Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty. Do takich wniosków doszli naukowcy z Yale University, którzy prowadzili eksperymenty na myszach. Badania te pokazują, że krótkoterminowe stosowanie diety ketogenicznej może przynieść korzyści i otwierają drogę do badań klinicznych na ludziach.

Dieto ketogeniczna, w ramach której 99% kalorii pochodzi z tłuszczu i białka, a jedynie 1% z węglowodanów, jest coraz bardziej popularna. Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.

Naukowcy z Yale University informują na łamach Nature Metabolism, że zarówno pozytywne jak i negatywne skutki stosowania tej diety są związane z limfocytami T gamma delta (T γδ). Główny autor badań, profesor Vishwa Deep Dixit, wyjaśnia, że dieta ketogeniczna powoduje, że organizm zaczyna spalać tłuszcz. Jako, że zakłada ona spożywanie minimalnych ilości węglowodanów, prowadzi do spadku poziomu cukru we krwi. Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi. Gdy zaś organizm spala ciała ketonowe, rozprzestrzeniają się w nim chroniące tkanki limfocyty T γδ.

Dzięki zwiększonej obecności tych komórek zmniejsza się ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych, poprawia się metabolizm organizmu. Po tygodniu u myszy na diecie ketogenicznej zaobserwowano zmniejszenie poziomu cukru i stanu zapalnego. Jednak gdy organizm sądzi, że głoduje, jednocześnie z trawieniem tłuszczu rozpoczyna proces jego gromadzenia.

Jak informuje profesor Dixit, gdy myszy pozostawały na diecie ketogenicznej dłużej niż tydzień, zaczynały spożywać więcej tłuszczu niż spalały, pojawiała się u nich cukrzyca i otyłość. Straciły też chroniące je komórki T γδ, dodaje uczony.

Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.

Jeśli takie badania potwierdziłyby, że krótko stosowana dieta ketogeniczna przynosi korzyści, byłaby to dodatkowa dobra wiadomość. Kto chce być wiecznie na diecie?, retorycznie pyta Dixit.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi.

Dodam, że nie zawsze jest tak pięknie po odstawieniu węglowodanów.  U ludzi lipolizie towarzyszy glukoneogeneza, czyli glukozę organizm czerpie również z białek, których rezerwuarem są cenne mięśnie. Cenne, bo u HS coraz mniej tej tkanki, która oprócz funkcji mechanicznej, pełni ważną rolę wydzielniczą (miokiny).

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, ale tydzień w życiu myszy to nie to samo co tydzień dla człowieka. Szkoda, że nie wiadomo nawet w przybliżeniu jak długo można bezpiecznie stosować ją u ludzi

@3grosze - co to jest HS?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

W dniu 27.01.2020 o 12:47, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty.

I właśnie po to przez jeden - dwa dni w tygodniu pompuje się węglowodanami.

W dniu 27.01.2020 o 13:27, 3grosze napisał:

Dodam, że nie zawsze jest tak pięknie po odstawieniu węglowodanów.  U ludzi lipolizie towarzyszy glukoneogeneza, czyli glukozę organizm czerpie również z białek, których rezerwuarem są cenne mięśnie. Cenne, bo u HS coraz mniej tej tkanki, która oprócz funkcji mechanicznej, pełni ważną rolę wydzielniczą (miokiny).

Na diecie ketogenicznej można spożywać całkiem spore ilości białek które przed tym chronią, pomaga też suplementacja tauryną.

W dniu 27.01.2020 o 12:47, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.

W mojej ocenie badania kliniczne często są znacznie gorsze niż duża ilość anegdotycznych relacji ludzi. Nie chodzi o to, że nic nie wniosą, tylko że nie są w stanie podważyć obserwacji ludzi, nie ma mowy o "weryfikacji". Ludzie posiadają bardzo wysoką świadomość własnego ciała która jest zazwyczaj ignorowana przez badaczy.
Setka rozbudowanych relacji jest lepsza od wykresu i kilku cyferek.

 

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, peceed napisał:

Ludzie posiadają bardzo wysoką świadomość własnego ciała która jest zazwyczaj ignorowana przez badaczy.
Setka rozbudowanych relacji jest lepsza od wykresu i kilku cyferek.

Nie jest bo ludzie generują bardzo dużo zniekształceń informacji, iluzi poznawczych etc. Mimo iż byłby to potencjalnie ogromny rezerwuar potencjalnie pożytecznej wiedzy to należałoby z niego odsiać ziarna od plew, co można zrobić metoda nauką tylko i koło się zamyka. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, 3grosze napisał:

Skrótowiec od Homo sapiens

Omg, myślałam że to skrót od jakiejś choroby prowadzącej do zaniku mięśni, jako że są próby stosowania tej diety leczniczo w chorobach neurodegeneracyjnych czy autoimmunologicznych

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Warai Otoko napisał:

Mimo iż byłby to potencjalnie ogromny rezerwuar potencjalnie pożytecznej wiedzy to należałoby z niego odsiać ziarna od plew, co można zrobić metoda nauką tylko i koło się zamyka.

