Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

45 minut temu, Jajcenty napisał:

A poważnie, jak mierzycie sztywność przestrzeni? Podatnością na ugięcie? Byle ziarnko maku ugina, więc tego... domagam się wyjaśnień!

To une mierzo, a nie jo!
A właściwie nie mierzą, tylko liczą na robalach OTW. Nie mam teraz czasu, jutro spróbuję wrzucić linka.
Ziarnko maku ugina przestrzeń, ugnie też diament, i to 1019 bardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Jajcenty napisał:

Czyli, że dźwięk w przestrzeni leci jakieś 1.8e23 m/s ? Pieruńsko szybko.

Chyba wiesz, że prędkość dźwięku zależy od gęstości, a nie od sztywności. A przestrzeń nie ma żadnej gęstości, dopiero to, co w niej jest może ją mieć...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.05.2020 o 22:24, Jajcenty napisał:

Czyli, że dźwięk w przestrzeni leci jakieś 1.8e23 m/s ? Pieruńsko szybko.

Na upartego jako "dźwięk" w przestrzeni (naszej) można uznać fale grawitacyjne, czyli wyjdzie c.
 

W dniu 18.05.2020 o 23:17, ex nihilo napisał:

Nie mam teraz czasu, jutro spróbuję wrzucić linka.

Nie mogę znaleźć, chyba to było w Delcie, ale... Jeśli znajdę to wrzucę.
 

16 godzin temu, pogo napisał:

Chyba wiesz, że prędkość dźwięku zależy od gęstości, a nie od sztywności.

Od jednego i drugiego, z tym, że gęstość -, sztywność +. To najogólniej, bo jeszcze od stanu skupienia, struktury, temperatury...

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, pogo napisał:

Chyba wiesz, że prędkość dźwięku zależy od gęstości, a nie od sztywności. A przestrzeń nie ma żadnej gęstości, dopiero to, co w niej jest może ją mieć...

Zdaje się, że gęstość nie jest decydująca, rtęć i woda mają podobną prędkość dźwięku mimo znacznej różnicy gęstości. Ebonit 1.2 g/cm3, a przywołany tu diament to 3.5 g/cm3 

rtęć – 1500 m/s, woda – 1500 m/s,  ebonit – 2400 m/s,  diament – 18 000 m/s

Formalnie masz rację. Ponieważ gęstość jest w mianowniku trzeba ustalić jaka jest gęstość Wszechświata bo może się okazać, że dźwięk z tachionami lata - po drugiej stronie c.

 

3 godziny temu, ex nihilo napisał:

Na upartego jako "dźwięk" w przestrzeni (naszej) można uznać fale grawitacyjne, czyli wyjdzie c.

Analogia fal grawitacyjnych przemawia do mnie, poszukam sobie modułu ściśliwości.

Tak przy okazji: powiedzmy że mamy kulkę materii na granicy kolapsu grawitacyjnego, czy fala grawitacyjna może wyzwolić zapaść do BH? Jak by nie patrzeć mamy chwilowy wzrost gęstości :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuje panom za przedstawione stanowiska w odpowiedzi na postawione pytanie „jak panie i panowie

rozumieją to co określamy „pustą przestrzenią- próżnią”.

Przedstawie poniżej mój punkt widzenia „pustej przestrzeni- próżni”.

Pusta przestrzeń nie jest to NIC, nie jest też wyłącznie NICZYM. W naszym 3 wymiarowym wszechświecie jest to tylko pusta przestrzeń- próżnia nie wypełniona cząstkami materii. Ale próżnia posiada jednak mierzalne właściwości elektryczne i magnetyczne i ulega odkształcaniu przez silę grawitacji i oddziaływuje na zjawiska i zdarzenia w niej zachodzące.

Fale radiowe, fotony i cząstki materii nie mogą dlatego poruszać się szybciej niż 300 tys km/s bo to ich maksymalna prędkość, tylko dlatego że pusta przestrzeń- próżnia na więcej nie pozwala tak jak nie pozwalają atomy węgla w diamencie na więcej niż 125 tys km/s.

Zapytacie co z tego wynika, a to że mamy wyjaśnienie dlaczego pary atomów splątanych oddalonych na duże odległości reagują na zmiany natychmiast-szybciej niż biegnie światło i żadne przeszkody nie stanowią bariery w tej komunikacji. Bo komunikacja realizuje się poza „pustą przestrzenią- próżnią” w innym wymiarze gdzie pusta przestrzeń- próżnia nie narzuca swych ograniczeń.

Można przyjąć ze pusta przestrzeń- próżnia mimo ze niewidoczna bo przezroczysta i niedotykalna jest jednak bytem fizycznym, a skoro tak to można wytworzyć i zlikwidować „pustą przestrzeń- próżnię”. Opanowanie tych możliwości to podróże bez granic.

