Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Po 10 latach poszukiwań znaleziono skarb Fenna

Recommended Posts

Gdy Forrest Fenn, właściciel galerii sztuki w Santa Fe i były pilot myśliwców dowiedział się, że ma potencjalnie śmiertelnego raka nerki postanowił przed śmiercią zrobić coś dla ludzi. Wpadł na niezwykły pomysł. Jego celem było skłonienie Amerykanów, by wstali z foteli i więcej się ruszali. Ukrył więc skrzynię ze skarbem wartym 2 miliony dolarów, poinformował o tym publicznie, a autobiografii The Thrill of the Chase, opublikował wiersz zawierający wskazówki, mające ułatwić dotarcie do skarbu.

As I have gone alone in there
And with my treasures bold,
I can keep my secret where,
And hint of riches new and old.

Begin it where warm waters halt
And take it in the canyon down,
Not far, but too far to walk.
Put in below the home of Brown.

From there it’s no place for the meek,
The end is drawing ever nigh;
There’ll be no paddle up your creek,
Just heavy loads and water high.

If you’ve been wise and found the blaze,
Look quickly down, your quest to cease,
But tarry scant with marvel gaze,
Just take the chest and go in peace.

So why is it that I must go
And leave my trove for all to seek?
The answer I already know
I’ve done it tired, and now I’m weak.

So hear me all and listen good,
Your effort will be worth the cold.
If you are brave and in the wood
I give you title to the gold.

W wierszu znajduje się 9 wskazówek, a pierwsza z nich jest w wersie rozpoczynającym się od słowa „begin”.

Fenn opublikował autobiografię w 2010 roku i osiągnął swój cel. Skarb właśnie został znaleziony, a w ciągu tych 10 lat szukało go około 350 000 osób. Niektórzy rzucili pracę i sprzedali dom, by go odnaleźć. Wiemy też, że 5 osób zginęło poszukując skarbu. W czerwcu 2017 roku, po śmierci drugiej osoby, władze zaapelowały do Fenna, by odwołał poszukiwania. Ten jednak próbował przekonać ludzi, by nie ryzykowali życiem. Skarb nie jest ukryty w miejscu niebezpiecznym, trudno dostępnym. Gdy go chowałem miałem niemal 80 lat, poinformował.

Z czasem mężczyzna zdradzał kolejne wskazówki, których nie było w wierszu. Poinformował, że skarb znajduje się w Górach Skalistych pomiędzy Santa Fe a granicą z Kanadą, że umieścił go na wysokości około 1500 metrów nad poziomem morza. Zapewnił też, że skarb nie znajduje się wewnątrz kopalni, grobu, ani w żadnym tunelu. Nie jest też na szczycie żadnej z gór, chociaż może być blisko szczytu.

Nie wiemy, czy Fenn spodziewał się dożyć chwili, gdy ktoś odnajdzie skrzynię ze skarbem. Ale dożył. Pomimo sędziwego wieku i nowotworu nerki mężczyzna mógł potwierdzić, że skarb został znaleziony. Znalazca przysłał mu bowiem właśnie zdjęcie zawartości skrzyni.

Szczęśliwiec stał się właścicielem nie tylko ważącej 9 kilogramów zdobionej skrzyni z brązu, ale również skarbu o wadze 10 kilogramów. Składa się on m.in. z 265 złotych monet, setek samorodków złota, bransolety z setek rubinów, szafirów, diamentów i szmaragdów, złotego pyłu, prehiszpańskich figurek przedstawiających zwierzęta czy starożytnych chińskich rzeźb z jadeitu.

