Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Facebook ostrzega, że może zostać zmuszony do wycofania się z Europy

Recommended Posts

Facebook ostrzega, że może wycofać się z Europy, jeśli irlandzki komisarz ds. ochrony danych osobowych wymusi na portalu zakaz przesyłania danych do USA. Obawy Facebooka związane są z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w lipcu orzekł, że firmy takie jak Facebook robią zbyt mało, by uniemożliwić amerykańskim służbom specjalnym uzyskanie dostępu do danych użytkowników

Co prawda wyrok nie oznacza, że przedsiębiorstwa mają natychmiast zaprzestać przekazywania danych do USA, jednak wymaga, by odpowiednie władze w krajach członkowskich UE upewniły się, iż dane takie podlegają ochronie zgodnie z RODO.

Sprawa sięga swoim początkiem października 2014 roku. Wtedy to austriacki prawnik i aktywista Max Schrems zwrócił się do sądu. Argumentował, że rewelacje ujawnione przez Wikileaks pokazują, iż prywatność Europejczyków nie jest odpowiednio chroniona, jeśli ich dane trafią na serwery do USA, gdyż amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa prowadzi inwigilację na szeroką skalę, a amerykański system prawny chroni tylko prawa obywateli USA.

Po wyroku sądu Schrems stwierdził, że teraz odpowiednie instytucje unijnych krajów nie mogą już odwracać wzroku i muszą podjąć działania. Jasnym jest teraz, że USA będą musiały zmienić swoje przepisy dotyczące inwigilacji, jeśli amerykańskie firmy mają odgrywać rolę na rynku UE, stwierdził.

Teraz w złożonych przed sądem w Dublinie dokumentach Facebook ostrzega, że jeśli irlandzkie władze wymuszą obowiązywanie wyroku sądu, to Facebook nie będzie mógł działać. Jeśli nie będziemy mogli w ogóle transferować danych do USA, nie wiemy, w jaki sposób będziemy mogli w UE świadczyć usługi serwisów Facebook i Instagram, mówi główna prawnik koncernu, Yvonne Cunnane.

Złożone przez nas dokumenty to prosty opis rzeczywistości. Działalność Facebooka, podobnie jak wielu przedsiębiorstw, organizacji i usług, zależy od możliwości transferu danych pomiędzy USA a Unią Europejską. Brak bezpiecznej i legalnej możliwości wymiany danych zaszkodzi gospodarce i spowolni odbudowę firm wychodzących z pandemii COVID-19.

Schrams już w 2011 roku zaczął wysyłać skargi do irlandzkiego komisarza ds. ochrony danych osobowych. Gdy dwa lata później serwis Wikileaks ujawnił, że NSA na wielką skalę inwigiluje użytkowników różnych serwisów internetowych, skargi Schramsa nabrały dodatkowej wagi. Już w 2015 roku odpowiednie sądy orzekły, że w obliczu działań NSA umowy pomiędzy USA a UE pozwalające na transfer danych są wadliwe. Unia Europejska podpisała z USA kolejną umowę, jednak ta w lipcu bieżącego roku również została uznana za wadliwą.

Niedawno irlandzki komisarz ds. ochrony danych osobowych wszczął odpowiednie działania. Przygotował wstępny wniosek zakazujący Facebookowi transferu danych za granicę. Teraz Facebook ostrzega, że może to poważnie zakłócić działania wielu firm. Nick Clegg, były wicepremier Wielkiej Brytanii, który obecnie jest wiceprezesem Facebooka ds. globalnej komunikacji stwierdził, że wymuszenie postulowanych rozwiązań, w najgorszym scenariuszu będzie oznaczało, że mały startup z Niemiec nie będzie mógł korzystać z amerykańskiego dostawcy chmury obliczeniowej, hiszpańska firma programistyczna nie będzie w stanie zatrudniać ludzi w różnych strefach czasowych, a francuski sprzedawca nie będzie mógł zbudować call center w Maroku.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dość wymowne 119 tys. upvotes:

pefv1csq1qo51.png

 

Powiązane np. https://www.dailymail.co.uk/news/article-8714907/Mark-Zuckerberg-says-hopes-Facebook-doesnt-destroy-society.html

Mark Zuckerberg says he 'hopes' Facebook doesn't destroy society, insists the platform isn't a conservative echo chamber and he WON'T remove anti-vaxxer content

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też nie będę płakał po facebooku, jest to bardzo szkodliwy informacyjny narkotyk, lepiej sobie blanta zapalić od czasu do czasu :P Było by fajnie gdyby się wycofali z europy, pewnie by powstało coś nowego, może lepszego. Martwi mnie tylko to, żeby te regulacje umów międzynarodowym nie zaszkodziły innym biznesom. 