Ale aby nie odrywać się zbytnio od rzeczywistości pozdrawiam wszystkich dziękuję za możliwość wymiany myśli i spostrzeżeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, Jajcenty napisał:

Tak przy okazji: powiedzmy że mamy kulkę materii na granicy kolapsu grawitacyjnego, czy fala grawitacyjna może wyzwolić zapaść do BH? Jak by nie patrzeć mamy chwilowy wzrost gęstości

Tak prosto to raczej nie wyjdzie, ale gdyby ustawić odpowiednią konfigurację faz kilku fal z różnych kierunków, to może by się udało. Dodatkowy problem z tą kulką na granicy kolapsu... Żeby ta granica była wystarczająco cienka i trwała, by chyba trzeba wywalić z kulki całą wewnętrzną dynamikę. No ale próbuj, może Ci się uda ;)

A przy okazji - jak dzisiaj ciąłem pokrzywy do suszenia na (tfu!) zimę dla moich idiotek (kur znaczy się), to mi się zaczęło kombinować, czy by się dało zrobić czarną z samej energii fal grawitacyjnych odpowiednio w jedno miejsce wtentegowanych. Nie wiem czy cały Wszechświat by do takiej zabawy wystarczył, bo przestałem kombinować, kiedy sierpem po paluchu sobie dałem (pancerna rękawica na szczęście wytrzymała)... Ale i bez tego bym nie wykombinował, czyli... :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 5/20/2020 at 12:04 PM, Ryszard &ska said:

dlaczego pary atomów splątanych oddalonych na duże odległości reagują na zmiany natychmiast-szybciej niż biegnie światło i żadne przeszkody nie stanowią bariery w tej komunikacji

Zaproponuję Ci eksperyment mentalny:  bierzemy dwie splątane cząstki ("bliźnięta jednojajowe" :-)  ).  Jedną zostawiamy na Ziemi; drugą wystrzeliwujemy w Kosmos z prędkością przyświetlną (np 0,9 c)  Po czasie T1 zmieniamy stan cząstki A; zgodnie z pewnymi postulatami cząstka B powinna tez zmienic stan na identyczny. Powtarzamy zmiane stanu (starzenie się) n-razy.

I teraz jest problem, bo przecież cząstka A jest na ziemi (starzeje się), a B leci z przyświetlną (nie starzeje się). No, ale są splątane kwantowo, więc starzeja się identycznie.

...i co teraz???

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 20.05.2020 o 12:04, Ryszard &ska napisał:

Zapytacie co z tego wynika, a to że mamy wyjaśnienie dlaczego pary atomów splątanych oddalonych na duże odległości reagują na zmiany natychmiast-szybciej niż biegnie światło i żadne przeszkody nie stanowią bariery w tej komunikacji.

W pewnym sensie to nie jest prawda, splątane atomy nie przesyłają informacji pomiędzy sobą. Przede wszystkim nie dałoby się ustalić co jest źródłem a co odbiornikiem, relacja przyczynowo skutkowa nie jest określona. Z drugiej strony mamy coś takiego: https://en.wikipedia.org/wiki/ER%3DEPR
 

1 godzinę temu, Jarosław Bakalarz napisał:

I teraz jest problem, bo przecież cząstka A jest na ziemi (starzeje się), a B leci z przyświetlną (nie starzeje się). No, ale są splątane kwantowo, więc starzeja się identycznie.

Bardzo chętnie dowiem się, jak poznać wiek cząsteczki :P
 

W dniu 18.05.2020 o 20:39, Astro napisał:

Widzisz, gdybym nie był w 150% hetero, to zakochał bym się w tobie.

Więzienia są pełne 150% a nawet 200% mężczyzn.

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, peceed napisał:

Z drugiej strony mamy coś takiego: https://en.wikipedia.org/wiki/ER%3DEPR

To nawet nie jest konieczne, jeśli nasza przestrzeń ma jakieś nierozwinięte wymiary to te wszystkie splątane cząstki są bardzo blisko siebie* i mogą wymieniać informację. Jeśli np. spin jest niezdeterminowany to paradoks EPR przestaje być paradoksem. Nie ma zmiennych ukrytych, ale tak naprawdę wszyscy mieszkamy w tym samym miejscu :D

Godzinę temu, peceed napisał:

Bardzo chętnie dowiem się, jak poznać wiek cząsteczki

To proste, liczysz obroty/drgania kwarków w środku. Widziałem na rysunku - one (te kwarki) są połączone takimi maleńkimi sprężynkami. A poważnie, możemy użyć czegoś nietrwałego i porównywać czasy połowicznej przemiany. 

*wszyscy zajmujemy to samo miejsce - creepy....

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, peceed said:

Bardzo chętnie dowiem się, jak poznać wiek cząsteczki

Rozmawiamy w kategoriach eksperymentu myślowego; nie musimy od razu szukać reprezentacji. Ale - próbując odpowiedzieć na Twoje pytanie - z dekade temu grupka śmiałków zakodowała Mone Lisę na 21 atomch tlenu i była w stanie odtworzyc obraz (dekodować). Moglibyśmy przyjąć (w ramach eksperymentu), że starzeniem nazwiemy utratę informacji przez spiny w zakodowanym obrazie. Miarą starzenia byłoby zatarcie szczegółu zdekodowanego obrazu.

