Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Mrówki posługują się piaskiem jak narzędziem, by pozyskać ciekły pokarm, nie tonąc w nim

Recommended Posts

Mrówki Solenopsis richteri posługują się piaskiem jak narzędziem, by pozyskać ciekły pokarm (roztwór cukru), nie tonąc w nim. Autorzy artykułu z pisma Functional Ecology podkreślają, że to pokazuje, że dostosowują strategię korzystania z narzędzi do ryzyka związanego z żerowaniem.

S. richteri pochodzą z Ameryki Południowej. Po introdukcji do południowych USA są tu uznawane za gatunek inwazyjny.

Gdy mrówkom zapewniono niewielkie pojemniczki z roztworem cukru, dzięki hydrofobowemu egzoszkieletowi były w stanie unosić się na powierzchni i żerować. Gdy jednak naukowcy zmniejszyli napięcie powierzchniowe, S. richteri zaczęły przenosić piasek, by spuścić ciecz z naczynia.

Odkryliśmy, że mrówki budują strukturę z piasku, która skutecznie wyciąga ciecz z pojemnika, tak aby później można ją było zebrać - opowiada dr Aiming Zhou z Huazhong Agricultural University. Ta niesamowita umiejętność nie tylko zmniejszała ryzyko utonięcia, ale i zapewniała większą powierzchnię do zbierania roztworu.

Okazało się, że struktury z piasku były tak skuteczne, że w ciągu 5 minut mogły wyciągać z pojemniczków niemal połowę cieczy.

Naukowcy zmieniali napięcie powierzchniowe za pomocą surfaktantu. Gdy jego stężenie wynosiło ponad 0,05%, co przekładało się na znaczące ryzyko utonięcia, mrówki budowały struktury z piasku. Nie tworzyły ich, żerując na czystym roztworze cukru. Podczas eksperymentów owadom dostarczano piasek o różnej wielkości ziaren; w ten sposób można było określić ich preferencje budowlane w takiej sytuacji.

Wiemy, że niektóre gatunki mrówek są w stanie posługiwać się narzędziami, szczególnie przy zbieraniu ciekłego pokarmu. Byliśmy jednak zaskoczeni niesamowitymi umiejętnościami S. richteri w tym zakresie - dodaje dr Jian Chen, entomolog z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.

Dr Zhu podkreśla, że konieczne są dalsze badania. Nasze eksperymenty były prowadzone w laboratorium i dotyczyły wyłącznie S. richteri. Kolejnym krokiem powinno być ustalenie, jak bardzo zachowanie to jest rozpowszechnione u innych gatunków mrówek.

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przechłodzona woda to tak naprawdę dwie ciecze w jednej – wykazali naukowcy z Pacific Northwest National Laboratory (PNNL). Wykonali oni szczegółowe badania wody, która zachowuje stan ciekły znacznie poniżej temperatury zamarzania. Okazało się, że w wodzie takiej istnieją dwie różne struktury.
      Odkrycie pozwala wyjaśnić niektóre dziwne właściwości, jakie wykazuje woda w niezwykle niskich temperaturach, jakie panują w przestrzeni kosmicznej czy na krawędziach atmosfery. Dotychczas istniały różne teorie na ten temat, a naukowcy spierali się co do niezwykłych właściwości przechłodzonej wody. Teraz otrzymali pierwsze eksperymentalnie potwierdzone dane odnośnie jej struktury. Nie są to spory czysto akademickie, gdyż zrozumienie wody, która pokrywa 71% powierzchni Ziemi, jest kluczowe dla zrozumienia, w jaki sposób reguluje ono środowisko naturalne, nasze organizmy i jak wpływa na samo życie.
      Wykazaliśmy, że ciekła woda w ekstremalnie niskich temperaturach jest nie tylko dość stabilna, ale istnie też w dwóch stanach strukturalnych. Odkrycie to pozwala na rozstrzygnięcie sporu dotyczącego tego, czy mocno przechłodzona woda zawsze krystalizuje przed osiągnięciem stanu równowagi. Odpowiedź brzmi: nie, mówi Greg Kimmel z PNNL. Dotychczas naukowcy sprzeczali się np. o to, czy woda schłodzona do temperatury -83 stopni Celsjusza rzeczywiście może istnieć w stanie ciekłym i czy jej dziwne właściwości nie wynikają ze zmian zachodzących przed krzepnięciem.