Metoda naukowa to coś więcej niż klepanie schematów. Badania kliniczne miewają tyle błędów że często są całkowicie bezużyteczne. To jedna z wielu możliwych metod zbierania informacji, zdecydowanie nadużywana.
Do odsiewania ziarna od plew można wykorzystać AI albo mózg. Ja na przykład nie miałem problemu z odnajdywaniem całkiem skomplikowanych wzorców warunkowych w setkach "anegdotycznych" relacji pacjentów (FTS).
W badaniach klinicznych pozbawia się większości wartościowych nieoczekiwanych informacji. Można sobie je sprofilować pod badanie rozważanych hipotez, ale są kiepskim narzędziem do odkrywania nieznanego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, peceed napisał:

Ludzie posiadają bardzo wysoką świadomość własnego ciała która jest zazwyczaj ignorowana przez badaczy.

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

 

5 godzin temu, peceed napisał:
W dniu 27.01.2020 o 13:27, 3grosze napisał:

Dodam, że nie zawsze jest tak pięknie po odstawieniu węglowodanów.  U ludzi lipolizie towarzyszy glukoneogeneza, czyli glukozę organizm czerpie również z białek, których rezerwuarem są cenne mięśnie. Cenne, bo u HS coraz mniej tej tkanki, która oprócz funkcji mechanicznej, pełni ważną rolę wydzielniczą (miokiny).

Na diecie ketogenicznej można spożywać całkiem spore ilości białek które przed tym chronią, pomaga też suplementacja tauryną.

Moja uwaga odnosiła się (wydawało mi się oczywiste) do diety ketogenicznej z ujemnym bilansem energetycznym:

W dniu 27.01.2020 o 12:47, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, 3grosze napisał:

Moja uwaga odnosiła się (wydawało mi się oczywiste) do diety ketogenicznej z ujemnym bilansem energetycznym:

To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.
Można spalać tłuszcz i rozwijać mięśnie, w wieku 24 lat mi się udało (trening siłowy z intensywnością aerobową, co ciekawe to nie był jakiś specjalny plan tylko było mi żal marnowania czasu na siłowni).

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, peceed napisał:

o nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.
Można spalać tłuszcz i rozwijać mięśnie, w wieku 24 lat mi się udało

A jakieś obiektywne badanie typu naukowego (np takie: https://www.sfd.pl/art/Badania_naukowe/Wpływ_treningu_siłowego_w_czasie_odchudzania_na_mięśnie-a4266.html przypadkiem;)  twierdzące coś odwrotnego)?

Bo pojedyncza obserwacja osoby wyjątkowej potwierdza tylko regułę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, 3grosze napisał:

przypadkiem;)  twierdzące coś odwrotnego

Czy kolega czyta ze zrozumieniem to co linkuje?

Cytat

W sześciu eksperymentach objętych przeglądem stosowano trening siłowy trzy razy w tygodniu, od 12 do 24 tygodni. W większości badań stosowano dość kiepską, standardową dietę dostarczającą 55% węglowodanów, 15% białka i 30% tłuszczów.

Efekty?
Prowadzenie treningu siłowego o 93.5% zmniejszyło spadek beztłuszczowej masy ciała związany z redukcją. Nie odnotowano większej utraty masy tkanki tłuszczowej czy ogólnej masy ciała, w porównaniu do restrykcji kalorycznych. Ponadto trening oporowy pozwolił zachować wypracowaną siłę, mniej pogarszając proporcje siły do beztłuszczowej masy ciała.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.

Moje badanie:

Prowadzenie treningu siłowego o 93.5% zmniejszyło spadek beztłuszczowej masy ciała związany z redukcją.(...)
Jednak metaanaliza Amandy V. Sardeli i wsp. pokazuje, iż trening siłowy jest niesłychanie istotny dla oszczędzania mięśni.
 

Kwestionujesz utratę mięśni podczas redukcji wagi i ochronny dla nich wpływ ćwiczeń, a ten artykuł zakłada jako oczywistość utratę mięśni podczas redukcji i wykazuje badaniami ochronny dla nich wpływ ćwiczeń (siłowych).

Teraz podeprzyj jakimś badaniem swoją teorię:

1.Podczas chudnięcia rosną mięśnie.

2. Ćwiczenia nie chronią mięśni podczas chudnięcia.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, peceed napisał:

To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.
Można spalać tłuszcz i rozwijać mięśnie, w wieku 24 lat mi się udało (trening siłowy z intensywnością aerobową, co ciekawe to nie był jakiś specjalny plan tylko było mi żal marnowania czasu na siłowni).

Żartujesz, prawda? Przecież te dwa zdania, jedno po drugim, są sprzeczne?

Wysikujesz ok. 100* gramów białka dzienne w postaci mocznika. To miara szybkości z jaką tracisz mięśnie. Tylko ćwiczenia i odpowiednia ilość białka w diecie zmniejszają utratę mięśni podczas deficytu kalorycznego. Sam twierdzę, że deficyt kaloryczny jest drugorzędny - patrz noga w gipsie czy efekty długotrwałego przebywania w mikrograwitacji.

 

*) liczba do znalezienia gdzieś tu na KW. Nie pamiętam źródła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, 3grosze napisał:

Ćwiczenia nie chronią mięśni podczas chudnięcia.

Ok, to co napisałem jest niejednoznaczne. Powinno być: To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie; a (dodatkowo), wykonując ćwiczenia, można je ochronić.

