Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zawalił się olbrzmi radioteleskop w Arecibo. Koniec jednego z najważniejszych instrumentów naukowych

Recommended Posts

Spełniły się najgorsze obawy inżynierów – teleskop w Arecibo się zawalił. Do katastrofy doszło, gdy ważąca 900 ton platforma odbiornika radioteleskopu spadła na znajdującą się 120 metrów niżej czaszę. Na szczęście – jak wcześniej informowaliśmy – już wcześniej specjaliści doszli do wniosku, że cała struktura jest niestabilna i teleskop przeznaczono do likwidacji, zatem w katastrofie nikt nie ucierpiał.

Arecibo to jedno z najważniejszych urządzeń w historii radioastronomii. Teleskop przez ponad pół wieku służył światowej nauce, dostarczając niezwykle ważnych danych. Przez dziesięciolecia był też największym tego typu urządzeniem. Większy – FAST – wybudowali dopiero Chińczycy, jednak jego możliwości badawcze, ze względu na lokalizację oraz pracę wyłącznie w trybie pasywnym w wielu dziedzinach nie dorównują Arecibo. A raczej nie dorównywały, gdyż dzisiaj nastąpił ostateczny koniec legendarnego obserwatorium.

Koniec, którego można się było spodziewać, ale nikt nie przypuszczał, że nastąpi tak szybko. Już kilkanaście lat temu informowaliśmy, że Narodowa Fundacja Nauki USA od lat umieszczała utrzymanie radioteleskopu na dole listy swoich priorytetów i oczywistym było, że w bliższej niż dalszej przyszłości przestanie go finansować, przeznaczając zaoszczędzone pieniądze na nowocześniejsze, bardziej obiecujące projekty. Jednak jeszcze pół roku temu mogliśmy przypuszczać, że Arecibo będzie działał jeszcze przez kilka lat.

Początkiem końca było zerwanie się w sierpniu jednej z lin pomocniczych podtrzymujących platformę odbiornika. Spadająca lina wybiła kilkudziesięciometrową dziurę w czaszy teleskopu. Już wówczas wykonana inspekcja kazała zadać sobie pytanie o stabilność całej struktury. Postanowiono jednak naprawić radioteleskop. I gdy czekano na dostawę nowych lin na początku listopada doszło do zerwania się kolejnej liny nośnej. To zaskoczyło specjalistów, którzy oceniali, że pozostałe liny powinny bez problemu wytrzymać obciążenia. Eksperci doszli więc do wniosku, że najwyraźniej cała struktura jest bardziej osłabiona, niż się wydaje. Kolejne ekspertyzy inżynieryjne wykazały, że teleskopu nie uda się naprawić nie narażając przy tym robotników na utratę życia. Dlatego też podjęto decyzję o jego wyburzeniu. Szczegółowo o tym informowaliśmy.

Dzisiaj w nocy upadek platformy z odbiornikiem ostatecznie zakończył historię radioteleskopu w Arecibo.

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem na YT video (post-mortem). Platforma solidnie uderzyła w skały, instrumenty spadły na talerz, a końcówki wierz ułamały. Wygląda na to, że nic więcej się nie zawaliło.

 

Tu jest obszerna galeria zdjęć.

https://www.noticel.com/galeria/20201201/imagenes-aereas-exclusivas-del-colapso-del-observatorio-de-arecibo/

 

Jeszcze video od Scotta:

