Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

To nie siedzący tryb życia, a postawa podczas odpoczynku jest głównym problemem

Recommended Posts

Brak aktywności fizycznej to wielki problem współczesnych społeczeństw. Nauka wiąże z siedzącym trybem życia coraz więcej problemów zdrowotnych, co skłania część badaczy do wysunięcia hipotezy, że nasze organizmy nie są ewolucyjnie przystosowane do takiego trybu życia. Jednak z najnowszych badań wynika, że współcześni łowcy-zbieracze spędzają na siedząco tyle samo czasu co mieszkańcy krajów uprzemysłowionych.

Na łamach PNAS ukazał się artykuł autorstwa naukowców z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, Duke University, Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, University of Houston i Uniwersytetu w Dar es-Salaam, którego autorzy informują o wynikach swoich badań prowadzonych na plemieniu Hadza. Piszą w nim, że łowcy-zbieracze spędzają równie dużo czasu w pozycji siedzącej, co ludzie z krajów uprzemysłowionych. Jednak czas, jaki łowcy-zbieracze spędzają w pozycji siedzącej jest często spędzany w pozycjach takich jak kucki, które wymuszają większą aktywność mięśni niż podczas siedzenia na krześle. Dlatego też uważamy, że ludzka fizjologia ewoluowała z uwzględnieniem długich okresów braku aktywności, ale ze zwiększoną aktywnością mięśniową w czasie siedzenia. To zaś sugeruje, że negatywne skutki braku aktywności mają związek z pozycją siedzenia na krześle we współczesnych społeczeństwach uprzemysłowionych.

Z siedzącym trybem życia wiążą się takie negatywne zjawiska zdrowotne jak zanik masy mięśniowej i związana z tym redukcja metabolizmu mięśniowego. Występowanie tych ryzyk to paradoks, gdyż presja ewolucyjna faworyzuje minimalizowanie wydatkowania energii.

Dlatego też naukowcy postanowili przyjrzeć się współczesnym łowcom-zbieraczom, plemieniu Hadza z Tanzanii, by lepiej zrozumieć okresy braku aktywności u nieuprzemysłowionych społeczeństw. Chcieli w ten sposób zbadać hipotezę mówiącą, że niezwiązane ze spacerowaniem okresy odpoczynku u łowców zbieraczy wymagają aktywności mięśniowej różnej od aktywności związanej z siedzeniem na krześle, typowym dla społeczeństw uprzemysłowionych.

Szczegółowe badania wykazały, że mediana czasu braku aktywności fizycznej u dorosłych Hadza wynosi – nie licząc okresu snu – 9,9 godziny na dobę (± 2,36 godziny), czyli jest podobna do okresu braku aktywności w społeczeństwach uprzemysłowionych. Z innych badań wiemy bowiem, że np. w Holandii dorośli spędzają w pozycji siedzącej średnio 9,3 godziny na dobę, w USA jest to 9,0 godziny, a w Australi – 8,8 godziny. Co więcej, okresy intensywnej aktywności fizycznej podczas siedzenia wynoszą o u Hadza 15,22 (±8,77 ) minuty na dobę, czyli są podobne do takich samych okresów aktywności np. u Europejczyków (11,1, ±3,5 minuty). Również liczba dziennych zmian pozycji pomiędzy siedzącą, a aktywną, która wynosi u Hadza 49,98 (±15,57) jest podobna do takich zmian u Europejsczyków (37,6, ±8,5).

Jednak dorośli Hadza podczas okresów braku aktywności fizycznej przyjmują zupełnie inne pozycje, niż dorośli w krajach uprzemysłowionych. Najczęściej siedzą na ziemi. Jednak średnio 18% czasu braku aktywności fizycznej spędzają w kucki, a 12,5% czasu klęcząc. A pozycje te wymagają większej aktywności mięśni nóg. Na przykład podczas siedzenia w kucki, gdy pięty spoczywają na ziemi, a człowiek siedzi na małym kamieniu, zauważono większą aktywność mięśni płaszczkowatych niż podczas siedzenia na krześle. Z kolei w czasie pełnego siedzenia w kucki, gdy pięty dotykają ziemi, a pośladki znajdują się nad ziemią i nie są niczym podparte, dochodzi do zwiększonej aktywności mięśni płaszczkowatych, mięśni obszernych bocznych oraz mięśni piszczelowych przednich.

