Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Osoby religijne lepiej postrzegają wzorce w otaczającym nas świecie

Recommended Posts

9 godzin temu, ex nihilo napisał:

Ciekawe ile jeszcze razy ta bzdura zostanie tu powtórzona.

Nie wiem - śmiać się, czy współczuć.

Ciekawość i wątpliwości, to pierwszy stopień do wiedzy,  trzeba je tylko wesprzeć inteligencją ...ale histeria i tak trud zniweczy.:(

 

 

11 minut temu, cyjanobakteria napisał:

gdzie jedynie 5.5% fizyków z National Academy of Sciences stwierdziło w anonimowej ankiecie, że wierzy w boga.

A to wyłamańcy jedni...

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Korekta, w ostatniej chwili edytowałem posta, bo się pomyliłem. Powtórzę tutaj, żebyś nie przeoczył ;) Tylko 15 wymienionych w PDF laureatów otrzymało nagrodę Nobla z fizyki (17 minus Einstein i Schrödinger). To daje około 7%, czyli jeszcze bliżej wyniku z rzetelnego opracowania naukowego :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat religii jak zwykle wzbudza wiele emocji. Rzucenie takiego tematu to jak włożenie kija w mrowisko :), a zwłaszcza wtedy, gdy teiści usiłują pokazać swoją wyższość nad ateistami, lub odwrotnie. Pomyślałem, że i ja dorzucę tu swoje "3 grosze" ;).

Z moich obserwacji wynika, że to najczęściej teiści próbują przekonywać, że są mądrzejsi i lepiej wiedzą. Pewnie zaraz sobie nagrabię, ale powiem wam, że robią to, bo dobrze wiedzą, że jest inaczej i muszą się jakoś dowartościować.

Po pierwsze, wiara z wiedzą nie ma nic wspólnego. Osoba wierząca nie wie nic o swojej wierze. Z chwilą, gdy coś się dowiaduje, czyli gdy uzyskuje pewność, że np. coś istnieje, to wiara przekształca się w wiedzę i przestaje być wiarą. Przykładowo: ja mogę wierzyć, że na Marsie istnieje życie. Mogę nawet oddawać cześć Marsjanom, bo ktoś mi wmówił, że tak trzeba. Ale w chwili, gdy ktoś faktycznie to życie odkryje, moja wiara staje się wiedzą. Nie wierzę już w istnienie Marsjan! Ja wiem, że oni istnieją!

Osobą wierzącą, jak i niewierzącą może być każdy, niezależnie od wykształcenia i rozwoju intelektualnego. Jednak osoby słabsi intelektualnie niestety są też bardziej podatni na manipulacje. Ateizmu nikt nie naucza. Natomiast teizm jest nam wtłaczany do głów od małego (dotyczy większości krajów). Osoby słabsze intelektualnie poddają się temu zwykle bezrefleksyjnie i bezwarunkowo. Jednak osoby myślące, zaczynają zadawać pytania, zaczynają szukać odpowiedzi i gdy nie znajdują tych odpowiedzi w religii, stają się ateistami (tak było np. ze mną). Wniosek z tego płynący jest raczej niezbyt miły dla teistów, bo niestety stawia ich w grupie ludzi słabszych intelektualnie, bądź mniej wykształconych.

Czy to znaczy, że ludzie wykształceni nie powinni wierzyć? Nic podobnego! Chyba każdy w coś wierzy! Ja np. wierzę, że życie poza Ziemią istnieje (nie koniecznie na Marsie). Ale nie robię z tego religii. Nie wmawiam innym, że to jest prawda! Nie celebruję wokół swojej wiary, nie każę innym postępować tak, aby zadowolić tych kosmitów i nie czerpię z tego żadnych korzyści, ani materialnych, ani niematerialnych, nie buduję ołtarzy, nie składam ofiar itp. itd.! Niestety osoby wierzące w tak zwanych Bogów postępują zupełnie inaczej, bo są zwyczajnie oszukiwani, okłamywani i manipulowani przez cwaniaków i oszustów, którzy mają z tego własne korzyści, a ci zainteresowani są tym, aby jak najwięcej ludzi brało udział w ich oszustwie, stąd to "szerzenie wiary" i "nawracanie niewiernych".