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem elektrykiem i bardzo irytuje mnie tłumaczenie angielskiego cable na polski kabel powinno być lina nośna, kabel to służy do przesyłu prądu i jest przeznaczony do zakopania w ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Scott wspomina w video, że w regionie było trzęsienie ziemi, w czasie którego platforma się zerwała, a jej uderzenie zostało zarejestrowane przez sejsmografy. W video jest zrzut z postu na FB, którego nie chciało mi się osobiście szukać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie nazywał bym tych ludzi ekspertami, skoro po ich oględzinach, konstrukcja się zwaliła, a miała wytrzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po zerwaniu drugiej liny nikt nie twierdził, że konstrukcja się nie zawali. Wręcz przeciwnie pisali, że to tylko kwestia czasu. Co do pierwszej awarii, to najwyraźniej mieli złe dane, ewentualnie posługiwali się błędnym modelem. Podjęli próbę naprawy radioteleskopu w oparciu o dostępne dane i nikt nie zginął. Jedynie testy wytrzymałościowe mogły by potwierdzić założenia, ale nie było możliwości ich przeprowadzenia. Ewentualnie musieli by mieć te kable prześwietlone. No ale internetowy ekspert precyzyjnie wypunktuje każdego w jednym zdaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, cyjanobakteria napisał:

No ale internetowy ekspert precyzyjnie wypunktuje każdego w jednym zdaniu.

Bo wiesz..."ludzie rozumieją mnie tak słabo, że nie rozumieją nawet moich narzekań ..."

 Kierkegaard

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cała historia przypomina trochę historię najwyższej budowali świata, masztu radiowego w Konstantynowie.

Jakby nie ruszali, nie próbowali remontować/malować do dziś by stał i można by się nim chwalić. Tak to czasami jest z remontami, miało być super a jest kicha. Konserwatorzy dzieł sztuki ostatnio też pokazują swoje umiejętności i fantazję :)

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy radioteleskopie zbyt dużo się nie działo w ostatnim czasie, bo od 20 lat były dość poważne problemy z finansowaniem. Wcześniej dwukrotnie(?) zmodernizowali i dołożyli trochę sprzętu do platformy, co zwiększyło jej masę. Początkowo platforma wisiała na 4 linach na każdą wieżę, a po dołożeniu instrumentów zainstalowano 2 dodatkowe, czyli 6 łącznie na wieżę.

Chyba inżynierowie przeszacowali obecną wytrzymałość lin, bo druga urwała się przy 60% zakładanego krytycznego obciążenia. Usunęło to margines bezpieczeństwa w przypadku pozostałych wież, a liny w uszkodzonej wieży znalazły się pod obciążeniem przekraczającym ich wytrzymałość. Jestem pewien, że architekci/inżynierowie zakładali możliwość zerwania się jednej liny, ale zerwanie drugiej ich zaskoczyło. Liczę, że przeprowadzą analizę i dowiemy się w jakim stanie naprawdę była konstrukcja.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cyjanobakterie - ciekawe, czy jak by się zawalił blok w którym mieszkasz, to tez był byś taki mądry i tak bronil "ekspertów", co wzięli za tą ekspertyzę tyle,  co ty zarobisz w 5 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Kikkhull napisał:

iekawe, czy jak by się zawalił blok w którym mieszkasz, to tez był byś taki mądry i tak bronil "ekspertów",

Trochę zależy od tego czy byłby w środku czy na zewnątrz.

8 minut temu, Kikkhull napisał:

co wzięli za tą ekspertyzę tyle,  co ty zarobisz w 5 lat.

Czyli nie chodzi o to, że się zawaliło, tylko że za dużo zarabiają. No coś w tym jest. Być ekspertem, przewidzieć że się zawali, wziąć kasę i nie podzielić się z ludem potrzebującym, to oczywiste burżuazyjne wypaczenie.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, orzan napisał:

Jestem elektrykiem i bardzo irytuje mnie tłumaczenie angielskiego cable na polski kabel powinno być lina nośna, kabel to służy do przesyłu prądu i jest przeznaczony do zakopania w ziemi.

Nie musi być lina nośna - wystarczy lina.

