Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Dlaczego Ocean Południowy się ochładza, gdy klimat się ociepla?

Recommended Posts

Badanie Oceanu Południowego nigdy nie było łatwe. To nieprzyjazne, niebezpieczne i odległe wody, do których docierali najbardziej uparci podróżnicy. Jednak okolice te sprawiają problemy nie tylko tym, którzy chcą prowadzić badania na miejscu. Nawet dla modeli klimatycznych Ocean Południowy jest wyzwaniem. Nie zachowuje się bowiem tak, jak modele przewidują. Jest zimniejszy i mniej słony niż wynika z modeli, mówi Craid Rye z Wydziału Ziemi, Atmosfery i Nauk Planetarnych MIT.

W ciągu ostatnich dekad, wraz z postępującym globalnym ociepleniem, wody Oceanu Południowego stawały się coraz chłodniejsze, dzięki czemu każdej zimy zwiększa się zasięg lodu morskiego. Postępują więc procesy, które są przeciwieństwem tego, co przewidują modele. Rye jest głównym autorem artykułu zaakceptowanego właśnie do publikacji w Geophysical Research Letters, w którym uczeni próbują wyjaśnić rozbieżność między rzeczywistością a modeli. To wielka zagadka klimatologii, mówi profesor John Marshall, pod opiekun naukowy Rye.

Jak zauważa uczony, obecnie wykorzystuje się około 30 modeli klimatycznych, a ich przewidywania nie zgadzają się z obserwacjami tego, co dzieje się na Oceanie Południowym. Marshall, Rey i pozostali autorzy – naukowcy z NASA, Columbia University i University of Exeter – próbują odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że Ocean Południowy ochładza się w ocieplającym się świecie.

Już w 2016 roku Marshall badał tę kwestię i opublikował w Climate Dynamics artykuł, w którym stwierdzał, że zachodnie wiatry, wiejące od strony Antarktydy, a dodatkowo wzmacniane przez dziurę ozonową, mogą odpowiadać za część ochłodzenia wód oceanu. W konkluzji artykułu pisał wówczas, że musi istnieć jeszcze jakiś dodatkowy mechanizm.

Teraz dowiadujemy się, że tym czymś może być woda z topniejących lodowców.

Naukowcy wykorzystali metodę używaną do testowania modeli matematycznych, gdy do modelu wprowadza się znane dane z przeszłości i sprawdza, czy uzyskane wyniki pokrywały się z rzeczywistością. Tego typu eksperymenty mogą np. służyć sprawdzeniu, czy w modelu klimatycznym nie brakuje jakiegoś czynnika. Do modelu dodaj się np. znane informacje o opadach, temperaturach czy wiatrach z danego okresu i sprawdza, czy dobrze obliczył on to, co nastąpiło w rzeczywistości.

W tym przypadku naukowcy postanowili do modelu GISS dodać słodką wodę z topniejących lodowców Antarktydy. Na podstawie obserwacji lodu szelfowego oraz lodu znajdującego się na lądzie, oszacowali, że w epoce przedprzemysłowej każdego roku do Oceanu Południowego trafiało 750 gigaton wody z topniejącego lodu. Gdy dodali do modelu taką ilość, okazało się, że dochodzi do ochłodzenia powierzchni oceanu, zmniejszenia jego zasolenia i zwiększenia zasięgu lodu pływającego.

Model uwzględniający wodę z topniejącej Arktyki wykazał, że – wbrew intuicji – globalne ocieplenie może prowadzić do zwiększania się zasięgu lodu pływającego. Im więcej lodu z Antarktydy topnieje, tym chłodniejsza i mniej zasolona jest powierzchnia oceanu, co w zimie skutkuje zwiększeniem zasięgu lodu. Tak skorygowany model zdał egzamin porównawczy z danymi historycznymi. Teraz naukowcy spróbują wykorzystać go do zbadania trendów w przyszłości.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, KopalniaWiedzy.pl said:

Gdy dodali do modelu taką ilość, okazało się, że dochodzi do ochłodzenia powierzchni oceanu, zmniejszenia jego zasolenia i zwiększenia zasięgu lodu pływającego.

Widzę, @Mariusz Błoński, że poszedłeś za ciosem i przyjrzałeś się modelowaniu.  Pełen szacunek.

Ten sam efekt jest w Arktyce, z tym, że Golfsztrom  - na dzień dzisiejszy - go fałszuje i dopóki sie nie zwinie (co nastąpi po przetkaniu się zachodniego przejścia), to lód będzie topniał. Ale gdy się zwinie, to mamy conajmniej kilkaset lat zlodowacenia Europy (tyle czasu Golfsztrom potrzebuje na rebalans temperatury Atlantyku).

Drugą kwestią jest -  dla mnie wyłacznie polityczne, motywowane próbami zamordyzmu - przyjmowanie, że klimat się ociepla i to w sytuacji, gdy ilość promieniowania slonecznego nie uległa zmianie. Wniosek jest więc banalny - klimat sie ociepla, ale wyłacznie w warstwie badanej :-)   Nie może bowiem się ocieplić jako całość układu termicznego planety.  Tym właśnie różnią się mechanizmy  zwrotne z wbudowana kontrolą progu w układach niedyspersyjnych od obecnie stosowanych modeli dyspersyjnych z arbitralnymi warunkami wejścia.  I ten art to świetnie uwypukla.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po przeczytaniu samego tytułu artykułu od razu pomyślałem o wpływie topniejącego lodowca Antarktydy. Naprawdę dopiero teraz naukowcy dodali ten czynnik do modeli klimatycznych? Sądziłem, że jest to od dawna uwzględniane. Przecież już wiele lat temu czytałem o wpływie topniejącego lodowca Grenlandii na zasolenie i cyrkulację wód Oceanu Atlantyckiego, a lodowiec Antarktydy jest nieporównanie większy. Jak można było to pomijać?

16 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Wniosek jest więc banalny - klimat sie ociepla, ale wyłacznie w warstwie badanej :-)   Nie może bowiem się ocieplić jako całość układu termicznego planety. Tym właśnie różnią się mechanizmy  zwrotne z wbudowana kontrolą progu w układach niedyspersyjnych od obecnie stosowanych modeli dyspersyjnych z arbitralnymi warunkami wejścia.

Wybacz, ale ten twój wniosek jest całkowicie błędny, a nawet nielogiczny. Chcesz pominąć wpływ wydzielonej energii spalania paliw kopalnych oraz wpływ emisji gazów cieplarnianych, które powodują, że energia słoneczna zamiast odbijać się od atmosfery jest w niej pochłaniana. Gdzie wg ciebie podziewa się ta energia, gdzie jest ten mechanizm zwrotny w twoim rozumowaniu? Używanie mądrych słów nie wystarczy do wypowiadania mądrych zdań.

Edited by Sławko
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minutes ago, Sławko said:

Przecież już wiele lat temu czytałem o wpływie topniejącego lodowca Grenlandii na zasolenie i cyrkulację wód Oceanu Atlantyckiego, a lodowiec Antarktydy jest nieporównanie większy. Jak można było to pomijać?

