Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Kropki kwantowe poprawiają jakość obrazu w TV. Przyspieszą też wzrost roślin w szklarniach

Recommended Posts

W elektronice konsumenckiej kropki kwantowe wykorzystywane są np. w telewizorach, gdzie znacząco poprawiają odwzorowanie kolorów. Używa się ich, gdy telewizory LCD wymagają tylnego podświetlenia. Standardowo do podświetlenia używa się białych LED-ów, a kolory uzyskuje dzięki filtrom. Zanim pojawiły się kropki kwantowe znaczna część światła nie docierała do ekranu, była blokowana przez filtry. Zastosowanie kropek kwantowych w LCD wszystko zmieniło.

Obecnie telewizory QD LCD wykorzystują niebieskie LED-y jako źródło światła, a kropki kwantowe, dzięki efektom kwantowym, zmieniają to światło w czerwone i zielone. Do filtrów docierają wówczas wyłącznie trzy składowe kolorów – czerwony, zielony i niebieski – a nie całe spektrum światła białego, to znacznie mniej światła jest blokowane i marnowane dzięki czemu otrzymujemy jaśniejsze, bardziej nasycone i lepiej odwzorowane kolory.

Okazuje się, że ta sama technologia może być przydatna przy uprawie roślin. Wykazują one bowiem preferencje odnośnie kolorów światła. Wiemy na przykład, że nie absorbują zbyt dużo światła zielonego. Odbijają je, dlatego wydają się zielone. Niedawne badania wykazały, że różne rośliny są dostosowane do różnych długości fali światła. W Holandii niektórzy plantatorzy już od dłuższego czasu eksperymentują i uprawiają pomidory pod światłem w kolorze fuksji, róże ponoć lubią bardziej białe światło, a papryka żółte.

W 2016 roku Hunter McDaniel i jego koledzy z UbiQD zaczęli zastanawiać się nad wykorzystaniem kropek kwantowych w hodowli roślin. Biorąc bowiem pod uwagę fakt, że kropki kwantowe pozwalają na bardzo precyzyjne dobranie długości fali światła oraz fakt, że światło nie jest blokowane, więc i nie mamy tutaj dużych strat energii, takie rozwiązanie mogłoby się sprawdzić.

Wcześniej McDaniel był badaczem w Los Alamos National Laboratory. Pracował tam właśnie nad kropkami kwantowymi i tam zdał sobie sprawę, że toksyczny kadm, wykorzystywany w kropkach, można zastąpić siarczkiem miedziowo-indowym. W 2014 roku założył UbiQD by skomercjalizować opracowaną przez siebie technologie.

Na początku naukowiec wyobrażał sobie kilka pól zastosowania dla nowych kropek kwantowych. I wtedy wpadliśmy na pomysł wykorzystania ich w rolnictwie. Ten rynek ma gigantyczny potencjał. Może on wchłonąć nawet ponad miliard metrów kwadratowych powierzchni kropek kwantowych rocznie.

Przedstawiciele UbiQD postanowili produkować długie płachty zawierające kropki kwantowe, które byłyby podwieszane pod dachami szklarni i zmieniałyby spektrum wpadającego światła słonecznego. Pierwsze takie płachty dawały światło pomarańczowe o długości fali około 600 nm. Badacze testowali je na badawczych uprawach sałaty na University of Arizona. Z czasem zaczęto prowadzić testy na większą skalę. Inne płachty, dające inne kolory światła, sprawdzano w Nowym Meksyku na pomidorach, ogórkach i ziołach, w Holandii badano wpływ światła z kropek kwantowych na uprawy truskawek i pomidorów, w Kolorado do testów wybrano konopie przemysłowe, w Kalifornii i Oregonie konopie indyjskie, a w Kanadzie ogórki i pomidory. UbiQD nawiązała tez współpracę w firmą Nanosys, która od 2013 roku produkuje kropki kwantowe w ilościach przemysłowych na potrzeby producentów telewizorów.

Niedawno UbiQD rozpoczęła komercyjną sprzedaż swoich płacht z kropkami kwantowymi. Mogą je kupić producenci z Azji, Europy i USA. Obecnie na skalę przemysłową produkowane są jedynie płachty dające światło pomarańczowe, jednak trwają badania nad innymi kolorami.

UbiQD otrzymała też kilka grantów od NASA. Za te pieniądze ma stworzyć produkt do użycia w warunkach kosmicznych. Tego typu płachta powinna blokować szkodliwe dla roślin promieniowanie ultrafioletowe i zamieniać je w światło o takiej długości, by rośliny mogły przeprowadzać fotosyntezę.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

To największa rewolucja od czasów wprowadzenia nawozów sztucznych.
Ciekawe czy kiedyś uda się stworzyć rośliny które będą miały takie kropki w swoich liściach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.06.2020 o 12:39, KopalniaWiedzy.pl napisał:

UbiQD

Powtórzone x razy, wygląda to jak sponsorowany artykuł.

18 godzin temu, peceed napisał:

To największa rewolucja od czasów wprowadzenia nawozów sztucznych.

Gdzie tutaj jest rewolucja? Od dawna próbuje się upraw przy ściśle określonych zakresach częstotliwości. Tutaj jedynie poprawiono wydajność LEDów i mniejszy pobór prądu.

18 godzin temu, peceed napisał:

Ciekawe czy kiedyś uda się stworzyć rośliny które będą miały takie kropki w swoich liściach.

Ale po co? Chlorofil jest zestrojony idealnie z widmem naszej gwiazdy.

