Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Jeden z największych na Ziemi fragmentów Księżyca trafił na aukcję

Recommended Posts

Dom aukcyjny Christie's zaprezentował obiekt NWA 12691. To piąta największa znana nam skała księżycowa i już trafiła ona na aukcję. Jest to niezwykły rarytas. Dość wspomnieć, że wiemy jedynie o mniej niż 650 kilogramach fragmentów Księżyca znajdujących się na Ziemi. A NWA 12691 jest większy, niż jakikolwiek fragment Srebrnego Globu przywieziony w ramach misji Apollo.

Szacunkowa wartość skały to około 2 milionów funtów. Można ją licytować w sekcji Private Sales.

Księżycowe meteoryty trafiają na naszą planetę, gdy asteroida lub kometa uderzy w Księżyc i wyrzuci z niego skały. NWA 12691 to fragment deszczu meteorytów, który spadł niegdyś na górzyste tereny pogranicza Sahary Zachodniej, Algierii i Mauretanii. Deszcz ten przyniósł niemal połowę znanych nam księżycowych meteorytów. Dotychczas znaleziono i sklasyfikowano około 30 z nich, a każdy otrzymał w nazwie NWA i numer. Skała wystawiona obecnie na aukcję została znaleziona przed dwoma laty.

Obiekt waży ponad 13,5 kilograma i jest największym księżycowym meteorytem, jaki kiedykolwiek był licytowany przez Christie's.

Skały księżycowe identyfikuje się dzięki ich specyficznej teksturze oraz składowi chemicznemu, mineralnemu i izotopowemu. Wiele minerałów powszechnie występujących na Ziemi nie występuje na Księżycu i na odwrót. Ponadto w księżycowych skałach zawarte są gazy z wiatru słonecznego, w których stosunki poszczególnych izotopów są odmienne niż gazów w skorupie ziemskiej.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wczoraj ruszyła chińska misja Chang'e 5. To pierwsza od 1976 roku próba przywiezienia próbek z Księżyca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to w połowie grudnia na Ziemię trafią nowe próbki ze Srebrnego Globu. Ostatnio materiał taki przywiozła radziecka misja Łuna 24.
      Chińczycy nie zdradzają zbyt wielu szczegółów dotyczących planu misji czy danych technicznych pojazdu, więc informacje na ten temat trzeba było kompletować z różnych źródeł. Pojazd Chang'e 5 ma masę około 8200 kilogramów. Na orbitę Księżyca ma wejść około 28 listopada. Gdy mu się to uda, w stronę Srebrnego Globu wysłany zostanie lądownik oraz moduł powrotny. Mają one trafić na obszar zwany Mons Rumker, stanowiący część większego Oceanu Burz (Oceanus Procellarum). Ocean Burz był już badany przez radzieckie i amerykańskie misje robotyczne. Lądowała tam też misja Apollo 12.
      Lądownik wyposażony jest w kamery, radar i spektrometr. Najważniejszym jego zadaniem będzie jednak pobranie około 2 kilogramów materiału, który zostanie wykopany z głębokości około 2 metrów. Pobieranie próbek potrwa przez około 2 tygodnie, czyli 1 dzień księżycowy. Chang'e musi zdążyć, gdyż jest zasilany bateriami słonecznymi i nie będzie w stanie pracować w czasie księżycowej nocy.
      Mons Rumker zawiera skały, które powstały przed 1,2 miliardami lat. Dzięki próbkom naukowcy będą mogli lepiej zrozumieć, co stało się na późniejszych etapach historii Księżyca i jak ewoluowała Ziemia i cały Układ Słoneczny. Warto tutaj przypomnieć, że w latach 1969–1972 w ramach misji Apollo przywieziono 382 kilogramy próbek księżycowych, jednak są one znacznie starsze, więc za ich pomocą można badać wcześniejsze etapy ewolucji Księżyca.
