Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Mikrotomografia pozwoliła na precyzyjną identyfikację zmumifikowanych zwierząt. Wiadomo też, jak zginęły

Recommended Posts

Zmumifikowane wąż, ptak i kot z kolekcji Centrum Egipskiego Uniwersytetu w Swansea zostały zeskanowane za pomocą mikrotomografu. Dzięki temu naukowcy zyskali zdjęcia 3D o rozdzielczości 100 razy większej niż w przypadku tomografu medycznego oraz wiedzę na temat życia i śmierci zwierząt ponad 2 tys. lat temu. Wcześniejsze badania zidentyfikowały AB77b, W531 i EC308 jako kota, ptaka i węża, teraz wiemy, że były to kot domowy, pustułka i kobra egipska.

W skład zespołu prof. Richarda Johnstona z Uniwersytetu w Swansea wchodzili eksperci z Egypt Centre oraz z Uniwersytetów w Cardiff i Leicester.

Egipcjanie mumifikowali różne zwierzęta, w tym ibisy, węże, koty czy psy. Czasem chowano je razem z właścicielami albo jako zapas pokarmu na  życie pośmiertne. Najczęściej jednak mumie zwierząt były ofiarami, kupowanymi przez ludzi odwiedzających świątynie. Zwierzęta hodowano lub chwytano. Ich ubojem i balsamowaniem zajmowali się zaś kapłani.

Choć dostępne są inne metody skanowania starożytnych artefaktów bez ich uszkadzania, wszystkie mają swoje ograniczenia. Standardowe rtg. daje obraz dwuwymiarowy. Tomograf medyczny zapewnia co prawda obraz 3D, ale rozdzielczość pozostawia sporo do życzenia. Wykonanie mikrotomografii ujawniło natomiast wiele szczegółów (wyniki badań opublikowano na łamach pisma Scientific Reports).

Na podstawie uzębienia stwierdzono, że kot był kociakiem, który nie osiągnął jeszcze wieku 5 miesięcy. Urazy kręgosłupa wskazują, że najprawdopodobniej został uduszony. Ptak najbardziej przypomina pustułkę zwyczajną (mikrotomografia pozwoliła wirtualnie zmierzyć kości). Wąż okazał się zmumifikowaną kobrą egipską (Naja haje). Dowody na uszkodzenie nerek sugerują pozbawianie wody; wydaje się, że odwodnienie zapoczątkowało rozwój dny moczanowej. Młoda kobra zginęła wskutek uderzenia głową o ziemię.

Za pomocą mikrotomografii możemy przeprowadzać sekcję zwierząt, które zginęły w starożytnym Egipcie ponad 2 tys. lat temu - podkreśla prof. Johnston.

Akademicy wydrukowali w 3D czaszki kota i węża. Model koci był 2,5-krotnie większy od oryginału, a wężowy aż 10-krotnie, co miało wspomóc identyfikację i analizy "śledcze". Dzięki rzeczywistości wirtualnej mogę zaś powiększyć czaszkę kota do rozmiarów domu i wędrować sobie po niej.

 

 

