Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Co ptaki robią w czasie wakacji? Upalne lato powoduje, że widujemy je coraz rzadziej, stają się skryte, płochliwe, milczące. Dlaczego tak się dzieje, tłumaczy prof. Piotr Tryjanowski z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Skowronki od marca śpiewały w wiszącym locie, wabiąc w ten sposób samice. Teraz ptaki muszą naprawić pióra i aparat głosowy. Inne gatunki mają swoje problemy, w tym upał - trudniejszy do zniesienia niż zimno.

Samce już nie walczą o terytoria, więc niepotrzebny staje się śpiew i częste przeloty z miejsca na miejsce. Pisklęta zostały odchowane, tak więc ptasi rodzice mają czas na chwilę odpoczynku. Można by wręcz powiedzieć – zasłużone wakacje – wyjaśnia prof. Tryjanowski.

Dodaje, że co gatunek, to nieco inny patent na przeżycie wakacyjnych miesięcy roku. Są gatunki – takie jak bocian biały czy gąsiorek - które jeszcze odchowują pisklęta. Wiele ptaków, którym nie udało się wyprowadzić lęgów, będzie jeszcze próbować swych rodzicielskich sił nawet do połowy sierpnia. Choć ich szanse są coraz mniejsze z każdym dniem. Wysokie temperatury bywają dla pierzastych stworzeń o wiele większym wyzwaniem niż zimno.

Zdaniem poznańskiego badacza, fascynującym przykładem naprawdę zasłużonych wakacji jest skowronek. Śpiew w wiszącym locie, nad łąkami i polami, od połowy marca do końca czerwca, często po kilkanaście godzin na dobę, to niezwykle kosztowny sposób wabienia samicy. Prof. Tryjanowski, który kiedyś zajmował się tym gatunkiem, porównuje ów wysiłek do biegania po schodach w wieżowcu i jednoczesnego wykonywania arii operowych. Dlatego latem skowronek milknie, staje się skryty i rozpoczyna pierzenie, coroczną wymianę piór.

Część drapieżników – np. błotniaki – uczy się polować wraz z rodzicami. Wakacje dla nich to taki obóz sportowy – poprawa kondycji i nowa przygoda. W połowie lipca nad brzegami zbiorników wodnych i na zalanych łąkach można już obserwować ptaki siewkowate: brodźce czy biegusy – dopiero co w maju podążały na północ, a już wracają na południe. Tylko krótkie, intensywne dwa miesiące w Arktyce i powrót na zimowiska - opisuje profesor ptasie życie w ciągłym biegu, a właściwie locie.

Ciepłolubne gatunki - żołna, jerzyk, ale i bocian biały - już w końcu sierpnia wyruszą na wędrówkę do Afryki. Zapewne o nich śpiewano harcerską piosenkę 'Lato z ptakami odchodzi'. My zaś mamy ogromne szczęście, że lato właśnie się zaczyna, a jeśli ktoś chce się teraz przyjrzeć ptakom, to warto pomóc przyrodzie. Na przykład przygotować pojnik, płaską kuwetę z kamieniem, i jak tylko skończy się deszczowa pogoda, to miejsce jak znalazł - radzi prof. Tryjanowski.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W stadzie żubrów, które od 2018 r. zamieszkuje Puszczę Augustowską, urodziło się 3. cielę. Nie wiadomo jeszcze, jakiej jest płci. Obecnie stado składa się z 14 osobników.
      Piątego kwietnia 2018 r., po kilku tygodniach aklimatyzacji, stado 7 żubrów (5 krów i 2 byki) wypuszczono z zagrody adaptacyjnej na terenie Nadleśnictwa Augustów. Zwierzęta zostały odłowione ze stada wolnościowego w Puszczy Boreckiej.
      W marcu br. stado powiększyło się o Karotkę, Podpuchę, Posesję II i Podróżnika. W międzyczasie do stada dołączył byk Wiktor. W 2017 r. wspominano też o innym samcu, który sam zawędrował do Puszczy Augustowskiej - Feliksie, który upodobał sobie lasy Nadleśnictwa Płaska.
      Pierwsze młode pojawiło się w stadzie już w 2018 r. (Balinka). Drugie (Śmiały) przyszło na świat rok później. Nie wiadomo, jakiej płci jest cielę, które urodziło się w tym roku. Nie wiem jeszcze, jakiej jest płci, [żubrzyk] jest jeszcze mały i z daleka, przez wysokie trawy, nie da się tego określić. Nie wiemy też, czy to jedyne narodziny. Cały czas obserwujemy żubry - mówi Adam Kolator z Nadleśnictwa Augustów.
