Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Epidemiolog przewiduje, że koronawirus zarazi 40-70% ludzkości i już z nami pozostanie

Recommended Posts

Profesor Marc Lipsitch, epidemiolog z Uniwersytetu Harvarda uważa, koronawirusa SARS-CoV-2 nie uda się opanować i w ciągu roku zarazi on od 40 do 70 procent ludzkości. Lipsitch nie jest osamotniony w swoich przewidywaniach. Już w styczniu informowaliśmy, że wielu ekspertów twierdzi, iż koronawirus zostanie z nami na stałe.

Już sam przykład Chin pokazuje, że opanowanie epidemii nie będzie łatwe. Pomimo drastycznych środków wprowadzonych przez władze w Pekinie, pomimo zamknięcia całych miast i wielkich obszarów, na których mieszka około 100 milionów ludzi, koronawirus i powodowana nim choroba COVID-19 pojawiły się już w niemal 40 krajach na świecie. Ostatnie doniesienia mówią o zamknięciu kilkuset osób w hotelu na Teneryfie, gdyż u przebywającego tam włoskiego lekarza wykryto koronawirusa.

Mimo, że Chiny wprowadzają kolejne obostrzenia – wydano zakaz polowań na dzikie zwierzęta, ich sprzedaży, jedzenia i transportowania, a w Hubei urzędnicy będą chodzili od domu do domu, sprawdzali temperaturę mieszkańców i wysyłali podejrzane przypadki do specjalnych obozów – Lipschits uważa, że takie działania niczego nie zmienią.

Główny problem z koronawirusem SARS-CoV-2 polega bowiem na tym, że zachorowania przebiegają łagodnie. W przypadku epidemii SARS i MERS koronawirusy zabijały większy odsetek chorych, a osoby zarażone, a niewykazujące objawów, nie zarażały. Zatem łatwo było określić, kto stanowi zagrożenie, a wielu z nosicieli szybko umierało. Dlatego też epidemie udało się opanować.

Teraz mamy zupełnie inną sytuację. Tysiące zarażonych osób może w ogóle nie wykazywać żadnych objawów lub też mogą mieć łagodne objawy przypominające przeziębienie. Większości takich osób nie da się wychwycić i izolować, będą więc one zarażały innych.

Dlatego też coraz większa liczba specjalistów skłania się ku poglądowi, że SARS-CoV-2 stanie się piątym endemicznym koronawirusem nawiedzającym ludzkość. Tak, jak obecnie mówimy o sezonie grypowym, będziemy w przyszłości mówili o sezonie zachorowań na COVID-19.

Te cztery obecnie dotykające ludzi koronawirusy to OC43 oraz 229E, które odkryto w latach 60. XX wieku. Przez wieki krążyły one wśród, odpowiednio, krów i nietoperzy. Kolejne dwa, HKU1 i NL63, odkryto po epidemii SARS z lat 2003–2004. Nie wiemy, od jak dawna dręczą one ludzkość, ani czy w momencie przejścia ze zwierząt na ludzi wywołały epidemię. Specjaliści sądzą, że wszystkie łącznie odpowiadają za około 25% przeziębień. Nie przywiązujemy do nich zbyt dużej wagi, gdyż choroby przebiegają łagodnie, szczególnie w porównaniu z grypą, przyznaje epidemiolog Stephen Morse z Columbia University.

Wracając do obecnej epidemii koronawirusa to, jak stwierdza Lipsitch, nie wiadomo nawet ile osób jest zarażonych. Przed kilkoma dniami, gdy w USA było wykrytych 35 przypadków zachorowań, Lipsitch mówił, że w rzeczywistości zarażonych w USA może być od 100 do 200 osób.

O tym, że sytuacja robi się coraz bardziej poważna świadczyć może fakt, że wczoraj przedstawiciele WHO stwierdzili, iż poszczególne kraje powinny przygotowywać się na pandemię. USA zaczęły takie przygotowania już pod koniec stycznia. Jeszcze na początku epidemii zalecano jedynie, by testami na obecność SARS-CoV-2 obejmować jedynie osoby, które były w Chinach.

Jednak ostatnio amerykańskie CDC ogłosiło, że zacznie badania przesiewowe w pięciu miastach, by poznać odpowiedź na pytanie, ile jest rzeczywistych przypadków zachorowań. Problem jednak stanowi słaba dostępność testów.

Posiadamy obecnie zbyt mało danych, by jednoznacznie stwierdzić, jak będzie rozwijała się epidemia SARS-CoV-2 (COVID-19). Powinniśmy jednak chyba przyzwyczajać się do myśli, że choroba ta już z nami pozostanie, podobnie jak grypa. Dla wielu osób pocieszeniem może być informacja, że wirus wydaje się oszczędzać dzieci.