      Lądownik Chang'e 5 przekaże pobrane próbki do modułu powrotnego, który wystrzeli je na orbitę. Pojemnik z próbkami trafi tam do modułu serwisowego a stamtąd do specjalnej kapsuły. Moduł serwisowy ruszy w kierunku Ziemi i na krótko przed lądowaniem w Mongolii Wewnątrznej wystrzeli kapsułę z próbkami. Będzie to miało miejsce 16 lub 17 grudnia.
      Chińczycy przygotowywali się do tej misji od 13 lat. W roku 2007 wystrzelili księżycowy orbiter Chang'e 1, w roku 2010 odbyła się misja orbitera Chang'e 2. Trzy lata później na Księżycu wylądowały lądownik i łazik Chang'e 3. Pod koniec roku 2015 miała miejsce misja Chang'e 5T1, w ramach której w podróż dookoła Księżyca wysłano prototypową kapsułę, podobną do tej, jaka ma powrócić na Ziemię. Na początku roku 2019 chińska misja Chang'e 4 jako pierwsza w historii wylądowała na niewidocznej z Ziemi stronie Srebrnego Globu. Obecnie na Księżycu działają dwa chińskie lądowniki (Chang'e 3 i Chang'e 4) oraz łazik Chang'e 4. Łazik Chang'e 3 przestał pracować po 31 miesiącach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa astronomów z University of Texas at Austin doszła do wniosku, że wybudowany na Księżycu teleskop – pomysł, który NASA zarzuciła dekadę temu – może rozwiązać problemy, z którymi inne teleskopy sobie nie poradzą. Księżycowy teleskop mógłby bowiem dostrzec pierwsze gwiazdy, które powstały we wszechświecie. Zespół, na którego czele stoi Anna Schauer pracująca przy Teleskopie Hubble'a, opublikuje wyniki swoich badań w The Astrophysical Journal.
      Historia astronomii to coraz potężniejsze teleskopy, które pozwalają nam dostrzec obiekty coraz bliżej Wielkiego Wybuchu, mówi profesor Volker Bromm, astrofizyk-teoretyk, który od dziesięcioleci bada pierwsze gwiazdy. Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST) pozwoli nam zobaczyć pierwsze galaktyki. Jednak teorie mówią, że zanim powstały pierwsze galaktyki istniały gwiazdy III populacji. Ich dostrzeżenie jest nawet poza zasięgiem JWST. Do ich badań potrzebujemy jeszcze potężniejszego urządzenia.
      Pierwsze gwiazdy powstały około 13 miliardów lat temu. Narodziły się z połączenia wodoru oraz helu i prawdopodobnie były nawet 100-krotnie większe od Słońca. Nowe obliczenia wykonane przez Schauer pokazują, że teleskop, którego projekt NASA porzuciła przed dekadą, mógłby badać te gwiazdy. W roku 2008 zespół Rogera Angela z University of Arizona zaproponował zbudowanie na Księżycu urządzenia o nazwie Lunar Liquid-Mirror Telescope (LLMT). NASA przeprowadziła analizy dotyczące zasadności budowy takiego teleskopu i zrezygnowała z projektu. Jak zauważa Niv Drory z McDonald Obserwatory, wówczas jednak nie istniała nauka dotycząca najwcześniejszych gwiazd. Obecnie wiele wskazuje na to, że taki teleskop mógłby je badać.
      Potencjalne księżycowe laboratorium, nazwane przez Shauer „Ultimately Large Telescope”, miałoby średnicę 100 metrów. Teleskop działałby autonomicznie, byłby zasilany przez zbudowaną obok elektrownię fotowoltaiczną i przesyłałby dane do satelity na orbicie Księzyca.
      Lustro takiego teleskopu nie byłoby wykonane ze szkła, ale z płynu, który jest lżejszy, zatem jego transport na Księżyc byłby tańszy. Teleskop byłby obracającą się kadzią wypełnioną płynem, na powierzchni którego znajdowałby się metaliczny płyn. Mogłaby to być np. rtęć. Kadź bez przerwy by się obracała, by nadać powierzchni płynu odpowiedni paraboliczny kształt, dzięki czemu działałaby ona jak lustro paraboliczne. Autorzy najnowszego studium mówią, że teleskop taki mógłby powstać w kraterze na północnym lub południowym biegunie księżyca.