1 hour ago, Jajcenty said:

jeśli nasza przestrzeń ma jakieś nierozwinięte wymiary to te wszystkie splątane cząstki są bardzo blisko siebie* i mogą wymieniać informację. Jeśli np. spin jest niezdeterminowany to paradoks EPR przestaje być paradoksem. Nie ma zmiennych ukrytych, ale tak naprawdę wszyscy mieszkamy w tym samym miejscu

Nie śmiałbym sie z tego. To może akurat być prawda :-) Może nie taka dosłowna, ale jednak prawdziwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.05.2020 o 16:45, Jajcenty napisał:

to paradoks EPR przestaje być paradoksem

Ale tu nie ma żadnego paradoksu... No chyba, że paradoks zapuszkowanego umysłu, który nie przyjmuje FAKTÓW. ;)

W dniu 21.05.2020 o 16:45, Jajcenty napisał:

możemy użyć czegoś nietrwałego i porównywać czasy połowicznej przemiany

Tu właśnie pies jest pogrzebany. Jaki jest czas połowicznego rozpadu czegoś, co może jest wiecznie trwałe, a może wiecznie zmieniające się? Cinżka sprawa Panie...

 

W dniu 18.05.2020 o 22:24, Jajcenty napisał:

domagam się wyjaśnień!

Widzę, że Nihilo "się leni" (pewnie korzysta jeszcze z ciepełka przeczuwając, że upały tuż tuż*... ;)).
Najkrócej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Tensor_sztywności
* wczoraj wpadłem z aparatem nad ciekawy stawik, ale tarlaki jakoś nie bardzo się rozkręcają... za zimno**. :unsure:
** co również (jak najbardziej) może tłumaczyć Nihilo.

P.S. z prędkością dźwięku nie jest tak prosto; nie warto przekładać poglądowych modeli prędkości w "jakimś gazie" na inne ośrodki. Ot poglądowo***:
https://en.wikipedia.org/wiki/Speed_of_sound#Speed_of_sound_in_solids
*** Oczywiście daleki jestem od przyjęcia, że przestrzeń to ciało stałe... :D

Całkiem na marginesie dodam, że jako ignorant jestem zdumiony tym, jak "pusta przestrzeń" pełna jest dziwadeł. Dodanie do nich jeszcze prędkości dźwięku to już (jak dla mnie) zbyt prorocza myśl.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.05.2020 o 17:50, Jarosław Bakalarz napisał:

Moglibyśmy przyjąć (w ramach eksperymentu), że starzeniem nazwiemy utratę informacji przez spiny w zakodowanym obrazie. Miarą starzenia byłoby zatarcie szczegółu zdekodowanego obrazu.

To nie ma sensu. Na tylu poziomach że odpadam.

W dniu 21.05.2020 o 16:45, Jajcenty napisał:

jeśli nasza przestrzeń ma jakieś nierozwinięte wymiary to te wszystkie splątane cząstki są bardzo blisko siebie* i mogą wymieniać informację

Do tego potrzebne są wymiary niedorozwinięte.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minutes ago, peceed said:

To nie ma sensu. Na tylu poziomach że odpadam.

Sens jest duży: skoro nie możemy badać upływu czasu wprost (choćby zegarkiem) to musimy znaleźć metodę szacowania jego upływu i porównania z wzorcem. Tu kłania się statystyka. Nie wiemy które spiny utracą informację (porządek) ani kiedy, ale możemy zaobserwować skutek w postaci zatarcia się obrazu po odkodowaniu.

Inaczej: masz dwa znaczki pocztowe; jeden zostawiasz na ziemi, drugi wysyłasz w kosmos. Gdy wraca, porównujesz stopień zniszczenia obu. A nie stan jednego atomu/spinu czy czego tam innego kwantowo sparowanego.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, peceed napisał:

Do tego potrzebne są wymiary niedorozwinięte.

Niniejszym wymiary czują się dotknięte. Preferują określenie: rozwinięty inaczej. Istnienie spinów połówkowych każe mi powątpiewać w to, że nasza czasoprzestrzeń ma tylko 4 wymiary.

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, Jarosław Bakalarz napisał:

skoro nie możemy badać upływu czasu wprost (choćby zegarkiem) to musimy znaleźć metodę szacowania jego upływu i porównania z wzorcem.

W fizyce pewne ograniczenia mają charakter fundamentalny: pomysłowy Dobromir nie pomorze.

23 minuty temu, Jajcenty napisał:

Niniejszym wymiary czują się dotknięte. Preferują określenie: rozwinięty inaczej. Istnienie spinów połówkowych każe mi powątpiewać w to, że nasza czasoprzestrzeń ma tylko 4 wymiary.