Co do niszczenia społeczeństwa - to miło, że Zuckerberg o tym zaczyna myśleć, może powoli przestaje racjonalizować to co facebook robi z ludzkimi umysłami. Zgadzam się, że nie powinien usówać nic z facebooka poza treściami niezgodnymi z prawem. Nie mamy formalnej możliwości weryfikacji co jest prawdą a co nie więc arbitralne decydowanie przez korporacje co jest dobre a co złe wydaje się nie być dobrym pomysłem. Antyszczepionkowcy są tutaj chyba złem koniecznym. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Facebook to tylko czubek góry lodowej. Przez NSA Europa jest traktowana jako miejsce gdzie rodzi się antyamerykański spisek, bo według nich jesteśmy pod wpływem Rosji, a oni zupełnie jak Rosja mają paranoję na temat bezpieczeństwa i szpiegostwa. Dlatego sądzę że to dobry pomysł, by Europa rządziła się sama, chociaż teraz te rządy bez wspólnej armii, to tekturowe rządy. UE nie jest postrzegana przez świat jako unia krajów, ale jako unia konsumentów i producentów.

Edited by Rowerowiec

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ Facebook jest de facto rozszerzeniem naturalnych mechanizmów społecznych na sieć, ta usługa powinna być całkowicie darmowa i publiczna. Pozbyliśmy się prywatnych dróg i mostów ściągających myto na każdym kroku i tak samo powinno być z sieciami społecznościowymi: podstawowa funkcjonalność jest banalna zarówno od strony ilości przetwarzanych danych jak i potrzeb obliczeniowych. Do tego format usługi może zostać zoptymalizowany pod kątem potrzeb ludzi a nie reklamodawców. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sieci społeczne są nieuniknione, ale najgorszy jest ten zindywidualizowany przekaz dla optymalizacji zysku - wykorzystanie słabości poszczególnych osób dla wyciśnięcia z nich najwięcej. Poza po prostu ogłupianiem społeczeństwa, przyśpiesza to polaryzację, bardzo ułatwia szerzenie teorii spiskowych, np. 20 lat temu chyba nikt sobie nie wyobrażał ruchów jak anty-szczepionkowcy czy płaskoziemcy.

https://www.businessinsider.com/former-facebook-exec-addictive-as-cigarettes-tim-kendall-2020-9?IR=T

Quote

Facebook's former director of monetization says Facebook intentionally made its product as addictive as cigarettes — and now he fears it could cause 'civil war'

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Jarek Duda napisał:

Sieci społeczne są nieuniknione, ale najgorszy jest ten zindywidualizowany przekaz dla optymalizacji zysku

Dokładnie, dlatego pisałem Facebook a nie sieci społecznosciowe. Facebook to nie tylko sieć, to coś bardziej złozonego i niebezpiecznego. Przykłądowo Discord wydaje się być dobrym zamiennikiem. 

Co do szerzenia się teorii sposkowych, to oczywiście FB miał tutaj swoją role, ale chodzi po prostu o internet, czy to za pośrednictwem FB czy innych sieci, moim zdaniem nie ma większego znaczenia. Po prostu konsekwencja możliwości internetu; kazdy kij ma dwa końce :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jarek Duda napisał:

Sieci społeczne są nieuniknione, ale najgorszy jest ten zindywidualizowany przekaz dla optymalizacji zysku - wykorzystanie słabości poszczególnych osób dla wyciśnięcia z nich najwięcej. Poza po prostu ogłupianiem społeczeństwa, przyśpiesza to polaryzację, bardzo ułatwia szerzenie teorii spiskowych

Nie mam doświadczenia bo nie korzystam z żadnych sieci społecznych, jednak uważam że każdy ma rozum żeby go używać i dokonywać wyborów. Chcesz zabronić dorosłym ludziom jeść chipsy, pić napoje słodzone i klikanie na facebooku? a w zamian dasz nakaz jedzenia szpinaku i oglądania tych właściwych mediów? to jest śmieszne, a właściwie to nie, bo już zahacza o totalitaryzm.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tempik, podstawowym narzędziem wspomnianego totalitaryzmu jest indoktrynacja - wykorzystanie tego że człowieka jednak można skutecznie kształtować niezależnie od obiektywnej rzeczywistości, wykorzystując jego słabości etc.

Tutaj mówimy o jeszcze wzmocnionej - optymalizowanej indywidualnie pod słabości każdej osoby.

Nie powstrzymamy tego globalnego zjawiska, ale jest zbyt potężne żeby było kierowane tylko maksymalizacją zysków przez kilku CEO - nawet jeśli oni "hope not to destroy society".