3 minuty temu, Jajcenty napisał:

Sam twierdzę, że deficyt kaloryczny jest drugorzędny - patrz noga w gipsie czy efekty długotrwałego przebywania w mikrograwitacji.

Albo rozbitkowie.

16 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Nie jest bo ludzie generują bardzo dużo zniekształceń informacji, iluzji poznawczych etc

To samo dotyczy "naukowców" poza naukami ścisłymi. Pewne dyscypliny składają się niemal wyłącznie z takich iluzji.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:
10 godzin temu, 3grosze napisał:

Ćwiczenia nie chronią mięśni podczas chudnięcia.

 

Taki cytat, to z Twojej strony złośliwa manipulacja w dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, 3grosze napisał:

Taki cytat, to z Twojej strony złośliwa manipulacja w dyskusji

Dopiero teraz będę złośliwy:
Trzeba jeszcze umieć odróżniać "3grosze napisał:" od "3grosze uważa, że:".
Manipulacją to by to było gdybym efektywnie odnosił się do drugiej tezy, tymczasem zaraz potem wyjaśniłem swoją niedoróbkę.
Dlatego tego zaczynam mieć wątpliwości, po kiego wała uczestniczy kolega w tych dyskusjach jeśli uważa, że ludzie tutaj mają intencję manipulowania czyichś wypowiedzi (tak, wiem, każdy mierzy innych swoją miarą).

 

13 godzin temu, 3grosze napisał:

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

A taka uwaga sugeruje duży stopień wewnętrznej pogardy dla ludzi z problemami metaboliczny jednocześnie informując o nierozumieniu znaczenia sformułowania "świadomość własnego ciała".

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:

Trzeba jeszcze umieć odróżniać "3grosze napisał:" od "3grosze uważa, że:".

Powiedzmy, że wybrnąłeś...inaczej pozostawiony tutaj samopas do końca życia twój lapsus, poszedłby na moje konto.

 

1 godzinę temu, peceed napisał:
15 godzin temu, 3grosze napisał:

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

A taka uwaga sugeruje duży stopień wewnętrznej pogardy dla ludzi z problemami metaboliczny

Sratatata, a nadwaga bierze się u nich od patrzenia na jedzenie. Ile % z nich cierpi na głód patologiczny?  Reszta spowolniła swój metabolizm przez własny hedonizm. 

Czy może jakieś zmiany zaszły w prawie zachowania masy?:o

 

1 godzinę temu, peceed napisał:
15 godzin temu, 3grosze napisał:

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

A taka uwaga (...) jednocześnie informując o nierozumieniu znaczenia sformułowania "świadomość własnego ciała".

Gdzieś jest badanie ile % ludzi z ponadnormatywnym BMI nie jest tego świadomym. DUŻO.

Wiem, że pod ogólnikiem  "świadomość  własnego ciała" musi być jedynie słuszna definicja peeceda.:P

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.09.2020 o 20:51, peceed napisał:

Do odsiewania ziarna od plew można wykorzystać AI albo mózg.

AI musi mieć zaimplementowaną jakąś metodę/cel, jaką skoro nie naukową? Poza tym AI jest tworzone w opraciu o metode naukową więc de facto to jest to samo. 

Jeśli chodzi o mózg - to problem własnie polega na tym, że jest to narzędzie znacznie mniej doskonałe niż metoda naukowa, znacznie mniej obiektywne. Nie ma możliwości weryfikacji czy też powtrzalności wyników. 

W dniu 12.09.2020 o 08:43, peceed napisał:

To samo dotyczy "naukowców" poza naukami ścisłymi. Pewne dyscypliny składają się niemal wyłącznie z takich iluzji.

W dyscyplinach ścisłych tez się zdazy, ale faktycznie najmniej. Mimo to metoda naukowa najskuteczniej pozbywa się tych iluzji, więc to nie jest to samo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Warai Otoko napisał:

AI musi mieć zaimplementowaną jakąś metodę/cel, jaką skoro nie naukową? Poza tym AI jest tworzone w opraciu o metode naukową więc de facto to jest to samo.

Nie do końca, wciąż najsilniejsze AI jakie możemy mieć to szympans pomalowany srebrną farbą ;) 

21 minut temu, Warai Otoko napisał:

Jeśli chodzi o mózg - to problem własnie polega na tym, że jest to narzędzie znacznie mniej doskonałe niż metoda naukowa, znacznie mniej obiektywne.

Niech każdy mózg mówi za siebie :P
Moja perspektywa jest taka, że to nauka i metoda naukowa to protokół który stara się spiąć różne mózgi w jeden wirtualny.
Nauka nie jest bardziej obiektywna niż zdrowy i uczciwy mózg. Zresztą sama obiektywność to nic nie znaczące słowo, jedyne co się liczy to jakość tworzonych modeli rozumianych jako zdolność rozumienia rzeczywistości.

21 minut temu, Warai Otoko napisał:

Nie ma możliwości weryfikacji czy też powtrzalności wyników. 