A odnosząc się nieco do artykułu, nie dziwi mnie, że badacze doszli do wniosku, że osoby wierzące "lepiej odnajdują wzorce". Pytanie tylko jakie to są wzorce? Odpowiedź brzmi: religijne wzorce. "Kropeczki" były ciekawym zabiegiem, ale ... badacze byli religijni, wybrali sobie do badań osoby religijne (199 chrześcijan i 149 muzułmanów), nazwali siebie "naukowcami" i uprawiają manipulację. Brawo! Jakie to typowe dla takich manipulantów. Ale ja przy odrobinie samozaparcia też jestem w stanie dostrzec "Matkę Boską" na plamach sadzy na kominie - naprawdę! Co więcej, gdybym przedstawił się jako osoba głęboko wierząca, to jestem przekonany, że 100% osób wierzących uwierzy mi, że ją tam faktycznie zobaczyłem! Nie zrobię tego, bo ryzyko powstania kolejnego "Sanktuarium Maryjnego", jak np. Licheń jest zbyt wysokie.

Rozpisałem się jak głupi ;) Tylko, czy komuś będzie chciało się to czytać? Wątpię, ale co mi tam... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Sławko napisał:

Tylko, czy komuś będzie chciało się to czytać?

Z całym szacunkiem Sławko, przeczytałem całość, powoli i ze zrozumieniem. :) Nie chce mi się tylko nic "rozwijać", bo nie widzę najmniejszego powodu, by cokolwiek "dowodzić". ;)

8 godzin temu, 3grosze napisał:

przedstawiają satysfakcjonująco

Dziękuję, ale "ateistyczny wynik" poczułby się lepiej za sprawą drobnego "przepraszam,", jednak nie bierz tego do siebie, bo to i tak nie ma znaczenia. ;) Dobrego weekendu 3grosze, bez względu na to, czy będzie a-, czy też teistyczny. Statystyki zakażeń i tak tym nie odczarujemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, 3grosze napisał:
W dniu 9.10.2020 o 02:31, ex nihilo napisał:

Ciekawe ile jeszcze razy ta bzdura zostanie tu powtórzona.

Nie wiem - śmiać się, czy współczuć.

Ciekawość i wątpliwości, to pierwszy stopień do wiedzy,  trzeba je tylko wesprzeć inteligencją ...ale histeria i tak trud zniweczy.

A niech Ci będzie, szkoda mi czasu na przedszkolne zabawy.
 

16 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Korekta, w ostatniej chwili edytowałem posta, bo się pomyliłem. Powtórzę tutaj, żebyś nie przeoczył ;)

Chyba próżny Twój trud i czas stracony... "Wysokie obcasy" & co. nie mogą się przecież mylić

Spoiler

ale rzecz jasna tylko wtedy, kiedy 3grosze to pasuje,

A poza tym, jakie kryterium przyjąć dla odróżnienia "wierzących" od "niewierzących"? To jest zbiór rozmyty (od "może jest" do fanatyków), a to nie jest jedyny problem, bo np ktoś może w jednym momencie wierzyć, po jakimś czasie nie wierzyć, później znowu wierzyć... W dużej próbce statystycznej to się kompensuje, ale w tak małej może znacząco wpłynąć na wynik.

W sumie na ogół ateistów & co. mało interesuje czy któryś naukowiec jest wierzący, czy nie. Ważny wynik, a nie takie czy inne przekonania religijne, oczywiście pod warunkiem, że na wynik nie wpływają. To problem wierzących, ich kompleksów i cholera wie czego jeszcze.
 

17 godzin temu, Warai Otoko napisał:

ale jednak nie jest tak, że ateizm to jest całkowity brak wiary, ponieważ nie można z całkowitą pewnością odrzucić istnienia jakiegokolwiek Boga (to zależy od deficniji). (...) Zatem prawdziwie niewierzący są tylko angnostycy-sceptycy. 

Raczej nie całkiem to tak. Ateizm nie wymaga żadnej wiary. To jest po prostu stan całkowicie naturalny w sytuacji, kiedy nie ma subiektywnie wystarczających dowodów na istnienie czegoś. Można sobie wyobrazić praktycznie nieskończoną ilość bytów nieistniejących i nie ma sensu do każdego z nich się odnosić w kategoriach wiary/niewiary.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, ex nihilo napisał:

To jest po prostu stan całkowicie naturalny w sytuacji, kiedy nie ma subiektywnie wystarczających dowodów na istnienie czegoś.