Poprawność polityczna nie pomoże.
Zespół Calabiego-You to ciężki przypadek skrętu wymiarów, skutkujący skrajnym niedorozwojem. Pojawia się jeszcze w okresie przedinflacyjnym i może prowadzić do zwłóknienia całej przestrzeni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 hours ago, peceed said:

Zespół Calabiego-You to ciężki przypadek skrętu wymiarów, skutkujący skrajnym niedorozwojem. Pojawia się jeszcze w okresie przedinflacyjnym i może prowadzić do zwłóknienia całej przestrzeni.

Teraz ja pass-uję :-)

...był kiedyś (całkiem niedawno, nie minęło chyba 200lat) pewien profesor, Dyrektor Towarzystwa Astronomicznego, ktory przeszedł do histori nie swoimi odkryciami lecz zdaniem: "Nie ma żadnych kamieni spadających z nieba! Nawet gdyby taki kamień spadł mi pod nogi i nawet gdybym musiał przyznać, że to widzę, to musiałbym dodać, że i tak w to nie wierzę!!!"   :-)

12 hours ago, peceed said:

pewne ograniczenia mają charakter fundamentalny: pomysłowy Dobromir nie pomorze

Ja tez uważam, że na pewne ograniczenia Dobromir nie znajdzie leku. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja może jeszcze kilka spostrzeżeń.

1. Matematyka to nie fizyka.
2. Model poprawny obliczeniowo matematycznie nie oznacza, że jest prawdziwy.
3. Pan E. zaproponował EPZ w 1913 i nie uwzględnił go w OTW w 1916.
4. Obserwacje tzw. reliktowego promieniowania tła proszą się o opis zgodny z koncepcją EPZ.
5. Dokładanie do OTW energii próżni, to już zupełnie inny model niezgodny z OTW - łamiący aksjomat OTW.
6. Fali EM nie da się uwięzić. Póki co nikomu nie udało się zamknąć fali EM w magicznej skrzynce, zgasić światło, a fala ta odbijała by się od brzegów skrzynki w nieskończoność. Bez stratne odbicie nie istnieje - laboratoryjnie nikt go nie wytworzył. 
7. Nie zaobserwowano aby wszechświat miał krawędzie od których fale się odbijają i to bezstratnie. Co innego jakaś geometria nakładania się wszechświata - typu bieg po ziemi w około planty.  
9. Czas jest absolutny i nie zmienny jak postulował Newton.
10. Nie sądzę, aby ktoś z zacnych forumowiczów umiał mi podać definicję fizyczną czasu. Nie pytam jak się zlicza jabłka na wierzbie i jaki kolor mają tylko czym są jabłka. Nikomu nie uwłaczając coś tam bije dzwon ale nie wiadomo w którym kościele.
11. Światło ma różną prędkość w ośrodkach ponieważ ilość atomów na których odbywa się proces absorbcji i emisji oraz odległości od atomów są różne.
12. Każdy proces absorbcji i emisji to nowe źródło fali EM. 
13.  Już prędzej te hipotetyczne krawędzie są źródłem EM niż pułapką.
 14. Dlaczego elektron, proton, neutron, neutrino itd. się nie zapadają ? Gdy sobie odpowiecie na to pytanie dojdziecie do prostego wniosku, że ten sam proces odpowiedzialny za tworzenie materii wyklucza istnienie czarnych dziur o takich właściwościach jakie im się przypisuje.

To tak może na początek. Sama teoria zaprezentowana w artykule wydaje się być niezłym odlotem SF. Każde rozwinięcie OTW uwzględniające energię próżni należy nazwać zupełnie nowym modelem nie związanym z OTW

