Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Miały ratować życie ludzi, ocaliły też olbrzymią liczbę ptaków

Recommended Posts

Ustawa, która miała chronić obywateli USA przed zanieczyszczonym powietrzem ocaliła też olbrzymią liczbę ptaków. Naukowcy z Cornell University i University of Oregon informują, że w ciągu ostatnich 40 lat Clean Air Act zmniejszyła spadek populacji ptaków w USA o 1,5 miliarda. To 20% obecnej populacji. Nasze badania dowodzą, że korzyści z ustaw regulujących środowisko naturalne są prawdopodobnie niedoszacowane, mówi profesor Ivan Rudik z Cornell.

Badając związek pomiędzy jakością powietrza a występowaniem ptaków naukowcy przyjrzeli się miesięcznym zmianom liczebności ptaków i jakości powietrza w 3214 amerykańskich hrabstwach na przestrzeni 15 lat. Naukowcy skupiali się na praktycznym wdrażaniu przepisów NOx Budget Trading Program. To regulacje opracowane przez US Environmental Protection Agency. Ich zadaniem jest ograniczenie w miesiącach letnich emisji prekursorów ozonu z dużych źródeł przemysłowych. Ozon, który w górnych partiach atmosfery chroni życie na Ziemi przed szkodliwym promieniowaniem, w partiach dolnych jest niebezpieczny dla zdrowia i stanowi jeden z głównych składników smogu.

Z badań wynika, że zanieczyszczenie ozonem jest najbardziej szkodliwe dla małych ptaków migrujących należących do rzędu wróblowych. Stanowią one 86% wszystkich ptaków lądowych Ameryki Północnej. Ozon nie tylko bezpośrednio uszkadza układ oddechowy tych ptaków, ale również negatywnie wpływa na kondycję roślin oraz zmniejsza liczbę owadów, którymi ptaki się żywią, wyjaśnia współautorka badań, profesor Amanda Rodewald dyrektor Center for Avian Population Studies w Cornell Lab of Ornithology. Ptaki, które nie mają dostępu do wysokiej jakości habitatu czy pożywienia z mniejszym prawdopodobieństwem są w stanie przeżyć i mieć zdrowe potomstwo. Dobrą wiadomością jest fakt, że działania, które miały chronić ludzi, chronią też ptaki.

W ubiegłym roku w ramach innych badań specjaliści z Cornell Lab of Ornithology stwierdizli, że od 1970 roku populacja ptaków Ameryki Północnej zmniejszyła się o około 3 miliardy. Teraz dowiadujemy się, że gdyby nie regulacje wprowadzone w ramach Clean Air Act ekosystem byłby uboższy o kolejnych 1,5 miliarda ptaków.

To pierwsze dowody na tak dużą skalę wskazujące, że ozon jest związany ze spadkiem liczebności ptaków w USA i że regulacje, których celem jest ratowanie ludzkiego życia mają też olbrzymi pozytywny wpływ na życie ptaków, dodaje profesor Catherine King. To kolejne badania pokazujące, że istnieje wyraźny związek pomiędzy stanem środowiska naturalnego, a stanem ludzkiego zdrowia.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 25.11.2020 o 11:44, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Ustawa, która miała chronić obywateli USA przed zanieczyszczonym powietrzem ocaliła też olbrzymią liczbę ptaków. Naukowcy z Cornell University i University of Oregon informują, że w ciągu ostatnich 40 lat Clean Air Act zmniejszyła spadek populacji ptaków w USA o 1,5 miliarda.

Totalna bzdura. Większa populacja zwiększyła ilość ptaków które sumarycznie zginęły.

 

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, peceed napisał:

Totalna bzdura. Większa populacja zwiększyła ilość ptaków które sumarycznie zginęły.

Powinieneś to bardziej przemyśleć. Mowa jest o spadku spadku populacji - populacja nie wzrosła tylko wolniej spada. Jeśli dobrze zrozumiałem Twój sposób rozumowania, to mogę argumentować, że zmniejszenie śmiertelności niemowląt zwiększa sumaryczną liczbę ludzi którzy umrą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

że zmniejszenie śmiertelności niemowląt zwiększa sumaryczną liczbę ludzi którzy umrą.

To zależy od przyrostu, ale na krótką metę nie ma wpływu na ilość ludzi którzy umrą :)

Czy moja logika jest nietypowa? Otóż nie! Wegetarianie-aktywiści szczycą się, że działają dla dobra zwierząt.
To dobro zwierząt kończy się wybiciem stad, bardzo ciężko wskazać zwycięzców :)

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Mowa jest o spadku spadku populacji - populacja nie wzrosła tylko wolniej spada.

Brawo, to oznacza że jest relatywnie większa w stosunku do alternatywy.

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Powinieneś to bardziej przemyśleć.

Tak, ocalenie ptaków nie jest sprzeczne ze zwiększeniem ilości tych które giną.
 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 godzin temu, peceed napisał:

Wegetarianie-aktywiści szczycą się, że działają dla dobra zwierząt.
To dobro zwierząt kończy się wybiciem stad, bardzo ciężko wskazać zwycięzców

Czyżby owe stada były hodowane w celu głaskania jego przedstawicieli po mordkach? Otóż nie, trafiają w końcu i tak jako kotlety. To odrębny wątek i nie chce mi się go rozwijać, ale niepokoi mnie Twoje trywializowanie problemu. Pomyśl o zasobach Ziemi, szczególnie wodzie, o fakcie, że zdecydowana większość dużych ssaków nie żyje na wolności, a w obozach koncentracyjnych itd.

6 godzin temu, peceed napisał:

Tak, ocalenie ptaków nie jest sprzeczne ze zwiększeniem ilości tych które giną.