Można było, gdyż wyszli z założenia, iż ilość lodu na Antarktydzie przyrasta z roku na rok, więc uwzględnienie topnienia jest bez sensu. Nie wzięli pod uwagę cyklu rocznego. Dopiero gdy przyszło im do głowy uwzględnienie cyrkulacji rocznej, to ...bingo  :-)  To jest właśnie  "cykl zwrotny" (jeden  z dziesiątek w tak dużym układzie). Sa i inne cykle, np zmiana wzorca dystrybucji ciepła przez równik. itp

40 minutes ago, Sławko said:

Chcesz pominąć wpływ wydzielonej energii spalania paliw kopalnych oraz wpływ emisji gazów

Tak. Pomijam to z wielu przyczyn. Pierwsza jest taka, że jeden piorun generuje więcej energii niż wszystkie elektrownie swiata; inna np taka, że sam plangton oceaniczny produkuje znacznie więcej CO2 niż cała ludzkość (róznica chyba 99:1). Jeden wyrzut pyłu z wulkanu (w tym siarki) to roczna produkcja pyłu przez człowieka (tak na oko licząc) - zwracam też uwagę, że ja znam "komunę" i wiem jak wygladały wsie i miasta (też zagłebia Ruhry, Walii, itp) w czasach, gdy kominy nie miały filtrów - jakoś nie było 'ocieplenia', choc czasem własnej dłoni nie widziałeś. 

...Pająki przejadają 4x więcej mięcha niz ludzie, itp, itd.

Antropocentryzm bardzo ludziom zaszkodził i naszemu gatunkowi wydaje się, że jesteśmy tacy "ważni i wpływowi".  Nie jesteśmy. Ale jest rzecz, na którą rzeczywiście mamy potwornie negatywny wpływ: na wycinkę lasów i bioróżnorodność.  Tu jesteśmy siewcami śmierci.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

w sytuacji, gdy ilość promieniowania slonecznego nie uległa zmianie

Ilość promieniowania słonecznego cały czas ulega zmianie. Obecnie jesteśmy w okresie tzw. minimum słonecznego. Dodatkowo aktywność słońca od 2017 roku słabnie i niektórzy naukowcy spodziewają się związanego z tym zjawiskiem spadku globalnej temperatury o nawet 0.6 stopni Celsjusza w okresie najniższej aktywności.

 

41 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Nie może bowiem się ocieplić jako całość układu termicznego planety.

Zupełnie bezpodstawne założenie.

47 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

klimat sie ociepla, ale wyłacznie w warstwie badanej :-)

Która warstwa według kolegi nie jest badana?

54 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Tym właśnie różnią się mechanizmy  zwrotne z wbudowana kontrolą progu w układach niedyspersyjnych od obecnie stosowanych modeli dyspersyjnych z arbitralnymi warunkami wejścia.

Co kolega ma tutaj na myśli? Modele dyspersji różnych elementów w różnych środowiskach są częścią modeli klimatycznych, ale nie ma czegoś takiego jak dyspersyjny model klimatyczny albo niedyspersyjny model klimatyczny. Można prosić o uściślenie?

13 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Pająki przejadają 4x więcej mięcha niz ludzie, itp, itd.

Co za bzdura. Tylko gatunki polujące na kręgowce można zaliczyć do jedzących mięso, a ich liczebność jest zdecydowanie zbyt mała, żeby "oskarżyć" je o to, że jedzą czterokrotnie więcej mięsa niż ludzie.

18 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Antropocentryzm bardzo ludziom zaszkodził i naszemu gatunkowi wydaje się, że jesteśmy tacy "ważni i wpływowi".  Nie jesteśmy. Ale jest rzecz, na którą rzeczywiście mamy potwornie negatywny wpływ: na wycinkę lasów i bioróżnorodność.  Tu jesteśmy siewcami śmierci.

Zgoda, że nie jesteśmy ważni, ale jeśli chodzi o wpływowość to sam sobie kolega przeczy, a wycinka lasów nie jest wcale najgorszą rzeczą jaką nasz gatunek wyprawia.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Pierwsza jest taka, że jeden piorun generuje więcej energii niż wszystkie elektrownie swiata;

Człowieku, weź przestań pisać bzdury. Skąd ty czerpiesz te swoje "rewelacje". Sam je wymyślasz, czy czerpiesz "wiedzę" z tych samych źródeł co płaskoziemcy? Poszukaj sobie jakiegoś forum fejków, lub coś podobnego. Nawet nie chce mi się już komentować reszty twoich "wymysłów". Jeszcze chwila, a ludzie zaczną cię "obdarowywać" negatywami.

  • Like (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Tak. Pomijam to z wielu przyczyn. Pierwsza jest taka, że jeden piorun generuje więcej energii niż wszystkie elektrownie swiata

Jak ja bym chciał zobaczyć uzasadnienie w liczbach.... Jeśli to prawda to musimy koniecznie wrócić do tego pomysłu z latawcem.

no i limit mi się wyczerpał :D

Edited by Jajcenty
  • Like (+1) 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, pogo said:

Aktywność Słońca spada, ale czytałem kiedyś na KW, że niektórzy naukowcy podejrzewają, iż właśnie niższa aktywność może prowadzić do większego nagrzewania się atmosfery, bo wtedy emisja Słońca przesuwa się bardziej w kierunku podczerwieni, a mniej ultrafioletu.

Rzeczywiście jest takie badanie, w którym zauważono korelację wzrostu średnich temperatur w trzyletnim okresie niższej aktywności słońca. Sami autorzy jednak zastrzegają, że nie jest to badanie konkluzywne dla wpływu aktywności naszej gwiazdy na średnią temperaturę w dłuższym okresie czasu. Na razie moim zdaniem nie ma takich badań (konkluzywnych), dlatego też sam podobnie jak ty napisałem, że jest to zdanie niektórych naukowców. Na szczęście w stronę słońca wypuszczane są kolejne sondy, dzięki którym uda się poszerzyć i pogłębić wiedzę na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Daniel O'Really said:

Dodatkowo aktywność słońca od 2017 roku słabnie i

niektórzy naukowcy spodziewają się związanego z tym zjawiskiem spadku globalnej temperatury o nawet 0.6 stopni

Ja to mam z Panami zabawę ;)   

ad1. aktywność słabnie? czy może jednak zmienia sie (nieznacznie) skład ilościowy widma?  Poza tym tak jest regularnie od kiedy prowadzi sie obserwacje - ile ten cykl ma ? 11 lat?.

ad2. a inni "niektórzy" spodziewają się zjawisk zupełnie odwrotnych; a jeszcze inni nie mogą się zdecydować :-)   I co to ma do rzeczy, że znajdzie się jednostka/grupa, która lansuje jakąś tezę? 

Możecie się zgadzać z tym co napisalem albo nie zgadzać, ale twierdzenie, że jest jakieś badanie i ono (akurat ono) jest kluczowe?  Moze poczekajmy spokojnie na to globalne ocieplenie?

2 hours ago, Daniel O'Really said:

wycinka lasów nie jest wcale najgorszą rzeczą jaką nasz gatunek wyprawia

Co uważasz za jeszcze gorsze? (rozmawiamy o klimacie i wodzie)

3 hours ago, Daniel O'Really said:

Zupełnie bezpodstawne założenie.

Która warstwa według kolegi nie jest badana?