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prowadząc badania na wybrzeżu Morza Rossa, ornitolog Steven Emslie dokonał niespodziewanego odkrycia. Na Przylądku Irízara (znajduje się on na południe od Lodowca Drygalskiego na Wybrzeżu Scotta) znalazł zarówno stare, jak i, wydawałoby się, świeże szczątki pingwinów Adeli, głównie piskląt. Świeże szczątki były jednak zastanawiające, ponieważ od czasów wczesnych eksploratorów nie odnotowano tu aktywnych kolonii pingwinów.
      Mimo że Emslie znalazł liczne rozrzucone kości piskląt, a także ślady guana, co sugerowało niedawne wykorzystanie miejsca, taki scenariusz był niemożliwy.
      W niektórych przypadkach znaleziono kompletne zwłoki piskląt z piórami (obecnie w stanie rozkładu, jak we współczesnej kolonii), w innych nietknięte mumie. Zespół naukowców zebrał część "powierzchniowych" szczątków do analizy i datowania radiowęglowego. Zabiegi te miały pomóc w ustaleniu, co tu się właściwie stało.
      Uczeni znaleźli na przylądku stare kamienie, którymi niegdyś były otoczone gniazda. Gdy pingwiny Adeli opuszczają jakieś stanowisko, kamienie zostają rozwleczone, ale wyróżniają się w krajobrazie, bo wszystkie mają zbliżoną wielkość.
      Prowadziliśmy wykopaliska 3 takich stert. By wydobyć zachowane tkanki pingwinich kości i piór, a także skorupki jaj i twarde części ofiar [...] z guana, używaliśmy podobnych technik jak archeolodzy. Gleba była bardzo sucha i pylista, tak jak na bardzo starych miejscach, gdzie miałem okazję pracować w okolicach Morza Rossa [...]. Ogólnie rzecz biorąc, próbkując, uzyskaliśmy mieszaninę szczątków starych i wyglądających na świeże, co wskazywało na liczne epizody zajmowania i porzucania przylądka przez pingwiny na przestrzeni tysięcy lat. Przez te wszystkie lata pracy w Antarktyce nigdy czegoś takiego nie widziałem.
      Analizy, których wyniki ukazały się w piśmie Geology, wskazują na co najmniej 3 okresy wykorzystywania przylądka przez rozmnażające się pingwiny Adeli. Ostatni zakończył się ok. 900 lat temu. Gdy pingwiny zniknęły przez narastającą pokrywę śniegową albo inne czynniki (Emslie wymienia np. małą epokę lodową), "świeże" szczątki na powierzchni zostały przykryte śniegiem i lodem i zachowały się nietknięte aż do epizodu topnienia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Duke University przeprowadzili badania mikrotomograficzne bardzo delikatnych XVII-XVIII-wiecznych manekinów medycznych. Uzyskane wyniki zaprezentują na dorocznej konferencji Towarzystwa Radiologicznego Ameryki Północnej w Chicago. Wydaje się, że figurki nie służyły raczej do nauki anatomii, ale były obiektami kolekcjonerskimi dla bogatych medyków.
      Renesans zainteresowania anatomią można powiązać z publikacją w 1543 r. dzieła De humani corporis fabrica libri septem Andreasa Vesaliusa (Wesaliusz jest uznawany z twórcę nowożytnej anatomii). W XVII i XVIII w. powstało sporo minimanekinów medycznych. Niekiedy występują one w parach kobieta-mężczyzna, ale o wiele częściej mamy do czynienia z pojedynczymi figurkami kobiecymi, przeważnie w zaawansowanej ciąży. Figurki mierzyły 12-14 cm i miały ruchome ręce. Po usunięciu pokrywki ukazują się wyjmowalne narządy wewnętrzne (zarówno klatki piersiowej, jak i jamy brzusznej). Jednym z największych producentów kościanych manekinów był Stephan Zick (1639-1715) z Norymbergi.
      Nie wiadomo, do czego dokładnie służyły te manekiny. Historycy nie sądzą, że były one pomocami naukowymi, bo narządy nie są oddane dostatecznie szczegółowo. Niektórzy sugerowali, że lekarze mogli je wykorzystywać do objaśniania pacjentkom przebiegu porodu. Wg historyk sztuki Cali Buckley, manekiny były jednak raczej obiektami kolekcjonerskimi, popularnymi wśród lekarzy, którzy chcieli w ten sposób zamanifestować swoją zamożność.
      Duke University może się pochwalić jednym z największych ich zbiorów: znajdują się tu 22 manekiny ze 180, jakie się zachowały. Gros tej kolekcji to figurki kupione w latach 30. i 40. XX w. przez chirurga-historyka medycyny Josiaha Trenta oraz jego żonę. W 1956 r. wnuczki Trentów przekazały zbiory Uniwersytetowi. Manekiny są delikatne, podatne na fotouszkodzenia, dlatego bardzo rzadko się je wystawia.