Matematycznie bez zarzutu, ale to gdybanie, bo wypadałoby jakimiś danymi się podeprzeć. Może sporo z nich dożywa pogodnej śmierci ze starości? ;)

12 godzin temu, peceed napisał:

Większa populacja zwiększyła ilość ptaków które sumarycznie zginęły.

Myślę, że zdecydowana większość Forumowiczów pozytywnie postrzega fakt, że z powodu CAA ptaków obecnie jest więcej niż byłoby bez tej ustawy. To bardzo proste.

Ed.: Co do ptaków, to są piękne (niedawno fotnięte):

1.thumb.jpg.c96728d3eda3b1da223d3fe8c6757ed2.jpg

2.jpg.2db1dc3ac80deef45b241ec63c8d580b.jpg

3.jpg.b79e60696667f92e4e1c47d61229911a.jpg

 

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Peceed trochę trolluje ;) bo jasne jest, że można wygasić produkcję mięsa stopniowo. Wiadomo, że jakby ludzie nagle przestali kupować mięso, to zwierzęta zostaną zutylizowane podobnie, jak stało się to z kwiatami po wybuchu pandemii w Europie. Inna sprawa, że statystyczny jankes zjada ponad 100kg mięsa rocznie, a w Europie to oscyluje w granicach 80-90kg więc utylizacja jest regularna. Nigdy nie będzie takiej sytuacji, że wszyscy nagle przestaną jeść mięso. Mało tego, prawdopodobnie nigdy nie przestaniemy całkowicie jeść mięsa, bo zawsze będą jakieś grupy, które choćby z powodów religijnych, jakkolwiek głupich, będą to robić. Może za kilkaset lat, ale na pewno w kosmosie na stacjach i pojazdach kosmicznych ze względu na niską wydajność mięsa, aczkolwiek mięso syntetyczne rozwiąże ten problem.

Zerknąłem teraz na wiki, gdzie jest trochę świeżych danych z 2017 dla niektórych krajów, niestety dla niewielu, ale przykładowo w USA spożycie mięsa mocno spadło. Zawsze miałem zapamiętane ponad 120kg na głowę i faktycznie tak było, ale wygląda, że teraz oscyluje wokół 100kg. W ciągu ostatnich 10 lat trend się odwrócił na zachodzie :)

United States of America
124.8 kg (2002)
120.2 kg (2009)
98.60 kg (2017)

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_meat_consumption

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, cyjanobakteria napisał:

bo jasne jest, że można wygasić produkcję mięsa stopniowo

Nie ma znaczenia jak szybko będziemy wygaszać produkcję - końcowy efekt jest ten sam: zagłada "gatunków" mięsnych.
A wystarczy spojrzeć na nie jak na każde inne gatunki biologiczne - ich sposobem na "przeżycie" jest bycie smacznym :)

19 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Nigdy nie będzie takiej sytuacji, że wszyscy nagle przestaną jeść mięso. Mało tego, prawdopodobnie nigdy nie przestaniemy całkowicie jeść mięsa, bo zawsze będą jakieś grupy, które choćby z powodów religijnych, jakkolwiek głupich, będą to robić.

Skąd pomysł że niejedzenie mięsa jest oświecone a jedzenie głupie? Jak dla mnie to ludzie przestają jeść mięso z głupich powodów kwazireligijnych.

6 godzin temu, Astro napisał:

Myślę, że zdecydowana większość Forumowiczów pozytywnie postrzega fakt, że z powodu CAA ptaków obecnie jest więcej niż byłoby bez tej ustawy.

Ba, po co się ograniczać do prostej ilości. Może się okazać, że są też większe. Stąd już prosta droga do liczenia efektywności legislacyjnej i postępu w tysiącach ton latającego żywca ptasiodziczyznowego. Z niczym się to nie kojarzy?

26 minut temu, cyjanobakteria napisał:

W ciągu ostatnich 10 lat trend się odwrócił na zachodzie :)

USA zbiedniały, ale w Chinach również zarejstrowano spadek...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
35 minutes ago, peceed said:

Nie ma znaczenia jak szybko będziemy wygaszać produkcję - końcowy efekt jest ten sam: zagłada "gatunków" mięsnych.

Zawsze będą jakieś gatunki hodowane. Drób może być hodowany przykładowo na jajka z wolnego wybiegu. Nie wszystkie gatunki zwierząt, które były smaczne, dobrze na tym wyszły. Nie wspominając nawet o niektórych roślinach jak bananach, które są dziesiątkowane przez patogeny (odmiany Gros Michel a teraz Cavendish).

 

35 minutes ago, peceed said:

Skąd pomysł że niejedzenie mięsa jest oświecone a jedzenie głupie? Jak dla mnie to ludzie przestają jeść mięso z głupich powodów kwazireligijnych.

Podałem religię jako przykład, na przykład mięso halal. Niektórzy na pewno przesadzają, jak mam podejście zdroworozsądkowe 80/20. Aczkolwiek sam praktycznie nie jem mięsa. Faktem jest, że mięso jest niewydajne, a już teraz są odpowiedniki, które nie odbiegają jakością i smakiem, a są o rząd wielkości tańsze energetycznie w produkcji.

 

35 minutes ago, peceed said:

USA zbiedniały, ale w Chinach również zarejstrowano spadek...

Jest wiele krajów, które nie zbiedniały, a trend jest podobny. Z kolei inny trend jest taki, że tam gdzie była mało, konsumpcja wzrosła, ale to mnie akurat nie dziwi.