Co za bzdura. Tylko gatunki polujące na kręgowce można zaliczyć do jedzących mięso

ad1 W obecnych warunkach (brak kataklizmów) nie jest bezpodstawne.

ad2 Badamy (w sensie kładziemy nacisk ilosciowy i jakościowy) wyłacznie warstwy bliskiej nam ekosfery.

ad 3 ja nie wiem, co Wy macie z tą dosłownością każdego wyrazu :-)   Specjalnie uzyłem zwrotu "mięcha", a nie 'mięsa', by poszerzyć krótką wypowiedź, a tu bęc: owad, larwa mięsa (w dosłownej definicji) nie zawierają. Larum.

2 hours ago, pogo said:

Przecież powszechnie wiadomo, że wyższe zapylenie OBNIŻA temperaturę. 

A większość planktonu to jednak fitoplankton, który akurat bardziej produkuje O2 niż CO2.

ad 1. zależy od tego, gdzie zapylenie umiescisz: umieścisz w stratosferze to obniży; 100m nad miastem to masz wzrost.  

ad 2. to, że produkuje 'bardziej' to super (mamy więcej tlenu), ale to, że produkuje 99% więcej CO2 juz Ci umknęło.

2 hours ago, pogo said:

że niektórzy naukowcy podejrzewają...

A ja podejrzewam to co napisałem wyżej i uważam, że cykli słońca nie można traktować zbyt serio w kontekście ocieplenia lub ochłodzenia ziemi. Zwykła różnica zdań (i podejrzeń).

2 hours ago, Sławko said:

Człowieku, weź przestań pisać bzdury.

Także Człowieku: weź nie zarzucaj pisania bzdur :-) Masz inne zdanie wyraź je grzecznie. Nawet możesz poprzeć dowodem (bo ja pisze z pamięci, a Ty możesz sięgnąć nawet do wiki).

1 hour ago, Jajcenty said:

Jak ja bym chciał zobaczyć uzasadnienie w liczbach....

A kto Ci broni przekuć chcenie w czyn? :)  PS  czy to aby nie Ty prosiłeś mnie, bym Ci wyjaśnił dlaczego gorące/pikantne studzi, a Golfsztrom nie dotrze do Europy? Wyjaśniłem z tydzień temu. Jakoś nie komentowałeś dalej.

 

...ale cieszę się bardzo, że panowie tak aktywnie właczacie się w dyskusje. Róbcie to jednak z klasą (to nie do wszystkich oczywiście). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

A kto Ci broni przekuć chcenie w czyn? :)  PS  czy to aby nie Ty prosiłeś mnie, bym Ci wyjaśnił dlaczego gorące/pikantne studzi, a Golfsztrom nie dotrze do Europy? Wyjaśniłem z tydzień temu. Jakoś nie komentowałeś dalej.

Bo jak nie mam nic do powiedzenia to nie gadam. Staram się też nie mieć ostatniego słowa. Nie mogłem ani potwierdzić ani odrzucić Twoich wyjaśnień, więc dałem szansę innym. Nikt inny nie skomentował, więc pewnie miałeś rację, albo nie ma tu nikogo wystarczająco kompetentnego, albo przyczyna jest kwantowa.

Będziesz dalej robił uniki w sprawie energii pioruna? To już druga bzdura, jaką napisałeś na KW , a uwierz mi, że jeśli ja, z moją wiedzą nie wychodzącą poza szkołę średnią, widzę takiego kaczana, to to jest duuuuży kaczan.Taki prawdziwy KACZAN.

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

(bo ja pisze z pamięci, a Ty możesz sięgnąć nawet do wiki)

Akurat to co najważniejsze napisałeś w nawiasie. Może przestań pisać z pamięci, skoro masz z nią problem. Cieszę się też, że wiesz, że istnieje coś takiego jak Wikipedia. Może więc warto, abyś sam tam zajrzał od czasu do czasu (ja z niej korzystam). Może wiki nie jest wyrocznią, ale zapewniam cię, że znajdziesz tam więcej rzetelnych informacji, niż w swojej pamięci.

46 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

jeden piorun generuje więcej energii niż wszystkie elektrownie swiata;

Masz inne zdanie wyraź je grzecznie. Nawet możesz poprzeć dowodem

Ja cały czas staram się być grzeczny, ale sam tego nie ułatwiasz.

Światowa produkcja energii elektrycznej to ok. 26 PWh (dane z 2018r.). Energia jednego pioruna to ok. 140 kWh. Zakładając nawet, że być może zdarzają się pioruny 10 razy potężniejsze, to otrzymasz wynik 1,4 MWh. Pomyliłeś się więc "zaledwie" o ok. 10 rzędów wielkości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 9 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

aktywność słabnie? czy może jednak zmienia sie (nieznacznie) skład ilościowy widma?

Aktywność określana jako liczba pojawiających się plam słonecznych słabnie. Jednocześnie z mniejszą aktywnością słoneczną skorelowane są niższe wartości promieniowania docierającego do górnych warstw atmosfery. W przypadku światła widzialnego różnice wynoszą około 0.1% więc niewiele, ale jeśli chodzi o promienie EUV, podczas maksimum dociera tam wielokrotnie większa ich ilość niż podczas minimum, zatem nawet jeśli zmienić definicję aktywności słonecznej na ilość dostarczanego przez słońce do Ziemi promieniowania, nadal słabnie a nie tylko zmienia skład ilościowy widma.

 

10 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Możecie się zgadzać z tym co napisalem albo nie zgadzać, ale twierdzenie, że jest jakieś badanie i ono (akurat ono) jest kluczowe?

Nadinterpretacja. Nikt nie twierdzi, że dane badanie jest kluczowe bądź konkluzywne. Odwołujemy się jedynie do źródeł, gdyż ludzka pamięć, również szanownego kolegi (co udowodniłem w wątku poświęconym szczepieniom) jest zawodna. Nie jestem również odosobniony w odczuciu, że sam nie posiłkujesz się żadnymi odnośnikami, gdyż twoje tezy nie mają żadnych podstaw naukowych, a są jedynie wyrazem intuicji. @Jajcenty nadal czeka na obliczenia energii pioruna (zakładam, że link do istniejących wystarczy, nie musisz sam tego wyliczać)  ja natomiast nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie co kolega miał na myśli przez "dyspersyjne" i "niedyspersyjne" modele klimatyczne, co skłania mnie do wniosku, że twoje komentarze to czysty strumień świadomości, w dziedzinie wnioskowania w dużej mierze oderwany od rzeczywistości.

13 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

ad1 W obecnych warunkach (brak kataklizmów) nie jest bezpodstawne.

Nie wiem co kolega w takim razie uznaje za kataklizm. W powszechnym rozumieniu tego słowa niemal w każdym dniu, gdzieś na planecie dochodzi do jakiegoś kataklizmu.

 

15 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Co uważasz za jeszcze gorsze?

Np. zatruwanie mórz i oceanów, które przyczyniają się do powstawania martwych stref. Lasy stosunkowo łatwo odbudować, pozbyć się martwych stref jeszcze nikomu się nie udało.

 

20 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

ad2 Badamy (w sensie kładziemy nacisk ilosciowy i jakościowy) wyłacznie warstwy bliskiej nam ekosfery.

Nieprawda, w każdym istniejącym w powszechnym użyciu znaczeniu słowa ekosfera.