Najnowsze dane dotyczące koronawirusa to 80 348 zakażeń, 2707 zgonów i 27 836 osób, które wyzdrowiały. Stan zdrowia 9215 chorych jest określany jako poważny lub krytyczny. W Europie najpoważniejsza sytuacja jest we Włoszech, gdzie zanotowano dotychczas 287 przypadków zachorowań i zmarło 7 osób. Inne europejskie kraje, w których zidentyfikowano wirusa to: Niemcy (16 zachorowań), Wielka Brytania (13), Francja (12), Hiszpania (3), Austria (2), Rosja (2), Belgia (1), Chorwacja (1), Finlandia (1), Szwecja (1).


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawiajacy jest fakt, iż w XXI wieku mając do dyspozycji komputery i maszynowe uczenie nie potrafimy szybko znaleźć antidotum nawet na bakterie jamy ustnej, nauka jest bardzo rozwinieta jednak kapitalizm skazuje nas na porażkę bo po prostu nikomu się to nie opłaca... świat już upadł tylko jeszcze nie poczuliśmy tąpnięcia. Dziękuję za uwage.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Felipesku napisał:

Zastanawiajacy jest fakt, iż w XXI wieku mając do dyspozycji komputery i maszynowe uczenie nie potrafimy szybko znaleźć antidotum nawet na bakterie jamy ustnej

Dobra pasta z węglem aktywnym + płyn Lugola na drugie mycie. Kilka kropli na szczoteczkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Felipesku said:

Zastanawiajacy jest fakt, iż w XXI wieku mając do dyspozycji komputery i maszynowe uczenie nie potrafimy szybko znaleźć antidotum nawet na bakterie jamy ustnej, nauka jest bardzo rozwinieta jednak kapitalizm skazuje nas na porażkę bo po prostu nikomu się to nie opłaca... świat już upadł tylko jeszcze nie poczuliśmy tąpnięcia. Dziękuję za uwage.

Masz strasznie zniekształcone rozumowanie i nierealistyczne oczekiwania ;) Moim zdaniem Chiny sobie całkiem nieźle radzą. Jeżeli już jest eksperymentalna szczepionka, to jeszcze lepiej. Szpital we Włoszech dał ciała, bo podobno nie przestrzegali procedur.

Od dawna wiadomo, jak sobie radzić z bakteriami w jamie ustnej i to jest raczej low-tech. Nie potrzeba komputerów kwantowych. Mało kto jednak jest w stanie kompletnie uniknąć próchnicy, bo trzeba się do tematu przyłożyć i się cały czas pilnować. Składniki na próchnice:

1) bakterie
2) cukry proste
3) ciepełko i wilgoć
4) czas dla bakterii na szamę i kwasów na rozpuszczenie zębów

Usuń którykolwiek z nich, a ograniczysz próchnicę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Felipesku napisał:

Zastanawiajacy jest fakt, iż w XXI wieku mając do dyspozycji komputery i maszynowe uczenie nie potrafimy szybko znaleźć antidotum .

Jak to nie?

https://www.o2.pl/artykul/szczepionka-na-koronawirusa-naukowcy-oglosili-sukces-6481049687942785a

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmiertelność jest źle obliczana.

Gdy było 230 chorych we Włoszech, z tej grupy 7 osób zmarło natomiast 30 osób było/jest w stanie krytycznym. I w tym momencie zamykamy grupę i liczymy:

37 osób / 230 osób = około 16% śmiertelność wśród grupy chorych.

Jeżeli jednak będziemy ciągle dodawać do tej grupy nowych chorych to śmiertelność zawsze będzie wyglądać na niską, niestety to nieprawda.

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj są wyglądające wiarygodnie statystyki, licząc ilość śmierci/ilość przypadków: https://www.worldometers.info/coronavirus/coronavirus-age-sex-demographics/

AGE
DEATH RATE*
80+ years old
14.8%
70-79 years old
8.0%
60-69 years old
3.6%
50-59 years old
1.3%
40-49 years old
0.4%
30-39 years old
0.2%
20-29 years old
0.2%
10-19 years old
0.2%
0-9 years old
no fatalities
SEX
DEATH RATE *
Male
2.8%
Female
1.7%
PRE-EXISTING CONDITION
DEATH RATE*
Cardiovascular disease
10.5%
Diabetes
7.3%
Chronic respiratory disease
6.3%
Hypertension
6.0%
Cancer
5.6%
no pre-existing conditions
0.9%

Ale jako że epidemia dalej trwa, chyba lepiej liczyć np. ilość śmierci/(ilość śmierci + ilość wyzdrowień), gdzie statystki wyglądają ciut gorzej ... choć wiele młodych zdrowych mogło nawet nie zaraportować "wyzdrowienia", co powiększyłby mianownik.

