Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Tajemnicza choroba dyplomatów USA. Skoncentrowana wiązka radiowa przyczyną syndromu hawańskiego?

Recommended Posts

W 2016 roku u pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie pojawiły się dziwne objawy: wymioty, bóle głowy, problemy z utrzymaniem równowagi, krwawienie z nosa, dzwonienie w uszach, problemy z mową i koncentracją. U niektórych doszło do uszkodzenia mózgu, wstrząsu mózgu i opuchlizny. Jako, że szybko wykluczono chorobę, zaczęto podejrzewać jakiś rodzaj ataku.

Teraz pojawił się pierwszy oficjalny raport, którego autorzy opisują, co mogło być źródłem problemów zdrowotnych ofiar.
Sprawa była tym bardziej tajemnicza, że objawy pojawiały się u różnych osób, w różnych miejscach, a doświadczyli ich też dyplomaci w Chinach oraz kanadyjscy dyplomaci, którzy zresztą pozwali swój rząd za opieszałość i zbyt późne ostrzeżenie ich o niebezpieczeństwie.

Pierwszy oficjalny raport nt. źródła problemów zdrowotnych pracowników ambasady USA został przygotowany przez amerykańskie Narodowe Akademie Nauk, Inżynierii i Medycyny na zlecenie Departamentu Stanu. Po przeanalizowaniu dostępnych informacji i rozważeniu różnych możliwych mechanizmów powstania objawów, komitet uznał, że wiele objawów, o których informowali pracownicy Departamentu Stanu jest zgodnych z efektem działania kierunkowej wiązki energii w zakresie fal radiowych, czytamy w raporcie.

Autorzy raportu nie identyfikują źródła tych fal, jednak przypominają, że badania prowadzone w ciągu ostatnich dziesięcioleci w ZSRR jak i na Zachodzie wspierają tezę o tego typu mechanizmie. Mimo, że żadne czynniki psychologiczne i społeczne nie mogą wyjaśnić ostrego nagłego początku takich różnorodnych i niezwykłych objawów, to znacząca różnorodność kliniczna choroby, która dotknęła personel, pozostawia otwartym pytanie o różnorodność jej przyczyn, w tym o czynniki psychologiczne i społeczne, twierdzą autorzy raportu. Czynniki te mogą wzmacniać inne przyczyny choroby i nie można wykluczyć ich wpływu w niektórych przypadkach, szczególnie tam, gdzie pojawiły się objawy chroniczne lub na późniejszych etapach choroby.

Pojawienie się tajemniczej choroby doprowadziło do przejściowego wzrostu napięcia stosunków pomiędzy USA a Kubą. Stany Zjednoczone początkowo oskarżyły Kubę o spowodowanie u swoich dyplomatów niepokojących objawów i nawet wydaliły z Waszyngtonu dwóch kubańskich dyplomatów. Później jednak wycofały oskarżenia, gdyż władze Kuby konsekwentnie im zaprzeczały i w pełni współpracowały w śledztwie. Pojawiły się obawy, że jakiegoś rodzaju ataku mogło dokonać państwo trzecie, które chciało doprowadzić do wzrostu napięcia pomiędzy oboma krajami.

Jeśli nawet autorzy raportu prawidłowo zidentyfikowali przyczyną objawów u dyplomatów, to wciąż nie znamy źródła tych ewentualnych fal radiowych. Amerykańskie służby wciąż prowadzą śledztwo, próbując źródło to zidentyfikować. Jesteśmy zadowoleni, że raport się ukazał. Wykorzystamy go w naszych analizach. Mamy nadzieję, że pomoże on nam stwierdzić, co tak naprawdę zaszło, powiedzieli dziennikarzom przedstawiciele Departamentu Stanu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczuwam wysyp komentarzy o 5G. Swoją drogą, co za timing, bo dopiero, co zrobiłem tyradę o bezpieczeństwie fal radiowych! :) Przescrollowałem kilka stron mówiących o potencjalnych mechanizmach, gdzie wymieniają kierowaną wiązkę radiową obok kilku innych potencjalnych przyczyn, i opracowanie wygląda całkiem rozsądnie.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Przeczuwam wysyp komentarzy o 5G.