Oczywiście że jest. Każdy mózg (w sprawnym ciele) może sobie weryfikować i powtarzać wyniki. Tak naprawdę cała model rzeczywistości jaki tworzy mózg to właśnie efekt tej powtarzalności pewnych coraz bardziej abstrakcyjnych wzorców.
To metoda naukowa kopiuje wzorce biologiczne. W pewnym sensie to filtr który ogranicza wytwarzanie i rozpowszechnianie memów do takich, które co do zasady mogłyby być wytworzone same przez kompetentny mózg.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, peceed napisał:

Nie do końca, wciąż najsilniejsze AI jakie możemy mieć to szympans pomalowany srebrną farbą

To teraz pospierajmy się o definicję AI. Mam wrażenie że AI dla Ciebie to jakiś kombajn, raka wykryje, obiad ugotuje. Wszystko poniżej psa to nie AI. Tymczasem w praktyce mamy do czynienia ze specjalizowanymi modelami po jednym do wykrywania raka i do gotowania obiadu. Ich scalenie jest możliwe, ale niecelowe,. Tak więc, imho, są bardzo mocne AI realizujące swoje zadanie lepiej niż człowiek. Jest ich całkiem sporo. To nie jest takie znowu dziwne biorąc pod uwagę, że byle zawór pływakowy w kiblu realizuje swoje zadanie dużo lepiej niż człowiek by mógł.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, peceed napisał:

Niech każdy mózg mówi za siebie :P
Moja perspektywa jest taka, że to nauka i metoda naukowa to protokół który stara się spiąć różne mózgi w jeden wirtualny.
Nauka nie jest bardziej obiektywna niż zdrowy i uczciwy mózg. Zresztą sama obiektywność to nic nie znaczące słowo, jedyne co się liczy to jakość tworzonych modeli rozumianych jako zdolność rozumienia rzeczywistości.

Ale na tym polega problem, że nie wiemy jaki mózg tworzy najdokładniejsze modele - musimy to sprawdzać. Jak ? Metodą naukową, czyli tym protokołem właśnie. Dodatkowo mózg ma ograniczenia które nie pozwalają na agregację i analizę bardzo wielu danych - potrzebuejsz do tego statystyki. Powiedz mi czy średni wzrost mężczyzn w danej grupie wynoszący 180 cm jest większy czy mniejszy od kobiet z innej grupy, gdzie średnia wynosi 178 cm ? Ciekawe jak to mózgiem ogarniesz :P Możesz sobie zrobić testowanie w głowie, ale to nadal metoda naukowa. A co z ogromnymi zbiorami danych? Nie jestes sawantem, a anwet gdybyś był, znów - skąd mam wiedziec czy dałeś radę? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Jajcenty napisał:

To teraz pospierajmy się o definicję AI.

 Z zasady nie wchodzę w jałowe spory o definicje bo mam świadomość że rozumienie pojęć nie wynika z definicji, widziałem wiele katastrof w których całkiem inteligentni ludzie polegli "bo przecież coś spełniało definicję na X a okazało się że wszystko się spieprzyło, bo przekroczyliśmy granicę stosowalności".
Zazwyczaj jest tak, że w języku naturalnym pewnemu terminowi odpowiada pewne "halo definicji", a definicja ma "halo znaczeń", a stosowana logika jest dosyć mocno rozmyta.
Doprecyzowanie terminu wymaga wielu coraz bardziej rozbudowanych definicji, doprecyzowanie zrozumienia definicji wymaga podania wielkiej ilości znaczeń/desygnatów (taka nieoznaczoność w akcji).

6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Możesz sobie zrobić testowanie w głowie, ale to nadal metoda naukowa.

Mogę wymyślać własne tricki/algorytmy.
Metoda naukowa to pojęcie z gruntu socjologiczne i wielu swoich akolitów doprowadziła na manowce (tych co odmawiali samodzielnego myślenia). Sprowadza się ona do tego, że ludzie małpowali sposoby postępowania osób najbardziej inteligentnych, odnoszących największe sukcesy, co do pewnego stopnia działa. A potem przestaje i mamy Feynmanowski "cult kargo science". Na poziomie państw było kopiowanie struktur organizacyjnych nauki , bo szybko dostrzeżono że pozwala ona osiągać sukcesy (czyli mieliśmy system ewolucji w którym ostateczne fitnes było wyznaczane przez to, kto może zrobić większe "bum"). A potem były inne procesy również opisywane ewolucją które doprowadziły do zdominowania nauki przez "pasożyty stosujące mimikrę".
Dla mnie dla postępu ważniejsze jednak są, inteligentne, ciekawe i uczciwe jednostki. Metodę naukową można rozumieć jako nakierowanie procesów poznawczych na "realny świat", czyli wielkości mierzalne. Zwierzęta są naukowcami, muszą być albo zginą. W przypadku ludzi mamy sytuację w której memy pozwoliły na kształtowanie pewnej infosfery z masą bytów urojonych, i to co osiągnęła nauka to wprowadzenie metryk które pozwoliły na ocenę stopnia "kontaktu idei z rzeczywistością". Z chwilą kiedy zrozumie się, że o to chodzi w nauce, nie trzeba znać "rytuałów".