Nie można się zgodzić z tym zdaniem akurat. Przykładowo: ludzie wrażliwi ani dzieci nie powinni oglądać sami horrorów, bo zaczynają zwyczajnie czuć się nieswojo, ich mózg produkuje nieracjonalną wyobraźnię i strach przed duchami itp. Oglądając Egzorcystę nie muszą wierzyć w szatana, aby ich mózg zaczął produkować urojenia. Paranoja, schizofrenia - choroby psychiczne, które też są naturalne. Po prostu wiara w boga osobowego to rodzaj choroby psychicznej, która nie jest nazywana chorobą, bo została narzucona przez kulturę i społeczeństwo. A powstała tak samo jak urojenia po obejrzeniu horroru. U niektórych utrzymują się one dłużej, u niektórych krócej. Ci, którzy potrafią poradzić sobie z tymi urojeniami swoim krytycznym umysłem, przestają się bać horroru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 hours ago, ex nihilo said:

Chyba próżny Twój trud i czas stracony... "Wysokie obcasy" & co. nie mogą się przecież mylić

Te 90% wywaliło mi bezpieczniki i nie mogłem tego tak zostawić ;) Oczekuję że z biegiem czasu i postępów w nauce odsetek "głęboko wierzących" naukowców oraz noblistów w dziedzinach naukowych spadnie jeszcze bardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.10.2020 o 17:35, Sławko napisał:

Ale ja przy odrobinie samozaparcia też jestem w stanie dostrzec "Matkę Boską" na plamach sadzy na kominie - naprawdę!

Sęk w tym że najlepsi zawodnicy zaczynają naprawdę widzieć nieistniejące detale, i to na tej zasadzie, że pobudzeniu ulegają bardzo płytkie warstwy w sieci za pomocą połączeń rekurencyjnych.

6 godzin temu, Antylogik napisał:

Po prostu wiara w boga osobowego to rodzaj choroby psychicznej, która nie jest nazywana chorobą, bo została narzucona przez kulturę i społeczeństwo.

Choroby psychiczne to bardzo kiepskie kategorie do rozumienia świata, naprawdę. Bardzo kiepsko radzą sobie nawet w swojej własnej domenie opisywania ludzi z problemami psychicznymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, peceed napisał:

Choroby psychiczne to bardzo kiepskie kategorie do rozumienia świata, naprawdę. Bardzo kiepsko radzą sobie nawet w swojej własnej domenie opisywania ludzi z problemami psychicznymi.

W temacie Ateizm to samo zdrowie, który sam założyłem, nieco dokładniej opisuję ten związek i pokazuję dowód empiryczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako że ostatnio trochę szperałem w Google o religii i naukowcach teraz dostaję dziwne reklamy na YT, ale to było do przewidzenia. Ciekawe jest to, że w tych reklamach stosują manipulację, aby wypromować religię. Ręce opadają, ale co innego im nie zostaje? :)

Z drugiej strony AI podpowiada mi dobre materiały z Neilem deGrasse Tysonem, Dawkinsem czy Asimovem. Poniżej dość długa dyskusja Neila z Richardem Dawkinsem.

Tak się składa, że poruszali wątki o których dyskutowaliśmy.

06:00 - 10:00, historia o wierzącym naukowcu

23:50 - 27:45, historia o osobie mającej halucynacje

50:00 - 56:00, dyskusja o wspomnianej ankiecie wśród NAS i odpowiedniku w UK

 

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.10.2020 o 05:01, ex nihilo napisał:

Raczej nie całkiem to tak. Ateizm nie wymaga żadnej wiary. To jest po prostu stan całkowicie naturalny w sytuacji, kiedy nie ma subiektywnie wystarczających dowodów na istnienie czegoś. Można sobie wyobrazić praktycznie nieskończoną ilość bytów nieistniejących i nie ma sensu do każdego z nich się odnosić w kategoriach wiary/niewiary.

To jest kwestia terminologii. Twoja definicja ateizmu pokrywa się bardzo mocno z definicją sceptycyzmu/agnostycyzmu. Powoduje to, że brakuje nam słowa na opis poglądów o których napisałem wcześniej.

Druga sprawa, napisałeś - "praktycznie nieskończoną ilość bytów nieistniejących". Nie wiesz które byty istnieją a które nie, nie wiesz co jest "za wszechswiatem" etc. Możesz tylko ocenić "prawdpododoebięńtswo" ich występowania na podstawie stopnia ich absurdalności, lub (wg mnie lepiej) ilosci przypiswyanych im cech (z której każda jest nie do sprawdzenia). I tak np. Bóg = Prawa Natury jest bardziej sensowny niż Chrześcijański Jahwe. Nie da się zatem z całą pwnością stwierdzić że absolutnie żaden byt który pasowałby do definicji Boga nie istnieje. Jednak stwierdzanie tego bez takiej pewności nosi znamiona wiary, a przynajmniej nie jest w pełni sceptyczne - stąd odróżnienie pomiędzy ateizmem a agnostycyzem.