Wizjonerski geniusz Paracelsusa przewidział, że będą  ludziska sceptyczne co do tych G, więc zostawił przyszłym kwękaczom mantrę do przemyślen:

" Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę."

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, 3grosze said:

Wizjonerski geniusz Paracelsusa przewidział, że będą  ludziska sceptyczne co do tych G, więc zostawił przyszłym kwękaczom mantrę do przemyślen:

Zaiste, zacne to i mądre słowa bracie! Dalekowzroczność i siła słów Paracelsusa jest porównywalna jedynie z zasięgiem i mocą nadajników 5G :)

 

Zerknąłem jeszcze do dokumentu, żeby coś policzyć. Autorzy wspomnieli o efekcie Freya, min. dźwięki słyszalne przez ludzi słyszących jak i głuchych oraz kilka innych dolegliwości, wywołane kierunkowymi falami radiowymi o silnym natężeniu. Wymienione jednak tam gęstość (power density) jest 6-9 rzędów wielkości większa niż to co oszacowałem na podstawie kalkulatora u siebie w domu. Żeby osiągnąć takie wielkości, jak podano, musieliby siać 20kW z mocno kierunkową anteną 18 dBi z odległości 100m albo 5kW z 50m, o ile się nie pomyliłem podczas przeliczania jednostek.

Power Density Calculator
https://www.pasternack.com/t-calculator-power-density.aspx

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, 3grosze napisał:

Wizjonerski geniusz Paracelsusa przewidział, że będą  ludziska sceptyczne co do tych G, więc zostawił przyszłym kwękaczom mantrę do przemyślen:

" Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę."

 


To przekonanie zostało ostatecznie podważone pod koniec XIX wieku, po badaniach dotyczących pierwiastktów śladowych, które szkodzą w każdej ilości. Na podstawie tej teorii wcześniej powstała homeopatia, w której np. problemy po zatruciu ołowiu leczono podawaniem ... śladowych cząstek ołowiu. Dziś jak wiemy, takie śladowe ilości też są szkodliwe.

EDIT (sorry - źle zaznaczyłam cytat, chodziło o tekst 3groszy)

Edited by Ergo Sum

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, Ergo Sum napisał:

To przekonanie zostało ostatecznie podważone pod koniec XIX wieku, po badaniach dotyczących pierwiastktów śladowych, które szkodzą w każdej ilości.

Oj, poprawianie geniusza Paracelsusa może być niezdrowe dla reputacji, a niezdrowym dla zdrowia może być brak np takich pierwiastków śladowych jak: jod, miedź, cynk, mangan, kobalt, molibden, selen, chrom.

Ed Paracelsusa i mnie można było słusznie skorygować pisząc: niektóre pierwiastki śladowe szkodzą nawet w ilościach milimolarnych, bo w każdych to na pewno nie.

 

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakoś nie wydaje mi się, żeby to wszystko miało związek z jakąś odmianą "homeopatii". Podsunąłbym badaczom może głębszą diagnozę, w końcu mogła boleć goleń, by o objawach choroby filipińskiej nie wspomnieć...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypomniała mi się taka ciekawostka. DSN (Deep Space Network) wysyła instrukcje do sond Voyager 1, Voyager 2 i New Horizons, które są na obierzach Układu Słonecznego z mocą 20kW z 70-metrowego talerza DSS-63 w Madrycie. Daje do myślenia, co można zdziałać z taką mocą :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, cyjanobakteria napisał:

DSN (Deep Space Network) wysyła instrukcje do sond Voyager 1, Voyager 2 i New Horizons, które są na obierzach Układu Słonecznego z mocą 20kW z 70-metrowego talerza DSS-63

Dezynfekują kosmos. Vojager 1 celuje w Ziemię ekologiczne 28W i też go słychać*.