 

1 hour ago, Jarosław Bakalarz said:

...ale cieszę się bardzo, że panowie tak aktywnie właczacie się w dyskusje. Róbcie to jednak z klasą (to nie do wszystkich oczywiście).

Przypuszczam, że nie jestem jedną z osób zasługujących na tę uwagę, ale muszę przyznać, że dyskusja z tobą jest dla mnie nie lada wyzwaniem w praktyce Zen. Nie odpowiadasz na prośby o źródła, ignorujesz powszechne znaczenie słów, rzucasz tezami nieraz wprost odbiegającymi od naukowego konsensusu i odmawiasz ich obrony. Jednym słowem jest owa dyskusja podobna do gry w szachy z gołębiem. Choćbym nie wiem jak się starał obmyślał strategie itd, gołąb porozwala figury, narobi na planszę i odfrunie przekonany o swojej wygranej.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie obrażajcie się :-)  Ja sobie tu zaglądam w przerwie i komentuję dla rozrywki. Liczę na to, że może ktoś mi podsunie fajne rozumowanie albo własną interpretację czegoś. Te mniej lub bardziej naukowe, to ja sobie umiem znaleźć.

3 hours ago, Jajcenty said:

Będziesz dalej robił uniki w sprawie energii pioruna? To już druga bzdura,

I pewnie nie ostatnia, bo nie piszę tu by potem to dołączyć do spisu publikacji naukowych :-)   Nie robię uników - jeśli masz inne zdanie, to bierzesz dowolne znane Ci źródło i sobie obalasz moja tezę. I nie zamierzam mieć o to pretensji, jeśli obalisz nawet publicznie.  Zwyczajnie nie mam czasu i ochoty grzebać w sieci (bo jeden z Panów juz mi zabronił grzebać w pamięci). Wychowałem się na podręcznikach, a nie na smatfonie i większość tego co wiem pochodzi z okresu czytania/studiów, a nie przeglądania.

Ja wiem, że macie tu manierę, by wszystko Wam dowodzić i pokazywać, a Wy to sobie ocenicie. M Błoński Was rozpuścił :-)

2 hours ago, Sławko said:

Światowa produkcja energii elektrycznej to ok. 26 PWh (dane z 2018r.). Energia jednego pioruna to ok. 140 kWh.

Roczna contra chwilowa? Dobrze Cię rozumiem?   Bo czytam (za Twym linkiem): a list of countries by electricity generation per year, based on multiple sources. 

Dlaczego nie stuletnia?

Jeśli dobrze Cię rozumiem, to Ty chyba nie rozumiesz, że należy zestawić energię uderzenia pioruna i elektrowni w "delta T".  Nie pamiętam ile piorunów bije na sekundę, ale (znów z pamięci /sorry/)  chyba cztery.

2 hours ago, Daniel O'Really said:

Aktywność określana jako liczba pojawiających się plam słonecznych słabnie.

Tak, ale ta definicja jest znana "od zawsze". I, bez względu na tą aktywność plam, różnica w rzeczywistej dawce energii słonecznej nie jest wielka.  Chciałbym jednak byś zwrócił uwagę, że dyskusja zaczęła się nie od tego ile słońce daje energii, ale od tego, że wyczyny homo sapiensa są pomijalne w odniesieniu do skali układu. Dopiero potem któryś z Panów przeniósł rozważania na słońce - zupełnie nie wiem po co. 

2 hours ago, Daniel O'Really said:

@Jajcenty nadal czeka na obliczenia energii pioruna (zakładam, że link do istniejących wystarczy, nie musisz sam tego wyliczać)  ja natomiast nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie co kolega miał na myśli przez "dyspersyjne" i "niedyspersyjne" modele klimatyczne

@Jajcentemu juz @Sławko zdążył odpowiedzieć.  Doczekał się więc i moze sam teraz wyrobić sobie zdanie czy moc roczną nalezy porównać z chwilową.

Co do Twego pytania:  tak naprawdę poprosiłeś mnie o przydługi dla mnie wykład z teorii obwodów. Kilka lat to wkuwałem na kilku kierunkach i nie wiem jak to wyłożyć w akapicie. Bardzo mi przykro. Jeśli temat jest dla Ciebie wart grzechu to: teoria obwodów złożonych z dynamiczną kontrolą. Przez dyspersyjne rozumiem to, że "słabe" modele zakładaja jedynie wzbudzenia gasnące, zas "niedyspersyjne" to  te ze stałym doplywem energii (homeostatyczne) i kontrolowanymi ukladami wzmocnienia/wygaszania (niekoniecznie na jednym obwodzie). Układ niedyspersyjny klimatyczny nigdy nie założy wzrostu temperatury ponad granicę (to sie w historii ziemi nie zdażyło i nie należy tworzyć modelu, który to przekracza). Nalezy posłużyć się doswiadczeniem ze zlodowaceń i wprowadzić "autokorektę" układu.  Itd. Z tego można doktoraty pisać, a nie krótkie wpisy na blog.

2 hours ago, Daniel O'Really said:

co skłania mnie do wniosku, że twoje komentarze to czysty strumień świadomości, w dziedzinie wnioskowania w dużej mierze oderwany od rzeczywistości.

Czyli jestem juz bliski oświecenia?  Dziękuję Bracie :-)  

2 hours ago, Daniel O'Really said:

Nie wiem co kolega w takim razie uznaje za kataklizm. W powszechnym rozumieniu tego słowa niemal w każdym dniu, gdzieś na planecie dochodzi do jakiegoś kataklizmu.

Za kataklizm rozumiem uklad, który utracił homeostazę (asteroida,  duża seria wybuchów stratowulkanów, itp)  Na razie rozważamy układ w miarę stabilny, który (wg mnie) ma bardzo daleko do punktów granicznych.

 

2 hours ago, Daniel O'Really said:

Np. zatruwanie mórz i oceanów, które przyczyniają się do powstawania martwych stref. Lasy stosunkowo łatwo odbudować,

O utracie bioróżnorodności (głównie jest to efekt zatrucia chemią) przeciez pisałem.  Co do odbudowy lasów - odbuduj te, które wycięli Rzymianie w Libanie i w górach Atlas. Jesteś pewien, że utracony las da się odbudować?

2 hours ago, Daniel O'Really said:

Nieprawda, w każdym istniejącym w powszechnym użyciu

Prawda, prawda. Skupiamy się na pomiarach przygruntowych i ignorujemy np spadek temp ponad warstwą smogu (bo smog przydusza energię do gruntu). Ignorujemy zmiany wzorców wiatrów wysokich, a koncentrujemy sie na tych niszczących nasze wytwory. Ignorujemy przepływy odległe i transrównikowe. Artykuł, który tu komentujemy to ewidentny przyklad, że "dopiero dzisiaj" ktos tam wpadł, by dołożyć jedną zmienną do modelu (topnienie Antarktydy).  Ilu ekspertów siedzi co dzień, od lat, nad tymi modelami i przepala miliony dolarów?  I dopiero teraz jeden z nich wpadł na taki pomysł?  Nie czujesz smrodu dyletanctwa? Naprawdę trzeba trzydziestu lat modelowania, by ktoś wpadł na tak idiotycznie banalny pomysł? Zresztą może wcale nie wpadł, tylko mu się wpadło...