Chyba, ze ateizmem, nazwiemy tylko i wyłącznie odpowiedź na teizm, wtedy możesz być jednocześnie ateistą i agnostykiem/scetykiem lub ateistą "radykalnym"/"wierzącym".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania prowadzone przez naukowców z Kanady sugerują, że rozwój glejaka wielopostaciowego – niezwykle agresywnego i śmiertelnego nowotworu mózgu – może być powiązany z procesem zdrowienia mózgu. Uraz, udar czy infekcja mogą napędzać nowotwór, gdy nowe komórki, mające zastąpić te zniszczone w czasie urazu, ulegną mutacjom. Odkrycie może doprowadzić do rozwoju nowych technik walki z glejakiem, jednym z najtrudniejszych w leczeniu nowotworów mózgu u dorosłych.
      Zdobyte przez nas dane wskazują, że odpowiednie mutacje w konkretnych komórkach mózgu mogą mieć swoją przyczynę w urazie i prowadzić do rozwoju nowotworu, mówi doktor Peter Dirks, ordynator oddziału neurochirurgii w Hospital for Sick Children (SickKids). W badaniach brali też udział naukowcy z University of Toronto oraz Princess Margaret Cancer Centre.
      Glejak może być postrzegany jako rana, która nigdy się nie goi. Jesteśmy podekscytowani naszym odkryciem, gdyż mówi nam ono, w jaki sposób nowotwór się zaczyna i jak rośnie. To zaś pozwala nam myśleć o nowych sposobach leczenia skoncentrowanych na ranie i odpowiedzi zapalnej, dodaje Dirks.
      Obecnie istnieją bardzo ograniczone możliwości leczenia glejaka, a pacjenci żyją średnio zaledwie 15 miesięcy od postawienia diagnozy. Niepowodzenie w leczeniu ma swoje korzenie w dużej różnorodności zarówno pomiędzy guzami, jak i pacjentami. Glejaki zawierają wiele różnych typów komórek, w tym rzadkie komórki macierzyste glejaka (GSC), które napędzają wzrost guza, wyjaśnia Dirks.
      Zespół Dirksa już wcześniej wykazał, że GSC zapoczątkowują glejaka i jego wznowę po leczeniu. Dlatego też postanowili bliżej przyjrzeć się tym komórkom. Wykorzystali w tym celu najnowsze techniki sekwencjonowania RNA oraz maszynowego uczenia się. Stworzyli na tej podstawie molekularną mapę GSC pobranych z guzów 26 pacjentów.
      Uzyskane wyniki potwierdziły istnienie olbrzymiego zróżnicowania, co wskazuje, że każdy z guzów zawiera wiele podtypów molekularnie zróżnicowanych GSC. To powoduje, że po leczeniu guz prawdopodobnie powróci, gdyż stosowane terapie nie są w stanie zabić wszystkich tych podtypów komórek. Naszym celem jest znalezienie leku, który zabije wszystkie rodzaje komórek macierzystych glejaka. By jednak tego dokonać musimy najpierw zrozumieć budowę molekularną tych komórek, mówi profesor Gary Bader z University of Toronto.
      Co interesujące, znaleziono liczne podtypy GSC, których budowa molekularna wskazywała na związki ze stanem zapalnym. To wskazywało, że przynajmniej niektóre glejaki rozpoczynają się w wyniku naturalnego procesu leczenia po urazie. Dirks mówi, że do takich mutacji rozpoczynających glejaka może dochodzić na wiele lat przed pojawieniem się choroby. Niewykluczone, że gdy w procesie leczenia mózgu po urazie pojawia się zmutowana komórka, nie może przestać się ona dzielić, gdyż nie działają jej mechanizmy kontrolne i w wyniku tego procesu dochodzi do rozwoju guza.
      Gdy uczeni jeszcze bliżej przyjrzeli się komórkom, okazało się, że każdy guz znajduje się w jednym z dwóch stanów molekularnych – roboczo nazwanych „rozwojowym” i „odpowiedzią na uraz” – lub gdzieś na gradiencie pomiędzy nimi. Stan „rozwojowy” to znak rozpoznawczy komórek macierzystych i przypomina stan, w którym komórki macierzyste mózgu bardzo szybko się dzielą przed urodzeniem. Drugi ze stanów był zaś dla naukowców niespodzianką. Nazwali go oni „odpowiedzią na uraz”, gdyż ma tam miejsce zwiększenie ekspresji szlaków immunologicznych i markerów zapalnych, takich jak interferon i TNFalfa. To wskaźniki toczącego się procesu zdrowienia. Zjawiska te udało się zauważyć dopiero teraz, dzięki nowoczesnym technikom sekwencjonowania RNA pojedynczych komórek.