      Woda, pomimo swojej prostej budowy, jest bardzo skomplikowaną cieczą. Na przykład bardzo trudno jest zamrozić wodę w temperaturze nieco poniżej temperatury topnienia. Woda opiera się zamarznięciu. Potrzebuje ośrodka, wokół którego zamarznie, jak np. fragment ciała stałego. Woda rozszerza się podczas zamarzania, co jest zadziwiającym zachowaniem w porównaniu z innymi cieczami. Jenak to dzięki temu na Ziemi może istnieć życie w znanej nam postaci. Gdyby woda kurczyła się zamarzając i opadała na dno lub gdyby para wodna w atmosferze nie zatrzymywała ciepła, powstanie takiego życia jak obecnie byłoby niemożliwe.
      Bruce Kay i Greg Kimmel z PNNL od 25 lat badają niezwykłe właściwości wody. Teraz, przy pomocy Loni Kringle i Wyatta Thornleya dokonali przełomowych badań, które lepiej pozwalają zrozumieć zachowanie molekuł wody.
      Wykazały one, że w mocno przechłodzonej wodzie dochodzi do kondensacji w gęstą podobną do płynu strukturę. Istnieje ona równocześnie z mniej gęstą strukturą, w której wiązania bardziej przypominają te spotykane w wodzie. Proporcja gęstej struktury gwałtownie obniża się wraz ze spadkiem temperatury z -28 do -83 stopni Celsjusza. Naukowcy wykorzystali spektroskopię w podczerwieni do obserwowania molekuł wody i wykonania obrazowania na różnych etapach badań. Kluczowy jest fakt, że wszystkie te zmiany strukturalne były odwracalne i powtarzalne, mówi Kringle.
      Badania pozwalają lepiej zrozumieć zjawisko krupy śnieżnej, która czasem opada na ziemię. Tworzy się ona gdy płatki śniegu stykają się w górnych partiach atmosfery z przechłodzoną wodą. Ciekła woda a górnych partiach atmosfery jest silnie przechłodzona. Gdy dochodzi do jej kontaktu z płatkiem śniegu, gwałtownie zamarza i w odpowiednich warunkach opada na ziemię. To jedyny raz, gdy większość ludzi ma do czynienia z przechłodzoną wodą, mówi Bruce Kay.
      Dzięki pracy amerykańskich uczonych można będzie lepiej zrozumieć, jak ciekła woda może istnieć na bardzo zimnych planetach. Pomoże też w badaniu warkoczy komet, w które w znacznej mierze składają się z przechłodzonej wody.
      Praca Kaya i Kimmela znajdzie też praktyczne zastosowanie. Pomaga ona bowiem lepiej zrozumieć np. zachowanie molekuł wody otaczających proteiny, co pomoże w pracach nad nowymi lekami. Woda otaczająca indywidualne proteiny nie ma zbyt dużo miejsca. Nasze badania mogą pomóc w zrozumieniu, jak woda zachowuje się w tak ciasnych środowiskach, mówi Kringle. Thornley dodaje zaś, że podczas przyszłych badań możemy wykorzystać opracowaną przez nas technikę do śledzenia zmian zachodzących podczas różnych reakcji chemicznych.
      Więcej o badaniach można przeczytać w artykule Reversible structural transformations in supercooled liquid water from 135 to 245 K.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powszechnie znany jest fakt, że ciecze bardziej lepkie – jak miód – płyną wolniej niż ciecze o niskiej lepkości, jak woda. Dobrze pokazuje to opisany przez nas jeden z najdłużej trwających eksperymentów w historii nauki. Jakie więc było zdziwienie naukowców, gdy okazało się, że wewnątrz specjalnie pokrytych rurek ciecze tysiąckrotnie bardziej lepkie przemieszczają się 10-krotnie szybciej niż ciecze mniej lepkie.
      Prędkość przemieszczania się cieczy przez różnego rodzaju tuby jest niezwykle ważna zarówno w rafineriach ropy naftowej jak i w ludzkim sercu. Jeśli chcemy zwiększyć przepływ płynu przez rurę o danym przekroju zwykle wystarczy zwiększyć ciśnienie.
      Oczywiście taka technika ma swoje ograniczenia. Ciśnienia nie można zwiększać bez końca, gdyż doprowadzi to do uszkodzenia rury. Szczególnie jest to ważne w cienkich wąskich rurkach, wykorzystywanych podczas produkcji leków czy innych złożonych związków chemicznych. Dlatego też od dawna naukowcy szukają sposobów na przyspieszenie przepływu płynów w takich systemach bez zwiększania ciśnienia.