      Żyjemy w świecie pełnym gwiazd. Kluczowym pytaniem jest więc to o utworzenie się pierwszych gwiazd. Ich powstanie było bowiem kluczowym elementem w historii wszechświata, kiedy to pierwotne warunki panujące po Wielkim Wybuchu prowadziły do coraz bardziej złożonej budowy kosmosu, a z czasem umożliwiły powstanie planet, życia oraz istot inteligentnych. Moment powstania pierwszych gwiazd jest poza możliwościami obserwacyjnymi obecnych lub planowanych już teleskopów. Dlatego też musimy pomyśleć o urządzeniu, które pozwoli nam na obserwacje pierwszych gwiazd u zarania dziejów, mówi Bromm.
      Warto w tym miejscu przypomnieć, że niedawno pisaliśmy iż NASA chce wiedzieć, czy roboty mogą wybudować na Księżycu gigantyczny radioteleskop.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pantofelek Marii Antoniny Habsburg został sprzedany na aukcji za 43.750 euro. To ponad 4-krotnie więcej, niż specjaliści z domu aukcyjnego Osenat spodziewali się uzyskać. Stan bucika jest dobry (widoczne jest tylko niewielkie wystrzępienie jedwabiu).
      Bucik na 4,7-cm obcasie jest wykonany z jedwabiu i koźlęcej skóry. Przód zdobią 4 drapowane wstążki. Wg współczesnej numeracji, trzewik odpowiada mniej więcej rozmiarowi 36. Na obcasie widnieje napis: Soulier de Marie-Antoinette donné à M. de Voisey.
      Koniec końców trzewik trafił do Marie-Emilie Leschevin de Prévoisin (1762-1816), bliskiej przyjaciółki Madame Campan (Jeanne Louise Henriette Campan) - damy dworu Marii Antoniny. Bucik pozostawał w rękach jej spadkobierców przez wiele lat.
      Maria Antonina to [niemal] mityczna postać, która do tej pory wzbudza zainteresowanie na całym świecie. Bucik jest rzadkim i bardzo delikatnym obiektem. Czas działa na niekorzyść wszelkich przedmiotów wykonanych z tkanin, dlatego nabywca trzewika będzie musiał o niego zadbać. Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić, wydaje się umieszczenie go w specjalnej gablotce - podkreśla Jean-Christophe Chataignier z domu aukcyjnego Osenat.
      Maria Antonina była córką cesarza Franciszka I i Marii Teresy. Słynęła z rozrzutności i dworskich intryg. Była niepopularna we Francji. Po wybuchu rewolucji francuskiej  bezskutecznie starała się o pomoc w rodzinnej Austrii. W 1792 r. osadzona z królem w więzieniu. Podczas dyktatury jakobinów została skazana na śmierć i ścięta.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała o znalezieniu wody na oświetlonej przez Słońce powierzchni Księżyca. Wodę zauważono za pomocą Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (SOPHIA). Odkrycie sugeruje, że woda może być obecna nie tylko w zimnych, zacienionych miejscach Srebrnego Globu.
      SOFIA, czyli obserwatorium umieszczone na pokładzie samolotu, wykryło molekuły wody (H2O) w Kraterze Claviusa. To jeden z największych księżycowych kraterów widocznych z Ziemi. Znajduje się on na południowej półkuli Księżyca. Już wcześniejsze obserwacje powierzchni satelity Ziemi wskazywały na istnienie tam pewnej formy wodoru, jednak nie pozwalały one na jednoznaczne stwierdzenie, czy mamy do czynienia z wodą, czy też z grupą hydroksylową (-OH).
      Dzięki obserwatorium SOFIA dowiadujemy się, że w Kraterze Claviusa koncentracja wody wynosi od 100 do 412 części na milion. To około 0,35 litra na każdy metr sześcienny księżycowego gruntu.
