Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Jak wybrać nowoczesne usługi reklamowe

Recommended Posts

Reklama towarzyszy nam każdego dnia. Coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na wybór bardzo zaawansowanych technologii marketingowych, które pozwolą przyciągnąć klienta. Mowa tu oczywiście o przekazie w formie cyfrowej. Podpowiadamy, którego usługodawcę warto wybrać i na co należy zwrócić szczególną uwagę.

Postaw na doświadczenie

Zanim zdecydujemy się na wybór usług marketingowych, powinniśmy dokładnie przeanalizować dostępne na rynku oferty i na tej podstawie wybrać usługi dostosowane do osobistych preferencji. Zdecydowanie warto stawiać na wsparcie doświadczonych reklamodawców, którzy bardzo dokładnie poznali branżę marketingową i cieszą się pozytywnymi opiniami ze strony zadowolonych klientów. Nie ulega wątpliwości, że dziś skuteczna reklama powinna być widoczna szczególnie w miastach i przekazywana w formie cyfrowej. Dlatego należy sprawdzić, czy dana firma dysponuje nowoczesnym sprzętem. Ważne kryterium wyboru stanowi również szeroki zakres usług. Jednak która firma zaoferuje takie możliwości? Doskonałą propozycją będzie oferta przygotowana przez doświadczonych ekspertów ze Screen Network. To znakomite rozwiązanie, aby dotrzeć do wielu klientów.

Tak wiele możliwości

Im szerszy asortyment usług, tym oferta firmy będzie bardziej atrakcyjna i dostosowana do potrzeb każdego z klientów. Bogate i zróżnicowane menu usług to niekwestionowany atut Screen Network. Ogromną popularnością cieszy się system Digital Out of Home, który odpowiada za reklamę cyfrową w przestrzeni miejskiej. Ta technologia sprawdziła się rewelacyjnie wśród najbardziej rozpoznawalnych marek na całym świecie. Reklamy wyświetlane są na wysokiej klasy monitorach LCD o przeróżnych rozmiarach. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamówić reklamę na ulicy, na telewizorach w sklepie z elektroniką czy na interaktywnym ekranie, w galerii handlowej. Możliwości są bardzo szerokie i każdy znajdzie idealne wsparcie dla swojej firmy.

Dlaczego warto?