      Z artykułu opublikowanego właśnie na łamach Science Advances dowiadujemy się, że pokrycie rurek środkiem hydrofobowym powoduje, że bardziej lepkie ciecze przemieszczają się szybciej niż mniej lepkie. Powierzchnia superhydrofobowa zawiera niewielkie guzki, pomiędzy którymi zostaje uwięzione powietrze. Znajdujące się tam krople płynu zachowują się jak na poduszce powietrznej, wyjaśnia profesor Robin Ras, który wraz ze swoim zespołem z Aalto University specjalizuje się w badaniach powierzchni hydrofobowych.
      Sama powierzchnia superhydrofobowa nie powoduje, że bardziej lepki płyn przemieszcza się szybciej od mniej lepkiego. Gdy na takiej powierzchni umieścimy kroplę wody i kroplę miodu, to woda spłynie szybciej. Okazało się jednak, że gdy krople są umieszczone w bardzo wąskiej tubie, dochodzi do dramatycznych zmian. Odkryliśmy, że gdy kropla zostaje umieszczona w superhydrofobowym wąskim naczyniu, wokół bardziej lepkich cieczy tworzy się większa poduszka powietrzna. I to ta większa otoczka z powietrza umożliwia bardziej lepkim płynom na szybsze przemieszczenia się od tych mniej lepkich.
      Szczegółowe badania pokazały, że krople gliceryny, która jest tysiąckrotnie bardziej lepka niż woda, przemieszczają się w takiej rurce 10-krotnie szybciej od wody. Naukowcy filmowali swoje krople, dzięki czemu mogli też analizować to, co dzieje się wewnątrz nich. Okazało się, że w lepkich cieczach płyn wewnątrz kropli niemal się nie poruszał, natomiast w cieczach o niskiej lepkości dochodziło do szybkiego mieszania się płynu.
      Fińscy naukowcy opracowali też model dynamiki płynów, który pozwala przewidzieć, jak dany płyn będzie przemieszczał się w rurkach pokrytych różnymi superhydrofobowymi materiałami. Dalsze prace nad tym zagadnieniem pomogą w zaprojektowaniu doskonalszych systemów mikroprzepływowych, stosowanych m.in. podczas produkcji leków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zwykle węże połykają swoje ofiary w całości. Wąż Oligodon fasciolatus wyewoluował jednak inną makabryczną strategię. Podczas badań w Tajlandii naukowcy udokumentowali 3 sytuacje, gdy O. fasciolatus rozpruwały żywcem ropuchy Duttaphrynus melanostictus i wyrywały im narządy wewnętrzne. Wyniki badań zespołu Henrika Bringsøe ukazały się w piśmie Herpetozoa.
      O. fasciolatus rozrywały brzuch ofiary zębami, a potem wkładały do środka całą głowę. Ropuchy usiłowały się wyrwać i uniknąć wypatroszenia, ale za każdym razem ich próby okazywały się daremne.
      Wg naukowców, strategia O. fasciolatus może być związana z tym, że ropuchy D. melanostictus uwalniają z gruczołów zausznych silną toksynę. Niewykluczone więc, że węże zaczęły stosować brutalną strategię żerowania, by uniknąć otrucia.