Trochę bawiłem się w doświetlanie i hodowlę sadzonek tylko pod sztucznym światłem, i wiemy jedno. Nic nie zastąpi pełnego widma słońca. Wycinaniem pewnych zakresów można powodować że roślina znacznie wariować. Np. będzie dużo większy przyrost masy zielonej, czy wymuszenie kwitnięcia na roślinie która dopiero co wyskoczyła z ziemi. Może i jest taniej zostawiając tylko te niezbędne fragmenty ale czy lepiej? Zjedz zimowego pomidora spod sodówki(która i tak ma bogate widmo) i tego letniego a zobaczysz co jest lepsze. Ale fakt, dla producentów te kropeczki mogą być pomocne. Będzie jeszcze szybciej, jeszcze taniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, tempik napisał:

Gdzie tutaj jest rewolucja? Od dawna próbuje się upraw przy ściśle określonych zakresach częstotliwości. Tutaj jedynie poprawiono wydajność LEDów i mniejszy pobór prądu.

Nie zrozumiał kolega artykułu.
Kropki kwantowe są pompowane bezpośrednio światłem słonecznym, nie ma żadnych LEDów ani prądu.
Rewolucja jest z zwiększeniu wydajności wykorzystania energii słonecznej na potrzeby fotosyntezy.

Godzinę temu, tempik napisał:

Chlorofil jest zestrojony idealnie z widmem naszej gwiazdy.

Gdyby tak było to liście byłyby czarne.

Godzinę temu, tempik napisał:

Ale po co?

Po to aby nie trzeba było stosować folii.
Oczywiście to ryzyko, tak zmodyfikowane rośliny mogłyby zdominować biosferę.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, peceed napisał:

Nie zrozumiał kolega artykułu.
Kropki kwantowe są pompowane bezpośrednio światłem słonecznym, nie ma żadnych LEDów ani prądu.

Masz rację, na początku było o TV i diodach i przeoczyłem.

 

25 minut temu, peceed napisał:

Gdyby tak było to liście byłyby czarne

Czyli rozumiem że w końcu pomidorki z pod tych paneli będą czarne? A przynajmniej ich liście i łodygi

27 minut temu, peceed napisał:

Po to aby nie trzeba było stosować folii

Chodzi o uprawę pod folią? Światło to za mało jeśli jest za zimno lub za gorąco. Tak czy inaczej truskawka,pomidor czy ogórek z pod takiego rwanego widma będzie zawsze gorszy od naturalnego. No może zioło dobre pod tym wyrośnie ;) ale też jestem sceptyczny

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, tempik napisał:

Czyli rozumiem że w końcu pomidorki z pod tych paneli będą czarne?

Nie. Ale rośliny w pod tą folią będą wyglądać na ciemniejsze (po oświetleniu światłem które są w stanie skonsumować w większym stopniu).

19 minut temu, tempik napisał:

No może zioło dobre pod tym wyrośnie ;)

Zaczynam pewne rzeczy rozumieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:

Ale rośliny w pod tą folią będą wyglądać na ciemniejsze (po oświetleniu światłem które są w stanie skonsumować w większym stopniu).

Jeśli słońce świeci, szczególnie tam gdzie testowano tą folię czyli w Meksyku :D to każda roślina ma aż za dużo promyczków, że wręcz trzeba je osłaniać. Problemem przez produkcji jest długość dnia, szczególnie zimą. W tym folia z kropkami nie pomoże.

1 godzinę temu, peceed napisał:

Zaczynam pewne rzeczy rozumieć.

Chyba nie bardzo, jeśli uważasz że te magiczne okolice 400 i 700 nm wystarczą żeby urósł smaczny,zdrowy owoce czy warzywo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, tempik napisał:

Zjedz zimowego pomidora spod sodówki(która i tak ma bogate widmo)

Jeśli w znaczeniu "szerokie", to nie bardzo.
 

10 minut temu, tempik napisał:

Chyba nie bardzo, jeśli uważasz że te magiczne okolice 400 i 700 nm wystarczą żeby urósł smaczny,zdrowy owoce czy warzywo.

Uwaga o ziele pozwoliła mi skompletować profil "psychologiczny" kolegi. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tempik, poniżej masz krótkie wyjaśnienie dotyczące lamp sodowych:
https://www.warzywa.pl/warzywa-pod-oslonami/zasilanie-wybranych-zrodel-swiatla-stosowanych-w-oswietleniu-szklarniowym-w-kontekscie-redukcji-oplat-za-pobrana-energie-elektryczna/

9 minut temu, peceed napisał:

Uwaga o ziele pozwoliła mi skompletować profil "psychologiczny" kolegi.

No wiesz, na tym forum kompletowanie profilu to trochę faux pas.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Astro napisał:

No wiesz, na tym forum kompletowanie profilu to trochę faux pas.

To była tylko taka hiperbola. Odnosiłem się do zaobserwowanej u kolegi Tempika tendencji do odpowiadania na inne tezy niż te zawarte w cytatach.
@tempik, nie pal tego świństwa. Nie ważne że swoje :P

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, peceed napisał:

To była tylko taka hiperbola. Odnosiłem się do zaobserwowanej u kolegi Tempika tendencji do odpowiadania na inne tezy niż te zawarte w cytatach

Może po prostu niejasno te tezy piszesz.

 

19 minut temu, peceed napisał:

nie pal tego świństwa. Nie ważne że swoje

Zaktualizuj proszę mój profil psychologiczny. Bo nie palę niczego, nawet nie piję niczego, jakieś piwo spożywałem chyba w zeszłym roku. Teraz to dopiero mój profil zostanie zdewastowany hahaha.