 

EDIT: Dane dla jajek free range z UK:
https://www.thetimes.co.uk/article/free-range-eggs-become-bestsellers-in-success-story-for-animal-welfare-says-rspca-zdpj7k8qw

EDIT: wykres się nie ładuje, bo jest za paywallem, wykres z innego źródła:

20161203_BRC341.png

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Astro napisał:

Pomyśl o zasobach Ziemi, szczególnie wodzie

No myślę, myślę i jakoś nie mogę zrozumieć co z tą wodą miałoby się stać tragicznego. W przemianach chemicznych ilość wody jest zasadniczo zachowana... Woda nie znika!
Ta woda to taki piękny eko-mem do prania mózgów konsumentom w reklamach, bardzo głupi jak dokładnie przeanalizować.

6 godzin temu, Astro napisał:

o fakcie, że zdecydowana większość dużych ssaków nie żyje na wolności, a w obozach koncentracyjnych itd

W moim świecie większość dużych ssaków żyje na wolności, najwięcej w Antarktyce.

3 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Jest wiele krajów, które nie zbiedniały, a trend jest podobny.

Przypuszczam że winę ponosi epidemia wegetarianizmu.
Z drugiej strony 120 kg mięsa na rok to jest 1/3 kg  na dobę, to są 2 całkiem porządne schabowe - średnio.
 

9 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Faktem jest, że mięso jest niewydajne

A to już konsument sobie sam zadecyduje.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 minutes ago, peceed said:

Przypuszczam że winę ponosi epidemia wegetarianizmu.
Z drugiej strony 120 kg mięsa na rok to jest 1/3 kg  na dobę, to są 2 całkiem porządne schabowe - średnio.

Haha, ostatnio epidemie są trendy. Inny sposób spojrzenia, to że większość ludzi nie jest psychopatami :) W USA na pewno przesadzali, z resztą widać to po wskaźnikach otyłości, ale w Nowej Zelandii zeszli ze 142kg na 72kg, o ile dane z wiki są prawdziwe :) Konsument decyduje, ale będzie chyba lepiej, bo z tego, co wiem, to produkcja niewiele się różni od przemysłu piwowarskiego, a już teraz jest tanio moim zdaniem :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, peceed napisał:

A to już konsument sobie sam zadecyduje.

Sądzę że chodziło o piramidę troficzną. W tym sensie wegetarianizm jest szalenie niebezpieczny bo tworzy wrażenie, że Ziemia wyżywi 70 mld ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie rozumiem o co chodzi z tym wrażeniem? Wegetarianizm jest po prostu tańszy energetycznie, niezależnie od wrażenia, jakie może wywierać. Po za tym nie zwiększa popędu płciowego, więc nie wiem, gdzie jest to szczególne niebezpieczeństwo? :) Najlepiej widać to w emisjach CO2, ale oczywiście jedzenie to tylko cześć wydatków energetycznych każdej osoby.

Technicznie rzecz biorąc, Ziemia wyżywi spokojnie kilkaset miliardów ludzi, ale odbędzie się to kosztem upadku środowiska naturalnego i obniżenia jakości życia ludzkości, a całość będzie przypominać Blade Runner, a w najlepszym razie centrum metropolii. Obecnie w Europe panuje zagęszczenie populacji na poziomie 34 osoby na km2, w Japonii 347/km2, a w Tokio 6158/km2. Inna rzecz, że wymagałoby to inżynierii na bardzo dużą skalę, na przykład panele słoneczne i szklarnie na Saharze albo wykorzystanie oceanów, w tym odsalanie wody. To jest oczywiście ponure SF i sam nie chciałbym mieszkać w takim miejscu.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Wegetarianizm jest po prostu tańszy energetycznie, niezależnie od wrażenia, jakie może wywierać

Dlatego przywołałem piramidę troficzną.

Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Technicznie rzecz biorąc, Ziemia wyżywi spokojnie kilkaset miliardów ludzi, ale odbędzie się to kosztem upadku środowiska naturalnego i obniżenia jakości życia ludzkości, a całość będzie przypominać Blade Runner, a w najlepszym razie centrum metropolii.

No właśnie. I właśnie dlatego w*nizmy są złe. Już jest nas 6 razy za dużo. Jak wszyscy osiągną poziom konsumpcji USA to potrzeba będzie dodatkowej planety na same śmieci. Wyobraź sobie Polskę z 7mln ludności :D Prawdziwy Eden.

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Jajcenty napisał:

Jak wszyscy osiągną poziom konsumpcji USA to potrzeba będzie dodatkowej planety na same śmieci.

Nie osiągną, surowców nie przybędzie. 3 świat wydaje za mało na broń nuklearną i bombowce stealth.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, peceed napisał:

Nie osiągną, surowców nie przybędzie

Ale próbują. To wystarczy.

24 minuty temu, peceed napisał:

3 świat wydaje za mało na broń nuklearną i bombowce stealth.

Na antykoncepcję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
39 minutes ago, peceed said:

Nie osiągną, surowców nie przybędzie. 3 świat wydaje za mało na broń nuklearną i bombowce stealth.

Tymczasem można zerknąć, jak rozwijają się konflikty o najbardziej podstawowe zasoby, jak woda w Kaszmirze czy w Etiopii, która zbudowała tamę na Nilu Błękitnym, co zagraża Egiptowi, który czerpie 97% wody z Nilu.

 

1 hour ago, Jajcenty said:

Wyobraź sobie Polskę z 7mln ludności :D Prawdziwy Eden.

To zależy po której stronie w arkuszu wylądujecie. Należysz do partii? :) Apropos antykoncepcji, słyszałem, że masz dzieci, a więc jesteś częścią problemu :) Inna sprawa, że nawet jak w Europie dzietność jeszcze spadnie, to nadrobią kraje trzeciego świata w tym imigranci.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, cyjanobakteria napisał:

nadrobią kraje trzeciego świata w tym imigranci

Sztuka jest sztuka?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Apropos antykoncepcji, słyszałem, że masz dzieci, a więc jesteś częścią problemu

Jedno, więc nie aż tak. My line has ended i nie desperuję jak Denethor. Nie uważam swoich genów za jakies wyjątkowo warte przekazania.

