Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Mamy dowód na istnienie czarnych dziur o średniej masie

Recommended Posts

Astronomowie znaleźli najlepszy z dostępnych dowodów na istnienie czarnych dziur o średniej masie. Jedna z takich dziur ujawniła się rozrywając gwiazdę, która znalazła się zbyt blisko niej. Dziura o masie około 50 000 mas Słońca jest znacznie mniejsza niż supermasywne czarne dziury leżące w centrach galaktyk, ale większa niż gwiazdowe czarne dziury powstające w wyniku kolapsu grawitacyjnego gwiazd.

Czarne dziury o średniej masie (IMBH) są od dawna poszukiwane przez specjalistów. Stanowią one brakujące ogniwo ewolucji czarnych dziur. Dotychczas przeprowadzono zaledwie kilka obserwacji, wskazujących na istnienie takich obiektów. Najnowsze badania dostarczyły najlepszych dowodów na ich istnienie.

Podczas obserwacji wykorzystano w tym przypadku dwa naziemne obserwatoria pracujące z paśmie promieniowania rentgenowskiego oraz Teleskop Hubble'a. Czarne dziury o średniej masie to obiekty bardzo trudne do uchwycenia. Bardzo ważnym jest, by wykluczyć wszystkie inne możliwe wyjaśnienia obserwowanych zjawisk. To właśnie umożliwił nam Hubble, mówi główny autor badań, Dacheng Lin z University of New Hampshire.

Historia nowych badań sięga roku 2006. Wtedy to Chandra X-ray Observatory i X-ray Multi-Mirror Mission (XMM-Newton) zaobserwowały silny rozbłysk w zakresie promieniowania rentgenowskiego, jednak nie były one w stanie określić, czy doszło do niego wewnątrz czy na zewnątrz Drogi Mlecznej.

Dopiero badania za pomocą Teleskopu Hubble'a wykazały, że źródło rozbłysku znajdowało się w gęstej gromadzie gwiazd na obrzeżach innej galaktyki. Właśnie w takich miejscach spodziewano się obecności IMBH. Już z wcześniejszych badań wiemy, że masa czarnej dziury jest proporcjonalna do masy centralnego zgrubienia galaktycznego. Gromada gwiazd, w której znajduje się nasze źródło rozbłysku oznaczone jako 3XMM J215022.4-055108 może być pozostałością po galaktyce karłowatej, która została rozerwana i wchłonięta przez galaktykę, gdzie obecnie się znajduje gromada.

IMBH trudno jest znaleźć, gdyż mają mniejszą masę i są mniej aktywne niż supermasywne czarne dziury. Nie posiadają zatem łatwo dostępnego „źródła zasilania”, nie wchłaniają tyle materii i nie przyciągają gwiazd, więc nie świecą tak, jak ich więksi kuzyni. Jedynym sposobem na zaobserwowanie IMBH jest przyłapanie jej na rozrywaniu gwiazdy, która przypadkiem znalazła się w pobliżu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dotychczas przeprowadzono zaledwie kilka obserwacji, wskazujących na istnienie takich obiektów.

Sprecyzuję. Obserwacji, których celem było właśnie TO, było w *j, i należy to docenić, a nie robić marketing:

3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

To właśnie umożliwił nam Hubble

bo to zwyczajny jankesowski marketing, nic więcej. Przepraszam i pozdrawiam wszystkich.

P.S. Tak odnośnie tego Hubble'a, to mogą coś więcej niż grać jak na Titanicu to samo do bólu? Mnie już to nawet nie boli, bo zwyczajnie ży*ać się chce.
Warto też dodać, że z tych "kilku" to niekoniecznie jankesi prym wiedli, ale oczywiście wszystkim wiadomo jest, że koło wynaleźli jankesi...

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że to było podwójne pudło.

1. Na jaką melodię grali na „Titanicu” hymn „Nearer, My God, to Thee”? Statek był brytyjski.

2. Wygwiazdkowane słowo pisze się przez „rz”, stąd eufemizm „pojechać do Rygi”.

A teraz do rzeczy: Nawet ostateczny koniec działania HST czy innego współczesnego teleskopu nie będzie oznaczać końca napływu nowych informacji, po prostu powstanie astronomiczne Archiwum X.