Natomiast co do prądu to zawsze mnie uczono, że bardziej profesjonalnie od kabla brzmi przewód elektryczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Kikkhull said:

ciekawe, czy jak by się zawalił blok w którym mieszkasz, to tez był byś taki mądry i tak bronil "ekspertów"

Kolejny wpis z którego wynika, że kolega jest cięty na naukowców, lekarzy, inżynierów i innych. Powiedz lepiej czy chętnie byś zaakceptował rekomendację wyburzenia całego bloku, bo tym jak zawaliła się 1 z 18 klatek schodowych? :) (albo 1 z 6)

W tym momencie zakładam, że podjęli najlepszą decyzję w oparciu o dane i modele jakimi dysponowali. Może mieli złe szacunki dotyczące aktualnej wytrzymałości lin, skoro druga się urwała przy 60%, a nie było możliwości ich przetestowania. Wyniki na wyjściu są co najwyżej tak dobre, jak dane na wejściu.

Nie wiem jak przeprowadza się tego typu ekspertyzy i ile kosztują, ale wyobrażam sobie, że firma podała jakieś prawdopodobieństwa. Nawet jakby byli pewni na 95%, że się nie zawali i taką wydali rekomendację, to prawdopodobieństwo ma to do siebie, że te 5% zawsze może się zmaterializować.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, orzan napisał:

 Jestem elektrykiem (...) kabel to służy do przesyłu prądu i jest przeznaczony do zakopania w ziemi.

 

56 minut temu, h4r napisał:

zawsze mnie uczono, że bardziej profesjonalnie od kabla brzmi przewód elektryczny.

Skoro pomiędzy elektrykami, a nauczanymi jest pewne poplątanie, a zła definicja w tej branży może grozić porażeniem, zrobiłem na własne potrzeby  research, którym się podzielę. Otóż wg międzynarodowego słownika elektrotechnicznego, kabel to przewód elektryczny, koniecznie w izolacji, natomiast w polskiej elektroenergetyce kabel to przewód elektryczny (w izolacji lub bez) do zastosowań zewnętrznych (pod ziemią,na ziemi,nad ziemią,pod wodą itd). Hmm...w branży elektro, panuje niebezpieczne;) niedomówienie.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko się zgadza z wyjątkiem tego, że żadnych pozorów nie było, bo od samego początku wszyscy studzili oczekiwania i podkreślali cięcia finansowe. Większego nie mają oficjalnie w planach i wygląda na to, że nie będzie, bo projekty oparte o interferometrię mają priorytet. Jakby nie patrzeć są większe (wirtualnie).

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest w sieci video z kolapsu radioteleskopu. Druga połowa filmu to ujęcie z drona, które pokazuje koszmarne siły działające na liny na uszkodzonej wieży.

 

  • Thanks (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja może jestem jakiś dziwny, ale:

  1. Gdzie jest dron z drugiej części filmiku na pierwszej części filmiku?
  2. Skąd wziął się tam dron akurat w momencie "zawalenia"
  3. Czy w związku z 2, to było zawalenie czy celowe wyburzenie?
  4. I najważniejsze, jak do jasnej... zauważyłeś na filmiku "koszmarne siły", bo ja tam widzę tylko urywane stalowe liny ;)
Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obecność drona łatwo wyjaśnić, jeśli przeczyta się wcześniejszą notkę o Arecibo.

"Pierwszymi krokami tych prac będzie przeniesienie wyposażenia, które ma zostać zachowane, w bezpieczne miejsce oraz obfotografowanie struktury teleskopu w wysokiej rozdzielczości za pomocą dronów. Ma to pomóc w zaplanowaniu prac rozbiórkowych."

