Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Ostatni znany film wymarłego wilka workowatego. NFSA zaprezentowało zrekonstruowane cyfrowo nagranie

Recommended Posts

National Film and Sound Archive of Australia (NFSA) zaprezentowało po raz pierwszy zrekonstruowane cyfrowo nagranie przedstawiające wilka workowatego. To ostatni znany zachowany film z tym zwierzęciem. Powstał w 1935 r.

Specjaliści z NFSA podkreślają, że zachowały się nieliczne źródła filmowe dot. wilka workowatego. Łącznie dają one nieco ponad 3 min czarno-białego, niemego nagrania. Wszystkie przedstawiają wilki tasmańskie w niewoli. Wykonano je w 2 miejscach: Beaumaris Zoo w Hobart i London Zoo. Teraz pula nagrań Thylacinus cynocephalus powiększa się o kolejne 21 sekund.

Nagranie ujawnione przez NFSA w rozdzielczości 4K pochodzi z filmu podróżniczego Tasmania the Wonderland, nakręconego prawdopodobnie przez Sidneya Cooka.

Na filmiku widać Benjamina z Beaumaris Zoo (zamknięto je w 1937 r.), który krąży po swoim wybiegu. Opiekun Arthur Reid i współpracownik stukają w siatkę, by sprowokować samca do działania.

Nieznany narrator wspomina, że zwierzę jest rzadkie. To jedyny profesjonalnie wyprodukowany dźwiękowy film, który pokazano publiczności, gdy okaz nadal żył w niewoli.

Wg NFSA, Tasmania the Wonderland zostało nakręcone przez Sidneya Cooka (1873-1937) z Brisbane. Zachowało się ok. 9 min filmu podróżniczego. Niestety, materiał jest niekompletny, nie ma też napisów końcowych.

Dzięki potwierdzeniu roku 1935 r. jako daty nakręcenia wiadomo, że film powstał ponad 12 miesięcy po wcześniejszym ostatnim potwierdzonym nagraniu wilka workowatego z grudnia 1933 r. Datę powstania filmu ustalono, bo w "dzienniku z podróży" pojawiają się doroczny Dzień Regat na rzece Derwent (6 lutego) oraz parowiec Tacoma Star, który zacumował w Hobart 22 marca 1935 r.

Ostatni żyjący w niewoli wilk workowaty przeżył jeszcze 18 miesięcy po nakręceniu filmu.

Podczas wizyty na Tasmanii na początku 1935 r. Cook mógł liczyć na wsparcie lokalnego rządu przy produkcji filmu dźwiękowego, który planował wyświetlić na kontynencie dzięki swojej rozbudowanej sieci kontaktów.

Przybył do Hobart 17 stycznia 1935 r. Po wyspie podróżował przez kolejne 3 miesiące, uwieczniając różne miejsca, w tym Hobart i Launceston, część zachodniego wybrzeża, a także Devonport, Burnie i Scottsdale.

Miejscowe gazety wskazywały, że od lat brakowało dobrego filmu promocyjnego o wyspie. Powrót Cooka po 11 latach od nakręcenia jego poprzedniego tasmańskiego filmu z podróży uznano więc za wiadomość godną opisania. Niestety, w zbiorach NFSA zachowała się tylko część dotycząca Hobart i okolic.

The Age donosiło, że Cook wyświetlał swój (nienazwany) tasmański film na Narodowej Wystawie Królewskiej w Brisbane we wrześniu 1935 r.

Ponieważ wilki workowate żyły także w innych zoo, specjaliści z NFSA mają nadzieję, że uda się znaleźć następne nagrania z innych kolekcji.