Forrest Fenn, informując o odnalezieniu skarbu, pogratulował tysiącom osób, które wzięły udział w poszukiwaniach i stwierdził, że ma nadzieję, iż świat nie będzie ustawał w wysiłkach dokonywania nowych odkryć. Pytany przez media, jak się czuje odpowiedział, że częściowo jest zadowolony, a częściowo smutny, gdyż jego wyzwanie dobiegło końca.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas badań archeologicznych w rejonie Kobiernic i Porąbki w pobliżu Bielska-Białej dokonano zaskakującego odkrycia. Archeolodzy znaleźli wyroby z żelaza i brązu pochodzące przed 2600 lat. To prawdopodobnie najstarsze artefakty znalezione na tych ziemiach i mogą one wskazywać na istnienie ważnego szlaku handlowego biegnącego doliną Soły. Szlak taki mógł łączyć dorzecza Dunaju z regionami na północy od Karpat.
      W sumie znaleziono 40 przedmiotów, które tworzyły 4 skarby i 6 znalezisk luźnych. Najważniejsze z nich to odkryte w pobliżu Porąbki grzywny żelazne pochodzące z wczesnej epoki żelaza (750–400 r. p.n.e.). Powstawały w dorzeczach górnego Dunaju i Renu, w ośrodkach leżących na terenie dzisiejszej Szwajcarii, Bawarii, Lotaryngii i Alzacji. Bogusław Chorąży, archeolog z Muzeum Historycznego w Bielsku Białej mówi, ze "na ziemiach polskich, a także na terenie Europy Środkowej, zabytki te występują sporadycznie. Dwa egzemplarze takich grzywien odkryto na osiedlu obronnym w Biskupinie". Grzywnom towarzyszyły żelazne obręcze oraz sierpy pochodzące z tego samego okresu.
      Z kolei w Kobiernicach znaleziono skarb składający się głównie z wyrobów z brązu oaz ze stopu brązu i żelaza. To szpile, zapinki, naszyjniki i spiralne bransolety. Przedmioty te datowano na okres halsztacki (600–500 r. p.n.e.). Zdaniem specjalistów, niektóre okoliczności złożenia przedmiotów do ziemi wskazują na przemyślane działanie. Nie można wykluczyć tutaj wymiaru duchowego, być może zatem mamy tutaj do czynienia z darami wotywnymi.
      Znalezione przedmioty będzie można zobaczyć na wystawie „Skarby z ziemi wydarte. Prehistoryczne wyroby z brązu i żelaza odkryte w rejonie beskidzkiego przełomu rzeki Soły”. Zostanie ona otwarta 30 kwietnia w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kolumbia podjęła kroki w celu wydobycia legendarnego wypełnionego skarbami hiszpańskiego galeonu San Jose. Prezydent podpisał dekret, zgodnie z którym firmy lub osoby indywidualne, zainteresowane wydobyciem wraku i jego ladunku, muszą podpisać umowę z państwem, dostarczyć szczegółowy spis znalezisk oraz przedstawić plany, jak mają zamiar zabezpieczyć to, co znajdą.
      Na pokładzie San Jose może znajdować się co najmniej 200 ton złota, srebra i szmaragdów. Jednak prawa do skarbu rości sobie nie tylko Kolumbia.
      Galeon San Jose został zatopiony przez brytyjską flotę w czerwcu 1708 roku u wybrzeży hiszpańskich kolonii, w pobliżu miasta Cartagena de Indias. To obecnie Cartagena w Kolumbii.
      Okręt był od dawna przedmiotem marzeń i legendarnym „łupem” wśród poszukiwaczy skarbów. Wartość przewożonego ładunku szacuje się na ponad 14 miliardów dolarów.
      W 2015 roku legendarną jednostkę zlokalizowali naukowcy z Woods Hole Oceanographic Institution. Kolumbia ogłosiła, że ma zamiar wydobyć wrak wraz z ładunkiem. Jednak odnalezienie wraku i jego plany wydobycia wywołały spór o prawa do niego.
      Gdy San Jose zatonął tereny dzisiejszej Kolumbii były hiszpańską kolonią. W Cartagena de Indias przechowywano złoto, srebro i kamienie szlachetne przed ich wysłaniem do Hiszpanii. Teraz Hiszpania zwraca uwagę, że San Jose pływał pod jej banderą, zatem zgodnie z prawem międzynarodowym należy do niej. Jednak udziału w skarbie domagają się też boliwijscy Indianie z ludu Qhara Qhara. Mówią, że to ich przodkowie zostali zmuszeni do pracy w kopalniach srebra.