"US Army Corps of Engineers zarekomendował wykonanie dodatkowej dokumentacji fotograficznej obserwatorium oraz szczegółowych badań niedawno zerwanego kabla."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy widzi to, co chce widzieć. Na mnie zrobiło wrażenie zerwanie pierwszej liny i siła z jaką została wyrwana z zakotwiczenia na wieży. W najwyższej jakości 720p widać przy samej wieży plamkę, która może być dronem. Rozmawiamy o 1m latającym stelażu z kamerą widzianym z odległości 500m. Może w 1080p byłoby łatwiej zauważyć. Wydaje mi się, że to było zawalenie. Osobiście zakładałem, że użyją ładunków wybuchowych do przecięcia wszystkich lin jednocześnie. Chociaż konstrukcja zawaliła się dość precyzyjnie, a platforma uderzyła z gracją w zbocze :)

 

Tu jest dokładnie to samo video ale z bardziej wiarygodnego źródła bo od National Science Foundation.

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Scott opublikował wideo w którym analizuje film z kolapsu. Potwierdza, że ekipa monitorowała dronami liny regularnie, nawet oznaczali na zdjęciach zerwane pojedyncze żyły.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe video, gdzie autor podsumował bardziej znane badania przeprowadzone przy pomocy radioteleskopu w Arecibo. Thumbnail jest mylący, bo video zaczyna się od zawalenia konstrukcji, ale potem jest kilka minut o odkryciach astronomicznych.

 

Na gazecie ukazał się artykuł z video z kolapsu radio teleskopu. Moją uwagę przykuł jednak komentarz pod artykułem odnośnie kabli, lin oraz kabli sprężających. Nie, żebym się czepiał, ale jestem ciekawy, co na to gremium elektryków? :) Poniżej fragment konwersacji, a dyskusję rozpoczyna sławny skądinąd Arnold Buzdygan (komentarz został już usunięty) :)

Quote

arnoldbuzdygan

Podtrzymujące to mogą być jedynie LINY, a nie KABLE.
Przestańcie zatrudniać gimbazę jako redaktorów to może ktoś kupi u Was abonament.

---------

@arnoldbuzdygan
No cóż nie każdy głąb musi wiedzieć co to jest kabel w konstrukcjach budowlanych.

Kabel sprężający – cięgno sprężające wykonane ze stali lub materiału kompozytowego, zamontowane w konstrukcji betonowej lub innej i napięte w kontrolowany sposób. Celem naciągu kabla sprężającego jest wywołanie określonej siły w sprężanej konstrukcji - Konstrukcja kablobetonowa. Kabel składa się z równolegle prowadzonych drutów lub splotów, tym odróżnia się od liny, w której wiązka jest skręcona. Kabel sprężający może być wewnętrzny lub zewnętrzny, zawsze jednak jest naciągany po uzyskaniu przez konstrukcję sprężaną wymaganej wytrzymałości, co odróżnia go od struny sprężającej.

---------

@arnoldbuzdygan
Lina to jest zawsze pojedyncza. A kabel jest tworzony z wiązki lin, które są skręcane wokół głównej liny. Może zakup sobie abonament na zdalną naukę.

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

co na to gremium elektryków?

Jako nieelektryk, na własne potrzeby, skoro są rozbieżności w nazewnictwie (patrz wyżej), chciałem to sobie usystematyzować. Wyszło, że nawet elektrotechnicy z elektroenergetykami mają różne definicje. Tutaj doszli budowlańcy ze swoimi kablami i każda sroka swój ogon chwali.

Linę mają też alpiniści, i jest to  specjalny rodzaj sznura, potrzebny do przedłużenia egzystencji łojantów.

Kabel w słowniku wywiadowczym został zastąpiony sygnalistą.