      W zeszłym roku jeden z żubrów zginął, prawdopodobnie po walce z innym osobnikiem (znaleziono rany kłute, a młode zwierzę padło w wyniku zakażenia). Po oględzinach weterynarz wykluczył udział ludzi.
      Pomysł wsiedlenia żubrów do Nadleśnictwa Augustów pojawił się już jakiś czas temu. Wcielanie go w życie rozpoczęto w 2014 r. Teren na ostoję tych zwierząt wybrano po szczegółowej analizie warunków siedliskowych i konsultacjach z lokalną społecznością. Urządzono poletka żerowe, które obsiano mieszanką traw z koniczyną i wodopoje (wykopano oczka wodne i poprawiono już istniejące wodopoje) oraz urządzono zagrodę adaptacyjną.
      Jak napisano na witrynie Nadleśnictwa, u większości samic pierwsze wycielenie jest notowane w czwartym roku życia. Samce zaczynają dojrzewać w trzecim roku życia. Jednak na wolności to samce w pełni rozwinięte fizycznie, w wieku 6–12 lat, biorą udział w rozrodzie. Młodsze i starsze byki ustępują silniejszym samcom. Rozród u żubrów jest zjawiskiem sezonowym i przypada na sierpień–wrzesień. Ciąża trwa od 260 do 270 dni i cielęta rodzą się na przełomie maja i czerwca. Żubrzyca rodzi jedno cielę. W niewoli samica cieli się średnio dwa razy na trzy lata. W wolno żyjących populacjach żubrzyca rodzi cielę średnio co drugi rok.
      Na początku 2018 r. mieliśmy w Polsce 1873 żubry – to o 165 więcej niż rok wcześniej i blisko 1200 więcej niż w roku 1998.
       

       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Krowy przebywające na zielonych pastwiskach poprawiają sukcesy łowieckie bocianów białych - ustalili naukowcy. Zamiast dokarmiać bociany, żeby wracały i pozostawały na naszych terenach, warto przywracać wolny wypas krów.
      Badania nad sukcesami łowieckimi chronionego bociana białego prowadzili wspólnie badacze z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Uniwersytetu w Cambridge (Wielka Brytania) i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Ich obserwacje wyjaśniają, dlaczego bocian lubi fragmenty łąk, pastwisk, a zwłaszcza miejsca, gdzie prowadzony jest wypas krów.
      Krowy mogą mieć kolosalne znaczenie w ochronie bociana białego. Nasze badania przeprowadzone w ekstensywnym krajobrazie rolniczym północnej Polski potwierdzają, że wpływają one na zwiększanie sukcesu łowieckiego u tych ptaków. Na obszarze tym krowy w większości gospodarstw rolnych przebywają cały sezon na zielonych pastwiskach. Nic zatem dziwnego, że jest to rejon najliczniejszego występowania bocianów w Polsce - mówi główny pomysłodawca i wykonawca prac terenowych, Adam Zbyryt z PTOP.
      Jak przypomina, bociany to prawdziwa ikona krajobrazu rolniczego, a krowy stanowią ważny czynnik, który wpływa na ich występowanie. Przeprowadzone badania nad skutecznością łowiecką bocianów w pobliżu krów zdradzają po części mechanizm, który za tym stoi.
      Bociany białe, mimo że podejmowały podobną liczbę prób polowania w czasie żerowania z krowami i samotnie, to przy krowach schwytanie ofiary jest znacznie częstsze. W przypadku bocianów żerujących przy krowach prawie 90 proc. prób polowania kończyło się sukcesem, a w przypadku ptaków polujących samotnie, niecałe 60 proc. - szacuje Adam Zbyryt.
      Dodaje, że bociany w obecności krów nie tylko chwytały więcej ofiar, ale robiły to znacznie mniejszym wysiłkiem, bo przemieszczały się na mniejsze odległości. Badania pokazały, że sukces łowiecki bocianów przy krowach był bardziej stabilny w ciągu całego dnia, niż ptaków żerujących samotnie. W tym drugim przypadku był on najniższy w godzinach okołopołudniowych i wzrastał pod koniec dnia, ale nigdy nie osiągał takiej efektywności jak w pobliżu krów. Innym ciekawym wynikiem było to, że wzrost liczby krów na pastwiskach wiązał się z większym sukcesem łowieckim.
