały zmianę płci, w porównaniu do drobniejszych zwierząt z grupy siatkowej.
      U zmieniających płeć ryb koralowych ważne są wskazówki wzrokowe, behawioralne i chemiczne. W przypadku prowadzących osiadły tryb życia ślimaków o słabym wzroku spodziewano się, że pierwsze skrzypce będą grały bodźce chemiczne (wiadomo, że oddziałują one na inne aspekty ich zachowania). Ku zaskoczeniu autorów publikacji z The Biological Bulletin okazało się jednak, że C. marginalis przypominają ryby, bo na interakcje i ewentualne wskazówki chemiczne związane z dotykiem reagują silniej niż na sygnały z wody.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W połowie maja w Parku Narodowym Grand Teton dostrzeżono jednego ze starszych żyjących na wolności niedźwiedzi grizli. Słynna niedźwiedzica 399, która ma własne profile na Instagramie i Twitterze, osiągnęła już wiek 24 lat. Widziano ją przy Pilgrim Creek w towarzystwie kolejnego miotu młodych. Uradowany fotograf Thomas Mangelsen wysłał SMS-a prymatolog dr Jane Goodall: "Cudownie nadal żyje!". Jest się z czego cieszyć, bo dzięki swojej witalności 399 stała się symbolem odrodzenia niedźwiedzi brunatnych w Greater Yellowstone Ecosystem (GYE).
      Samica 399 jest znana nie tylko ze względu na swój zaawansowany wiek i fakt, że nadal się rozmnaża. Wychowując swoje młode w pobliżu dróg i w zasięgu ludzkiego wzroku, z biegiem lat stała się jednym z najbardziej widocznych niedźwiedzi w tym regionie (399 żyje na terenie Parku Narodowego Grand Tenton i Bridger–Teton National Forest).
      Tylko raz była agresywna w stosunku do ludzi. W 2007 r. poturbowała nauczyciela z Wyoming, który podszedł za blisko, gdy razem z młodymi żerowała na padlinie łosia. Mężczyzna przeżył, a władze Parku stwierdziły, że 399 działała w obronie młodych i posiłku.
      Mangelsen dokumentuje życie 399 od blisko piętnastu lat. Goodall, zagorzała miłośniczka niedźwiedzi, niecierpliwie czekała na wieści o samicy po długiej zimie. Fotograf ujawnił, że na SMS-a zareagowała bardzo entuzjastycznie. Warto przypomnieć, że już w 2016 r. obawiano się, że niedźwiedzica nie żyje, bo jeden z myśliwych twierdził, że ją zabił. Na szczęście, zasadziwszy się przy Pilgrim Creek, fotograf Bernie Scates dostrzegł 399, która późno wychynęła ze swojej gawry z młodym o białym umaszczeniu pyska (Snowym).
      Grono potomków urodzonej w 1996 r. samicy jest pokaźne; 399 doczekała się ok. 20 dzieci i wnucząt. Niestety, życie młodych grizli nie należy do łatwych, nawet jeśli ma się tak dobrą matkę, jak 399. Sporo jej potomków nie przeżyło spotkań z ludźmi bądź samcami. Snowy'ego potrącił w Grand Tenton samochód, inne niedźwiedzie zostały zaś zastrzelone przez myśliwych bądź za polowanie na bydło.
      Mangelsen spodziewał się, że w 2020 roku 399 wyłoni się z gawry z kolejnymi młodymi. Latem 2019 r. widziano ją bowiem w towarzystwie adoratora, wielkiego samca o imieniu Bruno, który jak się uważa, był również ojcem paru wcześniejszych miotów samicy. Fani 399 nie doznali zawodu. Niedźwiedzica pojawiła się z aż czworgiem młodych. Poczwórne mioty są rzadkie - podkreśla Frank van Manen, biolog nadzorujący Grizzly Bear Study Team w regionie Yellowstone. Dokumentowaliśmy samice rodzące po przekroczeniu dwudziestki-do połowy 3. dekady życia, ale miot złożony z 4 młodych w tym wieku jest definitywnie unikatowy.
      W 2007 r., gdy 399 stała się pełnoprawną celebrytką, powstała Grand Teton Wildlife Brigade, która pilnuje, by zwierzęta i ludzie zachowywali bezpieczną odległość od siebie.
       Niedźwiedź grizli (Ursus arctos horribilis) jest podgatunkiem niedźwiedzia brunatnego (Ursus arctos).


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed dwoma laty Erin Krichilsky ze Smithsonian Tropical Research Institute (STRI) w Panamie badała pszczoły z gatunku Megalopta amoena i ujrzała najbardziej niezwykłego owada w swoim życiu. Przyglądając się pod mikroskopem 4-milimetrowej pszczole zauważyła, że prawa strona jej głowy ma wygląd typowy dla samicy, a lewa – dla samca. Szybko obejrzała resztę ciała owada i stwierdziła to samo. Jego prawa połowa miała ceny typowo żeńskie, lewa zaś – typowo męskie.
      Owad, którego opis ukazał się właśnie w Journal of Hymenoptera Research, to niezwykle rzadki przykład gynandromorfa z dwustronną asymetrią, gdzie jedna strona ciała jest męska, druga zaś żeńska. Gynandromorfizm to przypadek, gdy organizm ma jednocześnie męskie i żeńskie cechy płciowe. Najczęściej jest obserwowany u owadów, chociaż zdarza się też u skorupiaków i ptaków. Gynandromorf z dwustronną asymetrią zdarza się na tyle rzadko, że odkrycie dokonane przez Krichilsky jest pierwszym takim przykładem u Megalopta amoena i zaledwie drugim u Megalopta. Od czasu odkrycia w 1999 roku gynandromorfa z dwustronną asymetrią w gatunku Megalopta genalis, naukowcy z SRTI przeanalizowali dziesiątki tysięcy innych pszczół i dopiero teraz odkryli drugi przykład takiego gynandromorfizmu.