      Dwa lata temu uniwersyteccy konserwatorzy nawiązali współpracę z Shared Materials Instrumentation Facility (SMiF). Chodziło o digitalizację kolekcji, a w dalszej perspektywie czasowej o stworzenie replik 3D (najpierw trzeba było jednak przeprowadzić mikrotomografię). W zeszłym roku do zespołu dołączyła Fides R. Schwartz. Jak przyznaje, projekt digitalizacji bardzo ją zainteresował, dlatego zaoferowała pomoc w kwestiach radiologicznych. Te figurki były częścią dobytku rodziny [wiadomo więc, że zanim trafiły do archiwum Duke University], bawiły się nimi dzieci. Z tego względu w pewnych przypadkach nie było wiadomo, czy narządy znajdowały się we właściwych minimanekinach. Mogłam to sprawdzić i upewnić się, że wszystko jest tak, jak powinno.
      Co istotne, za pomocą mikrotomografii można było sprawdzić, czy figurki naprawdę wykonano z kości słoniowej, czy z tańszych substytutów: rogów jeleni albo kości waleni. Badania ujawniły, że 20 z 22 manekinów wykonano z prawdziwej kości słoniowej, jedną wyrzeźbiono z poroża jelenia, a jedną wyprodukowano z połączenia kości słoniowej i kości waleni. Niektóre figurki nosiły ślady naprawiania, np. ponownego mocowania kończyn za pomocą kawałków metalu.
      Historyczne szlaki handlowe są dokładniej poznane, może się więc okazać, że niemiecki rejon, z którego pochodzą manekiny, miał dostęp do [afrykańskiej] kości słoniowej tylko przez ograniczony czas w XVII i XVIII w., np. od 1650 do 1700 r. - wyjaśnia dr Schwartz. Pomogłoby to w dokładniejszym datowaniu figurek, na których nie ma znaków/sygnatur wskazujących na twórcę.
      Schwartz ma nadzieję, że uda się też nawiązać współpracę z kuratorami innych kolekcji manekinów i zbadać, z czego są one wykonane. Siedem figurek, w tym jedna para, znajduje się np. w New York Academy of Medicine Library.
      Duke University chce w przyszłości udostępnić wyniki skanowania online, tak by użytkownicy mogli przeprowadzać wirtualne "sekcje" albo ściągać dane i drukować własne trójwymiarowe kopie.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kilkadziesiąt mumii sprzed ok. 2 tys. lat odkryli polscy archeolodzy w czasie wykopalisk w sąsiedztwie najstarszej piramidy świata na nekropolii w Sakkarze w północnym Egipcie. Najwięcej mumii złożono bezpośrednio w piasku – poinformowali naukowcy.
      Wykopaliska na terenie rozleglej nekropoli w Sakkarze prowadzone są przez polski zespół od ponad dwudziestu lat.
      Większość z odkrytych przez nas w ostatnim sezonie mumii była bardzo skromna. Poddano je jedynie podstawowym zabiegom balsamierskim, po czym owinięto w bandaże i złożono bezpośrednio w zagłębieniach wykopanych w piasku – opowiada PAP kierownik wykopalisk, dr hab. Kamil O. Kuraszkiewicz z Zakładu Egiptologii Wydziału Orientalistycznego UW.
      Podczas ostatnich badań, które odbyły się we wrześniu 2018 r., wysiłki badaczy skupiły się m.in. na odsłanianiu obszaru między terenem przylegającym do piramidy Dżesera (najstarszej piramidy na świecie) a zachodnim odcinkiem tzw. Suchej Fosy. Ta ostatnia to wykuty w skale rów o głębokości 20 m i szerokości ok. 40 m, który otacza święty okręg najstarszej egipskiej piramidy.
      Kuraszkiewicz opowiada, że większość pochówków była bardzo źle zachowana. Wszystkie materiały organiczne, w tym drewniane trumny, uległy rozkładowi w przypadku pochówków umiejscowionych w obrębie „Suchej Fosy”.
      Uwagę badaczy przykuła dekoracja na jednej z drewnianych trumien, w której znajdowała się mumia. W okolicy szyi widoczne jest przedstawienie wielobarwnego naszyjnika, a wzdłuż wieka namalowano imitację inskrypcji hieroglificznej.
      Rzemieślnik, który ją namalował, najwyraźniej nie umiał czytać i być może próbował odtworzyć coś, co gdzieś wcześniej widział. W każdym razie niektóre z namalowanych znaków nie są znakami pisma hieroglificznego, a całość nie tworzy zrozumiałego tekstu – zwraca uwagę egiptolog.
      Kuraszkiewicz wskazuje też na nietypowe przedstawienie w części trumny mieszczącej stopy. Umieszczono tu uroczo nieporadne wizerunki dwóch Anubisów w postaci leżących szakali o zupełnie niezwykłym błękitnym kolorze – dodaje.
      Anubis był egipskim bogiem śmierci ukazywanym albo w postaci szakala, albo człowieka z głową tego zwierzęcia. Łączono go z mumifikacją i opieką nad zmarłymi osobami. Przedstawiony jako szakal, był zwykle czarny. Być może tak niecodzienny kolor – niebieski - jest nawiązaniem do tego, że według egipskich wierzeń włosy bogów (a w tym przypadku sierść boskiego szakala) były ze szlachetnego niebieskiego kamienia – uważa Kuraszkiewicz.
      Niestety, dekorowana trumna już w starożytności padła ofiarą złodziei, którzy ukradli jej rzeźbioną maskę, przedstawiającą zmarłą osobę.