37 minut temu, Astro napisał:

poniżej masz krótkie wyjaśnienie dotyczące lamp sodowych:

Tak to wygląda. Przynajmniej na papierze i materiałach reklamowych.

Ale w praktyce diody dają radę przy roślinach wytwarzajacych mało cukrów, białek itd sałata wyjdzie. Na sodowych lampach uda się więcej mimo nie do końca dobrego widma, za to ciągłego a nie pociętego jak w diodach czy tej folii z kropkami. A najlepiej to sun oryginał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tempik napisał:

Ale w praktyce diody dają radę przy roślinach wytwarzajacych mało cukrów, białek itd sałata wyjdzie. Na sodowych lampach uda się więcej mimo nie do końca dobrego widma, za to ciągłego a nie pociętego jak w diodach czy tej folii z kropkami. A najlepiej to sun oryginał.

To kompletna bzdura. Przede wszystkim widmo lampy sodowej nie jest bardziej ciągłe od ledów fluorescencyjnych. Kropki są w stanie zapewnić praktycznie dowolne widmo wedle potrzeb. A widmo słoneczne wcale nie jest najlepsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, peceed napisał:

Kropki są w stanie zapewnić praktycznie dowolne widmo wedle potrzeb

ale gdzieś muszą obciąć żeby gdzieś indziej podbić?

4 godziny temu, peceed napisał:

A widmo słoneczne wcale nie jest najlepsze

ok. tutaj chyba się nie zgodzimy. Ja nadal będę twierdził że dla Ciebie również widmo słoneczne jest lepsze niż widmo świetlówki czy diody. Nawet jeśli pod świetlówką będziesz miał większy kontrast a przy niebieskim odcieniu większe skupienie, to stracisz na odwzorowaniu kolorów, a niezauważalne mruganie i nienaturalne widmo sprawi że po 8 godzinach pod takim naświetleniem będziesz bardziej zmęczony niż od światła dziennego.

Nie twierdze że te technologie są złe, są dobre ale to tylko próba naśladowania natury jak najmniejszym kosztem. Ty twierdzisz wręcz przeciwnie, że lepiej zjeść garść suplementów niż garść truskawek. Nikt tego nie wymyśla i produkuje żeby było lepiej, tylko żeby było taniej.

Ale pocieszę Ciebie, GMO cały czas się rozwija i pewnie dożyjemy czasów że będą odmiany, które wyciągną 100% z widma i tylko pod takim sztucznym światłem będą mogły rosnąć. Tas samo pewnie doczekamy się ras świń które przeżyją żrąc samą mączkę kostną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@tempik
Widmo sodu (gazowego) jest prostsze niż widmo wodoru, bo to zaledwie jedna linia** (właściwie dublet). Prostota widm gazów była jednym z fundamentalnych kamieni milowych, które doprowadziły nas do współczesnej fizyki. Zabawa z LED (od lat) polega na tym (jeśli o nasze wrażenia wzrokowe chodzi), by jak najlepiej "oszukać" oko i wydaje mi się, że najnowsze LEDy dają radę. W kontekście sałaty czy pomidorka, to jakoś nie doszukiwałbym satysfakcji owych z oświetlenia. Od lat Japończycy cieszą się własną sałatą, która według nich w niczym nie ustępuje tej z pól szerokich, Słoneczkiem oświetlanych*.

* Babcia wolała pomidorki swoje, z pola i Słoneczkiem pędzone, ale nie doszukiwała się niczego oprócz faktu, że są bez chemii; w każdym razie pomidorkom nie śpiewała do snu.

** W zakresie widzialnym oczywiście.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Astro napisał:

Widmo sodu (gazowego) jest prostsze niż widmo wodoru, bo to zaledwie jedna linia** (właściwie dublet).

ale widmo wysokoprężnej sodówki to coś więcej niż pojedynczy pik na 589 nm. co nie zmienia faktu że to dla rośliny nadal wystrugana z drewna proteza

Godzinę temu, Astro napisał:

W kontekście sałaty czy pomidorka, to jakoś nie doszukiwałbym satysfakcji owych z oświetlenia.

wystarczy zjeść tego pomidora, ta sama odmiana i tak samo uprawiana, gdzie jedynym zmiennym czynnikiem jest światło. W wielkopowierzchniowych szklarniach jedyne co się zmienia przez rok to długość doświetlania. latem 0h, a w grudniu nawet 15 godzin i więcej dziennie, poza tym nawożenie,temperatura, SOR takie same a jednak smak inny. Obecnie w panelach LED dodaje się diody UV, mimo że z wykresów wynika że roślina potrzebuje jedynie trochę niebieskiego i czerwieni i nic więcej. A jednak UV też coś tam daje i poprawia fizjologie roślin, i tak jest z każdym fragmentem widma które się wykastruje.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, tempik napisał:

co nie zmienia faktu że to dla rośliny nadal wystrugana z drewna proteza

Owszem, i jak pewnie zauważyłeś, bardzo nieprzystająca do charakterystyki widmowej chlorofilu (ów). Wszystkiemu winna jednak kasa i potem mamy takie problemy jak przykładowo okolice Wrocławia (Siechnice - żarówa na kilkadziesiąt kilometrów zanieczyszczająca światłem niebo; walka ludzi o kurtyny itp. Oczywiście zastosowanie kurtyn i tak opłaci się ostatecznie, bo nietanie jednak, ale elektryczne ogrzewanie). Jeśli chodzi o "roślinne" LEDy, to naprawdę nie znamy lepszego sztucznego oświetlenia ale jeszcze raz, wszystko rozbija się o kasę. Pomijam oczywiste zyski jak mniejsze straty, czyste ciemne niebo itd. Pomidorki i sałata wyjdą tak samo smaczne (albo niesmaczne, kto co woli).