Zgromadzone dane historyczne mogą się okazać tym cenniejsze, im są starsze, bo to ułatwia wykrycie różnic w zestawieniu z najnowszymi obserwacjami. Stare dane będą też ponownie wykorzystywane samodzielnie, kiedy się pojawią nowe algorytmy ich obróbki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Usher napisał:

Statek był brytyjski.

1. Owszem, a jankesi są z Marsa?
2. Kajam się, moja dysortografia (nie tylko to mi doskwiera) od urodzenia... Staram się jednak, jak zapewne zauważyłeś. :)

Poważnie. Astronomiczne Archiwum X jest od dawna, choć nie wszyscy w to idą, bo wolą oglądać swoje lśniące pazurki.
Porównaj przykładowo polski projekt soczewkowania grawitacyjnego, dzięki któremu powstało [*] (znaczy DUŻO) publikacji,
niekoniecznie dotyczących "obiektów zwartych" z... (tu nie wspomnę, ale sobie znajdziesz :)).

11 minut temu, Usher napisał:

Zgromadzone dane historyczne mogą się okazać tym cenniejsze, im są starsze

Wybacz, ale to co najmniej truizm, zwłaszcza w kontekście astronomii, bo ta zawsze ceniła dane historyczne, a nawet mało precyzyjne dane amatorów.
Astronomia czerpie nawet z podań ludycznych, i to z sukcesem.
Kończąc Usher, oszczędź honoru.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jankesi są z Usa, nie z Marsa. To inne planety. A na statku grali na melodię imperialną, a nie jankeską.

Jeśli chodzi o truizmy, to komentarze nie są prywatne, tylko publiczne. Co jakiś czas pojawia się kolejny pan Jourdan, który z nich może się dowiedzieć, że mówi prozą, więc czas zużyty na przypomnienie oczywistości nie jest czasem straconym.

Edited by Usher

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Usher napisał:

A na statku grali na melodię imperialną, a nie jankeską

Jankesi nie grają na nutę imperialną? :blink: Tę samą właściwie nutę...

4 minuty temu, Usher napisał:

To inne planety.

USA to jednak nie planeta, ale może, nie wiem...

4 minuty temu, Usher napisał:

więc czas zużyty na przypomnienie oczywistości nie jest czasem straconym

Owszem, ale nie traktuj tego jako mądrości Syracha, które trzeba mi przekazywać...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Grzeszysz po trzykroć.

1. Ignorujesz kontekst historyczny. Używasz niewłaściwego czasu.

2. Przenośnię traktujesz dosłownie. Przecietny Amerykanin z USA zachowuje się, jakby był z innej planety, a wiedzy o wielu innych krajach ma tyle, co o innych planetach.

3. Mimo zwrócenia uwagi wykazujesz egocentryzm. Jeśli nie zamierzasz dodać nic rzeczowego, a mniej oczywistego, to po prostu nie odpowiadaj i nie licz na odpowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Usher napisał:

1. Ignorujesz kontekst historyczny. Używasz niewłaściwego czasu.

Nie ignoruję, bo MAM jego świadomość. Moje błędy gramatyczne/ ortograficzne/ itd. nie sprawią, że będziesz mądrzejszy. Przykro mi.

5 minut temu, Usher napisał:

2. Przenośnię traktujesz dosłownie. Przecietny Amerykanin z USA zachowuje się, jakby był z innej planety, a wiedzy o wielu innych krajach ma tyle, co o innych planetach.

To nie mój problem, ale to Ty powiedziałeś:

36 minut temu, Usher napisał:

Jankesi są z Usa, nie z Marsa. To inne planety.

utwierdzając ich, że USA to inna planeta.

7 minut temu, Usher napisał:

3. Mimo zwrócenia uwagi wykazujesz egocentryzm. Jeśli nie zamierzasz dodać nic rzeczowego, a mniej oczywistego, to po prostu nie odpowiadaj i nie licz na odpowiedź.

Zwracam Ci uwagę, że jestem nie tylko dysortografem, ale i starym egocentrykiem. Właściwie to słaby termin, lepiej brzmiałoby: jestem bogiem. ;)
Zapytam krótko: co RZECZOWEGO dodałeś Ty? Nie widzę NIC, więc ok, nie liczę na odpowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Usher napisał:

. Przecietny Amerykanin z USA zachowuje się, jakby był z innej planety, a wiedzy o wielu innych krajach ma tyle, co o innych planetac

Wg. badań Uniwerytetu SWPS, projekt "Wiedza polityczna w Polsce", 1/4 Polaków nie wie z jakimi krajami graniczy Polska. 