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Jarek Duda napisał:

podstawowym narzędziem wspomnianego totalitaryzmu jest indoktrynacja

Nie, podstawową cechą totalitaryzmu jest systemowe narzucanie woli naczelnika , króla czy partii, wszystkim podwładnym.

jak już mówiłem nie jestem  w temacie, ale chyba obecność na "fejsbuku" nie jest puki co obowiązkowa, logując się trzeba zaakceptować ichnie regulaminy i w każdej chwili można się rozmyśleć i zrezygnować.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patologie i problem "bilionowych (10^12$) jednorożców" naprawiłaby jedna ustawa zakazująca spersonalizowanej reklamy.
Jeszcze lepiej byłoby zabronić większości form reklamy w ogóle.
Wtedy ludzi dowiedzieliby się, ile co naprawdę kosztuje. Zniknęłyby śmieciowe treści.

1 godzinę temu, tempik napisał:

to jest śmieszne, a właściwie to nie, bo już zahacza o totalitaryzm

Totalitaryzmem jest fakt że jedna korporacja steruje poglądami i zachowaniami ludzi.

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, tempik napisał:

ale chyba obecność na "fejsbuku" nie jest puki co obowiązkowa, logując się trzeba zaakceptować ichnie regulaminy i w każdej chwili można się rozmyśleć i zrezygnować.

No "chyba' jednak się mylisz, no, albo zbytnio upraszczasz.

Mając dzieci w odpowiednim wieku okazuje się, że musisz, bo "w szkole informacje dla rodziców na grupie FB", ewentualnie na grupie google albo Whatsupie. W szkole, na przeróżnych zajęciach dodatkowych, etc. Konkurs w radiu? "Napisz do nas na naszym profilu". Reklamacje/kontakt w przedsiębiorcą? "Napisz na messengerze". Otwierasz stronę przedsiębiorstwa, a ona... na FB (+ pyszne ciasteczka). Więc generalnie tak, "obowiązkowe" nie jest, tak samo jak nie jest obowiązkowe kupowanie jakiegokolwiek jedzenia z polepszaczami albo jak nie jest obowiązkowe posiadanie komórki albo nie jest konieczne korzystanie z prądu. No nie jest... serio.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, peceed napisał:

Patologie i problem "bilionowych (10^12$) jednorożców" naprawiłaby jedna ustawa zakazująca spersonalizowanej reklamy.

Spersonalizowana reklama nie jest zła. Jeżeli chcę kupić buty do biegania, to dlaczego firmy je sprzedające nie mają mi wyświetlić swojej oferty? Reklama ma ułatwić przepływ dóbr i usług. Każdemu pracującemu ułatwia spieniężenie jego pracy. Treści reklamowej jest za dużo, aby odbiorcy dostarczyć wszystko. Coś trzeba wybrać. Jeżeli już muszę widzieć jakieś reklamy, to niech mają związek ze mną. Nie chcę widzieć środków na nietrzymanie moczu, tabletek przeciwbólowych, leków na nadciśnienie, czy innych produktów/usług, które aktualnie kompletnie mnie nie interesują.

Oczywiście to daje pole do nadużyć, do nieetycznego wywierania wpływu na ludzi, ale czy to nie jest cena wolności, prawa do samodzielnego podejmowania decyzji? Oczywiście ktoś powie, że to nie jest samodzielne, ponieważ dokonuje się w oparciu o spreparowane informacje. Nie ma możliwości zapewnienia społeczeństwu dostępu tylko do obiektywnych informacji. Każdy musi indywidualnie oceniać, co jest w jego mniemaniu prawdą, a co nie. Na tym polega wolność

11 minut temu, radar napisał:

No "chyba' jednak się mylisz, no, albo zbytnio upraszczasz.

Masz rację, ale na ile jesteś tam obecny zależy tylko od Ciebie. Założyłem konto na fb, bo zostałem do tego niejako zmuszony przez sytuację podobną do opisanej przez Ciebie. Możesz z tego korzystać dość biernie, nie dostarczając portalowi zbyt wielu możliwości do indoktrynacji

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

12 minut temu, raweck napisał:

Spersonalizowana reklama nie jest zła.

To może dostanę jakiś pro tip jak pozbyć się Hero Warsów? :P

3 minuty temu, raweck napisał:

ale na ile jesteś tam obecny zależy tylko od Ciebie

Nie do końca jeśli ktoś chce prowadzić życie towarzyskie, a cała rodzina i przyjaciele zostali już "uprowadzeni".
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, tempik napisał:

jak już mówiłem nie jestem  w temacie, ale chyba obecność na "fejsbuku" nie jest puki co obowiązkowa, logując się trzeba zaakceptować ichnie regulaminy i w każdej chwili można się rozmyśleć i zrezygnować.