      Z punktu widzenia ewolucyjnego interesująca może być geneza takiego zachowania. Bociany prawdopodobnie przeniosły je na północną półkulę, gdzie obywają lęgi, z obszarów południowych, czyli afrykańskich zimowisk, wraz z rozwojem rolnictwa w Europie. Ptaki, które wcześniej żerowały z wielkimi przeżuwaczami na sawannie, zastosowały zdobyte doświadczenia w nowym miejscu. Troszkę to przypomina nasze wcześniejsze badania wykonywane w Afryce nad układem: duże ssaki roślinożerne – ptaki – dodaje prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
      Programy reintrodukcji bocianów białych w Zachodniej Europie polegają na dokarmianiu ptaków. Na specjalnych platformach bocianom podaje się ryby lub kurczaki. Zamiast tego typu dość kontrowersyjnych działań można by przewracać wolny wypas krów, co jest bardziej przyjazne przyrodzie. Poza tym to naprawdę wspaniały, sielski niemalże widok – wolno pasące się krowy i chodzące wśród nich bociany – podsumowują naukowcy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Radar US National Weather Service zarejestrował gigantyczne stado ptaków, migrujących z Ameryki Południowej. Przelatująca nad Florydą grupa miała co najmniej 145 kilometrów średnicy.
      Każdego roku pomiędzy Ameryką Północną a Południową przemieszczają się olbrzymie liczby ptaków. Cornwell University przygotował animację pokazującą migracje 118 gatunków. Niektóre rozpoczynają swoją podróż już w lutym, a największy ruch na niebie panuje w marcu i kwietniu.
      Na animacji możemy na przykład zobaczyć jak biegus białorzytny wyrusza w lutym z Patagonii by pod koniec czerwca dotrzeć do północnych wybrzeży Zatoki Hudsona, a już kilka tygodni później udaje się w drogę powrotną i w grudniu znowu jest w Patagonii. Równie imponującą migracją może poszczycić się biegus płowy, przemieszczający się co roku pomiędzy Urugwajem a Alaską i z powrotem. Niektóre z migrujących ptaków docierają do Jukatanu i na Kubę, gdzie czekają na korzystne wiatry, które ułatwią im dalszą migrację.
      Stado, które zaobserwowano na radarach, wyruszyło dzień wcześniej z Kuby, a przed świtem wylądowało na Florydzie. Zarejestrowanie stada ptaków przez radar meteorologiczny było możliwe dzięki odpowiednim warunkom atmosferycznym. Nad nami utworzyła się stabilna warstwa powietrza, które odbijało sygnał radaru bliżej ziemi. Przez to był on w stanie rejestrować niżej znajdujące się obiekty, wyjaśnia meteorolog Kate Lenninger.
      Przyszłość ptaków w Ameryce Północnej jest niepewna. Dwa przeprowadzone niedawno badania wykazały, że od roku 1970 liczebność ptaków na tym kontynencie spadła aż o 3 miliardy, czyli o 29%. Jedną z przyczyn tego spadku jest niszczenie habitatów przez ludzi. Zmiany klimatyczne mogą być kolejnym problemem, gdyż mogą one niekorzystnie wpłynąć na wzorce migracji tych zwierząt. Specjaliści obawiają się na przykład, że orzeł przedni może nie być w stanie zmienić wzorca migracji i nie dostosuje go do wcześniej nadchodzącej wiosny. Tymczasem to wiosną wykluwają się młode, które jesienią powinny uzyskać pełną niezależność od rodziców.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ciągu ostatnich 50 lat liczba ptaków w USA i Kanadzie zmniejszyła się o 3 miliardy. Jesteśmy zaszokowani uzyskanymi wynikami. Straciliśmy miliardy ptaków, mówi główny autor badań, Ken Rosenberg z Cornell University. Z artykułu, opublikowanego niedawno w Science, dowiadujemy się, że od roku 1970 liczba ptaków w USA i Kanadzie spadła o 29%.
      Rosenberg stał na czele zespołu naukowego składającego się ze specjalistów z siedmiu instytucji badawczych z obu krajów. Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące 529 gatunków ptaków. Analizie poddano zarówno długoterminowe dane obserwacyjne, jak i dane satelitarne. Rozenberg mówi, że uzyskane wyniki wskazują nie tylko na to, że problem dotyczy tylko ptaków. To silny sygnał, że środowisko zmienione przez człowieka nie jest w stanie podtrzymać istnienia ptaków. A to wskaźnik nadchodzącego załamania całego ekosystemu.