Na jakiej więc planecie żyje przeciętny Polak? (czy co czwarty to przeciętny już czy nie? ;))

Poza tym hmm.... wiesz to oni wysyłają ludzi w kosmos, a na liście szanghajskiej królują ich uczelnie. My jesteśmy pod tym względem  tylko w czarnej d...

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

zaryzykuję stwierdzenie że przeciętny Amerykanin wie tyle o krajach w europie ile przeciętny polak wie o poszczególnych stanach w USA.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, dexx napisał:

zaryzykuję stwierdzenie że przeciętny Amerykanin wie tyle o krajach w europie ile przeciętny polak wie o poszczególnych stanach w USA

A ja bez ryzyka twierdzę że społeczeństwo amerykańskie swoją świadomością świata jest bardzo daleko za Europejczykami. Aż dziwię się że ostatnie stulecie to monopol USA w każdej dziedzinie nauki. Może to efekt skali że w dużej populacji jest więcej jednostek wybitnych które ciągną wszystko w górę. Statystyczny Jankes nie słyszał o ewolucji za to jest duża szansa że słyszał o płaskiej ziemii i jest przekonany że ten płaski dysk trwa od kilku tysięcy lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, tempik napisał:

Może to efekt skali że w dużej populacji jest więcej jednostek wybitnych które ciągną wszystko w górę.

Myślę, że aż tak z tym nie trzeba kombinować. Jako przykład niech posłuży najsłynniejszy amerykański astrofizyk noblista. Subramanyan Chandrasekhar.
To zwyczajnie dobra polityka uczelni, ale można by o tym długo. Na marginesie, na cześć wspomnianego jankesi nazwali swoje obserwatorium rentgenowskie na orbicie
jego imieniem. Żeby języka nie połamać nieco skrócili do Chandra, ale też ładnie, bo w sanskrycie oznacza to Księżyc.

P.S. Jak patrzę na publikacje amerykańskich uczonych, zwłaszcza w dziedzinie chemii, biologii itp, to w oczach od dziwnych znaczków mi się mieni: Xing, Ping, Le i TenGoY.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.04.2020 o 19:41, tempik napisał:

A ja bez ryzyka twierdzę że społeczeństwo amerykańskie swoją świadomością świata jest bardzo daleko za Europejczykami

To tylko moje subiektywne odczucie, ale po swych podróżach po Rosji zauważyłem, że tam mają tak samo. Z moich obserwacji wynika, że może być to spowodowane wielkością kraju. USA i Rosja to są bardzo duże kraje, o dużym znaczeniu miedzynarodowym,  o skali zjawisk wewnętrznych niepojętych dla przeciętnego Europejczyka. Wielkie, własne podwórko, toteż wiekszość energii jest trawiona na jego obserwacje i przetrwanie w tym skomplikowanym środowisku. Sama Moskwa to takie państwo w państwie i to o populacji wielkości europejskiego średniego kraju. To, wydaje mi się, skrzywia nieco perspektywe spojrzenia na świat zewnętrzny, czyli zagranicę (tę dalszą niż granica Moskwy ;))

Fajnie gdyby ktoś wypowiedział się kto zna Chiny, czy jest tam podobnie?

 

W dniu 2.04.2020 o 19:41, tempik napisał:

Aż dziwię się że ostatnie stulecie to monopol USA w każdej dziedzinie nauki

Budżet polskiego  Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na rok 2019 r to 17 473 953 000,00 zł.  Budżet tylko jednej uczelni z amerykańskiej czołówki, Uniwerystetu w Princeton to też 17 mld tyle, że dolarów ;) :D

Do tego dochodzą o wiele ścislejsze związki wielkiego (i bogatego)  biznesu z nauką i sam model nauczania otwartego na dyskusję naukową. Wiem  co nieco,  jak to niestety wygląda w  (przynajmniej)  niektórych naszych PAN-owskich instytucjach - zakurzony, konserwatywny, (post)feudalny światek - w dodataku biedny jak myśl kościelna.  A uczelnie, fabryki magistrów?

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.04.2020 o 19:41, tempik napisał:

A ja bez ryzyka twierdzę że społeczeństwo amerykańskie swoją świadomością świata jest bardzo daleko za Europejczykami.