Pomimo tego, że okresy braku aktywności u Hadza są podobne, co u osób z krajów uprzemysłowionych, u ludu tego niemal nie występują biomarkery ryzyka chorób układu krążenia, takie jak podwyższony poziom cholesterolu, trójglicerydów czy glukozy. Jako, że inne badania, w tym i wcześniejsze prowadzone przez tę samą grupę naukową, wykazały, że częste zmiany pomiędzy umiarkowaną a wysoką aktywnością zmniejszają ryzyko wystąpienia tych biomarkerów, uczeni doszli do interesujących wniosków.

Naukowcy opracowali Inactivity Mismatch Hypothesis mówiącą, że ludzka fizjologia jest przystosowana do bardziej stałego poziomu aktywności mięśniowej pochodzącej zarówno z aktywności fizycznej jak i z okresów nieaktywności, kiedy to przyjmowane są pozycje wymagające wyższej aktywności niż podczas siedzenia na krześle. Zgodnie z tą hipotezą, społeczeństwa uprzemysłowione szkodzą swojemu zdrowiu nie poprzez wydłużenie okresu braku aktywności fizycznej, ale poprzez nieodpowiednią, niewymuszającą aktywności mięśni, postawę podczas odpoczynku.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
12 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Pomimo tego, że okresy braku aktywności u Hadza są podobne, co u osób z krajów uprzemysłowionych, u ludu tego niemal nie występują biomarkery ryzyka chorób układu krążenia, takie jak podwyższony poziom cholesterolu, trójglicerydów czy glukozy.

U innych ludów zbieracko-łowieckich także.  Kluczem  jest prawdopodobnie paleo-dieta. Nic także nie wspomniano o tym co Hadza robią jak nie siedzą?

A ruszają się całkiem sporo. Ich główny przysmak,  pawian, jest w stanie (oczywiście  będąc  w stadzie) przępędzic lamparta, więc to nie jest ot taka frukta po którą się sięga bez wysiłku ;)

Warto przytoczyć ciekawy i niestety troche przygnębiający reportaż z NG  o Hadza:

https://www.national-geographic.pl/ludzie/hadza

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 hours ago, venator said:

U innych ludów zbieracko-łowieckich także.  Kluczem  jest prawdopodobnie paleo-dieta.

Wątek, który poruszyłeś jest w artykule poboczny.  Oczywiście, że dieta (i to w dodatku skąpa, co widać po ich budowie).

Treścią artykułu jest jednak coś innego: autorzy badania wpadli na "odkrycie" znane medycynie wschodniej od tysięcy lat. Chodzi o pozycję spoczynkową ciała, która wymusza intensywne rozluźnienie mięśni Kegla (i paru innych też), przy równoczesnym naciągnięciu innych i nieustannym balansowaniu napięcia innymi mięśniami. To powoduje brak zastoju pokarmowego w jelicie grubym i znacznie ułatwia wydalanie resztek pokarmu. Ułatwia też utrzymanie zdrowia nóg.

19 hours ago, KopalniaWiedzy.pl said:

To zaś sugeruje, że negatywne skutki braku aktywności mają związek z pozycją siedzenia na krześle we współczesnych społeczeństwach uprzemysłowionych.

 Art skupia sie na skutkach braku aktywności w pozycji spoczynkowej u ludzi współczesnych. Nasz sposób siedzenia (w tym kształt kibelka) powoduje, że mięśnie wiotczeją. To powoduje zastoje jelit (gnicie treści jelitowej, a późnej ryzyko żylakow, zatruć krwi, raka).

19 hours ago, KopalniaWiedzy.pl said:

ludzka fizjologia jest przystosowana do bardziej stałego poziomu aktywności mięśniowej pochodzącej zarówno z aktywności fizycznej jak i z okresów nieaktywności

To wiedzieli już nawet starożytni Egipcjanie: ich leżanki miały jedna parę nóg dłuższą (od zagłówka), przez co leżało się z lekkim zachowaniem grawitacyjnego krążenia krwi. Sposób leżenia biedoty (na płasko, na macie) oraz ludzi współczenych zwiększa ryzyko chorób krążenia.  W tym sensie kucanie (w pewnym zakresie) rekompensuje biedocie leżenie na plasko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

współcześni łowcy-zbieracze spędzają na siedząco tyle samo czasu co mieszkańcy krajów uprzemysłowionych.

ciekawe jak było w raju z aktywnością fizyczną?