      Dalsze eksperymenty pokazały, że oba te stany są wrażliwe na różne typy usunięcia genów. Ujawniono w ten sposób potencjalne metody leczenia, które dotychczas nie były brane pod uwagę przy glejaku. Badania pokazały też, że względny stosunek obu stanów jest cechą indywidualną każdego guza. Komórki każdego z nich mogą znajdować się w różnym miejscu na osi pomiędzy stanem „rozwojowym” a „odpowiedzią na uraz”. Podczas gdy GSC każdego pacjenta składają się z różnych populacji, wszystkie one znajdują się na jedne biologicznej osi pomiędzy dwoma stanami definiowanymi przez procesy neurorozwoju i zapalne, stwierdzają autorzy badań.
      Teraz Kanadyjczycy zastanawiają się nad metodami leczenia. Odkryta przez nas heterogeniczność komórek macierzystych wskazuje, że trzeba opracować terapie biorące na cel jednocześnie procesy rozwojowe i zapalne. Szukamy leków, które działają w różnych miejscach osi między oboma stanami. Istnieje tutaj potrzeba rozwoju zindywidualizowanego podejścia do pacjenta. Trzeba będzie wykonać badania guza na poziomie pojedynczej komórki i na tej podstawie przygotować koktajl leków, który w tym samym momencie będzie działał na różne podtypy komórek macierzystych, stwierdza doktor Trevor Pugh z Princess Margaret Cancer Centre.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) donoszą, że skutkiem ubocznym COVID-19 może być uszkodzenie mózgu. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy zbadali mózgi zmarłych na COVID-19. W tkance 19 osób, które zmarły wkrótce po zarażeniu znaleźli ślady uszkodzeń spowodowanych zmniejszeniem grubości i przeciekaniem naczyń krwionośnych mózgu.
      Z wcześniejszych badań wynika, że wirus SARS-CoV-2 może zarówno uszkadzać barierę krew-mózg jak i przedostawać się do mózgu. Dlatego też naukowcy chcieli sprawdzić, jak COVID-19 wpływa na mózg. Okazało się jednak, że w uszkodzonej tkance nie znaleziono śladów samego wirusa, co wskazuje, że przyczyną uszkodzeń nie był jego bezpośredni atak na mózg.
      Stwierdziliśmy, że mózgi pacjentów zarażonych SARS-CoV-2 mogą być podatne na mikrouszkodzenia naczyń krwionośnych. Wyniki naszych badań sugerują, że mogą być one powodowane przez sam organizm, który na obecność wirusa reaguje stanem zapalnym, mówi jeden z autorów badań doktor Avindra Nath, dyrektor ds. klinicznych w Narodowym Instytucie Zaburzeń Neurologicznych i Udaru (NINDS). Mamy nadzieję, że badania te pomogą lepiej zrozumieć pełne spektrum problemów, z którymi borykają się pacjenci i pozwolą opracować lepsze metody leczenia.
      COVID-19 to przede wszystkim choroba układu oddechowego. Jednak pacjenci często doświadczają objawów neurologicznych, takich jak bóle głowy, utrata węchu, smaku, zmęczenie czy problemy poznawcze. Mogą też pojawiać się udary i inne stany patologiczne.
      Już wcześniejsze badania wykazały, że choroba może powodować stany zapalne i uszkodzenia naczyń krwionośnych. Specjaliści wciąż jednak próbują zrozumieć, jak wpływa ona na mózg.
      Nath i jego koledzy zbadali tkankę mózgową 19 osób, które zmarły pomiędzy marcem a lipcem 2020 roku w ciągu od kilku godzin po dwa miesiące od pojawienia się u nich pierwszych objawów COVID-19.Wiek pacjentów wahał się od 5 do 73 lat. U wielu z nich występował jeden lub więcej czynnik ryzyka, taki jak otyłość, cukrzyca czy choroba układu krążenia. Osiem osób zmarło w domach lub w miejscach publicznych, kolejnych trzech nagle przewróciło się i zmarło.
      Naukowcy rozpoczęli badania od obrazowania tkanki mózgowej za pomocą potężnego skanera do rezonansu magnetycznego (MRI), który jest od 4 do 10 razy bardziej czuły niż standardowe skanery MRI. Specjaliści sprawdzali próbki opuszek węchowych oraz pnia mózgu każdego z pacjentów. Wybrano te obszary, gdyż przypuszcza się, że są one szczególnie wrażliwe na COVID-19. Opuszki węchowe kontrolują zmysł węchu, a pień mózgu odpowiada za kontrolę oddychania i akcji serca.