Ja bym aż tak pewny nie był.

było już o tym kiedyś.

https://kopalniawiedzy.pl/kultura-naukowa-wiedza-nauka-Polacy-Amerykanie-Europa-BBVA,16459,2

 

I społeczeństwo amerykańskie wyszło całkiem ok, a polskie wyszło moim zdaniem bardzo źle..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teleskop Kosmiczny Hubble'a pobił wyjątkowy rekord – zaobserwował najdalej od Ziemi położoną indywidualną gwiazdę. Dotychczasowy rekord również należał do Teleskopu Hubble'a i został pobity w 2018 roku, kiedy to zaobserwowano MACS J1149+2223 Lensed Star 1 położoną w odległości 9 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Rekord ten właśnie pobito i to od razu o miliardy lat świetlnych.
      Nowo zaobserwowana gwiazda znajduje się w odległości 12,9 miliarda lat świetlnych od naszej planety. Współczynnik przesunięcia ku czerwieni (redshift) dla tej odległości wynosi 6,2. Niemal nie mogliśmy w to uwierzyć, bo gwiazda znajduje się znacznie dalej, niż poprzedni rekord, mówi Brian Welch z Uniwersytetu Johnsa Hhopkinsa, główy autor artykułu opisującego osiągnięcie.
      Odkrycia dokonano w danych zebranych w ramach projektu Hubble's RELICS (Reionization Lensing Cluster Survey). Normalnie przy tych odległościach całe galaktyki wyglądają jak niewielkie smugi, w których światło milionów gwiazd zlewa się w jedno. Światło z galaktyki, w której znajduje się ta gwiazda zostało powiększone i rozproszone przez zjawisko soczewkowania grawitacyjnego w długi sierp, który nazwaliśmy Łukiem Wchodzącego Słońca, mówi Welch.
      Podczas szczegółowego badania galaktyki naukowcy zauważyli, że jedno z obserwowanych zjawisk jest powodowane przez ekstremalnie powiększoną w soczewkowaniu grawitacyjnym gwiazdę. Została ona nazwana Earendel, co w języku staroangielskim oznacza gwiazdę poranną. Odkrycie daje nadzieję na otwarcie całkiem nowego pola badań nad formowaniem się wczesnych gwiazd.
      Earendel powstała tak dawno, że może nie zawierać tych samych pierwiastków, co młodsze gwiazdy. Dzięki możliwości zbadania Earendel zyskamy okazję to przyjrzenia się wszechświatowi, jakiego nie znamy, ale który doprowadził do tego, co istnieje obecnie. To tak, jakbyśmy dotychczas czytali bardzo interesującą książkę, ale zaczęli od drugiego rozdziału, a teraz mieli okazję przeczytać, jak to wszystko się zaczęło, ekscytuje się Welch.
      Badacze sądzą, że Earendel ma masę co najmniej 50 razy większą od masy Słońca i jest miliony razy jaśniejsza od naszej gwiazdy. Mimo tego, że jest tak olbrzymia i jasna, nie bylibyśmy w stanie jej dostrzec z odległości, w jakiej się znajduje. Widzimy ją dzięki olbrzymiej gromadzie galaktyk WHL0137-08, który znajduje się między gwiazdą a Ziemią. Masa gromady zagina przestrzeń, działając jak olbrzymie szkło powiększające, dzięki któremu możemy dostrzec światło emitowane przez obiekty znajdujące się poza WHL0137-08.
      Szczęśliwie złożyło się, że Earendel znajduje się w takiej pozycji, iż jest maksymalnie powiększana przez soczewkę grawitacyjną tworzoną przez gromadę galaktyk. Dzięki temu „wystaje” z blasku milionów gwiazd swojej galaktyki macierzystej, a jej jasność jest wzmacniana przez soczewkę co najmniej tysiąckrotnie. Obecnie niw wiemy, czy Earendel jest częścią układu podwójnego, ale warto pamiętać, że większość masywnych gwiazd ma co najmniej jednego towarzysza.
      Specjaliści uważają, że przez wiele kolejnych lat Earendel będzie znacząco powiększana w wyniku soczewkowania. Gwiazdę będzie obserwował Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST), a dzięki temu, że pracuje on głównie w podczerwieni, pozwoli na zdobycie wielu cennych informacji na jej temat. Uczeni spodziewają się, że Webb potwierdzi, iż Earendel to gwiazda, pozwoli nam też zmierzyć jej jasność i temperaturę, to zaś pozwoli na określenie typu gwiazdy i etapu życia, na jakim się znajduje.