Edited by 3grosze
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W czasie, gdy witaliśmy nowy rok, obsługa naziemna Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba (JWST) miała ręce pełne roboty. Nadzorowała jeden z najważniejszych etapów misji teleskopu – rozwijanie osłony termicznej. Ta krytyczna dla działania obserwatorium operacja rozpoczęła się 28 grudnia i dotychczas nie została zakończona. Postanowiono bowiem dać odpocząć zespołowi odpowiedzialnemu za osłonę i zmieniono grafik przygotowywania Webba do pracy.
      W ciągu tych ostatnich kilku dni z powodzeniem zakończono kolejne etapy rozkładania osłony. Bez problemu wysunięto wsporniki Unitized Pellet Structure (UPS), które podtrzymują osłonę, a następnie o 1,22 metra wysunięto Deployable Tower Assembly, na której znajdują się zwierciadła teleskopu. Jej wysunięcie zwiększyło odległość pomiędzy lustrami, a resztą obserwatorium, co zapewni lepszą izolację cieplną luster. Następnym etapem było rozłożenie klap, które pomagają częściowo zneutralizować wpływ ciśnienia wiatru słonecznego na osłonę termiczną. To pozwala na zmniejszenie zużycia paliwa przez JWST. Klapy zostały ustawione w odpowiedniej pozycji przez sprężyny.
      Gdy na Ziemię dotarł sygnał świadczący o udanym rozłożeniu klap, obsługa wydała polecenie otwarcia pokryw chroniących osłonę termiczną. Niedługo później rozpoczęło się jej rozwijanie od UPS na boki. Gdy my odliczaliśmy czas do rozpoczęcia 2022 roku, pracownicy centrum kontroli w napięciu oczekiwali informacje z Webba.
      Wiemy, że się udało i teraz osłona prezentuje się w całej okazałości. Ostatnim etapem jej rozwijania jest kolejne napięcie każdej z pięciu warstw. Zanim jednak rozpocznie się ten ostatni etap pracy nad rozłożeniem osłony, zespół za nią odpowiedzialny został wysłany do domów, by odpoczął. Napinanie osłony potrwa bowiem co najmniej dwie doby. Zapadła więc decyzja o zmianie grafiku rozkładania teleskopu. Operacja napinania rozpocznie się nie wcześniej niż dzisiaj po południu czasu polskiego.
      Obecnie operatorzy teleskopu zajmują się optymalizacją systemów zasilania Webba i sprawdzają, jak obserwatorium zachowuje się w przestrzeni kosmicznej. Trwają analizy poszczególnych podsystemów, a inżynierowie upewniają się, czy silniki odpowiedzialne za napinanie osłony mają zapewnioną optymalną temperaturę pracy. Nic, czego nauczyliśmy się podczas symulacji na Ziemi nie dostarczy nam tak dobrych danych, jak analizowanie tego, co rzeczywiście dzieje się w obserwatorium w kosmosie podczas jego rzeczywistej pracy, mówi Bill Ochs, jeden z menedżerów misji. Teraz jest czas, by jak najwięcej dowiedzieć się o funkcjonowaniu Webba. Dopiero później przejdziemy do następnych etapów.
      Procedurę przygotowywania Webba do pracy zaprojektowano z założeniem, by jednocześnie wykonywać możliwie najmniejszą liczbę czynności. Dlatego też, gdy tylko zajdzie taka potrzeba, w każdej chwili procedurę można przerwać.
      Prace nad zaprojektowaniem, zbudowaniem i przetestowaniem obserwatorium trwały przez 20 lat. Mieliśmy zaledwie tydzień, by przekonać się, jak obserwatorium rzeczywiście radzi sobie w przestrzeni kosmicznej. To normalne, że pewnych rzeczy dowiadujesz się dopiero, gdy wyślesz pojazd w przestworza. I to właśnie robimy. Jak dotąd, wszystko przebiegło tak gładko, jak mogliśmy sobie wymarzyć. Postanowiliśmy więc zrobić przerwę i dowiedzieć się o teleskopie tak dużo, jak to tylko możliwe. Dopiero wtedy znowu ruszymy naprzód, dodaje Mike Menzel, inżynier odpowiedzialny za systemy JWST.