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Wychodzi śmiertelność około 10% (closed cases).

To nie jest śmiertelność, tylko % stosunek zgonów do wyzdrowień/wypisów. Zarażonych jest wciąż 1,5 razy tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co widziałem, media podają głównie mniejszą wartość. Podejrzewam, że tak się faktycznie wylicza śmiertelność. Jednak, chorzy albo wyzdrowieją albo umrą, więc moim zdaniem wartość z "closed cases" jest praktyczniejsza. Pewnie nie będzie tak źle, o ile szpitale nie zostaną przeciążone. Większość z tych zgonów miała miejsce w Chinach. W Iranie też sytuacja nie jest ciekawa, ale ich służba zdrowia boryka się z trudnościami.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Z tego co widziałem, media podają głównie mniejszą wartość.

Podajesz sam wykres, z którego wynika, że śmiertelność wynosi ok. 3%. Wg danych wyżej od J. Dudy jest to nawet mniej (2,3%).

W dniu 26.02.2020 o 15:31, cyjanobakteria napisał:

Wychodzi śmiertelność około 10% (closed cases).

Jakie 10, skoro jest 8%? To chyba różnica.

6 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Jednak, chorzy albo wyzdrowieją albo umrą, więc moim zdaniem wartość z "closed cases" jest praktyczniejsza