      Jeden z opisanych przypadków miał miejsce w 2016 r., reszta w br. W 2016 r. w momencie pojawienia się obserwatorów ropucha była już martwa, ale teren wokół pokrywała krew, co oznacza, że ropucha zginęła po walce. Wąż dostał się do środka przez ranę pod lewą przednią kończyną. Wsadził do środka głowę i systematycznie usuwał narządy wewnętrzne. Pocięte na mniejsze kawałki połykał. W kwietniu 2020 r. rozegrała się bitwa, która trwała niemal 3 godziny. Nim pojawili się naukowcy, O. fasciolatus zdążył już wsadzić głowę do wnętrza ropuchy. Mimo urazu D. melanostictus przesuwała się w kierunku bajorka. Zatrzymała się dopiero na brzegu. W pewnym momencie wąż wysunął łeb; prawdopodobnie chciał zaczerpnąć powietrza. Ropucha spryskała go toksyczną wydzieliną; jej część wylądowała na głowie drapieżnika. Poza tym pewna ilość cieczy spłynęła z ropuchy, skapując na głowę i do oczu węża. D. melanostictus zdołała wtedy odskoczyć. Wąż ocierał głowę o podłoże, m.in. o opadłe liście, próbując pozbyć się toksyny. Uciekł pod stertę drewna. Po 10 min wypełzł i ponownie udał się w pościg za ropuchą. Ropucha przemieściła się 2,5 m w kierunku bajorka, ale wąż chwycił ją za tylną kończynę. Gdy toksyczna wydzielina pojawiła się w okolicy grzbietowej ropuchy, jej część ponownie dostała się do oczu napastnika, który znów wycofał się i zaczął się czyścić. W tym czasie ropucha wskoczyła do wody. Wypłynęła na brzeg i przez pół godziny próbowała się chować pod kłodą. W tym czasie O. fasciolatus również przebywał pod pobliską kłodą, ciągle próbując się oczyścić. Później zaatakował ostatni raz. Przez utworzoną wcześniej ranę wyrwał zapadnięte płuco, tkankę mięśniową i prawdopodobnie tkankę tłuszczową D. melanostictus. Choć ofiara się nie ruszała, nadal oddychała. Metoda ekstrahowania i połykania narządów była taka sama, jak zaobserwowana w 2016 r. W czerwcu 2020 r. wąż obrał na cel środek brzucha. Myśliwy naciął skórę, by zyskać dostęp do organów wewnętrznych. Następnie porzucił zdobycz, aby pojawić się ponownie po ok. 5 godz. i zakończyć żerowanie na narządach martwej ropuchy.
      W czwartym opisanym przez zespół przypadku dorosły wąż zaatakował mniejszy okaz ropuchy. Tym razem D. melanostictus została jednak połknięta w całości. Dlaczego? Tego na razie nie wiadomo. Jedna z hipotez jest taka, że mniejsze ropuchy są mniej toksyczne od dorosłych egzemplarzy. Z drugiej strony badacze dopuszczają wyjaśnienie, że węże są oporne na toksynę ropuchy, a przyczyną zachowania zaobserwowanego w pozostałych 3 przypadkach są gabaryty dorosłych ropuch (nie da się ich połknąć w całości).
      Obecnie nie możemy odpowiedzieć na te pytania, ale kontynuujemy obserwacje i raportowanie na temat tych fascynujących węży. Mamy nadzieję, że odkryjemy kolejne interesujące aspekty ich biologii - podsumowuje Bringsøe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pandemia bez wątpienia przyspieszyła rozwój e -commerce. Coraz więcej konsumentów w zaciszu własnego domu robi zakupy przez Internet. Sprzedawcy na szeroką skalę wykorzystują marketing cyfrowy, aby dotrzeć do nowych klientów oraz osiągnąć jak najlepsze wyniki.
      Sześć cyfrowych porad marketingowych może pomóc firmom poprawić sprzedaż w e-commerce. Najważniejsza jest kolejność. Zależy ona od stopnia ważności określonego działania. To swoisty „ranking must have” – od koniecznych do opcjonalnych, aspektów marketingu cyfrowego.
      Zarządzaj reputacją
      W marketingu cyfrowym najważniejszą rzeczą jest twoja reputacja i sposób w jaki nią zarządzasz. Odnosi się to do każdej firmy, która decyduje się na obecność w Internecie, a więc do wszystkich, które istnieją na rynku e-commerce. Regularne badanie wzmianek, w tym sentymentu internautów do organizacji jest kluczem do zarządzania reputacją. Przydatne do tego będą wszystkie narzędzia social media listening, które dzięki zaawansowanym algorytmom monitorują internet. Znalezienie pojawiąjących się w Internecie recenzji na temat marki lub interesujących tematów pozwoli nie tylko na zarządzanie reputacją, ale także na wyszukanie klientów, analizę trendów i konkurencji. Narzędzia tej klasy automatycznie lustrują wszelkie dostępne serwisy społecznościowe, ale także portale horyzontalne i blogi. Krótko mówiąc, sprawdzamy każdą witrynę, na której mogą pojawić się treści, istotne dla reputacji. Takie kontrole są łatwe i nie zajmują dużo czasu. W przyszłości korzyści płynące z badań „wizerunku cyfrowego” mogą okazać się nie do przecenienia. Nie ma substytutu dla tego kroku.