      Teleskop ma już za sobą ponad połowę (59%) drogi. Dotychczas przebył ponad 852 000 kilometrów, a do celu dzieli go około 593 000 km. W tej chwili porusza się z prędkością 0,57 km/s. Średnia temperatura wsporników UPS po gorącej stronie wynosi niemal 58 stopni Celsjusza, a średnia panelu wyposażenia platformy nośnej to prawie 18 stopni. Po drugiej stronie obserwatorium jest znacznie zimniej i wyraźnie jest to zasługa osłony termicznej. Średnia temperatura zwierciadła głównego to obecnie mniej niż -116 stopni Celsjusza, a Zintegrowany Moduł Instrumentów Naukowych (ISIM) został schłodzony do mniej niż -192 stopni Celsjusza.
      Kolejnym – po napięciu osłony termicznej – ważnym krokiem będzie rozłożenie zwierciadła wtórnego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po porównaniu masy mózgów i ciał 1400 żyjących i wymarłych gatunków ssaków naukowcy doszli do wniosku, że mózgi ssaków nie powiększały się liniowo. Grupa 22 naukowców, w tym biologów, antropologów i statystyków ewolucyjnych, wykorzystała w swoich badaniach m.in. skamieniałości 107 ssaków, w tym najstarszej małpy Europy czy prehistorycznych waleni. Okazało się, że zwierzęta o dużych mózgach, jak słonie czy delfiny, powiększały ten organ w różny sposób.
      Na przykład w przypadku słoni w toku ewolucji dochodziło do zwiększania rozmiarów ciała, ale jeszcze szybciej zwiększały się rozmiary mózgu. Tymczasem delfiny zmniejszały swoje ciała, jednocześnie zwiększając mózg. U wielkich małp, wśród których widzimy bardzo duże zróżnicowanie stosunku wielkości mózgu do ciała, generalny trend ewolucyjny prowadził do zwiększania i rozmiarów ciała i rozmiarów mózgu. Jednak u homininów było inaczej. W przypadku naszych kuzynów widzimy relatywne zmniejszenie rozmiarów ciała i zwiększenie rozmiarów mózgu w porównaniu do wielkich małp.
      Autorzy badań uważają, że te złożone wzorce ewolucji mózgu wskazują na konieczność przemyślenia paradygmatu mówiącego, iż porównanie stosunku wielkości mózgu do wielkości ciała wskazuje na stopień rozwoju inteligencji.
      Wiele zwierząt o dużych mózgach, jak słonie, delfiny czy wielkie małpy mają wysoki stosunek wielkości mózgu do wielkości ciała. Ale nie zawsze wskazuje to na inteligencję. Na przykład uszanka kalifornijska ma dość niską masę mózgu w stosunku do masy ciała, a wykazuje się wysoką inteligencją, mówi biolog ewolucyjny Jaroen Smaers ze Stony Brook University.
      Jeśli weźmiemy pod uwagę historię ewolucyjną uszanki zauważymy, że w jej przypadku istniała silna presja na zwiększanie rozmiaru ciała, prawdopodobnie ze względu na zróżnicowanie morskich mięsożerców i przystosowanie do częściowego życia na lądzie. Zatem w przypadku uszanki niski stosunek masy mózgu do masy ciała wynika nie z presji na zmniejszanie rozmiarów mózgu, a na zwiększanie rozmiarów ciała.
      Obaliliśmy dogmat, że ze stosunek rozmiarów mózgu do reszty organizmu można wnioskować o inteligencji. Czasem duże mózgi to wynik stopniowego zmniejszania rozmiarów ciała, co miało pomóc w dostosowaniu się w nowego habitatu czy sposobu poruszania się. Nie ma to więc nic wspólnego z inteligencją. Jeśli chcemy wykorzystywać relatywnym rozmiar mózgu do wnioskowania o zdolnościach poznawczych, musimy przyjrzeć się też historii ewolucyjnej gatunku i sprawdzić, jak rozmiary mózgu i ciała zmieniały się w czasie", wyjaśnia Kamran Safi z Instytutu Zachowania Zwierząt im. Maxa Plancka.