11 minut temu, tempik napisał:

wystarczy zjeść tego pomidora, ta sama odmiana i tak samo uprawiana, gdzie jedynym zmiennym czynnikiem jest światło

No i tu się właśnie (w większości) mylisz. Znów kasa. Nic nie stoi zapewne na przeszkodzie, by klasyczne gruntowe sadzić w szklarniach zimą i uzyskać TEN SAM efekt, ale wierz mi, że to nie będzie opłacalne - trzeba więcej owego sztucznego światła, więcej ciepełka, dłuższego czasu, więcej wody i kupa innych czynników. Nie wyjdziesz na zero, ale ponieważ pewnie "ciekawych" (czyli nierozsądnych) pomysłów na naukę nie brakuje, to aplikuj. Pamiętaj też, że właśnie z powodu ekonomii mamy różne odmiany pomidorów. Między nami, ja naprawdę wolę pomidory teraz, niż później z pola (kwestia smaku).

P.S. Dodam, że najbardziej ulubiona przeze mnie forma pomidora (koncentrat pomidorowy, passata, przecier, sok pomidorowy) i tak w większości pochodzi z Chin*, gdzie pomidory wyjdą typowo gruntowo i tak mało "atrakcyjnie", że nikt w Europie tego by nie kupił do chlebka. ;) Kiedyś, dawno temu, , gdy babci obradzały bardziej (takie wredne pokurcze), sam robiłem z nich swoje przeciery. Przyznam, że jak na spokojnie rozważyć kwestię, to moje przeciery i koncentraty (swój koncentrat to nie jest dobry sposób dbania o środowisko - energia :D)  wcale nie były lepsze niż te, które kupuję.

* Włoska dominacja na rynku obecnie sprowadza się do przeładunku we włoskich portach beczek z Chin i ewentualnym doklejeniu naklejki "made in Italy"; ewentualnie otwarciu beczki, dosypaniu bazylii i innej magii, zamknięciu w mniejsze pojemniczki i (oczywiście) doklejeniu odpowiedniej naklejki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Astro napisał:

Nic nie stoi zapewne na przeszkodzie, by klasyczne gruntowe sadzić w szklarniach zimą i uzyskać TEN SAM efekt

mówiłem o tej samej odmianie szklarniowej. nie porównuje 2 różnych odmian.

28 minut temu, Astro napisał:

le ponieważ pewnie "ciekawych" (czyli nierozsądnych) pomysłów na naukę nie brakuje, to aplikuj

nie mam takich aspiracji i nie miałem takiego zamiaru tylko śmieszy mnie ten marketingowy bełkot. Przypomina to smęcenie dilera że samochód "golas" to to samo co "full wypas" a nawet lepszy bo lżejszy jest o parę kilo. przecież bez klimy, mat wygłuszających i paru innych zbędnych gratów tak samo dojedziesz do celu. I dla osób stojących na chodniku pewnie tak jest. Tak samo osoby jedzącej całe życie śmieciowe jedzenie w tłumie nie rozpoznasz, na badaniach krwi już raczej tak. Kit o świetle które poprawia naturę jest na poziomie glifosatu który również poprawia niedoróbki genetyczne umożliwiając równomierne wyschniecie zbóż. 

49 minut temu, Astro napisał:

Między nami, ja naprawdę wolę pomidory teraz, niż później z pola (kwestia smaku).

a moje dzieciaki w restauracji specjalizującej się w owocach morza wolą zamówić pizze z colą. Szanuję to mimo że nie rozumiem :D

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, tempik napisał:

mówiłem o tej samej odmianie szklarniowej. nie porównuje 2 różnych odmian.

Ciężka sprawa, bo ja mówiłem o typowo gruntowym. ;)
Szklarniowych babcia raczej w gruncie nie uprawiała. Tempik, polecam zmniejszyć tempo (myślę oczywiście jak przystało, o pochodnej).

25 minut temu, tempik napisał:

a moje dzieciaki w restauracji specjalizującej się w owocach morza wolą zamówić pizze z colą

Co poradzisz. Od lat wolę trunki jak mętne pszeniczne piwo gdzieś z małego browaru... Do pizzy się nie odniosę, bo czasem (raz na ruski rok) sobie zrobię, ale kupować gluty? (Nihilo się nie obrazi mam nadzieję)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, tempik napisał:

Obecnie w panelach LED dodaje się diody UV, mimo że z wykresów wynika że roślina potrzebuje jedynie trochę niebieskiego i czerwieni i nic więcej. A jednak UV też coś tam daje i poprawia fizjologie roślin, i tak jest z każdym fragmentem widma które się wykastruje.

To akurat nie jest dziwne. UV powinien co najmniej zwiększać syntezę związków chroniących przed UV.

1 godzinę temu, tempik napisał:

nawożenie,temperatura, SOR takie same a jednak smak inny

Ale czy gorszy? Różnica istotna czy to efekt porównywalny do pozłacanego kontaktu u audiofilii?

29 minut temu, tempik napisał:

a moje dzieciaki w restauracji specjalizującej się w owocach morza wolą zamówić pizze z colą. Szanuję to mimo że nie rozumiem :D

No to bardzo rozsądne są. Z ewolucyjnego punktu widzenia lepiej jeść potrawy już znane które nie zabiły nas do tej pory :P
Ludzie zaczęli jeść dziwne rzeczy (jak jaskółcze gniazda) z głodu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, peceed napisał:

czy to efekt porównywalny do pozłacanego kontaktu u audiofilii?