 

 

2 minuty temu, peceed napisał:

Sztuka jest sztuka?

No tak. Wiele razy słyszałem: to koniec białej rasy. Biali się nie mnożą. I zawsze mnie zastanowiało, co facetowi 50+ zależy jakiego koloru będą jego pra(pra)wnuki?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
30 minutes ago, Jajcenty said:

No tak. Wiele razy słyszałem: to koniec białej rasy. Biali się nie mnożą. I zawsze mnie zastanowiało, co facetowi 50+ zależy jakiego koloru będą jego pra(pra)wnuki?

Kolor skóry to jest bardzo delikatna sprawa z punktu widzenia ewolucji :) Z jednej strony melanina zapewnia ochronę komórkom przez szkodliwym promieniowaniem UV, a z drugiej witamina D jest konieczna do zdrowego rozwoju dziecka, w tym układu kostno-szkieletowego. Wskazane jest zatem, aby kolor skóry nie odbiegał znacznie od optymalnej wartości dla danej szerokości geograficznej :)

 

30 minutes ago, Jajcenty said:

Nie uważam swoich genów za jakies wyjątkowo warte przekazania.

Tak mi się przypomniała scena otwierająca film :)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jajcenty napisał:

No tak. Wiele razy słyszałem: to koniec białej rasy. Biali się nie mnożą.

Nie chodzi o kolor skóry, nie bezpośrednio.
Przyjęcie nieograniczonej ilości niewykształconych uchodźców o IQ rzędu 70-80 nie wróży dobrze żadnemu krajowi.
Inna kultura, religia i rasa dodatkowo są czynnikami destabilizującymi które niosą nieuniknione koszty społeczne.
Zaskakująco dobre wyniki Polski na świecie w stosunku do (nie)udolności rządów w sporej części biorą się z posiadania homogenicznego etnicznie społeczeństwa, unikamy dzięki temu wielu problemów które systematycznie podgryzają wzrost PKB. Nawet przyjmując Ukraińców uniknęliśmy problemów ze względu na ogromne podobieństwo pomiędzy naszymi nacjami (bardzo przypominają mi Polaków z lat 90). To taka ciekawa cecha wspólna jaką mamy z Koreą czy Japonią - monoetniczne społeczeństwa funkcjonują lepiej. Wystarczy przypomnieć sobie co się działo w dwudziestoleciu międzywojennym.
Jeśli mielibyśmy zmieniać na siłę rasowy skład Polski to wyborem nr.1 na rynku są Azjaci :P
0 problemów z integracją.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ostatnio widziałem artykuł na Defence24 na temat przyjezdnych gangów w Szwecji. Podobno w zeszłym roku w Goeteborgu gangi przejęły funkcję służb i kontrolowały wjeżdżające do niektórych dzielnic pojazdy :) Sam zastępca komendanta głównego szwedzkiej policji przyznał, że dyskusja o integracji imigrantów jest naiwna.

Quote

W Szwecji jest co najmniej 40 rodzinnych gangów, a ich członkowie przybyli do kraju wyłącznie w celu zorganizowania się i prowadzenia działalności przestępczej. Dyskusja o integracji imigrantów wydaje się być trochę naiwna - przyznał zastępca komendanta głównego szwedzkiej policji Mats Loefving.

https://www.infosecurity24.pl/szwedzkie-gangi-silne-jak-nigdy


Nie chce mi się dokładnie sprawdzać, kto ci owi krnąbrni imigranci, którzy nie chcą się integrować, ale w innym tekście wspominali o karabinach szturmowych, pistoletach czy granatach ręcznych przemycanych z Bałkanów, gdzie mają dobre kontakty.

https://www.infosecurity24.pl/szwedzka-armia-w-walce-z-gangami

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:

Przyjęcie nieograniczonej ilości niewykształconych uchodźców o IQ rzędu 70-80 nie wróży dobrze żadnemu krajowi.
Inna kultura, religia i rasa dodatkowo są czynnikami destabilizującymi które niosą nieuniknione koszty społeczne.

Tu się zgadzamy i to jest rzecz kórej nie rozumiem w politykach imigracyjnych. Oczywistym jest że na granicach faz jest różnica potencjałów. Polityka imigracyjna musi egzekwować przymus integracji/rozpuszczania inaczej powstają enklawy.Pamiętaj chemiku młody, zawsze wlewaj kwas do wody - ta reguła kosztowała zapewne kilka par oczu, sporo poparzeń i móstwo spodni. Ktoś bowiem zapomniał dodać: wlewaj trochę i często mieszaj. Rzeczywiście nasza homogeniczność działa na naszą korzyść.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Ktoś bowiem zapomniał dodać: wlewaj trochę i często mieszaj.

W chwili obecnej tylko Singapur (tzn. nie spotkałem się z innymi państwami) efektywnie stosuje politykę etnicznego mieszania w taki sposób, aby nawet w skali jednego bloku mieszkalnego uzyskać w miarę proporcjonalną równomierność.

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Tu się zgadzamy i to jest rzecz kórej nie rozumiem w politykach imigracyjnych.