2 hours ago, Daniel O'Really said:

Przypuszczam, że nie jestem jedną z osób zasługujących na tę uwagę, ale muszę przyznać, że dyskusja z tobą jest dla mnie nie lada wyzwaniem w praktyce Zen.

Jesteś zasługujący na uwagę. Chyba tego dowiodłem, bo rozmawiamy nie pierwszy raz.  30 lat temu przerzuciłem się na Raja Yogę i Qi Kung.   :-)

2 hours ago, Daniel O'Really said:

rzucasz tezami nieraz wprost odbiegającymi od naukowego konsensusu i odmawiasz ich obrony

Banacha na obronę ściągnęli podstępem, bo nie miała dla niego znaczenia. Banach był nauczycielem, mojego nauczyciela. Nauczycielem drugiego był osobiście Dziadek E.  

Konsensus mnie wkurza. Tam, gdzie jest, konczy się dyskusja. Zaczyna się potakiwanie i wzajemne oklaski.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Doczekał się więc i moze sam teraz wyrobić sobie zdanie czy moc roczną nalezy porównać z chwilową

O nie, nie ma tak łatwo. @Slawko podał trochę liczb, które po zmieleniu dają wynik: wszystkie elektrownie świata potrzebują szalone 0.17 milisekundy żeby wyprodukować te 140 kWh. Potrzebujesz prawie 6000 piorunów / sekundę żeby zrównać się z produkcją światową.  To zdecydowanie więcej od jednego pioruna.

 Zalecam sprawdzenie bo kiepsko u mnie z palcami, nie umiem liczyć, ale strasznie lubię :D. Oto zaawansowany technologicznie skrypt w pythonie, licencja MIT bierzcie i majcie: 

>>> secondsperyear = 366*24*3600
>>> pierungain = 1.4e5
>>> powerstationsgain = 2.6e16
>>> EperSecond = powerstationsgain / secondsperyear
>>> pierungain / EperSecond
0.00017027446153846155
>>> 1 / (pierungain / EperSecond)
5872.87131002978

Edited by Jajcenty
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Roczna contra chwilowa? Dobrze Cię rozumiem?   Bo czytam (za Twym linkiem): a list of countries by electricity generation per year, based on multiple sources. 

Dlaczego nie stuletnia?

Jeśli dobrze Cię rozumiem, to Ty chyba nie rozumiesz, że należy zestawić energię uderzenia pioruna i elektrowni w "delta T".  Nie pamiętam ile piorunów bije na sekundę, ale (znów z pamięci /sorry/)  chyba cztery.

Jak piszesz o energii, to zwykle porównuje się to do rocznej produkcji energii elektrycznej. Jednak nagle wychodzi na to, że chodziło Ci o moc. 
No więc... różnica potencjałów podczas wyładowania atmosferycznego to ok 100 mld Voltów, prąd, który płynie to średnio 50 kA. Z prostego wyliczenia, wychodzi, że średnia moc pioruna to "marne" 5000 GW. 
Dla porównania z Wikipedii:

Cytat

W Polsce energię elektryczną produkują elektrownie cieplne, wodne i wiatrowe. W styczniu 2018 roku ich łączna moc elektryczna zainstalowana wynosiła 40,119 GW

Więc rzeczywiście piorun ma sporo mocy, ale wciąż mało energii.

 

19 minut temu, Jajcenty napisał:

Potrzebujesz prawie 6000 piorunów / sekundę żeby zrównać się z produkcją światową.  To zdecydowanie więcej od jednego pioruna.

Średnio w każdej sekundzie, na całym świecie uderza około 100 piorunów. Średnio jakieś 2 w każdy 1km2 rocznie.
(źródło: http://www.robertdee.pl/energia-piorunow/).
Czyli za powyższym źródłem: Gdyby ograniczyć się z przechwytywaniem piorunów na terenie Polski dałoby to 6% zapotrzebowania w naszym kraju. Jednak tylko ok 1% energii pioruna dociera do powierzchni Ziemi, reszta idzie w hałasowanie i grzanie.
I jeszcze jeden drobny błąd, który widzę w powyższym źródle: Europa należy do dużo bardziej aktywnych burzowo regionów niż średnia światowa, więc pomnożyłbym wynik, tak na wyczucie, 2 razy. czyli mamy 0,12% potrzebnej energii, jeśli liczymy na to, co samo dopłynie do gleby.

PS. średnią światową zagęszczenia piorunów mocno zaniżają oceany, burze zdecydowanie częściej formują się nad lądem.

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minutes ago, pogo said:

Jak piszesz o energii, to zwykle porównuje się to do rocznej produkcji energii elektrycznej. Jednak nagle wychodzi na to, że chodziło Ci o moc. 

Tak. Ale to skrót był.  Zważmy jednak i drugą stronę sporu: porównanie energii (definicyjnie juz patrząc) rocznej z energią wydzielaną w ułamku sekundy jest błędne z definicji.  Nie było podstawy do brania energii rocznej, bo nie porównujemy dwóch państw ale chwilowe zjawisko z elektrowniami. Dlatego nie można podejść do tego zwrotem "zwykle porównuje", bo to nie ekonomia przecie - nie PKB liczymy.

21 minutes ago, pogo said:

Więc rzeczywiście piorun ma sporo mocy, ale wciąż mało energii.

Literalnie. I dlatego musielibyśmy (licząc wg wzorca @Slawko) wziąć piorun bijący non-stop przez rok. 

24 minutes ago, pogo said:

Średnio w każdej sekundzie, ana całym świecie uderza około 100 piorunów. Średnio jakieś 2 w każdy 1km2 rocznie.
(źródło: http://www.robertdee.pl/energia-piorunow/).
Czyli za powyższym źródłem: Gdyby ograniczyć się z przechwytywaniem piorunów na terenie Polski dałoby to 6%. Jednak tylko ok 1% energii pioruna dociera do powierzchni Ziemi, reszta idzie w hałasowanie i grzanie.

 Ale 1% energii czy mocy?   No i dlaczego mamy pomijać energię rozproszoną po drodze od chmury do gleby?   Bierzemy całego pierona! :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Kilka lat to wkuwałem na kilku kierunkach

To raz na jednym nie wystarczyło? I ze zrozumieniem zamiast wkuwania?
 

8 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Banach był nauczycielem, mojego nauczyciela. Nauczycielem drugiego był osobiście Dziadek E.  

Nie przejmuj się, ja też haki łapałem.
 

8 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:
11 godzin temu, Daniel O'Really napisał:

rzucasz tezami nieraz wprost odbiegającymi od naukowego konsensusu i odmawiasz ich obrony

(...)
Konsensus mnie wkurza. Tam, gdzie jest, konczy się dyskusja. Zaczyna się potakiwanie i wzajemne oklaski.

Niezależnie od takich czy innych stanów emocjonalnych, dobrze jednak w dyskusjach w miarę wyraźnie oddzielać to, co jest jakimś tam konsensusem w środowiskach naukowych, od własnych pomysłów, być może nawet dobrych, ale nie podpartych mocną argumentacją, nadającą się do oceny (to minimum). Bo to nie konsensus zamyka dyskusję (praktycznie zawsze są jakieś luki), a blablanie cioci Jarci.
 