:) Sam "kontakt" niekoniecznie, ale jako rozsądny audiofil SŁYSZAŁEM różnice związane z kablami głośnikowymi (oczywiście nie widzę najmniejszego powodu by płacić  500 pln za metr, bo są tańsze alternatywy; żeby nie było nieporozumień, w debilne dyskusje dotyczące koloru żelków pod odtwarzacz CD nigdy nie wchodziłem, choć same żelki mają sens, ale nie bardzo interesuje mnie pogranicze psychoakustyki i psychiatrii - raczej z naciskiem na tę ostatnią).

8 minut temu, peceed napisał:

UV powinien co najmniej zwiększać syntezę związków chroniących przed UV.

Dajcie spokój... Jakie to UV? :P Nie to, bym myślał o EUV. Przy okazji, "folia" (z tego co słyszałem) jest całkiem dobra w kontekście bliskiego UV właśnie.

10 minut temu, peceed napisał:

Z ewolucyjnego punktu widzenia lepiej jeść potrawy już znane które nie zabiły nas do tej pory

NO właśnie. Piwo ma długą tradycję, podobnie jak marchewki, seler itd. Cola zdecydowanie to młodzieniaszek w całej tej zabawie. Wierz mi, że czasem kupuję, bo to doskonały odkamieniacz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

No to bardzo rozsądne są. Z ewolucyjnego punktu widzenia lepiej jeść potrawy już znane które nie zabiły nas do tej pory :P

Masz rację, ewolucyjne rozsądnym jest będąc w Indonezji zamówić coś w KFC czy MC, dużo mniejsze ryzyko sraczki niż przy lokalnych specjałach. Ale idąc takim algorytmem przez życie bardzo ubogie doświadczenia się zbierze i niewiele świata i doznań pozna(możesz to dodać do mojego profilu psychologicznego :D )

Godzinę temu, peceed napisał:

Ale czy gorszy? Różnica istotna czy to efekt porównywalny do pozłacanego kontaktu u audiofilii?

Może i zahacza to już o indywidualną wrażliwość. I dla jednego pomidor to prosty stosunek białka/węgli/tłuszczu i wody ale kogoś innego sprawa jest bardziej skomplikowana.

Zresztą tak samo z piwem czy winem itd. 

Kończąc,  nie kupuję reklamy która mówi o mleku w proszku identycznym z mlekiem matki i wszystkiego innego co jest "identyczne" lub "zgodne". 

"Prawie robi różnicę" cytując reklamę pewnego piwa

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
25 minut temu, tempik napisał:

dużo mniejsze ryzyko sraczki niż przy lokalnych specjałach

Kwestia uwarunkowań nie tylko kulturowych (choć właściwie tak, bo kultura bateryjna to też kultura). Wiesz jak się kończy typowy obrządek europejskiego wyznawcy hinduizmu, który dotrze nad święty Ganges? Sraczka, czerwonka itd., czyli normalka. Lokalni nie mają z tym problemu :); palą, wrzucają tam prochy, piorą, piją, obmywają się i defekują. Zatem polecam oczywiście, zjadaj lokalnego kurczaka z KFC. :D:lol::P

25 minut temu, tempik napisał:

Ale idąc takim algorytmem przez życie bardzo ubogie doświadczenia się zbierze i niewiele świata i doznań pozna

Kultura bakteryjna, która Tobą rządzi ugruntowuje się w pierwszych latach życia. Potem już tylko przesrane. ;)
(owszem, potencjalnie możesz WSZYSTKO; potencjalnie możesz biegle mówić po chińsku, ale jak bierzesz się za to w wieku 30. lat, to już raczej przesrane)

25 minut temu, tempik napisał:

ale kogoś innego sprawa jest bardziej skomplikowana

Dla mnie bardzo prosta. Smaczy czy nie?

25 minut temu, tempik napisał:

Zresztą tak samo z piwem czy winem itd. 

Oooo. Tu zahaczasz o zdecydowanie trudniejszy temat. Zwłaszcza w kontekście wina. :)

25 minut temu, tempik napisał:

"Prawie robi różnicę" cytując reklamę pewnego piwa

Prawie piwo inaczej chyba się nie sprzeda?

25 minut temu, tempik napisał:

Kończąc,  nie kupuję reklamy która mówi o mleku w proszku identycznym z mlekiem matki i wszystkiego innego co jest "identyczne" lub "zgodne". 

Tu trochę przejaskrawiasz w kontekście tego, o czym mówiliśmy.
W każdym razie cieszy mnie Tempik, że walczysz jak lew w przegranej sprawie. ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
36 minut temu, Astro napisał:

Tu trochę przejaskrawiasz w kontekście tego, o czym mówiliśmy

Jak zawsze :D

Ale nie jestem betonem, jak przetestują folie nie w Meksyku a wyżej na północ, i pomidory będą lepsze niż teraz to może nawet zacznę kupować je w zimie. Trzymam za to kciuki.

36 minut temu, Astro napisał:

Oooo. Tu zahaczasz o zdecydowanie trudniejszy temat. Zwłaszcza w kontekście wina. :)

dlaczego? przecież to tylko woda+alkohol+glicerol+kilka kwasów organicznych i mniej istotnych dodatków. 99% ludzi nie odróżni Merlota od czegoś innego czerwonego(ja też!)

kupowanie wina droższego niż 15zł to nieporozumienie. Stosunek wody do alkoholu i innych substancji niemal identyczny z tymi najdroższymi, bania taka sama, wartości odżywcze też. Subtelnych różnic trzeba chyba szukać dobrym spektroskopem ;)

Edited by tempik

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, tempik napisał:

Trzymam za to kciuki.