      Autorzy badań wykazali też, że do największych zmian w mózgach ssaków doszło po dwóch wielkich kataklizmach – masowym wymieraniu sprzed ok. 66 milionów lat i zmianie klimatu sprzed 23–33 milionów lat.
      Gdy 66 milionów lat temu wyginęły dinozaury widoczna jest radykalna zmiana rozmiarów mózgu u takich ssaków jak gryzonie, nietoperze i mięsożercy, którzy wypełnili nisze po dinozaurach. Mniej więcej 30 milionów lat później, podczas ochłodzenia klimatu w oligocenie doszło do jeszcze głębszych zmian w mózgach niedźwiedzi, waleni, fok i naczelnych.
      Olbrzymim zaskoczeniem było zauważenie, że do największych zmian w relatywnej wielkości mózgów dzisiejszych ssaków doszło w wyniku katastrofalnych wydarzeń, z którymi mieli do czynienia ich przodkowie, mówi Smaers. Mózgi delfinów, słoni i wielkich małp wyewoluowały do dużych rozmiarów względem rozmiarów ich ciał po przemianach klimatycznych sprzed 23–33 milionów lat.
      Stosunek rozmiarów mózgu do rozmiarów ciała nie jest bez związku z ewolucją inteligencji. Jednak często może w większym stopniu wskazywać na dostosowanie się do presji środowiskowej niż na sam rozwój inteligencji, mówi Smaers.
      Szczegóły badań opublikowano w artykule The evolution of mammalian brain size.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po przeprowadzeniu inspekcji, w wyniku której uznano, że napraw w Arecibo Observatory nie uda się wykonać bez narażania na niebezpieczeństwo robotników oraz pracowników ośrodka, Narodowa Fundacja Nauki Stanów Zjednoczonych rozpoczęła program likwidacji 305-metrowego teleskopu, który przez 57 lat służył jako jeden z głównych światowych ośrodków radioastronomii, badań systemów planetarnych, Układu Słonecznego i badań przestrzeni kosmicznej, czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez US National Science Foundation.
      W sierpniu bieżącego roku informowaliśmy o zerwaniu się jednego z kabli podtrzymujących konstrukcję odbiornika teleskopu. Przed 2 tygodniami doszło do zerwania się kolejnego kabla.
      NSF już w sierpniu zleciła przyjrzenie się sprawie kilku niezależnym firmom inżynieryjnym. Specjaliści doszli do wniosku, że cała struktura teleskopu jest narażona na katastrofę, kable mogą jej dłużej nie utrzymać. Uznano też, że prace mające na celu naprawienie teleskopu wiązałyby się z ryzykiem utraty życia przez prowadzących je robotników. Co więcej, analizy wykazały, że nawet jeśli teleskop zostałby naprawiony, to i tak najprawdopodobniej trzeba będzie mierzyć się z długoterminowymi problemami związanymi ze stabilnością struktury.
      Już po sierpniowym wypadku NSF zezwoliła University of Central Florida (UCF), który zarządza Obserwatorium Arecibo, na podjęcie wszelkich niezbędnych kroków, z zastrzeżeniem, że najważniejsze jest bezpieczeństwo robotników, pracowników oraz odwiedzających. UCF szybko przystąpił do działania. Firmy inżynieryjne dokonały oceny sytuacji i rozpoczęto przygotowania do awaryjnych prac mających na celu ustabilizowanie struktury. W momencie gdy czekano na dostawę dwóch nowych kabli podtrzymujących strukturę teleskopu oraz dwóch tymczasowych kabli pomocniczych, doszło do zerwania się kolejnego kabla. Zaskoczyło to specjalistów, gdyż – bazując na obliczeniach naprężeń, jakim był kabel poddany – sytuacja taka nie powinna się wydarzyć. Inżynierowie uznali, że najwyraźniej cała konstrukcja, pozostałe kable, są słabsze niż sądzono.