 

27 minut temu, raweck napisał:

Masz rację, ale na ile jesteś tam obecny zależy tylko od Ciebie. Założyłem konto na fb, bo zostałem do tego niejako zmuszony przez sytuację podobną do opisanej przez Ciebie. Możesz z tego korzystać dość biernie, nie dostarczając portalowi zbyt wielu możliwości do indoktrynacji

argumentujecie będąc pod wpływem iluzji wolnej woli. Korporacja (zresztą nie tylko, każdy generator komunikatów) steruje ludźmi. Kwestia dotyczy tylko tego jak steruje, czyli jakie sa funkcje takiego systemu jak np. Facebook. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, tempik napisał:
2 godziny temu, Jarek Duda napisał:

podstawowym narzędziem wspomnianego totalitaryzmu jest indoktrynacja

Nie, podstawową cechą totalitaryzmu jest systemowe narzucanie woli naczelnika , króla czy partii, wszystkim podwładnym.

Taki totalitaryzm, to już historia. Teraz technologia wespół zespól z psychologią i Janusz robi co każe naczelnik, i jeszcze jest zadowolony, że to jego inicjatywa,, a naczelnik się z nim zgadza.:D

Ed

"Janusz". Sorki, niekulturalne to jest. Czytajcie "suweren".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Warai Otoko napisał:

argumentujecie będąc pod wpływem iluzji wolnej woli. Korporacja (zresztą nie tylko, każdy generator komunikatów) steruje ludźmi.

bez przesady, to już są teorie spiskowe z górnej półki. Czujesz się osobiście sterowany? masz jakieś podejrzenia przez którą korporacje najbardziej? poddajesz się temu? Jeśli nie to dlaczego uważasz że inni tak.

Już bardziej jesteś sterowany przez lokalnego piekarza uchylającego okna w piekarni żebyś poczuł zapach. czy kobietę w mini paradująca deptakiem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, tempik napisał:

Czujesz się osobiście sterowany?

Każda reklama jest formą sterowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, tempik napisał:

bez przesady, to już są teorie spiskowe z górnej półki. Czujesz się osobiście sterowany? masz jakieś podejrzenia przez którą korporacje najbardziej? poddajesz się temu? Jeśli nie to dlaczego uważasz że inni tak.

To nie jest teoria spiskowa tylko Twoja ignorancja. Brak wiedzy z cybernetyki. Nie muszę się "czuć sterowany" żebym był ;P Jestem sterowany (oczywiscie w różnym stopniu i z róznym skutkiem bo chaos) przez absolutnie każdą informację która do mnie dociera. Jesli nie chcesz być sterowany przez system FB jednym wyjściem jest odcięcie się od niego. 

oczywiscie istnieją różne programy neuronalne i mechanizmy obronne które nie pozwalają na pełną organizację przez zew. systemy ale to jest tylko kwestia ilosciowa, mi chodzi o zasadę oraz o efekt statystyczny. Ty również do penwego stopnia sterujesz FB przez sprzężenie zwrotne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Warai Otoko napisał:

Jesli nie chcesz być sterowany przez system FB jednym wyjściem jest odcięcie się od niego. 

I to jest chyba morał.

Nie lubisz śliwek to nie kupuj i odejdź od stoiska, nie przeszkadzaj innym kupować. A tym bardziej nie zabraniaj innym ich lubić. Pewnie jest masa świadomych userów, akceptujących to  że są inwiligowani i sterowani. Ale wiadomo, znajdzie się masa osób, zbawicielów świata, którzy na siłę będą uszczęśliwiać innych :)

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tempik napisał:

Nie lubisz śliwek to nie kupuj i odejdź od stoiska, nie przeszkadzaj innym kupować. A tym bardziej nie zabraniaj innym ich lubić. Pewnie jest masa świadomych userów, akceptujących to  że są inwiligowani i sterowani. Ale wiadomo, znajdzie się masa osób, zbawicielów świata, którzy na siłę będą uszczęśliwiać innych

Sprawa skali i wpływu jaki to może mieć na tych, którzy śliwek nie lubią, a są coraz bardziej zmuszani do ich zjadania (np. "zaloguj się przez FB albo spadaj" itd.).
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu nie chodzi o konsumowanie śliwek. Problem z fejsbukiem polega na jego wpływie na zachowanie dużych grup, a przez to na każdego - czy masz konto na fejsbuku, czy konta nie masz. Gdy w supermarkecie wykryta zostaje żywność skażona salmonellą, to wycofywana jest cała partia towaru i nikt nie bawi się w "jak nie lubisz mieć sraczki, to nie kupuj" :P

Edited by nantaniel

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, tempik napisał:

Nie lubisz śliwek to nie kupuj i odejdź od stoiska, nie przeszkadzaj innym kupować.