      Władze kolumbijskie zapowiadają wybudowanie w Cartagenie muzeum, w którym będą eksponowane San Jose i jego ładunek.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiosną podczas poszukiwań zabytków prowadzonych w Zawichoście przez Nadwiślańską Grupę Poszukiwawczą Stowarzyszenia „Szansa” znaleziono skarb z XII wieku. Prawdopodobnie pomiędzy rokiem 1170 a 1179 w niewielkim, stosunkowo płytko zakopanym naczyniu ktoś ukrył niemal 2000 srebrnych monet. Na skarb składają się niemal wyłącznie denary Władysława Wygnańca i Bolesława Kędzierzawego, synów Bolesława Krzywoustego.
      Znalezione monety Kędzierzawego to przede wszystkim 2 rodzaje denarów. Jedne przedstawiają na awersie księcia z mieczem, a na rewersie – głowę św. Wojciecha. Na drugim rodzaju widzimy zaś dwóch książąt siedzących za stołem i trzymających kielich, a na rewersie stojącego rycerza (księcia) z proporcem. Jeśli zaś chodzi o monety Wygnańca to są to różne denary, na których uwidoczniono księcia z mieczem stojącego nad jeńcem, natomiast na rewersie widoczny jest orzeł, który trzyma w szponach lub chwyta w locie zająca.
      To drugi duży skarb wczesnośredniowiecznych monet z Zawichostu-Trójcy. Poprzednio bogatego znaleziska dokonano w 1930 roku. Skarb składał się głównie z polskich i saskich denarów krzyżowych z 1. połowy XI wieku, a zakopano go krótko po 1063 roku. Od przypadkowego znalazcy udało się wówczas odzyskać 841 monet i 45 ułamków. Znalezisko było więc znacznie mniejsze od obecnego. Teraz bowiem znaleziono aż 1840 monet.
      To jednak nie jedyne interesujące odkrycia Nadwiślańskiej Grupy Poszukiwawczej. Jej członkowie znaleźli na terenie Zawichostu-Trójcy również ponad 100 monet z XI wieku oraz żelazne odważniki z XI i XII wieku, z których część była pokryta brązem. Odważniki takie były używane przy długodystansowym handlu srebrem, w którym wyspecjalizowali się Wikingowie i Waregowie.
      Znaleziska te wskazują, że na początkach ubiegłego tysiąclecia na terenie tym istniała osada handlowa, w której spotykali się kupcy z obszarów położonych nad Bałtykiem, z Rusi i prawdopodobnie z Węgier. Osada taka pojawiła się w tym miejscu, gdyż znajdowała się tutaj jedna z najważniejszych przepraw przez Wisłę, krzyżował się szlak handlowy łączący Kijów i Nowogród z Europą Zachodnią oraz szlak znad Bałtyku ku karpackim przełęczom, na Węgry i ku wybrzeżom Adriatyku.
      Nic zatem dziwnego, że – jak informowaliśmy przed kilkoma tygodniami – w Zawichoście-Trójcy znaleziono też unikatową ołowianą bullę książęcą. A nieco wcześniej, w marcu, pisaliśmy o znalezieniu grotów strzał typu wschodniego, które pochodzą prawdopodobnie z jednej z najważniejszych bitew stoczonych przez wojska polskie w XIII wieku, bitwy pod Zawichostem, kiedy to wojska Leszka Białego i Konrada Mazowieckiego starły się z wojskami Romana Mścisławowicza.
      Znalezione wiosną monety Wygnańca i Kędzierzawego można będzie zobaczyć 29 września w Muzeum Archeologiczno-Etnograficznym w Łodzi. Wówczas to odbędzie się jego prezentacja, a eksperci przekażą więcej informacji na jego temat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posługując się wykrywaczem metali, emerytowana policjantka Kath Giles znalazła na Isle of Man zapierającą dech w piersiach kolekcję biżuterii z epoki wikingów. Wśród znalezionych przedmiotów jest złota bransoleta oraz duża srebrna brosza datowana na rok 950. Odkrycia dokonano w grudniu, jednak dopiero teraz zdecydowano się o nim poinformować.
      Pani Giles mówi, że od razu zdała sobie sprawę, iż ma do czynienia z czymś wyjątkowym. Wiedziałam, że to znaczące znalezisko. Jestem zachwycona, że udało mi się odkryć coś nie tylko ważnego, ale też tak pięknego, dodaje. Lokalny konserwator zabytków zakwalifikował znalezisko jako skarb.
      Wszystkie znaleziska archeologiczne dokonane na wyspie muszą zostać zgłoszone w ciągu dwóch tygodni do Manx National Heritage. Tamtejsi specjaliści dokonują ich oceny. Jeśli uznają, że mamy do czynienia ze „skarbem” znalezione przedmioty przechodzą na własność państwa, a znalazcy wypłacana jest nagroda.
      Na razie nie określono wartości znalezionych przedmiotów. Wcześniej odkryta podobna biżuteria wikingów została wyceniona na 1500 funtów za sztukę. Wartość dużego zbioru znalezionego w Lancashire w 2011 roku określono na 110 000 funtów.