      Mamy dane wskazujące, że H2O, czyli po prostu woda, może być obecna na oświetlonych częściach Księżyca - mówi Paul Hertz, dyrektor Wydziału Astrofizyki w Dyrektoriacie Misji Naukowych NASA. Teraz wiemy, że woda tam jest. To odkrycie zmienia nasze rozumienie powierzchni Księżyca i każe zadać sobie pytania o obecność zasobów potrzebnych do eksploracji głębszych części kosmosu.
      Wody w Księżycu jest naprawdę mało. Dość wspomnieć, że na Saharze jest jej 100-krotnie więcej. Jej odkrycie w księżycowym gruncie każe też zadać sobie pytanie, w jaki sposób woda jest tworzona i jak jest w stanie przetrwać na niemal pozbawionych atmosfery ciałach niebieskich.
      Woda to bardzo cenny surowiec, którego obecność na Księżycu znakomicie ułatwiłaby eksplorację kosmosu. Jednak w tej chwili nie wiadomo, czy księżycową wodę da się łatwo pozyskać.
      Sukces obserwatorium SOFIA był możliwy dzięki dziesięcioleciom badań. Gdy w 1969 roku astronauci z misji Apollo przywieźli na Ziemię próbki księżycowego gruntu sądzono, że Srebrny Glob jest całkowicie suchy. W ciągu kolejnych dekad znaleziono lód w stale zacienionych kraterach. Kolejne misje naukowe znajdowały też wodór na oświetlonych przez Słońce fragmentach Księżyca, jednak nie udawało się jednoznacznie stwierdzić, czy występuje on w postaci H2O czy -OH.
      Wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z pewnym stopniem uwodornienia. Nie wiedzieliśmy jednak, czy jest tam woda, czy bardziej coś, co przypomina środek do czyszczenia rur - mówi Casey Honniball z Univeristy of Hawaii. SOFIA wszystko zmieniła.
      Laboratorium latające na wysokości ponad 13.700 metrów na pokładzie zmodyfikowanego Boeinga 747 wyposażono w 106-calowy teleskop pracujący w podczerwieni. Jako że na tej wysokości teleskop znajduje się nad 99% całej pary wodnej w ziemskiej atmosferze, może uzyskać znacznie wyraźniejszy obraz niż analogiczne teleskopy na powierzchni Ziemi. Teraz SOFIA znalazła specyficzną dla molekuł wody emisję w paśmie 6,1 mikrometra.
      Obecnie nie wiadomo, skąd wzięła się woda na powierzchni Księżyca. Mogły ją tam zanieść mikrometeoryty. Inna możliwość to zaniesienie wodoru przez wiatr słoneczny. Wodór mógł przereagować z minerałami zawierającymi tlen, tworząc grupę hydroksylową. Następnie promieniowanie pochodzące z bombardowania Księżyca mikrometeorytami mogło zamienić grupę hydroksylową w wodę.
      Nie wiadomo też, jak to się stało, że woda na Księżycu wciąż się utrzymuje. Może być uwięziona w strukturach przypominających korale, które powstały w wyniku działania wysokich temperatur spowodowanych uderzeniami mikrometeorytów. W takim wypadku dość trudno byłoby ją pozyskać. Woda może być też uwięziona pomiędzy ziarnami księżycowego gruntu i chroniona w ten sposób przed odparowaniem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeszcze w tym miesiącu będzie można kupić... bar przy którym zasiadał Adolf Hitler. Aluminiowy bar w kształcie kuli ziemskiej znajdował się na jachcie Aviso Grille. Hitler planował, że po zdobyciu Wielkiej Brytanii popłynie Tamizą na pokładzie Aviso Grille do Pałacu Westminsterskiego.
      Ostatnich 70 lat bar spędził ukryty w jednej ze stodół w stanie Maryland. Teraz trafi na aukcję organizowaną przez dom Alexander Historical Auctions. Szacuje się, że osiągnie cenę 250 000 USD.