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wieloletnie obserwacje prowadzone za pomocą Very Large Telescope (VLT) potwierdzają, że gwiazda krążąca wokół supermasywnej czarnej dziury ulega precesji Schwarzschilda, zatem jej orbita jest zgodna z przewidywaniami ogólnej teorii względności Einsteina, a nie grawitacji Newtona. Jej kolejne orbity rysują rozetę.
      Ogólna teoria względności przewiduje, że związana orbita jednego obiektu krążącego wokół innego nie będzie zamknięta, jak wynikałoby z grawitacji newtonowskiej, ale będzie ulegała precesji w kierunku płaszczyzny ruchu. To słynne zjawisko, które po raz pierwszy zaobserwowano w przypadku orbity Merkurego wokół Słońca, było pierwszym dowodem na prawdziwość ogólnej teorii względności. Sto lat później obserwujemy ten sam efekt w ruchu gwiazdy wokół kompaktowego źródła sygnału radiowego Sagittarius A* w centrum Drogi Mlecznej. Te przełomowe badania potwierdzają, że Sagittarius A* musi być supermasywną czarną dziurą o masie 4 milionów mas Słońca, powiedział Reinhard Genzel, dyrektor Instytutu Fizyki Pozaziemskiej im Maxa Plancka i jeden z głównych autorów badań.
      Od 1992 roku międzynarodowy zespół naukowy prowadzony przez Franka Eisenhauera obserwuje gwiazdę S2 krążącą wokół czarnej dziury znajdującej się w centrum naszej galaktyki. W pobliżu Sagittarius A* znajduje się gęsta gromada gwiazd. Wyróżnia się w niej S2, która krąży wokół dziury, zbliżając się do nej na odległość około 120 jednostek astronomicznych. To jedna z gwiazd najbliższych tej czarnej dziurze. W miejscu, gdzie S2 podlatuje najbliżej Sagittarius A* prędkość gwiazdy wynosi niemal 3% prędkości światła (ok. 9000 km/s). Gwiazda okrąża dziurę w ciągu 16 lat.
      Orbity większości planet i gwiazd nie są kołowe, zatem raz są bliżej, a raz dalej od obiektu, wokół którego krążą. Orbita S2 ulega precesji, co oznacza, że z każdym okrążeniem zmienia się punkt, w którym gwiazda jest najbliżej czarnej dziury. W ten sposób gwiazda kreśli wokół niej kształt rozety. Ogólna teoria względności bardzo precyzyjnie przewiduje takie zmiany orbity, a przeprowadzone właśnie obserwacje dokładnie zgadzają się z teorią, dowodząc jej prawdziwości.
      To pierwszy przypadek zmierzenia precesji Schwarszschilda w przypadku gwiazdy krążącej wokół supermasywnej czarnej dziury. To bardzo ważne obserwacje, gdyż, jak mówią Guy Perrin i Karine Perrault z Francji, pasują do ogólnej teorii względności tak dobrze, że możemy ustalić ścisłe granice dotyczące ilości niewidocznego materiału, jak rozproszona ciemna materia czy mniejsze czarne dziury, znajduje się wokół Sagittarius A*.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach Astronomy & Physics.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Imperial College London opracowali teoretyczną koncepcję manipulowania światłem przechodzącym w pobliżu obiektu. To oznacza, że teoretycznie możliwe jest ukrycie przed obserwatorem rozgrywających się wydarzeń tak, by nie zdawał on sobie z tego sprawy.
      Jak wcześniej donosiliśmy, profesor John Pendry z UCL opracował ideę czapki-niewidki stworzonej z metamateriałów. Teraz zespół pracujący pod kierunkiem profesora Martina McCalla matematcznie rozszerzył pomysł Pendry'ego na ukrywanie całych zdarzeń, a nie tylko obiektów.
      Światło zwalnia gdy wnika w materiał. Jednak teoretycznie możliwe jest manipulowanie promieniami światła tak, by niektóre przyspieszały, a inne zwalniały - mówi McCall. Twierdzi on, że w ten sposób można spowodować, iż część światła dotrze do obserwatora przed zdarzeniem, a część się znacznie spóźni. W efekcie przez krótki czas wydarzenie nie będzie oświetlone i nie będziemy mogli go obserwować. To z kolei prowadzi do teoretyczej możliwości niezauważalnej dla obserwatora manipulacji energię, informacją i materią. Jak mówi McCall, gdy będziemy obserwowali osobę poruszającą się korytarzem, sprawi to na nas takie wrażenie, jakby używała ona znanego ze StarTreka transportera, gdyż nagle pojawi się w innym miejscu, niż była jeszcze przed chwilą. Teoretycznie osoba ta mogłaby zrobić coś, czego obserwator nie dostrzeże.
      Ukrywanie poruszających się ludzi to wciąż jedynie wizja z dziedziny science-fiction, jednak model zespołu McCalla może znaleźć praktyczne zastosowanie w optyce czy elektronice.