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

Metoda naukowa to pojęcie z gruntu socjologiczne

Nie, to jets pojęcie filzooficzne, z fiolozofii nauki, a konkretniej metodologii. Jets  to zbiór założeń i metod dochodzenia do prawdy (czy się da to też jest dysksuja filozoficzna własnie i co z tego wynika) oraz np. rozróżnienia co jest nauką a co nie jest etc. Czytałeś może kiedykolwiek coś na ten temat? Bo po tym "małpowaniu" o którym piszesz - wnosze że nie czytałeś, bo zupełnie nie tak to wygląda. Nawet jesli coś małpowali etc. (nic złego w tym nie widze) to i tak to małpowanie musiało spełniać pewne kryteria metody naukowej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Warai Otoko napisał:

Nawet jesli coś małpowali etc. (nic złego w tym nie widze) to i tak to małpowanie musiało spełniać pewne kryteria metody naukowej. 

...aby mogło zostać nazwane nauką. Masło maślane. Mam lepsze:
Ludzie uprawiali "naukę" od bardzo dawna rozproszoną w wielu różnych dyscyplinach. Metoda naukowa powstała, gdy zaczęto badać samo zjawisko badania, zbadano czym jest i można powiedzieć że to właśnie wtedy nauka uzyskała samoświadomość ;)
Wtedy dostała też samodzielny memplex.
Badam więc jestem naukowcem (Cogito ergo sum).

 