7 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Bierzemy całego pierona!

Całego nie można, bo część idzie w piz.., no tego, w Kosmos znaczy się.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:
15 godzin temu, pogo napisał:

Jak piszesz o energii, to zwykle porównuje się to do rocznej produkcji energii elektrycznej. Jednak nagle wychodzi na to, że chodziło Ci o moc. 

Tak. Ale to skrót był. 

Jarku. Być może masz dobre intencje, a twoim problemem jest przede wszystkim to, że wyrażasz się zbyt mało precyzyjnie. W efekcie dajesz innym pole do zupełnie innej interpretacji niż to co miałeś na myśli. Niestety w nauce nie ma miejsca na domysły i skróty myślowe. Musisz być bardziej precyzyjny. W przeciwnym wypadku szybko dojdzie do nieporozumień. Efekt jest taki, że oskarżany jesteś o pisanie bzdur. Potem zaczynasz się tłumaczyć i plątać.

Jeśli chodziło ci o moc wydzieloną przez wszystkie elektrownie świata w tym samym czasie co trwa pojedyncze wyładowanie atmosferyczne, to może być w tym trochę prawdy. Idąc za danymi z Wikipedii, policzmy:

Całkowita energia pioruna to 140kWh, a czas trwania to ... i tu jest problem. Czas wyładowania to kilkadziesiąt milionowych części sekundy, ale skoro mówimy o całkowitej energii, to musimy przyjąć całkowity czas trwania pioruna, a Wikipedia podaje, że zanik przepływu prądu następuje zwykle po kilkuset milionowych części sekundy, czyli przyjmijmy, że jest to od 0,0001s do 0,0005s

I teraz 26PWh /365/24/3600 daje nam ok. 824455 kWh energii wyprodukowanej w ciągu sekundy przez wszystkie elektrownie świata.

A w czasie wyładowania jednego pioruna jest to (mnożymy przez czas trwania pioruna) od ok. 82,5kWh do ok. 412kWh.

Całkowita energia pioruna (140kWh) mieści się więc w tych granicach. Ale czy jest większa od energii wyprodukowanej w czasie trwania pioruna, to zależy od tego jaki jest rzeczywisty czas trwania pioruna.

Mam nadzieję, że nie pomyliłem nic w tych wyliczeniach. Jakby co, to proszę mnie poprawić.

 
Edited by Sławko

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 5/20/2020 at 4:22 AM, ex nihilo said:

To raz na jednym nie wystarczyło? I ze zrozumieniem zamiast wkuwania?

Gdybyś był kiedyś na studiach, to wiedziałbyś, że o tym decyduje wykładowca i stopień jego aspergera. ;)

A serio: inaczej się wykładało obwody na UJ, a inaczej na drutach. Bardzo inaczej. Więc nie wystarczyło raz (z mojej własnej woli).

On 5/20/2020 at 11:50 AM, Sławko said:

Być może masz dobre intencje, a twoim problemem jest przede wszystkim to, że wyrażasz się zbyt mało precyzyjnie. W efekcie dajesz innym pole do zupełnie innej interpretacji niż to co miałeś na myśli. Niestety w nauce nie ma miejsca na domysły i skróty myślowe.

Nie zaprzeczam temu, że nie pisze precyzyjnie (nawet nie miałem takiej intencji, co przeciez od razu widać, bo wprost pisałem, że "z pamięci"). Ad ostatniego zdania: wg mnie nauka zaczyna się od domysłu i skrótu, by potem przejść do szukania  zdefiniowania problemu (precyzji) i znalezienia dowodu.

On 5/20/2020 at 11:50 AM, Sławko said:

Mam nadzieję, że nie pomyliłem nic w tych wyliczeniach.

Twoje obecne wyliczenia uważam za poprawne.   Gwoli uściślenia: 

1.  gdy napisałem o porównaniu pioruna z elektrowniami, to bazowałem na mojej pamięci opisu tego zjawiska ze studiów. A to było w czasach, gdy zuzycie energii było odrobine inne niz dzisiaj.

2. piorun to tak trudne zjawisko, że do dzisiaj nie jest całkowicie zdefiniowany. Ostatnia moja rozmowa (kilka lat wstecz) z ekspertem od wyładowań zakończyła się jego konkluzją, że dalej poruszamy sie po omacku w tej materii.

3. nie umiem odpowiedzieć bez szukania, czy te hipotetyczne 140kWh obejmuje samo wyładowanie elektryczne, czy też straty na plazmę. Jeśli pomija straty na plazmę, to należałoby te dane doliczyć, bo "nie piorun winien", że mu sie ośrodek przegrzewa :-)

Ale do clue wracając:  czy dalej wydaje się Panom, że produkcja energii/pyłu/freonu/ozonu...   przez sapiensa ma aż taki wkład w ocieplenie?   

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

TAK.

Ograniczę się do samego CO2. Dołożyliśmy swoją cegiełkę do światowej produkcji tego gazu i to większą niż wielu uważa, ale nadal to pewnie jakieś 5% (brak źródeł, zupełnie strzelam, gdzieś widziałem taką liczbę, ale może chodziło o pyły, w jakimś konkretnym miejscu). Do tego pozbawiliśmy biosferę znaczącej ilości organizmów, które do tej pory równoważyły produkcję CO2 przez inne organizmy i procesy naturalne. 

Nawet stosunkowo niewielki wkład do zrównoważonego układu może go wybić ze stanu stabilnego, a ekosystem nie jest jakoś szczególnie stabilny sam z siebie.

Czuję się jakbym opisywał sytuację gdy w dołku od dawna leży piłka i nawet trzęsienia ziemi jej nie są w stanie jej stamtąd wyrzucić, ale przychodzi dziecko, kopie piłkę i ona już wypada. A teraz dziecko się tłumaczy, że to kopnięcie było bez znaczenia, bo przecież ma dużo mniej siły niż trzęsienie ziemi...

 

BTW: Odnośnie tych wzrostów nagrzewania Ziemi przy spadku aktywności Słońca:
Trafiłem przypadkiem na wykresy emisji ciała doskonale czarnego i jakoś nie zauważyłem tam by spadek temperatury podnosił emisję w niższych częstotliwościach fal elektromagnetycznych. Raczej niskie częstotliwości cały czas rosną wraz ze wzrostem temperatury, ale przybywa i pojawiają się coraz bardziej energetyczne fale oprócz tego. Do tego zmiany w aktywności Słońca nie powodują aż tak znaczących zmian w temperaturze jego korony, to nie są zmiany kilkukrotne, a ledwo o kilka procent. Nie chcę tu się wypowiadać za naukowców, ale moim osobistym zdaniem to jednak spadek aktywności Słońca => spadek temperatury na Ziemi. Nie wykluczam, że się mylę, a model ciała doskonale czarnego nie jest właściwy przy badaniu gwiazd.

Edited by pogo
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, pogo napisał:

TAK.