  Bo tych polityk po prostu nie ma.
Ludzie nie zdają sobie sprawy że państwo to ostateczne przedsiębiorstwo akcyjne którego są współwłaścicielami.
Wpuszczając imigrantów dzielą się z nimi swoją ojczyzną, dlatego ta decyzja musi być równie dobrze przemyślana jak fuzje biznesowe.
Tylko wielki biznes i osoby wysoce majętne, które posiadają inne aktywa niż własne państwo stawiają na nieograniczoną imigrację - bo jest ona dla nich bezwarunkowo korzystna.
W ogóle obserwujemy trend maksymalnego osłabiania państw kosztem organizacji międzynarodowych i wielkich korporacji, imigracja jest "korzystna" również z tego pośredniego powodu.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
9 hours ago, radar said:

No patrz, a jak jarek mówił parę lat temu o gangach w Szwecji to się z niego śmiali ;)

Kiedyś grzmiał, że PO miało prywatyzować polskie lasy, a teraz sami to robią. To tak ze świeżych rzeczy. Piątka dla zwierząt też nie była zła w założeniach, ale poległ, zdradzony o świcie przez własnych, partyjnych soldatów, za haniebny i bezpardonowy atak na polską wieś :)
 

Teraz problem uchodźców to często element wojny hybrydowej. Łukaszenka zniósł wizy dla imigrantów z bliskiego wschodu i przerzuca uchodźców na granicę z Litwą. Są możliwe scenariusze, że zaczną przerzucać nawet uchodźców z Afganistanu z udziałem bratniej pomocy ze wschodu, zwłaszcza po tym, jak NATO się wycofało z kraju. Najgorsze scenariusze przewidują, że rząd może upaść nawet w ciągu 6 miesięcy, bo Talibowie podwoili w ostatnim czasie areał, jaki mają pod kontrolą i z którego zbierają podatki.