      Skany ujawniły, że w obu miejscach występują liczne jasne punkty podwyższenia sygnału, wskazujące na stan zapalny, oraz ciemne punkty obniżenia sygnału, wskazujące na krwawienie. Gdy dzięki MRI zidentyfikowano problematyczne miejsca, zostały one poddane szczegółowym padaniom pod mikroskopem.
      Naukowcy stwierdzili, że miejsca podwyższenia sygnału zawierają ściany naczyń, które były cieńsze niż normalnie i czasem wyciekały z nich do mózgu białka krwi, takie jak fibrynogen. Wydaje się, że to powodowało reakcję zapalną. Punkty takie były bowiem otoczone limfocytami T z krwi oraz komórkami mikrogleju, który bierze udział w odpowiedzi immunologicznej mózgu. Z kolei tam, gdzie na MRI występowały ciemne obszary znajdowała się zakrzepła krew, nieszczelne naczynia krwionośne, ale nie było komórek odpornościowych.
      Byliśmy całkowicie zaskoczeni. Spodziewaliśmy się uszkodzeń spowodowanych niedotlenieniem. Tymczasem zobaczyliśmy wieloogniskowe uszkodzenia typowe dla udarów i chorób neurozapalnych.
      Uczeni wykorzystali też liczne metody wykrywania w tkance obecności materiału genetycznego i białek wirusa SARS-CoV-2, jednak okazało się, że wirusa w tkance nie było.
      Jak dotąd wydaje się, że zaobserwowane uszkodzenia nie zostały spowodowane bezpośrednim zainfekowaniem mózgu przez wirusa. W kolejnym etapie badań chcemy sprawdzić, jak COVID-19 uszkadza naczynia krwionośne mózgu i czy powoduje to obserwowane u pacjentów krótko- i długoterminowe objawy neurologiczne, mówi doktor Nath.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ponad 30% osób chorujących na COVID-19 doświadcza objawów neurologicznych, takich jak utrata węchu i smaku, bóle głowy, zmęczenie, mdłości i wymioty. Do tego mogą dołączać ostra choroba naczyniowo-mózgowa czy zaburzenia świadomości. Objawy te sugerują, że wirus SARS-CoV-2 może przedostawać się do mózgu. I rzeczywiście, zarówno w mózgach zmarłych jak i w płynie mózgowo-rdzeniowym znaleziono RNA wirusa, nie wiadomo jednak, w jaki sposób on się tam znalazł.
      Niemiecki zespół naukowy z Charite, Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego, Instytutu Roberta Kocha i innych instytucji badawczych, odkrył RNA oraz białka wirusa w różnych anatomicznie obszarach nosogardła i mózgu. Autopsje zmarłych sugerują, że wirus może przedostawać się do mózgu poprzez nos.
      Na łamach Nature Neuroscience, w artykule Olfactory transmucosal SARS-CoV-2 invasion as a port of central nervous system entry in individuals with COVID-19 opisano badania, które przeprowadzono na 33 osobach zmarłych chorujących na COVID-19.
      Naukowcy zauważają, że wśród 7 koronawirusów, które infekują ludzi, co najmniej dwa endemiczne szczepy są w stanie przedostać się do centralnego układu nerwowego. Są to SARS-CoV oraz MERS-CoV, które ewolucyjnie są blisko spokrewnione z SARS-CoV-2. Teraz autorzy najnowszych badań donoszą, że RNA wirusa SARS-CoV-2 wykryli w centralnym układzie nerwowym 48% pacjentów, których poddali autopsji.
      Profesor Frank Heppner z Charité–Universitätsmedizin Berlin i jego zespół sprawdzili nosogardło – pierwsze miejsce, w którym może dochodzić do infekcji i replikacji wirusa – oraz mózgi 33 pacjentów (22 mężczyzn i 11 kobiet), które zmarły w czasie, gdy chorowały na COVID-19. Mediana wieku zmarłych wynosiła 71,6, a mediana czasu od wystąpienia objawów COVID-19 do zgonu to 31 dni.
      Autorzy badań odkryli RNA wirusa SARS-CoV-2 w nosogardle i mózgu wielu badanych. Najwięcej wirusowego RNA znajdowało się w błonie śluzowej nosa. Zauważyli też, że czas trwania choroby był ujemnie skorelowany z ilością wykrytego materiału wirusowego, co oznacza, że więcej śladów SARS-CoV-2 odkryto u osób, które chorowały krócej.