      Sam jacht nie przetrwał, został sprzedany na złom. Obecny właściciel baru, którego nazwiska nie ujawniono, poinformował, że jego (lub jej) ojciec był bliskim przyjacielem właściciela stoczni Doan Salvage Yard, gdzie Aviso Grille został pocięty na złom. Właściciel stoczni osobiście go zaprosił i zaoferował mu sprzedaż baru.
      Aviso Grille był 500. jednostką zbudowaną przez stocznię Blohm & Voss w Hamburgu. Stępkę położono w marcu 1934 roku, a jednostka została zwodowana 15 grudnia 1934 roku. Została pomyślana jako niemiecki odpowiednik jachtów królewskich. Na jej pokładzie znajdowało się 35 luksusowych kabin dla gości, pralnie, warsztaty i instalacja do odsalania wody morskiej. Wyposażono ją w trzy działa o średnicy 12,7 cm, sześć działek przeciwlotniczych, dwa karabiny maszynowe oraz możliwość przenoszenia 280 min morskich. Aviso Grille był też pierwszą jednostką, na której testowano wysokociśnieniowe silniki, jakie planowano zastosować w niemieckich niszczycielach.
      Na Aviso Grille znajdowała się nowoczesna pralnia i prasowalnia. Oficerowie mieli częsty kontakt z Hitlerem i jego najbliższym otoczeniem, odbywały się tam tajne narady dowództwa Kriegsmarine, a na Aviso Grille bywał zarówno Hitler, jak i Göring, Hess, Göbbels, Himmler oraz ich goście z Węgier, Włoch i Japonii.
      Pierwsze oficjalne pojawienie się Aviso Grille jako państwowego jachtu miało miejsce 30 maja 1936 roku z okazji parady floty w rocznicę bitwy pod Skagerrak. Na pokładzie jachtu był wówczas Hitler i jego minister wojny marszałek von Blomberg. Rok później von Blomberg na czele niemieckiej delegacji popłynął Aviso Grille na koronację króla Jerzego VI.
      Po inwazji na Polskę Hitler osobiście rozkazał, by jego statek był przygotowany do walki. Aviso Grille stawiał miny w pobliżu Wilhelmshaven, na Morzu Północnym oraz u ujścia Tamizy. Miał też prowadzić niemiecką flotę podczas inwazji na Norwegię, jednak w drodze uległ wypadkowi i powrócił do portu. Wojnę jednostka spędziła raczej spokojnie. Od 1942 roku była statkiem operacyjnym i kwaterą admirała Raedera, a gdy ten został zastąpiony przez admirała Dönitza Grille został jednostką dowodzącą floty U-bootów.
      Po wojnie jacht został kupiony przez kanadyjskiego finansistę mieszkającego w Surrey, który chciał opłynąć nim świat promując brytyjski eksport. Dwa lata później ponownie wystawiono go na sprzedaż. Kupił go niejaki George Arida, libański producent tekstyliów. W tajemnicy reprezentował on króla Egiptu, Faruka, który nie chciał być publicznie wiązany z kupnem jachtu Hitlera.
      Podczas podróży do Bejrutu jacht zaczął przeciekać. Aviso Grille trafił na Maltę w celu dokonania napraw. Tam terroryści z organizacji walczącej z Farukiem podłożyli pod niego dwie miny. Te wybuchły nie czyniąc większych szkód, jednak król stracił zainteresowanie jachtem.
      Arida został z jednostką i rachunkami do spłacenia. Właściciel jachtu zdecydował, że jednostka popłynie do Nowego Jorku i tam poszuka kogoś, kto zmieni ją w luksusowy jacht lub pływające kasyno. Jacht Hitlera był przez chwilę atrakcją turystyczną, potem popadł w zapomnienie. W końcu w kwietniu 1951 roku Arida sprzedał Aviso Grille na złom. Odzyskał zaledwie 10% pieniędzy.
      Jednostka popłynęła do stoczni na rzece Delaware gdzie została pocięta. Wcześniej zabrano jednak z niej bar, przy którym zasiadali najważniejsi dygnitarze III Rzeszy.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...