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:

To powoduje brak zastoju pokarmowego w jelicie grubym i znacznie ułatwia wydalanie resztek pokarmu

Z tego zdania  wynika,  mam rozumieć, że częste robienie kupy chroni przed nadciśnieniem? Ciekawe...

W ćwiczeniach Kegla u kobiet  pomocne są ciężarki dopochwowe czyli tzw.  kulki waginalne zwane też kulkami gejszy. Przez seks do zdrowia. Serca.  :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, venator napisał:

Przez seks do zdrowia.

Słusznie. Myślę, że wystarczy spojrzeć na zacięte czółka pewnych osób w "przestrzeni publicznej" i skorelować to z seksem (jeszcze lepiej z jego jakością :)).
Perły przed wieprze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minutes ago, venator said:

Z tego zdania  wynika,  mam rozumieć, że częste robienie kupy chroni przed nadciśnieniem? Ciekawe..

Tak. Ale tylko do pewnego progu. Jeśli za często, to pojawiaja się problemy z elektrolitami (resorpcja wody w jelicie grubym).

Co tez ciekawe - regularny stolec ma wpływ na choroby afektywne, niedrożność naczyń, niedowidzenie, itp. To duży temat, po części związany ze skutecznością usuwania toksyn.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W pobliżu wsi Engare Sero w północnej Tanzanii znaleziono największy w Afryce prehistoryczny zbiór odcisków ludzkich stóp. Ponad 400 śladów zachowało się w zastygniętym osadzie wulkanicznym. Dają one specjalistom wyjątkowy wgląd w życie społeczne łowców-zbieraczy z Afryki Wschodniej.
      Biolog ewolucyjny Kevin Hatala i jego koledzy z Chatham University w Pittsburghu informują na łamach Scientific Reports, że ślady pochodzą sprzed 10-12 tysięcy lat. Co ciekawe, Engare Sero znajduje się w pobliżu dwóch miejsc ze znacznie starszymi odciskami stóp: Laetoli w Tanzanii, gdzie nasz przodek zostawił swój ślad przed 3,7 milionem lat oraz w Ileret w Kenii, gdzie znajdują się ślady sprzed 1,5 miliona lat.
      W Engare Seto naukowcy przeanalizowali rozmiary stóp, odległości między nimi oraz kierunek, w którym szli ludzie. Na tej podstawie stwierdzili, że mamy do czynienia z różnymi zestawami śladów. Pierwszy pozostawiła po sobie grupa złożona z 17 osób idących w kierunku południowo-wschodnim. Po porównaniu wielkości stóp z rozmiarami współcześnie żyjących ludzi naukowcy doszli do wniosku, że grupa składała się z 14 kobiet, 2 mężczyzn i chłopca. Niewykluczone, że kobiety szukały pożywienia, a mężczyźni im towarzyszyli lub je odwiedzali. Do dzisiaj niektórzy łowcy-zbieracze, w tym Hadza z Tanzanii, o których niedawno pisaliśmy, tworzą duże, składające się głównie z kobiet, grupy poszukujące pożywienia.
      Poza tą grupą widocznych jest 6 zestawów śladów, pozostawionych przez osoby, które szły na północny-wschód. Prawdopodobnie ludzie ci nie stanowili jednej grupy. Pozostawione odciski sugerują, że dwie kobiety i mężczyzna spacerowali powoli, kobieta i mężczyzna przeszli tamtędy szybko, są też ślady biegnącej kobiety.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Oznaczanie pokarmów i napojów etykietami z nazwanym rodzajem oraz ilością ćwiczeń, jakie trzeba by wykonać, by spalić zawarte w produkcie kalorie, może być skutecznym sposobem na zachęcanie ludzi do podejmowania zdrowszych wyborów żywieniowych.
      Autorzy artykułu, który ukazał się w Journal of Epidemiology & Community Health, podkreślają, że warto spróbować, zważywszy że obecny system znakowania za pomocą kaloryczności i zawartości różnych składników odżywczych jest słabo rozumiany i brakuje dowodów, że zmienia decyzje zakupowe albo ma wpływ na poziom otyłości.