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wilk workowaty (Thylacinus cynocephalus) został całkowicie wytępiony do 1936 roku, ponieważ Europejczycy uznali go za szkodnika atakującego owce. Marie Attard z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii wykazała, że zwierzę miało za słabą żuchwę, by móc to naprawdę robić. Maksymalnie jego ofiary miały wielkość oposa.
      Nasze badanie zademonstrowało, że dość słaba żuchwa wilka workowatego ograniczała jego łupy do mniejszych, bardziej zwinnych zwierząt. To niezwykła cecha jak na dużego drapieżnika, biorąc pod uwagę znaczną masę ciała (30 kg) i mięsożerność. Odnośnie do zdolności chwytania ofiary tak dużej jak owca, najnowsze odkrycia sugerują, że sprawę mocno rozdmuchano.
      Fakt, że wilk nie radził sobie z większą zdobyczą, mógł przypieczętować jego tragiczny los i przyspieszyć wyginięcie. Kiedyś gatunek ten występował w całej Australii i Nowej Gwinei, ale do czasów przybycia Europejczyków zachował się już wyłącznie na Tasmanii. Jego habitaty dalej się kurczyły, zaczynało brakować jedzenia, a w dodatku ludziom płacono za jego zabijanie. Rząd Tasmanii zapewnił zwierzęciu ochronę dopiero w lipcu 1936 r., czyli na 2 miesiące przed śmiercią ostatniego T. cynocephalus (samicy) w zoo w Hobart.
      Australijczycy wykorzystali symulacje komputerowe, by zobrazować naprężenia powstające w czaszce m.in. podczas gryzienia, rozrywania i ciągnięcia. Stworzyli modele dotyczące wilka workowatego oraz dwóch największych żyjących nadal w Australazji drapieżników-torbaczy: diabła tasmańskiego i niełaza wielkiego.
      W porównaniu do innych torbaczy, podczas duszenia i gryzienia czaszka wilka workowatego podlegała o wiele większym naprężeniom. Możemy być dość pewni, że wilk musiał współzawodniczyć z innymi drapieżnikami-torbaczami o mniejsze ssaki, takie jak jamraje, walabie i oposy. Zwłaszcza wśród dużych drapieżników im bardziej wyspecjalizowany staje się gatunek, tym bardziej podatny jest na wyginięcie – podsumowuje dr Stephen Wroe.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatni znany osobnik wilka workowatego (Thylacinus cynocephalus) padł w 1936 roku w zoo w Hobart. Gatunek został oficjalnie uznany za wymarły w 1986 roku. Ostatnio jednak jego DNA "ożyło" na nowo w organizmie myszy. To pierwszy przypadek, by materiał genetyczny wymarłego zwierzęcia funkcjonował w organizmie żyjącego gospodarza. Naukowcy mają nadzieję, że w ten sam sposób uda się odkryć, jak dokładnie wyglądały dinozaury czy neandertalczycy.
      Zespół Andrew Paska z Uniwersytetu w Melbourne wyekstrahował DNA torbacza z czterech 100-letnich próbek, które pobrano od 3 niemowląt wilka tasmańskiego zakonserwowanych w alkoholu i ze skóry jednego dorosłego osobnika. Okazy stanowią część ekspozycji Muzeum Wiktorii w Melbourne.
      DNA było porozrywane, ale udało się uzyskać jedną specyficzną sekwencję DNA. Fragment składa się z 17 par zasad. Sam nie stanowi genu, ale zawiaduje procesem włączania i wyłączania genu kolagenu.
      Kawałeczek DNA skopiowano i połączono z genem kodującym błękitny barwnik. Następnie całość wstrzyknięto do płodów myszy znajdujących się na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Kiedy zarodki miały dwa tygodnie, naukowcy rozpoczęli badania. Okazało się, że materiał genetyczny wilka workowatego zaczął działać. Wskazywała na to obecność niebieskiego pigmentu. Widać to było bardzo wyraźnie w rozwijającej się chrząstce – cieszy się Pask.
      Do tej pory udawało się wskrzesić DNA wymarłych zwierząt tylko w laboratoryjnych liniach komórkowych. Jak podkreśla Australijczyk, w takich warunkach nie da się ustalić, na czym dokładnie polega funkcja obserwowanego fragmentu DNA.
      Kiedy już udowodniono, że metoda uaktywniania starego materiału genetycznego w żywym organizmie działa, naukowcy postanowili znaleźć odpowiedzi na konkretne pytania, np. dlaczego ciało wilka workowatego bardziej przypominało psa niż kangura.
      Pask podkreśla, że badania australijsko-amerykańskiego zespołu nie mają służyć sklonowaniu całego wymarłego torbacza. Ze względu na zły stan zachowanego DNA nie jest to nawet możliwe. Metodę dałoby się jednak zastosować w przypadku gatunków z odleglejszej przeszłości, których materiał genetyczny lepiej się zakonserwował. Pask miał tu na myśli mamuty, niektóre dinozaury, a nawet neandertalczyka. Omawiana technika może pomóc w określeniu funkcji różnych genów występujących u neandertalczyków, lecz nie u ludzi.
×
×
  • Create New...