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Korony drzew lasów tropikalnych mogą znajdować się blisko granicy swojej wytrzymałości na wzrost temperatur, ostrzega międzynarodowy zespół naukowy. Uczeni połączyli dane pochodzące z instrumentów znajdujących się na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej z eksperymentami przeprowadzanymi w lasach tropikalnych. Okazało się, że niewielki odsetek liści w lasach tropikalnych już osiąga, a momentami przekracza, graniczną temperaturę, poza którą liście nie są w stanie funkcjonować.
      Badania sugerują, że jeśli globalne ocieplenie będzie postępowało, może dojść do zamierania koron drzew w lasach tropikalnych.
      Doktor Sophie Fauset z University of Plymouth i jej zespół oceniali temperaturę liści w lasach rozsianych od Wielkiej Brytanii, przez Brazylię i Chiny, po zachodnią Afrykę. Okazało się, że w brazylijskich górach niektóre z liści mogą być aż o 18 stopni cieplejsze niż temperatura powietrza. Drzewa są kluczowym elementem reakcji planety na zmiany klimatu, a lasy tropikalne to ekosystemy o bogatej bioróżnorodności, które regulują klimat Ziemi. Jeśli zostaną zniszczone w wyniku wzrostu temperatury, stracimy główną linię obrony i ograniczymy zdolność środowiska do naturalnego do obrony przed wpływem ludzi na klimat. Inne badania, w których brałam udział, wykazały, że zdolność drzew do pochłaniania dwutlenku węgla spada w temperaturach powyżej 32 stopni Celsjusza. Jeśli nie zrobimy więcej, by uniknąć zmian klimatu, konsekwencje mogą być naprawdę poważne, mówi uczona.
      Temperatura krytyczna, powyżej której liście przestają funkcjonować, wynosi 46,7 stopnia Celsjusza. Z pomiarów wynika, że obecnie w południe temperatury liści w lasach tropikalnych wynoszą 34 stopnie Celsjusza, a bywają długie okresy, gdy przekraczają 40 stopni.
      Naukowcy oszacowali też, jaki odsetek liści może przekroczyć krytyczną temperaturę przy wzroście średniej temperatury powietrza o 2, 3 i 4 stopnie Celsjusza. W tym celu przeprowadzili eksperymenty w lasach Brazylii, Portoryko i Australii. Eksperymenty wykazały, że przy wzroście temperatury powietrza temperatura liści zwiększa się nieliniowo. W najgorszym scenariuszu, przy zwiększeniu globalnej temperatury o 4 stopnie Celsjusza, temperatura krytyczna została przekroczona w 1,3% przypadków. W 11% wyniosła ponad 43,5 stopnia, a w 0,3% - ponad 49,9 stopnia.
      Podsumowując swoje badania naukowcy doszli do wniosku, że lasy tropikalne mogą wytrzymać wzrost temperatury o 3,9 stopnia ± 0,5 stopnia zanim ich funkcje metaboliczne zostaną zaburzone. Nie wiemy jednak, na ile są one elastyczne i jak zamieranie nawet stosunkowo niewielkiego odsetka liści wpłynie na zdolność drzew do chłodzenia się. Nie wiemy też, jak szybko możemy zbliżać się do punktu krytycznego. Od kilku dekad średni wzrost temperatur jest wyraźnie szybszy niż wcześniej. Dużo zależy zaś od tego, jak będzie on postępował w samych tropikach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Predyspozycja kobiet do odkładania się większej ilości większej ilości podskórnej tkanki tłuszczowej na biodrach, pośladkach i z tyłu ramion, chroni panie przed stanami zapalnymi mózgu, które mogą prowadzić do demencji czy udarów. Ochrona taka trwa co najmniej do menopauzy, informują naukowcy z Augusta University.
      Mężczyźni w każdym wieku wykazują większą od kobiet tendencję do odkładania się tłuszczu wokół organów w jamie brzusznej, co zwiększa ryzyko stanów zapalnych. Gdy myśli się o tym, co przede wszystkim chroni kobiety, na myśl przychodzi estrogen. Jednak powinniśmy wyjść poza uproszczenie sugerujące, że każda różnica pomiędzy płciami jest zależna od hormonów. Musimy sięgnąć głębiej i lepiej poznać mechanizmy różnic międzypłciowych. Bo dzięki temu będziemy mogli skuteczniej leczyć ludzi i przyznać, że różnice pomiędzy płciami mają wpływ na przebieg chorób i ich leczenie, mówi doktor Alexis Stranahan. Uczona zauważa, że wiele różnic międzypłciowych przypisywanych estrogenowi możne był skutkiem różnic dietetycznych i genetycznych.
      Stranahan wraz z zespołem chcąc zbadać, jak dochodzi do stanów zapalnych w mózgu, przyjrzeli się lokalizacji i ilości tkanki tłuszczowej oraz poziomom różnych hormonów u samic i samców myszy karmionych dietą wysokotłuszczową. Otyłe myszy, podobnie jak otyli ludzie, różnie gromadzą tłuszcz w zależności od płci. W miarę, jak myszy tyły, naukowcy nie zauważyli żadnych śladów stanów zapalnych w mózgu czy insulinooporności. W wieku około 48 tygodni u myszy rozpoczęła się menopauza. Wtedy u samic doszło do zmian rozkładu tłuszczu na bardziej podobny do rozkładu u samców. Wówczas naukowcy przeprowadzili u obu płci zabiegi podobne do liposukcji, w czasie których usunęli tłuszcz podskórny. Nie robili niczego, co wpłynęłoby bezpośrednio na poziom estrogenu. Okazało się, że utrata tłuszczu podskórnego zwiększyła u samic ryzyko wystąpienia stanów zapalnych mózgu. Nie zaobserwowano zmian w poziomach hormonów. Szczegółowe badania pokazały, że stany zapalne mózgów samic były podobne do stanów zapalnych mózgów samców.
      Gdy usunęliśmy podskórną tkankę tłuszczową, nagle mózgi samic zaczęły wykazywać podobne stany zapalne do mózgów samców i u samic pojawiło się więcej tłuszczu brzusznego, mówi Stranahan. Cała zmiana zaszła w ciągu ponad 3 miesięcy, co odpowiada kilkunastu latom u ludzi.
      W grupie kontrolnej myszy podobne zmiany zaszły u tych samic, u których nie usunięto podskórnej tkanki tłuszczowej, ale które po menopauzie pozostawały na diecie wysokotłuszczowej. Z kolei u myszy, którym w młodym wieku usunięto tłuszczową tkankę podskórną, ale które pozostawały na diecie niskotłuszczowej, pojawiło się co prawda nieco więcej tłuszczu brzusznego i nieco więcej stanów zapalnych w tkance tłuszczowej, ale nie zauważono stanów zapalnych w mózgu.