      Liczba amerykańskich i kanadyjskich dojrzałych płciowo ptaków zmniejszyła się o 2,9 miliarda. Do spadków doszło w każdym rodzaju ekosystemów. Populacja ptaków leśnych zmniejszyła się o 1 miliard. Ptaków łąkowych zaś jest o 50%, czyli o 700 milionów, mniej. Zdaniem naukowców, główną przyczyną jest prawdopodobnie utrata habitatów.
      Największych spadków doświadczyły najbardziej rozpowszechnione gatunki. Aż 90% strat w liczebności dotyczy zaledwie 12 rodzin, w tym wróbli, zięb, kacykowatych czy lasówek. Populacja ulubionego przez stawiających karmniki Amerykanów junko zwyczajnego zmniejszyła się o 160 milionów, a pasówki białogardłej o 90 milionów. Oba gatunki wojaków (obrożny i żółtogardły) są obecnie mniej liczne o 130 milionów osobników. Liczba epoletników krasnoskrzydłych zmniejszyła się zaś o 92 miliony.
      !RCOL

      Powszechnie występujące ptaki przestają być powszechne, mówi Peter Marra, były dyrektor w Smithsonian Migratory Bird Center. Gdy spojrzymy na co szerzej, weźmiemy pod uwagę spadki populacji innych zwierząt, od owadów po płazy, widzimy, że możemy mieć do czynienia z załamaniem całego ekosystemu. A to sprowadzi kłopoty na wszystkich. To pokazuje nam, że środowisko, w którym żyjemy, nie jest zdrowe. Ani dla ptaków, ani prawdopodobnie dla ludzi.
      W ramach analiz pod uwagę wzięto duże bazy danych, takie jak USGS Breeding Bird Survey, która jest prowadzona od 1966 roku, czy coroczny Christmas Bird Count, jakie Audubon Society prowadzi od ponad 100 lat.
      W końcu opracowaliśmy wiarygodną metodą oceny liczby ptaków w Ameryce Północnej. Możemy ufać tym obliczeniom. I okazało się, że w czasie krótszym niż jedno ludzkie życie straciliśmy niemal 1/3 ptaków. Jako specjaliści widzimy, że coś się dzieje. Jednak nawet specjalista nie jest w stanie w pełni ocenić zachodzących procesów, mówi biostatystyk Adam Smith z Environment and Climate Change Canada.
      Naukowcy przyjrzeli się też archiwalnym danym z ponad 140 radaów pogodowych NEXRAD rozsianych po terenie całych Stanów Zjednoczonych. Na tej podstawie Adriaan Dokter z Cornell Lab of Ornithology szacował masę ptaków przemieszczających się nad USA w czasie migracji i stwierdził, że spadki w liczebności są nawet widoczne na radarach. "Od roku 2007 biomasa przemieszczających się ptaków zmniejszyła się o około 14%. Tempo spadku widoczne na radarach jest podobne do modeli liczebności ptaków. Dokter zauważył, że największe spadki mają miejsce we wschodniej połowie USA.
      Jest też kilka dobrych wiadomości. Liczebność drapieżników, takich jak orły czy jastrzębie, zwiększyła się 3-krotnie od 1970 roku. Zawdzięczamy to zakazowi stosowania DDT i zakazowi polowań na ptaki drapieżne.
      O 50% zwiększyła się liczebność ptaków wodnych. To z kolei zasługa licznych programów, takich jak North American Waterflow Management, w ramach których zainwestowano miliardy dolarów w ochronę terenów podmokłych, a na szczeblu federalnym prowadzona jest polityka „no-net-loss”.
      Rosenberg uważa, że dobrze sprawdzające się programy ochrony terenów podmokłych i cieków wodnych mogą stać się wzorem dla ochrony terenów trawiastych i tamtejszych gatunków ptaków. Jednak działania muszą być podjęte już teraz. Sądzę, że obecnie wszystkie te spadki da się jeszcze odwrócić. Jednak za 10 lat może się okazać, że jest to nieodwracalne, mówi uczony.