      Wykopaliska na zachód od piramidy w Sakkarze zapoczątkował prof. Karol Myśliwiec ponad 20 lat temu w ramach koncesji przyznanej Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW. Do tej pory archeologom udało się ustalić, że na zachód od kompleksu grobowego piramidy schodkowej Dżesera znajdowały się dwie nekropole - pierwsza należy do wielmożów z VI dynastii (2345-2118 lat p.n.e.) i składa z kaplic grobowych wykonanych z cegieł mułowych oraz grobowców wykutych w skale.
      Powyżej starszej nekropolii archeolodzy natknęli się na obszerny cmentarz ze schyłkowej fazy historii faraońskiego Egiptu – Okresu Późnego, Ptolemejskiego i Rzymskiego (VI w. p.n.e. – I w. n.e.). W sumie polscy archeolodzy odkryli tam ponad pół tysiąca prostych pochówków. Według egiptologów była to nekropola, na której chowano zwykłych ludzi - nie była to ówczesna elita społeczeństwa. Kilkadziesiąt odkrytych pochówków w ostatnim sezonie badawczym znajdowało się właśnie w tej części starożytnego cmentarza.
      W czasach, w których istniała opisywana nekropola Egipt utracił niezależność i znalazł się najpierw pod rządami Persów. Potem państwo faraonów podbił Aleksander Wielki. Jego następcy zapoczątkowali najdłużej panującą dynastię w Egipcie - ptolemejską - pośród innych, powstałych w królestwach hellenistycznych. Najsłynniejszą jej przedstawicielką była owiana legendą Kleopatra VIII.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przez lata sądzono, że drobna egipska mumia z Maidstone Museum w Wielkiej Brytanii to jastrząb. Badania mikrotomograficzne wykazały jednak, że to dziecko, które urodziło się martwe. U chłopca stwierdzono liczne wady wrodzone, w tym malformację czaszki i kręgów.
      Analizą zajmował się międzynarodowy zespół, pracujący pod kierownictwem bioarcheologa i eksperta od mumii, prof. Andrew Nelsona z Uniwersytetu Zachodniego Ontario w Kanadzie.
      Dzięki mikrotomografii mumię wirtualne odwinięto z zawojów. Okazało się, że 2 tys. lat temu mumifikacji poddano dziecko urodzone w 23.-28. tygodniu ciąży. Płód cierpiał na bezmózgowie.
      Błąd w klasyfikacji mumii EA 493 (Mummified Hawk Ptolemaic Period; zmumifikowany jastrząb z okresu ptolemejskiego) wyszedł na jaw w 2016 r., gdy muzeum zdecydowało się poddać skanowaniu mumie żeńskie. Przez przypadek zbadano wtedy także EA 493 oraz inne mumie zwierzęce. Ku zaskoczeniu wszystkich okazało się, że EA 493 to mumia ludzka. Ponieważ skany nie były szczegółowe, zdecydowano się na mikrotomografię.
      Do analizy zdjęć wykonanych w Museum and Nikon Metrology Nelson zebrał grupę naukowców o różnych specjalnościach (ekipa podkreśla, że nigdy dotąd nie uzyskano obrazów mumii płodu o tak dużej rozdzielczości).
      Na skanach widać prawidłowo rozwinięte palce u stóp i dłoni oraz poważną malformację czaszki. Stwierdziliśmy całkowity brak pokrywy kostnej. Łuki kręgów się nie zamknęły, a kosteczki słuchowe znajdowały się z tyłu głowy dziecka.
      Chłopiec jest jedną z dwóch znanych anencefalicznych mumii; drugą odkryto w 1826 r.
      Badania zespołu stanowią wskazówkę co do diety matki (bezmózgowie bywa bowiem skutkiem braku kwasu foliowego).
      Nelson przedstawił uzyskane wyniki  Extraordinary World Congress on Mummy Studies na Wyspach Kanaryjskich.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W starożytnym Egipcie ibisy czczone (Threskiornis aethiopicus) uważane były za święte. Uznawano je za atrybut boga Thota. O tym, jak ważne były dla przedstawicieli tej kultury, może świadczyć fakt, że nie tylko balsamowano ich wnętrzności, ale i wyposażano na życie po życiu, wypełniając żołądek pokarmem.
      W świątyniach Thota znaleziono miliony zmumifikowanych ibisów; w dziobach niektórych tkwiły liczne ślimaki. Zespół Andrew Wade'a z Uniwersytetu Zachodniego Ontario postanowił je zbadać za pomocą tomografu komputerowego. Do skanera włożono 2 dorosłe osobniki i 1 pisklę. Mumie dorosłych ibisów pochodziły z Peabody Museum Uniwersytetu Yale, a mumia pisklęcia z należącego do McGill University Redpath Museum.
      W mielcu dorosłych osobników znajdowały się skorupki ślimaków, prawdopodobnie z ostatniego posiłku, a jamę ciała młodego wypełniono ziarnem.
      Wade podkreśla, że po zakończeniu konserwowania starożytni balsamiści umieszczali narządy na powrót w ciele zmarłego (dotyczyło to zwłaszcza płuc i przewodu pokarmowego), wierząc, że będą mu służyć przez wieczność. Skoro to samo robiono z ibisami, wskazuje to na wiarę również w ich życie po życiu.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...