      Content Marketing i SEO
      Content Marketing to kolejny kluczowy aspekt udanych i długoterminowych planów marketingu cyfrowego. Celem marketingu treści jest „przyciągnięcie” uwagi klientów (użytkowników/czytelników) przez zbudowanie wysokiej pozycji witryny w wyszukiwarce. Aby osiągnąć ten cel należy tworzyć treści interesujące dla czytelników, a także odpowiednio zoptymalizowane pod kątem SEO (ang. – Search Engine Optimization). Ważne, aby uplasować swoją stronę lub treść tak wysoko w organicznych wynikach wyszukiwania, aby internauta od razu po wpisaniu frazy kluczowej w wyszukiwarce był prowadzony bezpośrednio do twojego produktu lub usługi. Wtedy masz szansę na stosunkowo łatwe zdobycie klienta. Wiąże się to z tworzeniem treści (na przykład na blogu), które przyciągają czytelników, aktywnie poszukujących rozmaitych porad lub konkretnej wiedzy. Wszelkie stworzone w tym celu treści muszą być łatwe do znalezienia przez tych, którzy szukają twojego produktu lub usługi. Należy podkreślić, że sukces wymaga czasu. Search Engine Optimization nie jest cudownym lekarstwem na marketing cyfrowy. W rzeczywistości, zajęcie miejsca w rankingu najczęściej odwiedzanych stron zajmie, co najmniej kilka miesięcy. Może to nastąpić szybciej, jeśli twoja domena jest wiarygodna i ma dobrą renomę. Domain Authority (AD – z ang. Autorytet Domeny) to główna część algorytmu, który decyduje o pozycjonowaniu. Dlatego ważne jest stworzenie odpowiedniej strategii marketingu treści.
      Optymalizacja współczynnika konwersji
      Gdy ktoś znajdzie już drogę do twojej witryny, być może będziesz musiał go przekonać, aby dokonał zakupu lub zdecydował się na subskrypcję. Jeśli witryna nie została zaprojektowana w taki sposób, aby proces komunikacji sprzedażowej był przejrzysty i prosty – możesz stracić klienta. Nawet, gdy już go do siebie przekonałeś. Oznaczałoby to problem ze współczynnikiem konwersji. Optymalizacja współczynnika konwersji (CRO – ang. Conversion Rate Optimization) stanowi istotną część strategii marketingu internetowego oraz jest podstawowym wyzwaniem projektowym User Experience (UX – z ang. doświadczenie użytkownika). Sięgnięcie po zasoby, które strzeże internetowe konto bankowe klienta nie jest łatwe. Dlatego wszystko powinno ułatwiać proces kupowania. Przede wszystkim sprawdź czy początkowy przycisk „kup teraz” nie jest zbyt trudny do znalezienia lub czy nie ma zbyt wielu kroków do przejścia, albo czy po drodze nie pojawia się za dużo wyskakujących okienek. Może to frustrować i odstraszyć potencjalnych klientów. Wtedy zainteresowanie nie zaowocuje transakcją – czyli nie dojdzie do konwersji, której efektem jest sprzedaż. Aby zapobiec utracie klientów zwiększ wysiłki związane z CRO.
      E-mail marketing
      Punktem wyjścia do e-mail marketingu jest stworzenie listy e-mailowej – obecnych oraz potencjalnych kontrahentów. Nawet jeśli masz tylko pięćdziesiąt lub sto kontaktów na tej liście, oznacza to już wystarczający potencjał ukierunkowanych osób, które mogą być zainteresowane tym, co oferujesz. We właściwym czasie, daj im odpowiednią zachętę do skorzystania z twojej propozycji marketingowej. Wysłanie ofert optymalnych dla wszystkich może być trudne - zwłaszcza gdy lista kontaktów zawiera kilka tysięcy adresów. W takiej sytuacji, warto skorzystać z narzędzi, które pomagają segmentować odbiorców twoich maili. Umożliwia to lepsze ukierunkowanie kontaktów, pomagając efektywniej przekształcić wysiłki w przychody. Warto pamiętać, że wysoki współczynnik odrzuceń e-maili, spowoduje zarejestrowanie domeny lub adresu IP jako spamu. Spowodowałoby to, że wiadomości e-mail nie docierałyby do docelowych odbiorców. Filtry antyspamowe przechwytują takie maile i sortują do kosza – na spam. Listy e-mailowe mogą być również wykorzystane do realizacji dalszych elementów strategii cyfrowej marketingu. Na przykład za pomocą automatycznych wiadomości e-mail można uzyskać dodatkowe wsparcie w zakresie zarządzania reputacją – choćby prosząc o recenzje od obecnych klientów.