https://www.defence24.pl/bron-d-i-bialorus-scenariusze-dla-polski-komentarz

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby dokonujące wymiany handlowej od tysięcy lat zmagają się z problemem ustaleniem ceny za towar. Wycena wielu towarów zależy od ich wagi, zwykle więc potrzebna jest władza centralna, która wprowadzi jednolity standard wag i miar. Tak było w przeszłości, gdy system taki ustalał król czy faraon, tak jest i obecnie, gdzie czynią to narodowe i ponadnarodowe władze i organizacje.
      Jednak najnowsze badania pokazują, że kupcy epoki brązu poradzili sobie bez władzy centralnej i stworzyli system wag, który był jednolity od Mezopotamii po Wyspy Brytyjskie i wykorzystywano go przez tysiące lat.
      Technologię ważenia stworzono około 3000 roku p.n.e. w regionie Egiptu i Mezopoatmii. Przez około 2000 lat była ona szeroko używana w całej zachodniej Eurazji. Po raz pierwszy w historii kupcy mogli polegać na obiektywnym punkcie odniesienia podczas ustalania wartości towaru. W następstwie tego pojawiły się z czasem różne systemy wag, które rozwijały się wraz z tworzeniem się rynku na skalę kontynentu. Nie wiadomo jednak było, w jaki sposób doszło do rozprzestrzeniania się tej technologii i dlaczego pojawiły się różne systemy wag. W naszej pracy wykazaliśmy, że rozpowszechnienie się technologii ważenia można wyjaśnić interakcją pomiędzy kupcami oraz pojawieniem się pierwotnych systemów wag, czytamy w artykule opublikowanym na łamach PNAS.
      To poważny cios w teorię mówiącą, że to elity lub władze centralne muszą ustalić taki system, mówi archeolog Maikel Kuijpers z Uniwersytetu w Leiden, który nie brał udziału w opisywanych badaniach. Przez ponad 100 lat naukowcy uważali, że standardy wag pojawiły się na dworach królewskich lub wśród elit religijnych w celu poboru podatków i z czasem zaczęły być wykorzystywane przez kupców.
      Pierwsze ustandaryzowane wagi znamy z Egiptu i Mezopotamii, jednak wówczas istniało niewiele państw, w których władze mogły takie standardy narzucić.
      Autorzy najnowszej pracy, Nicola Ialongo, Raphael Hermann i Lorenz Rahmsorf z Uniwersytetu w Getyndze postanowili sprawdzić, czy możliwe było ustandaryzowanie wag bez istnienia władzy centralnej. Naukowcy przez niemal 10 lat odwiedzali liczne muzea i kolekcje, gdzie porównywali ze sobą masę odważników używanych podczas transakcji handlowych. Porównali odważniki pochodzące z okresu 3000 lat z Europy, Anatolii i Mezopotamii.
      Naukowcy ze zdumieniem odkryli, że ponad 2000 obiektów używanych na przestrzeni 2000 lat i na obszarze 5000 kilometrów, od Mezopotamii po Wyspy Brytyjskie, miało niezwykle podobną masę. Wynosiła ona od 8 do 10,5 grama. Biorąc pod uwagę rozciągłość w czasie i przestrzeni, jest to niezwykle wysoka zgodność.
      Badacze wykazali też, że wagi w Anatolii różniły się nieco od tych z Mezopotamii, a te z Europy od tych z Anatolii. Jednak różnice w odważnikach na danym obszarze nie przekraczały akceptowalnego marginesu 5% i wynikały z dwóch błędów podczas procesu wytwarzania samych odważników. Pierwszy błąd brał się z niedoskonałości samej wagi, z której korzystał rzemieślnik wytwarzający odważniki. Drugi zaś błąd wynikał z wyboru odważnika, użytego za wzór do produkcji kolejnych odważników. Przy braku lub niedostępności jednego i tego samego wzorca, z którego można zdjąć miarę, takie błędy są nieuniknione.
      Naukowcy, chcąc potwierdzić taką hipotezę, postanowili samodzielnie wcielić się w rolę rzemieślników tworzących odważniki. W tym celu wykorzystali replikę kościanej wagi z epoki brązu i samodzielnie wykonali 100 kamiennych odważników. Ich pierwotny odważnik – nazwijmy go O1 – miał masę 153 gramów. Wzorując się na nim stworzyli kolejny odważnik, O2. Następnie powstał O3, w przypadku którego mogli wzorować się na O1 lub O2. Zatem tworząc 10. odważnik mogli jako wzór wybrać jeden z 9 poprzednich. Postępowali więc tak, jak musiał postępować rzemieślnik w Mezopotamii czy Europie, który miał do dyspozycji kolejną kopię oryginału. Okazało się, że największe odchylenie od 153–gramowego oryginału wyniosło 25 gramów. Jednak odchylenie od średniej nie przekraczało akceptowalnych 5%. Oczywiście, gdybyśmy mieli do czynienia z sytuacją, że kolejne odważniki są zawsze wykonywane z oryginału przechowywanego w pałacu czy świątyni, błąd byłby mniejszy.
      Następnie naukowcy sprawdzili wyniki swojego eksperymentu metodami statystycznymi i porównali je z rzeczywistym rozkładem wag badanych przez siebie odważników. Okazało się, że wzorce sobie odpowiadają.
      Christoper Pare, archeolog z Uniwersytetu Gutenberga w Moguncji skomentował: To fascynujące, że złożony system rozprzestrzenił się dzięki konwencji i dobrowolnej wymianie, a nie nakazem władzy centralnej.
      Ialongo, Hermann i Rahmsorf pokazali jednocześnie, w jaki sposób z czasem mogły powstać tak różnorodne systemy wag, jakie znamy z historii. W miarę, jak technologia wag rozprzestrzenia się na zachód od Mezopotamii, po drodze pojawiają się nowe jednostki wagi, nieco różne od swoich najbliższych wcześniejszych sąsiadów, ale wciąż w wysokim stopniu z nimi zgodne.[...] Obserwacje te każą zadać sobie pytanie, czy stopniowe formowanie się różnych systemów wag pomiędzy Mezopotamią i Europą można wyjaśnić propagowaniem się przypadkowego błędu od pierwotnej wartości. Uważamy, że gdy technologia ważenia jest adaptowana w nowym regionie, pojawia się nowa jednostka wagi, która pochodzi od przypadkowych różnic w masie odważników w regionie, z którego nowa technologia została zaadaptowana. Uważamy też, że głównym nośnikiem nowej technologii byli kupcy oraz zwyczajowa normalizacja nowej jednostki.
      W podsumowaniu uczeni stwierdzają, że całkowity rozrzut statystyczny jednostek wag na przestrzeni od Mezopotamii po Wyspy Brytyjskie w czasie około 2000 lat mieścił się w przedziale od 9 do 13 procent i był to wynik celowego działania. Potencjalny błąd był trzymany w ryzach przez systematyczne odrzucanie odważników wykraczających poza ustalone ramy. Jako, że nie istniała żadna władza centralna zdolna do narzucenia swojej woli na tak dużym obszarze i przez tak długi czas, prowadzi to do wniosku, że mieliśmy tu do czynienia z mechanizmem rynkowej samoregulacji.