      Naukowcy wyliczają, że przy wdrożeniu na szeroką skalę opisywany system mógłby doprowadzić do "obcięcia" średnio nawet 195 kalorii dziennie na osobę.
      Oznaczanie PACE (od ang. physical activity calorie equivalent or expenditure) ma pokazywać, ilu minut bądź kilometrów/mil aktywności fizycznej potrzeba, by spalić kalorie zawarte w konkretnym napoju bądź pokarmie. Na przykład, spożycie 229 kcal w postaci małego batonika z mlecznej czekolady wymaga ok. 42 min spacerowania albo 22 min biegania.
      Brytyjskie Królewskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego już wcześniej apelowało, by obecny system znakowania produktów spożywczych zastąpić PACE, ale dotąd brakowało mocnych dowodów na poparcie takiego stanowiska.
      By uzupełnić tę lukę w wiedzy, akademicy zajrzeli do naukowych baz danych oraz innych internetowych źródeł, szukając badań, które porównywałyby PACE z innymi systemami znakowania bądź brakiem oznaczeń pod kątem wpływu na wybór, zakup lub spożycie pokarmów i napojów (z wyłączeniem alkoholu).
      Zespół znalazł 15 badań randomizowanych z grupą kontrolną. Dane zaczerpnięto z 14 z nich. Okazało się, że gdy na pokarmach, napojach bądź przy pozycjach w menu stosowano system oznaczania PACE, średnio wybierano znacząco mniej kalorii (65 mniej na posiłek).
      System PACE wiązał się także ze spożyciem 80-100 kcal mniej kalorii niż w sytuacji niestosowania żadnych oznaczeń lub przy innych rodzajach znakowania.
      Bazując na tych ustaleniach i na założeniu, że dziennie ludzie spożywają 3 posiłki i 2 przekąski, akademicy wyliczyli, że przy stosowaniu PACE można by obniżyć dzienną podaż kalorii o ok. 200.
      Zespół prof. Amandy J. Daley z Loughborough University dodaje jednak, że wyciągając wnioski, należy zachować ostrożność, gdyż w metaanalizie wykorzystano niewielką liczbę badań, poza tym różniły się one znacznie pod względem schematu. Kolejnym minusem jest to, że większości nie przeprowadzono w "życiowych" warunkach, a więc np. w restauracji czy supermarkecie.
      Brytyjczycy przypominają, że nawet niewielki spadek liczby spożywanych dziennie kalorii (-100), połączony ze stałym zwiększeniem aktywności fizycznej, może być dobry dla zdrowia i pomóc w opanowaniu epidemii otyłości na poziomie populacyjnym. PACE wydaje się zaś dobrym sposobem na osiągnięcie tych celów.
      System PACE to prosta strategia, którą można by łatwo wdrożyć na opakowaniach, cenach na półkach w sklepach i/lub w menu w restauracjach/sieciach fast foodów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa brytyjskich naukowców, na czele której stanął futurysta William Higham, stworzyła Emmę – przeciętną pracownicę biurową, której wygląd będzie nas straszył za około 20 lat o ile nie zmienimy dotychczasowego trybu życia. Od wielogodzinnego wpatrywania się w monitor Emma ma suche, zaczerwienione oczy, garba, nadwagę, spuchnięte nogi, egzemę i inne nieprzyjemne objawy stresu i siedzącego trybu życia.
      Emma nie jest czysto teortetyczym wymysłem, a modelem stworzonym na podstawie wywiadów przeprowadzonych z ponad 3000 pracowników biurowych w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Aż 50% z nich skarżyło się na nadwyrężone oczy, 49% uskarżało się obolałe plecy, 48% wspomniało o bólach głowy, a 45% doświadczyło drętwienia karku. Do tego dochodziło wile innych objawów związanych z trybem życia.
      Wywiady posłużyły do stworzenia lalki rzeczywistych rozmiarów, która ma pokazywać, jak za 20 lat może wyglądać przeciętny pracownik biurowy, jeśli nie warunki pracy nie ulegną zmianie.