      Astronomów szczególnie interesuje skład Earendel, gdyż gwiazda powstała zanim jeszcze wszechświat został wypełniony ciężkimi pierwiastkami wytworzonymi przez kolejne generacje gwiazd. Jeśli okaże się, że Earendel składa się wyłącznie w pierwotnego wodoru i helu, będzie to pierwszy dowód na istnienie gwiazd III populacji. To hipotetyczna populacja pierwszych bardzo masywnych gwiazd, które praktycznie nie zawierały metali. Składały się wyłącznie z wodoru i helu, z możliwą niewielką zawartością litu.
      Odkrycie Earendel przez Hubble'a daje nadzieję, że Webb dojrzy jeszcze bardziej odległe gwiazdy.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teleskop Webba zbliża się do końca pierwsze fazy ustawiania zwierciadła głównego za pomocą NIRCam. Najpierw przysłał nam swoje selfie, a niedawno na Ziemię dotarło pierwsze zdjęcie HD 84406, gwiazdy, która będzie wykorzystywana do ustawiania zwierciadła. Obraz, który uzyskał teleskop jest bardzo podobny do tego, jaki otrzymywano podczas symulacji naziemnych.
      Tak, jak zapowiadano, HD 84406 zobaczyliśmy 18 razy, po jednym z każdego segmentu. Następnie obsługa naziemna poruszała poszczególnymi segmentami, by określić, z którego z nich pochodzi które zdjęcie. Obecnie trwa etap tworzenia „macierzy obrazów”, czyli takiego ustawiania segmentów, by wszystkie z uzyskanych obrazów miały wspólny punkt.
      Przeprowadzenie pierwszego etapu nie było proste. Najpierw trzeba było upewnić się, że NIRCam działa jak należy, a następnie zidentyfikować na wszystkich obrazach gwiazdę, która stanowi punkt odniesienia do ustawiania teleskopu. Przez kolejny miesiąc obsługa naziemna będzie ustawiała poszczególne segmenty zwierciadła oraz zwierciadło wtórne tak, byśmy w końcu otrzymali pojedynczy wyraźny obraz.
      Jesteśmy niezwykle zadowoleni z postępu prac nad ustawianiem zwierciadła. Naprawdę jesteśmy szczęśliwi widząc, jak światło trafia do NIRCam, mówi Marcia Rieke, profesor astronomii z University of Arizona, odpowiedzialna z instrument NIRCam.
      Proces wykonywania zdjęć rozpoczął się od ustawienia Teleskopu Webb w 156 różnych pozycjach, z których powinien zobaczyć HD 84406. Za pomocą 10 czujników NIRCam wykonano 1560 fotografii o łącznej pojemności 54 gigabajtów. Cały proces trwał niemal 25 godzin. Teleskop już w ciągu pierwszych 6 godzin zlokalizował gwiazdę i wykonał jej zdjęcia z pomocą każdego z segmentów zwierciadła. Fotografia połączono następnie w jedną. Przedstawione tutaj zdjęcie to centralny fragment olbrzymiej fotografii złożonej z 2 miliardów pikseli.
      Podczas wstępnego ustawiania prześledziliśmy fragment nieboskłonu o powierzchni niemal Księżyca w pełni. Zgromadzenie tak dużej ilości danych wymagało zarówno od instrumentów Webba, jak i urządzeń na Ziemi, by działały bez najmniejszych zakłóceń od samego początku. Okazało się, że światło z każdego z 18 segmentów jest skupione bardzo blisko centrum obszaru poszukiwań. To świetny punkt wyjścia do ustawiania zwierciadła, cieszy się Marshall Perrin ze Space Telescope Science Institute, zastępca głównego naukowca Webba.
      Zwierciadło główne ustawiane jest za pomocą urządzenia NIRCam. Dysponuje ono bowiem czujnikiem o bardzo szerokim polu widzenia, który bezpiecznie może pracować w temperaturach wyższych niż inne instrumenty naukowe teleskopu. Warto tutaj wspomnieć, że prace nad optyką Webba zaowocowały opracowaniem technologii COAS (Complete Ophthalmic Analysis System), która jest wykorzystywana w okulistyce i systemach korekcji wzroku iLASIK.