      Naukowcy donoszą też, że białko S wirusa, za pomocą którego infekuje on komórki, znajdowało się w pewnych typach komórek błony śluzowej. Nie można wykluczyć, że wirus wykorzystuje fakt, że komórki te sąsiadują z komórkami nabłonka i nerwowymi, dzięki czemu może dostać się do mózgu. U niektórych pacjentów białko S znaleziono w komórkach, w których dochodzi do ekspresji markerów neuronowych. Nie można więc wykluczyć, że wirus infekuje neurony węchowe oraz te obszary mózgu, do których docierają informacje o smaku i zapachu. Co więcej, ślady wirusa znaleziono też w innych obszarach mózgu, w tym w rdzeniu przedłużonym, w którym znajdują się m.in. ośrodek oddechowy, ośrodek sercowy czy ośrodki odpowiedzialne za wymioty.
      Spostrzeżenia niemieckich naukowców mogą wyjaśniać wiele objawów neurologicznych, które występują u chorujących na COVID-19.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedną z przyczyn, dla której nie udało się dotychczas stworzyć maszyny o możliwościach obliczeniowych mózgu jest brak urządzenia, które działałoby jak neuron. Jednak dzień powstania sztucznego mózgu właśnie znacznie się przybliżył. Troje naukowców poinformowało na łamach Nature o stworzeniu pojedynczego urządzenia zachowującego się jak neuron.
      W reakcji na przyłożenie prądu stałego urządzenie reaguje podobnie jak neuron: pojawiają się w nim serie wyładowań, samopodtrzymujące się oscylacje i inne procesy, które możemy obserwować w mózgu. Urządzenie łączy w sobie funkcje opornika, kondensatora i memrystora Motta. Memrystory to urządzenia, które przechowują dane w postaci pamięci o oporze.
      Memrystory Motta mają dodatkową możliwość zapamiętania zmian w oporności powodowanych temperaturą. Dzieje się tak, gdyż materiały, z których zbudowany jest memrystor Motta są izolatorami lub przewodnikami w zależności od temperatury.
      Do zmian takich dochodzi z nanoskalowej warstwie ditlenku niobu. Po przyłożeniu napięcia NbO2 rozgrzewa się, zmieniając właściwości z izolujący w przewodzące. Po takiej zmianie prąd może przepłynąć przez urządzenia. Następnie urządzenie się chłodzi, a ditlenek niobu staje się ponownie izolatorem. W efekcie takich działań pojawia się wyładowanie podobne do tego, obserwowanego w neuronach. Przez pięć lat nad tym pracowaliśmy. W małym nanoskalowym kawałku materiału dzieje się bardzo wiele, mówi jeden z autorów badań, R. Stanley Williams z Texas A&M University.
      Drugi z autorów badań, Suhas Kumar z Hewlett Packard Laboratories, przypomina, że wynalazca memrystora, Leon Chua, przewidywał, iż w urządzeniu tym pomiędzy dwoma stabilnymi regionami znajduje się region chaotycznych zjawisk. Na krawędzi takiego regionu urządzenie może zaś wykazywać zachowania podobne do zachowań neuronów.
      Uzyskanie odpowiednich zjawisk nie jest jednak łatwe. Williams chwali Kumara za wysiłek, jaki włożył w to, by precyzyjnie dobrać parametry pracy urządzenia. Tego się nie odkrywa przypadkiem. Wszystkie parametry muszą być perfekcyjnie dobrane zanim zauważysz zjawiska, których poszukujesz. Gdy już jednak uda się tego dokonać okazuje się, że całość pracuje bardzo stabilnie i łatwo jest to powielać, stwierdza uczony.
      Naukowcy przetestowali swoje urządzenie budując z nich bramki logiczne NAND i NOR oraz niewielki analogowy obwód optymizujący pracę całości. Naukowcy przyznają, że potrzeba jeszcze wiele pracy, by całość zmienić w praktyczne urządzenie i skalować je tak, by mogły z nich powstać systemy zdolne do rzucenia wyzwania współczesnym komputerom. Kumar i Williams mają zamiar poszukać innych materiałów, nadających się do budowy sztucznego neuronu. Przemiany zachodzące w NbO2 mają bowiem miejsce w temperaturze 800 stopni Celsjusza. Można ją osiągnąć w warstwach o grubości liczonej w nanometrach.