* Wiem co to dBi i dBd.:)

Edited by 3grosze
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

New Horizons nadaje. Można mieć podgląd w czasie rzeczywistym (opóźnienie 5s) na stronie:
https://eyes.nasa.gov/dsn/dsn.html

UP SIGNAL
SOURCE      NEW HORIZONS
TYPE        DATA
DATA RATE   500.00 b/sec
FREQUENCY   7.18 GHz
POWER TX    15.92 kW

DOWN SIGNAL
SOURCE      NEW HORIZONS
TYPE        DATA
DATA RATE   749.00 b/sec
FREQUENCY   8.44 GHz
POWER RX    -148.85 dBm
            (1.30 x 10-21 kW)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, cyjanobakteria napisał:

New Horizons nadaje. Można mieć podgląd w czasie rzeczywistym (opóźnienie 5s) na stronie:
https://eyes.nasa.gov/dsn/dsn.html

Powinien kolega dodać jaką przerośniętą (oczywiście jankeską) antenę ma na myśli. :)
Ma to szczególne znaczenie w kontekście tzw.  power rx, bo już o tym kiedyś wspominałem. Dla jasności Madryt obecnie równie "rozmawia" z Juno, co Goldstone z New Horizons. Może nawet intensywniej. ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Astro said:

Powinien kolega dodać jaką przerośniętą (oczywiście jankeską) antenę ma na myśli. :)

To było zadanie dla ciekawskich bystrzaków :)

Skrót misji New Horizons to NHPC. Wszystkie kompleksy mają po jednym talerzu 70m i trzy lub więcej 34m. Ciekawa sprawa. Muszę częściej obserwować stronę, to będę lepiej wiedział, co się dzieje w przestrzeni i jakie misje są aktywne.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Wszystkie kompleksy mają po jednym talerzu 70m

Ja aż takich kompleksów nie mam. :D
Chętnie podrzuciłbym koledze podobnie popstronną stronę ESA, ale oni raczej nie bawią się w taką pornografię intelektualną, choć jeśli o ilość chodzi, to jest tego nie mniej. Nawet bez głębokiego deep. ;)

54 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

To było zadanie dla ciekawskich bystrzaków

Kiepskie raczej zadanie, i nie dla bystrzaków, bo do tego nie trzeba zbyt wiele. :P

P.S. Dodam może, że Hiszpanie to nie są jacyś podwykonawcy, bo ma to już swoją historię. Przykładowo Madryt (a właściwie Villafranca del Castillo) znany był przed laty jako PARTNER w bardzo udanym naukowo projekcie jak IUE. To nie był projekt NASA i warto o TYM pamiętać. Naprawdę Świat to nie USA...

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Astro said:

Chętnie podrzuciłbym koledze podobnie popstronną stronę ESA

Poszperam, może coś znajdę, chociaż jakiś end-point JSON/XML :)

 

1 hour ago, Astro said:

Dodam może, że Hiszpanie to nie są jacyś podwykonawcy, bo ma to już swoją historię. Przykładowo Madryt (a właściwie Villafranca del Castillo) znany był przed laty jako PARTNER w bardzo udanym naukowo projekcie jak IUE. To nie był projekt NASA i warto o TYM pamiętać. Naprawdę Świat to nie USA...

Właśnie zastanawiałem się, jak to się stało, że ten projekt wylądował w Hiszpanii. Dobrze, wiedzieć, że jest infrastruktura w Europie. Świat to nie USA, populacja EU jest całkiem spora i gospodarka niezgorsza, ale jest większy problem z podejmowaniem wspólnych decyzji, a niektórzy ciągną nawet w przeciwnym kierunku... Z drugiej strony wiele ciekawych projektów NASA na przestrzeni dziejów też zostało obciętych.

NHPC dalej pieczołowicie wysyła dane, 1.33 kb/sec :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Voyager 2 nadaje, odbierają dwie 34m anteny (159.00 b/sec) :)

SPACECRAFT
NAME            Voyager 2
RANGE           18.90 billion km (126.4 AU)
ROUND-TRIP      1.46 light days

DOWN SIGNAL
SOURCE          VOYAGER 2
TYPE            DATA
DATA RATE       159.00 b/sec
FREQUENCY       8.42 GHz
POWER RX        -155.03 dBm
                (3.14 x 10-22 kW)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Voyager 2 nadaje, odbierają dwie 34m anteny (159.00 b/sec) :)

A jakiej długości słowa używa, 8 bitów czy więcej?