      Prace nad rozbiórką teleskopu będą skupiały się na jego czaszy oraz na zabezpieczeniu pozostałej infrastruktury na wypadek kolejnej katastrofy budowlanej. Plan wyłączenia Arecibo zakłada pozostawienie jak największej części infrastruktury, tak by mogła ona służyć przyszłym pracom badawczym i edukacyjnym. Pierwszymi krokami tych prac będzie przeniesienie wyposażenia, które ma zostać zachowane, w bezpieczne miejsce oraz obfotografowanie struktury teleskopu w wysokiej rozdzielczości za pomocą dronów. Ma to pomóc w zaplanowaniu prac rozbiórkowych.
      Gdy teleskop zostanie rozebrany, ponownie prace badawcze podejmą takie jednostki jak Arecibo Observatory LIDAR czy położona poza obserwatorium jednostka Culebra, która analizuje pokrywę chmur i dane nt. opadów. Otwarte zostanie też centrum dla zwiedzających. Nadal prowadzone będą działania związane z przechowywaniem i analizą dotychczas zebranych danych. W 2019 roku UCF podpisał umowę z Microsoftem, na podstawie której zwiększono możliwości przechowywania i analizy danych. Obecnie trwają prace nad migracją danych z serwerów na terenie obserwatorium na serwery zewnętrzne.
      Radioteleskop w Arecibo składa się z czaszy o średnicy 305 metrów oraz z ważącej 900 ton platformy z instrumentami naukowymi, która zawieszona jest na wysokości około 140 metrów nad czaszą. Platforma wisi na kablach umocowanych do trzech betonowych wież. Gdy na początku bieżącego miesiąca zerwał się drugi z kabli, było to sporym zaskoczeniem dla specjalistów. Jego obciążenie wynosiło bowiem zaledwie 60% minimalnego obciążenia grożącego zerwaniem. Badanie głównych kabli, które pochodziły z czasów budowy teleskopu ujawniło pojawienie się w nich nowych pęknięć. Okazało się też, że dodatkowe kable, które zamontowano w latach 90. gdy zwiększano ciężar platformy zawieszonej nad teleskopem, również nie sprawują się tak, jak należy.
      Firma Thomton Tomasetti, wynajęta przez UCF do oceny struktury radioteleskopu, uznała, że prace na tym obiekcie są niebezpieczne. Tym bardziej, że nie można byłoby nawet przeprowadzić testów obciążeniowych pozostałych kabli bez ryzyka zawalenia się całej struktury. W związku tym firm zaleciła kontrolowane wyburzenie w celu uniknięcia niespodziewanego zawalenia się teleskopu.
      UCF wynajął jeszcze dwie dodatkowe firmy. Jedna z nich zaleciła natychmiastowe prace nad ustabilizowaniem struktury. Druga, po zapoznaniu się z modelem wykorzystanym przez Thomton Tomasetti uznała, że nie jest możliwe bezpieczne przeprowadzenie oceny stabilności i stwierdziła, że nikt nie powinien być dopuszczony do platform i wież teleskopu.
      Po otrzymaniu tych opinii UCF zleciła ich analizie kolejnej firmie inżynieryjnej oraz Korpusowi Inżynierów US Army. Firma zgodziła się ze stanowiskiem Thomton Tomasetti, a US Army Corps of Engineers zarekomendował wykonanie dodatkowej dokumentacji fotograficznej obserwatorium oraz szczegółowych badań niedawno zerwanego kabla.
      Biorąc pod uwagę fakt, że wszelkie prace nad ustabilizowaniem lub naprawieniem struktury wymagałyby obecności robotników na jej terenie bądź w pobliżu oraz stopień niepewności związany z wytrzymałością kabli i wielkie siły, z jakimi mamy tu do czynienia, NSF zaakceptowała propozycję rozpoczęcia przygotowań do kontrolowanej likwidacji 305-metrowego teleskopu, czytamy w oświadczeniu NSF.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...