Ale to jest właśnie złudzenie wolnej woli!

W dobie netu.

Wielki Brat przecież już wie, że to IP odwiedza strony dla dorosłych, więc dostanie info ( w formie jakiejś reklamy), że śliwki zwiększają potencję (fakt), tamto IP szuka sposobu na trądzik młodzieńczy, więc będzie info o zbawiennym na problem wpływie soku śliwkowego (fakt). Inne IP szuka sposobu na odejście:(, więc dostanie info o śmiercionośnych glikozydach cyjanogennych w pestkach śliwek (też fakt). No i osóbka przypisana do tego IP kupi śliwki!

Bardzo prosto jest skorelować indywidualną potrzebę (czy jakąś słabość, którą ma każdy człowiek ), z narzuceniem  produktu, opinii, przekazu.

Każdy człowiek ma jakąś słabość, którą sztuczna inteligencja sprytnie to wykorzysta, a im bardziej ktoś buńczucznie pewny siebie, tym celem jest łatwiejszym, poprzez brak ostrożności.

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pożary lasów w USA są czterokrotnie bardziej rozległe i zdarzają się trzykrotnie częściej niż jeszcze w roku 2000, informują specjaliści z Cooperative Institute for Research in Environmental Sciences (CIRES) na University of Colorado Boulder. Wyniki przeprowadzonej przez nich analizy zostały opublikowane na łamach Science Advances. Naukowcy wykazali, że duże pożary nie tylko zdarzają się częściej, ale dochodzi do nich też na nowych obszarach, które wcześniej nie płonęły.
      Virginia Iglesias i jej zespół postanowili sprawdzić, jak zmieniły się rozmiar, częstotliwość oraz zasięg pożarów w USA. Przeanalizowali więc dane dotyczące ponad 28 000 pożarów z lat 1984–2018. Informacje czerpali z bazy danych Monitoring Trends in Burn Severity (MTBS), w której gromadzone są zarówno satelitarne zdjęcia pożarów, jak i stanowe oraz federalne informacje na ich temat.
      Naukowcy odkryli, że w latach 2005–2018 na całym terytorium kontynentalnych USA doszło do większej liczby pożarów niż w ciągu wcześniejszych dwóch dekad. Na wschodzie i zachodzie liczba pożarów uległa podwojeniu, a na Wielkich Równinach jest ich obecnie 4-krotnie więcej niż wcześniej. Zwiększył się też obszar objęty pożarami. W poprzednich dekadach roczna mediana obszaru objętego pożarami na zachodzie kraju wynosiła 4019 km2, obecnie zaś wzrosła do 14 249 km2. Na Wielkich Równinach zaś odnotowano wzrost z 1204 km2 do 3354 km2.
      Naukowcy przyjrzeli się też ekstremom i stwierdzili, że na zachodzie i Wielkich Równinach wzrosła częstotliwość występowania wielkich pożarów oraz ryzyko, że równocześnie będzie dochodziło do więcej niż jednego wielkiego pożaru.
      Więcej wielkich pożarów występujących w tym samym czasie już teraz zmienia skład i strukturę pokrywy roślinnej, wpływa na występowanie pokrywy śnieżnej i dostępność wody pitnej. To poważne wyzwanie dla systemu ochrony przeciwpożarowej, które zagraża życiu, zdrowiu i majątkom milionów Amerykanów, mówi Iglesias.
      Uczeni zauważyli też, że we wszystkich regionach kraju zwiększył się zasięg występowania pożarów. To oznacza, że odległości pomiędzy pożarami są mniejsze, a także, że pożary zaczęły występować w miejscach, w których wcześniej ich nie było.
      Wyniki analizy potwierdzają to, co od pewnego czasu podejrzewały media, opinia publiczna i sami strażacy. Niestety, natura nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Wraz z ocieplaniem się klimatu rośnie ryzyko występowania coraz większych i coraz częstszych pożarów. Najgorsze jeszcze przed nami, stwierdził współautor badań, William Travis.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pomimo trwającej od 2 tygodni rosyjskiej agresji, internet na Ukrainie ciągle działa. Zaskakiwać może, że Kreml, bardzo chętnie korzystający z cyberataków, dotychczas go nie wyłączył. Okazuje się, że na kilka miesięcy przed rosyjską napaścią Stany Zjednoczone zorganizowały tajną misję, w ramach której amerykańscy eksperci pomogli zabezpieczyć ukraińską cyberprzestrzeń.