      Musimy jednak mieć na uwadze fakt, że Emma nie jest wynikiem dogłębnych badań naukowych. Jej budowę zamówiła firma Fellowes, producent urządzeń biurowych. Można podejrzewać, że ma się stać ona częścią kampanii reklamowej promującej rozwiązania bardziej przyjazne pracownikowi biura. Tak czy inaczej Emma daje interesujący wgląd w to, co z naszym organizmem robi siedzący tryb życia.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pacjenci z nowotworami powinni mieć ściśle dostosowany program ćwiczeń, który pomoże ochronić serce przed skutkami ubocznymi terapii (kardiotoksycznością).
      Pacjenci onkologiczni są często mniej aktywni niż dorośli bez nowotworów. Bez względu na rodzaj terapii ćwiczenia mają jednak [dla nich] zasadnicze znaczenie - podkreśla dr Flavio D'Ascenzi z Uniwersytetu w Sienie.
      Jak tłumaczą autorzy publikacji z European Journal of Preventive Cardiology, zarówno trening wytrzymałościowy, jak i oporowy stymulują odżywienie mięśnia sercowego. Trening wytrzymałościowy jest uznawany za skuteczniejszy, jeśli chodzi o właściwości przeciwzapalne czy sprawność krążeniową, ale jego uprawianie może być dla pacjentów onkologicznych trudne. Bardziej odpowiednim punktem wyjścia wydaje się więc dla nich trening oporowy (zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę jego większy potencjał anaboliczny). Trening mięśni wdechowych (ang. inspiratory muscle training, IMT) pomaga wzmocnić mięśnie wdechowe i w ten sposób ograniczyć duszność, szczególnie u pacjentów z nowotworami klatki piersiowej. Konkretne ćwiczenia powinny być dobierane indywidualnie - wyjaśnia D'Ascenzi.
      Choroby sercowo-naczyniowe (ChSN) są częstymi powikłaniami leczenia onkologicznego; terapia upośledza funkcję i budowę serca albo przyspiesza rozwój choroby sercowo-naczyniowej, zwłaszcza gdy występują czynniki ryzyka ChSN, np. nadciśnienie. Należy też pamiętać, że choroby sercowo-naczyniowe i nowotwory dzielą czynniki ryzyka. Z tego względu pacjentom onkologicznym zaleca się, by zdrowo się odżywiali, rzucili palenie, ćwiczyli i kontrolowali wagę.
      Włosi podkreślają, jak ważne jest ustalenie indywidualnego planu ćwiczeń dla każdego pacjenta. Program ćwiczeń powinien się zaczynać tak szybko, jak to możliwe, nawet przez wdrożeniem leczenia, np. chemioterapii.
      D'Ascenzi i inni twierdzą, że formułowanie programu ćwiczeń to zadanie dla multidyscyplinarnego zespołu, złożonego z onkologów, kardiologów, fizjoterapeutów, pielęgniarek, dietetyków i psychologów. Na początku, by ocenić reakcję na aktywność fizyczną, trzeba by przeprowadzić np. badania spiroergometryczne czy określić próg mleczanowy. Później określa się odpowiednią dawkę ćwiczeń (tak jak się to robi w odniesieniu do leków), w tym intensywność, typ treningu oraz jego objętość (liczbę godzin bądź minut treningu tygodniowo).
      Zdefiniowanie intensywności i objętości ćwiczeń jest ważne dla zmaksymalizowania korzyści wynikających z aktywności i jednoczesnego ograniczenia zmęczenia mięśni, zmęczenia ogólnego i zaburzeń snu.
      Trwająca terapia nie jest, wg Włochów, przeciwwskazaniem do ćwiczeń, ale przed podjęciem nowej aktywności pacjenci powinni się skonsultować z lekarzem. Należy też pamiętać, że chorzy z niskim poziomem hemoglobiny powinni unikać aktywności o dużej intensywności, osobom z małopłytkowością nie zaleca się zaś uprawiania sportów kontaktowych. W grupach zagrożonych łamliwością kości trzeba, oczywiście, unikać aktywności zwiększających ryzyko złamań. Duszności czy zmęczenie wymagają dogłębniejszego zbadania. Jeśli wykluczy się problemy zdrowotne, warto pamiętać, że ćwiczenia mogą pomóc w walce ze zmęczeniem, czyli objawem często występującym u chorych z nowotworami.