DOKŁADNIE. Dość trywialny link:
https://en.wikipedia.org/wiki/Carbon_cycle
Przyznam, że z pewną niechęcią piszę, bo pisałem (nie tylko ja) w tej kwestii już nie raz. Taki magiczny termin (dla niektórych zapewne) jak homeostaza (znów ciężko, bo pewnie zbytnie skrzywienie biol-chem jako średniej na forum ;)). Homeostaza odniesiona do układu jakim jest nasza cudowna atmosfera "jakoś działa" (przynajmniej działała). Wszystko wskazuje jednak na to, że obecnie już nie ma szans. Jest to całkowicie zgodne z tym, co wiemy jeszcze z czasów, gdy nie funkcjonował termin informatyka, choć pojawił się już inny, czyli cybernetyka. Każdy (działający) homeostat ma pewien zakres parametrów, w którym regulacja jest możliwa.

5 godzin temu, pogo napisał:

Raczej niskie częstotliwości cały czas rosną wraz ze wzrostem temperatury,

Jeśli mówimy o BB, to dokładnie tak jest. To dość prosta funkcja, którą każdy może sobie wyrysować:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Plancka
(dla "wzrokowców" są tam odpowiednie obrazki)

5 godzin temu, pogo napisał:

Nie wykluczam, że się mylę, a model ciała doskonale czarnego nie jest właściwy przy badaniu gwiazd.