      Od kilku lat USA pomagają Ukrainie zabezpieczyć sieci komputerowe. Na Ukrainie pracują żołnierze US Army's Cyber Command, niezależni specjaliści opłacani przez Waszyngton oraz eksperci z firm IT. Jednak pod koniec ubiegłego roku wysiłki te zostały wyraźnie zintensyfikowane i skupione na konkretnym zagrożeniu. Media donoszą, że w październiku i listopadzie liczba amerykańskich ekspertów pracujących na Ukrainie uległa nagłemu zwiększeniu. Mieli oni przygotować ukraińskie sieci na spodziewane ataki w obliczu coraz bardziej prawdopodobnej wojny. Misja najwyraźniej się powiodła, gdyż Ukraina ciągle ma łączność ze światem.
      Okazuje się na przykład, że agresor chciał sparaliżować ukraińskie koleje. Amerykanie znaleźli w sieci komputerowej ukraińskich kolei państwowych malware, które pozwalało napastnikom na jej wyłączenie poprzez skasowanie kluczowych plików.
      Niestety, podobne oprogramowanie zostało też zainstalowane – czego Amerykanie nie zauważyli – na komputerach straży granicznej i przeprowadzony cyberatak zwiększył chaos na granicy ukraińsko-rumuńskiej.
      Amerykanie nie ograniczyli się do działań informatycznych. Wiadomo, że we współpracy z ukraińskimi firmami odpowiadającymi za ukraińską sieć szkieletową, budowali dodatkową infrastrukturę, która miała zabezpieczyć najważniejsze potencjalne cele rosyjskich cyberataków.
      W ostatnim tygodniu lutego na sieć ukraińskiej policji i innych agend rządowych przeprowadzono silny atak DDoS. Wiadomo, że w ciągu kilku godzin Amerykanie skontaktowali się z Fortinetem, kalifornijską firmą sprzedającą wirtualne maszyny przeznaczone do przeciwdziałania takim atakom, zdobyli fundusze, w zaledwie 15 minut uzyskali zgodę Departamentu Handlu na transfer technologii i zainstalowali oprogramowanie Fortinetu na komputerach policji. Atak został odparty w ciągu ośmiu godzin od rozpoczęcia.
      Ataki hakerskie są często kierowane przeciwko komercyjnemu oprogramowaniu, a znaczną jego część produkują amerykańskie i europejskie firmy, które teraz poświęcają część swoich zasobów na pomoc Ukrainie. Wiadomo na przykład, że microsoftowe Threat Intelligence Center od wielu miesięcy chroni ukraińskie sieci przed rosyjskimi atakami. Jeszcze 24 lutego, na kilka godzin przez rosyjską napaścią, inżynierowie Microsoftu wykryli nowe szkodliwe oprogramowanie i dokonali jego inżynierii wstecznej. W ciągu trzech godzin udało im się stworzyć łatę i ostrzec ukraińskie władze przed licznymi atakami na wojskowe sieci. O sytuacji powiadomiono Biały Dom, który poprosił Microsoft, by ten podzielił się szczegółami z Polską innymi krajami europejskimi w obawie, że i ich sieci mogły zostać zarażone tym samym kodem. Menedżerowie Microsoftu przyznają, że jeszcze kilka lat temu takie działania zajęłyby całe tygodnie lub miesiące. Teraz wystarczają godziny.
      Amerykańska prasa donosi, że niektórzy z wysokich rangą menedżerów Microsoftu uzyskali szybko certyfikaty bezpieczeństwa i biorą teraz udział w spotkaniach National Security Agency (NSA) i Cyber Command.
      Eksperci obserwujący rozwój wydarzeń w ukraińskiej cyberprzestrzeni, są zdumieni tym, co widzą. Rosja zdobyła sobie reputację kraju, który potrafi skutecznie przeprowadzić silne niszczące cyberataki. Tymczasem od czasu napaści na Ukrainę nie obserwuje się wzmożenia tego typu aktywności. Nie wiadomo, co się stało. Być może Rosjanie próbowali, ale dzięki wzmocnieniu ukraińskiej infrastruktury napotkali na trudności. Na pewno próbowali przejąć facebookowe konta wysokich rangą ukraińskich oficerów i znanych osobistości, by rozpowszechniać fałszywe informacje. Na kontach tych pojawiły się filmy z rzekomo poddającymi się ukraińskimi oddziałami. Facebook zablokował zaatakowane konta i poinformował ich właścicieli.
      Nie można wykluczyć, że Kreml zlekceważył siłę ukraińskiej cyberprzestrzeni podobnie, jak zlekceważył ukraińską armię.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 1923 roku do benzyny po raz pierwszy dodano ołów. Zabieg ten miał wydłużyć żywotność silników. Jednak poprawiając stan maszyn, zaszkodziliśmy zdrowiu ludzi. Badania przeprowadzone na Duke University wykazały, że wystawienie w dzieciństwie na spaliny zawierające ołów spowodowało obniżenie inteligencji u 170 milionów żyjących obecnie Amerykanów. Autorzy badań wyliczyli, że osoby te straciły łącznie 824 miliony punktów IQ.