      Laboratorium Ornitologiczne Cornell University (Cornel Lab of Ornithology) ma 7 prostych porad, w jaki sposób każdy może pomóc ptakom. Wystarczy uczynić okna bezpieczniejszymi, tak, by ptaki się o nie nie zabijały. Właściciele kotów powinni trzymać je w domach, a nie wypuszczać na zewnątrz. Zamiast krótko przyciętego trawnika przed domem warto pomyśleć o posadzeniu roślin, które lubią ptaki. Należy też unikać pestycydów, a zatem w sklepie wybierać żywność, która została wyprodukowana bez ich użycia. Jeśli pijemy kawę, warto kupować tę oznaczoną jako "Przyjazna ptakom". Certyfikat "Bird friendly" przyznaje Smithsonian Migratory Bird Center, a otrzymać go mogą te kawy, które są m.in. produkowane tak, by pozostawić pokrywę leśną dla ptaków. Jeśli chcemy pomóc ptakom, i nie tylko im, powinniśmy używać jak najmniej plastików. W końcu ostatnia porada, ale i prośba, obserwujmy ptaki, notujmy i dzielmy się takimi danymi.



      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kobiety „skowronki”, które lepiej funkcjonują rano niż wieczorem, są narażone na mniejsze ryzyko raka piersi, wynika z badań przeprowadzonych na University of Bristol.
      Naukowcy, chcąc dowiedzieć się, czy wzorce snu mają wpływ na nowotwory piersi, wykorzystali dane dotyczące ponad 400 000 kobiet. Część danych pochodziła ze zbioru projektu UK Biobank, a część z utworzonej przez Breast Cancer Association Consortium (BCAC) największej na świecie bazy genomu kobiet ze zdiagnozowanym nowotworem piersi.
      Do analizy danych genetycznych, wzorców snu i bezsenności naukowcy wykorzystali metodę randomizacji Mendla, dzięki której można sprawdzać ewentualną zależność pomiędzy wariantami genów powiązanych z czynnikami ryzyka a ich wpływem na zachorowanie.
      Do porównania użyto 122 977 przypadków nowotworów piersi, a grupę kontrolną stanowiły dane 105 974 zdrowych kobiet. Dane pochodziły z BCAC. Analiza wykazała, że kobiety, które są „skowronkami” mają o 40% mniejsze ryzyko zachorowania niż „sowy”. Ponadto u kobiet, które śpią dłużej niż zalecane 7-8 godzin, ryzyko nowotworu zwiększa się o 20% na każdą dodatkową godzinę snu.
      Uzyskane wyniki porównano z analogiczną analizą przeprowadzoną na danych z UK Biobank. Tam wzięto pod uwagę 2740 nowych przypadków nowotworów piersi i grupę kontrolną 149 064 kobiet. Uzyskano podobne wyniki, wskazujące, że w przypadku „skowronków” ryzyko rozwoju nowotworu piersi jest o 48% niższe. W tej grupie nowotwór piersi rozwinie się u około 1 kobiety na 100 mniej niż u „sów”. Ta analiza dostarczyła mniej dowodów na związek bezsenności czy długości snu z nowotworem.
      Prowadząca badania doktor Rebecca Richmond stwierdziła, że chciałaby przeprowadzić dalsze testy, gdyż analizy opierały się na kwestionariuszach wypełnianych przez ankietowane kobiety, a nie na rzeczywistej obserwacji ich zwyczajów. Innymi słowy, niekoniecznie oznacza to, że zmiana zwyczajów dotyczących snu zmieni ryzyko wystąpienia choroby. Może to być znacznie bardziej skomplikowane, powiedziała uczona. Jednak uzyskane przez nas wyniki są zgodne z wcześniejszymi badaniami, które pokazywały, że praca na nocne zmiany i wystawienie na działanie światła w nocy są czynnikami ryzyka w nowotworze piersi, stwierdziła.
      Doktor Richmond chce zbadać mechanizm, który leży u podstaw zaobserwowanego zjawiska. Chcemy użyć danych genetycznych dużej grupy ludzi, by lepiej zrozumieć, jak zaburzenia naturalnego rytmu dobowego mogą wpłynąć na rozwój nowotworu piersi, mówi uczona.
      Wiemy, że praca na nocne zmiany jest powiązana z gorszym stanem psychicznym i fizycznym. To badania pokazuje, że zaburzenie rytmu dobowego może odgrywać rolę w rozwoju raka, dodała Cliona Clare Kirwan z University of Manchester.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...