No widzisz, znajdujemy jakąś płaszczyznę porozumienia... :)

5 minut temu, tempik napisał:

przecież to tylko woda+alkohol+glicerol+kilka kwasów organicznych i mniej istotnych dodatków. 99% ludzi nie odróżni

No właśnie. Dziwisz się, że takich, a nie innych wyborów dokonują Polcy i Polaki (i nie tylko)? To tylko kwestia WOLI odróżnienia. Nic więcej.

7 minut temu, tempik napisał:

Merlota od czegoś innego czerwonego(ja też!)

Szkoda Tempik, bo ja wina już nie robię od paru lat. Ostatnio wyszło tak dobrze,, że po dwukrotnym odlaniu znad osadów i dosyć krótkim odleżakowaniu przed rozlaniem jeszcze w butelki całe 20 litrów zniknęło w tydzień. Dodam, że nie było innych kiperów w tym czasie niż ja. Dobre wino jest groźne. ;)

Nie zapomnij o Chrystusie i Kanie. ;)

P.S. Oczywiście (przypomnę) tylko czerwone wytrawne.

Na koniec: na KW jeszcze nie było tak przegranego lwa jak Ty. Szacun bez złośliwości. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Astro napisał:

Szkoda Tempik, bo ja wina już nie robię od paru lat. Ostatnio wyszło tak dobrze,, że

Nie chwal się bo ja też robię dobre wina z własnych gron, niestety dla innych bo sam nie pijam. Mam uczulenie. f..ck! to jakaś kara boska chyba!

29 minut temu, Astro napisał:

na KW jeszcze nie było tak przegranego lwa jak Ty

hahaha, jest jakiś ranking? gdzie można sprawdzić statystyki? chętnie sprawdzę który miejsce Ty zajmujesz :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niemieccy fizycy z Uniwersytetu im. Goethego we Frankfurcie dokonali najkrótszego w historii pomiaru czasu. We współpracy z naukowcami z DESY (Niemiecki Synchrotron Elektronowy) w Hamburgu i Instytutu Fritza Habera w Berlinie zmierzyli czas przejścia światła przez molekułę. Dokonany pomiar mieści się w przedziale zeptosekund.
      W 1999 roku egipski chemik Ahmed Zewail otrzymał Nagrodę Nobla za zmierzenie prędkości, z jaką molekuły zmieniają kształt. Wykorzystując laser stwierdził, że tworzenie się i rozpadanie wiązań chemicznych odbywa się w ciągu femtosekund. Jedna femtosekunda to zaś 0,000000000000001 sekundy (10-15 s).
      Teraz zespół profesora Reinharda Dörnera po raz pierwszy w historii dokonał pomiarów odcinków czasu, które są o cały rząd wielkości krótsze od femtosekundy. Niemcy zmierzyli, ile czasu zajmuje fotonowi przejście przez molekułę wodoru. Okazało się, że dla średniej długości wiązania molekuły czas ten wynosi 247 zeptosekund. To najkrótszy odcinek czasu, jaki kiedykolwiek udało się zmierzyć. Jedna zeptosekunda to 10-21 sekundy.
      Pomiarów dokonano wykorzystując molekułę H2, którą wzbudzono w akceleratorze za pomocą promieniowania rentgenowskiego. Energia promieni została dobrana tak, by pojedynczy foton wystarczył do wyrzucenia obu elektronów z molekuły.
      Elektrony zachowują się jednocześnie jak cząstki i fale. Wyrzucenie pierwszego z nich skutkowało pojawieniem się fali, po chwili zaś dołączyła fala drugiego elektronu. Z kolei foton zachowywał się jak płaski kamyk, który dwukrotnie skakał po falach.
      Jako, że znaliśmy orientację przestrzenną molekuły wodoru, wykorzystaliśmy interferencję fal obu elektronów, by dokładnie obliczyć, kiedy foton dotarł do pierwszego, a kiedy do drugiego atomu wodoru. Okazało się, że czas, jaki zajęło fotonowi przejście pomiędzy atomami, wynosi do 247 zeptosekund, w zależności od tego, jak daleko z punktu widzenia fotonu znajdowały się oba atomy, wyjaśnia Sven Grudmann.
      Profesor Reinhard Dörner dodaje: Po raz pierwszy udało się zaobserwować, że elektrony w molekule nie reagują na światło w tym samym czasie. Opóźnienie ma miejsce, gdyż informacja w molekule rozprzestrzenia się z prędkością światła. Dzięki tym badaniom możemy udoskonalić naszą technologię i wykorzystać ją do innych badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy w historii zaobserwowano wpływ fluktuacji kwantowych na obiekt w skali człowieka. Naukowcy pracujący przy detektorze fal grawitacyjnych LIGO informują na łamach Nature o zarejestrowaniu poruszenia się pod wpływem fluktuacji kwantowych 40-kilogramowych luster wykorzystywanych w obserwatorium.
      Zespół naukowy, który pracował pod kierunkiem specjalistów z MIT, a w skład którego wchodzili też uczeni z Caltechu, przeprowadził swoje badania w LIGO Livingston Observatory w Louizjanie.
      Okazało się, że szum kwantowy wystarczy, by przemieścić lustra o 10-20 metra. Takie przesunięcie jest zgodne z teoretycznymi przewidywaniami mechaniki kwantowej. Dopiero jednak teraz udało się to zjawisko zmierzyć. Wykonanie tak dokładnych pomiarów było możliwe dzięki zastosowaniu kwantowego „ściskacza światła”. Wczoraj informowaliśmy o ważnym przełomie dokonanym na polu budowy takich urządzeń.
      Dzięki „ściskaczowi” naukowcy byli w stanie zredukować szum kwantowy, dzięki czemu określili, jak bardzo wpływał on na ruch luster.
      To naprawdę niezwykłe, że ściśnięcie światła może zmniejszyć ruch luster, które ważą tyle, co nieduży człowiek. Przy tych częstotliwościach istnieje wiele źródeł szumu, które powodują ruch luster. To naprawdę duże osiągnięcie, że mogliśmy obserwować wpływ właśnie tego źródła, cieszy się współautorka badań, Sheila Dwyer, która pracuje przy detektorze LIGO w Hanford.
      Profesor fizyki Rana Adhikari wyjaśnia, że ściśnięcie światła zmniejsza ilość szumu kwantowego w promieniu lasera poprzez przesunięcie go z fazy do amplitudy światła. To amplituda światła porusza lustra. Wykorzystaliśmy tę cechę natury, która pozwoliła nam przesunąć szum w obszar, który nas nie interesuje.
      Ściśnięcie światła i zredukowanie tym samym szumu kwantowego naukowcy mogli dokonać pomiarów poza standardowy limit kwantowy. W przyszłości technika ta pozwoli LIGO na wykrywanie słabszych, odleglejszych źródeł fal grawitacyjnych.
      W jeszcze dalszej przyszłości może to zostać wykorzystane do udoskonalenia smartfonów, autonomicznych samochodów i innych technologii, zapowiada Adhikari.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA rozpoczęła odliczanie do momentu lądowania pojazdu OSIRIS-REx na asteroidzie Bennu. Za trzy tygodnie sonda na kilka sekund wyląduje na Bennu, pobierze próbki skał i pyłu, które następnie przywiezie na Ziemię.
      Pierwszą próbę pobrania próbek wyznaczono na 20 października. OSIRIS-REx ma wylądować wówczas w miejscu nazwanym Nighitngale, To skalisty obszar o średnicy 16 metrów, który znajduje się w północnej części asteroidy. Robotyczne ramię ma pobrać stamtąd fragmenty Bennu. Nightingale wybrano dlatego, że zawiera ono największą ilość drobnego materiału. Jest ono otoczone skałami wielkości budynków. Sam OSIRIS-REx jest rozmiarów dużego samochodu dostawczego. Lądowanie odbędzie się zatem w odległości kilku metrów od wielkich skał.
      Cała sekwencja pobierania próbek potrwa 4,5 godziny. Najpierw OSIRIS-REx opuści bezpieczną orbitę znajdującą się na wysokości 770 metrów nad asteroidą. Przez około 4 godziny będzie powoli opuszczał się na wysokość 125 metrów nad Bennu. Następnie odpalone zostaną silniki manewrowe, które ustabilizują jego pozycję i odpowiednio dopasują prędkość. Około 11 minut później pojazd powinien znaleźć się na wysokości 54 metrów. Silniki zostaną uruchomione po raz drugi, spowalniając sondę i ustawiając ją tak, by w momencie lądowania pozycja pojazdu była precyzyjnie dobrana do pozycji obracającej się asteroidy.
      OSIRIS-REx ma pozostać na powierzchni Bennu krócej niż 16 sekund. Zaraz po lądowaniu otwarty zostanie jeden z pojemników ze sprężonym azotem. Gaz ma spowodować wzbicie się w powietrze materiału z powierzchni Bennu. Materiał ten zostanie zebrany przez pojazd. Po wykonaniu zadania OSIRIS-REx uruchomi silniki i oddali się na bezpieczną odległość od Bennu.