      Doktorant Aaron Ruben, psycholog kliniczny z Duke University, oraz profesorowie socjologii Michael McFarland i Mathew Hauer z Florida State University uważają, że Amerykanie urodzeni przed 1996 rokiem – kiedy to wprowadzono w USA zakaz stosowania benzyny ołowiowej – mogą być narażeni na większe ryzyko chorób związanych z ekspozycją na ołów, takich jak np. wczesne starzenie się mózgu. Naukowcy zauważają, że osoby urodzone przed rokiem 1996, szczególnie zaś urodzeni w latach 60. i 70., kiedy to zużywano najwięcej benzyny ołowiowej, były jako dzieci narażone na niezwykle wysokie stężenia ołowiu.
      Ołów to neurotoksyna, która niszczy komórki mózgu. Nie istnieje bezpieczny poziom ekspozycji na ołów w żadnym momencie życia. Ołów może dostać się do krwioobiegu po tym, jak zostanie wchłonięty z powietrzem, wodą czy połknięty. Z krwioobiegu zaś przedostaje się do mózgu przez barierę mózg-krew. Bariera ta dobrze chroni mózg przed toksynami i patogenami, ale nie przed wszystkimi, mówi Reuben.
      Jedną z głównych dróg, jaką ołów przedostawał się do naszego organizmu były nasze drogi oddechowe w czasach, gdy po ulicach jeździły samochody napędzane paliwem ołowiowym.
      Naukowcy, chcąc dowiedzieć się, jak używane przez ponad 70 lat paliwa ołowiowe mogły wpłynąć na zdrowie ludzi, naukowcy zastosowali dość proste podejście. Wykorzystali publiczne bazy danych dotyczące poziomu ołowiu we krwi dzieci, użycia benzyny ołowiowej oraz statystyk dotyczących ludności. Korzystając z nich obliczyli prawdopodobny wpływ ołowiu na zdrowie wszystkich Amerykanów żyjących w roku 2015. Następnie wykorzystali wyliczoną w ten sposób ekspozycję na ołów jako przybliżenie do obliczenia punktów IQ utraconych w wyniku działania ołowiu. Wyniki mnie zaszokowały. Mimo, że byłem na to przygotowany, mówi McFarland.
      Z publicznie dostępnych danych wynika, że ponad 170 milionów Amerykanów – czyli ponad połowa populacji USA – żyjących w roku 2015 było narażonych na zbyt dużą koncentrację ołowiu we krwi w czasach, gdy byli dziećmi. To prawdopodobnie doprowadziło do zmniejszenia ich ilorazu inteligencji, zmniejszenia rozmiarów mózgu, większego prawdopodobieństwa rozwoju chorób umysłowych oraz ryzyka chorób układu krążenia.
      Zużycie benzyny ołowiowej gwałtownie wzrosło w USA na początku lat 60. i osiągnęło swój szczyt w latach 70. Reuben i jego zespół zauważyli, że praktycznie każda osoba urodzona w ciągu tych dwóch dekad miała we krwi szkodliwą koncentrację ołowiu.
      Naukowcy obliczyli, że cała populacja straciła w wyniku działania ołowiu 824 miliony punktów IQ, to średnio trzy punkty na osobę. W najgorszej sytuacji znajdują się osoby urodzone w drugiej dekadzie lat 60. które mogły stracić średnio to 6 punktów IQ, a dzieci o najwyższym wówczas poziomi ołowiu we krwi – który ośmiokrotnie przekraczał poziom, który obecnie uznaje się za powód do obaw – mogły stracić średnio ponad 7 punktów IQ.
      Te kilka punktów może wydawać się niewielką różnicą, jednak trzeba zauważyć, że w przypadku osób, które klasyfikują się poniżej średniej (czyli poniżej 85 IQ), utrata kilkunastu punktów – a tak mogło się dziać u dzieci najbardziej narażonych na spaliny – mogła zepchnąć je w region niepełnosprawności intelektualnej.
      Naukowcy chcą teraz skupić się na badaniu długoterminowych skutków ekspozycji na ołów u osób w starszym wieku. Z innych badań wiemy bowiem, że osoby, które jako dzieci były wystawione na działanie ołowiu, doświadczają później szybszego starzenia się mózgu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Administrator NASA Bill Nelson poinformował, że Stany Zjednoczone chcą przedłużyć działanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do roku 2030. Administracja prezydencka będzie namawiała swoich partnerów – Europejską, Kanadyjską, Japońską i Rosyjską Agencję Kosmiczną – do umożliwienia działalności ISS przez całą obecną dekadę.
      Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to wzór pokojowej współpracy międzynarodowej. Od ponad 20 lat przynosi ludzkości niezwykłe korzyści naukowe, edukacyjne i technologiczne. Jestem zadowolony, że administracja Bidena i Harris zdecydowała się na kontynuowanie jej pracy do roku 2030, stwierdził Nelson.
      Na ISS od ponad dwóch dekad bez przerwy przebywają ludzie. Prowadzone są tam unikatowe badania naukowe. Dotychczas przeprowadzono tam ponad 3000 eksperymentów zamówionych przez ponad 4200 z całego świata. W działania prowadzone na stacji w ten czy inny sposób zaangażowanych było dotychczas niemal 110 krajów.
      Pierwsze moduły MSK trafiły na orbitę w 1998 roku, a pierwsza stała załoga zamieszkała na niej w roku 2020.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania nad rodzicami z Rosji i USA oraz nad literaturą dziecięcą w obu krajach pokazują różnice kulturowe w podejściu do wychowania dzieci w obu krajach. Naukowcy zauważyli, że rosyjscy rodzice z większym prawdopodobieństwem niż amerykańscy czytają swoim dzieciom historie, w których opisywane są negatywne emocje, jak strach, złość czy smutek.
      W USA kładzie się nacisk na wartość emocji pozytywnych, jak szczęście czy duma, mówi współautorka badań, profesor psychologii Amy Halberstadt. W Rosji jest to bardziej zróżnicowane. Wydaje się, że rosyjska kultura ceni wszystkie emocje, w tym negatywne, i jest dla niej ważne, by od nich się uczyć, stwierdza profesor psychologii Yulia Chentsova-Dutton z Georgetown University. Jako że historie, które słyszymy i czytamy jako dzieci często mówią o emocjach, które później cenimy, chcieliśmy zobaczyć, jak w tej kwestii różnią się obie kultury, dodaje.
      Naukowcy przeprowadzili dwa badania. W pierwszym z nich udział wzięło 322 rodziców, któe miały dzieci w wieku poniżej 10 lat. Należeli oni do trzech grup: 72 rodziców urodziło się w USA i tam mieszkało, 72 rodziców urodziło się w Rosji, ale mieszkało w USA, 178 rodziców urodziło się w Rosji i mieszkało w Rosji. Naukowcy poprosili tych rodziców, by opisali, do jakiego stopnia książki, które czytają swoim dzieciom, zawierają 10 różnych emocji: 6 pozytywnych i 4 negatywne.
      Nie było różnicy pomiędzy grupami jeśli chodzi o częstotliwość pojawiania się w literaturze emocji pozytywnych. Każdy lubi książki z takimi emocjami, zauważa Anita Adams z University of Kentucky. Jednak rosyjscy rodzice czytali dzieciom książki z większą liczbą negatywnych emocji. Z kolei rodzice rosyjsko-amerykańscy znajdowali się gdzieś pomiędzy tymi grupami".
      Kiedy uczeni poprosili rodziców o ocenę ocenę smutku, okazało się, że rosyjscy rodzice bardziej cenili smutek niż rodzice amerykańscy. "To nadawanie smutkowi większej wartości wydaje się jedną z przyczyn, dla których rodzice ci w większym stopniu angażują się ze swoimi dziećmi w emocje negatywne, wyjaśnia Halberstadt.
      Podczas drugich badań uczeni przeanalizowali 40 najlepiej sprzedających się książek dla dzieci w wieku przedszkolnym w USA i Rosji. Analizowali zarówno tekst, jak i ilustracje, by ocenić zakres i częstotliwość pojawiania się w nich emocji negatywnych i pozytywnych.
      Stwierdzili, że w rosyjskich książkach dla dzieci znajdziemy szersze spektrum emocji. Tekst w rosyjskiej literaturze dziecięcej częściej opisywał złość i smutek niż tekst w literaturze amerykańskiej. Z kolei ilustracje w rosyjskich książkach dla dzieci częściej przedstawiały szczęście, złość i strach, niż w książkach amerykańskich.
      Nasze badania pokazują, jak różnie w przeżywanie emocji ze swoimi dziećmi angażują się rodzice rosyjscy i amerykańscy. Wydaje się, że rosyjscy rodzice z większym prawdopodobieństwem mają szansę na wspieranie swoich dzieci w przeżywaniu trudnych emocji jak gniew czy smutek, dodają uczeni. Zauważają, że przyszłe badania mogłoby pokazać, jaki wpływ ma to na wyposażenie dzieci w narzędzia do radzenia sobie z negatywnymi emocjami.
      Szczegóły badań opisano w artykule And they all lived unhappily ever after: Positive and negative emotions in American and Russian picture books.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...