      Doktor Paul Kinsler opracował już prototypową architekturę dla łączy optycznych i układów logicznych, która korzysta z koncepcji McCalla. Pomysł Kinslera zakłada, że przesył danych mógłby zostać zatrzymany w celu przeprowadzenia obliczeń, których wyniki powinny dotrzeć wcześniej. Z punktu widzenia innych części układu scalonego czy sieci przetwarzanie informacji wyglądałoby na ciągłe. Uzyskano by w ten sposób "przerwanie bez przerwania". Alberto Favaro, jeden z członków zespołu badawczego, wyjaśnia to w ten sposób: wyobraźmy sobie kanał przesyłu danych komputerowych jako autostradę pełną samochodów. Chcemy, by przez autostradę przeszedł pieszy, ale by nie prowadziło to do zatrzymania ruchu. Spowalniamy więc samochody znajdujące się przed przejściem, a te, które są na nim i za nim, przyspieszamy. Tworzymy w ten sposób przerwę, którą pieszy może przejść. W tym samym czasie obserwator stojący na dalszym odcinku autostrady nie zauważy niczego oprócz płynnie poruszających się samochodów. Uczeni, tworząc swoją koncepcję, musieli zmierzyć się z problemem przyspieszenia przesyłanych danych bez naruszania praw teorii względności. Favaro poradził sobie z tym, projektując teoretyczny materiał, którego właściwości zmieniają się w czasie i przestrzeni.
      Jesteśmy pewni, że koncepcja czasoprzestrzennej czapki-niewidki otwiera przed nami wiele różnych możliwości. Jednak na obecnym etapie to praca czysto teoretyczna i musimy dopracować szczegóły potencjalnych zastosowań - mówi McCall.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Hipoteza holograficznego wszechświata, którą dwa lata temu zaproponował astrofizyk Craig Hogan z amerykańskiego FermiLab, wstrząsnęła naszym rozumieniem czasoprzestrzeni. Amerykański naukowiec zapostulował bowiem, że trzeci wymiar w zasadzie nie istnieje i jest jedynie holograficznym złudzeniem, które może nas mamić jedynie z powodu ograniczonej prędkości światła (dokładnie pisaliśmy o tym rok temu). Mimo kontrowersji zdobyła sobie popularność i uznanie wielu naukowców, rozwiązywałaby bowiem wiele zagadek i paradoksów, między innymi związanych z istnieniem czarnych dziur - od opisu których zresztą wzięła swój początek. Praktycznym skutkiem przyjęcia takiego modelu wszechświata jest to, że posiada on (podobnie do czarnej dziury) płaski, tak zwany horyzont zdarzeń, zaś całe wnętrze jest właśnie hologramem, będącym odbiciem informacji zapisanej na powierzchni horyzontu. Innym skutkiem takiej budowy wszechświata byłaby ziarnistość czasoprzestrzeni (co przeczy obecnemu pojmowaniu jej jako ciągłego kontinuum), podobna do ziarna obrazu na kliszy, czy pikseli obrazu komputerowego.
      Z obliczeń wynikałoby, że - jeśli jest to prawdą - to wielkość podstawowych elementów czasoprzestrzeni jest o całe rzędy wielkości większa od stałej Plancka i jest w zasięgu możliwych do zbudowania instrumentów pomiarowych. To właśnie jest obecnie celem Hogana. Konstruowany przez niego holometr będzie precyzyjnym interferometrem, podobnym do tych, wykorzystywanych do szukania fal grawitacyjnych, znacznie mniejszym, bo zaledwie czterdziestometrowym, ale za to bardziej czułym.
      W urządzeniu tym dwie precyzyjne wiązki lasera odbijają się od lustra i powracają, stanowiąc przyrząd czuły na najmniejsze zakłócenia. Takie zakłócenia, szum nieznanego pochodzenia, rejestrowany przez interferometry poszukujące śladu fal grawitacyjnych, uważany jest za poparcie teorii holograficznego wszechświata. Nowy projekt ma zweryfikować ten pogląd. Jeśli się powiedzie, szukanie fal grawitacyjnych okaże się bezcelowe, ale zyskamy odkrycie o wiele donioślejsze.
      Cała sztuka w konstrukcji holometru polegać będzie na odfiltrowaniu własnych szumów urządzenia. Craig Hogan wie, jak to zrobić i kończy się budowa jednometrowego, działającego modelu holometru. Docelowo gotowe urządzenie ma zacząć zbierać dane w przyszłym roku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najpopularniejsza i uznawana za obowiązującą (choć mająca już ciekawą konkurencję) kosmologiczna teoria Wielkiego Wybuchu jest dość trudna do eksperymentalnego potwierdzenia. Być może jednak coś da się w tej materii zrobić: na przykład wymodelować czasoprzestrzeń o innej liczbie wymiarów. Brzmi nierealnie? Nie dla współczesnej techniki!
      Na samym początku, jak sądzi część teoretyków, wszechświat nie musiał mieć takiej struktury, jaką dziś znamy: czyli trzech wymiarów przestrzeni i jednego wymiaru czasowego. Zamiast tego posiadał dwa wymiary przestrzeni i dwa wymiary czasu. Kiedy przekształcał się on w znaną nam strukturę czasoprzestrzeni, dodatkowe wymiary przewidywane przez teorię strun - jak sądzą fizycy - zwinęły się. Procesowi temu miałoby towarzyszyć zjawisko zwane Wielkim Błyskiem, czyli nagły wzrost radiacji. Przejście od takiego dziwnego wszechświata do nam znanego chce wymodelować eksperymentalnie para fizyków: Igor Smolyaninov z Uniwersytetu Maryland w College Park oraz Evgenii Narimanov z Uniwersytetu Purdue w West Lafayette, w stanie Indiana.
      Rozważywszy sposób rozchodzenia się fal elektromagnetycznych w takim dziwnym, przemieniającym się uniwersum dwaj panowie uważają, że da się go wywołać w rzeczywistości, na stole laboratoryjnym. Kluczem do tego miałyby być metamateriały, czyli materiały pozwalające precyzyjnie kontrolować sposób rozchodzenia się w nich światła.
       