Zespół Screen Network tworzą profesjonaliści, którzy stale podążają za najnowszymi trendami. Opracowali najwyższy standard usług, doceniany przez najbardziej wymagających klientów. Badania dowiodły, że reklamy cyfrowe są aż 11 razy bardziej zauważalne, niż ich statyczne wersje. To nowoczesna i niezwykle angażująca forma przekazu. Firma działa na rynku już od 2006 roku, a ekrany znaleźć można na terenie całego kraju. Z usług skorzystało już wielu przedsiębiorców, dla których inwestycja w reklamę cyfrową okazała się strzałem w dziesiątkę.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dependowirusy, czyli parwowirusy „stowarzyszone” z adenowirusami (AAV) to bardzo przydatne narzędzia w terapii genowej. Mogą one bowiem przenosić DNA do wnętrza komórki, a ponadto są nieszkodliwe dla człowieka. Dlatego też korzysta się z nich jako z nośnika informacji genetycznej potrzebne do zwalczania chorób.
      Istnieją jednak poważne ograniczenia, które powodują, że w chwili obecnej ich użycie jest mocno limitowane i nie u wszystkich pacjentów można je wykorzystać, zatem nie wszyscy mogą zostać poddani terapii genowej.
      Pierwsze z tych ograniczeń to ograniczana zdolność AAV do przyczepiania się do komórek. Ograniczenie drugie to ludzki układ odpornościowy. Szacuje się, że 50–70% ludzi jest odpornych na zakażenie AAV, gdyż już wcześniej zetknęli się z jakąś formą tego wirusa. W ich przypadku terapie genowe nie zadziałają, gdyż układ odpornościowy zdąży zniszczyć wirusa zanim ten wniknie do komórki, przekazując jej materiał genetyczny potrzebny do prowadzenia terapii. Z tego też powodu jednym z ważniejszych pól badań nad terapiami genowymi są próby oszukania układu odpornościowego.
      Doktor George Church z Uniwersytetu Harvard we współpracy z Google Research i Dyno Therapeutics wykorzystał technikę głębokiego uczenia się do zaprojektowania bardzo zróżnicowanych wariantów kapsydu (płaszcza białkowego) wirusa AAV. Naukowcy skupili się na sekwencjach genomu wirusa, które kodują kluczowy segment protein odgrywający kluczową rolę w infekcji docelowych komórek oraz w rozpoznawaniu wirusa przez układ odpornościowy.
      Specjaliści wykazali, ze dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji możliwe jest zaprojektowanie olbrzymiej liczby zróżnicowanych kapsydów, które później można poddać testom pod kątem ich zdolności do uniknięcia ataku ze strony układu odpornościowego. Naukowcy wyszli od niewielkiej ilości danych na temat kapsydu, by docelowo uzyskać 200 000 wariantów.
      Nasze badania jasno pokazują, że maszynowe uczenie się pozwala na zaprojektowanie olbrzymiej liczby wariantów, znacznie większej niż istnieje w naturze. Wciąż udoskonalamy naszą technikę, by nie tylko stworzyć nośniki, które poradzą sobie z problemem ataku ze strony układy odpornościowego, ale będą też bardziej efektywnie i selektywnie przyczepiały się do wybranych rodzajów tkanek, mówi doktor Eric Kelsic, dyrektor i współzałożyciel firmy Dyno Therapeutics.
      Z artykułu opublikowanego na łamach Nature dowiadujemy się, że wstępna ocena zaprojektowanych przez sztuczną inteligencję kapsydów wykazała, że niemal 60% może się sprawdzić. To znaczny. postęp. Obecnie do różnicowania kapsydów wykorzystuje się przypadkową mutagenezę, gdzie odsetek przydatnych kapsydów jest mniejszy niż 1%.
      Im bardziej odbiegniemy od naturalnego wyglądu AAV, tym większe prawdopodobieństwo, że układ odpornościowy go nie rozpozna, dodaje doktor Sam Sinai, drugi z założycieli Dyno Therapeutics, który stał na czele zespołu prowadzącego modelowanie komputerowe. Kluczem do odniesienia sukcesu jest jednak wyprodukowanie kapsydu, który w sposób stabilny przeniesie ładunek DNA. Tradycyjne metody uzyskiwania takiego kapsydu są bardzo czaso- i zasobochłonne, a w ich wyniku utrzymujemy bardzo mało przydatnych kapsydów. Tutaj zaś możemy szybko uzyskiwać dużą różnorodność kapsydów AAV, które są bazą do udoskonalanie terapii genowych dostępnych dla większej liczby osób".