      Dolina Indusu
      Naukowcy badali też odważniki znalezione w Dolinie Indusu. Tamtejszy system znacząco się jednak różnił od systemu mezopotamskiego. Ponadto pomiędzy Mezopotamią a doliną Indusu mamy rozległą Wyżynę Irańską, na której brak dowodów na używanie systemu wag. Nawet jeśli uznamy, że brak dowodów z Wyżyny Irańskiej jest skutkiem braku badań, uważamy, że system z doliny Indusu jest na tyle różny, iż nie mógł powstać metodą propagowania się błędów z systemu mezopotamskiego. Stąd też wniosek, że prawdopodobnie w dolinie Indusu system wag powstał niezależnie. To zaś może wskazywać na możliwe istnienie rynku środkowoazjatyckiego. Jednak brak dowodów na jego powstanie już w III tysiącleciu przed Chrystusem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Płetwale błękitne to największe zwierzęta na Ziemi, ale jednocześnie jedne z najtrudniejszych do zauważenia. Są też niezwykle rzadkie. Szacuje się, że okres polowań na wieloryby przetrwało mniej niż 0,15% populacji płetwali błękitnych. Tym bardziej cieszy fakt, że prawdopodobnie na Oceanie Indyjskim żyje duża nieznana dotychczas grupa karłowatych płetwali błękitnych.
      Płetwale błękitne dzielą się na trzy podgatunki. Dwa z nich osiągają długość 28–30 metrów. Natomiast płetwal błękitny karłowaty dorasta do 24 metrów długości. Naukowcy z australijskiego Uniwersytetu Nowej Południowej Walii (UNSW) najprawdopodobniej zidentyfikowali nieznaną dotychczas populację. A dokonali tego dzięki... systemowi do wykrywania prób jądrowych.
      Organizacja CTBTO (Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty Organization), która dba o przestrzeganie międzynarodowego zakazu prób z bronią jądrową, używa od 2002 roku sieci zaawandowanych hydrofonów, które mają wykrywać dźwięki potencjalnych prób jądrowych. Nagrania z hydrofonów, które wyłapują wiele innych dźwięków, są dostępne dla naukowców i wykorzystywane w badaniach środowiska morskiego.
      Naukowcy z UNSW, którzy analizowali takie nagrania, zauważyli silny nietypowy sygnał pochodzący od wieloryba. Gdy bliżej mu się przyjrzeli okazało się, że sygnał ten to odgłos grupy płetwali błękitnych karłowatych, ale nie należy on do żaden z grup, które wcześniej zaobserwowano na tym obszarze. Na samym środku Oceanu Indyjskiego znaleźliśmy nieznaną dotychczas populację płetwali błękitnych karłowatych. Nie wiemy, ile zwierząt jest w tej grupie, ale musi ich być bardzo dużo, biorąc pod uwagę liczbę zarejestrowanych odgłosów, mówi profesor Tracey Rogers.
      Płetwale błękitne na półkuli południowej jest bardzo trudno badań. Żyją one z daleka od wybrzeży i nie wyskakują na powierzchnię, nie robią takich spektakularnych pokazów jak humbaki. Bez tych nagrań nie mielibyśmy pojęcia o tej populacji, dodaje profesor Rogers.
      Bioakustyk, doktor Emmanuelle Leroy, która pierwsza zauważyła sygnał od płetwali, mówi, że najpierw spostrzegła horyzontalne linie na spektrogramie. Linie te na konkretnych częstotliwościach pokazują, że mamy do czynienia z silnym sygnałem, dużą emisją energii, stwierdza. Uczona, chcąc sprawdzić, czy to nie jakiś przypadkowy sygnał, przejrzała wraz z zespołem całość danych zebranych przez CTBTO w ciągu 18 lat. Okazało się, że sygnał się powtarza.
      Każdego roku rejestrowane były tysiące takich sygnałów. Tworzą one główny element krajobrazu dźwiękowego oceanu. Nie mogły pochodzić od pary waleni, musiały pochodzić od całej populacji, cieszy się uczona.
      Specjaliści oceniają, że odgłosy wydawane przez płetwale błękitne mogą rozchodzić się w wodzie na odległość 200–500 kilometrów. Mają one odmienną strukturę niż śpiew innych waleni. Humbaki są jak wykonawcy jazzu. Cały czas zmieniają swój śpiew. Płetwale błękitne to tradycjonaliści. Wydają proste ustrukturyzowane dźwięki, wyjaśnia profesor Rogers. Jednak mimo tej prostoty, dźwięki różnią się miedzy sobą. Różne populacje płetwali błękitnych karłowatych zamieszkujących Ocean Indyjski wydają różne odgłosy.
      Wciąż nie wiemy, czy rodzą się z takimi różnicami czy się ich uczą, mówi Rogers. To fascynujące, że na Oceanie Indyjskim mamy populacje, które cały czas wchodzą w kontakt pomiędzy sobą, a wciąż zachowują różnice w wydawanych odgłosach. Ich śpiew jest jak odcisk palca, który pozwala nam śledzić te populacje, gdy przemierzają tysiące kilometrów, dodaje uczona.
      Nowa populacja zyskała nazwę „Chagos” od archipelagu, w pobliżu którego po raz pierwszy zarejestrowano jej odgłosy. Analiza danych wykazała, że przemieszcza się ona od wybrzeży Sri Lanki po północne wybrzeża Australii Zachodniej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Duński parlament Folketinget przyjął w piątek (4 czerwca) ustawę umożliwiającą budowę sztucznej wyspy Lynetteholm, na której powstanie dzielnica dla 35 tys. osób i która, dzięki systemowi rozmieszczonych wokół niej zapór, będzie chronić port w Kopenhadze przed wzrostem poziomu wód i sztormami.
      Zgoda parlamentu oznacza, że prace nad projektem nazywanym największym przedsięwzięciem budowlanym Danii mogą się rozpocząć już jesienią br. Wyspa o powierzchni 2,8 km2 będzie połączona ze stałym lądem obwodnicą, tunelem i linią metra.
      Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, większość fundamentów pod wyspę znajdzie się na miejscu do 2035 r. Zakończenie projektu planowane jest na 2070 r. Koszt powstania Lynetteholm jest szacowany na 80 mld koron.
      Sprawa projektu może trafić do Trybunału Sprawiedliwości. Wg jego przeciwników, przygotowano bowiem raport dot. oddziaływania na środowisko samej wyspy i nie wzięto pod uwagę budowy osiedli oraz infrastruktury - dróg, metra itp.
      Podnoszone są różne zastrzeżenia. Jedna z analiz środowiskowych sugerowała, że gdy budowa się zacznie, dostarczenie surowych materiałów wymagać będzie do 350 kursów ciężarówek przez Kopenhagę dziennie. Lokalne media doniosły, że w celu utworzenia półwyspu trzeba będzie nawieźć ok. 80 mln ton ziemi.