      Naginanie czasoprzestrzeni w laboratorium?
       
      Metamateriały, o których niedawno pisaliśmy, dają nadzieję na powstanie niezwykłych przyrządów optycznych: doskonałych soczewek, potężnych mikroskopów czy materiałów dających niewidzialność. Pomysł Smolyaninova i Narimanova jest jednak daleko bardziej zdumiewający.
      Kiedy fale świetlne przechodzą przez przezroczysty materiał, ich prędkość zmienia się: maleje długość fali, rośnie zaś częstotliwość. Taka zmiana przebiega jednakowo we wszystkich kierunkach. Smolyaninov i Narimanov opisują teoretycznie metamateriały, w których zależność pomiędzy częstotliwością fali a przestrzenną zmianą pola jest wysoce anizotropowa (niejednakowa dla różnych kierunków). Dla określonych konfiguracji możliwe byłoby zwiększenie rzeczywistej długości fali w wybranym kierunku, podczas kiedy generalna częstotliwość fali zmniejszałaby się.
      Zespół fizyków uważa, że taka założona hiperboliczna zależność pomiędzy przestrzenną a czasową zmiennością fali elektromagnetycznej odpowiada temu, co działo się w czasoprzestrzeni z dwoma wymiarami przestrzennymi i dwoma czasowymi. Jedną z właściwości takiej specyficznej geometrii jest nieskończona ilość układów pola elektromagnetycznego możliwych dla wybranej długości fali - w naszej (normalnej) czasoprzestrzeni liczba takich układów jest duże, ale nie nieskończona. Opisywany teoretycznie radiacyjny Wielki Błysk podczas przekształcania się wczesnej czasoprzestrzeni w obecną byłby spowodowany właśnie uwolnieniem energii istniejącej w nieskończonych układach pól.
      Pomysłodawcy zapewniają, że kontrolowana w ten sposób w laboratorium fala nie doprowadzi do żadnych osobliwości ani paradoksów w rodzaju podróży w czasie. Będzie to normalne, fizyczne zjawisko, modelujące jedynie pewien aspekt założonej teoretycznie czasoprzestrzeni. Będzie ono ponadto podlegać prozaicznym ograniczeniom, jak rozpraszanie i utrata energii, które teoria celowo pomija.
      Czy pomysł zostanie wcielony w życie? Bardzo możliwe. Studium dwojga autorów, opublikowane w Physical Review Letters z 6 sierpnia, proponuje wykonanie eksperymentalnej struktury z konkretnego metamateriału: cienkich arkuszy stworzonych z drobnych drutów galu. Stawałyby się ona bardziej przewodliwe topiąc się w temperaturze nieco wyższej od pokojowej. Według obliczeń topnienie zamieniałoby taki metamateriał ze zwykłego w hiperboliczny i z powrotem. Zatem podczas schładzania rozgrzanego materiału można by obserwować zjawisko analogiczne do Wielkiego Błysku.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy pracujący z hanowerskim wykrywaczem fal grawitacyjnych GEO 600 od wielu miesięcy zastanawiali się nad dziwnym szumem, rejestrowanym przez ich urządzenie. Teraz Craig Hogan, fizyk z Fermilab, zaproponował teorię, która może oznaczać, iż GEO 600 dokonał najważniejszego odkrycia w fizyce w ciągu ostatnich 50 lat.
      Hogan, który niedawno został dyrektorem Centrum Astrofizyki Cząstek, uważa, że szum pochodzi z granicy czasoprzestrzeni, z miejsca w którym czas i przestrzeń przestają być kontinuum. Poza tym punktem czas i przestrzeń tworzą jakby liczne osobne ziarna, zamiast gładkiej wstęgi. Jeśli wyniki uzyskane przez GEO 600 są tym, co podejrzewam, to wszyscy żyjemy w wielkim kosmicznym hologramie - mówi Hogan.
      Teoria hologramu dobrze tłumaczy niektóre paradoksy związane z czarnymi dziurami czy podstawowymi pojęciami dotyczącymi budowy Wszechświata. Jednak niektórzy naukowcy proponują jej rozszerzenie na całą rzeczywistość. Już w latach 90. ubiegłego wieku fizycy Leonard Susskind i noblista Gerard Hooft zasugerowali taką właśnie możliwość. Jednak jej przyjęcie oznaczałoby, że zgadzamy się z koncepcją, iż całe nasze codzienne doświadczenie to nic innego jak holograficzne odbicie fizycznego procesu zachodzącego w odległej dwuwymiarowej przestrzeni.
      Skąd jednak Susskind i Hooft wzięli swój pomysł? Pochodził on od samego Stephena Hawkinga. W połowie lat 70. Hawking teoretycznie przewidział, że czarne dziury parują i z czasem zanikają. To parowanie to tzw. promieniowanie Hawkinga. Problem jednak w tym, że promieniowanie to nie zawiera żadnych informacji o czarnej dziurze, a więc gdy ona wyparuje, wszystkie dane dotyczące gwiazdy, z której czarna dziura powstała, są tracone. To z kolei było sprzeczne z szeroko przyjętym poglądem, że informacja nie może zostać zniszczona. Mówimy tutaj o paradoksie informacyjnym czarnej dziury.