      Zarządzanie mediami społecznościowymi
      Jeśli nie jesteś obecny w mediach społecznościowych, to nie jesteś obecny w internecie. Każdy kto interesuje się produktami lub usługami twojej firmy, będzie potrzebował dowodów na to, że twoje przedsiębiorstwo nie jest tylko efemerycznym bytem wirtualnym.
      Jeśli najnowszy post na stronie firmy lub blogu ma ponad rok – jako potencjalny klient – zastanawiasz się czy ta firma naprawdę istnieje i działa. Skoro nie nadąża z aktualizacją informacji o sobie i własnych produktach, istnieje obawa, że również nie ma czasu na solidną obsługę klientów. Ceń więc swoje media społecznościowe i zarządzaj nimi lub zleć to ekspertom. Kanał społecznościowy służy do budowania wiarygodnego wizerunku, zarówno jako partnera biznesowego w procesie B2B, jak i solidnego, poważnego klienta.
      Automatyzacja marketingu
      Automatyzacja strategii marketingowej może prowadzić do łatwych konwersji. Jednak zanim będziesz mógł zautomatyzować proces, potrzebujesz solidnej podstawy. Nie możesz zautomatyzować procesu, którego nie ma. Musisz go najpierw stworzyć. Gdy osiągniesz punkt, w którym stanie się to możliwe, zacznij od zautomatyzowania wiadomości e-mail, a zwłaszcza segmentacji klientów.
      Duże możliwości automatyzacji działań marketingowych daje reklama społecznościowa. Media społecznościowe są nieomal idealnym kanałem komunikacji z klientami. Dodatkową zaletą jest sposobność szybkiego uzyskania zwrotnego potwierdzenia jej skuteczności. Nic tak dobrze nie wpływa na budowanie więzi i lojalności z klientem, jak szczera i bezpośrednia rozmowa. Odpowiedni stan rozwoju systemu informacyjno-informatycznego w organizacji sprzyja zwiększaniu zaangażowania w procesy sprzedażowe rozwiązań opartych, nie tylko na prostych funkcjach obsługi mailingu, ale również wyrafinowanej analizie danych, a nawet na wykorzystaniu sztucznej inteligencji. To trwający już trend, który kształtuje nowy, globalny wymiar e-biznesu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa chińskich naukowców z Wydziału Medycyny Południowochińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Shenzen, Wydziału Chorób Zakaźnych Wuhan Jinyintan Hospital oraz Wuhan University twierdzi, że grupa krwi decyduje o podatności na zarażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Swoje spostrzeżenia opierają na analizie statystycznej próbek krwi od 2173 pacjentów z potwierdzonym COVID-19, którzy byli leczeni w trzech różnych szpitalach.
      Rozkład grup krwi wśród chorujących na COVID-19 porównano z rozkładem grup krwi wśród 3694 osób zamieszkujących Wuhan i Shenzhen.
      Okazało się, że wśród ludności Wuhan grupę krwi A ma 32,16% osób, grupę krwi B – 24,90%, grupa AB występuje wśród 9,10%, a grupę 0 posiada 33,84% ludności. Tymczasem wśród zarażonych koronawirusem było 37,75% osób z grupą krwi A, 26,42% osób z grupą B, 10,03% z grupą AB oraz 25,80% z grupą 0. Podobny wzorzec zauważono w regionie Shenzen.
      Tym samym naukowcy stwierdzili, że wśród osób zarażonych koronawirusem występowało znacząco więcej posiadaczy grupy krwi A niż w całej populacji, oraz znacząco mniej osób z grupą krwi 0. Szczegółowa analiza wykazała, że osoby z grupą krwi są narażone na o 20% wyższe ryzyko infekcji niż osoby nie posiadające grupy A. Z kolei osoby z grupą krwi 0 mająo 33% mniejsze ryzyko infekcji niż osoby z innymi grupami krwi. Dodatkowe analizy pozwoliły stwierdzić, że ani wiek, ani płeć chorych nie zmieniają tego obrazu.
      Należy jednak wziąć pod uwagę, że mamy tutaj do czynienia z badaniami korelacyjnymi, nie przyczynowo-skutkowymi. Praca nie została jeszcze zrecenzowana. Można się z nią zapoznać na łamach medRxiv.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...