EDIT:

Cytat

Computer Command System (CCS) - 18-bit word, interrupt type processors (2) with 4096 words each of plated wire, non-volatile memory.
Flight Data System (FDS) - 16-bit word machine (2) with modular memories and 8198 words each
Attitude and Articulation Control System (AACS) - 18-bit word machines (2) with 4096 words each.

The master clock runs at 4 MHz but the CPU’s clock runs at only 250 KHz. A typical instruction takes 80 microseconds, that is about 8,000 instructions per second. To put this in perspective, a 2013 top-of-the-line smartphone runs at 1.5 GHz with four or more processors yielding over 14 billion instructions per second.

 

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Astro said:

Chętnie podrzuciłbym koledze podobnie popstronną stronę ESA, ale oni raczej nie bawią się w taką pornografię intelektualną

No to trochę poszperałem. Kolega jeszcze wszystkiego nie widział :)

Nie dość, że pornografia intelektualna to jeszcze w HTML5 :)

ESA ma ESTRACK, który można śledzić na ESTrackNow:
http://estracknow.esa.int/

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Nie dość, że pornografia intelektualna to jeszcze w HTML5 :)

Ech... Fuj. Czegóż to nie robi się dla gawiedzi; cała magia znika. Gdzie ta poezja danych na mikrofilmach, taśmach do przewijaków o szpulach 10,5 cala?

P.S. Obecnie wyszukiwarka po zapytaniu "przewijak" zwraca obrazki stolika do przewijania niemowląt. Nawet wikipedia podobnie... Co za okropne czasy. ;)

15 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Świat to nie USA, populacja EU jest całkiem spora i gospodarka niezgorsza, ale jest większy problem z podejmowaniem wspólnych decyzji, a niektórzy ciągną nawet w przeciwnym kierunku...

Rzuć hasło LHC, a każdego jankesa zaświerzbi. :)

Całkiem na marginesie (bo dawno to obija od wątku ;))  "przodownictwo" USA w nauce jest pozorne. Mógłbym ciągnąć to, ale najkrócej podsumuję zasłyszanym: po raz pierwszy w historii USA młode pokolenie jest uboższe i mniej wykształcone niż ich rodzice. Wiesz jakie nazwiska autorów pojawiają się najczęściej w "amerykańskich" publikacjach? Xi C. Liu, Chen K. Lee, Janusz W. Kowalski itp.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Astro said:

Rzuć hasło LHC, a każdego jankesa zaświerzbi. :)

LHC? Nigdy nie słyszałem. Szukałem na Google, ale są tylko jakieś rurociągi :)

Pewnie masz rację, ale nawet porównując infrastrukturę DSN USA i EU, to NASA ma talerze 3x70m + 9x34m (+ 2x34m w Goldstone, których nie ma na stronie). ESA ma 3x35m + 5x15m + 1x5m. Wiem, że wszyscy udostępniają sobie instrumenty w razie czego oraz współpracują i nie jest to konkurencja w stylu kto ma większego, ale jednak te talerze 70m robią wrażenie. Wyczytałem jednak, że misje są projektowane w taki sposób, żeby talerze 34m wystarczyły, a 70m jest najczęściej potrzebny tylko w sytuacjach awaryjnych albo dla bardzo dalekich obiektów.

Dla kompletności, antena DSS-14 (70m) odbiera sygnał z VGR1 :) Ciekawe, bo sygnał jest 2.2 dB słabszy (3dB to byłoby połowa siły sygnału VGR2), a sonda jest prawie 25 AU dalej niż VGR2. Edit, moc trochę spadła i teraz to momentami całe 3dB mniej (-158 dbm).