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Joseph Schubert, młody naukowiec z Museums Victoria, który jako dziecko cierpiał na arachnofobię, opisał 7 kolejnych pająków z rodzaju Maratus (nieformalnie są one nazywane pająkami pawimi). Dotąd zidentyfikował ich w sumie 12. Wzór jednego z nich, M. constellatus, przypomina "Gwiaździstą noc" van Gogha; stąd zresztą wzięła się jego nazwa.
      Schubert, który wśród współpracowników zyskał przydomek Spider-Man, jako dziecko bał się pająków. Próbując sobie poradzić ze strachem, w liceum zacząłem hodować pająki. Mój lęk powoli przerodził się w fascynację. Z czasem nauczyłem się je kochać.
      Uważam pająki pawie za najbardziej charyzmatyczne australijskie pająki. To grupa pająków, która świetnie nadaje się do terapii archanofobii; w porównaniu do włochatych pająków, jakie zwykle widujemy, są słodkie.
      Artykuł Schuberta na temat nowych przedstawicieli rodzaju Maratus ukazał się w piśmie Zootaxa.
      Tym razem, dzięki finansowemu wsparciu Bush Blitz Australia i Museums Victoria, Schubert mógł się wybrać do Little Desert w stanie Wiktoria i przeprowadzić dodatkowe prace terenowe w Australii Zachodniej. Ponieważ udało mu się opisać aż 7 nowych gatunków, wysiłek zdecydowanie się opłacił.
      Maratus azureus, Maratus constellatus, Maratus laurenae, Maratus noggerup i Maratus suae zamieszkują Australię Zachodnią, Maratus volpei został zidentyfikowany w Australii Południowej, a Maratus inaquosus w Wiktorii.
      Nazwy nawiązują do wyglądu pająków, miejsca ich występowania czy osób, które wspierały Josepha w czasie badań.
      Niektóre z pająków opisanych w artykule zostały odkryte przez naukowców społecznych, którzy udokumentowali miejsca [znalezienia] i wysłali mi zdjęcia - ich pomoc jest nieoceniona w tego typu badaniach - opowiada Joseph, który nie po raz pierwszy brał udział w takim przedsięwzięciu. Australijczyk już od jakiegoś współpracuje bowiem z grupą Project Maratus. Pasjonaci prowadzą działania terenowe, a Schubert formalnie klasyfikuje pająki w laboratorium. W ten sposób w zeszłym roku opisano np. gatunki M. aquilus, M. combustus i M. felinus.
      Na zdjęciach wykonanych przez Josepha i innych widać robiące wrażenie samce. Jak dotąd moim ulubieńcem jest M. constellatus - to taki piękny gatunek, jego wzór przypomina mi "Gwiaździstą noc" van Gogha. Poza tym tak daleko podróżowałem, by go znaleźć!
      Schubert ma nadzieję, że to dopiero początek odkryć dot. rodzaju Maratus. Sądzę, że jeszcze wiele pracy przed nami - wystarczy pomyśleć, ile gatunków ostatnio odkryliśmy i ile miejsc trzeba jeszcze zbadać. Nadal "poluję" na nowe gatunki pająków pawich.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Geofizycy odkryli dowody na uderzenie pioruna bądź piorunów w sam środek ukrytego obecnie pod warstwą torfu kamiennego kręgu na wyspie Lewis na Hebrydach Zewnętrznych. Naukowcy sądzą, że to może rzucić nieco więcej światła na powody, dla których tworzono takie struktury.
      Anomalię magnetyczną w kształcie gwiazdy odkryto w ramach Calanais Virtual Reconstruction Project, wspólnego przedsięwzięcia Uniwersytetu w Bradford, University of St Andrews oraz Urras nan Tursachan.
      Badając Tursachan Chalanais, główny kamienny krąg, zespół zajął się przy okazji pobliskimi stanowiskami satelitarnymi. Jedno z rzadko odwiedzanych stanowisk, stanowisko IX (Airigh na Beinne Bige), składa się obecnie z jednego stojącego kamienia.
      Geofizycy ujawnili, że kamień ten był niegdyś częścią kręgu, a w samym środku znajduje się anomalia magnetyczna w kształcie gwiazdy. Jest ona skutkiem uderzenia jednego silnego pioruna albo kilku mniejszych w to samo miejsce.
      Tak oczywiste dowody uderzeń piorunów są bardzo rzadkie w Wielkiej Brytanii. Związek tego zdarzenia z kamiennym kręgiem nie jest raczej przypadkowy. Nie ma pewności, czy piorun ze stanowiska IX trafił w drzewo, czy w skałę, której tu już nie ma. Może też sam kamienny krąg "przyciągał" pioruny. Tak czy siak, nowo zdobyte dowody sugerują, że siły natury były ściśle powiązane z życiem codziennym i wierzeniami wczesnych społeczności rolniczych z wyspy - opowiada dr Richard Bates.
      Dobra widoczność uderzenia [pioruna] sugeruje, że patrzymy na zdarzenie poprzedzające rozwój torfu na stanowisku, [a więc na ślad czegoś] sprzed ponad 3 tys. lat - dodaje prof. Tim Raub.
      Naukowcom udało się także wirtualnie zrekonstruować inny pobliski krąg Na Dromannan, którego kamienie leżały na ziemi albo zostały przykryte torfem. Po raz pierwszy od 4 tys. lat kamienie można ponownie oglądać i wirtualnie obchodzić. Modelowanie Na Dromannan pomaga w ustaleniu, czy krąg ten był odpowiednio "skonfigurowany" astronomicznie.