      Doktor Stranahan mówi, że z eksperymentów wynikają dwa podstawowe wnioski. Po pierwsze, nie należy robić sobie liposukcji, a następnie spożywać diety bogatej w tłuszcze. Po drugie, współczynnik BMI prawdopodobnie nie jest dobrym wskaźnikiem zwiększonego ryzyka chorób. Bardziej dokładnym wskaźnikiem jest łatwy do obliczenia stosunek bioder do pasa. Nie wystarczy stwierdzić, że ktoś jest otyły. Trzeba zbadać, gdzie tłuszcz się znajduje. To kluczowa sprawa, stwierdza uczona.
      Stranahan nie zaprzecza, że większa ilość podskórnej tkanki tłuszczowej u kobiet ma na celu zapewnienie energii na potrzeby reprodukcji. Jednak trzeba odpowiedzieć tutaj na wiele pytań, na przykład o to, ile tłuszczu potrzeba, by utrzymać odpowiedni poziom płodności, a jaki jego poziom zaczyna negatywnie wpływać na metabolizm.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podzespoły elektroniczne tworzy się integrując olbrzymią liczbę urządzeń na płaskim podłożu. Przemysł używa i doskonali tę technikę od dziesięcioleci. Jednak pojawia się coraz większe zapotrzebowanie na podzespoły elektroniczne o zakrzywionych kształtach, które byłyby lepiej dostosowane do zastosowań biologicznych czy medycznych. Z pomocą może przyjść tutaj... rafinowany cukier.
      Gary Zabow z amerykańskich Narodowych Instytutów Standardów i Technologii (NIST) przygotowywał dla kolegów z laboratorium biomedycznego mikroskopijne magnetyczne kropki. Umieszczał je na podłożu, a następnie zabezpieczał cukrem. Naukowcy z laboratorium biomedycznego po prostu zmywali ochronną warstwę cukru wodą i mogli prowadzić swoje badania z użyciem magnetycznych kropek, na których nie pozostawały fragmenty plastiku czy związków chemicznych.
      Niedawno Zabow przez przypadek zostawił jeden z zestawów kropek w zlewce, którą podgrzał. Cukier rozpuścił się i utworzył gumowatą strukturę. Naukowiec postanowił posprzątać bałagan i zmyć cukier wodą. Tym razem okazało się, że magnetyczne kropki zniknęły. Jednak nie zmyła ich woda, ale zostały przeniesione na podłoże, któremu nadały tęczową poświatę. To ta tęcza mnie zaintrygowała, mówi Zabow. Wskazywała ona, że mikrokropki zachowały ułożenie, jakie im nadał.
      Naukowiec zaczął się zastanawiać, czy zwykły cukier stołowy może posłużyć do tworzenia układów elektronicznych na niekonwencjonalnych podłożach. Jego badania zaowocowały artykułem w Science.
      Bezpośrednie nadrukowywanie elementów elektronicznych na docelowe podłoże jest trudne, więc nadruki są przenoszone za pomocą elastycznych taśm czy plastikowego podłoża. Jednak podłoża takie nie są na tyle elastyczne, by można było swobodnie dostosowywać je do dowolnych kształtów. Ponadto przenoszenie za pomocą tworzyw sztucznych pozostawia resztki plastiku i związków chemicznych, które nie powinny znaleźć się w elektronice stosowanej w biomedycynie. Istnieją płynne techniki, gdy pożądany wzór znajduje się na powierzchni płynu, a podłoże, na którym ma się docelowo znaleźć, jest przez płyn przepychane. Jednak w takim wypadku trudno jest zachować dużą precyzję.
      Zabow odkrył, że połączenie skarmelizowanego cukru i syropu klonowego pozwala na osiągnięcie tego, czego chcemy. Cukier rozpuszczony w niewielkiej ilości wody może zostać wylany na przygotowany nadruk. Gdy się utwardzi, całość można podnieść z przytwierdzonym doń wzorem, nałożyć na nowe podłoże i rozpuścić. Najlepsze wyniki daje połączenie cukru i syropu klonowego, gdyż zachowuje wysoką lepkość i pozwala na odtworzenie wzoru na zakrzywionych powierzchniach. Następnie cukier można zmyć, a pozostawiając na docelowym podłożu podzespoły elektroniczne ułożone według pożądanego wzorca.
      Podczas swoich eksperymentów Zabow udowodnił, że w ten sposób można np. nakładać nadruki na ostrze pineski czy nadrukować wyraz skrótowiec na ludzkim włosie. Wykazał też, że magnetyczny dysk o średnicy 1 mikrometra można przenieść na włókno trojeści. Odkrywca nazwał nową technikę REFLEX (REflow-drive FLExible Xfer). Pozostaje jeszcze sporo do zrobienia, ale RELEX daje nadzieję na wykorzystanie nowych materiałów i mikrostruktur w elektronice, optyce czy inżynierii biomedycznej.
      Przemysł półprzewodnikowy wydał miliardy dolarów na udoskonalenie elektroniki, której dzisiaj używamy. Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby inwestycje te udało się wykorzystać w nowych zastosowaniach za pomocą czegoś tak prostego i niedrogiego jak kawałek rafinowanego cukru?, cieszy się Zabow.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nasz cykl dobowy wpływa na metabolizm i zmienia sposób korzystania przez organizm ze źródeł energii, czytamy na łamach Experimental Physiology. Autorzy opisywanych badań odkryli, że osoby, które późno chodzą spać, mają zmniejszoną zdolność do wykorzystania tłuszczu jako źródła energii, a to oznacza, że tłuszcz może odkładać się w ich organizmach i zwiększać ryzyko chorób serca oraz cukrzycy typu 2.
      Uczeni zauważyli, że pomiędzy rannymi ptaszkami a nocnymi markami istnieją różnice w metabolizmie insuliny. Organizmy rannych ptaszków w większym stopniu polegają na tłuszczu jako źródle energii, organizmy nocnych marków zużywają zaś mniej tłuszczu.
      Naukowcy z Rutgers University i University of Wirginia podzielili badanych w zależności od ich chronotypu na grupę rannych ptaszków i nocnych marków. Wykorzystali badania obrazowe do określenia masy i składu ciała, a insulinowrażliwość oraz próbki wydychanego powietrza służyły do pomiaru metabolizmu tłuszczów i węglowodanów.