SPACECRAFT
NAME        Voyager 1
RANGE       22.74 billion km
ROUND-TRIP  1.76 light days

DOWN SIGNAL
SOURCE      VOYAGER 1
TYPE        DATA
DATA RATE   159.00 b/sec
FREQUENCY   8.42 GHz
POWER RX    -157.21 dBm
            (1.90 x 10-22 kW)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

LHC? Nigdy nie słyszałem. Szukałem na Google, ale są tylko jakieś rurociąg

Ja też THC szukam i z kolei same uprawy rolne znajduję. Popsuty ten internet jakiś.

1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Pewnie masz rację, ale nawet porównując infrastrukturę DSN USA i EU, to NASA ma talerze 3x70m + 9x34m (+ 2x34m w Goldstone, których nie ma na stronie). ESA ma 3x35m + 5x15m + 1x5m.

Przyznam że nie wiem kto ma większego, a tym bardziej jak są rozmieszczone, ale żeby ogarniać misje wysyłane w dowolnym kierunku i 24h/dobę to trochę tego trzeba mieć i sensownie rozmieszczone żeby przekazywały sobie kontrolę wraz z obrotem Ziemi

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, tempik napisał:

Przyznam że nie wiem kto ma większego

Azję można wykluczyć.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Astro napisał:

Xi C. Liu, Chen K. Lee, Janusz W. Kowalski itp.

Kasa, kasa, kasa, jest biznes, są zlecenia na badania i fundusze, jest praca. Już dawno to zauważyłem.

Trzeba przyznać, że część tych Wangów to są jednak już urodzeni tam Amerykanie, ale jednak pewnie tylko część.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie tak jest, do tego należy dodać, że to całkiem sprawnie funkcjonujący model biznesowy, gdzie (myślę o USA) przy zmniejszającym się "dobrobycie" mocno rośnie czesne. Model jednak działa bez zarzutów, bowiem uczelnie są najlepciejsze, stoją najwyżej w rankingach, a to za sprawą prostego faktu związanego z zatrudnianiem najlepszych, co z kolei jest wynikiem oczywistości związanej z najwyższymi na świecie zarobkami. Najlepsi zresztą mają  nie jedną i nie dwie, bo więcej "afiliacji". W końcu pieniądze naprawdę nie śmierdzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.12.2020 o 18:08, tempik napisał:

ale żeby ogarniać misje wysyłane w dowolnym kierunku i 24h/dobę to trochę tego trzeba mieć i sensownie rozmieszczone żeby przekazywały sobie kontrolę wraz z obrotem Ziemi

Czyli nie rozmiar jest najważniejszy, liczy się technika ;)