      Aktywność fizyczna przed, w trakcie i po terapii przeciwnowotworowej może przeciwdziałać negatywnemu wpływowi leczenia na układ sercowo-naczyniowy. Dodatkowo może usunąć takie objawy, jak mdłości i zmęczenie, a także zapobiec niepożądanym zmianom w zakresie wagi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W górach Usambara w Tanzanii, które wchodzą w skład większego pasma - Gór Wschodniego Łuku - odkryto nowy gatunek drzewa. Mischogyne iddii osiąga wysokość 20 m i ma białe kwiaty. Gatunek skategoryzowano jako krytycznie zagrożony, bo jego zasięg występowania jest ograniczony do obszaru o powierzchni zaledwie 8 km2. Nie wiadomo, jakie gatunki zwierząt są z nim związane, ale naukowcy z Uniwersytetu Yorku podejrzewają, że drzewo może być zapylane przez chrząszcze.
      Dr Andy Marshall odkrył drzewo podczas badań, które miały pomóc w poznaniu czynników środowiskowych wpływających na ilość węgla magazynowanego przez las.
      Drzewo występuje w bardzo pięknej części świata - w okrytych chmurami górach, w otoczeniu plantacji herbaty. Gdy już wiemy o jego istnieniu, będziemy szukać sposobów na zapewnienie mu ochrony. Przy tak małej populacji istotne jest, by przez rozwój rolnictwa nie doszło do odizolowania od innych lasów w regionie. Małe lasy muszą być połączone, by zapewnić rozprzestrzenianie nasion i przystosowanie gatunków do zmiany klimatu - podkreśla Marshall.
      Na przestrzeni ostatnich 100 lat lasy gór Usambara znacznie się zmniejszyły. Naukowcy zaznaczają, że trzeba się skupić na metodach ochrony, by podtrzymać lub zwiększyć populację drzew.
      M. iddii ma cylindryczny pień o średnicy do 45 cm. Jego kora ma jasnoszarą barwę. Owoce są nieznane. Jego potoczna nazwa to Zonozono (Msofu). Drzewo jest znane z dwóch lokalizacji: ze wschodu i zachodu gór Usambara (jedna leży na terenie rezerwatu Amani, a druga w prywatnym rezerwacie Mazumbai, zarządzanym przez Uniwersytet Rolniczy Sokoine). Oba rezerwaty są dobrze prowadzone, ale badania ekoturystyki w Amani pokazują, że przynosi ona niewiele korzyści lokalnym mieszkańcom. Ponieważ wycinka drzew pozostaje istotnym nierozwiązanym problemem, rezerwaty stają się wyspami otoczonymi bezleśnymi terenami. Oprócz tego las zarastają inwazyjne gatunki, a zwłaszcza Maesopsis eminii. Naukowcy szacują, że pozostało mniej niż 15 osobników M. iddii (dotąd zaobserwowano zaledwie 7 okazów).
      Badania prowadzone przez Marshalla w innej części Tanzanii, lesie Magombera, mogą pomóc w ustaleniu, jakimi metodami najlepiej się posłużyć, by ochronić nowy gatunek. W ramach tamtego projektu Marshall współpracuje z lokalnymi mieszkańcami, by stworzyć nowe sposoby odtwarzania lasu czy znaleźć alternatywne źródła drewna. Ważnym elementem jest też ograniczanie pożarów lasów oraz inwazyjnych pnączy, które mogą zabijać drzewa.
      Dzięki wsparciu miejscowej ludności na utraconych obszarach Magombera odrosły tysiące drzew, co sugeruje, że podobne podejście można by wykorzystać w innych regionach.
      Odkrycie tego skrajnie rzadkiego gatunku po raz kolejny podkreśla istotność Gór Wschodniego Łuku jako jednego z najważniejszych rezerwuarów bioróżnorodności w Afryce. Obszar ten stanowi azyl dla gatunków, które ocalały z czasów, kiedy całą tropikalną Afrykę pokrywał wielki las. Pozostałości tego lasu są cenne i jedyne w swoim rodzaju - podsumowuje George Goslin, botanik z Ogrodów Królewskich Kew.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...