      Oprócz tego ekolodzy wspominają o ruchu osadów morskich, a także możliwym wpływie na ekosystemy i jakość wód.
      Rasmus Vestergaard, przeciwny uchwaleniu specustawy L220 deputowany Sojuszu Czerwono-Zieloni, uważa, że rząd powinien być przygotowany na protesty państw regionu Morza Bałtyckiego. W związku z nagromadzeniem ziemi, w której mogą być metale ciężkie, władze szwedzkiej Skanii obawiają się np. negatywnego wpływu na środowisko cieśniny Sund.
      Przed głosowaniem przed siedzibą parlamentu zgromadzili się protestujący.
      Carina Christensen, szefowa stowarzyszenia transportowego IDT, wyjaśniła, że bardziej przyjazny klimatowi transport materiałów do budowy sztucznej wyspy jest możliwy, ale wymaga zgody rządu.
      Gdyby wybrać opcję, w której ziemia dostarczana jest za pomocą ciężarówek elektrycznych, oznaczałoby to o 57% wyższą liczbę pojazdów, gdyż przy obecnej technologii pojedyncze ciężarówki mogą przewieźć mniejszy ładunek w przeliczeniu na kurs. Istnieją więc plusy i minusy takiego rozwiązania - stwierdziła Christensen. Budowa Lynetteholm ma potencjał, by stać się katalizatorem "zielonej" transformacji ciężkiego transportu. [Należy bowiem pamiętać, że] projekt będzie prowadzony na dużą skalę i potrwa wiele lat - dodała.
      Warto przypomnieć, że plan stworzenia Lynetteholm zaanonsowali jesienią 2018 r. premier Lars Løkke Rasmussen i burmistrz Kopenhagi Frank Jensen.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy jesteś na wyspie, na której nigdy nie było szczurów, wszędzie są ptaki. Jest głośno. Gdy trafisz na wyspę, na której są szczury, od razu zauważasz różnicę. Panuje tam cisza, mówi Carolyn Kurle. Taką cisza panowała, gdy Kurle po raz pierwszy odwiedziła wyspę Hadawax na Aleutach, zwaną też Wyspą Szczurów. Teraz na Hadawax słychać ptaki, a praca Kurle pokazuje, jak odradza się przyroda, gdy da się jej szansę i uwolni się ją od zawleczonych przez ludzi inwazyjnych gatunków.
      Ludzie pomogli rozprzestrzenić się szczurom po całym świecie. Gryzonie zdemolowały ekosystemy wielu wysp. Bez ich usunięcia przyroda nie będzie mogła się odrodzić. Przed trzema laty informowaliśmy o zakończonym sukcesem największym na świecie projekcie tępienia szczurów. A przykład Hadawax, która od dekady jest wolna od szczurów, pokazuje, jak wspaniałe wyniki daje usunięcie inwazyjnych gryzoni.
      Carolyn Kurle, w ramach pracy doktorskiej, zajmowała się wpływem szczurów na ekosystem Aleutów. Gryzonie skolonizowały Hawadax po tym, jak w latach 80. XVIII wieku u wybrzeży wyspy rozbił się japoński statek. Szczury błyskawicznie wytępiły miejscowe ptaki morskie. Pierwsza praca Kurle, opublikowana w 2008 roku, pokazała, że szczury wpłynęły nie tylko na ptaki, ale na cały łańcuch pokarmowy, aż po glony. Bowiem bez ptaków, które żywiły się mięczakami zamieszkującymi wybrzeża, doszło do eksplozji populacji ślimaków i innych roślinożerców, które zdziesiątkowały przybrzeżne populacje listownicowców. Te zaś stanowiły schronienie dla wielu gatunków, które utraciły swój habitat i ich liczebność gwałtownie spadła. Pewne gatunki inwazyjne mają daleko bardziej idący wpływ niż to, co widać na pierwszy rzut oka, mówi Kurle.
      Gdy Kurle opublikowała swoją pierwszą pracę, urzędnicy U.S. Fish and Wildlife Service (FWS) postanowili uwolnić Hawadax od szczurów. Na wyspie rozrzucono truciznę. Kurle i jej zespół przeprowadzili badania na wyspie jeszcze dwukrotnie. Po raz pierwszy zrobili to 5, a po raz drugi 11 lat po interwencji FWS. Okazało się, że ekosystem w strefie pływów zaczął się odradzać, a obecnie jest taki, jak na innych wyspach Aleutów, na których nigdy nie było szczurów. Występuje tam znacznie mniej mięczaków, a listownicowce pokrywają coraz większy obszar.
      Niewiele projektów związanych z eradykacją szczurów bierze pod uwagę ich wpływ na ekosystem morski. Tym cenniejszy jest przykład Hawadax. Uzyskane wyniki badań są bardzo cenne z akademickiego punktu widzenia i niezwykle ważne z punktu ochrony przyrody, mówi ekolog Daniel Simberloff z University of Tennessee.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjskie władze oficjalnie poinformowały WHO o prawdopodobnym przypadku zarażenia człowieka wirusem ptasiej grypy A(H5N8). Jeśli się to potwierdzi, będzie to pierwszy w historii przypadek zarażenia człowieka tym wirusem, powiedział rzecznik prasowy WHO Europe. Ze wstępnych informacji wynika, że zakażeniu ulegli pracownicy fermy drobiu.
      Naukowcy z centrum „Wektor” wyizolowali materiał genetyczny ptasiej grypy u siedmiu pracowników fermy drobiu z południa Federacji Rosyjskiej, gdzie w grudniu 2020 doszło do epidemii ptasiej grypy u zwierząt, mówi Anna Popowa, szefowa Rospotrebnadzoru, agencji odpowiedzialnej m.in. za kontrolę sanitarną.
      Wszystkie siedem osób, o których mowa, jest w dobrym stanie zdrowia, objawy kliniczne choroby były bardzo łagodne. Nasi naukowcy zaobserwowali reakcję ich układu odpornościowego na obecność wirusa. Choroba szybko się zakończyła, zapewnia Popowa. Specjaliści z Centrum „Wektor” dodali do międzynarodowej bazy danych GISAID informacje o zsekwencjonowanym genomie wirusa A(H5N8), wraz z informacją o mutacji, która pozwoliła mu na pokonanie bariery międzygatunkowej.
      Na razie zaobserwowaliśmy, że wirus A(H5N8) jest zdolny do przenoszenia się z ptaków na ludzi. Pokonał barierę międzygatunkową. Jednak, do dzisiaj, nie zaobserwowaliśmy transmisji wirusa pomiędzy ludźmi, informuje Popowa. Jednak, jak dodaje, czas pokaże, na ile szybko kolejne mutacje spowodują, że wirus pokona i tę barierę.
      Jeszcze pod koniec 2016 roku, podczas azjatyckiej i europejskiej epidemii grypy A(H5N8) wśród ptaków, WHO oceniało, że nie można wykluczyć ryzyka zarażenia się człowieka szczepem A(H5N8), chociaż – bazując na obecnie dostępnych informacjach – ryzyko jest niewielkie. Należy jednak zauważyć, że doszło już do infekcji człowieka A(H5N6). Wówczas wirusa A(H5N8) wykryto m.in. u ptaków w Polsce.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...