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa naukowców z nowojorskiej Icahn School of Medicine at Mount Sinai odkryła dowody sugerujące, że urządzenia smart watch mogą wykrywać objawy COVID-19 jeszcze zanim u chorego pojawią się objawy. Dane takie uzyskano na podstawie badań, w których wzięło udział 297 pracowników służby zdrowia.
      Jednym z wczesnych objawów COVID-19 jest pojawienie się stanu zapalnego w organizmie. Gdy tak się stanie, dochodzi do niewielkiej zmiany w przepływie krwi. Te zaś prowadzą do zmian rytmu serca, które smart watch może wykryć.
      Badanych proszono, by przez dłuższy czas nosili Apple Watch. Zegarek notował przez dłuższy czas rytm serca, dzięki czemu określił normę dla badanej osoby. Wczesnym sygnałem infekcji była zaś nagła długotrwała zmiana rytmu. Badani, oprócz tego, że nosili zegarki, zainstalowali w nich również specjalną aplikację, która poszukiwała takich długotrwałych zmian w rytmie serca. Analiza danych z urządzeń wykazała, że zegarki wykryły 2/3 zainfekowanych osób średnio na 7 dni przed pojawieniem się u nich objawów.
      To już kolejne badania wskazujące, że urządzenia smart watch mogą bardzo wcześnie wykrywać niepokojące zmiany w organizmie. Pozostaje więc stworzenie odpowiednich aplikacji, które będą w stanie śledzić i analizować takie dane oraz poinformują użytkownika o problemie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Koronawirusy pojawiły się na Ziemi zaledwie 10 000 lat temu, a ludzie dowiedzieli się o ich istnieniu w latach 60. XX wieku. Obecnie wiemy o co najmniej 4 gatunkach koronawirusów powszechnie występujących w ludzkiej populacji. Każdego roku są one odpowiedzialne nawet za 25% łagodnych i średnio poważnych przeziębień wśród ludzi. Najprawdopodobniej więc w pewnym momencie życia każdy z nas zarazi się koronawirusem.
      Jednak co jakiś czas pojawia się koronawirus, który wywołuje poważną epidemię. Tak było w przypadku koronawirusa SARS-CoV, który spowodował epidemię w latach 2002–2003, z epidemią MERS (MERS-CoV) mieliśmy do czynienia w roku 2012, a obecnie zmagamy się z SARS-CoV-2.
      Nieco historii
      W 1965 roku dwoje brytyjskich wirologów, Tyrrell i Bynoe, odkryli nieznanego wcześniej wirusa w górnych drogach oddechowych przeziębionej dorosłej osoby. Nazwali go B814 i udowodnili, że to on jest przyczyną przeziębienia. Mniej więcej w tym samym czasie Amerykanie Hamre i Procknow wyizolowali wirusa pobranego od przeziębionych studentów medycyny i byli w stanie hodować go w kulturach tkankowych. Patogen zyskał nazwę 229E. Okazało się, że oba wirusy mają podobne cechy – są m.in. wrażliwe na eter – ale nie są podobne do żadnego znanego mykso- i paramyksowirusa, do których należą m.in. wirusy grypy, odry czy świnki. Jednocześnie amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia poinformowały o wyizolowaniu z ludzkich dróg oddechowych wielu szczepów patogenów wrażliwych na eter. Jako, że udało się je hodować w kulturach tkankowych, szczepy zyskały nazwę „OC” (organ cultures).
      W tym czasie naukowcy pracujący nad B814 zauważyli, że przypomina on wirus zakaźnego zapalenia oskrzeli u drobiu. Inne grupy badawcze stwierdzilły zaś, że 229E i wirusy OC mają podobną morfologię.
      Pod koniec lat 60. Tyrrell stał na czele grupy wirologów pracujących z nowo odkrytymi ludzkimi wirusami oraz z wirusami pozyskanymi od zwierząt. Były wśród nich wirus zakaźnego zapalenia oskrzeli u drobiu, wirus mysiego zapalenia wątroby czy wirus zakaźnego zapalenia żołądka i jelit u świń. Okazało się, że wszystkie badane wirusy są takie same pod względem morfologicznym. Nazwano je koronowirusami, gdyż były „ukoronowane” charakterystycznymi wypustkami. Wkrótce koronawirusy uznano za nowy rodzaj wirusów.
      W latach 70. naukowcy zdobywali coraz więcej informacji o koronawirusach. Dowiedzieli się na przykład, że w klimacie umiarkowanym infekcje nimi częściej mają miejsce zimą i wiosną niż latem i jesienią. Stwierdzili, że w czasie epidemii przeziębień koronawirusy są obecne w organizmach nawet 35% osób i są głównymi sprawcami zachorowania nawet u 15% przeziębionych dorosłych. Wśród pierwszych badaczy zajmujących się koronawirusami był James Robb, autor opublikowanych przez nas niedawno porad dotyczących zachowania się w czasie obecnej epidemii.
      Przez kolejnych ponad 30 lat naukowcy badali przede wszystkim szczepy OC43 oraz 229E, głównie dlatego, że najłatwiej jest z nimi pracować. Trudno jest bowiem hodować koronawirusy w laboratorium, więc już sam ten fakt ogranicza możliwość ich badania. Wiemy, że wywołują one okresowe epidemie przeziębień i różnych chorób układu oddechowego, jednak zachorowania przebiegają łagodnie. Głównie kończy się na infekcji górnych dróg oddechowych, u niemowląt i młodych dorosłych czasem zdarzają się zapalenia płuc. Z kolei u dzieci oba koronawirusy mogą spowodować pogorszenie się astmy, a u dorosłych i osób starszych – chroniczne zapalenie oskrzeli.
      Wirusy B814 oraz liczne szczepy wyizolowane w latach 60., takie jak OC16, OC44 i inne, nie zostały po odkryciu dokładnie scharakteryzowane, próbki utracono i nie wiemy, czy rzeczywiście były to osobne gatunki czy też szczepy któregoś z czterech znanych nam od dawna gatunków. Czterech, gdyż w oprócz OC43 i 229E znamy jeszcze 2 inne gatunki rozpowszechnione u ludzi.
      Z resztą tekstu można zapoznać się w dalszej części artykułu