      Badani byli szczegółowo monitorowani przez tydzień. Dzięki temu naukowcy mogli określić ich wzorzec aktywności. Pozostawali na kontrolowanej diecie i nie mogli jeść w nocy, by zminimalizować wpływ diety na wyniki badań. Ich metabolizm był badany najpierw w czasie odpoczynku, po którym następowały dwie 15-minutowe sesje na mechanicznej bieżni. Jedna sesja miała umiarkowaną, druga zaś bardzo wysoką intensywność. Badano też wydolność aerobową uczestników. W tym celu kąt nachylenia bieżni był co 2 minuty zwiększany o 2,5% do czasu, aż uczestnik był całkowicie wyczerpany.
      Badania wykazały, że ranne ptaszki zarówno w czasie odpoczynku jak i ćwiczeń, zużywają więcej tłuszczu niż nocne marki. Miłośnicy wczesnego wstawania byli też bardziej wrażliwi na insulinę. Natomiast osoby, które kładą się spać późno w nocy charakteryzowała mniejsza wrażliwość na insulinę, co oznacza, że ich organizmy potrzebowały więcej insuliny do obniżenia poziomu glukozy we krwi, a ich organizmy preferowały węglowodany jako źródło energii. Ograniczona wrażliwość na insulinę wiąże się zaś ze zwiększonym ryzykiem rozwoju cukrzycy typu 2. oraz chorób serca. Naukowcy nie wiedzą, skąd się bierze tego typu różnica w metabolizmie obu badanych grup.
      Różnica w metabolizmie pokazuje, że rytm dobowy może wpływać na to, jak organizm korzysta z insuliny. Większa lub mniejsza wrażliwość na insulinę ma duże znaczenie dla naszego zdrowia. Wydaje się, że chronotyp wpływa na nasz metabolizm i działanie hormonów, dlatego uważamy, że powinien być przez lekarzy brany pod uwagę podczas oceny ryzyk zdrowotnych każdego pacjenta, mówi profesor Steven Malin z Rutgers University.
      Zauważyliśmy tez, że ranne ptaszki są bardziej aktywne i charakteryzują się lepszą kondycją fizyczną niż nocne marki, którzy prowadzą bardziej siedzący tryb życia, dodaje uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeden z mitów dietetycznych głosi, że osoby, które więcej jedzą wieczorami, są bardziej podatne na przybranie na wadze i mają mniejszą szansę na jej zrzucenie. Badania przeprowadzone przez profesorów Alexandrę Johnstone z University of Aberdeen i Jonathana Johnstona z University of Surrey dowodzą, że energia z pożywienia jest podobnie użytkowana, niezależnie od tego, jak w ciągu dnia rozłożymy sobie liczbę spożywanych kalorii. Innymi słowy, bez samego ograniczenia liczby spożywanych kalorii nie powinniśmy liczyć na schudnięcie.
      Analizy zwyczajów dotyczących odżywiania się wskazują, że wiele osób większość kalorii spożywanych w ciągu dnia przyjmuje wieczorem. Johnstone i Johnston opublikowali właśnie na łamach Cell Metabolism pierwsze brytyjskie badania, w ramach których porównano wpływ spożywania większości dziennej dawki kalorii w ramach śniadań z ich spożywaniem w ramach kolacji.
      W badaniach wzięło udział 30 ochotników. Wszyscy oni mieli nadwagę lub byli otyli, jednak poza tym byli zdrowi. Badani przez 10 tygodni żywili się wyłącznie tym, co dostarczali im naukowcy.
      Przez pierwszy tydzień ochotnicy spożywali dietę potrzebną do utrzymania wagi. Otrzymywali 1,5 raza więcej kalorii niż wynosiło ich zapotrzebowanie energetyczne w czasie odpoczynku. Liczbę tę ustalono indywidualnie dla każdego z badanych. To standardowa liczba kalorii potrzebna do podtrzymania codziennych czynności życiowych. Kalorie były równomiernie rozłożone pomiędzy trzema posiłkami dziennie.
      Przez kolejne 4 tygodnie uczestnicy badań byli podzieleni na 2 grupy. W jednej z nich znalazło się 14 osób, które 45% dziennej dawki kalorii zjadały na śniadanie, 35% na obiad i 20% na kolację. w grupie drugiej było 16 osób, które na śniadanie zjadały 20% dawki kalorii, na obiad otrzymywały 35%, a na kolację zjadały 45% kalorii. Tutaj każdy z badanych otrzymał tyle kalorii, ile potrzebował jego organizm w czasie odpoczynku. Z tłuszczu pochodziło 35% kalorii, 30% dostarczano z białek, a 35% z węglowodanów.
      Po czterech tygodniach obie grupy jadły tak, jak w pierwszym tygodniu, a następnie – na ostatnie 4 tygodnie – zamieniono im dietę, czyli osoby, które wcześniej były w grupie jedzącej duże śniadania, trafiły do grupy jedzącej duże kolacje.
      Po każdym z czterotygodniowych etapów – przypomnijmy, że w ich trakcie badani otrzymywali tylko tyle kalorii, ile wynosiło ich zapotrzebowanie w czasie spoczynku – uczestników badania ważono. Okazało się, że osoby, które jadły większe śniadania niż kolacje straciły średnio 3,33 kg, a osoby jedzące większe kolacje niż śniadania straciły średnio 3,38 kg.
      Mimo, że różny rozkład kalorii w ciągu dnia nie wpływał na utratę wagi, to naukowcy zauważyli inną istotną rzecz. Osoby, które jadły większe śniadania czuły się bardziej najedzone przez resztę dnia. Przez ostatnie trzy dni każdej z diet badanym kilkukrotnie w ciągu dnia dawano do wypełnienia ankietę, w której swój poziom głodu oceniali na skali od O do 100, gdzie 0 oznaczało w pełni najedzony. Badani, gdy jedli duże śniadanie oceniali średnio swój poziom głodu na 30, a podczas jedzenia dużych kolacji – na 33. Jedzenie dużych śniadań wiązało się też z mniejszą chęcią na sięgnięcie po coś do zjedzenia, niższym poziomem stymulującego apetyt hormonu greliny i wyższymi poziomami hormonów odpowiedzialnych za uczucie najedzenia.
      To ważne badania, gdyż obala przekonanie, że różny rozkład liczby kalorii w ciągu dnia prowadzi do różnic w wydatkowaniu energii. Zasadniczym elementem odchudzania się, jest kontrola apetytu. Nasze badania sugerują, że osoby jedzące więcej kalorii na śniadanie, czują się bardziej najedzone, niż gdy jedzą więcej kalorii na kolację – stwierdzają autorzy badań.
      Spożywanie większej liczby kalorii na śniadanie a nie na kolację, może być dobrą strategią jeśli chcemy stracić na wadze, ale nie dlatego, że organizm w inny sposób korzysta z energii, ale dlatego, że czujemy się mniej głodni, więc możemy rzadziej podjadać.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...