      NIRCam będzie wykorzystywany przez niemal cały czas ustawiania zwierciadła głównego. Trzeba jednak wiedzieć, że instrument pracuje w temperaturach znacznie wyższych niż idealne dlatego na rejestrowanych przezeń obrazach pojawiają się artefakty. Będzie ich coraz mniej w miarę schładzania instrumentu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trzy nowo odkryte egzoplanety znajdują się na krawędzi zagłady – informują naukowcy z Instytutu Astronomii University of Hawai'i. Gazowe olbrzymy, zauważone po raz pierwszy przez teleskop kosmiczny TESS, znajdują się na jednych z najbardziej ciasnych znanych nam orbit. Jedna z nich, TOI-2337b, jest tak blisko swojej gwiazdy, że zostanie przez nią zniszczona za mniej niż milion lat. Żadnej innej znanej nam egzoplanety nie czeka tak szybka zagłada.
      Takie badania są kluczowe dla zrozumienia ewolucji układów planetarnych. Dają nam one nowy wgląd na planety zbliżające się do kresu życia, bezpośrednio przed pochłonięciem ich przez gwiazdę, mówi główny autor badań, Samuel Grunblatt z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej.
      Naukowcy szacują, że masa wspomnianych egzoplanet wynosi od 0,5 do 1,7 masy Jowisza, a ich średnice to od nieco mniejszej od średnicy Jowisza, po 1,6 jego średnicy. Istnieją też znaczne różnice w gęstości planet, a wszystko to wskazuje na różne ich pochodzenie.
      Uczeni sądzą, że ich odkrycie to dopiero czubek góry lodowej. Dzięki takim systemom jak TESS spodziewamy się znaleźć setki, a nawet tysiące takich systemów planetarnych, co pozwoli nam poznać nowe szczegóły na temat interakcji planet pomiędzy sobą czy ich migracji w kierunku gwiazdy macierzystej, dodaje jeden z autorów badań, Nick Saunders.
      Wspomniane trzy planety zostały zaobserwowane przez teleskop TESS w roku 2018 i 2019. Grunblatt i jego zespół wykorzystali następnie Obserwatorium Keck na Hawajach, by potwierdzić istnienie egzoplanet i poznać szczegóły na ich temat.
      Obecnie obowiązujące modele przewidują, że planety powinny zbliżać się do swoich gwiazd, szczególnie w ciągu ostatnich 10% czasu życia gwiazdy. W miarę zbliżania się planety coraz bardziej powinny się nagrzewać, co spowoduje rozszerzanie się ich atmosfer. Z tych samych modeli wynika, że zbliżające się do gwiazdy planety będą jednocześnie zbliżały się do siebie, co zwiększa i ryzyko kolizji i ryzyko zdestabilizowania całego układu planetarnego.
      Autorzy odkrycia sugerują jednocześnie, że jednej z planet – TOI-4329 – powinien przyjrzeć się Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST). Może on zauważyć w jej atmosferze ewentualne ślady wody lub dwutlenku węgla. Jeśli by je znalazł, specjaliści mogliby więcej powiedzieć na temat ewolucji tej planety.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronomowie z University of Wisconsin-Milwaukee odnaleźli najzimniejszego i najsłabiej świecącego białego karła. Gwiazda jest tak zimna, że znajdujący się w niej węgiel skrystalizował i powstał olbrzymi diament wielkości Ziemi.
      To naprawdę niezwykły obiekt. Uważamy, że w przestrzeni kosmicznej znajduje się wielka liczba starych białych karłów. Trudno je zobaczyć i nie wiemy, gdzie patrzeć. Nie jest możliwe natrafienie bezpośrednio na nie - mówi profesor David Kaplan.
      Białe karły to niezwykle gęste obiekty, które są ostatnim etapem życia gwiazd podobnych do Słońca. Składają się głównie z węgla i tlenu. Stygną i gasną przez miliardy lat. Białe karły trudno jest jednak badać, gdyż ich odnalezienie jest niemal niemożliwe.
      Wspomniany biały karzeł, który liczy sobie 11 miliardów lat, został odnaleziony dzięki Green Bank Telescope oraz Very Long Baseline Array. Teleskopy te nie pozwoliły na bezpośrednią obserwację białego karła. Urządzenia badały milisekundowego milisekundowego pulsara PSR J2222-0137, który obraca się z prędkością 30 razy na sekundę.