Zdecydowanie. ;)
Dodam tylko, że gdyby nie ten model, to dziś nie bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy. Pierwsze modele atmosfer gwiazdowych (kuuupa lat temu) zakładały właśnie BB, i choć nie jest to prawda, to bardzo wiele już na wstępie wyjaśniły. Diabeł oczywiście tkwi w szczegółach, dlatego grzeją się nam superkomputery. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zanim Mars stał się tak suchy, jak obecnie, panujące na nim warunki kilkukrotnie zmieniały się między wilgotnymi a suchymi. Takie wnioski płyną z analizy zdjęć o wysokiej rozdzielczości wykonanych przez teleskop znajdujących się na pokładzie łazika Curiosity. Obrazy te pozwoliły na zapoznanie się ze strukturą Mount Sharp, góry o 6-kilometrowej wysokości położonej w centrum Krateru Gale.
      Po raz pierwszy dysponujemy takimi szczegółami wypiętrzenia na Marsie. Pozwala nam to obserwować bardzo stare skały, mówi William Rapin z Instytutu Badań Astrofizycznych i Planetarnych z Francji, który wraz z kolegami z USA analizował obrazy. Skały te pochodzą sprzed ponad 3,5 miliarda lat, z krytycznego okresu, gdy na Marsie wciąż znajdowała się woda, ale już zachodziły na nim olbrzymie globalne zmiany klimatyczne.
      Warstwy położone u podnóża Mount Sharp noszą cechy warstw, które formowały się w jeziorze. Jednak nad nimi widać warstwy, których wygląd sugeruje, iż powstały w środowisku pustynnym. Jeszcze wyżej położone warstwy wskazują na istnienie wilgotnego klimatu w czasie ich formowania się. Nad nimi zaś naukowcy zauważyli warstwy pochodzące z czasów, gdy na Marsie było sucho.
      Należałoby się spodziewać, że Mars wysychał stopniowo w miarę przesuwania się w czasie. Tymczasem widać, że następował powrót do bardziej wilgotnych czasów. To bardzo ekscytujące i interesujące odkrycie, mówi Christian Schroeder z University of Stirling.
      Łazik Curiosity, który wylądował na Marsie w 2012 roku, ma wjechać na Mount Sharp i ją badać. Być może uda się dzięki temu zbadać, co powodowało tego typu zmiany klimatu na Marsie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dotychczas żyliśmy w przeświadczeniu, że po pożarach lasy się odrodzą, mówi Camille Stevens-Rumann z Colorado State University, która specjalizuje się w badaniu odradzania się środowiska naturalnego po różnego typu zaburzeniach. Od kilka lat uczona obserwuje jednak, że coraz częściej lasy nie odrastają.
      Stevens-Rumann wie, że w niektórych częściach świata, jak np. na zachodzie Ameryki Północnej, pożary są potrzebne, by zginęły mniejsze drzewa, robiąc miejsce dla innych. Inne gatunki potrzebują pożarów, by uwolnić nasiona. Jednak w 2013 roku uczona zauważyła pewne niepokojące zjawisko, a przeprowadzona przez nią analiza w różnych miejscach Gór Skalistych potwierdziła jej podejrzenia – około 30% lasów, które spłonęło od roku 2000 nie zaczęło się odradzać. Miejsce drzew zajmują krzewy.
      Kolejne badania potwierdzają te spostrzeżenia. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzi koniec lasów, jakie znamy. Na przykład Parks, Dobrowski, Shaw i Miller (2019) stwierdzają, że w wyniku zmian klimatu do roku 2050 w Górach Skalistych może nie odrodzić się 15% lasów pochłoniętych przez pożary. Z kolei międzynarodowy zespół naukowy doszedł w ubiegłym roku do wniosku, że roku 2100 w kanadyjskiej prowincji Alberta może zniknąć połowa lasów. Taki sam los może spotkać 30% lasów w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych.
      Teraz jest dobry czas, by zwiedzić nasze parki narodowe z ich wielkimi drzewami. To jak zwiedzanie Glacier National Park, możliwość zobaczenia lodowców zanim znikną, mówi Nate McDowell z Pacific Northwest National Laboratory, który twierdzi, że w ciągu najbliższych 3 dekad z południowego-zachodu USA zniknie ponad połowa drzew iglastych.
      Podobne zjawisko obserwuje się w Amazonii, lasy na Syberii muszą sobie radzić z coraz wyższymi temperaturami. Mniej narażone są obecnie lasy w strefie umiarkowanej w Europie, ale i one wykazują pierwsze niepokojące objawy. Niewykluczone, że za około 20 lat i polskie lasy będą przeżywały podobne problemy.
      Jak podkreślają specjaliści, lasy nie znikną w ogóle. Przejdą one znaczące zmiany. Na wielu obszarach znikną występujące tam obecnie gatunki.
      O możliwości masowego wymierania drzew wspomina się już w pierwszym raporcie IPCC z 1990 roku. Scenariusz ten zaczyna się sprawdzać, a obecnie wielu specjalistów najbardziej martwi się drzewami w Kalifornii.
      Od 2010 roku w parkach narodowych Kalifornii zginęło 129 milionów drzew. Na południu gór Sierra Nevada zniknęła niemal połowa lasów. Naukowcy na całym świecie stwierdzają, że w niektórych miejscach stref umiarkowanej i tropikalnej wymieranie drzew jest obecnie co najmniej 2-krotnie szybsze niż kilka dekad temu. W Amazonii wydłużyła się pora sucha, w niektórych miejscach doszło do zmniejszenia opadów. To zaś powoduje, że wymierają drzewa lubiące wilgoć, a dobrze radzą sobie te, które wolą bardziej suchy klimat. Niektórzy naukowcy obawiają się, że w wyniku zmian klimatu i wycinaniu drzew, dojdzie do załamania dużych połaci lasów deszczowych i zamiany ich w sawanny.
      W środkowej Syberii obserwuje się szybkie wymieranie drzew iglastych. Borealny las iglasty się rozpada. Pytanie, co go zastąpi, zastanawia się profesor Dennis Murray z kanadyjskiego Trent University.
      Niepokojące sygnały nadchodzą też z Europy. W 2018 roku wysokie temperatury i brak opadów spowodowały masową śmierć wielu gatunków drzew. Rząd Niemiec informował, że ponownie zalesić trzeba około 2500 km2 lasów. To było niespodziewane wydarzenie, do którego doszło w klimacie umiarkowanym, gdzie nikt się tego nie spodziewał.
      Specjaliści, którzy zajmują się badaniem drzew i lasów są też sceptyczni wobec planów masowego sadzenia drzew, które mają pochłaniać dwutlenek węgla. Takie plany mogą nie wypalić z jednej prostej przyczyny: warunki środowiskowe zmieniły się na tyle, iż drzewa te nie wyrosną.
      Faktem jest też, że niektóre gatunki wymierają w jednych miejscach, ale zmieniają swoje zasięgi, przenosząc się bardziej na północ i wyżej, gdzie w przeszłości było dla nich zbyt chłodno. Jednak problem w tym, że wzrost drzew, powstanie ekosystemu leśnego wymaga setek lat. W tak szybko zmieniających się warunkach jak obecnie, nie ma na to czasu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Plankton morski, który stanowi podstawię wielu ekosystemów, wytwarza około połowy tlenu na Ziemi i reguluje poziom dwutlenku węgla w atmosferze, może być zagrożony wyginięciem wskutek ocieplania się klimatu. Do takich wniosków doszedł zespół pracujący pod kierunkiem doktorantki Sarah Trubovitz z University of Nevada w Reno. Wyniki badań zostały opublikowane na łamach Nature Communications.
      Z badań wynika, że najbardziej zagrożony jest plankton zamieszkujący okalające Antarktydę wody Oceanu Południowego. Naukowcy przyjrzeli się bardzo rozpowszechnionemu planktonowi z gromady promienic oraz ich reakcji na zmiany temperatury wody. Zbadali skamieniałości pochodzące z neogenu. To młodszy okres kenozoiku, trwający od 23 do 2,5 miliona lat temu. Dzieli się na miocen i pliocen.
      Przeprowadzone badania wykazały, że duże zmiany temperatury wody prowadziły do olbrzymich spadków bioróżnorodności polarnych promienic. Odkrycie to stoi w sprzeczności z dotychczasowymi przypuszczeniami mówiącymi, że w przeszłości, podczas dużych zmian temperatury, plankton migrował, by znaleźć odpowiednie dla siebie warunki. Okazuje się jednak, że najbardziej prawdopodobnym skutkiem ogrzewania się wód oceanicznych będzie wyginięcie wielu gatunków promienic.
      Obecnie w wodach Oceanu Południowego żyje około 100 gatunków promienic. Wiele z nich nie będzie w stanie przeżyć ocieplającego się klimatu. Wyginięcie tych promienic znacząco zmniejszy bioróżnorodność ekosystemów w oceanie na wysokich szerokościach geograficznych. Co więcej, prognozy przewidują, że w ciągu najbliższych 300 lat ocieplenie na tych szerokościach geograficznych będzie tak duże, jak duże było tam ochłodzenie w ciągu ostatnich 10 milionów lat. Jako, że zmiany te będą zachodziły tak szybko, w wyniku ewolucji nie powstaną nowe gatunki, które zdążą zastąpić te, które będą wymierały. Zbyt mało wiemy o interakcjach pomiędzy poszczególnymi gatunkami planktonu by przewidzieć, co dokładnie się stanie. Możemy jednak przypuszczać, że zniknięcie wielu gatunków promienic wywoła reakcję w całym łańcuchu pokarmowym ekosystemu morskiego, ostrzega Trubovitz.
      Młoda uczona rozpoczęła swoje badania z zamiarem stworzenia pierwszego kompletnego spisu tropikalnych promienic żyjących na przestrzeni 10 milionów lat pomiędzy neogenem a czwartorzędem. Podobny spis dotyczący polarnych promienic został stworzony w 2013 roku przed doktora Johana Renaudie. Wówczas to okazało się, że gdy Ziemia ochłodziła się przed milionami lat, z Oceanu Południowego zniknęło wiele gatunków promienic. Jednak Renaudie nie był w stanie stwierdzić czy – jak podejrzewali ekolodzy – promienice migrowały w cieplejsze regiony, czy też wyginęły.
      Trubovitz, korzystając z pomocy doktorów Paula Noble z University of Nevada oraz Dave'a Lazarusa z berlińskiego Muzeum Przyrody, rozpoczęła proces identyfikowania i katalogowania dziesiątków tysięcy skamieniałych promienic. Chciała sprawdzić, czy znajdzie wśród nich gatunki z regionów polarnych, których zniknięcie odnotował Renaudie.
      Przez rok Trubovitz stworzyła pierwszy kompletny katalog tropikalnych promienic. Odkryła przy tym nowe nieznane dotychczas gatunki. Później porównała swój katalog z katalogiem Renaudie'go i stwierdziła, że zdecydowana większość gatunków promienic, które zniknęły z regionów polarnych, nie występuje w obszarach cieplejszych. Promienice nie migrowały, a wyginęły.
      Byłam zaskoczona faktem, jak niewiele polarnych gatunków było w stanie skolonizować cieplejsze wody. Stało się tak, mimo że zmiany zachodziły powoli, przez miliony lat, a habitaty cieplejszych i chłodniejszych wód były ze sobą połączone prądami oceanicznymi. Spodziewaliśmy się, że więcej gatunków promienic wykorzysta te prądy, by – w obliczu ochładzającego się klimatu – przenieść się w obszary o odpowiadających im temperaturach. Okazuje się, że nie były w stanie tego zrobić i wyginęły, mówi uczona.
      Trubovitz i jej koledzy sprawdzili też, czy ochładzający się klimat spowodował spadek bioróżnorodności wśród tropikalnych gatunków promienic. Wiemy bowiem, że ochłodzenie dotknęło wówczas też tropików, chociaż w stosunkowo niewielkim stopniu. Spodziewaliśmy się, że wśród tropikalnych promienic zaobserwujemy podobny wzorzec reakcji co wśród promienic polarnych. Być może proporcjonalny do spadku temperatury, jakiego doświadczyły tropiki. Okazało się jednak, że nic takiego nie miało miejsca. Wydaje się zatem, że promienice są odporne na niewielkie zmiany, ale gdy zostanie przekroczona granica tolerancji, dochodzi wśród nich do znaczących spadków bioróżnorodności, dodaje.
      Badania te pokazują, że wiele gatunków polarnego planktonu jest szczególnie narażonych na wyginięcie. Prognozuje się bowiem, że bieguny mogą się ocieplić nawet o 7–10 stopni Celsjusza. Nie wiemy też, co taka zmiana oznacza dla promienic zamieszkujących regiony polarne. W badanym okresie zmiany temperatury na Ziemi nie wpłynęły na ich bioróżnorodność, jednak trzeba pamiętać, że mówimy tutaj o 10 milionach lat, zatem organizmy te miały czas, by do tych zmian się dostosować. W skali milionów lat promienice są w stanie poradzić sobie ze ociepleniem o 3 stopnie Celsjusza. Nie są zdolne reagować błyskawicznie, dodaje Trubovitz.
      Szczegóły badań zostały opublikowane w artykule Marine plankton show threshold extinction response to Neogene climate change.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...