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zakażenie HIV od dawna nie oznacza już wyroku śmierci. Leki antyretrowirusowe pozwalają na zmniejszenie liczby wirusów w organizmie do takiego poziomu, że stają się one niewykrywalne, objawy choroby niemal nie występują, a osoba zarażona nie stanowi zagrożenia dla innych. Jednak leki trzeba przyjmować codziennie. Gdy przerwie się terapię, wirus pojawia się na nowo. Z badań opublikowanych w PLOS Pathogens dowiadujemy się, że jednym z miejsc, w których ukrywa się HIV mogą być astrocyty, komórki stanowiące 60% komórek mózgu.
      Autorzy najnowszych badań szacują, że wirus może ukrywać się w od 1 do 3 procent astrocytów. Nawet 1% może być znaczącym rezerwuarem wirusa. Jeśli chcemy znaleźć lekarstwo na HIV, nie możemy pomijać roli mózgu jako reserwuaru, mówi autorka badań, profesor Lena Al-Harthi z Rush University Mediacal Center w Chicago.
      Al-Harthi i jej zespół wyciągnęli takie wnioski na podstawie badań mysiego modelu z ludzkimi komórkami oraz badań post mortem ludzkiej tkanki mózgowej. Naukowcy wiedzą, że HIV przedostaje się do mózgu, ale rola wirusa w tym organie jest słabo poznana.
      Autorzy najnowszych badań najpierw pozyskali astrocyty z ludzkiego płodu. Następnie zarazili komórki wirusem HIV, a później wstrzyknęli je do mózgów dorosłych i nowo narodzonych myszy. Okazało się, że zainfekowane komórki przekazały wirusa komórkom układu odpornościowego CD4, które są tym typem komórek, które HIV atakuje najczęściej. Następnie zainfekowane CD4 wydostały się z mózgu i migrowały do innych tkanek. Gdy mózg jest zarażony, wirus może się z niego wydostać i zarazić inne organy, mówi Al-Harthi.
      Naukowcy postanowili się też upewnić, że wirus jest w stanie samodzielnie zainfekować astrocyty. W tym celu najpierw wstrzyknęli zdrowej myszy ludzkie astrocyty, a później zarazili zwierzę HIV. Okazało się, że rzeczywiście wirus przedostał się do części astrocytów i był w stanie infekować inne tkanki. Co istotne, nawet u myszy, której podawano leki antyretrowirusowe HIV przedostawał się z astrocytów do innych części ciała, chociaż, w porównaniu z myszami nieleczonymi, poziom infekcji był niewielki. Gdy zaprzestano podawania leków, dochodziło do gwałtownego rozwoju infekcji, której źródłem był mózg myszy.
      Chcąc potwierdzić swoje spostrzeżenia, naukowcy przyjrzeli się tkance mózgowej czterech osób, które były zarażone HIV i były leczone, a u których w chwili śmierci wirus był niewykrywalny. Badania wykazały, że niewielki odsetek astrocytów zawierał materiał genetyczny wirusa HIV w jądrach komórkowych, co wskazuje, że komórki te były zainfekowane.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kawa to jeden z najpopularniejszych napojów na świecie. Okazuje się, że o tym, czy ma korzystny czy niekorzystny wpływ na nasze zdrowie, decydują geny, twierdzą autorzy pierwszych tego typu badań. naukowcy z University of South Australia wykazali, że nadmierne spożycie kawy może mieć dla nas zgubne skutki zdrowotne.
      Uczeni wykorzystali dane ponad 300 000 osób zawarte w UK Biobank i na ich podstawie przeanalizowali związek pomiędzy piciem kawy a różnymi chorobami. Odkryli, że jej nadmierne spożycie grozi rozwojem choroby zwyrodnieniowej stawów, artropatii i otyłości.