      Ekipa ma nadzieję powrócić na Lewis w przyszłym roku i prowadzić badania zarówno na lądzie, jak i w wodzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu biorą pod lupę gen odpowiedzialny za metabolizm kofeiny. Szukają też chętnych do udziału w tym projekcie, dzięki któremu m.in. dowiedzą się, w jakim tempie zachodzi u nich ten proces.
      Jak przypomniała w przesłanej PAP informacji rzeczniczka uczelni Iwona Cieślik, kofeina to jeden z najstarszych środków pobudzających, jakie zna ludzkość. Mimo określenia przez ekspertów zalecanej, bezpiecznej dziennej dawki tej substancji (400 mg/dzień, a dla kobiet w ciąży 200 mg/dzień), przeciętny człowiek może spożywać jej nawet do kilku razy więcej, co może m.in. zwiększać ryzyko wystąpienia zawału serca. Dlatego osoby będące wolno metabolizującymi kofeinę nie powinny spożywać więcej niż 100 mg kofeiny/dzień ze wszystkich źródeł – dodała.
      Tempo, w jakim człowiek metabolizuje kofeinę, można zbadać poprzez analizę genu odpowiedzialnego za ten proces, czym zajmują się właśnie naukowcy z Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Dzięki analizie DNA badacze będą mogli stwierdzić, kto znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka i odpowiednio kształtować tworzone (dla tych osób – PAP) zalecenia żywieniowe – wyjaśniła Cieślik.
      Ocena wpływu takiej spersonalizowanej diety żywieniowej na zdrowie pacjenta jest również obiektem badań naukowców, ponieważ nie wiadomo, na ile włączenie takiej informacji podnosi świadomość żywieniową i zmianę zachowań konsumenta.
      Zespół badaczy poszukuje więc chętnych do wzięcia udziału w tych badaniach (osoby w wieku 18-60 lat). Udział w projekcie niesie dla ochotników szereg korzyści. Po pierwsze oceniony zostanie poziom spożycia kofeiny. Na koniec projektu wszyscy uczestnicy dostaną informacje na temat swojego genu odpowiedzialnego za metabolizm kofeiny. Dodatkowo zostanie oceniony skład ciała z dokładną oceną zawartości tłuszczowej oraz beztłuszczowej masy ciała. W próbkach krwi zostanie oznaczony m.in. tzw. profil lipidowy, poziom glukozy, insuliny – wymieniała rzeczniczka.
      W badaniach zostanie też wykorzystana aplikacja, która pozwoli na ocenę spożycia kofeiny wśród badanych uczestników. Projekt jest nowatorski pod względem zarówno kompleksowego podejścia do oceny spożycia kofeiny wśród polskiej populacji zdrowych dorosłych, jak również pod kątem sprawdzenia sensowności wykorzystania nowoczesnej, drogiej technologii w doradztwie żywieniowym – podkreśliła Cieślik.
      Badania realizowane są w zespole dr hab. prof. UPP Agaty Chmurzyńskiej, a główna osobą odpowiedzialną jest doktorantka Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki i magister dietetyki – Ewa Bulczak.
      Nabór (poprzez mail: mml@up.poznan.pl lub telefonicznie: 510 084 082) potrwa do kwietnia 2020 r.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Małe gwiazdy świecą zwykle zbyt słabo, by można było je obserwować. Jednak rozbłysk zarejestrowany w 2017 roku zwiększył jasność jednej z takich gwiazd aż 10 000 razy.
      Trzynastego sierpnia 2017 roku teleskop Next Generation Transit Survey (NGTS) zaobserwował potężny rozbłysk z gwiazdy niewiele większej od Jowisza. Siłę rozbłysku oceniono na 80 miliardów megaton TNT. Była więc ona 10-krotnie potężniejsza, niż najsilniejszy znany nam rozbłysk na Słońcu.
      ULAS J224940.13-011236.9 to karzeł należący do typu widmowego L, obejmującego najsłabiej świecące gwiazdy. To zimne małe obiekty, znajdując się na granicy uznania ich za gwiazdy. Tym bardziej niezwykłe jest zaobserwowanie silnego rozbłysku z takiego obiektu.
      Każde obniżenie masy tej gwiazdy oznaczałoby zakwalifikowanie jej jako brązowego karła, mówi główny autor badań James Jackman. Brązowe karły to obiekty zbyt duże, by uznać je za planety, a zbyt małe, by mogły podtrzymać fuzję jądrową, a tym samym być uznane za gwiazdy. Większość teleskopów, w tym NGTS, nie jest w stanie zauważyć ULAS J224940.13-011236.9. jednak rozbłysk wszystko zmienił, zwiększając jasność gwiazdy aż 10 000 razy. Naukowcy mieli olbrzymie szczęście, że NGTS był akurat skierowany we właściwą stronę. Rozbłysk trwał bowiem zaledwie 9,5 minuty.
      Silne rozbłyski z małych gwiazd były już obserwowane, jednak są to rzadkie zjawiska. ULAS J224940.13-011236.9 to drugi karzeł typu L, którego rozbłysk udało się zarejestrować z Ziemi i szósty karzeł L, którego rozbłysk w ogóle zarejestrowano. Jakby tego było mało, od razu zauważyliśmy rozbłysk silniejszy niż z jakiekolwiek innej tak chłodnej gwiazdy. Dotychczas nie było wiadomo, że tak małe chłodne obiekty posiadają energię wystarczającą na wygenerowanie tak potężnego rozbłysku.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...