      Jako, że Bennu znajduje się w odległości około 334 milionów kilometrów od Ziemi, bezpośrednie sterowanie OSIRIS-REx jest niemożliwe. Sygnał z sondy biegnie na Ziemię około 18,5 minuty. Dlatego też cała operacja zostanie przerowadzona automatycznie. Wcześniej sonda nawiąże kontakt z Ziemią i będzie oczekiwała na zgodę na rozpoczęcie operacji.
      OSIRIS-REx ma zebrać co najmniej 60 gramów materiału. Będzie to największa ilość próbek przywieziona na Ziemię od czasu programu Apollo. Zanim jednak pojazd wróci na Ziemię, trzeba będzie upewnić się, że materiał rzeczywiście został pobrany. Zostanie to sprawdzone dwukrotnie. Najpierw, 22 października, na Ziemię zostanie przesłane zdjęcie ramienia, które ma zebrać próbki. Dwa dni później OSIRIS-REx przeprowadzi manewr, polegający na obrocie wokół własnej osi, dzięki czemu określona zostanie masa zebranego materiału. Jeśli potwierdzi się, że zebrano zakładaną ilość próbek, zostaną one umieszczone w Sample Return Capsule, w której trafią na Ziemię. Jeśli okaże się, że materiału jest zbyt mało, podjęta zostanie kolejna próba jego zebrania. W takim wypadku OSIRIS-REx – nie wcześniej niż w styczniu 2021 – wyląduje w miejscu zapasowym nazwanym Osprey i wykorzysta tam dwa pozostałe pojemniki ze sprężonym azotem.
      Pojazd ma pożegnać się z Bennu z 2021 roku, a próbki mają wylądować na Ziemi 24 września 2023 roku.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA ujawniła, że powrót człowieka na Księżyc, zaplanowany na rok 2024, będzie kosztował 28 miliardów dolarów, z czego 16 miliardów to koszt księżycowego lądownika. Budżet musi zostać jeszcze zatwierdzony przez Kongres. Jeśli parlamentarzyści wyrażą zgodę, to kwota 28 miliardów USD zostanie rozpisana w budżecie na lata 2021–2025.
      Administrator NASA, Jim Bridenstine, przyznał w telefonicznym wywiadzie z dziennikarzami, że największym ryzykiem są tutaj kwestie polityczne. Za niecałe 2 miesiące w USA odbędą się zarówno wybory prezydenckie  jak i do Kongresu. Jako, że powrót USA na Księżyc to jedno z priorytetowych zadań, jakie przed NASA postawił prezydent Trump, można spodziewać się ostrych sporów wokół projektu i jego budżetu.
      Jim Bridenstine powiedział, że jeśli Kongres zatwierdzi pierwszą transzę wydatków w kwocie 3,2 miliarda dolarów, to NASA będzie w stanie przeprowadzić lądowanie w 2024 roku. Żeby było jasne, wybieramy się na Biegun Południowy. To bezdyskusyjne, stwierdził Bridenstine, odnosząc się do pogłosek, jakoby miejsce lądowania było podobne, jak podczas misji Apollo, kiedy to ludzi wysyłano na księżycowy równik.
      Obecnie NASA rozważa trzy propozycje budowy księżycowego lądownika. Jeden z nich rozwijany jest przez firmę Jeffa Bezosa Blue Origin, we współpracy z Lockheedem Martinem, Northropem Grummanem oraz Draperem. Jedną propozycję złożyła SpaceX i jedną firma Dynetics.
      Pierwszy, bezzałogowy lot w ramach programu Artemis, Artemis I został zaplanowany na listopad 2021. Wówczas to wystartuje rakieta SLS z kapsułą Orion. Misja Artemis II odbędzie się w roku 2023. Wówczas to astronauci okrążą Księżyc, ale nie będą lądowali. Na Srebrnym Globie wyląduje Artemis III. Astronauci pozostaną na Księżycu przez tydzień. W tym czasie opuszczą lądownik 2 do 5 razy. Badania, które przeprowadzą, będą całkowicie różne od tego, co robiono wcześniej. Musimy pamiętać, że w epoce Apollo sądziliśmy, że Księżyc jest suchy jak pieprz. Teraz wiemy, że jest tam pełno lodu i wiemy, że znajduje się on na Biegunie Południowym, dodaje Bridenstine.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA dała zielone światło dla ostatniego etapu przygotowań pierwszej w historii misji do asteroid trojańskich. Mija Lucy ma zostać wystrzelona w październiku 2021. Właśnie pomyślnie przeszła ona niezależne przeglądy pojazdu, instrumentów, budżetu oraz ram czasowych. Ten proces o nazwie Key Decision Point-D (KDP-D) oznacza, że misja może przejść z fazy C (Phase C), w której dokonuje się ostatecznych projektów oraz produkcji urządzeń, do fazy D, czyli dostarczanie, testowanie i składanie całości.
      Każdy etap misji jest bardziej ekscytujący niż poprzedni. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zanim Lucy wykona swoje zadanie minie kilkanaście lat, a pojazd przebędzie miliardy kilometrów i zbada nigdy nie badane asteroidy trojańskie. Jednak oglądanie, jak całość jest składana razem to niezwykłe doświadczenie, mówi główny naukowiec misji, doktor Hal Levison z Southwest Research Institute.
      Kolejnym ważnym etapem będzie Mission Operation Review, przewidziany na październik bieżącego roku. To ocena gotowości operacyjnej projektu oraz postępu prac nad jego wystrzeleniem. W tym czasie twórcy misji muszą wykazać, że systemy nawigacji, dowodzenia, operacji naukowych oraz cały etap planowania działają jak należy.
      Okienko startowe misji otworzy się 16 października 2021 roku. Następnie Lucy czeka długi lot do Jowisza i spotkanie z asteroidami. Asteroidy trojańskie, zwane trojanami Jowisza lub po prostu Trojanami, tworzą dwie grupy. Jedna z nich znajduje się w punkcie libracyjnym L4 orbity Jowisza, a druga w punkcie L5. Przyjęło się, że asteroidy z punktu L4 nazywa się imionami greckich bohaterów, dlatego też cała grupa zyskała nieoficjalną nazwę „Greków”. Z kolei asteroidy z punktu L5 zwane są „Trojańczykami”. Obie grupy poruszają się po orbicie Jowisza, a kierunek ruchu powoduje, że Trojańczycy gonią Greków.
      Co interesujące, zanim taki podział na grupy został ustalony dwie wcześniej odkryte asteroidy – Patroklus i Hektor – zostały już nazwane. W efekcie, w grupie Trojańczyków znajduje się grecki szpieg, a w grupie Greków jest szpieg trojański.
      Po wystrzeleniu Lucy dwukrotnie przeleci w pobliżu Ziemi. Następnie poleci do L4, czyli Greków. Tam w latach 2027–2028 spotka się z Eurybatesem i jego satelitą Polimele, a następnie z Leukusem i Orusem. Później podąży w kierunku L5 (Trojańczyków). Po drodze odwiedzi Donaldjohansona, asteroidę z głównego pasa, nazwaną tak na cześć odkrywcy szczątków Lucy. Ponownie przeleci też w pobliżu Ziemi. Po dotarciu do Trojańczyków w roku 2033 Lucy przeleci obok podwójnego układu Patroclus-Menoetius. Po wykonaniu zadania Lucy będzie krążyła pomiędzy obiema grupami asteroid trojańskich, odwiedzając każdą z nich co sześć lat.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...