      Obserwacje ujawniły, że pulsar jest grawitacyjnie powiązany z innym obiektem, z którym obiegają się nawzajem w ciągu 2,45 dnia. Obiekt ten to gwiazda neutronowa lub, co bardziej prawdopodobne, niezwykle zimny biały karzeł.
      Obserwacje pozwoliły na precyzyjne określenie pozycji pulsara. Znamy jego pozycję z dokładnością lepszą niż 1 piksel - mówi profesor Kaplan. To z kolei daje nadzieję, że uda się bezpośrednio zaobserwować towarzyszącego mu białego karła. Uczeni stwierdzili dotychczas, że masa pulsara wynosi 1,2 masy Słońca, a masa białego karła to 1,05 masy Słońca. Mimo, że towarzysza pulsara ciągle nie zaobserwowano, to jego kołowa orbita stanowi dodatkowy dowód, że to biały karzeł. Gwiazdy neutronowe mają orbity eliptyczne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy skupieni wokół projektu COSMIC-DANCE poinformowali o odkryciu od 70 do 170 nieznanych dotychczas planet swobodnych (FFP – free-floating planet), czyli takich, które nie są powiązane z żadną gwiazdą i samotnie wędrują przez przestrzeń kosmiczną. Odkrycia dokonali w jednym z najbliższych obszarów gwiazdotwórczych, asocjacji Skorpiona-Centaura.
      Nie znamy natury planet swobodnych, nie wiemy, dlaczego nie są powiązane grawitacyjnie z żadną gwiazdą. Być może powstają podobnie jak gwiazdy, w wyniku kolapsu grawitacyjnego niewielkich chmur gazu. A być może formują się podobnie jak inne planety w dysku protoplanetarnym krążącym wokół gwiazd, i potem w wyniku oddziaływania jakichś sił – na przykład sąsiednich planet – zostają wyrzucone ze swojego układu planetarnego. Żeby rozwiązać tajemnicę planet swobodnych potrzebujemy dużej homogenicznej próbki takich planet.
      Specjaliści z COSMIC-DANCE postanowili poszukać FFP na obszarze nieboskłonu obejmującym asocjację Skorpiona-Centaura. Asocjacje gwiazd to otwarte gromady, w których gwiazdy nie są ze sobą grawitacyjnie powiązane.
      Znalezienie planet swobodnych w gromadach gwiazd jest bardzo trudne. Potrzebna są bardzo czułe instrumenty. Gwiazdy są dość jasne i łatwe do zauważenia. Planety zaś są tysiące razy ciemniejsze, a dodatkową trudnością jest odróżnienie planeto od gwiazd i galaktyk w tle, mówi Núria Miret Roig, która wraz z zespołem zajmowała się poszukiwaniami planet. Naukowcy połączyli dwie techniki. Przeanalizowali publicznie dostępne bazy fotografii astronomicznych oraz bazy danych, w których zamieszczono informacje o ruchu, kolorze i jasności dziesiątków milionów źródeł światła. Dane takie zostały zebrane za pomocą najlepszych dostępnych teleskopów pracujących w podczerwieni i świetle widzialnym.
      Dzięki wykorzystaniu ponad 80 000 obrazów i około 100 terabajtów danych zbieranych przez 20 lat członkom COSMIC-DANCE udało się zidentyfikować do 170 możliwych planet swobodnych. Okazało się, że wszystkie one znajdują się w asocjacji Skorpiona-Centaura.
      To, jak dotąd, największa grupa planet swobodnych zaobserwowanych bezpośrednio w pojedynczej asocjacji. Niemal podwoiliśmy liczbę znanych FFP. Ich liczba zdecydowanie przekracza liczbę planet swobodnych jaką powinniśmy zaobserwować, gdyby planety takie powstawały w wyniku kolapsu małych chmur molekularnych. To zaś wskazuje, że musi istnieć inny mechanizm ich powstawania. Na podstawie dostępnej nam wiedzy o dynamice układów planetarnych stwierdzamy, że ważnym mechanizmem powstawania planet swobodnych jest ich wyrzucanie z orbit ich gwiazd, stwierdzają naukowcy.
      Jeśli zagęszczenie planet swobodnych w innych regionach gwiazdotwórczych jest podobne jak w asocjacji Skorpiona-Centaura, to w całej Drodze Mlecznej mogą istnieć miliardy planet wielkości Jowisza, które nie są powiązane z gwiazdami. Jeszcze więcej może być FFP wielkości Ziemi, gdyż w układach planetarnych występują one częściej.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...