Wszystko ci się miesza. Te 10% co podałeś to najwyżej ten stosunek zmarli / wyzdrowiali. Dokładnie to jest jeszcze mniej, bo 9% (2770/30357). Z kolei te 8% to jest faktyczna śmiertelność zmarli / chorzy (2770/33127), ale bez tych co jeszcze chorują.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bezpośrednia śmiertelność to jedno, a drugie, i o tym jeszcze praktycznie nic nie wiadomo, jakie będą dalsze skutki zachorowania.
No i ew. mutacje.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wystarczyło kilka tygodni pandemii, by zamieszkująca Amerykę Północną pasówka białobrewa zaczęła śpiewać jak dawniej. Ten niewielki ptak powszechnie zamieszkuje amerykańskie miasta. Jednak coraz większe zanieczyszczenie hałasem powoduje, że samce muszą wydawać głośniejsze, mniej efektywne dźwięki, by przyciągnąć uwagę samic i odstraszyć rywali. W ciągu kilku tygodni lockdownu, gdy miasta stały się cichsze, pasówka zaczęła śpiewać tak, jak robiła to jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
      Ekolog behawioralna Elizabeth Derryberry z University of Tennessee wraz z zespołem od ponad 20 lat badają pasówki białobrewe mieszkające w San Francisco i jego okolicach. Nagrywają dźwięki wydawane przez ptaki i porównują je z nagraniami z lat 70. ubiegłego wieku. Odkryli, że w miarę rozwoju ruchu i hałasu w mieście, zwiększyła się częstotliwość najniższych dźwięków wydawanych przez pasówki. Jednak częstotliwość dźwięków najwyższych pozostała na niemal niezmienionym poziomie, co oznacza, że całe pasmo komunikacji ptaków uległo zwężeniu.
      Z wielu badań wiemy, że taka degradacja u ptaków powoduje, że całych ich system komunikacji staje się mniej efektywny. Ptaki muszą śpiewać głośniej, mimo to komunikacja jest mniej efektywna, oba te zjawiska są dla zwierząt stresujące, co z kolei przyspiesza ich starzenie się i negatywnie wpływa na metabolizm. Hałas w miastach może powodować, że ptaki nie słyszą własnych piskląt czy krzyków ostrzegawczych innych przedstawiciele swojego gatunku. Nie można wykluczyć, że hałas w dużej mierze może przyczyniać się do spadku różnorodności ptaków.
      Gdy rozpoczął się lockdown i miasta stały się wyraźnie cichsze, Derryberry zaczęła zastanawiać się, czy i jak wpłynęło to na ptaki. Przeprowadziła wraz z zespołem odpowiednie badania i okazało się, że pasówki zaczęły śpiewać średnio o 30% ciszej. Co więcej, powróciły do zakresu dźwięków, jaki był wydawany przez ten gatunek w latach 70. Uczeni wyliczają, że cichsze miasta i zmiana sposobu śpiewu mogą spowodować, że samce pasówek będą mogły usłyszeć się z 2-krotnie większej odległości niż przed lockdownem.
      Jak mówi Jenny Philips, ekolog z California Polytechnic State University, poprawa komunikacji może oznaczać, że samcom będzie łatwiej się unikać, co może skutkować mniejszą liczbą walk. Philips już wcześniej odkryła, że ptaki żyjące w miastach szybciej atakują innych przedstawicieli swojego gatunku, niż czynią to ptaki żyjące w mniejszym hałasie.
      Ornitolog Sue Anne Zollinger z Manchester Metropolitan University, która nie była zaangażowana w opisywane badania, mówi, że ich wyniki to dobra wiadomość. Skoro pasówki są w stanie tak szybko dostosować swój śpiew do zmieniających się warunków, może to oznaczać, że są na tyle elastyczne, iż poradzą sobie też z innymi aspektami zmieniającego się środowiska. Nie można wykluczyć, że mniejszy hałas spowoduje, że do miast wrócą różne gatunki ptaków, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu w nich żyły. Jeśli udałoby się nam mniej hałasować, miałoby to naprawdę olbrzymi wpływ, stwierdziła.
      Niestety, znoszenie pandemicznych obostrzeń powoduje, że hałas powraca do poprzedniego poziomu. Wiosną przyszłego roku, gdy pasówki znowu zaczną bardziej intensywnie się ze sobą komunikować, Derryberry i jej zespół chcą sprawdzić, czy w ich śpiewie znowu zaszły niekorzystne zmiany.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy rano 21 września Tadź Mahal zostało otwarte po półrocznej przerwie, przed mauzoleum nie stały, tak jak ma to zazwyczaj miejsce, długie kolejki. Wprowadzono nowe środki bezpieczeństwa. Bilety należy kupić zawczasu za pośrednictwem witryny albo aplikacji Archaeological Survey of India (kasy będą zamknięte). Ponadto zakazane są grupowe zdjęcia, a na wejściu mierzona jest temperatura.
      Na terenie obiektu obowiązują zasady dystansowania. Nie wolno dotykać ścian i poręczy, a zużyte chusteczki, maski, rękawiczki i ochraniacze na buty mają trafiać do kosza. Maskę można zdjąć do fotografii, ale obsługa pilnuje, by założyć ją ponownie.
      Brakuje ruchu. Człowiek nie czuje się jak w Tadź Mahal. Uważam, że wielu ludzi nie zjawi się tu, póki liczba przypadków będzie tak wysoka - podkreśla lokalny dziennikarz Yogesh Kumar Singh.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom przewidują, że zbliżający się sezon grypowy będzie wyjątkowo łagodny. W raporcie opublikowanym na łamach „Morbidity and Mortality Weekly Report” badacze z CDC zauważają, że aktywność wirusa grypy w USA jest obecnie na historycznie niskim poziomie, a dane z półkuli południowej, gdzie właśnie kończy się zima, wskazują na brak aktywności grypy.
      Jednak, jak zauważają autorzy raportu, nic nie jest pewne, jeśli chodzi o sezon grypowy, szczególnie w czasie, gdy panuje pandemia innej choroby zakaźnej. Dlatego też CDC zaleca, by nie unikać szczepień przeciwko grypie.
      W USA aktywność wirusa grypy zaczęła gwałtownie spadać w marcu, gdy stało się jasne, że w kraju rozprzestrzenia się COVID-19. Spadek aktywności to zapewne zarówno wynik zamknięcia szkół, trzymania dystansu czy noszenia masek, jak i mniejszej liczby osób, które z objawami grypy zgłaszają się do lekarza.
      Ogólna liczba testów na grypę wykonywanych w USA spadła z niemal 50 000 tygodniowo w okresie od września 2019 do lutego 2020 do poziomu 19 500 tygodniowo pomiędzy marcem a majem bieżącego roku. Jeszcze bardziej uderzający jest spadek pozytywnych wyników testów. Ich odsetek zmniejszył się we wspomnianym okresie z 19% do 0,3%. Pomiędzy majem a sierpniem bieżącego roku odsetek pozytywnych wyników testów na grypę wyniósł zaledwie 0,2%, podczas gdy w analogicznym okresie roku ubiegłego było to 2,35%, w roku 2018 odsetek ten wyniósł 1,04%, a rok wcześniej – 2,36%.
      Podobne spadki odnotowano też w innych krajach. Pomiędzy kwietniem a lipcem, kiedy to na półkuli południowej mamy jesień i zimę, a więc szczyt sezonu grypy, w Australii, Chile i RPA na 83 000 testów jedynie 51 (czyli 0,06%) dało wynik dodatni. Tymczasem w latach 2017–2019 na 178 000 testów wynik dodatni dało 24 000, czyli niemal 14%.
      Wydaje się, że strategie walki z COVID-19 znacząco obniżyły liczbę zachorowań na grypę w tych trzech wspomnianych krajach, stwierdzają autorzy raportu. Dodają, że jeśli działania takie będą kontynuowane, to poziom zachorowań na grypę może pozostać na niskim poziomie.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...