      Jednak przeskalowanie całości na miliony takich neuronów i uzyskanie podobniej wydajności może być problemem. Stąd m.in. potrzeba znalezienia innego materiału.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szwajcarscy naukowcy opracowali metodę, za pomocą której można z zegarmistrzowską precyzją dostarczać leki (np. psychiatryczne czy przeciwnowotworowe) do wybranych miejsc w mózgu. Pozwala to uniknąć skutków ubocznych i pozwolić, by lek działał dokładnie tam, gdzie jest potrzebny.
      Nowa metoda, stworzona przez zespół z Politechniki Federalnej w Zurychu, jest nieinwazyjna. Precyzyjne dostarczanie leku jest kontrolowane z zewnątrz, za pomocą ultradźwięków. Wyniki ekipy prof. Mehmeta Fatiha Yanika opublikowano na łamach pisma Nature Communications.
      By dostarczać leki z milimetrową precyzją, Szwajcarzy zastosowali stabilne liposomy z lekiem, które sprzężono z wypełnionymi gazem wrażliwymi na ultradźwięki mikrobąbelkami. W ten sposób uzyskano kontrolowane ultradźwiękami nośniki leków (ang. Ultrasound-Controlled drug carriers; UC-carriers). Do tego opracowano sekwencję agregacji-uwalniania (ang. Aggregation and Uncaging Focused Ultrasound Sequence, AU-FUS).
      Zogniskowane ultradźwięki są już wykorzystywane w onkologii, by niszczyć nowotwór w precyzyjnie zdefiniowanych miejscach. W szwajcarskiej metodzie pracuje się jednak z dużo niższym poziomem energii, by nie uszkodzić tkanek.
      Zawierające drobnocząsteczkowe związki nośniki-UC są wstrzykiwane. Mogą to być, na przykład, zatwierdzone do użytku leki neurologiczne bądź neuropsychiatryczne, które pozostaną w krwiobiegu, dopóki będą enkapsulowane. Następnie wykorzystuje się 2-etapowy proces. W pierwszym etapie stosuje się falę ultradźwiękową o niskiej energii, by nośniki leków zgromadziły się w pożądanym miejscu w mózgu. Zasadniczo wykorzystujemy pulsy ultradźwięków, by wokół wybranego miejsca stworzyć wirtualną klatkę [...]. Gdy krew krąży, przepłukuje nośniki leku przez cały mózg. Ten, który trafi do klatki, nie może się z niej jednak wydostać - wyjaśnia Yanik.
      W drugim etapie stosuje się wyższą energię ultradźwiękową, by wprawić nośniki w drgania. Siła ścinająca niszczy lipidową membranę, uwalniając lek. Koniec końców lek pokonuje nietkniętą barierę krew-mózg w wybranym regionie i dociera do swojego celu molekularnego.
      W ramach testów akademicy zademonstrowali skuteczność metody na szczurach. Za jej pomocą zablokowali pewną sieć neuronalną, łączącą 2 regiony mózgu. Walidowaliśmy naszą metodę, nieinwazyjnie modulując rozprzestrzenianie aktywności neuronalnej w dobrze zdefiniowanym mikroobwodzie korowym (w szlaku czuciowo-ruchowym wibryssów). Manipulowaliśmy tym obwodem, ogniskowo hamując korę czuciową wibryssów za pomocą [...] muscymolu, który jest selektywnym agonistą receptora GABA-A.
      Ponieważ nasza metoda agreguje leki w miejscu, gdzie powinny zadziałać, można obniżyć dawkę. W eksperymentach na szczurach ilość leku była, na przykład, 1300-krotnie niższa od typowej dawki.
      Inne grupy badawcze wykorzystywały już zogniskowane ultradźwięki do dostarczania leków do konkretnych obszarów mózgu. Ich metody nie obejmowały jednak pułapek i miejscowego koncentrowania leków. Zamiast tego bazowano na lokalnym niszczeniu komórek naczyń krwionośnych; miało to zwiększyć transport leku z naczyń do tkanki nerwowej. W naszej metodzie fizjologiczna bariera między krwiobiegiem a tkanką nerwową pozostaje nienaruszona.
      Obecnie naukowcy oceniają skuteczność nowej metody na zwierzęcych modelach choroby psychicznej czy zaburzeń neurologicznych. Badają ją także pod kątem nieoperowalnych guzów mózgu.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...