      Archeolog Allison Fox z Manx National Heritage mówi, że szczególnie cennym elementem kolekcji odkrytej przez Giles jest złota bransoleta. W czasach wikingów tego typu ozdoby wykonywano zwykle ze srebra. Bransoleta, brosza i przecięta opaska naramienna musiały należeć do bogatej osoby o wysokim statusie społecznym. Już znalezienie jednego z tych przedmiotów byłoby znaczącym odkryciem. Fakt, że wszystkie zostały zakopane razem wskazuje, że ich właściciel był niezwykle bogaty i wisiało nad nim poważne niebezpieczeństwo, dodaje.
      Znaleziona przez Giles srebrna brosza jest naprawdę duża. Ma 20 centymetrów średnicy, a używana wraz z nią szpila aż 50 cm długości. Brosza jest pogięta i połamana, ale brakuje jedynie małych fragmentów. Była ona noszona na ramieniu, gdzie spinała ciężkie ubranie, jak np. płaszcz. Jest ona jedną z największych odkrytych kiedykolwiek brosz typu „ball”. Jest ona na tyle duża, że prawdopodobnie miała być od razu widoczną oznaką zamożności właściciela i nie była noszona na co dzień. Taki typ broszy narodził się na wybrzeżu Morza Irlandzkiego. Nie można wykluczyć, że jest to produkt miejscowy.
      Wikingowie przybyli na Isle of Man w IX wieku. Początkowo tylko tam handlowali, z czasem się osiedlili. Na podstawie stylistyki i badań porównawczych datujemy znalezisko Kath na około 950 rok. To okres gdy Isle of Man znajdowała się w samym środku ważnej strefy handlowej. Jednocześnie jednak, tak na wschodzie jak i na zachodzie, rządy wikingów dobiegały końca i to mogło zachęcać ich do osiedlania się na wyspie. Wpływy wikingów i Normanów utrzymywały się na Isle of Man przez kolejnych 300 lat, znacznie dłużej niż na pozostałych Wyspach Brytyjskich, mówi Fox.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Nadleśnictwie Cierpiszewo znaleziono kilkadziesiąt srebrnych monet. Odkrycia skarbu z okresu potopu szwedzkiego dokonali poszukiwacze z grupy historyczno-eksploracyjnej Weles. Znaleziono go na głębokości zaledwie 10 centymetrów pod ziemią.
      Członkowie Weles natrafili na 38 srebrnych monet z XVI i XVII wieku. Na większości z nich widzimy wizerunek króla Gustawa II Adolfa. Rządził on Szwecją w latach 1611–1632. Był wybitnym reformatorem i strategiem. Pod jego rządami Szwecja stała się mocarstwem, a władca zyskał przydomek Lwa północy.
      Znalezione właśnie monety zostały zakopane najprawdopodobniej w czasie potopu szwedzkiego, dlatego też znalazy nazywają skarb sakiewką potopową.
      O tym, jak doszło do znaleziska możemy dowiedzieć się z profilu grupy na Facebooku:
      Wybraliśmy się na poszukiwania w dość mocno okrojonym składzie czyli dwuosobowy team Artur Rybski z Equinoxem 800 i Sławomir Grabowski z Simplexem+. Teren który wymyślił na dzisiejszy dzień Artur nie zapowiadał się szczególnie obiecująco choć przeczucie, że coś tu może być nie myliło go. Po wspólnym początku postanowiliśmy się rozdzielić i poszukać w różnych lokalizacjach. W trakcie przerwy w eksploracji Artur stwierdził, że znalazł niedaleko srebrną monetę. W związku z tym połączyliśmy siły i postanowiliśmy pokręcić się niedaleko w nadziei na coś więcej.
      Szybko weszliśmy w powierzchownie przeczesany teren i pierwszy sygnał Simplexa okazał się srebrną monetą powiększając kolekcję. Od tej chwili wszedł już do akcji Equinox Artura i rozpoczęły się srebrne łowy gdy na powierzchnię wyszło jeszcze ponad 30 kolejnych srebrnych monet. 38 monet zalegało w ziemi na głębokości ok 10 cm., czyli prawie na wierzchu. Prawdopodobnie więc natrafiliśmy na tzw. „sakiewkę potopową” z srebrnymi monetami z XVI i XVII wieku.”
      Grupa Weles ma na swoim koncie liczne interesujące znaleziska. Niedawno w Ciepicach członkowie grupy znaleźli scytyjską uprząż z VI wieku p.n.e.
      Poszukiwacze podkreślają, że na swoje prace uzyskali zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Toruniu, Nadleśnictwa Cierpiszewo oraz Wójga Gminy Wielkiej Nieszawki.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...