      Jacob Bekenstein z Uniwersytetu Hebrajskiego zaproponował następnie rozwiązanie paradoksu. Miało ono polegać na tym, że entropia czarnej dziury, która jest synonimem informacji, którą dziura zawiera, jest proporcjonalna do powierzchni jej horyzontu zdarzeń. Horyzont zdarzeń, to teoretyczny punkt, poza którym nie ma już powrotu i wszystko co go przekroczy, jest wchłaniane przez czarną dziurę.
      Na podstawie teorii Hawkinga i Bekensteina, teoretycy stwierdzili, że mikroskopijne fale kwantowe na horyzoncie zdarzeń mogą kodować informacje pochodzące z czarnej dziury. Oznacza to, że informacja 3D o gwieździe, z której powstała czarna dziura może zostać zakodowana w dwuwymiarowym horyzoncie zdarzeń czarnej dziury. Susskind i Hooft rozszerzyli to na cały wszechświat. Stwierdzili bowiem, że ma on również swój horyzont zdarzeń - jest nim miejsce, do którego zdążył się rozszerzyć w ciągu swojego istnienia. Kilku naukowców zajmujących się teorią strun zgadza się z takim poglądem.
      Teoria holograficzna jest bardzo pociągająca dla naukowców badających czas i przestrzeń. Teoretycy od dawna przewidują, że w najmniejszej skali dochodzi do zaburzeń czasoprzestrzeni i staje się ona "ziarnista", a nie ciągła. Jednak mowa tutaj o skali równej długości Plancka, czyli 10-35 metra. To setki miliardów miliardów razy mniej niż wynosi wielkość protonu. Innymi słowy, jest to wielkość, której nie jesteśmy w stanie zaobserwować. Jednak teoria holograficzna to zmienia.
      Hogan zdał sobie bowiem sprawę z tego, że jeśli wszechświat jest hologramem, to mamy do czynienia z czasoprzestrzenną sferą, której powierzchnia nie jest ciągła, a ziarnista. Każde z "ziaren" ma wielkość równą długości Plancka i zawiera bit informacji. Jednak, z teorii holograficznej wynika, że ilość informacji zawartej w "ziarnach" na powierzchni musi być równa ilości informacji zawartej w samej sferze. A przecież wnętrze sfery jest znacznie bardziej pojemne, niż jej powierzchnia. Ilość informacji, która zmieści się w obu częściach nie może być więc równa. Hogan ma jednak pomysł na rozwiązanie tego problemu. Uważa on, że ilość informacji może być równa jedynie wówczas, gdy "ziarna" tworzące wszechświat są znacznie większe niż długość Plancka. Zdaniem Hogana, ta najmniejsza skala, w której dochodzi do zaburzeń czasoprzestrzeni to nie 10-35 metra, a 10-16. "Ziarna" tworzące nasz wszechświat są zatem większe, niż sądzimy i, co najważniejsze, jest to wielkość dostępna dla współczesnych instrumentów badawczych.
      Amerykański uczony wiedział, że spośród pięciu istniejących wykrywaczy fal grawitacyjnych, to właśnie GEO 600 może być na tyle czuły, by potwierdzić jego teorię. Skontaktował się więc z zespołem naukowców pracujących z GEO 600 i przedstawił im swoje przewidywania. Otrzymał stamtąd odpowiedź, że urządzenie wykrywa szum o częstotliwości 300-1500 Hz. Jego pochodzenia uczeni nie potrafią wyjaśnić. Właściwości tego szumu były dokładnie takie, jak przewidywał Hogan w swojej teorii.
      Na razie jednak uczeni powstrzymują się pod formułowaniem ostatecznych ocen. Sam Hogan mówi, że może przecież istnieć inne źródło szumu, niż to zgodne z jego teorią. Wykrywacze fal grawitacyjnych są tak czułe, że istnieje wiele źródeł zakłóceń - przepływające chmury, odległy ruch drogowy, ruchy sejsmiczne itp. Na razie naukowcy nie potrafią wytłumaczyć pewnego szczególnego szumu, który pojawia się w GEO 600. Uczeni planują dalsze udoskonalanie instrumentu i kolejne eksperymenty, które, jak mają nadzieję, pozwoli wyeliminować większość tajemniczego szumu. Jeśli jednak nadal będzie się on pojawiał tam, gdzie obecnie, teoria Hogana stanie się jeszcze bardziej prawdopodobna.
      Co prawda szum powstający z zaburzeń czasoprzestrzeni może ostatecznie uniemożliwić wykrycie fal grawitacyjnych, ale samo jego odkrycie będzie znacznie ważniejsze niż odkrycie fal, których szuka GEO 600.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...