      "Codziennie ludzie wypijają około trzech miliardów filiżanek kawy, zatem zbadanie jej wpływu na zdrowie jak najbardziej ma sens", mówi profesor Elina Hypponen. Już wcześniej jej zespół wykazał, że górną granicą bezpiecznego spożycia kawy jest 6 filiżanek na dobę.
      "Zwykle badania nad wpływem kawy prowadzone są metodą obserwacyjną, gdzie porównuje się osoby pijące kawę z osobami niepijącymi. Jednak to może dawać błędne wyniki. My wykorzystaliśmy metodę genetyczną, zwaną analizą MR-PheWAS, za pomocą której sprawdziliśmy wpływ konsumpcji kawy na 1117 schorzeń. Możemy stwierdzić, że picie umiarkowanych ilości kawy jest w większości przypadków bezpieczne", wyjaśnia uczona.
      Jednak analizy wykazały, że codzienne spożywanie kawy zwiększa ryzko wystąpienia choroby zwyrodnieniowej stawów, artropatii oraz otyłości.
      "Uzyskane przez nas wyniki generalnie potwierdzają, że kawa jest bezpieczna. Jednak zawsze powinniśmy pamiętać, by pić ją z umiarem. To najlepszy sposób na cieszenie się kawą i dobrym zdrowiem", dodaje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nie żyje 36-letni mężczyzna, który został wyleczony z koronawirusa SARS-CoV-2. Kilka dni po wyjściu ze szpitala w Wuhan mężczyzna zmarł z powodu niewydolności oddechowej powiązanej z chorobą. To nie pierwszy przypadek, gdy osoby uznane za wyleczone ponownie zapadają na COVID-19. Pierwszy, w którym ponowne zachorowanie skończyło się śmiercią.
      Jak donoszą media, mężczyzna trafił do szpitala w Wuhan 12 lutego. Przebywał tam przez 2 tygodnie. Został wypisany i przez kolejne 2 tygodnie miał być izolowany w hotelu. Jednak dwa dni później gorzej się poczuł. Trafił do szpitala, gdzie zmarł.
      Już wcześniej informowaliśmy, że u pewnej Japonki dwukrotnie zdiagnozowano zarażenie koronawirusem. Kobieta najpierw została zdiagnozowana jako chora, leczono ją, gdy wyzdrowiała opuściła szpital. Po jakimś czasie poczuła bóle w gardle i klatce piersiowej. Badania ponownie wykazały u niej obecność SARS-CoV-2. Podobny przypadek zanotowano w Izraelu, dokąd wrócił mężczyzna przebywający wcześniej w Japonii na kwarantannie na statku Diamond Princess. Mężczyzna zachorował na statku, po leczeniu został uznany za zdrowego i wrócił do domu. W Izraelu okazało się, że znowu jest chory.
      Także Chińczycy informują, że do lekarzy zgłasza się coraz więcej osób, które były zainfekowane SARS-CoV-2, zostały uznane za wyleczone, a później znowu zachorowały.
      W tej chwili trudno jednoznacznie ocenić, dlaczego ludzie ponownie chorują na COVID-19. Możliwe są dwa scenariusze. Albo wirus, przynajmniej u niektórych osób, wchodzi w stan uśpienia i chorzy zostają uznani za zdrowych, albo też rzeczywiście dochodzi do powtórnej infekcji. Jeśli prawdziwy jest pierwszy scenariusz, może to oznaczać konieczność monitorowania osób uznanych za zdrowe. Jeśli zaś drugi, to nie wiadomo czy i na jak długo nabieramy odporności, a to może stawiać pod znakiem zapytania możliwość wyprodukowania skutecznej szczepionki.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...