      Gynandromorfów nie należy mylić z hermafrodytami. W tym drugim przypadku osobnik wygląda jak przedstawiciel jednej płci, ale ma organy płciowe obu. Natomiast całe ciało gynandromorfa jest mozaiką obu płci. Jako, że tego typu osobniki są niezwykle rzadkie w naturze, gynandromorfizm jest bardzo słabo rozumiany.
      Pszczoły, osy czy mówki, które należą do rzędu błonkoskrzydłych, mają silnie zróżnicowane role płciowe. Żyją w matriarchalnych społecznościach, w których samice zajmują się wszystkim, budowaniem gniazd, zbieraniem żywności, dbaniem o młode. Zatem są one wyposażone we wszystko, czego potrzebują – silne szczęki, żądła, włoski do przenoszenia pyłku. Samce zajmują się tylko rozmnażaniem. Obie płci łatwo jest więc od siebie odróżnić.
      Zanim gynandromorf odkryty przez Krichilsky padł, naukowcy zdążyli zbadać cykl snu. Okazało się, że owad budzi się wcześniej by żerować niż samce i samice. Trudno jednak z tego wyciągnąć jakiś wniosek, gdyż nie było innych gynandromorfów do porównania. Jednak, jak zauważa Sydney Cameron, entomolog z University of Illinois, który nie brał udziału w badaniach, to już i tak cenne informacje. Większość gynandromorfów jest odkrywanych po śmierci, więc nie ma mowy o przeprowadzeniu badań behawioralnych.
      Wiele, jeśli nie wszystkie gynandromorfy, są prawdopodobnie bezpłodne. Jednak zmiany rozwojowe, które zacierają różnice pomiędzy płciami mogą być istotne z ewolucyjnego punktu widzenia. Na przykład istnieją pewne pasożytnicze pszczoły, u których samice utraciły większość cech typowych dla samic innych gatunków pszczół i wyglądają niemal identycznie co samce.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kłusownicy zabili jedyną kenijską białą samicę żyrafy i jej cielę. Żyrafy te nie są albinosami, lecz cierpią na leucyzm (mają ciemne oczy). Ciała dwóch osobników znaleziono w stanie zeszkieletowanym [w hrabstwie Garissa we wschodniej Kenii]. Zostały zabite przez uzbrojonych kłusowników - podało Ishaqbini Hirola Community Conservancy.
      Do incydentu doszło przed co najmniej 4 miesiącami. Kenya Wildlife Service ma przeprowadzić śledztwo w tej sprawie.
      Pozostał jeszcze jeden biały osobnik - samiec. Jesteśmy jedyną społecznością na świecie, która strzeże białej żyrafy - podkreśla Mohammed Ahmednoor. Wg niego, potwierdzona przez strażników i członków społeczności śmierć żyraf to wielka strata dla badaczy i operatorów turystycznych pracujących w odległych zakątkach Kenii. To bardzo smutny dzień dla Ijary i całej Kenii.
      Biała żyrafa wzbudziła olbrzymie poruszenie w 2017 r., gdy po raz pierwszy wypatrzono ją z młodym w Ishaqbini Hirola Community Conservancy. Druga fala zainteresowania przypadła na sierpień zeszłego roku, gdy samica urodziła kolejne cielę.
      Natura jest zawsze wspaniała i nie przestaje zadziwiać ludzkości. Te rzadkie śnieżnobiałe żyrafy zszokowały wielu miejscowych, w tym mnie, ale to dodało nam tylko energii, by chronić naszą unikatową przyrodę - powiedział 2,5 roku temu dr Abdullahi Ali, założyciel i dyrektor programowy Hirola Conservation.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy poinformowali o sfotografowaniu w Wietnamie kanczyla srebrnogrzbietego, jednego z najmniejszych ssaków kopytnych, o którym sądzono, że wyginął. To miniaturowe zwierzę jest tak rzadkie, że nie wiadomo nawet, jaki jest jego zasięg występowania.
      Kanczyl srebrnogrzbiety po raz pierwszy został opisany w 1910 roku na podstawie czterech osobników. Pochodziły one z okolic miasta Nha Trang. W 1990 roku myśliwi zabili przedstawiciela tego gatunku w okolicach miast Kan Nack. Od tamtej pory brak jest doniesień o obserwacji kanczyla, dlatego też obawiano się, że zwierzę wyginęło. Teraz zarejestrowała je kamera pułapkowa.
      Odkrycie, że kanczyl srebrnogrzbiety wciąż istnieje to pierwszy krok w kierunku uratowania gatunku. Musimy szybko dowiedzieć się, jak go chronić, mówi An Nguyen, naukowiec z Global Wildlife Conservation (GWC).
      Obecność zwierzęcia zarejestrowano po tym, jak grupa naukowców pracująca pod kierunkiem Nguyena, dowiedziała się od okolicznych mieszkańców i leśników, iż spotykają zwierzę podobne do opisanego. Uczeni umieścili trzy aparaty pułapkowe. Gdy na 275 zdjęciach zauważono kanczyla, rozmieszczono kolejnych 29 aparatów. W sumie w ciągu 5 miesięcy wykonały one 1881 zdjęć kanczyla srebrnogrzbietego. To naprawdę niezwykłe wydarzenie, gdyż na badanym obszarze rozpowszechnione jest kłusownictwo, szczególnie za pomocą wnyków, które dewastuje przyrodę.
      Teraz GWC chce wysłać misję terenową, której zadaniem będzie ocena wielkości populacji i obszaru jej występowania.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...